Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Czasem pozostaje tylko czekanie
#1
Pierwszy tekst... Trochę się boję. Wiem, że będzie dużo krytyki, ale ona przyczynia się do rozwoju :)

Żyła sobie dwójka dobrych znajomych. Kiedyś byli parą, ale im nie wyszło. On postanowił pewnego dnia zrobić byłej dziewczynie niespodziankę, wsiadł do samochodu i wyruszył w drogę do domu. Niestety była to jego najgorsza podróż w życiu. Miał wypadek. Leży w szpitalu i jest w śpiączce. Dziewczyna odwiedza go i żyje nadzieją, że niedługo będzie mogła normalnie z nim porozmawiać.
Dziewczyna czeka wraz z koleżanką na brata rannego.
– Jak długo chcesz jeszcze czekać? Przecież wiesz, że nie przyjdzie...
– Ale czasem czekanie to jedyna rzecz, która nam zostaje.
– Jak to? Dokąd idziesz?
Ale nie uzyskała odpowiedzi.
Następnego dnia koleżanka spotyka się ze swoją przyjaciółką:
– Nie wiesz, o co jej wczoraj chodziło?
– Nie domyśliłaś się? Przecież on jest od kilku miesięcy w śpiączce.
– Kompletnie o tym zapomniałam. Muszę z nią pogadać.
Tymczasem dziewczyna odwiedza byłego chłopaka w szpitalu i rozmawia z jego ojcem:
– Czasem zastanawiam się, czy mnie słyszy. Może wie, że tu jestem, pamięta wszystko, co mu powiedziałam.
– Wiesz... Też już o tym myślałem. Ale muszę ci powiedzieć, że jest szczęściarzem, że wybrał właśnie taką dziewczynę.
– Ale my nie jesteśmy razem.
– To dlaczego tu jesteś? Musi być dla ciebie kimś bardzo ważnym, skoro tu przychodzisz.
– Jest. Ale ja dla niego nic nie znaczę.
(dzwonek telefonu)
– Przepraszam, wyjdę na chwilę.
Rozmowa dwóch koleżanek:
– Cześć, coś się stało?
– Nie, chciałam cię przeprosić. Zupełnie zapomniałam, w jakim on jest stanie.
– Nic się nie stało. Może zadzwonię do ciebie później i umówimy się na kawę?
– Dobrze, czekam na telefon. Cześć.
– Do usłyszenia.
Następnego dnia na wizytę przyszedł brat chorego.
– O, cześć. Znowu tu jesteś?
– Cześć. Przecież przychodzę codziennie.
– Ale wiesz, że to niczego między wami nie zmieni?
– Wiem, ale powiedziałam mu kiedyś, że jeśli będzie w szpitalu, to zobaczy mnie po przebudzeniu przy swoim łóżku.
– Tobie chyba naprawdę na nim zależy.
Po tygodniu dziewczyna trafiła do szpitala.
– Co u niego? Tak dawno tam nie byłam.
– Nic się nie zmieniło, ale teraz powinnaś myśleć o sobie. Co lekarz powiedział?
– Nie wie, co mi jest. Chyba czeka mnie najgorsze.
– To niemożliwe. Tak mocno wierzysz, że mój syn się wybudzi. Lekarz przed chwilą poinformował mnie, że chyba niedługo się obudzi. Nie możesz teraz umrzeć.
– Nie mam na to wpływu. Może mnie pan do niego zaprowadzić?
W pokoju byłego chłopaka.
– Mam nadzieję, że słyszałeś wszystko, co do ciebie powiedziałam. Kocham cię.
Poczuła, że lekko ścisnął jej dłoń. Łza spłynęła jej po policzku.
– Niech pan mu powie, kiedy się obudzi, jak często u niego byłam.
– O czym mówisz? Przecież sama będziesz mogła mu opowiedzieć.
– Bardzo bym chciała, ale to chyba nie będzie możliwe.
– Nie mów tak! Popatrz, chyba otwiera oczy.
Ale ona już nie słyszała. Bóg odebrał jej życie, by on mógł się wybudzić.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
Popatrz na teksty wrzucone na forum i postaraj się zrobić edycję tekstu wstawić akapity (robi się je tagiem [p.], bez kropki). Będzie lepiej wyglądał i bardziej zachęci do czytania:).
– To wódka? – słabym głosem zapytała Małgorzata.(...)
– Na litość boską, królowo – zachrypiał – czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus.
Michaił Bułhakow – Mistrz i Małgorzata
Odpowiedz
#3
Trochę pozmieniałam. Mam nadzieję, że jest lepiej :)
Odpowiedz
#4
(12-04-2015, 16:22)Natula napisał(a): Kiedyś byli (dla siebie?) kimś więcej, ale im(zbędne) nie wyszło.

– Jak długo chcesz jeszcze czekać? Przecież wiesz, że nie przyjdzie... (kto zadaje te pytania?)
– Ale czasem czekanie to jedyna rzecz, która nam zostaje.
– Jak to? Dokąd idziesz?
Ale nie uzyskała odpowiedzi. (i kto nie uzyskał odpowiedzi, bohaterka czy pytająca?)

Następnego dnia spotkała przyjaciółkę: (gdybyś nadała jakieś imiona, byłoby łatwiej się połapać)
– Nie wiesz(przecinek) o co jej wczoraj chodziło?

– Wiesz... Też już o tym myślałem. Ale muszę Ci powiedzieć, że jest szczęściarzem, że wybrał właśnie taką dziewczynę. (mówi kto, lekarz, salowy?)

– To dlaczego tu jesteś? Musi być dla Ciebie kimś bardzo ważnym(przecinek) skoro tu przychodzisz.

Dzwonek telefonu.
(te wtrącenia dobrze byłoby jakoś wyróżnić za pomocą nawiasów lub kursywy)

Rozmowa:
– Cześć, coś się stało?
– Nie, chciałam Cię przeprosić. Zupełnie zapomniałam, w jakim On jest stanie.
– Nic się nie stało. Może zadzwonię do Ciebie później i umówimy się na kawę?
– Dobrze, czekam na telefon. Cześć.
– Do usłyszenia. (te dialogi znów nie wiem, komu przypisać, muszę się zastanawiać)
Następnego dnia:
– O, cześć. Znowu tu jesteś?
– Cześć. Przecież przychodzę codziennie.
– Ale wiesz, że to niczego między wami nie zmieni?
– Wiem, ale powiedziałam Mu kiedyś, że jeśli będzie w szpitalu to zobaczy mnie po przebudzeniu przy swoim łóżku.
– Tobie chyba naprawdę na Nim zależy.
(dialog z lekarzem, z matką, z kim?)

– Nie wiedzą, co mi jest. Prawdopodobnie przewidują najgorsze, bo nie chciał(chcieli – utrzymywałaś liczbę mnogą 'oni', więc należało to zachować do końca) ze mną rozmawiać.

Piszesz poprawne zdanie, ale to nie wystarczy. Nawet w takich migawkach musimy wiedzieć, kto prowadzi dialogi. W tym krótkim tekście jest wiele postaci, ale tylko w jednym fragmencie wiadomo, że rozmawia bohaterka z matką chorego chłopaka. Chciałaś wywołać wzruszenie, ale nie jest to możliwe, kiedy przez cały czas muszę się zastanawiać, kto mówi. Postaraj się przebudować tekst w taki sposób, żeby wszystko było jasne:).
– To wódka? – słabym głosem zapytała Małgorzata.(...)
– Na litość boską, królowo – zachrypiał – czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus.
Michaił Bułhakow – Mistrz i Małgorzata
Odpowiedz
#5
Pomijam kwestię, kto do kogo mówi – Naw dosyć dobitnie na to wskazała. Sprawdzę tylko tekst pod kątem poprawności gramatycznej.

(12-04-2015, 16:22)Natula napisał(a): Następnego dnia spotkała przyjaciółkę: (raczej kropka, a nie dwukropek, bo nie wprowadzasz tym zdaniem wypowiedzi/dialogu)
– Nie wiesz (przecinek) o co jej wczoraj chodziło?
– Nie domyśliłaś się? Przecież On (małą literą) jest od prawie (od) roku w śpiączce.

Tymczasem w szpitalu: (raczej kropka)

Też już o tym myślałem. Ale muszę Ci (małą literą) powiedzieć, że jest szczęściarzem, że wybrał właśnie taką dziewczynę.

Musi być dla Ciebie (małą literą) kimś bardzo ważnym (przeciek) skoro tu przychodzisz.

Ale ja dla Niego nic nie znaczę.

Rozmowa: (Co to za równoważnik zdania – to jest opowiadanie czy scenariusz?)

– Nie, chciałam Cię (mała literą) przeprosić. Zupełnie zapomniałam, w jakim On (małą literą) jest stanie.

Może zadzwonię do Ciebie później i umówimy się na kawę?

Następnego dnia: (kolejny równoważnik, który bardziej wygląda jak podtytuł – i po co znowu ten dwukropek?)

– Wiem, ale powiedziałam Mu kiedyś, że jeśli będzie w szpitalu (przecinek) to zobaczy mnie po przebudzeniu przy swoim łóżku.
– Tobie chyba naprawdę na Nim zależy.
(wcięcie) Po tygodniu dziewczyna trafiła do szpitala.
– Co u Niego? Tak dawno tam nie byłam.

Prawdopodobnie przewidują najgorsze, bo nie chciał (z liczby mnogiej przeszłaś nagle do liczby pojedynczej – to kto tu w końcu jest podmiotem?) ze mną rozmawiać. (sory, ale to jakaś bzdura – zobacz sobie prawa pacjenta do informacji – https://www.bpp.gov.pl/dla-pacjenta/prawa-pacjenta/ )
– To niemożliwe. Tak mocno wierzysz, że mój syn się wybudzi. Nie możesz tak po prostu umrzeć, kiedy jest blisko obudzenia. (a skąd on/ona wie, że jest już blisko wybudzenia? kto jemu/jej udzielił takiej informacji?)
– Nie mamy na to wpływu. Może mnie Pan do Niego zaprowadzić?
(wcięcie) W Jego pokoju: (kolejny bezsensowny równoważnik; w szpitalu raczej mówimy o salach chorych, a nie pokojach; kropka zamiast dwukropka)
– Mam nadzieję, że słyszałeś wszystko, co do Ciebie powiedziałam. Kocham Cię.
(wcięcie) Poczuła, że lekko ścisnął jej dłoń.

– Niech Pan mu powie, kiedy się obudzi, jak często u Niego byłam.

(wcięcie) Ale ona już nie słyszała. Bóg odebrał jej życie, by On mógł się wybudzić.
Od połowy opowiadania zaznaczałem tylko na czerwono zaimki, które należy napisać małą literą – nie chciało mi się wklejać tyle razy tej samej uwagi.

A teraz o opowiadaniu. To że nie wiadomo, kto do kogo mówi, to jeden problem. Drugi to taki, ze nie wiadomo, kto w ogóle bierze udział w danej scence. Po trzecie, nie wiemy nic o żadnym z bohaterów opowiadania – ich imiona, wygląd, płeć. Czuję się, jakbym włączył telewizor na jakiejś drętwej telenoweli i miał zawiązane oczy.
No właśnie, cała akcja brzmi, jak kiepska telenowela – kino meksykańskie klasy C. Dużo gadania, mało sensu.
Dlaczego piszesz zaimki dużą literą? Zwroty grzecznościowe możesz stosować w listach, a nie w opowiadaniu. Poza tym do zwrotów grzecznościowych zaliczamy np. Ty, Ciebie, Twój, Tobie, Ci, Pan, Panu, Pani, ale takimi zwrotami nie są już on, jego, jemu, ich, im itp. Zatem pisanie tych drugich dużą literą jest już błędem absolutnym.
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
#6
Starałam się zastosować do wszystkich poprawek :) Imion celowo nie podaję, ponieważ bohaterowie są prawdziwi. Ich relacja jest podobna do opisanej, choć sama sytuacja jest wymyślona.
Odpowiedz
Reklama AdSense
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości