Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Kryminał Krwawy Sędzia
#1
Cytat:Witam to moja pierwsza praca na tym forum, liczę na to że wyłapiecie moje błędy i pomożecie mi troszkę się udoskonalić. Chciałem zrobić z tego horror ale wyszedł taki Kriminał/Thriller. Miłej lektury i jeśli spodoba się wstęp to zrobię dalszą część.

Krwawy Sędzia #1

Obudziłem się cały spocony i obolały. Rozejrzałem się wokół i nim spostrzegłem iż nie mogę ruszać rękoma moim oczom ukazał się widok młodej i nadzwyczaj pięknej dziewczyny. Siedziała na krześle w czarnym i zniszczonym pokoju. Byłem przywiązany i zwisałem nogami w dół. Nie mogłem się ogarnąć o co chodzi i skąd się tu wziąłem przecież wracałem jak codzień z pracy do domu. Moje oczy znów powędrowały na tą dziewczyne. Uniosła głowę i powiedziała:
– Hej, jestem Ewa. Dziewczyna wyglądała na 16 może 17 lat, miała czarną suknie, mocno czerwoną szminke, niebieskie oczy i bardzo bladą cere.
– Co ja tu robie? Czemu mnie związałaś? Czemu wszystko mnie boli?– zadałem serie pytań.
– Nagrabiłeś w swoim życiu i przyszedł czas zapłacić za to! – wykrzyknęła.
– Ewa, tak? Słuchaj nie wiem o co tu chodzi ale nie podoba mi się to, rozwiąż moje ręce i wypuść mnie bo inaczej pogadamy. Dziewczyna uśmiechnęła się i wzięła w dłoń strzykawke. Miała poważną mine i gdyby nie to że ze mną rozmawia stwierdziłbym pewnie że to trup. Położyła swoją dłoń na mojej głowie po czym dodała:
– On zada Ci jedno proste pytanie, odpowiesz dobrze a przetrwasz, odpowiedz źle a zginiesz w męczarniach. Po wypowiedzeniu tych słów w ciemnym pokoju w którym przebywałem otworzyły się metalowe drzwi, w progu stała wysoka postać w garniturze. Niestety przy blasku żarówki zwisającej na kablu prosto z sufitu nie mogłem dostrzec twarzy.
– Detektyw Andrzej Wrona, mam racje? – spytała tajemnicza postać.
– Nawet jeśli, to co to Cię obchodzi. – odparsknąłem.
– Szukasz mnie już 2 rok i nie możesz znaleźć nawet jednej wskazówki, która doprowadziłaby Cię do mnie prawda?– zapytał. W mojej głowie powstał ogromny mętlik. Przypominałem sobie morderców, złodzieji oraz członków mafii, których staram się dopaść. Nagle w głowie powstał obraz człowieka z blizną ciągnącą się od łuku brwiowego aż do końca policzka. Było to mało wiarygodne że osoba stojąca przede mną zgadza się z tą w mojej głowie gdyż ten człowiek spalił się we własnym domu, a ciała nigdy nie znaleziono. Tajemnicza postać zrobiła parę kroków w przód.
– To ty! – krzyknąłem z przerażenia, ponieważ osoba o której pomyślałem zgadza się z tą.
– Ja, czy nie ja. Któż to wie kogo masz na myśli. Ludzie mówią na mnie "Krwawy Sędzia", przydomek dostałem od dziennikarzy i dzieci w internecie.– powiedział.
To on, mężczyzna którego nie można znaleźć. Seryjny morderca, o przydomku Krwawy Sędzia. Zabija morderców i gwałcicieli, lecz robi to w sposób okrutny. Dopadł mnie, ale jak to możliwe, kiedy? – zacząłem się zastanawiać.
– Ewa słońce, zrób swoje i czekaj na mnie przy samochodzie.– powiedział.
– W porządku.– odpowiedziała i zdecydowanym ruchem wbiła mi strzykawkę w żyłę.
Ból był niesamowity, a do mojej krwi dodana została dziwna substancja.
– Co to?– spytałem
– To ja tu zadaje pytania, mija już 2gi rok a ty nic na mnie nie masz. Postanowiłem Ci pomóc lecz gdy zobaczyłem jak cierpią ludzie w twoim otoczeniu gdy ty wykonujesz swoją cholerną pracę zastanowiłem się czy może nie czas oczyścić Ciebie z grzechów detektywie. Podczas strzelaniny w ubiegłym miesiącu na Warszawskim rynku postrzelił pan 3 osoby. Bodajże 22 liostopada 2013r, miał pan wybór między zatrzymaniem drobnego rabusia, który skradł torebkę starszej pani, a uratowaniem 7 letniego dziecka które przechodziło przez ulicę gdy jechał rozpędzony Jeep. Otóż zanim opowiesz mi swoją wersję zdarzeń wiedz że dziecko nie przeżyło. Jego matka powiesiła się, a ojciec zahlał na śmierć dzień po tym jak kopnąłeś go mówiąc aby zabrał swój śmierdzący tyłek z pod twojego domu.

Przerażenie w moich oczach było ogromne, skąd on o tym wszystkim wie, jakie będzie miał korzyści jeśli mnie zabije, i kim była tamta dziewczyna. W tym momencie poczułem ucisk na sercu. Zacząłem krzyczeć i się szamotać lecz dalej nie zbyt mogłem się ruszyć i słyszałem tylko jak powoli rozrywała się lina, którą zostałem związany.
– Widzę że się zaczęło, a więc przejdźmy do rzeczy detektywie, Warszawa jest pięknym i dużym miastem. Twoi znajomi, bliscy, rodzina, i najukochańsza córcia tatusia pewnie się martwią o Ciebie. Otóż nie, w twoich żyłach płynie trucizna, jest 4 rano co oznacza iż pozostało Ci 20 godzin aby uratować rodzine i bliskich. Są w różnych budynkach i pustostanach, uważaj bo przy każdej osobie będziesz miał zagadkę do rozwiązania lub wyzwanie. Wybierz co będzie dla Ciebie najlepsze. Chcesz żyć czy gnić detektywie?
– Odpierdol się od mojej rodziny dupku! Wypuść mnie! Wypuść– krzyczałem ile sił. Drzwi zamknęły się a lina od mojego szamotania rozerwała się i upadłem z impetem na podłogę. Nic nie rozumiem ale muszę uratować bliskich, wkońcu chce żyć.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
(25-04-2015, 21:40)Vasto_Lorde napisał(a): Krwawy Sędzia #1

Obudziłem się cały spocony i obolały. Rozejrzałem się wokół i nim spostrzegłem(przecinek) iż nie mogę ruszać rękoma(przecinek) moim oczom ukazał się widok młodej i nadzwyczaj pięknej dziewczyny.

Siedziała na krześle w czarnym i zniszczonym pokoju. Byłem przywiązany i zwisałem nogami w dół. (To mi nie brzmi, te dwa zdania są od siebie oderwane – poprzednie zdania są o dziewczynie, wcześniejsze o narratorze, a tutaj znowu zdanie o narratorze. Przydałaby się konsekwencja w opisach)

Nie mogłem się ogarnąć(zrozumieć, zorientować się – narracja zupełnie nie wskazuje na to, by użycie potocznego zwrotu "ogarnąć się" było uzasadnione)(przecinek) o co chodzi i skąd się tu wziąłem(przecinek) przecież wracałem jak co(spacja)dzień z pracy do domu. Moje oczy znów powędrowały na tą(tę) dziewczyne(ę).

– Hej, jestem Ewa.(Myślnik – przecież to po prawej nie jest wypowiedzią) Dziewczyna wyglądała na 16(liczebniki słownie – szesnaście)(przecinek)może 17 lat, miała czarną suknie(ę), mocno czerwoną szminke(ę), niebieskie oczy i bardzo bladą cere(ę).

– Co ja tu robie(ę)? Czemu mnie związałaś? Czemu wszystko mnie boli?(spacja)– zadałem serie(ę) pytań.

– Ewa, tak? Słuchaj (przecinek)nie wiem(przecinek) o co tu chodzi(przecinek) ale nie podoba mi się to, rozwiąż moje(mi – brzmi naturalniej) ręce i wypuść mnie(przecinek) bo inaczej pogadamy. (myślnik) Dziewczyna uśmiechnęła się i wzięła w dłoń strzykawke(ę). Miała poważną mine(ę) i gdyby nie to(przecinek) że ze mną rozmawia(rozmawiała – zasadniczo utrzymuje się ten sam czas narracji) (przecinek)stwierdziłbym pewnie (przecinek)że to trup(Lepiej: że była trupem/była martwa czy coś). Położyła swoją (zbędne – wiadomo, że nie cudzą) dłoń na mojej głowie (przecinek)po czym dodała:

– On zada Ci(zaimki z małej litery, to nie list) jedno proste pytanie, odpowiesz dobrze (przecinek)a przetrwasz, odpowiedz źle(przecinek) a zginiesz w męczarniach.(myślnik) Po wypowiedzeniu tych słów w ciemnym pokoju(przecinek) w którym przebywałem (przecinek)otworzyły się metalowe drzwi, w progu stała wysoka postać w garniturze.

– Detektyw Andrzej Wrona, mam racje(ę)? – spytała tajemnicza postać.
– Nawet jeśli, to co to Cię(zaimki z małej) obchodzi.(znak zapytania zamiast kropki) – odparsknąłem(parsknąłem).

– Szukasz mnie już 2(słownie – drugi) rok i nie możesz znaleźć nawet jednej wskazówki, która doprowadziłaby Cię(z małej) do mnie(przecinek) prawda?– zapytał.

Przypominałem sobie morderców, złodzieji(złodziei) oraz członków mafii, których staram(starałem) się dopaść.

Było to mało wiarygodne (przecinek)że(by/aby/żeby) osoba stojąca przede mną zgadza(zgadzała) się z tą w mojej głowie(przecinek)(Lepiej: "by osoba stojąca przede mną była tą, którą sobie wyobraziłem/ujrzałem w wyobraźni") gdyż ten człowiek spalił się we własnym domu, a ciała nigdy nie znaleziono.

– To ty! – krzyknąłem z przerażenia, ponieważ osoba(przecinek) o której pomyślałem (przecinek)zgadza(zgadzała) się z tą. (Znów to niefortunne sformułowanie, jeszcze tak blisko poprzedniego. "Zgadzać się" tutaj nie pasuje, lepiej ująć to inaczej albo nic nie pisać – lepiej zaznaczyć w poprzednim zdaniu, zamiast pisać "było to mało wiarygodne", że to ta sama osoba, a nie pisać tego po wypowiedzi)

– Ja, (zbędny przecinek)czy nie ja. Któż to wie (przecinek)kogo masz na myśli.(znak zapytania) Ludzie mówią na mnie "Krwawy Sędzia", przydomek dostałem od dziennikarzy i dzieci w internecie.(bez kropki, spacja)– powiedział.

To on, mężczyzna (przecinek)którego nie można znaleźć. Seryjny morderca, (zbędny przecinek)o przydomku Krwawy Sędzia.

– Ewa(przecinek) słońce, zrób swoje i czekaj na mnie przy samochodzie.(zbędna kropka)– powiedział.
– W porządku.(zbędna kropka)– odpowiedziała i zdecydowanym ruchem wbiła mi strzykawkę w żyłę.

– Co to?(spacja)– spytałem(kropka)

– To ja tu zadaje(ę) pytania, mija już 2gi(drugi) rok(przecinek) a ty nic na mnie nie masz.
Postanowiłem Ci(z małej) pomóc (przecinek)lecz gdy zobaczyłem(przecinek) jak cierpią ludzie w twoim otoczeniu(przecinek) gdy ty wykonujesz swoją cholerną pracę(przecinek) zastanowiłem się(przecinek) czy może nie czas oczyścić Ciebie(cię) z grzechów (przecinek)detektywie. Podczas strzelaniny w ubiegłym miesiącu na W(w – przymiotnik)arszawskim rynku postrzelił pan 3(trzy) osoby. Bodajże 22(słownie) liostopada(listopada) 2013(spacja)r(rok też zapisałabym słownie), (zbędny przecinek)miał pan wybór między zatrzymaniem drobnego rabusia, który skradł torebkę starszej pani, a uratowaniem 7 letniego(siedmioletniego) dziecka(przecinek) które przechodziło przez ulicę(przecinek) gdy jechał rozpędzony Jeep. Otóż zanim opowiesz mi swoją wersję zdarzeń(przecinek) wiedz(przecinek) że dziecko nie przeżyło. Jego matka powiesiła się, a ojciec zahlał(zachlał) na śmierć dzień po tym (przecinek)jak kopnąłeś go(przecinek) mówiąc (przecinek)aby zabrał swój śmierdzący tyłek z pod twojego domu.

Przerażenie w moich oczach było ogromne, skąd on o tym wszystkim wie, jakie będzie miał korzyści (przecinek)jeśli mnie zabije, i kim była tamta dziewczyna. W tym momencie poczułem ucisk na sercu. Zacząłem krzyczeć i się szamotać (przecinek)lecz dalej nie zbyt(niezbyt) mogłem się ruszyć i słyszałem tylko(przecinek) jak powoli rozrywała się lina, którą zostałem związany.

– Widzę że się zaczęło, a więc przejdźmy do rzeczy(przecinek) detektywie, Warszawa jest pięknym i dużym miastem. Twoi znajomi, bliscy, rodzina, (zbędny przecinek)i najukochańsza córcia tatusia pewnie się martwią o Ciebie(z małej). Otóż nie, w twoich żyłach płynie trucizna, jest 4(czwarta) rano (przecinek)co oznacza(przecinek) iż pozostało Ci(z małej) 20(słownie) godzin(przecinek) aby uratować rodzine(ę) i bliskich. Są w różnych budynkach i pustostanach, uważaj (przecinek)bo przy każdej osobie będziesz miał zagadkę do rozwiązania lub wyzwanie. Wybierz (przecinek)co będzie dla Ciebie(z małej) najlepsze. Chcesz żyć czy gnić(przecinek) detektywie?
– Odpierdol się od mojej rodziny (przecinek)dupku! Wypuść mnie! Wypuść(spacja)– krzyczałem ile sił. Drzwi zamknęły się (przecinek)a lina od mojego szamotania rozerwała się i upadłem z impetem na podłogę. Nic nie rozumiem(rozumiałem)(przecinek) ale muszę uratować bliskich, w(spacja)końcu chce(ę) żyć.

Postanowiłam zaakcentować tutaj kilka błędów, mimo że wyszczególniłam je powyżej.
Przede wszystkim brakuje przecinków, więc zachęcam do zerknięcia do forumowego poradnika o interpunkcji. Poza tym liczebników nie zapisuje się cyfrą, lecz słownie. Zaimki z kolei zapisuje się z małej litery – jak już pisałam, opowiadania nie są listami. Denerwowały mnie podczas czytania brakujące ogonki przy "ę" na końcu wyrazów – takie "cosie" łatwo poprawić, żeby oszczędzić innym roboty. :P

Co do samego tekstu, to ani mnie szczególnie nie zachwycił, ani nie zaskoczył. Prawdę mówiąc, nie raz widziałam podobny motyw: nieszczęśnik łapany przez zbrodniarza, który to albo okrutnie go morduje, albo każe mu jakoś zmienić swoje życie/ratować kogoś etc. (choćby motyw z "Piły" może być przykładem na coś podobnego). Praktycznie nic nie dowiedziałam się zarówno o głównym bohaterze, jak i o tym zbrodniarzu i jego seksi asystentce (swoją mnie podobne "zabiegi" również z lekka irytują – dlaczego wszelkie kobiety tego typu prawie zawsze są piękne, blade, kuszące, odziane w suknie i tak dalej, i tak dalej :P). Czytało się bez szczególnych rewelacji, ot, tak sobie – ani mnie to ziębi, ani parzy.
A zatem ogólnie jestem zdania, że mogło być lepiej. :)
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
#3
Interpunkcja od zawsze była moją słabą stroną :D Odrazu zerkne do poradnika :)
Odpowiedz
#4
Pierwsza praca na forum, to ważna rzecz, wypada skomentować.

Nie można dawać zbyt dużo informacji na początek, więc skupię się na trzech rzeczach.

1. Dialogi i interpunkcja. Szczególnie to drugie leży zupełnie, ale i zapis dialogów pozostawia wiele do życzenia. Tu nie ma rady, trzeba zajrzeć do podręczników, a każdy napisany tekst poprawiać pod tym kątem, aż do skutku. Sama treść dialogów jest strasznie sztuczna, ciężko naprawdę sobie wyobrazić, żeby ofiara w ten sposób odzywała się do swego oprawcy. Przykład:

"– Nawet jeśli, to co to Cię obchodzi. – odparsknąłem." – generalnie, to koleś powinien być przerażony, albo coś.

Niektóre dialogi napisane zostały jednym, długim ciągiem, brakuje mi informacji, co robił w tym czasie wypowiadający. Np. gdy Sędzia mówi o zasadach "gry", to bardzo by mi pasowało, gdyby okrążał naszego detektywa

2. Ogólny zarys fabuły. Nie czuję, że w kolejnych fragmentach dowiem się czegoś nowego, wszystko mam podane na tacy. Psychopatyczny "sędzia" złapał swoja ofiarę i będzie się nad nią znęcał. Każdy fragment powinien zachęcać do przeczytania następnego, pozostawiać niewyjaśnione sprawy. Można by na przykład ukryć na jakiś czas postać oprawcy (jego tożsamość, motywacje, powiązania z głównym bohaterem). Trochę zbyt łatwo się wszystkiego dowiedziałem.

3. Bohaterowie. Póki co, to bardzo niewiele wiem o głównym bohaterze, a to co wiem, niezbyt mi się podoba. Andrzej nie jest postacią, która mnie obchodzi, w sumie może nawet zostać zabity w tej piwnicy i jakoś mnie to nie wzruszy. Dlatego też nie do końca jestem ciekawy kontynuacji.

Tyle wystarczy. Wybacz, że od razu tylko negatywy, ale musisz być twardy, jeśli chcesz dobrze pisać. Life is brutal. Na pocieszenie dodam, że czytałem sporo gorszych debiutów :P. Miłego pisania.
Odpowiedz
#5
Dzięki za poradę, biorę się do roboty bo sporo przede mną aby napisać coś dobrego :)
Odpowiedz
#6
Postanowiłem się nie poddawać i popracować trochę nad swoją interpunkcją, dialogami itp. Wrzucam także drugi rozdział pod waszą ocenę. Zapraszam do lektury :)

Krwawy Sędzia #2

Ledwo żywy wstałem z podłogi i oparłem się o ścianę. Nie mogłem uwierzyć w to, co się właśnie stało. Byłem sparaliżowany strachem tak bardzo, że moje ciało stało się nieruchome. Po kilku sekundach uświadomiłem sobie w jak wielkim niebezpieczeństwie jestem ja, moja rodzina i bliscy. Zdecydowałem, powstrzymam tego psychopatę i uratuję wszystkich. Naprzeciwko mnie stała stara, drewniana komoda z wysuniętą szufladą. Powoli stąpając roztrzęsionymi nogami udałem się w jej kierunku. W szufladzie znalazłem białą kopertę, z napisem "Pierwsze zadanie". Szybko ją otworzyłem i wyjąłem z niej 2 dziwne klucze oraz zdjęcie, które sprawiło, iż znów na krótką chwilę straciłem oddech. Nie czekając dłużej schowałem fotografię do tylnej kieszeni, a wraz z kluczami poszedłem w stronę drzwi. Tak jak sądziłem, były zamknięte. Pierwszy klucz okazał się pasować do zamka, przez co zaciekawiło mnie to, po cholerę mi drugi klucz. Otworzyłem drzwi, zorientowałem się mniej więcej, że jestem w czyjejś piwnicy. Znalazłem duże schody na końcu korytarza i wbiegłem po nich na górę, łapiąc za klamkę. Pomyślałem, że właśnie jestem wolny i znów wracam do swojego życia. Niestety tę optymistyczną myśl przerwała inna, w której rozbrzmiewało słowo "trucizna".

Złapałem pierwsze lepsze taxi, które właśnie jechało w moją stronę.

– Na Mickiewicza 13 – powiedziałem.

Taksówkarz bez słowa ruszył i w ciągu 10 minut byłem już na miejscu, w moim domu. Mieszkałem w samym centrum Warszawy, to tutaj się uczyłem, wychowywałem i chodziłem do pracy. Byłem już starszym człowiekiem, brakowało mi zaledwie cztery lata do emerytury. W swojej całej karierze detektywa miałem styczność z mordercami, gwałcicielami, kibolami, drobnymi złodziejami oraz porwaniami czy nawet zaginięciami. Lecz nigdy, podkreślam nigdy, nie miałem tak bliskiego kontaktu z największym psychopatą w tym kraju. Wszedłem do swojego mieszkania, było w takim samym stanie, w jakim je zostawiłem. Usiadłem szybko na fotelu wyciągając spod niego pistolet i nóż. Nerwowo spojrzałem na zegarek, była już 4:45. W tym momencie to być może najważniejsze 20 godzin w moim życiu. Wyciągając zdjęcie z kieszeni zawadziłem o ławe i fotografia upadła tyłem na dywan. Kolejne zaskoczenie, na tyle było coś napisane. Przypatrzyłem się bliżej i wyczytałem:

" To twoje pierwsze zadanie detektywie, znajdź osobę na zdjęciu i spróbuj ją uratować. Chociaż kto wie, może wcale nie będzie ci tak na niej zależeć, gdy już ją odnajdziesz. Pozwolisz jej żyć czy gnić?"

Te słowa wryły mnie w fotel. Otóż szok, który przeżyłem jeszcze w tej piwnicy patrząc na zdjęcie, spowodowany był tym, że widniał na nim mój rodzony brat, Leszek Wrona. Przyglądając się zdjęciu, zastanawiałem się gdzie on może się znajdować. Praca nauczyła mnie dopatrywać się szczegółów i czasem zbaczać z głównej ścieżki. Po raz kolejny zerknąłem na zegarek, już piąta. Stres i adrenalina próbowały przejąć nade mną kontrolę, lecz próbowałem się opamiętać. Nagle usłyszałem donośny huk moich drzwi wejściowych, podbiegłem zobaczyć, lecz nikogo nie było. Zauważyłem jednak, iż dywanik przy wejściu został przesunięty. Nie czas i pora, żeby nad tym rozmyślać, pomyślałem. Wpatrując się w zdjęcie mojego brata zauważyłem, iż za jego plecami jest bar o nazwie "Bar u Adama". Przypomniałem sobie, że to było kiedyś jego ulubione miejsce i spędzał tam mnóstwo czasu grając w bilarda czy chociażby popijając piwo. Zabrałem ze swojego pokoju marynarkę i szybko wybiegłem. Każdy dziwił się czemu tak dbam o rodzinę skoro moja żona wyprowadziła się wraz z córką do teściowej. Nikt nie mógł zrozumieć tego, że kochałem je z całego serca i nie pozwoliłbym żadnemu draniowi ich tknąć. Po opuszczeniu mieszkania udałem się do tego baru, a raczej ruiny, gdyż został on zamknięty rok temu i to, co z niego zostało, nie nadaje się nawet na mieszkanie dla bezdomnego alkoholika. Wszedłem do środka przez dziurę w oknie i nerwowo krążyłem z nadzieją, iż znajdę wskazówkę. Nagle usłyszałem dziwne stękanie i jęki, które wydobywały się z pomieszczenia dla personelu. Pewnym ruchem otworzyłem je i ujrzałem, dwie osoby siedzące naprzeciwko siebie, przywiązane do krzeseł z workami na głowie. Pomiędzy nimi stało dziwne urządzenie z dwiema spluwami skierowanymi w jednego i drugiego osobnika. Wystraszyłem się jak nigdy i patrzyłem bez mrugania jak starsza kobieta na swój serial. Tuż obok mnie na żyłce zwisała kartka, wziąłem ją w dłoń i powoli czytałem. To, co przeczytałem było dla mnie ogromnym szokiem i nie spodziewałem się takiego obrotu spraw. Dowiedziałem się jednak, że, po lewej stronie mam młodocianego gwałciciela, a naprzeciwko swojego brata. To jednak nie koniec niespodzianek, napisane też było, że mój brat sypia z moją żoną, a dowody są w jego lewej kieszeni dżinsów. Zatkało mnie jak nigdy. Podszedłem do obydwu i ściągnąłem im z głowy worki oraz odkleiłem taśmę z ich ust.

– Kim jesteś do cholery?! – krzyczał młody przestępca.

– Być może twoim jedynym ratunkiem kolego — odpowiedziałem mu zdecydowanym głosem.

Skierowałem wzrok na brata i podszedłem bliżej zadając po kolei pytania.

– Sypiasz z moją żoną?

– Oszalałeś, uwolnij mnie szybko, jakiś wariat zagroził mi śmiercią, a tobie na dochodzenie się zebrało.

– Czemu na tej kartce piszę że sypiasz z moją żoną?! – krzyknąłem i zerwałem kartkę z żyłki. To był mój największy błąd. Usłyszałem tylko jakiś stukot i tykanie zegarka. Spanikowałem, zajrzałem szybko do kieszeni brata, to prawda. Sypia z moją żoną, wszystko jest na około dziesięciu może dwunastu zdjęciach jak się zabawiają pod moją nieobecność. Odwróciłem kartkę i zauważyłem mały druczek "P.S", a pisało w nim:

"Detektywie, twój brat sypia z twoją żoną łamiąc jedno z przykazań bożych. Młodziak naprzeciwko też zgrzeszył, lecz odpracował karę 5 lat więzienia. Kogo wybierasz? Czy każdy grzech zasługuję na odpokutowanie? Masz tylko 120 sekund na decyzję, wybierz rozsądnie."

Wiedziałem, że zdążyła minąć jakaś minuta, więc czasu miałem coraz mniej, ich krzesła były przyczepione do tego urządzenia, przez co nie mogłem ich wywrócić. Bijąc się z myślami, postanowiłem słuchając się rozumu.

– Wybacz bracie, to co mi zrobiłeś nie może zostać wybaczone. Tymbardziej, że muszę wybrać sprawiedliwie, przepraszam. Podszedłem na linie strzału w młodziaka i usłyszałem głos z głośnika- Trzy! Dwa! Jeden!

Mocnym kopniakiem wywróciłem tego dzieciaka razem z krzesłem, przyjmując strzał w bark. Po sekundzie padł drugi strzał, krzyk mojego brata umilkł. Trzymając się za ramię uwolniłem młodziaka, który od razu zaczął mi dziękować i wręcz rzucił mi się na szyje.

– Uciekaj jak najdalej i nie pokazuj mi się na oczy — krzyknąłem.

Dzieciak wybiegł i prawie wywrócił się na schodach. Ja spoglądając na brata zauważyłem na ścianie ogromny napis a obok niego coś bardziej przerażającego. Padłem na kolana i trzymając się za bark zacząłem płakać i rzucać się na podłodze jak małe dziecko, cokolwiek się stanie uratuję ją, a jego zabiję, sprawię mu ból tak wielki, jaki on sprawia mi. Ona jest dla mnie całym światem...
Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
(29-04-2015, 20:31)Vasto_Lorde napisał(a): Postanowiłem się nie poddawać i popracować trochę nad swoją interpunkcją, dialogami itp.

Na twoim miejscu zaczęłabym od poprawienia poprzedniego fragmentu przed wrzuceniem kolejnego. :P Dopiero kiedy zobaczę, że poprawki zostały naniesione, zabiorę się za fragment drugi.
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
#8
No dobrze :P
Odpowiedz
#9
Tak tylko zerkam, ale podstawa: wstaw akapity, ułatwisz pisanie. Zrobisz to tak:
Kod:
[p]
Na przykład:
Kod:
[p]Początek akapitu
W tekście da efekt:
Początek akapitu

Pewnie przeczytam, chociaż jeszcze nie obiecuje kiedy ;)
Niby to wszystko banalne lecz długo się uczyłem cieszyć z prostych rzeczy.
Całe dnie szare przyćmione żalem i narzekaniem gdy teraz na to patrzę ciężko mi uwierzyć.
Zawsze gdy wstaje czeka tu na mnie jakieś wyzwanie bo nieustannie mamy coś tu do odkrycia.
Nawet przegrane coś dają nam a więc idę odważnie i to, co dane mi biorę od życia.
Odpowiedz
#10
Chyba nie doczekam się poprawek. Trudno, w wielu przypadkach powtórzę uwagi Vet.

(25-04-2015, 21:40)Vasto_Lorde napisał(a): Obudziłem się cały spocony i obolały. Rozejrzałem się wokół i nim spostrzegłem (przecinek) iż nie mogę ruszać rękoma (przecinek) moim oczom ukazał się widok młodej i nadzwyczaj pięknej dziewczyny. Siedziała na krześle w czarnym i zniszczonym pokoju. Byłem przywiązany i zwisałem nogami w dół. Nie mogłem się (zbędne) ogarnąć (przecinek) o co chodzi i skąd się tu wziąłem (przecinek albo średnik) przecież wracałem jak codzień (co dzień) z pracy do domu. Moje oczy znów powędrowały na (tę) dziewczyne (dziewczynę). Uniosła głowę i powiedziała:
– Hej, jestem Ewa. (myślnik) Dziewczyna wyglądała na 16 może 17 (słownie) lat, miała czarną suknie, mocno czerwoną szminke (szminkę), niebieskie oczy i bardzo bladą cere (cerę).
– Co ja tu robie (robię)? Czemu mnie związałaś? Czemu wszystko mnie boli?(spacja)– zadałem serie (serię) pytań.
– Nagrabiłeś w swoim życiu i przyszedł czas zapłacić za to! – wykrzyknęła.
– Ewa, tak? Słuchaj (przecinek) nie wiem (przecinek) o co tu chodzi (przecinek) ale nie podoba mi się to, (raczej kropka i dalej dużą literą) rozwiąż moje ręce i wypuść mnie (przecinek) bo inaczej pogadamy. (myślnik) Dziewczyna uśmiechnęła się i wzięła w dłoń strzykawke (strzykawkę). Miała poważną mine (minę) i gdyby nie to (przecinek) że ze mną rozmawia (przecinek) stwierdziłbym pewnie (przecinek) że to trup. Położyła swoją dłoń na mojej głowie (przecinek) po czym dodała:
– On zada Ci (małą literą) jedno proste pytanie, odpowiesz dobrze (przecinek) a przetrwasz, odpowiedz źle (przecinek) a zginiesz w męczarniach. (myślnik) Po wypowiedzeniu tych słów w ciemnym pokoju (przecinek) w którym przebywałem (przecinek) otworzyły się metalowe drzwi, w progu stała wysoka postać w garniturze. Niestety przy blasku żarówki zwisającej na kablu prosto z sufitu nie mogłem dostrzec twarzy.
– Detektyw Andrzej Wrona, mam racje (rację)? – spytała tajemnicza postać.
– Nawet jeśli, to co to Cię (mała literą) obchodzi. (zbędna kropka)odparsknąłem (nie ma takiego słowa – jest 'parsknąłem', ale nie pasuje do kontekstu).
– Szukasz mnie już 2 (drugi) rok i nie możesz znaleźć nawet jednej wskazówki, która doprowadziłaby Cię (mała literą) do mnie (przecinek) prawda?(spacja)– zapytał. W mojej głowie powstał ogromny mętlik. Przypominałem sobie morderców, złodzieji (złodziei) oraz członków mafii, których staram się dopaść. Nagle w głowie powstał obraz człowieka z blizną ciągnącą się od łuku brwiowego aż do końca policzka. Było to mało wiarygodne (przecinek) że osoba stojąca przede mną zgadza się z tą w mojej głowie (przecinek) gdyż ten człowiek spalił się we własnym domu, a ciała nigdy nie znaleziono. Tajemnicza postać zrobiła parę kroków w przód.
– To ty! – krzyknąłem z przerażenia, ponieważ osoba (przecinek) o której pomyślałem (przecinek) zgadza (zgadzała – nie zmieniaj czasu) się z tą.
– Ja, czy nie ja. Któż to wie (przecinek) kogo masz na myśli. Ludzie mówią na mnie "Krwawy Sędzia", przydomek dostałem od dziennikarzy i dzieci w internecie.(spacja i zbędny przecinek)– powiedział.
To on, mężczyzna (przecinek) którego nie można znaleźć. Seryjny morderca, (zbędny przecinek) o przydomku Krwawy Sędzia. Zabija morderców (powtórzenie) i gwałcicieli, lecz robi to w sposób okrutny. Dopadł mnie, ale jak to możliwe, (zbędny przecinek) kiedy? – zacząłem się zastanawiać.
– Ewa (przecinek) słońce, zrób swoje i czekaj na mnie przy samochodzie.(spacja i zbędna kropka)– powiedział.
– W porządku.(spacja i zbędna kropka)– odpowiedziała i zdecydowanym ruchem wbiła mi strzykawkę w żyłę.
Ból był niesamowity, a do mojej krwi dodana została dziwna substancja.
– Co to?(spacja)– spytałem (kropka)
– To ja tu zadaje (zadaję) pytania, (kropka i dalej duża literą) mija już 2gi (drugi) rok (przecinek) a ty nic na mnie nie masz. Postanowiłem Ci (mała literą) pomóc (przecinek) lecz gdy zobaczyłem (przecinek) jak cierpią ludzie w twoim otoczeniu (przecinek) gdy ty wykonujesz swoją cholerną pracę (przecinek) zastanowiłem się (przecinek) czy może nie czas oczyścić Ciebie (mała literą) z grzechów (przecinek) detektywie. Podczas strzelaniny w ubiegłym miesiącu na Warszawskim (mała literą – przecież to przymiotnik) rynku postrzelił pan 3 (trzy) osoby. Bodajże 22 liostopada (listopada) 2013r (2013 roku), (zbędny przecinek) miał pan wybór między zatrzymaniem drobnego rabusia, który skradł torebkę starszej pani, a uratowaniem 7 letniego (siedmioletniego) dziecka (przecinek) które przechodziło przez ulicę (przecinek) gdy jechał rozpędzony Jeep. Otóż zanim opowiesz mi swoją wersję zdarzeń (przecinek) wiedz (przecinek) że dziecko nie przeżyło. Jego matka powiesiła się, a ojciec zahlał (zachlał) na śmierć dzień po tym (przecinek) jak kopnąłeś go (przecinek) mówiąc (przecinek) aby zabrał swój śmierdzący tyłek z pod (spod) twojego domu.

Przerażenie w moich oczach było ogromne, (raczej kropka i dalej dużą literą) skąd on o tym wszystkim wie, jakie będzie miał korzyści (przecinek) jeśli mnie zabije, i kim była tamta dziewczyna. (znak zapytania) W tym momencie poczułem ucisk na sercu. Zacząłem krzyczeć i się szamotać (przecinek) lecz dalej nie zbyt (niezbyt) mogłem się ruszyć i słyszałem tylko (przecinek) jak powoli rozrywała się lina, którą zostałem związany.
– Widzę (przecinek) że się zaczęło, a więc przejdźmy do rzeczy (przecinek) detektywie, (kropka) Warszawa jest pięknym i dużym miastem. Twoi znajomi, bliscy, rodzina, (zbędny przecinek) i najukochańsza córcia tatusia pewnie się martwią o Ciebie (mała literą). Otóż nie, w twoich żyłach płynie trucizna, jest 4 (słownie) rano co oznacza (przecinek) iż pozostało Ci (mała literą) 20 (słownie) godzin (przecinek) aby uratować rodzine (rodzinę) i bliskich. Są w różnych budynkach i pustostanach, uważaj (przecinek) bo przy każdej osobie będziesz miał zagadkę do rozwiązania lub wyzwanie. Wybierz (przecinek) co będzie dla Ciebie (małą literą) najlepsze. Chcesz żyć czy gnić (przecinek) detektywie?
– Odpierdol się od mojej rodziny (przecinek) dupku! Wypuść mnie! Wypuść(wykrzyknik i spacja)– krzyczałem ile sił. Drzwi zamknęły się (przecinek) a lina od mojego szamotania rozerwała się i upadłem z impetem na podłogę. Nic nie rozumiem (przecinek) ale muszę uratować bliskich, wkońcu (w końcu) chce (chcę) żyć.

Spójrz na liczbę błędów i sam dopowiedz sobie mój komentarz. Ja powiem tylko tyle: Nie waż się wstawiać tekstu, zanim nie przepuścisz go przez edytor.
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości