Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Mam dość
#1
Ekhm, słowem wyjaśnienia: nudziło mi się, to napisałam tekst. xD Miłego czytania. :)

Dotykam ust palcami. Serce bije w szaleńczym tempie. Podkręcam muzykę na full, zakładam włosy za ucho, zamykam oczy. Mam dość. Tak bardzo dość. Pragnę już tylko spokoju, żeby wszyscy wreszcie się odczepili, dali mi odpocząć i wyluzować. Tymczasem równowagi ani widu ani słychu, a problemów wprost przeciwnie, z każdym dniem jest ich więcej i więcej. A ja mam już tylko ochotę rzucić wszystko w cholerę, kazać odpieprzyć się ludziom wokół i uciec gdzieś, gdzie nikt mnie nie znajdzie. W miejsce, w którym wreszcie będę miała upragniony spokój. Wzdycham przez nos, bolą mnie żebra, czuję nadchodzący ból głowy.
Co chwila oglądam się niespokojnie. Ciągle mam wrażenie, że widzę jakiś ruch w lusterku stojącym na biurku. Za każdym razem w takiej sytuacji ogarnia mnie duszący niepokój, boję się i nie potrafię niczego z tym zrobić, nie ma też przy mnie nikogo, kto mógłby mi pomóc uspokoić się i przegnałby lęki. Jestem sama. Znowu. I po raz kolejny nie potrafię dać sobie rady ze sobą, swoimi problemami, rzeczywistością. To wszystko mnie przytłacza, dusi, wgniata w ziemię, odbiera siłę i chęć. Mam dość. Tak bardzo dość.
Otwieram oczy. Szalona myśl, która zagościła w mojej głowie rozbija się po niej bezczelnie. Rozglądam się niespokojnie, nie zdejmując słuchawek, wstaję i podchodzę do okna. Przyglądam się kwitnącej śliwie, bezmyślnie sięgam po stojący na parapecie szklany wazon, unoszę go do góry, przez chwilę przyglądam się kolorowym odblaskom tańczącym po pokoju. Krew szumi w głowie, oddycham powoli, ciężko i nierówno. Drżą mi dłonie, a wraz z nimi porusza się wazon.
Obracam się w stronę drzwi, mocniej ujmuję wazon, biorę zamach i wkładając w to całą siłę, ciskam nim o ścianę. Pochodzę do biurka, chwytam kolejną rzecz, znienawidzone lusterko, i z dziką, szaloną przyjemnością rzucam przedmiot na podłogę. Szklana tafla rozpryskuje się, drewniana ramka pęka, szufladka wypada, wysypują się z niej gumki i spinki. Sięgam po kolejną rzecz, nie patrzę nawet, co to takiego. Biorę zamach i rzucam. Z każdym kolejnym wyrzuconym w powietrze, zniszczonym, popsutym przedmiotem ulatuje ze mnie stres, niepokój i strach. Wreszcie czuję się dobrze.
Zrywam pościel z łóżka, demoluję półki i szafki, drę i wyrzucam przez okaleczone okno książki. Nadal mam słuchawki na uszach, radośnie i beztrosko demoluję pomieszczenie przy akompaniamencie ogłuszającej muzyki.
Nogi załamują się pode mną, siadam wycieńczona na pokrytej kawałkami zniszczonych mebli i szkła, wyrwanymi kartkami i ubraniami podłodze. Oddycham ciężko, próbuję złapać oddech. Wyczerpane ciało odmawia posłuszeństwa, opadam na warstwę różnorodnego syfu, kalecząc plecy o coś ostrego. Leżąc, czuję jak ciepła krew sączy się z rany, jednak nie robię nic, żeby ją zatamować.
Nagle słyszę brzęczenie. Niepokój zalewa moje serce, ale nie poruszam się, oddech staje się jeszcze cięższy. Przymykam oczy. Nie mam siły. Jednak nie to jest ważne. Najważniejsze, że czuję spokój. Nareszcie.
Znowu coś warknęło. Uchylam jedną powiekę, przekręcam głowę na bok. Zaskoczona spoglądam na nienaruszony telefon leżący tuż obok mnie. Nie mogę trafić w klawisze. W końcu udaje mi się odblokować ekran. Masz nową wiadomość. Krzywiąc się z bólu, unoszę się zaintrygowana i lekko zaniepokojona. Niepokój rośnie, pieni się i buzuje w moim umyśle. Żyjesz? Czemu się nie odzywasz? Coś się stało? Daj znać, co z Tobą. Martwię się o Ciebie. Kocham Cię :*
Czuję, jak łzy spływają mi po twarzy, niektóre wpadają do ust, inne płyną nieprzerwanie po szyi, aż do dekoltu bluzki. Martwię się. Powtarzam szeptem przeczytane słowa. Kocham Cię.
Szloch wstrząsa moim ciałem, osuwam się na podłogę, odłamki szkła wbijają się w skórę i ranią ciało.
Jakiś głos, łagodny i kojący, szepcze w mojej głowie: odpisz mu, martwi się przecież. Powiedz mu, co się dzieje, wspólnie znajdziecie jakieś wyjście z sytuacji, a przynajmniej będzie przy tobie… Inny zanosi się dzikim, złym śmiechem. Naprawdę w to wierzysz? Serio jesteś aż tak głupia? Nadal myślisz, że on się o ciebie martwi? Dobre sobie. Jemu na tobie nie zależy. Zrozum to wreszcie, dziewczyno. Jesteś mu obojętna. Nie widzisz, że ma dość twoich fochów, marudzenia, zawodzenia, trucia? Nawet rozmawiać z tobą mu się nie chce, woli zająć się czymś innym, ciekawszym. Nie bądź głupia, nie ośmieszaj się. Zachowaj twarz, przynajmniej jeden raz. Dalszych słów wypowiedzianych nieprzyjemnym, skrzypiącym szeptem już nie słyszę. Podnoszę się, odgarniam włosy z twarzy, sięgam po telefon i szybko wystukuję krótką wiadomość.
Pociągam nosem, ocieram łzy koszulką mokrą od potu i krwi. Tak bardzo tęsknię… Potrzebuję go… Zaciskam zęby, hamuję kolejny wybuch płaczu. Nie bądź głupia, nie łudź się. Przecież miałaś przestać być naiwną kretynką? On ma cię gdzieś, zrozum to wreszcie. Biorę wdech, wydech. Jeszcze raz. Staram się uspokoić. Jesteś mu obojętna… Przestań się łudzić. Nie bądź głupia. Ogarnij się… Ocieram samotną łzę, poprawiam ubranie.
Nagle zdaję sobie sprawę, że mokra od krwi koszulka lepi mi się do ciała. Wyciągam rękę i obmacuję delikatnie plecy. Ostrożnie przyklękam na podłodze, odszukuję niezniszczoną odzież. Wzdycham, układając w myślach jakąś wiarygodną historyjkę, którą wyjaśnię, dlaczego mój pokój wygląda jak pobojowisko, a ja jestem pokaleczona i wyglądam jak jeż ze szklanymi kolcami.
Wychodząc, odbieram lakoniczną odpowiedź: cieszę się, kochanie. :) Kocham Cię. :*
Konwencja jest po to, by ją łamać.
A jak się komuś nie podoba, niech spada na drzewo i wróci, gdy zrozumie swoje zachowanie.
~Nidrax
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
(01-04-2015, 20:48)Arabella napisał(a): To wszystko przytłacza mnie(mnie przytłacza – tak będzie chyba lepiej), dusi, wgniata w ziemię, odbiera siłę i chęć.

Czuję(przecinek) jak łzy spływają mi po twarzy, niektóre wpadają do ust, inne płyną nieprzerwanie po szyi, aż do dekoltu bluzki.

[/i] Dalszych słów,(bez przecinka) wypowiedzianych nieprzyjemnym, skrzypiącym szeptem już nie słyszę.

W sumie nie wiem, czy to pozytywna, czy negatywna historia. Z jednej strony dziewczyna tłucze wszystko wokół, żeby zrzucić z siebie nagromadzone emocje, złe emocje. Z drugiej jest ktoś bliski, kto pyta, martwi się i kocha. Dlaczego ona jest tak nabuzowana, skoro ten ktoś jest i wydaje się dla niej ważny. Nie napisałaś, czemu ona tak nieufnie do niego podchodzi, dlatego ten kontrast między sms-ami od niego a słowami o lekceważeniu i obojętności jest trudny do zrozumienia. Przecież gość, któremu jest wszystko jedno, nie martwi się i nie pyta. Może ona jest przewrażliwiona?
– To wódka? – słabym głosem zapytała Małgorzata.(...)
– Na litość boską, królowo – zachrypiał – czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus.
Michaił Bułhakow – Mistrz i Małgorzata
Odpowiedz
#3
"ani widu [przecinek] ani słychu"
Co mi się nie podobało? Zbyt dużo czasownika mieć – "ma, mam, miała" w pierwszych akapitach tekstów, trochę mnie to raziło.
"unoszę go do góry," można unosić w dół? :3
"Sięgam po kolejną rzecz, nie patrzę nawet, co to takiego. Biorę zamach i rzucam. Z każdym kolejnym " kolejny x2, a nawet w tym akapicie x3

Podobało mi się jak wszystko niszczyła, nie wygląda na to, żeby jej zdrowie psychiczne było w dobrym stanie, moim zdaniem jest strasznie zagubiona i przewrażliwiona, wiele w niej angstu, który całkiem zręcznie opisałaś, zwłaszcza wtedy kiedy jej pokój zmieniał się w pobojowisko, jednak brakowało mi ujęcia motywacji dziewczyny – dlaczego jest w niej tyle smutku? Czym był spowodowany? I dlaczego zdecydowała się w złości demolować pokój? Ukazałaś skutki czegoś: braku zaufania? Zdrady? A może zwykłego przewrażliwienia?
Ogólnie całkiem lekko i szybciutko się czytało Twój tekst.
Odpowiedz
#4
Przeczytałam raz, drugi, trzeci i kompletnie nie wiem o co chodzi. Zabrakło klucza, który uczyniłby miniaturkę kompletną. Zakończenie wyszło jakieś takie bezbarwne. Nie wiem, chyba nie jestem fanką tego dziełka. Może gdyby te schizofreniczne głosy w końcówce wyjaśniły o co chodzi byłoby lepiej. W każdym razie opis demolki wyszedł ci całkiem, całkiem
"Nadal mam słuchawki na uszach, radośnie i beztrosko demoluję pomieszczenie przy akompaniamencie ogłuszającej muzyki." To zdanie dla mnie ratuje całą miniaturkę. :)
"W tym kraju nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem" – Ferdynand Kiepski
Odpowiedz
#5
Nawka, dziękuję za komentarz i poprawki. :)
Anayay, również dziękuję za komentarz. :)
Konwencja jest po to, by ją łamać.
A jak się komuś nie podoba, niech spada na drzewo i wróci, gdy zrozumie swoje zachowanie.
~Nidrax
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości