Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Fantasy Zbrodnia za zbrodnię
#1
Pierwszy tekst tutaj. Mam nadzieję, że się spodoba.


–- Otwórz. Zamknij. Otwórz. Zamknij. Otwórz... –-
Herszt siedział w dostojnym fotelu podtrzymując pięścią swój byczy łeb i z konsternacją powtarzał te same komendy, obserwując jak znudzony pachołek otwiera i zatrzaskuje drzwi wejściowe.
–- Otwórz. Zamknij... Otwórz. Otwórz mówię! A teraz zamknij... –-
Ku zgrozie podstarzałego pomagiera nic nie zwiastowało rychłego końca tych bezsensownych scen, gdy nagle przez próg (bo drzwi akurat stały otwarte) przeskoczył żywo brat herszta. Rozejrzał się zdziwiony po wnętrzu plugawego baru, jednak nikt nie zdawał się zwracać na niego większej uwagi, niż jak na powietrze. Ten podrapał się po głowie, wzruszył ramionami i zaczął lekko zmieszany:
–- Co ci znowu do łba strzeliło? –-
–- Zam...–- herszt zagryzł wargi niemal do krwi, cisnął z całych sił w brata drewnianą nogą oderwaną od stołu i wywrzeszczał –- Zamknij ten pieprzony pysk, gamoniu! Uwal się w kącie i czekaj na swoją kolej, Szybki John teraz rozmyśla! Zamknij... Otwórz... –-
Chwile dłużyły się i dłużyły przy akompaniamencie trzaskającego drewna. Herszt w końcu jednak uniósł się, pokiwał głową i zaczął, widząc żądający wyjaśnień wzrok swojego brata:
–- Tak się właśnie zastanawiałem, jak... Wczoraj z wieczora wbiły się tutaj trzy najęte lufy. Bez cienia strachu czy wątpliwości, otworzyli te tutaj drzwi i jak gdyby nigdy nic weszli do środka. Odstrzelili nam pięciu klientów, Jeff. Jak gdyby nigdy kurwa nic... Weszli, dokonali swego i wyszli. Wyszli i zamknęli za sobą drzwi, bracie. Nie rozumiem, jak... Czy to jest właśnie plan doskonały? –- herszt westchnął ciężko i pokręcił zrezygnowany głową.
–- Nie mam pojęcia, Johny. Jakiś trop? –-
–- Mamy. To duże miasto, a wynajęte lufy zwykle nie są głupie. Mogą być teraz w połowie drogi do Meksyku, wiedzą na kogo się porwali. Przynajmniej wiemy, kto pociągał za sznurki, bo ci durnie się podpisali. Dranie... Włosi. Wysłali pozdrowienia i kazali potraktować to, jako ostrzeżenie. Nas. Nas bracie chcieli przestraszyć, nas! –-
–- Mają swój lokal jakieś d... –-
–- Wiem.–- ten wtargnął mu w słowo przeciągając mocno sylaby--Bardzo dobrze o tym wiem... –-
Cały czas zachowywał kamienną, martwą niemal twarz, jednak Głupi Jeff wbrew swojemu przydomkowi w lot załapał co się święci, uśmiechnął się parszywie pod nosem. Wstał też trzeci z Cannonów – Butch, który do tej pory siedział pod ścianą pogrążony we własnych myślach. Tym właśnie sposobem wszyscy trzej opuścili lokal, nie zapominając na odchodnym rzucić szybkiego "ZAMKNIJ!"
Nie minęło nawet pół godziny, jak rozwarły się inne, stokroć większe i ozdobniejsze wrota, wpuszczając światło, a wypuszczając obłoki dymu cygarowego z ciemnego pomieszczenia, gdzie zasiadało kilkudziesięciu szykownych mężczyzn. Wszystkie pary oczu zwróciły się ku drzwiom, ale nawet wtedy było już stanowczo za późno na jakiekolwiek działanie.
Błysk, huk, krzyk i od początku.
Cała salwa, kanonada targnęła lokalem, trzęsąc lampami, naczyniami i meblami samą falą uderzeniową – legli dżentelmeni bez ducha, przewracając stoły i paskudząc swoje białe koszule krwią. Komuś nawet rozsadziło całą czaszkę, udowadniając tym samym, że nie potrafili nawet umierać z tą klasą, którą od zawsze chcieli reprezentować.
Błysk. Huk. Błysk. Huk. Krzyk. Kłęby dymu i strzępów tańczyły w powietrzu. Barman skrył się za ladą ratując życie przed trzema katami w wyświechtanych płaszczach i kapeluszach, którzy stanęli w progu i niemal z marszu wysiekli całą salę możnych panów, nim ci zdążyli wstać.
–- Jedenastu! –- zakrzyknął Butch wytrząsając gorące łuski z bębnów obu swoich rewolwerów.
–- Przestań się przechwalać, kuzynie! –- zabrzmiał złowieszczo John, nie uśmiechając się ani trochę. On sam zabił czterech, Jeff pięciu. Oboje mieli po jednym tylko rewolwerze, z tym że pociski .50 magnum nosiło niczym kule armatnie. Johny lubił duże kalibry, jednak pod względem celności ustępował .44 magnum Jeffa, a co dopiero obu .357 Butcha. Wszyscy trzej stali nadal nieruchomo przypominając kamienne rzeźby, spoglądając na dzieło swoich rąk. Jedynie biedny barman trząsł się skulony pod ladą, modląc się o szybki koniec, albowiem wiedział dobrze co jeszcze mogło się tego dnia wydarzyć.
–- Miałeś coś powiedzieć, bracie! –- Jeff z lekkim żalem w głosie klepnął Johna w plecy.
–- Miałem. Ale wolałem strzelać, miast gadać i samemu być zestrzelonym. –-
–- Nie pamiętasz już? Mieliśmy siać propagandę, gdy tylko możliwe. Agituj! –-
–- Do kogo...–- wtrącił się Butch kręcąc głową –-Żadne uszy już nie usłyszą. –-
–- Niee, Butch, Jeff ma rację. Zrobię swoje, co mi tam. –-
Przestąpił ciężko krok, potem drugi. Rozglądał się stąpając twardo wzmacnianymi butami bagiennymi. W końcu stanął, zaczerpnął powietrza i powiedział swym demonicznym głosem:
–- Podobno dwadzieścia trupów uciekło zeszłej nocy z cmentarza i teraz tańcują wśród ludzi... Ale ja znalazłem was. Pora wracać do kamiennych łóżek! –-
Uśmiechnął się błyszcząc złotym zębem i rozejrzał się raz jeszcze, jakby czegoś oczekując. Stoły jednak stały puste. Nikt się nie roześmiał. Nikt nie przyklasnął jego słowom. Można by nawet przysiąc, że gdzieś w oddali zaskrzypiał świerszcz, lekko tylko zakłócając martwą ciszę. Szybki jeszcze chwilę biegał oczyma w przejęciu, później skrzywił się niemiłosiernie, zacisnął pięści i wyszedł z sali rzucając pod nosem
–- To głupie... –-
Butch też już okręcił się na pięcie trzymając obiema rękami za swój pas, ale zatrzymały go słowa Jeffa
–- Ty, a barmana co, też ślemy do siedmiu diabłów? –-
Gdzieś z kąta dobiegł ich zduszony jęk.
–- Nie... Oni naszego też zostawili. –- I wyszedł wolnym krokiem.
Jeff rzucił ostatnie, drwiące spojrzenie w stronę baru, dodał sam do siebie lekceważącym tonem
–- Może dlatego, że ten osmaliłby im brwi dwururką, jak tylko podeszliby pod barek... Bracia? Czekajcie na mnie! –-
–- Nie zapomnij zamknąć drzwi durniu! Oni też tak zrobili. –-
Zarząd nie pokwapił się zejść z góry i odpowiedzieć śmiercią za śmierć swoich żołnierzy, pomimo że dobrze o niej wiedzieli, a oni po prostu wyszli. Wyszli na ruchliwą, tętniącą życiem ulicę, nie bojąc się konsekwencji, nie bojąc się kary. Dobrze wiedzieli, że ta i tak nie nadejdzie. W zasadzie mierząc ich miarą, nic tak naprawdę się nie stało. Zemsta musiała polać się na łby winnych, więc spłynęła po nich potokiem. Trup za trupa... Zbrodnia za zbrodnię.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
Zacznijmy od tego, że tekst jest bardzo mało "fantasowy", więc nie do końca pasuje do kategorii. No ale już trudno.

W twoim tekście istnieje trochę niejasności dotyczących fabuły. Jaką bandą dowodzi Herszt? Kto zabił jego ludzi? Skąd się wzięły chodzące trupy? Gdzie toczy się akcja? (zgaduję, że w jakimś miasteczku na "dzikim zachodzie"). Zbyt mało jest podanych informacji żebym mógł stworzyć w swojej głowie jakiś obraz. Szczególnie brak opisów miejsca bardzo utrudnia przekaz.

Fabuła nie porywa, częściowo dlatego, że wciąż nie wiem o co w tym tekście chodzi. Główni bohaterowie są dla mnie jedną wielką zagadką, sama jatka wydaje się być trochę mało prawdopodobna.

Jeszcze styl. W sumie nie jest tak źle, są jednak zdania, które mi się nie podobały:
"Błysk, huk, krzyk i od początku." – Rozumiem, że to oznacza dużo błysków, huków itd. Jednak nie podoba mi się sposób, w który to sformułowałeś, utrudnia czytanie.
"Cała salwa, kanonada targnęła lokalem, trzęsąc lampami, naczyniami i meblami samą falą uderzeniową" – Skąd to się wzięła fala uderzeniowa? Od kul rewolwerowych raczej nie trzęsą się lampy...

Podsumowanie. Masz jakiś pomysł, nie idziesz w szablonowe, wytarte historie, tylko idziesz w coś nowego, a to duży plus. Jednak wykonanie nie jest zbyt dobre, brakuje kluczowych informacji dotyczących świata przedstawionego oraz trochę logiki. Powodzenia w dalszym pisaniu :)
Odpowiedz
#3
(15-03-2015, 23:49)humbas napisał(a): –– (Po co dwa myślniki przy zapisie dialogów?) Otwórz. Zamknij. Otwórz. Zamknij. Otwórz... ––(Dialogu nie zamyka się myślnikiem, a tym bardziej nie dwoma)

Herszt siedział w dostojnym(To określenie zupełnie mi nie pasuje do mebla. Lepiej "okazałym") fotelu(przecinek) podtrzymując pięścią swój byczy łeb(Takie zgrubienie jest konieczne? Bo mnie w ogóle tu nie pasuje – samo "łeb" by wystarczyło, aby ukazać, że ma wielką głowę) i z konsternacją powtarzał te same komendy, obserwując(przecinek) jak znudzony pachołek otwiera i zatrzaskuje drzwi wejściowe.

Rozejrzał się zdziwiony po wnętrzu plugawego baru, jednak nikt nie zdawał się zwracać na niego większej uwagi, niż jak na powietrze. Ten(Jaki ten? Jeśli ten, który się rozejrzał, to to jest zbędne) podrapał się po głowie, wzruszył ramionami i zaczął lekko zmieszany:

–– Zam...(Spacja)–– h(H)erszt zagryzł wargi niemal do krwi, cisnął z całych sił w brata drewnianą nogą oderwaną od stołu i wywrzeszczał (dwukropek)–– Zamknij ten pieprzony pysk, gamoniu! Uwal się w kącie i czekaj na swoją kolej, Szybki John teraz rozmyśla! Zamknij... Otwórz...


(...)Czy to jest właśnie plan doskonały? –– h(H)erszt westchnął ciężko i pokręcił zrezygnowany głową.
(...) Mogą być teraz w połowie drogi do Meksyku, wiedzą (przecinek)na kogo się porwali. (...)Wysłali pozdrowienia i kazali potraktować to, (zbędny przecinek)jako ostrzeżenie.

–– Wiem.(spacja)–– ten wtargnął mu w słowo(przecinek) przeciągając mocno sylaby(Jak można przeciągnąć sylaby w słowie tak krótkim jak "wiem"? Wyszłoby z tego według mnie coś w rodzaju "Wieeeeeem".) (kropka i spacja)–-(spacja)Bardzo dobrze o tym wiem...

Cały czas zachowywał kamienną, martwą niemal twarz, jednak Głupi Jeff wbrew swojemu przydomkowi w lot załapał (przecinek)co się święci, uśmiechnął się parszywie pod nosem.

Nie minęło nawet pół godziny, jak(gdy/kiedy) rozwarły się inne, stokroć większe i ozdobniejsze wrota, wpuszczając światło, a wypuszczając obłoki dymu cygarowego z ciemnego pomieszczenia, gdzie zasiadało kilkudziesięciu szykownych mężczyzn.

Barman skrył się za ladą(przecinek) ratując życie przed trzema katami w wyświechtanych płaszczach i kapeluszach, którzy stanęli w progu i niemal z marszu wysiekli całą salę możnych panów, nim ci zdążyli wstać.

–– Jedenastu! –– zakrzyknął Butch (przecinek)wytrząsając gorące łuski z bębnów obu swoich rewolwerów.

–– Przestań się przechwalać, kuzynie! –– zabrzmiał złowieszczo John, nie uśmiechając się ani trochę.

Wszyscy trzej stali nadal nieruchomo(przecinek) przypominając kamienne rzeźby, spoglądając na dzieło swoich rąk. Jedynie biedny barman trząsł się skulony pod ladą, modląc się o szybki koniec, albowiem wiedział dobrze (przecinek)co jeszcze mogło się tego dnia wydarzyć.


–– Do kogo(Kogo. Agituje się kogoś, nie do kogoś. Można ewentualnie przeciwko komuś.)...(spacja)–– wtrącił się Butch(przecinek) kręcąc głową (kropka) ––Żadne uszy już nie usłyszą.

Rozglądał się (przecinek)stąpając twardo wzmacnianymi butami bagiennymi.

Uśmiechnął się (przecinek)błyszcząc złotym zębem(przecinek) i rozejrzał się raz jeszcze, jakby czegoś oczekując.

Szybki jeszcze chwilę biegał oczyma w przejęciu, później skrzywił się niemiłosiernie, zacisnął pięści i wyszedł z sali (przecinek)rzucając pod nosem(dwukropek)

Butch też już okręcił się na pięcie (przecinek)trzymając (się) obiema rękami za swój pas, ale zatrzymały go słowa Jeffa(dwukropek)

Jeff rzucił ostatnie, drwiące spojrzenie w stronę baru, dodał sam do siebie lekceważącym tonem(dwukropek)

–– Nie zapomnij zamknąć drzwi (przecinek)durniu!

Zacznę od kwestii estetycznych. Tekst aż się prosi o akapity (tutaj wstawia się je tagiem [p.] bez kropki na początku linijki, którą ma otwierać wcięcie). Akapity stawia się też przed myślnikiem otwierającym dialog.
A co do samych dialogów, to, jak już wspomniałam w poprawkach, do ich zapisu nie używa się dwóch myślników koło siebie, ale jednego, a poprzedza się go spacją. Co więcej wypowiedzi, której nie kończy: "powiedział", "krzyknął" itd. nie zamyka się myślnikami, a zatem wygląda ona tak:

– Otwórz. Zamknij. Otwórz. Zamknij. Otwórz...

Albo:

– Niee, Butch, Jeff ma rację. Zrobię swoje, co mi tam.

Zachęcam również do zapoznania się z forumowym poradnikiem odnośnie zapisu dialogów: http://podziemieopowiadan.pl/forum/threa...logow.html

Jeśli chodzi o sam tekst, to prawdę mówiąc nie przypadł mi do gustu. Moim zdaniem akcja jest opisana dość chaotycznie, a w dodatku gna niczym Struś Pędziwiatr, przez co naprawdę trudno się w tym wszystkim połapać. Rozmowa z hersztem (czegokolwiek hersztem ów herszt jest), która miała, jak mi się zdaje, wprowadzić do fabuły, w moim odczuciu była dość oderwana od reszty tekstu. Jakoś nie mogę w tym tekście dostrzec związków przyczynowo-skutkowych.
Jak napisał Mogget, brakuje również opisów miejsca.

Sam pomysł wydaje mi się jednak ciekawy – trochę mi pachnie Dzikim Zachodem, ale nie wiem, czy słusznie, czy też to tylko złudzenie. :)
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
#4
Przyznaję bez bicia, że nie czytałem wszystkiego, tylko po łepkach. Głównie odpycha mnie forma – te podwójne myślniki, myślniki na końcach akapitów... Skąd to wziąłeś? Gdzie coś takiego widziałeś?
W przeczytanych fragmentach zauważyłem problemy z interpunkcją, świetnie wykazała to Vet w swoim komentarzu. Opisy są szczątkowe i w sumie całą akcję tworzą i napędzają dialogi, a napędzają ostro, bo gnają na łeb i szyję.
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
#5
Dziękuję wszystkim za stos podpowiedzi i wasze opinie! Postaram się odnieść do kilku.

Co do podwójnych myślników... Kompletnie zapomniałem, że tutaj automatycznie tworzą się pauzy, początkowo tekst zamieszczałem w miejscu, gdzie trzeba było radzić sobie w ten sposób.

Cytat:Zacznijmy od tego, że tekst jest bardzo mało "fantasowy", więc nie do końca pasuje do kategorii.

Kazali tu z tym przyjść. Jest to historia alternatywna.


Cytat:W twoim tekście istnieje trochę niejasności dotyczących fabuły. Jaką bandą dowodzi Herszt? Kto zabił jego ludzi? Skąd się wzięły chodzące trupy? Gdzie toczy się akcja? (zgaduję, że w jakimś miasteczku na "dzikim zachodzie"). Zbyt mało jest podanych informacji żebym mógł stworzyć w swojej głowie jakiś obraz. Szczególnie brak opisów miejsca bardzo utrudnia przekaz.

Cytat:Rozmowa z hersztem (czegokolwiek hersztem ów herszt jest), która miała, jak mi się zdaje, wprowadzić do fabuły, w moim odczuciu była dość oderwana od reszty tekstu. Jakoś nie mogę w tym tekście dostrzec związków przyczynowo-skutkowych.

Zapomniałem wcześniej wspomnieć, to jest jedno z opowiadań składających się na jedną, spójną całość. Dlatego dość mało wszędzie opisów, tekst zostanie dodany w miejscu, gdzie czytelnik będzie już dobrze obeznany ze wszystkimi postaciami i fabułą. Szczerze powiedziawszy to nie miałem pojęcia, że aż tak mało klarowne się to wydaje dla kogoś, kto spotyka się z błaznami po raz pierwszy.

Cytat:Jak napisał Mogget, brakuje również opisów miejsca.
Wydawało mi się, ze tutaj nie były potrzebne aż tak bardzo, ze względu na to, że zostawały opisywane w innych miejscach opowieści, tutaj znowu błąd, że nie zaznaczyłem na początku.

Cytat:–– Wiem.(spacja)–– ten wtargnął mu w słowo(przecinek) przeciągając mocno sylaby(Jak można przeciągnąć sylaby w słowie tak krótkim jak "wiem"? Wyszłoby z tego według mnie coś w rodzaju "Wieeeeeem".) (kropka i spacja)––(spacja)Bardzo dobrze o tym wiem...
Tutaj miało być "sylabę", jakoś umknął mi ten błąd.

Cytat:–– Do kogo(Kogo. Agituje się kogoś, nie do kogoś. Można ewentualnie przeciwko komuś.)...(spacja)–– wtrącił się Butch(przecinek) kręcąc głową (kropka) ––Żadne uszy już nie usłyszą.
Tutaj to jest zabieg celowy. To grupa prostych folków, oni miewają problemy ze słowami.

Cytat:"Cała salwa, kanonada targnęła lokalem, trzęsąc lampami, naczyniami i meblami samą falą uderzeniową" – Skąd to się wzięła fala uderzeniowa? Od kul rewolwerowych raczej nie trzęsą się lampy...
Gdy mowa o podobnych kalibrach, wręcz przeciwnie. Dym buchający z lufy jest w stanie nawet zatrząść lampą, podobnie, jak fala rozchodząca się od miejsca, gdzie trafiła kula.
Odpowiedz
#6
Trochę tak jakbym czytał o braciach daltonach z Lucky Lucka, jednak ci dla odmiany nie mają takiego zeza a i mózgi ciut większe.

Fajnie, że ktoś próbuje opisać typków z pod ciemnej gwiazdy, tak dla odmiany.

Mam lekkie wrażenie, że czytałeś Achaję. Tekst z chodzącymi trupami to tak na marginesie rozbudowany sarkazm. Z podobnym wyrażeniem spotkałem się właśnie w Achai, dlatego łatwiej mi było to załapać.

Zobaczymy jak zazębisz z tym inne opowiadania. I weź sobie do serca porady o edycji i dialogach, mi osobiście sporo pomogły.

Co do pędzącej akcji to chyba nie ma z tym aż takiego problemu o ile mam rację i jest to dziki zachód w czasach bezprawia. Oko za oko i ząb za ząb bez zbędnych ceregieli. Jednak nawet tu odrobina opisów nie zabiła by klimatu.
[Obrazek: 12.jpg]
Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
Cytat:Mam lekkie wrażenie, że czytałeś Achaję. Tekst z chodzącymi trupami to tak na marginesie rozbudowany sarkazm. Z podobnym wyrażeniem spotkałem się właśnie w Achai, dlatego łatwiej mi było to załapać.

Czytałem i szczerze ci powiem, że się uśmiałem, bo ten tekst powstał jeszce przed przeczytaniem. Jest bardzo charakterystyczny dla postaci Szybkiego Johna, tak samo, jak "Nikt nie może zabić tego, kogo sam Szatan bał się wziąć w swoje progi" albo "Nikt nie zadziera z tym, kto zabrał więcej istnień, niżeli sama śmierć."

Cytat:Fajnie, że ktoś próbuje opisać typków z pod ciemnej gwiazdy, tak dla odmiany.

No, z tego co wiem, to zwykle pisze się o mężnych herosach. W tym przypadku jest trochę inaczej, staram się ukazać drugą stronę medalu, ale można można dostrzec też pewne walory.

Cytat:I weź sobie do serca porady o edycji i dialogach, mi osobiście sporo pomogły.
Za to jestem wdzięczny do bólu :P


Cytat:Co do pędzącej akcji to chyba nie ma z tym aż takiego problemu o ile mam rację i jest to dziki zachód w czasach bezprawia. Oko za oko i ząb za ząb bez zbędnych ceregieli. Jednak nawet tu odrobina opisów nie zabiła by klimatu.

Pędzi, bo miało to być krótkie opowiadanie, skupiające się bardziej na charakterach drani, niżeli na opisie obu lokali, wyglądu postaci, czy samego konfliktu.
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości