Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Fantasy Taniec ze Śmiercią świat zła i dobra zamieniającego sie w zło
#1
Rozdział V. Nowa siła walką ujarzmiona

Maszerowali już kilkanaście dni po ciężkim terenie. Nieraz było sucho ,zaś częściej mokro i grząsko. Ciągnąca się kolumna była rozciągnięta jak równiki okalające świat. Na końcu powoli do przodu poruszały się potężne katapulty z najeżonymi stalowymi zębami na kołach. Tam ,gdzie i grząsko było szczególnie ,gdy przekraczali wieczną równinę nawet i wierzchowce problem miały brodząc ciągle w błocie. Ciężka piechota była w większości nie uzbrojona. Wozy wypełnione były mieczami, tarczami czy też niespokojnie drżącymi kolczugami. Teon prowadził kolumnę na czele z Hyperionem. Jechał on na białym potężnie zbudowanym wierzchowcu ,który wydawał się większy niźli już niezwykle wyrośnięte wierzchowce jazdy z Berion. Wydał on rozkaz by zaciężni tarcze i broń swoją pozostawili na wozach nie słuchając Hyperiona ,który obawiał się ,iż w razie nagłego ataku jedynie jazda będzie gotowa do walki. Teon jednak dumnie prowadził swe wojsko nie słuchając rad swych dowódców nawet i Hildethuka przewodzącego od lat czarnymi towarzyszami. Na twarzach żołnierzy co i niejedną bitwę przeżyli wdało się zmęczenie. Wszyscy kroczyli coraz wolniej i wolniej ,zaś broń oblężnicza ciągnięta przez niezwykle silne wierzchowce zostawała wyraźnie w tyle. Kolumna rozciągała się niepokojąco we wszystkie strony ,jednakże Teon przewodzący jeźdźcie Beriońskiej przyśpieszał jakby nie patrząc w tył. Jeźdźcy ,choć wycieńczeni nie śmiali zwalniać kroku ,gdy król gnał coraz to żwawiej. Oczy Teona spoglądały wprost przed siebie wypełnione zniecierpliwieniem i żądzą sprawiająco go coraz to bardziej zadufanym w sobie. Wydawał się jakby zupełnie wyzbył się uczuć i jedyne co kocha to myśl o władzy nad swymi dawnymi wrogami. Hyperion z niepokojem spoglądał na Teona próbując zrozumieć jaki ma plan. ‘ Od czas opuszczenia Blackhall zmienił się zupełnie zamykając w sobie ‘ pomyślał Hyperion. Jeźdźcy ukradkiem spoglądali na Teona ,lecz i jego kamienna twarz nic nie mówiła. Naglę bezwzględnym głosem zupełnie bez emocji rzekł do Hyperiona. –Już niedługo ,a do Doliny Grzmotów zawitamy tymczasem wydaj rozkaz ,by wszyscy zrobili sobie krótką przerwę na popas. Na twarzy Hyperiona wreszcie pojawiła się ulga ,bo i czuł wierzchowca cierpienie ,gdyż znał go już od lat. Rozkaz zatrzymania się na krótką przerwę dotarł nawet i do końca kolumny w szybkim czasie. Wszyscy rozłożyli się ,gdzie bądź nie patrząc czy i kamienie ostre kłują ciało co i nawet konię przykład brały i kładły się koło swych właścicieli rozkładając się jak dywany. Każdy z żołnierzy również i konie miały swój zapas co ponoć na tydzień miał starczyć ,jednakże wielu drugi przydział już kończyło. Było tego wystarczająco ,gdzieś koło 3 kilogramów sucharów chlebowch z kilogramem peklowanej szybki beczkowej z dowolną ilością zboża ,którego i nie brakowało. Dla konia było ponad 40 kilogramów jęczmienia ,nie licząc niezliczonych ilości wody ,które pochłaniały. Wyliczone przydziały dla każdego z żołnierzy były optymalne zapewniając energię i utrzymanie swojej wagi. Teon na jedzenie nie szczędził ,jednakże inne mniemanie miał o odpoczynkach. Czas mijał szybko jedni robili sobie krótką drzemkę ,zaś i dla innych polewka była dużo bardziej relaksująca. Najciężej mieli ci ,którzy ciężkie maszyny targali ,bowiem i przerwa krótka dla nich pomocna nie była rozluźniając mięśnie zbyt bardzo co później do skurczy mogło prowadzić. By jedną maszynę do przodu ruszyć potrzeba było kilkunastu koni i kilku ludzi poganiających konie grymaśne. Specyficzny klimat jakim ugościły żołnierzy Słoneczne pola dawały się we znaki każdemu. Wilgoć była duża ze słońcem zespolona jak dwie rzeczy nierozłączne. Paliła swym żarem nie dając zbytnio odpocząć żołnierzom. Ci zmęczeni jednak najbardziej leżeli jednak bez przeszkód w pełnym żarze nie przejmując się wiele. Teon siedział oparty o swego wierzchowca wpatrzony przed siebie popijając co jakiś czas polewkę. Po chwili wstał szybko i dał rozkaz do wymarszu. Wszyscy wzdrygnęli się niechętnie ,lecz bez zbędnego opóźniania znów wyruszyli. Było popołudnie zbliżali się do Doliny Grzmotów położonej tuż przed Mountain Blast pamiętnego miejsca w którym Syrion Wielki stracony został i niechybnie spalony w ogniach piekielnych. Droga nieco zwężała się ,a po bokach zaczęły rozrastać się coraz to gęstsze krzaki z gałęziami drażniącymi swymi ostrymi kolcami. Ochłodę jednak coraz większą wszyscy odczuwali tuż za chowającym się słońcem głęboko. Wyjście ze Słonecznych pól również i odetchnąć dało ,albowiem do ostatniej kropli polewki wysuszyła wszystkich. Nawet i Teonowi polewka z gorzałki się skończyła jedynie wodę popijać musiał. Szli przez jeszcze kilkanaście długich godzin robiąc krótki postój jedynie o którym wszyscy już zapomnieli. Hyperion na ledwo co oczu patrzył z podskakująco głową w rytm marszu wierzchowca. Co jakiś czas przebudzał się naglę jak z niespokojnego snu znów lekko przysypiając. Teon również zaczynał przegrywać ze snem ,lecz i on bronił się przed zamknięciem oka nawet na chwilę starając robić wrażenie jakby i sen nie był dla niego przeciwnikiem. Byli niedaleko Doliny grzmotów jakieś kilka kilometrów dzieliło ich od niej do której dojść wszyscy marzyli. Był całkowity mrok ,jednakże świecący księżyc mocno jak nigdy oświetlał nieco dolinę swym blaskiem. Teon szybko zeskoczył z konia i wspiął się na stromą górkę z której widok był dobry na całą okolicę. Krajobraz był niezwykły co i Hyperion zerwał się szybko chcąc znów ujrzeć piękną dolinę ,którą ostatni raz widział jako dziecko. Jeziorko małe ,ale i głębokie jak lej w ziemi po rozwarciu się skorupy ,które słynęło z krystalicznej wody przez wielu uważaną jako wzmacniającą poprzez swe nieskazitelne czysto i aromat wabiła swym pięknem niewinnie. Lśniąca zielenią wokół z trawą okalającą każdy skrawek ziemi wraz z ogromnymi głazami przypominające sylwetki ludzi nadawała tej dolinie tajemniczości. Teon wiedział ,iż dalszy marsz bez dłuższego odpoczynku zmniejszy wartość bojową jego najlepszego broni- czarnych towarzyszy. Niegdyś podczas jednej z częstych wypraw wraz z ojcem na polowania opowiedział mu on historię o pewnym człowieku ,którego zwali Dejmianem. Dowodził on armią Harteidów z Runister liczącą 10 tysięcy zbrojnych i 2 tysięcy zaciężnej jazdy. Starli się oni z najemnikami Barentilla władcy królestwa Antigonów na otwartym polu pod Iron Hill. Licząca 3 tysiące armia najemników rozbiła w pył 12 tysięcy doborowych żołnierzy Dejmiana. Jeden ze świadków obserwujący walkę z boku tak opisywał jej przebieg; Ustawiali się w szyki bojowe tak wolno i niezdarnie ,iż nawet najemnicy Barentilla myśleli ,że to zagranie taktyczne. Niepewno na nogach stali najciężej uzbrojeni z tarczami opartymi jednym końcem o ziemię ,a drugim o kolano. Wzrok mieli zmęczony woli walki pozbawiony. Ustawiona jazda na lewej flance zdawała się niezwykle wolna w swych manewrach zupełnie przewidująca. Najemnicy Barentilla mniej liczniejsi ,zaś rozciągnieci ,by zniwelować przewagę przeciwnika ruszyli z nienawiścią w oczach żądni krwi ścierając się z Dejmianem. Trupy jeden za drugim kładły się pod nogami najemników ,którzy zdawali się niezwyciężeni. Rozbijając szyk zaciężnej piechoty większość popadła w popłoch wyrzucając tarcze i biegnąc w stronę pobliskiej lasu. Jazda niezdarna nim do uderzenia się zaczęli szykować zostali przez łuczników na koniach powybijani ,zaś i oni uciekali w popłochu. Ścigani byli jak zwierzęta i nabijani na włócznie poddając się i ginąc bez walki. Dejmian widząc to stał nieruchomo nie mogąc uwierzyć w to co widzi najpierw zbierało mu się na płacz wykrzykując przy tym różne obelgi ,zaś po chwili uspokoił się jakby w głębi tłumiąc bezradność nie mogąc już wytrzymać wybuchł śmiechem turlając się po ziemi jak beczka i śmiejąc się w niebogłosy. Jak później się okazało ,gdy Dejmian dowiedział się jakim wojskiem dysponuje Barentill nakazał swym żołnierzom marsz bez zatrzymywania się. Maszerowali przez ciężki teren długimi dniami ,a gdy doszło do starcia nie mieli sił nawet uciekać. Teonowi utkwiła ta opowieści głęboko w jego podświadomości wiedział ,że takiego błędu nie może zrobić. Wzdrygnął się nagle i ze swym wiecznie niezadowolonym i ponurym wyrazem twarzy rzekł; – Oddziały jazdy niech się przygotują ,by do doliny się udać. Dolina nie była na drodze do Mountain Blast ,aby do niej się dostać musieli nieco zboczyć z drogi w kierunku południowym skręcając na lewo w ścieżkę zarośniętą i widać ,że nie wychodzoną. Jednak Teon spoglądając ukradkiem na swoich ludzi wiedział ,że muszą odpocząć. Do Hali dojść chciał jak najszybciej ,by wkroczyć do miasta jako pierwszy. Jednak marsz ponad 40 tysięcy ludzi wraz z ciężkimi machinami oblężniczymi przez wąski przesmyk w Mountain Blast i drogi do niej prowadzących był nie lada wyczynem. Hyperion skinął palcem na jednego z jeźdźców każąc mu przewodzić kilkoma oddziałami lekkiej jazdy następnie mieli udać się do Doliny Grzmotów ,by tam przygotować obóz zanim zaciężna piechota dojdzie. Jazda ruszyła żwawo w stronę doliny zostawiając za sobą tumany kurzu. Nie zważali na drogę pędząc jak szaleni ,co nie roztropnym było ze względu na pozarastaną wąską kamienistą drogę stromą w dół niczym widok ze szpikulca Wichrowych gór. Teon oderwał wzrok od doliny i skierował swój wzrok do tyłu widząc daleko w tyle piechotę ,a jeszcze i dalej machiny czy też prawie oddzielną kolumnę wozów z zapasami. Widok ludzi rozciągał się na przestrzeni kilku kilometrów ,zaś i gdy dobrze się było przyjrzeć słoneczne pola świeciły jeszcze swym blaskiem. Teon poruszył się naglę i uświadomił sobie ,że minię klika godzin zanim piechotę dojdzie pod górę. – Wszystkich skieruj do Doliny niech i wszelkie inne rzeczy zostawią ,jedynie niech wezmą to co będzie konieczne. Straże zostaw liczne ,aby strzegli pilnie naszego sprzętu; oznajmił Teon po czym ruszył jak strzała w dół doliny nie oglądając się za siebie. Kilka oddziałów jazdy szybko dotarło na miejsce zsiedli z koni po czym zaczęli szukać chrustu i drewna przygotowując kilka dużych stert drewna tworząc wielki kwadrat w ,którym planowali rozłożyć namioty. Jedno ognisko rozmieścili przy jeziorze ,a trzy pozostałe po skrajach dużej doliny. Ruszali się żwawo nie rozglądając się nawet po okolicy. Teren jednak wydawał się pusty ,mało drzew tu było co dziwne się mogło wydawać ,bo i przecież nic im tu nie brakowało do rozwoju. Wydawać się mogło jakby to miejsce było przygotowane wprost pod obóz tak licznej armii. Przybyły Teon zsiadł szybko z konia i z pełną ostrożnością chodził ,patrzył i oglądał dziwując się przy tym nieufnie . Wydawało mu się ,iż dolina z góry była bardziej zielona. Jednak niezwykle zielona trawa z daleka wydawała się niczym gęsty las. Żołnierze skupieni byli na przygotowaniu obozu zmęczeni ,byli coraz mniej ostrożni. Teon był przezorny i dociekliwy wnet zauważył ,iż nie dawno jeszcze tu rosły drzewa grube niczym kilku ludzi stojących koło siebie. Na jego twarzy pojawiło się lekkie zdezorientowanie ,zaś jego oczy przepełnione byłe nieufnością do tego miejsca. Uniósł swe czarne grube brwi uklęknął kopiąc ziemie gołymi rękoma niczym kret. Znajdował coraz to więcej jeszcze białych świeżych sęków na grubych pniach. Ogień rozpalony wydawał się rosnąć z każdą chwilą. Ogniska świeciły rozświetlając wytyczony przez żołnierzy obszar na obóz. Księżyc też zwrócił się jeszcze bardziej w stronę doliny. Cień jednak daleko za ogniskami przybliżał się w stronę Teona z dużą szybkością. Wstał on instynktownie przewidująco patrząc pewnie przed siebie. Klinga jego niecierpliwie trzęsła się w pochwie ,a rękojeść robiła się cieplejsza. Nastąpiła głucha cisza, która wszelkie szmery i trzaski uśmierciła. Zdjął on z siebie ciepłe okrycie z jasnej skóry ukazując piękna czarną zbroję z wysadzanymi białymi diamentami na całej powierzchni. Z lewej strony przypięty do kolczugowych spodni róg biały i gruby niczym zaciśnięta pięść dyndał od wzmagającego się wiatru. Zawirowanie w powietrzu przeradzające się w świst ,który wraz z każdą sekundą stawał się coraz bardziej wyraźniejszy dla uszu wraz z pędząco równie szybko strzałą przeleciała tuż nad głową Teona. Ten uchylił się przymykając oczy po czym sięgnął po swój gruby róg i dmuchnął w niego z całej siły. Wydobył się z niego przeraźliwy dźwięk przypominający setki odgłosów trąb słoni naraz w tle z gwizdem grubym przypominający grom po uderzeniu pioruna. Wszystkie oczy w obozie zwróciły się przeciw Teonowi ,zaś ręce sięgnęły po broń. Kolumna w oddali słysząc odgłos rogu Teona jakby zamarła stając nieruchomo patrząc za jego wzmagającym się dźwiękiem. Hyperion krzyknął przeraźliwie tak głośno jak tylko mógł zagłuszając róg – To róg Teona !Beriońscy Towarzysze za mną! Chaos wdał się w szeregi wojsk jednak i on nie przeszkodził ,by kilka tysięcy jeźdźców ruszyło za Hyperionem jak z procy wystrzeleni. W dolinie strzały zaczęły świstać nad ogniskami podpalając się przy tym wyglądając niczym grad odłamków z wulkanu wystrzelonych w powietrze. Skupiając wzrok na płonących strzałach żołnierze Teona ginęli od zwykłych strzał niewidzialnych wyłaniających się z mroku niczym zębiska Morgula. Niewielką tarczę powziął Teon od jednego przebitego na wylot strzałą żołnierza tuż przed jego oczyma i zasłaniając się biegł do przodu jak rozwścieczona bestia trzymając błyszczącą się klingę od blasku księżyca ,który spowijał dolinę. Świsty strzał ustały przeradzając się w przeraźliwe okrzyki ,zaś odbicia cieni sylwetek spowijające oświetlony obszar wydawały się coraz to większe. – Utworzyć linie ! cienie biegną w naszą stronę !; krzyknął Teon po czym wybite i przerażone resztki z dumnych oddziałów jazdy próbowało niezdarnie utworzyć linie i przygotować się na odparcie nacierających. – Nikt nie może równać się z potęgą Teona ! Zewrzyjcie szyk !; dodał wychodząc na sam przód stojąc pewnie i trzymając dwoma rękami swój miecz opierając go ostrzem o ziemie jakby chciał ,by ziemia się rozstąpiła. Żołnierze nabrali nieco pewności siebie dumnie oczekując na przeciwnika za plecami swego króla. Cienie przysłoniły ogniska na chwilę po czym znów je odsłaniając. Wydająca się niezliczona horda rozwścieczonych bandytów biegła w ich stronę. Niezłomna ich była wiara co i wykrzykiwali w niebogłosy.
Wyśmiali nas szyderczo, kazali odejść, tej kompani dumy jednak nie odebrali. Mawiają na niego Teon tyran z Czarnego miasta. Swe wojska sprowadza myśląc ,że kompania Kamiennej ręki mu nie pogania. Dumny jest nienawistny i durny. Chowa się za czarną zbroją w dolinie Grzmotów ,gdzie ogniska palą się odsłaniając tchórza co mawiają na niego Tyran z Czarnego Miasta. Teraz będzie żałował, płakał i cierpiał ,gdy poczuję się poniżony i z dumy obdarty. Wrzeszczał będzie w niebogłosy dumny król z Czarnego Miasta ,gdy rwać go na sztuki będziem
Wykrzykiwane słowa z nienawiścią skierowane były wprost do Teona. Słysząc to jego wyraz twarzy zmienił się tłumiąc w sobie gniew. Trząsł się cały z nerwów ,a oczy zaczerwieniły się ,zaś żyły na skroniach były tak widoczne jak księżyc na niebie. Rozwścieczony odwrócił się do swych żołnierzy i wrzasnął: – Na nich! Ruszyli wprost na rozwścieczoną bandę Kamiennej Ręki ,która była już coraz bliżej. Zbrojni Teona biegli za nim spoglądając się ukradkiem z nadzieją ,że odgłos rogu dotarł do reszty. Trzask tarcz, kości i pierwsza krew zagościła w dolinie. Teon biegnący jak opętany był nie do zatrzymania. Staranował kilku ludzi Kamiennej Ręki naraz ,przebijając jednemu z nich głowę tak ,iż miecz przeszedł na wylot prawię połową swej długości. Szał bitewny rozpętał się na dobre siejąc krwawe żniwo wśród ludzi Teona. Padali oni od ciężkich toporów i buław niczym zdmuchnięci przez wiatr. Jedynie Teon walczył dzielnie wbijając się coraz to dalej w gniazdo szerszeni. Jego miecz błyszczał pośród innych niczym diament. Z każdą chwilą miał coraz to mniej ludzi. Jeden z nich dostał tak toporem ,iż nie można było go już wyciągnąć. Morzę krwi rozlewało się po dolinie. Żołnierze Teona wraz z nim ,który wbijał się jak klin we wrogów zostali zepchnięci w kotle ,który coraz to bardziej zdawał się zaciskać. Ludzie Kamiennej Ręki nie mieli politowania dobijając każdego najpierw przebijając serce ,a później odcinając toporami głowy i rzucając je do kotła krzycząc przy tym jakoby ze skóry byli obdzierani. Teon został otoczony dzielnie się broniąc ,lecz ledwo co uchylał się przed ciężkimi buławami. Sprytnie przeturlał się wprzód po czym mocnym cięciem odrąbał głowę jednemu z roślejszych ludzi z Bandy. Jednak to coraz bardziej nakręcało pozostałych ,którzy porzucali walkę z ledwo stojącym przeciwnikiem i gnali wprost na Teona. Jednak nastąpiła jakby cisza słychać było jedynie głowę odciętą przez Teona turlająca się wolno po ziemi ,aż zatrzymując się koło jednego z żołnierzy. Patrzył się on wprost na zmęczone oczy Teona. Oczy miał martwe ,a spojrzenie takie jakby tego momentu wyczekiwał od dawna. Gniewem i nienawiścią był przepełniony równie silnie jak Teon. Obydwaj wydawali się być nastręczeni jak wściekłe psy. – Wracaj za morzę tam skąd przybyłeś obtargańcu; wrzasnął Teon pogardliwie dychając głęboko krztusząc się zaś spojrzenie jego było jak lodowy sopel wbijający sie w serce, tak zimne niźli chlodny powiem wiatru. Nikt nie zbliżał się do nich większość zajęła się walką z niedobitkami ,którzy starali się stawiać jeszcze opór. Z ciekawością przyglądali się Kamiennej Ręce czekając nim Teon rozbudzi jeszcze bardziej miejący i tak wybuchnąć wulkan. – Tak patrzę na ciebie o królu dostojny i nie widzę nic poza pustką przepełniająca twój chory umysł. Błędem było gardzić nami. Naiwność twa granic nie zna, dałeś się zaskoczyć ,a teraz zdechniesz. –Nadeszła chwila mojej zemsty … ; dodał po chwili Kamienna Ręka. Nie zwlekając dłużej zamachnął się potężnie i z ogromną siłą huknął swym toporem tak ,iż nie zdołał się utrzymać na nogach upadając na ziemie. Leciał on obracając się z zawrotną prędkością. Gołym okiem widać tylko było pośród mroku zawirowania powietrza i wzbierający się za toporem kurz. Mknął wprost na Teona jakby wymierzony z łuku przez najlepszego strzelca. Kierował się tuż nad klatkę piersiową ,jednak w ostatniej chwili jakby czas zatrzymał się Teon zdołał się usunąć bokiem i topór zrykoszetował ślizgając się po zbroi w stronę górnej części naramiennika roztrzaskując go na kawałki ,zaś i huk był tak doniosły niczym trzask piorunu. Teon upadł na ziemie odrzucony na kilka metrów równie jak i topór ,który odbił się z taką siłą ,iż odleciał o kilkanaście metrów dalej o mało co nie uderzając przypadkowo jednego z walczących obok ludzi Kamiennej Ręki. Ostrze było czerwone niczym rozżarzona stal spoczywająca na kowadle dymiąc przy tym bystro jak przy gaszeniu wodą ogniska. Joe opierał się lewą ręką o ziemie łapiąc głębokie wdechy. Na jego twarzy rozbłysła duma spod ironicznego uśmieszku. Rozejrzał się wokół ,gdzie pełno krwi, bólu i krzyków było po czym wzniósł okrzyk zwycięstwa;
Nie żyje tyran z Czarnego Miasta co dumę naszej kompani chciał obrazić. Leży pośród swych sługusów słabych i nikczemnych. Halie miał w głowię ,a teraz do swej Czarnej siedziby nie wróci truchlejąc w Dolinie Grzmotów ,gdzie swej dumy pozbawiony na wieki został.
Kamienna Ręka był szczęśliwy powziął swój gorący jeszcze topór ,by pogrzebać tych ,którzy zaczęli pierzchać widząc co stało się z Teonem. Wszelką wolę walki im odebrano jedni z niedowierzaniem stali jak słupy nawet nie uchylając się przed atakami. Tracąc króla stracili wszystko co utrzymywało ich jeszcze przy z góry przegranej walce. Jeden z żołnierzy tuż przed śmiercią ,gdzie już wróg nacierał z taką zaciekłością ,iż tchu mu nie starczyło wrzasnął jeszcze żwawo przeszywając wszystkich swym rozpaczliwym spojrzeniem; – Coście uczynili wielkiego Króla poskromiliście w nierównej walce jak lisy podstępliwe. Gniew wielkiego Blackhall i Berion spadnie na was i choćbyście za morze na północ pierzchli to wiedzcie ,że i tak uciec nie zdołacie. Nieoczekiwanie w tej samej chwili usłyszeli róg silny jak grom pioruna i złowieszczy w swej istocie. – Niezła próba ,ale próżna ryknął Teon dmuchając raz jeszcze w swój róg. Rzucając się wprost na zdruzgotanego Kamienną Rękę stojącego jak zdrętwiały z mielącym się jeszcze w mroku na czerwonawo toporem. Teon wściekły z głębokim i długim śladem po toporze i rozbitym naramiennikiem odkrywającym jego krwawiący żylasty bark zamachnął się i długim mieczem zaatakował go. Gdy miecz był już o kilka centymetrów od jego głowy niespodziewanie ktoś rzucił się przed niego absorbując atak. Krew rozprysła się po twarzy Kamiennej Ręki ,który złapał spadającego na ziemie kompana. Trzymając go w rękach znów jakby powróciła jego siła. Nienawiść jeszcze bardziej wzmogła położywszy go na ziemi z całym rozpłatanym brzuchem wraz z wylewającymi się jelitami. Gdy znów Teon biegły w swych cięciach ponowił atak , wielki zarośnięty wojownik cały we krwi capnął go i zaciągnął za sobą. Drgania zaczęła odczuwać dolina ,gdzie jazda na czele z Hyperionem gnała jak szalona w mroku trzymając pochodnie. Było ich tak wiele ,że wydawało się jakby zalali całą dolinę. W mgnieniu oka byli już koło Teona ,zaś Kamienna Ręka wraz ze swymi kompanami uciekali w stronę stromych zbocz Doliny ,gdzie las gęsty porasta. Sytuacja wydawała się być opanowana ,zaś Teon stał niezwykle pobudzony jakby był znów gotów na walkę kątem oka spoglądając z zadumą na swój krwawiący bark. Jeźdźcy taranowali i wybijali pojedynczych żołnierzy ,którzy byli w tyle ,jednakże duża część zdołała uciec w gęsty las ,gdzie pościg był już niemożliwy. Hyperion zeskoczył raptownie zeskakując z konia chłonął oczami wszystko z zaszokowaniem nie mogąc uwierzyć w to co widzi. Ujrzał on jednego z żołnierzy ,którego dobrze znał był to niejaki Nilfor. Był wielkim wojownikiem chodzącym po skraju śmierci przez wielu z Berion uważany za nieśmiertelnego. Los jednak jego zakończył się w Dolinie Grzmotów leżący z nadciętą szyją wraz ze zwisająca głową bez ramienia i swej dumy. Hyperion wstrząśnięty tym co zobaczył podbiegł do Teona stojącego pośród mroku z błyszczącym mieczem w ręce opływającego we krwi. – Dzielnie walczyłeś królu ,gdyby nie ty … – Ten Kamienna Ręka ,gdy topór wielki posłał w mą stronę poczułem coś czego od dawna nie czułem… Siłę wielką drzemiąca w mych żyłach ,która teraz na dobre się ujawniła; oznajmił z fascynacją w głosie – Kamienna Ręka równać się z tobą nie może. Posłałem za nim pościg dogonią ich i zabiją ,bo i rannych dużo mają; odpowiedział Hyperion dziwnie się przyglądając Teonowi ,który wydawał się go wcale nie słuchać jakby był gdzieś indziej. – Odeślij ich z powrotem na Halie wyruszamy niebawem, siłę poczułem w sobie ,która chce wyjść ze mnie na polu bitwy. –Pozwolisz im uciec ? a jak znów zaatakują? – Słabi i poniżeni pierzchają ledwo dychając czasu mego nie są warci. Nigdy nie czułem się tak dobrze jak teraz; dodał po chwili uśmiechając się szyderczo. – Pozbądźcie się ciał i rozbijcie obóz ,by piechota odpocząć mogła przed wymarszem. Ja w pewne miejsce się udam ,by przemyśleć kilka spraw; rzekł odwracając się i wskakując na pierwszego wolnego konia ,który był pod ręką cwałując w kierunku ucieczki Kamiennej Ręki. Jak chciał Teon tak też i uczynili paląc na stosie ciała poległych oddając im należny hołd. Poległych z bandy Kamiennej Ręki rzucono na skraj doliny ,by i sępy ucztę należytą miały. Teon szybko schował się w ciemności daleko od swoich gnał przed siebie z natchnieniem jeszcze pewniejszy i potężniejszy niż wcześniej. Doznając porażki czując się jednak jak zwycięzcy. Wszyscy byli nabuzowani nową energią zapominając nawet o zmęczeniu. Teon przypadkowo przekuł sromotną przegraną w zwycięstwo mentalne ,kluczowe bowiem przed wydarzeniami ,które miały nastąpić .





Błędów jest dużo to pewne to jeden z moich rodziałów cała opowieść jak narazie ma 113 stron planuje okolo 300 stron. Jeszcze raz przepraszam za błędy warsztat mam słaby tak myśle ,ale historia jest fajna i akcja
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
Cytat:Rozdział V. Nowa siła walką ujarzmiona
Ok, czyli wrzucasz opowiadanie od środka? To chcesz, byśmy się nim zainteresowali czy po prostu wytknęli ci wszystkie błędy, nie znając w ogóle historii opowiadania?
Druga sprawa: formatowanie tekstu. Akapity wrzucamy tagiem [.p] (bez kropki).
Trzecia sprawa: spacje stawiamy PO kropkach, przecinkach, wielokropkach, a nie PRZED. Do poprawy, bo widzę, że ten błąd masz wszędzie.
Czwarta sprawa: akapity, akapity i jeszcze raz akapity. Wrzuciłeś niepodzieloną ścianę tekstu, której nie da się czytać ze względu na błędy, które się zebrały. Z pierwszego fragmentu można zrobić co najmniej dziesięć akapitów, ani jednego mniej. To samo jest dalej. Nikt przecież nie sprzedaje tych akapitów, każdy może sobie je sam wstawiać. Naprawdę.
Piąta sprawa: weź książkę do ręki. Obojętnie jaka, czy to Lalka, czy to Krzyżacy, jakąkolwiek.
Przyjrzyj się stronom.
Przyjrzyj się jeszcze raz.
Zobacz, jak są tam zapisane akapity, dialogi, myśli.
Zobacz, jak ty to napisałeś.
Otwórz dowolne opowiadanie z tego forum i zobacz, jak jest sformatowane.
Zobacz, jak ty to sformatowałeś.
A teraz do roboty i poprawiaj.

Chcesz, żebyśmy sprawdzili i przeczytali twój tekst, kiedy on się do tego nie nadaje. Na obecną chwilę to wygląda... nie, wcale nie wygląda. Tragedia, stary, tekst jest nieczytelny. Nieważne, jak dobra kryje się tam historia, nikt go nie będzie czytał, kiedy wygląda tak, jak wygląda.
Jeżeli masz tego 113 stron i wszystkie wyglądają tak samo, to wybacz, ja wyskakuję z tego pociągu.
"A więc jedyne, czym się potrafisz pochwalić, to tym, ile przeleciałeś dziewczyn? Super, to stawia cię niewiele wyżej niż małpy. Przewagę daje ci to, że potrafisz obsłużyć telewizor i spuścić wodę w kiblu."
Odpowiedz
#3
Jak wyżej. Tekst w tej formie się nie nadaje do czytania, a zaczynanie od Rozdziału V też nie zachęca.

I nazewnictwo jakieś dziwaczne -z jednej strony Hyperion, Teon, z drugiej angielskie nazwy, WTF?

Cytat:Było popołudnie zbliżali się do Doliny Grzmotów położonej tuż przed Mountain Blast

Czemu jedno po polsku, drugie po angielsku? To nie ma żadnego sensu.

A przecinki stawia się "przyklejone" do wyrazu, który je poprzedza, a nie tego, który po nich następuje.
[niedozwolony link]
Odpowiedz
#4
Poprawię tekst i wrzucę wam to od nowa :) angielskie nazwy celowo połączyłem z polskimi :) bardzo mi sie to podoba
Odpowiedz
#5
Coś takiego w świecie fantasy podobać się będzie chyba tylko tobie.

Dobra, pomimo formy spróbowałem to czytać, wytrwałem 12 linijek:

Cytat:Ciągnąca się kolumna była rozciągnięta jak równiki okalające świat.

komiczne porównanie. A w tym świecie w ogóle znają równiki?

Cytat: Na końcu powoli do przodu poruszały się potężne katapulty z najeżonymi stalowymi zębami na kołach.
Mocno niezgrabne zdanie. "Na końcu powoli do przodu", dzizzes...

Zamykające kolumnę, potężne katapulty o kołach najeżonych stalowymi zębami* z mozołem parły do przodu.

*cokolwiek to znaczy.

Cytat:Tam ,gdzie i grząsko było szczególnie ,gdy przekraczali wieczną równinę nawet i wierzchowce problem miały brodząc ciągle w błocie.

Po jakiemu to jest napisane? Domyślam, się, że to miała być jakaś archaizacja, ale niestety nie wyszło.

Cytat:Ciężka piechota była w większości nie uzbrojona.
A co oznacza w tym wypadku "ciężka"?

Cytat:Teon prowadził kolumnę na czele z Hyperionem.
wut?
Chodzi o to, że obaj jechali na przedzie, czy że Teon prowadził kolumnę, na której przedzie jechał Hyperion, czy co?

Cytat:Na twarzach żołnierzy co i niejedną bitwę przeżyli wdało się zmęczenie.
To "i" jak dla mnie jest nie na miejscu niezależnie od tego czy to miała być jakaś stylizacja. Poza tym "wdało się na twarzach" ?

Cytat:Wydał on rozkaz by zaciężni tarcze i broń swoją pozostawili na wozach nie słuchając Hyperiona
Ten ostatni dopisek mi zgrzyta. I co masz tu na myśli przez "zaciężni" ?

Cytat:Kolumna rozciągała się niepokojąco we wszystkie strony

W jaki sposób kolumna może się rozciągać "we wszystkie strony"?

Cytat:jednakże Teon przewodzący jeźdźcie Beriońskiej przyśpieszał jakby nie patrząc w tył.
Literówka (chyba) w słowie jeździe, poza tym – "jakby nie patrząc w tył" ? To już lepiej "jakby tego nie dostrzegał", czy coś w tym rodzaju.

Cytat: Wszyscy kroczyli coraz wolniej i wolniej ,(...) Jeźdźcy ,choć wycieńczeni nie śmiali zwalniać kroku

No to jak w końcu?

Cytat:Wydawał się jakby zupełnie wyzbył się uczuć i jedyne co kocha to myśl o władzy nad swymi dawnymi wrogami.

Nawet nie wiem od czego zacząć wymienianie co jest w tym zdaniu skopane. Generalnie cały tekst bardziej niż do poprawiania nadaje się do napisania od nowa. Jesli ktokolwiek zdoła wypisać wszystko co tu jest do poprawienia – RESPECT!
Czytając to przypomniało mi się opowiadanko "Doman – Grzechy Ardana" dołączane do gry o tym samym tytule: http://www.ppa.pl/rodzynki/download/doman.pdf
tyle, że ono było jednak zabawniejsze. Moja rada jest jedna – czytać, czytać i jeszcze raz czytać, a potem... dalej czytać i czytać. I po paru latach intensywnego czytania spróbować znowu.

A i jeszcze jedno:

Cytat:Klinga jego niecierpliwie trzęsła się w pochwie

Leżę :)
[niedozwolony link]
Odpowiedz
#6
Teon prowadzi do boju zaciężną piechotę inaczej zbrojnych czyli to jest formacja w której żołnierze uzbrojeni są grube pancerze i tarcze chroniące ciało. Lekka piechota zazwyczaj uzbrojona jest w oszczepy, procę itp i nie posiada pancerza ochronnego, który krępował by im ruchy podczas bitwy

(06-03-2015, 16:24)Vercenvard napisał(a): Coś takiego w świecie fantasy podobać się będzie chyba tylko tobie.

Cytat:Ciągnąca się kolumna była rozciągnięta jak równiki okalające świat.

komiczne porównanie. A w tym świecie w ogóle znają równiki?
Tak znają :)

Cytat: Na końcu powoli do przodu poruszały się potężne katapulty z najeżonymi stalowymi zębami na kołach.
Mocno niezgrabne zdanie. "Na końcu powoli do przodu", dzizzes...
Tu masz rzeczywiście rację ,ale tekst jest mocno niedopracowany pod własnie względem takich błędów w tworzeniu zdania ,jednak narazie bardziej skupiam sie na przedstawieniu fabuły

Zamykające kolumnę, potężne katapulty o kołach najeżonych stalowymi zębami* z mozołem parły do przodu.

*cokolwiek to znaczy.

Cytat:Tam ,gdzie i grząsko było szczególnie ,gdy przekraczali wieczną równinę nawet i wierzchowce problem miały brodząc ciągle w błocie.

Po jakiemu to jest napisane? Domyślam, się, że to miała być jakaś archaizacja, ale niestety nie wyszło.

Tak jest to pisanę troche w starym stylu

Cytat:Ciężka piechota była w większości nie uzbrojona.
A co oznacza w tym wypadku "ciężka"?
czytaj niżej :)

Cytat:Teon prowadził kolumnę na czele z Hyperionem.
wut?
Chodzi o to, że obaj jechali na przedzie, czy że Teon prowadził kolumnę, na której przedzie jechał Hyperion, czy co?

Chodzi oto ,że obydwaj byli na przodzie kolumny prowadząc ją

Cytat:Na twarzach żołnierzy co i niejedną bitwę przeżyli wdało się zmęczenie.
To "i" jak dla mnie jest nie na miejscu niezależnie od tego czy to miała być jakaś stylizacja. Poza tym "wdało się na twarzach" ?

Pisząc tą książke staram sie odbiegąc troche od takich standardowych określeń . Mógł bym poprostu napisać ' Nai ich twarzach pojawiły sie oznaki zmęczenia' jednak chce być bardziej orginalny. Nawet sam Sapkowski namaiwał do tego ,aby nie wchodzić już w oklepane ramki tylko tworzyć coś co nadaje szczególnego stylu, a nie idealnie dobry tekst, ktory jest tylko idealnie dobry nic pozatym

Cytat:Wydał on rozkaz by zaciężni tarcze i broń swoją pozostawili na wozach nie słuchając Hyperiona
Ten ostatni dopisek mi zgrzyta. I co masz tu na myśli przez "zaciężni" ?
Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
(06-03-2015, 01:24)El comendanto napisał(a): Nieraz było sucho ,zaś częściej mokro i grząsko. Ciągnąca się kolumna była rozciągnięta jak równiki okalające świat. (Jakoś mi nie podchodzi to porównanie – jest jak dla mnie zbyt abstrakcyjne)

Na końcu powoli do przodu poruszały się (To kiepsko brzmi, zmieniłabym na "powoli sunęły naprócz: albo coś w tym guście) potężne katapulty z najeżonymi(W takim zdaniu jak to "najeżone" mi zupełnie nie pasuje, bo trochę gmatwa to zdanie – w końcu kolce nie mogą być najeżone. Albo bym to usunęła, albo przebudowała zdanie.) stalowymi zębami na kołach.

Tam ,gdzie i (zbędne, zwłaszcza że zaraz potem znowu jest "i") grząsko było szczególnie ,gdy przekraczali wieczną równinę(Wieczna równina? Usunęłabym to słowo, bo jest zbędne – wypiętrzanie gór nie jest procesem na tyle szybkim, by podkreślać, że tutaj akurat mamy do czynienia z równiną, która na zawsze równiną pozostanie. :P) nawet i wierzchowce problem miały(przecinek) brodząc ciągle w błocie.

Ciężka piechota była w większości nie uzbrojona(nieuzbrojona). Wozy wypełnione były mieczami, tarczami czy też niespokojnie drżącymi kolczugami.

Wydał on rozkaz(przecinek) by zaciężni tarcze i broń swoją pozostawili na wozach(przecinek) nie słuchając Hyperiona ,który obawiał się ,iż w razie nagłego ataku jedynie jazda będzie gotowa do walki. Teon jednak dumnie prowadził swe wojsko (przecinek) nie słuchając rad swych dowódców(przecinek) nawet i Hildethuka przewodzącego od lat czarnymi towarzyszami. Na twarzach żołnierzy(przecinek) co i (zbędne) niejedną bitwę przeżyli (przecinek) wdało(ukazało – wdać to się może np. zakażenie) się zmęczenie.

Kolumna rozciągała się niepokojąco we wszystkie strony ,jednakże Teon przewodzący jeźdźcie Beriońskiej(beriońskiej – to przymiotnik) przyśpieszał(przecinek) jakby nie patrząc w tył. Jeźdźcy ,choć wycieńczeni(przecinek) nie śmiali(śmieli) zwalniać kroku ,gdy król gnał coraz to żwawiej.

Oczy Teona spoglądały wprost przed siebie wypełnione zniecierpliwieniem i żądzą sprawiająco(czyniącą) go coraz to bardziej zadufanym w sobie.

Wydawał się jakby zupełnie wyzbył się uczuć(Wydawał się zupełnie pozbawiony uczuć) i jedyne(przecinek) co kocha to myśl o władzy nad swymi dawnymi wrogami. Hyperion z niepokojem spoglądał na Teona (przecinek) próbując zrozumieć(przecinek) jaki ma(miał) plan.
‘ Od czas opuszczenia Blackhall zmienił się zupełnie zamykając w sobie ‘ (To nie jest ujęte w używany w Polsce cudzysłów) pomyślał Hyperion. Jeźdźcy ukradkiem spoglądali na Teona ,lecz i(zbędne) jego kamienna twarz nic nie mówiła. Naglę(e) bezwzględnym(bezwzględny 1. «surowy, okrutny» 2. «świadczący o surowości, okrucieństwie») głosem zupełnie bez(Lepiej: zupełnie pozbawionym) emocji rzekł do Hyperiona.("Bezwzględny" jak dla mnie nie pasuje do głosu)(dwukropek) (Czy to wszystko są spacje? o.O Tekst w trakcie wstawiania poprawek tak mi szaleje, że wszystko na to wskazuje. Od przechodzenia do nowej linijki jest klawisz"enter")


–Już niedługo ,a do Doliny Grzmotów zawitamy (przecinek) tymczasem wydaj rozkaz ,by wszyscy zrobili sobie krótką przerwę (...)


Na twarzy Hyperiona wreszcie pojawiła się ulga ,bo i(zbędne) czuł wierzchowca cierpienie ,gdyż znał go już od lat.

Epon już powiedział kilka słów prawdy, ale ja też muszę, przykro mi.
Odpadam. Więcej nie dam rady, serio.
Ogólnie nie wiem, co powiedzieć. Raz, że prawie nic nie przeczytałam z tej ściany tekstu, dwa, że nie wiem, od czego zacząć.

Dziwne zachowanie tekstu podczas wstawiania poprawek podpowiada mi, że odstępy w nim wstawione zostały za pomocą spacji. Jeśli mam rację, to naprawdę podziwiam za wyćwiczenie palców: jakbym miała tyle razy pod rząd wciskać spację, to chyba bym padła. :P Popraw to, bo takie coś dość kiepsko świadczy o autorze.

Dodaj również akapity (tagiem: [p.] bez kropki), bo to naprawdę ciężko się czyta. Zmień również te spacje przed przecinkami, bo to też utrudnia odbiór. Jeśli to załatwisz, to być może sprawdzę resztę.

To, co przeczytałam, czytało mi się naprawdę źle. Popieram archaizację języka, ale w tym tekście jest ona według mnie topornie wprowadzona – ze zmianą szyku trzeba uważać, bo gdy się jej nadużywa, to opowiadanie może stać się męczące. Wydaje mi się także, że wstawiasz zdecydowanie za dużo "i" – podkreśliłam to w poprawkach.

Fajnej historii i akcji, które obiecałeś pod koniec, zupełnie nie miałam okazji dostrzec. Wybacz, ale to, co zaserwowałeś czytelnikowi na początku tego fragmentu jest moim zdaniem potwornie nudne. Bohaterowie, których nie znam, marsz prawdopodobnie na wojnę, o której nie mam zielonego pojęcia. Nie widzę sensu we wstawianiu tekstu od środka, bo otrzymasz ewentualnie tylko ocenę stylu i poprawności, a nie fabuły i akcji czy bohaterów, bo nikt ich nie będzie znał.

Na ten moment tyle ode mnie. Dopóki nie poprawisz, ja do tego nie zajrzę.
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
#8
Biorę sie za poprawianie dziękuje ,że zdołaliście i tak poświęcić mi tyle czasu.
Odpowiedz
#9
Archaizacja w narracji jak dla mnie mija się z celem, sprawia tylko, że tekst jest bardziej męczący, a nic właściwie nie daje. Co prawda niektórzy uważają inaczej, ale jak dla mnie można się spokojnie ograniczyć z nią do dialogów, z tym tylko, że trzeba wiedzieć, jak to robić.

Cytat:Teon prowadzi do boju zaciężną piechotę inaczej zbrojnych czyli to jest formacja w której żołnierze uzbrojeni są grube pancerze i tarcze chroniące ciało.

Słowo "zaciężne" nie oznacza "ciężkozbrojne" tylko "z zaciągu".
http://pl.wikipedia.org/wiki/Wojsko_zaci%C4%99%C5%BCne

A zbrojny = uzbrojony, niekoniecznie ciężkozbrojny.


Cytat:jednak narazie bardziej skupiam sie na przedstawieniu fabuły

Nikt jej nie pozna, jeśli ją przedstawisz w formie, przez którą nie sposób się przebić, by się skupić na treści.

Cytat:Nai ich twarzach pojawiły sie oznaki zmęczenia' jednak chce być bardziej orginalny.

Być oryginalny, a pisać koślawo i niezrozumiale, to dwie różne rzeczy. Do tego drugiego Sapkowski z pewnością nie namawiał. Przeczytaj sobie linkowane wyżej "Grzechy Ardana", a potem powiedz co o tym sądzisz i czy twoim zdaniem to było "oryginalne".

PS. To jest mocne:
Cytat:Hyperion zeskoczył raptownie zeskakując z konia
[niedozwolony link]
Odpowiedz
#10
Cytat:Tam ,gdzie i grząsko było szczególnie ,gdy przekraczali wieczną równinę nawet i wierzchowce problem miały brodząc ciągle w błocie.

[Obrazek: 152500-78569dbb56b2ecb7668e341a77b33cad.jpg]

Dwie złote rady, których wprowadzenie da ci lepszy tekst. Już od dzisiaj.

1. Nie kręć szykiem, bo nie masz w tym umiaru. Szczególnie unikaj tego przy zdaniach wielokrotnie złożonych, bo robi się w narracji potworny bałagan. Operowanie szykiem służy do odpowiedniego akcentowania pewnych rzeczy w narracji. Stosowanie nagminnie nie czyni tekstu lepszym i mądrzejszym. Czyni go niepoważnym.

2. Forma, w jakiej dzielisz się tekstem. Niezależnie, czy wysyłasz pracę do wydawnictwa, czy dzielisz na łamach forum. Kiedy oddajesz tekst do oceny społeczności MUSISZ ZADBAĆ, aby wyglądał atrakcyjnie na papierze/stronie. Musisz, bo jest to pierwsza rzecz, z jaką styka się czytelnik. Jeśli wyślesz go w złej formie, nieatrakcyjnej, bardzo często będzie to determinowało w ten sposób, że czytelnik zrezygnuje z zapoznania się z lekturą.

To tak, jakbyś się oświadczał. Nie zabierasz kobiety do ciemnego lasu, tylko dbasz o odpowiednią otoczkę dla tego wydarzenia. Nie rzucasz pierścionka w reklamówce z biedronki, tylko klękasz i wręczasz malutkie pudełeczko.

Forma, forma, forma.
Lubię Tytanica. Moim ulubionym bohaterem była góra lodowa.
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Fantasy Rozmowy ze Śmiercią – współczesne fantasy. Mikado1502 4 1,579 18-11-2015, 17:27
Ostatni post: Vetala
  Miniatura Inny Świat Mala 5 4,122 26-02-2013, 17:47
Ostatni post: Arabella
  Fantasy Taniec Wiatru, Furia Płomieni Archangel_Marco 4 2,448 18-11-2012, 20:46
Ostatni post: StuGraMP

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości