Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Sci-Fi Wirus
#1
Dziękuję za poprawienie wszystkich błędów, druga część niebawem :)

Druga część opowiadania – klik




Wirus I

Irytujące brzęczenie oznaczające aktualizację oprogramowania, zbudziło Kairę. Doug jak zwykle nie spał, grzebiąc na niższych poziomach Deepwebu. Przyciemnione panele świetlne, podkreślały jasność kilkunastu monitorów wyświetlających dane o zleceniach.
– Doug, masz coś? – zapytała Kaira, mrużąc oczy. Już chciała podejść do konsoli, gdy mężczyzna siedzący przy pulpicie powoli obrócił się, przecierając powieki.
– Co? C... – powiedział nieprzytomnie, jak zwykle przeciągając każde słowo.
– Pytałam, czy masz coś.
– Mam. – Doug poklikał na konsoli, zmieniając obszar centralnego ekranu, tak aby Kaira mogła zobaczyć zlecenie. – Ktoś szuka neutralizatora w Lazar. Trzeba wyciągnąć rdzeń pamięci z femobota i dostarczyć do Duny.
– Lazar? Przecież całe polis zostało zamknięte dla droidów po ostatnim zamachu – odparła Kaira, zatwierdzając kolejne aktualizacje filtrów antyspamowych.
– To model IS1095D9, rządowy. Zachód tylko w ten sposób przerzuca dane o projektach dla Rady, ale tym razem coś chyba poszło nie tak.
– Kontraktuj. Ile płacą? Cholerne filtry.
W Deepwebie od czasu połączenia protokołów ilość spamu wzrosła trzykrotnie. Bez filtrów, podczas akcji, przed oczami mogą zacząć wyskakiwać reklamy wkładek synaptycznych albo żelów na porost włosów.
– Jak będziesz leciała do Lazar, to skonfiguruję zaporę w twoim czipie – odpowiedział Doug, powoli przeklikując się przez umowę. – Płacą 150 mln I$C.
Żetony, jak wszyscy mówią na międzynarodową walutę, od lat są jedyną formą pieniędzy. Mocarstwa podpisały ugodę, a globalizacja zrobiła swoje.
– Czym mam ją zneutralizować?
– Zmodyfikowałem nieco twój blaster, teraz strzela ładunkami EMP. Aha... I ona nazywa się Alexis Milton. Wszystkie dane prześlę ci do czipa. Za trzydzieści minut masz kapsułę do Lazar, pakuj się.
Kaira włożyła ciemny kombinezon, schowała blaster i jeden magazynek – tyle wystarczy. Wychodząc, obróciła się do Douglassa, ale on już założył hełm i pewnie znowu był głęboko w Deepwebie. Przygasiła światła i zamknęła śluzę. Gdy tylko zrobiła krok do windy, wyskoczył boczny panel, a monitor z najświeższymi informacjami z Pheonix zaczął wyświetlać dane dotyczące sztucznego zachmurzenia w Kopule. Kaira wybrała poziom 2 – kolej trans-polis – i zaczęła oglądać wiadomości z postępów budowy Światłowca:
– …umiera, to dzisiaj wiemy już na pewno – powiedziała prezenterka. – Kolejne zamieszki wstrzymały dostawy na orbitę. Aktualny plan budowy Nadziei – „Co za kretyńska nazwa” pomyślała Kaira – zakłada ukończenie czwartego modułu za 157 dni. Ukończenie budowy statku planowane jest za 1778 dni, a już w najbliższą sobotę kolejne losowanie jednego z miejsc na statku. Pozostało jedynie 448 tysięcy biletów.
Budowa statku, który ma uratować gatunek ludzki, idzie powoli. W sumie, może to i lepiej, każdy z biletów kosztuje dziesięć miliardów żetonów, a jeżeli Kaira i Doug chcą razem zabrać się do lepszego świata, muszą zdobyć dwa razy więcej pieniędzy. Ziemia stała się jałowa, ludzie skupili się w polis – wielkich państwach-miastach, mogących pomieścić kilka miliardów homo sapiens. Na całym globie, pod Kopułami mieszka ponad dwadzieścia osiem miliardów ludzi. To i tak o wiele mniej niż przed wojną, która zniszczyła warstwę ozonu i zrobiła kilka sporych dziur w powierzchni planety. Budowa statku poruszającego się z prędkością bliską szybkości światła ma być ostatnim wielkim projektem, na jaki ma zdobyć się ludzkość. „Nadzieja” zabierze na pokład milion osób. Połowa miejsc jest już zajęta przez rządy państw, konstruktorów, mechaników, konserwatorów, budowniczych i niańki najbogatszych. Zwykli ludzie mogą kupić takie miejsca za horrendalne kwoty albo wygrać je na loterii. Dlaczego budowany jest tylko taki jeden statek? Odpowiedź brzmi – Rod. Pierwiastek występujący w śladowych ilościach, którego trwały jest jedynie sto trzeci izotop. Inżynierowie Zachodniego Sojuszu znaleźli metodę na użycie tego metalu szlachetnego jako paliwa. Nikt poza nimi nie wie, jak to działa. Krótko mówiąc, Sojusz Zachodni dał technologię, Zjednoczone Technopolis pieniądze, a Oświeceni wstrzymali ataki i opracowują metody kriogeniczne. Budowa Światłowca poprzedzona była dwudziestoma latami badań, trwa już piętnaście lat i potrwa jeszcze kolejne pięć. O ile wszystko dobrze pójdzie.
Winda zatrzymała się na drugim poziomie. Przyjechanie z poziomu minus sto trzydziestego siódmego, w końcu miasta budowane są w dół, zajęło Kairze całe trzy minuty, w tym czasie sprawdziła działanie broni i schowała ją w kombinezonie.
– Odlot za dwadzieścia pięć minut, akurat zdążę dostać się na stację – powiedziała do siebie, aby odegnać myśli o zbliżającym się czasie ukończenia budowy Nadziei. Włączyła mikrofon panelem na nadgarstku i wywołała Douga: – Informatyk! Z którego peronu odchodzi mój transport, nie wysłałeś mi żadnej informacji.
– Peron 7, bilet masz przesłany na czip – odparł, przeciągając co drugie słowo.
Wiatr uderzył Kairę, gdy tylko wyszła z windy. Sztuczna pogoda wewnątrz Kopuły dzisiaj została ustawiona na zachmurzoną i wietrzną, przez co wszystko wygląda jeszcze ciemniej i bardziej ponuro niż zwykle.
– Hej, Doug, widziałeś już wiadomości? Oświeceni znowu blokują tranzyt na księżyc.
– Tak, wiem – Od początku mówiłem, że używanie ich platform startowych wszystko opóźni, ale taką cenę musiała zapłacić Rada za wydanie tych cholernych głowic nuklearnych. Zobaczysz, ten statek prędzej wybuchnie na orbicie, niż poleci w stronę Lutni.
Gwiazdozbiór Lutni, a konkretnie układ Kepler-438 z poetycko nazwaną planetą „Niebo”, znajduje się prawie pięćset lat świetlnych od Ziemi. Egzoplaneta jest wielkości Ziemi i została wybrana jako nowy dom dla ludzkości. Każdy już pogodził się z nieuchronną zagładą, jaka wszystkich czeka w rodzinnym układzie słonecznym, i teraz trwa walka o miejsca na „Nadziei”.
Prawie każdy.
Od lat istnieją teorie mówiące o tym, że rządy budują kilka takich statków, że mają bezpieczne, samowystarczalne kolonie na Marsie, że istnieją jeszcze nieskażone strefy poza Kopułami. Większość to prawdopodobnie bujda, pewne jest tylko to, że Nadzieja jest budowana, a Ziemia obumiera. Proces destrukcji udało się spowolnić, ale zaledwie na przestrzeni ostatniego wieku topniejące lodowce podniosły poziom oceanów o 60 metrów, zalewając przybrzeżne tereny.
Kaira dotarła na stację pociągów kursujących między polis. Super-szybka kolej, której koncept powstał wieki wcześniej, dzisiaj obejmuje obszar całego lądu, a bazuje na prostych tubach z wagonikami poruszającymi się na poduszce powietrznej. Elegancka i prosta technologia przejawia się w każdym aspekcie życia, od nadgarstkowych paneli przez czipy do nauki i używania sieci do środków transportu i wydobycia surowców. Większość prac wykonują roboty nadzorowane przez androidy. Można pomyśleć, że jedynym zadaniem ludzi jest zbieranie owoców tej pracy, a celem oglądanie coraz głupszych programów rozrywkowych i kupowanie kolejnych gadżetów.
Wygodne fotele i zapewniona wszelka rozrywka to standard. Kairze wystarczy jedynie dostęp do Deepwebu, aby niemal trzygodzinna podróż wydała się chwilą. Gdy kapsuła rusza punktualnie o 11:00, w zasięgu wzroku znajduje się tylko kilka osób. Wszyscy mają założone gogle, których zadaniem jest podpięcie się pod korę mózgową i nadanie wrażenia przebywania w wybranej symulacji. Prym wiodą oczywiście aplikacje pornograficzne. Jest to swego rodzaju choroba, trawiąca społeczeństwo od zarania dziejów. Gdy kilka pokoleń wcześniej ustandaryzowano płodzenie potomnych w specjalistycznych klinikach, pojawiły się głosy, mówiące o nowym poziomie cywilizacyjnym, pozbawionym chuci i wolności od reprodukcji. Jednak usunięcie gamet doprowadziło do rozluźnienia społecznego, seks stał się funkcją bez zahamowań i konsekwencji. Jednak ci, którzy chcą dostać bilet na Nadzieję i mieć szansę na przeżycie, nie mają czasu ani środków na pozorną rozrywkę. W myśl tej zasady Kaira daje dostęp do swojego czipu Dougowi, aby podczas jej letargu wstawił omawiane wcześniej zabezpieczenia, a sama uruchamia symulację treningową. Musi poćwiczyć, jeszcze nigdy nie zabiła femobota.

– Doug, jestem już na stacji w Lazar. Będę zgłaszała się co pół godziny.
– Przyjąłem – rzucił Doug, nie zwracając uwagi na słowa partnerki. Od miesięcy starał się znaleźć metodę na złamanie zabezpieczeń Światłowca. Pozwoliłoby mu to na dodanie swojego nazwiska na listę uratowanych. Oczywiście Kairę również spróbowałby dodać, ale ona sobie poradzi. Od trzech lat pracują razem, likwidując kolejne cele za żetony, jednak Doug nie przetrwa sam na Ziemi miesiąca. Mając Zespół Aspengera, jest genialnym informatykiem, ale słabo wychodzi mu zawieranie znajomości. Długo obserwował Kairę, zanim postanowił wysłać do niej anonimową wiadomość i wciągnąć w swój plan. Gdy ona używa mięśni, on tuszuje ich pozycje i niekiedy okrada jakiegoś frajera.
– Okay, czas sprawdzić, o co właściwie chodzi z tą całą Alexis – powiedział do siebie, wchodząc do zabezpieczonej bazy rządowych pracowników. Zabezpieczonej oczywiście przed takimi jak on. Na szczęście kilka miesięcy temu Kaira podrzuciła jednemu z członków Rady małą kość pamięci, relikt przeszłości, która zawierała automatyczny plik wykonywalny, wysyłający wszystkie hasła na serwer Douga, przekierowany czterdzieści siedem razy w celu zachowania bezpieczeństwa. Oczywiście takie przekierowanie wzbudza ruch w sieci, a aktywność przyciąga innych łowców i masę syfu krążącego na powierzchni Deepwebu.
Syfu, który ostatnio staje coraz agresywniejszy. Mechanizmy doboru naturalnego, postulowane wieki temu, w pewnym momencie rozwoju sieci zaczęły współgrać z oprogramowaniem poruszającym się w różnych protokołach. Od czasu złapania pierwszego wirusa cyfrowego, który posiadał szczątkową inteligencję, zaczęto szukać przyczyn tych mutacji. Natrafiono na kilka poszlak, ale nigdy nie rozwiązano tej zagadki, a od tego czasu sieć powiększyła swoją objętość kilka tysięcy razy. Gdy osiem lat temu protokoły mocarstw zostały połączone, nikt już nie potrafił należycie monitorować setek eksabajtów codziennie tworzonych danych. Miliardy gigabajtów filmów, tekstu, symulacji i wirusów. Niemożliwym stało się również wyłączenie sieci albo stworzenie nowej, ponieważ instytucje, cały przemysł i komunikacja, a także czipy w głowach wszystkich ludzi na Ziemi były już podpięte do Deepwebu. Nikt nie potrafił przewidzieć skutków wyłączenia dostępu do tych danych, zatem zamiast walczyć z rosnącą fauną cyfrową, zaczęto się przed nią zabezpieczać. Oprogramowanie wytworzyło cechy zwierzęce, pojawiły się drapieżniki, a bezbronne dane często znikały między kolejnymi bramami zaporowymi. Do tej pory nikomu nie udało się wyhodować kodu, który przejawiałby tak agresywne właściwości, jednak umieszczanie danych na tych posłańcach jest najlepszą formą tworzenia spamu i atakowania słabiej bronionych serwerów.
– Alexis Milton, oddelegowana przez Sojusz Zachodni – czytał cicho Doug – do bezpiecznego transportu danych związanych z projektem Mesjasz. Pierwszy raz słyszę o takim projekcie... – Szybki skan memów sieci, nie wykazał żadnych odnośników do projektu o takiej nazwie. „Coś tu nie gra” – pomyślał i uruchomił replikację kodu, który sprawdził podaną frazę na niższych, niebezpieczniejszych poziomach sieci.

– Coś tu nie gra – powiedziała Kaira, obserwując powiększający się tłum przed wysokim, przeszkolonym biurowcem komisji emigracyjnej, która właśnie dzisiaj czasowo zaostrzyła wymogi dotyczące wersji czipów zezwalających na pobyt w Lazar. Po ostatnich atakach terrorystycznych, ze strony ekstremistycznej grupy Oświeconych, zamknięto granice miasta. Wschód oczywiście odcina się od odpowiedzialności, a pokój staje pod znakiem zapytania. Oświeceni jako grupa antagonistyczna dla korzystających z technologii postulują pogardę dla zaawansowanych wszczepów i sztucznej inteligencji. Cudem zatem wydaje się pokój z jeszcze wyżej zaawansowanym technologicznie zachodem, którego rząd składa się z androidów, dokonujących najważniejszych decyzji w państwie. Jeszcze dziwniejszym jest udział droidów w serii ostatnich zamachów. Chociaż to może nic dziwnego dla ekstremistów, od zawsze stosowali podwójne standardy.
– Zachowajcie spokój! Proszę się rozejść! – głosili policjanci we wzmocnionych egzoszkieletach. Przez lata protestów wypracowano proste metody walki z niezorganizowanymi grupami. Najlepszą metodą rozgonienia tłumu są kierunkowe fale akustyczne, powodujące natychmiastowe otępienie i ból, a w ekstremalnych przypadkach mogą doprowadzić do utraty słuchu i usmażenia elektroniki.
„Lepiej się wycofać”. Instynkt Kairy oraz aktualna mapa objętego protestami obszaru wyświetlana na siatkówce skutecznie odegnały ją od próby wkroczenia do biurowca. Problem polegał na tym, że cel był gdzieś w środku. Ktoś chciał zapłacić sporo pieniędzy za ten rdzeń pamięci, a oferta ważna była tylko przez 2 dni, jak wynikało z danych przesłanych przez Douga na jej czip.
Policjanci w asyście latających dronów z kamerami rozpoczęli zapowiadanie użycia środków przymusu bezpośredniego, jakimi są gaz oraz akustyka. Tłum złożony głównie z obywateli wschodu powściągnął zapędy i pohamował agresję. Jednak najnowsze dyrektywy w Lazar stanowiły o przeszukaniu każdego z demonstrantów, w ramach poszukiwania niebezpiecznych materiałów. Gdy tylko protestujący zostali zamknięci przez korowód posiłków, w stronę porządkowych poleciały butelki i kamienie. Kaira obserwowała wszystko z bezpiecznej odległości, mając nadzieję na rozgonienie tłumu. Kątem oka dostrzegła wysokiego policjanta w hełmie i z zewnętrznym szkieletem. Broń pulsacyjna spoczywała w kaburze, jednak każdy ze wstępujących do służb porządkowych poddawany był zmianom poprzez podawanie sporych dawek testosteronu i innych substancji zwiększających agresję. Chodząca góra mięsa pierwszym, co ma zrobić, to uderzyć, następnie zadać pytanie, a w przypadku braku odpowiedzi – strzelić. Oczywistym stało się, że mięśniak idzie w stronę Kairy. Próba ucieczki skutkowałaby podejrzeniem, a latające kamery skutecznie wyśledziłyby ją w zaułkach.
Sztuczna pogoda w Kopule miejscowo się pogorszyła. Kolejna broń z arsenału porządkowych. Mogą sprawić, by na niewielkim obszarze zaczął padać sztuczny deszcz i zniechęcił do działania protestujących. Imitacja nieba stała się szara, a w przeciągu sekund zapadł mrok. Włączone zostały reflektory skierowane na rozwścieczony tłum, a policjant był tuż przy Kairze. Krople zaczęły tworzyć małe kałuże, a po hełmie zbliżającej się postaci zaczęła spływać mała strużka wody. W pokojowym zamiarze uniósł dłoń do Kairy, stojącej kilka metrów od niego. W półmroku każdy wyglądałby podejrzanie, a jej czarny kombinezon potęgował to wrażenie. Obszar został kompletnie wyłączony z ruchu, a wszystkie sąsiednie przecznice zostały zablokowane. Nikt nie spodziewał się eskalacji konfliktu, ale teraz pacyfikacja tłumu była nieunikniona. Kaira stojąc w bezruchu, gotowa była na ucieczkę. Niespodziewanie od metalowej części hełmu porządkowego odbił się kamień. Tłum został otoczony i w furii rzucił się na oddział. Oślepieni reflektorami i ogłuszeni bronią akustyczną zostali zatrzymani jeszcze przed dotarciem do ochraniających budynek. Zasłona hełmu postaci stojącej obok Kairy się podniosła. Wyciągnął on elektryczną pałkę przytroczoną do pasa, obrócił się i pobiegł szaleńczo w stronę tłumu.
Najpierw bij.
Czarne chmury zaczęły się rozstępować, ukazując klęczących mężczyzn i kobiety. Większość była już skuta, część była nadal brutalnie przeszukiwana, a każdy, kto chociaż podejrzanie zwrócił wzrok na mundurowego, otrzymywał uderzenie odbierające dech w piersi. Brak negocjacji z terrorystami to cena za bezpieczeństwo. Z przeszklonych drzwi wyszła postać, kobieta o krótkich, rudych włosach, ubrana elegancko. W białej koszuli i gustownej spódnicy robiła piorunujące wrażenie w porównaniu z miejscem pobojowiska. Słońce zagościło u szczytu Kopuły, ostatnie krople spływały do kanałów, gdzie zostaną oczyszczone z krwi protestujących i potu strażników, a następnie dostarczone jako woda pitna. Zgodnie ze zdjęciem dostarczonym w zleceniu to jest ta kobieta. Cel zlecenia wartego 150 mln żetonów.
– Doug, widzę ją – powiedziała Kaira do panelu na nadgarstku, upewniając się, że nadal ma przy sobie pistolet i magazynek. Nie czekając na potwierdzenie, zablokowała wszelką komunikację, nie lubi być rozpraszana podczas neutralizowania.
Niemal wszyscy protestujący byli już przeszukani, większość spędzi najbliższe godziny na skanowaniu czipów zapisujących kilka ostatnich dni. Część to zapewne zwykli, rozgoryczeni ludzie, część głęboko wierzący w jedynego proroka Oświeconych, ale być może część planowała zamachy szerzące jedyny słuszny światopogląd.
Nagłe poruszenie porządkowych skupiło wzrok Kairy, na sekundy, nim kula światła i fala uderzeniowa zrzuciły ją z nóg. Przerażający dźwięk wybuchu wybił niczym gong zwiastujący śmierć. W miejscu, w którym stał zamachowiec, pojawiła się dziura, a on sam wyparował. Najbliżej stojący policjanci rzucili się na ziemię z bólu, kilku z nich miało oderwane kończyny, a kilku z odsłoniętymi zasłonami hełmów poharatane twarze. Emigranci, którzy sekundy wcześniej klęczeli obok swojego pobratymca, teraz leżeli martwi w kałużach krwi. Zwykła, spontaniczna demonstracja przerodziła się w masarkę.
Natychmiastowo włączone zostały syreny alarmowe, pojawili się sanitariusze i zapanował chaos. Kaira powoli wstała, chciała zgłosić Dougowi, co się stało, jednak nadgarstkowy panel został zniszczony podczas upadku i stał się bezużyteczny. Była zdana tylko na siebie. Czarny, syntetyczny kombinezon był obtarty w wielu miejscach, jednak podobnie jak blaster nieuszkodzony. To był najlepszy moment na złapanie Alexis. Prawdopodobnie jej układ motoryczny został uszkodzony i bez specjalistycznej pomocy nigdzie się nie ruszy, zapewne jednak nie straciła świadomości. Wszystkie powietrzne kamery były zaaferowane transmitowaniem akcji ratunkowej, a femobot leżał zaraz za rogiem budynku rady emigracyjnej. Nikt jej jeszcze nie zauważył, każda sekunda liczyła się przy powodzeniu tak niebezpiecznej operacji w błysku fleszy. Kaira powoli ominęła krzątających się ratowników, obserwując makabryczny obraz ludzkich szczątków i obryzganych krwią, otępiałych ofiar. Będąc tuż obok Alexis, spostrzegła groteskę tej sceny, tak zaawansowany technologicznie świat nadal toczy dżihad, a w imię idei umierają postronni. Pochyliła się nad śnieżnobiałą koszulą kobiety. Leżała na piersi, a jej rude włosy opadały na bruk. Roboty nie krwawią i nie czują bólu, a ona jest jedynie celem. Kaira stojąc nieopodal sanitariuszy walczących o życie poszkodowanych, miała swoje zadanie. Zręcznym ruchem sięgnęła pod ubranie humanoidalnej maszyny z zamiarem szybkiego wyrwania rdzenia pamięci. Rękawica neutralizatora wyposażona była w kilka przydatnych funkcji, jedną z nich było imitowanie linii papilarnych pozwalające na otwarcie zaawansowanych zamków. Pod piersią droidów ukryty był rdzeń pamięci, zawierający wzorce postępowania i zapisane informację androidów. Rdzeń jest jak mózg człowieka, jednak sztuczna inteligencja nadal nie osiągnęła tak zaawansowanego poziomu, jaki prognozowany był wieki wcześniej. Droidy potrafią uczyć się i samodzielnie myśleć, jednak ich nadrzędną cechą była logika i konsekwencja, gdy jej zabraknie, umrze AI. Będąc tuż przy ofiarach zamachu Kaira wtopiła się w scenę ratunku, znalazła czytnik linii papilarnych, rękawica wykonała automatyczny ruch i otworzyła zamek. Gdy Kaira już miała sięgnąć po ukryty rdzeń, głowa Alexis nieco obróciła się, a z pomalowanych na porażającą czerwień ust wydobył się cichy szept:
– Zniszczysz nas wszystkich. – Blada twarz po tych słowach zamarła. Nie zastanawiając się, Kaira pociągnęła mały podłużny przedmiot i ostrożnie schowała w kombinezonie. Androidy nie mogą kłamać, więc słowa Alexis coś znaczyły. Dane, jakie transportowała w sobie, musiały być zatem niezwykle istotne. Teraz najważniejszym było wydostać się niepostrzeżenie i wrócić do Phoenix. Żaden z funkcjonariuszy jej nie zauważył, przez nikogo niezatrzymywana wtopiła się w tłum gapiów. Żadna z kamer nie była na nią skierowana, a pozbawiony rdzenia femobot pozostanie zagadką. Oczyszczona i pozbawiona myśli wróciła na stację kolei trans-polis, zanurzyła się w kolejnej symulacji i odcięła od rzeczywistości.

       
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
Ok, wymiękłem, widząc rozmiar tekstu. Mogłeś go podzielić na dwie części, ba, wręcz powinieneś. Jakbyś rozejrzał się po forum, byś zobaczył, że praktycznie nikt nie wrzuca takich behemotów na raz. Poważnie, wiem, że chcesz, by ktoś to przeczytał, ale z drugiej strony nie przesadzasz? Pal licho czytanie, sprawdzanie jest w tym momencie prawdziwym koszmarem. Każdy z fragmentów trzeba przejrzeć kilka razy, by wychwytać błędy – wyobraź sobie teraz czytanie tego behemota powiedzmy pięć razy. Na ekranie monitora. Czysty absurd. Polecam skrócić wrzucony fragment i, zgodnie z regulaminem forum punkt 38. wrzucić kolejną część.
I naprawdę, skoro nie zmieściło się w jednym poście, to czułeś aż taką potrzebę stworzenia double-posta? Nawet maszyna ci mówi, że tego jest za dużo jak na raz. Jeżeli chcesz, by ludzie przeczytali, podziel go na mniejsze fragmenty. Wszyscy jesteśmy tutaj ludźmi, a nie cholernymi maszynami, które przerzucą ci 30k znaków na raz.
@Edit
Dodatkowo tabulatory na naszym forum robi się z pomocą taga [.p] (bez kropki).
"A więc jedyne, czym się potrafisz pochwalić, to tym, ile przeleciałeś dziewczyn? Super, to stawia cię niewiele wyżej niż małpy. Przewagę daje ci to, że potrafisz obsłużyć telewizor i spuścić wodę w kiblu."
Odpowiedz
#3
@epoN masz rację, nie wiem czy jest sens kasować post już teraz. 30k znaków to raczej standardowa długość opowiadania, ale mogłem spróbować wrzucać w częściach.
Odpowiedz
#4
Cytat:nie wiem czy jest sens kasować post już teraz.

Pokombinować jeszcze można, ale zostawiając to w tej formie, krzywdzisz przede wszystkim siebie. To nie tak, że ludzie są leniwi. Historia pokazuje, że jak tekst jest dobry, to potrafią czytać po 30-40 stron maszynopisu na jedno posiedzenie. Sam swego czasu przerobiłem 112 stron Eponowej powieści w jeden wieczór ; ). Chodzi po prostu o to, że 15 stron tekstu w martwym bloku literek zwyczajnie odrzuca. Nie jest to wiele, a jednak – jakoś na płaszczyźnie psychologicznej człowiek się zniechęca.
Lubię Tytanica. Moim ulubionym bohaterem była góra lodowa.
Odpowiedz
#5
@Yami

Masz rację, skasowałem część i poczekam na opinie fragmentu. Rzeczywiście nie ma sensu zalewać wszystkich taką ścianą. Resztę wrzucę za jakiś czas, powinno to pomóc w przekopywaniu się przez opowiadanie.
Odpowiedz
#6
S-f, czyli to, co lubię najbardziej. Może gustuję raczej w opowiadaniach starszej daty, ale mimo wszystko jest.

Zacznijmy od świata, który wydaje się być w Twoim tekście bardzo ważny. Opisałeś go w bardzo przyjazny dla czytelnika sposób, wszystko jest poukładane, logiczne i ze szczegółami napisane. Obraz świata "przyszłości" już powstał w moim umyśle i pozostanie tam na dłużej. Jego elementy (chociażby rozwiązłość seksualna, automatyzacja, czy globalizacja) są co prawda trochę zbyt typowe jeżeli chodzi o s-f, ale całkiem nieźle je ze sobą połączyłeś, więc nie wszystko jest oparte na utartych schematach.

Podobnie jest z apokaliptyczną wizją, którą przede mną roztoczyłeś. Motyw statku, który uratuje część ludzkości, nie jest na pewno pomysłem nowym. Bardzo ważne jest jak ten pomysł rozwiniesz. Nie wiem, w którą stronę pójdziesz, a muszę przyznać, że masz kilka naprawdę ciekawych dróg do wyboru.

Z minusów, czasem masz jakąś dziwną interpunkcję, czasem zdania mogłyby być napisane trochę zgrabniej (Nie będę podawać szczegółów, bo nie jestem w tym za dobry. Liczę na naszych sprawdzających, którzy będą w stanie dać Ci ich o wiele, wiele więcej), ale i tak jest całkiem nieźle jak na początkującego pisarza. Jeżeli będzie dużo pisał, to jeszcze się spokojnie wyrobisz.

W sumie to tyle. Bardzo dobry tekst. Widać, że swój świat dobrze przemyślałeś i udało Ci się go przedstawić. Jeżeli uda Ci się odpowiednio rozwinąć fabułę (perypetie głównych bohaterów, wątek femorobota-wróżbity, opis apokalipsy ludzkości), to jest duża szansa, że przeczytam Twoje 30 tysięcy znaków i jeszcze więcej, o ile będziesz pisał dalej.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
Ciekawe, ciekawe.

Twój styl jest dla mnie nieco za sztywny, brakuje mu może smaczków, może soczystości. Sprawia wrażenie mechanicznie wklepanego. Jednak podoba mi się Twoje nazewnictwo. Wymieszaj polis, Keplera i blastery a otrzymasz oldskulowy produkt sprzed kilku dekad;) Absolutnie nie jest to minusem, wręcz przeciwnie – pachnie starymi komiksami. Wiesz co mam na myśli.
Kolega wyżej dobrze wypowiedział się na temat opisanego świata, zatem nie mam nic do dodania.

Czekam na ciąg dalszy.
Odpowiedz
#8
(21-02-2015, 21:09)Baton napisał(a):
Wirus I

Przyciemnione panele świetlne, (zbędny przecinek – nie oddziela się podmiotu od orzeczenia) podkreślały jasność kilkunastu monitorów wyświetlających dane o zleceniach.

– Doug (przecinek) masz coś? – zapytała Kaira (przecinek) mrużąc oczy. Już chciała podejść do konsoli, gdy mężczyzna siedzący przy pulpicie, (zbędny przecinek) powoli obrócił się, przecierając powieki.

– Pytałam (przecinek) czy masz coś.

W Deepwebie od czasu połączenia protokołów, (zbędny przecinek) ilość spamu wzrosła trzykrotnie.

– Jak będziesz leciała do Lazar, to skonfiguruje (skonfiguruję) zaporę w twoim czipie – odpowiedział Doug, powoli przeklikując się przez umowę.

(wcięcie) Żetony, jak wszyscy mówią na międzynarodową walutę, od lat są jedyną formą pieniędzy.

Aha (czy to jakieś imię?) i ona, (zbędny przecinek) nazywa się Alexis Milton, wszystkie dane prześlę ci do czipu. (o ile dobrze kojarzę, to powinno wyglądać tak: Aha... I ona nazywa się Alexis Milton. Wszystkie dane prześlę ci do czipa.)

Za 30 minut masz kapsułę do Lazar, pakuj się. (liczby słownie)

Kaira włożyła ciemny kombinezon, schowała blaster i jeden magazynek, (raczej myślnik) tyle wystarczy.

– …umiera, to dzisiaj wiemy już na pewno – powiedziała prezenterka. – Kolejne zamieszki wstrzymały dostawy na orbitę. Aktualny plan budowy Nadziei – „Co za kretyńska nazwa” – (raczej przecinek, bo kolejny myślnik w tym akapicie wprowadza chaos) pomyślała Kaira – zakłada ukończenie czwartego modułu za 157 dni. Ukończenie budowy statku, (zbędny przecinek) planowane jest za 1778 dni, a już w najbliższą sobotę kolejne losowanie, (zbędny przecinek) jednego z miejsc na statku.

W sumie, może to i lepiej, każdy z biletów kosztuje 10 (słownie) miliardów żetonów, a jeżeli Kaira i Doug chcą razem zabrać się do lepszego świata, muszą zdobyć dwa razy więcej pieniędzy.

Na całym globie, pod Kopułami mieszka ponad 28 (słownie) miliardów ludzi. To i tak o wiele mniej, (zbędny przecinek) niż przed wojną, która zniszczyła warstwę ozonu i zrobiła kilka sporych dziur w powierzchni planety.

Nadzieja (myślę, że tego typu nazwy – które są podobne do rzeczowników powszechnie używanych – lepiej jest dawać w cudzysłów) zabierze na pokład milion osób.

Pierwiastek występujący w śladowych ilościach, którego trwały jest jedynie 103 (słownie – zwłaszcza, że jest to liczebnik porządkowy, a nie główny) izotop.

Nikt poza nimi nie wie (przecinek) jak to działa.

Budowa Światłowca poprzedzona była 20 latami badań, trwa już 15 lat i potrwa jeszcze kolejne 5.

Winda zatrzymała się na 2 poziomie. Przyjechanie z poziomu -137, w końcu miasta budowane są w dół, zajęło Kairze całe 3 minuty, w tym czasie sprawdziła działanie broni i schowała ją w kombinezonie.
– Odlot za 25 minut, akurat zdążę, (zbędny przecinek) dostać się na stację – powiedziała do siebie, aby odegnać myśli o zbliżającym się czasie ukończenia budowy Nadziei. Przełączyła (chyba raczej 'Włączyła') mikrofon panelem na nadgarstku i wywołała Douga. (dwukropek, a nie kropka) – Informatyk! Z którego peronu odchodzi mój transport, nie wysłałeś mi żadnej informacji.
– Peron 7, bilet masz przesłany na czip – odparł, przeciągając co drugie słowo.
(wcięcie) Wiatr uderzył Kairę, gdy tylko wyszła z windy.

– Taak, wiem – przeciągnięcie (że co? jeśli chodzi o to, że gość przeciągał słowa, to nie ma potrzeby za każdym razem o tym pisać).

Zobaczysz, ten statek, (zbędny przecinek) prędzej wybuchnie na orbicie, niż poleci w stronę Lutni.

W tym miejscu robię sobie przerwę – za dużo błędów, bym to brał na raz.
Interpunkcja – głównie chodzi o oddzielanie podmiotu od orzeczenia;
Liczebniki – tak się utarło, że w utworach literackich zapisujemy słownie, a zwłaszcza te jedno i dwucyfrowe.

O fabule wypowiem się, gdy sprawdzę do końca pierwszy rozdział.
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
#9
Wow. Nie sądziłem, że ktoś na serio będzie chciał szukać i poprawiać błędy. Sporo ich, będę musiał się podszkolić, dzięki StuGraMP.

Nie wiem na ile ta oldschoolowa wizja świata jest moim świadomym działaniem, a na ile dziełem przypadku. Niestety nie wychowałem się na starych komiksach, ani na filmach z ubiegłego wieku. Raczej staram się brać dzisiejsze wynalazki (np. Hyperloop Elona Muska) i dodać do wymyślonego świata.
Odpowiedz
#10
(21-02-2015, 21:09)Baton napisał(a): (...)

Gwiazdozbiór Lutni, a konkretnie układ Kepler-438 z poetycko nazwaną planetą – Niebo – znajduje się ponad 470 lat świetlnych od Ziemi.
(Gwiazdozbiór Lutni, a konkretnie układ Kepler-438 z poetycko nazwaną planetą „Niebo”, znajduje się prawie pięćset lat świetlnych od Ziemi.) (Tak to powinno wyglądać. Poza tym nie wiem, dlaczego niby ta nazwa jest poetycka, co w niej jest poetyckiego?)

Egzoplaneta, (zbędny przecinek) jest wielkości Ziemi i została wybrana jako nowy dom dla ludzkości. Każdy już pogodził się z nieuchronną zagładą, jaka wszystkich czeka w rodzinnym układzie słonecznym (przecinek, bo to było zdanie podrzędne w środku zdania współrzędnego) i teraz trwa walka o miejsca na "Nadziei".

Elegancka i prosta technologia przejawia się w każdym aspekcie życia, od nadgarstkowych paneli, (zbędny przecinek) przez czipy do nauki i używania sieci, (zbędny przecinek) do środków transportu i wydobycia surowców. Większość prac wykonują roboty, (zbędny przecinek) nadzorowane przez androidy.

Wygodne fotele i zapewniona wszelka rozrywka, (zbędny przecinek) to standard.

Prym wiodą oczywiście, (zbędny przecinek) aplikacje pornograficzne.

Gdy kilka pokoleń wcześniej ustandaryzowano płodzenie potomnych w specjalistycznych klinikach, pojawiły się głosy, (zbędny przecinek) mówiące o nowym poziomie cywilizacyjnym, pozbawionym chuci i wolności od reprodukcji. Jednak usunięcie gamet doprowadziło do rozluźnienia społecznego, seks stał (się) funkcją bez zahamowań i konsekwencji. Jednak ci, którzy chcą dostać bilet na "Nadzieję" i mieć szansę na przeżycie, nie mają czasu, (zbędny przecinek) ani środków na pozorną rozrywkę. W myśl tej zasady, (zbędny przecinek) Kaira daje dostęp do swojego czipu Dougowi, aby podczas jej letargu, (zbędny przecinek) wstawił omawiane wcześniej zabezpieczenia, a sama uruchamia symulację treningową.

Będę zgłaszała się co 30 minut (pół godziny – bardziej naturalnie, mniej oficjalnie).

Oczywiście Kairę, (zbędny przecinek) również spróbowałby dodać, ale ona sobie poradzi. Od trzech lat pracują razem, likwidując kolejne cele za żetony, jednak Doug, (zbędny przecinek) nie przetrwa sam na Ziemi miesiąc (miesiąca).

– Okay, czas sprawdzić (przecinek) o co właściwe (właściwie) chodzi z tą całą Alexis – powiedział do siebie, wchodząc do zabezpieczonej bazy rządowych pracowników.

Na szczęście, (zbędny przecinek) kilka miesięcy temu Kaira podrzuciła jednemu z członków Rady małą kość pamięci, relikt przeszłości, która zawierała automatyczny plik wykonywalny, wysyłający wszystkie hasła na serwer Douga, przekierowany 47 razy, (zbędny przecinek) w celu zachowania bezpieczeństwa.

Od czasu złapania pierwszego wirusa cyfrowego, który posiadał szczątkową inteligencje (inteligencję), zaczęto szukać przyczyn tych mutacji. (Jakoś trudno jest mi sobie wyobrazić, by wirus – czyli miniprogram – zawierał szczątkową inteligencję. Sztuczna inteligencja kojarzy się raczej z bardzo rozbudowanym programem.)

Gdy 8 lat temu protokoły mocarstw zostały połączone, nikt już nie potrafił należycie monitorować setek eksabajtów codziennie tworzonych danych. Miliardy gigabajtów filmów, tekstu, symulacji i wirusów. Niemożliwym stało się również wyłączenie sieci albo stworzenie nowej, ponieważ instytucje, cały przemysł i komunikacja, a także czipy w głowach wszystkich ludzi na Ziemi, (zbędny przecinek) były już podpięte do Deepwebu.

Oprogramowanie wytworzyło cechy zwierzęce, pojawiły się drapieżniki, a bezbronne dane często znikały, (zbędny przecinek) między kolejnymi bramami zaporowymi. Do tej pory nikomu nie udało się wyhodować kodu, który przejawiałby tak agresywne właściwości, jednak umieszczanie danych na tych posłańcach, (zbędny przecinek) jest najlepszą formą tworzenia spamu i atakowania słabiej bronionych serwerów.
– Alexis Milton, oddelegowana przez Sojusz Zachodni – czytał cicho Doug – do bezpiecznego transportu danych – przeciągnięcie (WTF?) – związanych z projektem Mesjasz.

– Coś tu nie gra – powiedziała Kaira (przecinek) obserwując powiększający się tłum przed wysokim, przeszkolonym biurowcem komisji emigracyjnej, która właśnie dzisiaj, (zbędny przecinek) czasowo zaostrzyła wymogi dotyczące wersji czipów zezwalających na pobyt w Lazar.

Wschód oczywiście odcina się (od) odpowiedzialności, a pokój staje pod znakiem zapytania. Oświeceni jako grupa antagonistyczna dla korzystających z technologii, (zbędny przecinek) postulują pogardę dla zaawansowanych wszczepów i sztucznej inteligencji.

– ZACHOWAJCIE SPOKÓJ. PROSZĘ SIĘ ROZEJŚĆ – głosili policjanci we wzmocnionych egzoszkieletach. (a słyszałeś o wykrzykniku?)

– (zbędny myślnik) „Lepiej się wycofać” (kropka, a myślnik zbędny) – Instynkt Kairy, (zbędny przecinek) oraz aktualna mapa objętego protestami obszaru wyświetlana na siatkówce, (zbędny przecinek) skutecznie odegnały ją od próby wkroczenia do biurowca. Problem polega (polegał) na tym, że cel jest (był) gdzieś w środku. Ktoś płaci (chciał zapłacić) sporo pieniędzy za ten rdzeń pamięci, a oferta ważna jest (była) tylko przez 48 godzin (dwa dni), jak wynika (wynikało) z danych przesłanych przez Douga na jej czip. (skąd ta nagła zmiana czasu z przeszłego na teraźniejszy?)

Jednak najnowsze dyrektywy w Lazar stanowiły o przeszukaniu każdego z demonstrantów, (zbędny przecinek) w ramach poszukiwania niebezpiecznych materiałów.

Kątem oka dostrzegła wysokiego policjanta, (zbędny przecinek) w hełmie i z zewnętrznym szkieletem.

Chodząca góra mięsa, (zbędny przecinek) pierwszym (przecinek) co ma zrobić (przecinek) to uderzyć, następne (następnie) zadać pytanie, a w przypadku braku odpowiedzi – strzelić. Oczywistym stało się, że mięśniak, (zbędny przecinek) idzie w stronę Kairy.

Mogą sprawić (przecinek) by na niewielkim obszarze, (zbędny przecinek) zaczął padać sztuczny deszcz i zniechęcił do działania protestujących.

W pokojowym zamiarze, (zbędny przecinek) uniósł dłoń do Kairy, stojącej kilka metrów od niego.

Kaira stojąc w bezruchu ( przecinek) gotowa była na ucieczkę. Niepodziewanie (Niespodziewanie) od metalowej części hełmu porządkowego odbił się kamień.

Białka ślepi ukazywały nabuzowanie policjanta. (że co? to jakaś abstrakcja)

Większość była już skuta, część była nadal brutalnie przeszukiwana, a każdy (przecinek) kto chociaż podejrzanie zwrócił wzrok na mundurowego, otrzymywał uderzenie odbierające dech w piersi.

Słońce zagościło u szczytu Kopuły, ostatnie krople spływały do kanałów, gdzie zostaną oczyszczone z krwi protestujących i potu strażników, a następnie dostarczone jako woda pitna (no to smacznego – po jakiego grzyba o tym piszesz?).

– Doug (przecinek) widzę ją – powiedziała Kaira do panelu na nadgarstku, upewniając się, że nadal ma przy sobie pistolet i magazynek.

Czeka mnie jeszcze jedno podejście do tego fragmentu.
Jak widać, największym problemem jest interpunkcja, więc polecam nasz forumowy poradnik:
http://podziemieopowiadan.pl/forum/threa...nkcja.html
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości