Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Nie boję się
#1
Specjalnie dla Nawki. :P Może nie jest to humoreska, ale mam nadzieję, że miniaturka ma w sobie pozytywne przesłanie. :)

I znowu siedzę, i pracuję. Palce zwinnymi ruchami poruszają się przy wycinance, a ja w duchu wyrzucam sobie własne słabości, klnę na głupotę i brak silnej woli, samozaparcia.
Po raz kolejny nie dotrzymałam obietnicy, postanowienia, które tym razem miałam zrealizować. To właśnie sobie obiecałam, że podołam, dam radę, teraz będzie inaczej, już się nie powtórzy. Będę silna, pokażę, że potrafię, że mogę, mam w sobie siłę, która mi na to pozwoli i pomoże mi dopiąć swego. I znowu się nie udało. Nie jestem silna, nie potrafię, nie mogę, nie mam w sobie determinacji, która pozwoli mi dopiąć swego. Jestem słaba, jestem pieprzoną gliną w czyichś rękach. Ktoś powie „zrób” – a ja robię. Ktoś powie „idź” – a ja pójdę. Z radością, uśmiechem na ustach, poczuciem dobrze spełnionego zadania, satysfakcją i dumą, jaka to ja jestem zdolna, kompetentna, niezbędna prawie. Szlag by to trafił. Jestem jak piesek, na każde zawołanie. Zawsze uśmiechnięta, pomocna, chętna do współpracy, wyręczenia kogoś.
– Ojej, czyżby komuś znudziło się bycie dziewczynką na posyłki? – Zabrzmiał ironiczny głos. Mrugam zaskoczona i odruchowo zerkam w stojące na biurku lusterko. Coś czarnego unosi się za moimi plecami. Przełykam ślinę, jakby była ołowianą kulą i obracam się w stronę stojącej pod ścianą postaci.
– Czy... czym mogę służyć? – pytam grzecznie, chociaż cała się trzęsę. Odważna też nie jestem. A niech to szlag.
– Co tak oficjalnie? – Mężczyzna ubrany w długi, czarny płaszcz uśmiecha się do mnie szeroko, ironicznie. – Przecież znamy się dobrze.
– K... kim pan jest?
– Ech. Oj, Melka, Melka. – Brunet cmoka z udanym niezadowoleniem. W jednej chwili z nieznajomego mężczyzny przemienia się w ojca, jak zwykle ubranego w elegancką, odprasowaną koszulę, z siwą, zmierzwioną czupryną i zastygłym na twarzy wyrazem niezadowolenia. Dawno pogrzebane, schowane w ciemnym kącie umysłu obawy, uczucia i zmartwienia powracają nagle.
– Oj, Meluś, Meluś. – Tym razem przypomina mi matkę, przystojną, poważną kobietę. Zawsze łagodną, z rozczarowaną miną upominającą nieposłuszną córkę. Po raz kolejny czuję się jak niesforne dziecko, mała dziewczynka, którą trzeba strofować i pouczać na każdym kroku.
– Oj, Mela, Mela… – Znowu stoję obok matki przed radą nauczycieli, zastanawiających się, co ze mną zrobić. Kolejny raz czuję ten sam strach, zażenowanie i wstyd, jaki czułam kiedyś. Wracam do swojego pokoju, ponownie jestem dorosłą kobietą.
– Czy teraz mnie poznajesz? – Mężczyzna znowu się uśmiecha, nieprzyjemnie, ironicznie. Przez chwilę siedzę nieruchomo. Wreszcie podnoszę głowę, opieram ją o zagłówek i wbijam wzrok w mojego osobistego demona, potworka, który siedzi we mnie od lat. Szepcze złe rzeczy, przekonuje, że jestem beznadziejna, do niczego się nie nadaję, powinnam słuchać innych, mądrych ludzi. Taki głuptas jak ja powinien być posłuszny rodzicom, nauczycielom, starszym, którzy lepiej niż ja wiedzą, co dla mnie dobre.
– No co jest, Melutka-malutka? Czemu nic nie mówisz, nie przywitasz się ze mną?
– Wyjdź stąd. – Nie patrzę na niego. Czuję jak gniew, wściekłość i poczucie niesprawiedliwości, od lat tłumiony bunt, podchodzą mi do gardła. Bestia uśmiecha się nieprzyjemnie. Wie, że niczego nie mogę jej zrobić. Jestem na to zbyt słaba, brak mi odwagi, samozaparcia. Czy na pewno?
– Wyjdź stąd – powtarzam. – Wynoś się. Już się ciebie nie boję. Jestem silna. Poradzę sobie. – Cedzę przez zęby, siedząc z zamkniętymi oczyma. Mężczyzna unosi brwi zaskoczony, jednak nadal spokojny.
– Nie jestem beznadziejna. Nie jestem nic nie warta. Może i mam sporo wad, ale mam też zalety, dużo zalet. I poradzę sobie. Dam sobie radę. Jestem silna. Potrafię.
– Hahahahaha, nie bądź śmieszna, Melutka. – Demon, uosobienie wszystkich moich lęków i obaw. śmieje mi się w twarz, jednak w jego oczach pojawiły się dotąd nieznane błyski. Strach, niepokój, poczucie, że coś nie gra, jest inaczej niż zwykle. Dla odmiany to ja unoszę brwi, mrużę oczy i uśmiecham się ironicznie.
– Możesz mnie pocałować w dupę. – Zaciskam lekko zęby. Już wiem, co zrobię. – Jestem silna! – krzyczę. W moim głosie słychać prawdziwą, nieskrępowaną obawą o zdanie innych radość.
Demon rozpływa się, jego twarz wykrzywia grymas przerażenia i nienawiści.
Wrócę. Jedno słowo, groźba i obietnica, rozbrzmiewa w mojej głowie. Ale ja się nie boję. Już nie.
Konwencja jest po to, by ją łamać.
A jak się komuś nie podoba, niech spada na drzewo i wróci, gdy zrozumie swoje zachowanie.
~Nidrax
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
Cytat:klnę na głupotę i brak silnej woli, zaparcia.

Bardzo niefortunny dobór słowa :D

–-–

Motyw materializacji wewnętrznych demonów jest stary jak źródła pisane. Ale nadal smaczny. Lubię ten rodzaj. Nieśmiertelny motyw, bo i ludzkie potwory takie są. Wracają, rosną nowe. Zabawa na całe życie.

Wydaje mi się, jakby ograniczyła cię przestrzeń, którą sama sobie narzuciłaś. To takie oczywiście moje mędrkowanie, bo nie wiem, jak to naprawdę było. Po prostu chciałbym tego dostać więcej. O, ujmę tak – myślę, że byłbym bardziej zaspokojony, jakbym dostał więcej. Bo chyba trochę poczułem tę bohaterkę. Rozumiem cały ten motyw wewnętrznej walki. Jak człowiek sam w sobie karmi demony, one rosną i przejmują nad nim kontrole. I rozumiem też, jak to jest, gdy rozbijasz takiego potwora w sobie. Bijesz heroicznie, a on rozpada się kawałek po kawałku.

Po prostu, daaaaamnn, to taki fajny temat. Daj mi heroiczne wybuchy agresji, okresy buntu, zarzynanie się z tym pomiotem wewnątrz ludzkiej głowy. Pokaż mi, jak bohaterka zabija go w swoim własnym świecie.

Ja znam te klimaty i lubię te klimaty. Ale mało :c
Lubię Tytanica. Moim ulubionym bohaterem była góra lodowa.
Odpowiedz
#3
Cytat:Z radością, uśmiechem na usta,
ustach


O tak. Dialogi wewnętrzne... To lubimy... Podobno.
Muszę tutaj powołać się na pewnego ważniaka i ponarzekać, że to miniatura.
Opowiadanie jest o zmaganiach z własnymi słabościami, a dokładniej z brakiem wiary w siebie. Niestety, ale jest to jeden z podstawowych tematów, jakie kojarzą mi się ze słowem 'miniatura' –- walka z własnym demonem. Dlatego chciał, nie chciał, opowiadanie nie było dla mnie strasznie porywające, bo zakończenie można było od razu przewidzieć. Może jakbyś pociągnęła wątek dalej i faktycznie napisała o powrocie tego demona i jakimś naprawdę heroicznym zmaganiu z potworkiem.
Warsztatowo nie jest źle. Pod względem treści jest takie meh. Marnujesz swój potencjał na pisanie bezfabułowe. Ale to chyba jakaś plaga, która dotyka nastoletnich pisarzy. Chciałbym przeczytać spod twojego pióra coś dłuższego, z jednolitą, porywającą historią. Nie załamuj się moim niezbyt przychylnym komentarzem i pisz dalej, bo masz dobre możliwości. Ale na miłość Boską, nie marnuj się w miniaturach :)
Czasami, gdy pojawiają się nowi, próbują na jeden raz wrzucić wszystko, co mają. Zupełnie, jakby portal miał lada dzień zniknąć z Internetów, a administracja pojechać do Afryki, sprzedawać olejek do opalania rdzennym murzynom.
~Yami
Odpowiedz
#4
Yami, Nid, dzięki za komentarze. Bardzo mi miło, że ktoś tu zajrzał, przeczytał i skomentował. :) Cóż, problem z długim tekstem jest taki, że moje możliwości pociągnięcia tematu kończą się na stronie A4. Cóż, próbuję, pracuję, piszę. Może coś z tego wyjdzie, a może nie. Jeśli wreszcie kopnę się w tyłek i zabiorę do pisania, napiszę coś dłuższego albo przynajmniej pseudodługiego i podzielę się efektami mojej pisaniny. Jeszcze raz dziękuję za komentarze, postaram się zastosować i nie zawieść oczekiwań. :)
Konwencja jest po to, by ją łamać.
A jak się komuś nie podoba, niech spada na drzewo i wróci, gdy zrozumie swoje zachowanie.
~Nidrax
Odpowiedz
#5
(08-03-2015, 00:19)Arabella napisał(a): Specjalnie dla Nawki. :P Może nie jest to humoreska, ale mam nadzieję, że miniaturka ma w sobie pozytywne przesłanie. :)

Nie jestem silna
, nie potrafię, nie mogę, nie mam w sobie siły(wiary albo determinacji), która pozwoli mi dopiąć swego.

Szepcze złe rzeczy, przekonuje, że jestem beznadziejna, do niczego się nie nadaje(ę), powinnam słuchać innych, mądrych ludzi.

Czuję jak gniew, wściekłość i poczucie niesprawiedliwości, od lat tłumiony bunt(tu chyba przecinek) podchodzą mi do gardła.

Bestia
uśmiecha się nieprzyjemnie. Wie, że niczego nie mogę mu (jeśli bestia to jej) zrobić.

– Hahahahaha, nie bądź śmieszna, Melutka. – Demon, uosobienie wszystkich moich lęków i obaw. śmieje mi się w twarz, jednak w jego oczach pojawiły(pojawiają) się dotąd nieznane błyski.

Dziękuję, Bell. Masz rację, to nie jest zabawny tekst, ale ponieważ zawiera całą górę optymizmu, przyjmuję go jako prezent na dzień kobiet. Gratuluję bohaterce zwycięstwa nad sobą i swoimi demonami i trzymam kciuki, żeby ta wiara pozostała w niej na wszystkie trudne momenty. W życiu ich nie brakuje nikomu i tylko dzięki wielkim pokładom wiary w zwycięstwo, przetrwanie, udaje się wyjść na swoje. To mądry tekst, Bella, i dający nadzieję. Wszystkiego dobrego kobieto<3.
– To wódka? – słabym głosem zapytała Małgorzata.(...)
– Na litość boską, królowo – zachrypiał – czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus.
Michaił Bułhakow – Mistrz i Małgorzata
Odpowiedz
#6
To ja na dzień facetów też chcę taki tekst, ale w długiej formie :D
Lubię Tytanica. Moim ulubionym bohaterem była góra lodowa.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
Naw, dzięki za poprawki. Tyle głupich błędów. :/ Cóż, chciałam, żeby był pozytywny i niósł ze sobą przesłanie, że każdy może dać radę. :) Dziękuję, Naw, Tobie również wszystkiego najlepszego, a przede wszystkim dużo wiary, nadziei, zdrowia i dobrych, pozytywnych myśli. :)

Yami, kiedy w ogóle jest dzień faceta? XD Dobra, dobra, jak wreszcie napiszę coś długiego, dostaniesz dedykację. :P "A to wszystko dla Yamisia, który po mistrzowsku truł mi tyłek o długi tekst." ;)
Konwencja jest po to, by ją łamać.
A jak się komuś nie podoba, niech spada na drzewo i wróci, gdy zrozumie swoje zachowanie.
~Nidrax
Odpowiedz
#8
Cytat:– Możesz mnie pocałować w dupę.
:D

Ogólnie tekst mi się spodobał. W całkiem fajny sposób porusza temat i chyba mogę nawet ośmielić się stwierdzić, że go rozumiem ;) oczywiście w tej walce z samym sobą brakuje fanfarów, wybuchów i wielkich okrętów kosmicznych, ale tak naprawdę to zawsze odbywa się w nas, znacznie spokojniej niż mogłoby się wydawać.
Napisane było spoko, błędów nie zauważyłem, ale to po prostu kwestia tego, że nie zauważam.
Masz okejke :P
Niby to wszystko banalne lecz długo się uczyłem cieszyć z prostych rzeczy.
Całe dnie szare przyćmione żalem i narzekaniem gdy teraz na to patrzę ciężko mi uwierzyć.
Zawsze gdy wstaje czeka tu na mnie jakieś wyzwanie bo nieustannie mamy coś tu do odkrycia.
Nawet przegrane coś dają nam a więc idę odważnie i to, co dane mi biorę od życia.
Odpowiedz
#9
Elas, dziękuję za komentarz. Cieszę się, że Ci się podobało. :) Yay, okejka. :3
Konwencja jest po to, by ją łamać.
A jak się komuś nie podoba, niech spada na drzewo i wróci, gdy zrozumie swoje zachowanie.
~Nidrax
Odpowiedz
#10
Oj, Melka, Melka... Oj, Meluś, Meluś... Oj, Mela, Mela. Urocze:D
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości