Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Czy uwierzysz jeśli powiem, że nałogowo kłamię?
#1
Oto co powstaje w notesie (zamiast notatek) studentki psychoterapii, kiedy wykłady dłużą się i dłużą.


Bawię się swoimi włosami. Robię to często, odkąd urosły. Dłońmi zbieram je wszystkie w kucyk tuż nad czołem i puszczam. Pozwalam im zakryć całą twarz, szyję, dekolt i biust. Lubię wdychać zapach swojego szamponu, uspokaja mnie. Lubię czuć łagodny ból w cebulkach, kiedy włosy – cały dzień związane, mogą ułożyć się swobodnie. Każda kobieta to lubi, chociaż niektóre robią to automatycznie i nawet nie zdają sobie z tego sprawy.
W chwilach samotności jestem szczęśliwa sama ze sobą. W chwilach samotności sama ze sobą jestem szczera. Jestem jedyną osobą jakiej nie okłamałam. Nikt nie jest w stanie mi odpowiedzieć dlaczego kłamię i ja też nie jestem... Ale jest nas więcej. Pocieszam się tym, że przecież wszyscy częściej lub rzadziej, w końcu kłamiemy.
Przede mną leży notatnik. Pierwsza strona jest pusta i nie potrafię z tym nic zrobić. Za dużo rzeczy, za dużo niewypełnionych obowiązków wisi mi nad głową żeby móc ot tak wziąć pióro i zacząć pisać.
Obiecałam przyjaciółce, która nawet nie zna mojego prawdziwego imienia długi list, a nie daję rady wycisnąć z siebie chociaż słowa. Czuję w sobie blokadę, przez którą nie mogę się przebić. Boję się ją przebić bo kto wie, co może się przez nią wysypać. Podobno mam depresję, ale to gówno prawda. W ładne słowa ubieram po prostu lenistwo. Nie chce mi się sprzątać, gotować obiadu, a już na pewno nie chce mi się wstawać rano do pracy. Ba! Nie chce mi się też brać regularnie prysznica i nie umyłam dziś zębów. Czuję obrzydzenie do swojego ociekającego tłuszczem i nadmiarem skóry brzucha, za dużych i obwisłych po ciąży cycków i swojej twarzy. Mój nos wygląda na zbyt rzymski, oczy są wiecznie podkrążone. Lubię tylko zakrywać sobie twarz włosami – wtedy czuję się dobrze.
Trzeba było tyle nie kłamać!
Ganię siebie za lata, które spędziłam na wymyślaniu fikcyjnych scenariuszy własnego życia, które w końcu wszystkie mi się pomieszały tak, że sama nie wiedziałam kim jestem i ile mam lat, jaka jest moja prawdziwa historia. Ganię siebie za całą energię, jaką musiałam włożyć w każdą rozmowę, by moje bajeczki nie wyszły na jaw. Mogłabym zapamiętać wszystkie ulubione wiersze, zamiast wersji samej siebie przypisanych do konkretnych osób.
Obok mnie leży ten cudowny mężczyzna, o jakim wiele kobiet może tylko marzyć. To mój mąż i ojciec moich dzieci. Jest tylko mój i bardzo mnie kocha. Kocha tak mocno, że nie przeszkadza mu kiedy spędzam w łóżku któryś już dzień z rzędu, nie wyprowadzając nawet psa. Utrzymuje mnie, spełnia moje zachcianki i znosi humory, które bywają na prawdę różne i na prawdę ciężkie. Przy łóżku stoi wazon z czerwonymi goździkami. Dostałam je od niego ot tak, bez okazji. Jestem jego Słońcem chociaż nie zauważył, że już dawno zgniłym. Jest mój, a ja na niego nie zasługuję. Nie powiem mu tego. Nie powiem mu nawet o połowie tych wszystkich obrzydliwych kłamstw. Nie wyobrażam sobie bez niego życia i to nie z miłości.. Nie. Z potrzeby. Nie chcę wcale wychodzić z łóżka i nie chcę nic zmieniać. Chcę całe życie spędzić w ten sposób i przeraża mnie myśl, że nie mogę.
Z samego rana opowiadam mojemu terapeucie przemyślenia z poprzedniego wieczoru. On mnie powinien rozumieć, to jego praca. Widział już takich ludzi jak ja i się mną nie brzydzi tak, jak ja sama sobą. Mówi mi że muszę znaleźć pracę. Nie tego od niego oczekuję i jestem wściekła.
Widzę dla siebie tylko jedną możliwość oczyszczenia i opracowałam ją sobie dawno temu. Oszczędzałam na to pieniądze, oczywiście zdobyte kłamstwem.
Następnego dnia jestem już w innym kraju. Nie znam tu nikogo i po raz pierwszy od dawna się uśmiecham. Oddycham pełną piersią. Jest mi lekko i cudownie. Postanawiam uczcić jedną z lepszych decyzji w swoim życiu drinkiem. Pub do którego wchodzę jest prawie pusty, ale nie przeszkadza mi to, by zwrócić na siebie uwagę barmana.
– Czy uwierzysz mi, jak powiem że nałogowo kłamię? – pytam zamiast się przywitać, a barman podchodzi bliżej mnie i na jego ustach pojawia się zaledwie cień uśmiechu.
– Jeśli to co mówisz jest prawdą, to kłamiesz.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
Napisane jest całkiem dobrze, czyta się w miarę płynnie, chociaż niezbyt szybko. Zauważyłam trochę błędów interpunkcyjnych i powtórzeń, ale nie jest źle. Niby lekki, a jednak dość ciężki tekst. Nie wiem, co o nim sądzić. Nie wywołał we mnie żadnych emocji ani nie poruszył jakoś szczególnie. Prawdę mówiąc, nie trafia on do mnie.
Konwencja jest po to, by ją łamać.
A jak się komuś nie podoba, niech spada na drzewo i wróci, gdy zrozumie swoje zachowanie.
~Nidrax
Odpowiedz
#3
(17-02-2015, 03:26)KelLaim napisał(a): Lubię czuć łagodny ból w cebulkach, kiedy włosy – cały dzień związane, (myślnik zamiast przecinka) mogą ułożyć się swobodnie.

Jestem jedyną osobą(przecinek) jakiej(Według mnie lepiej "której") nie okłamałam. Nikt nie jest w stanie mi odpowiedzieć (przecinek)dlaczego kłamię i ja też nie jestem... Ale jest nas więcej. Pocieszam się tym, że przecież wszyscy częściej lub rzadziej, (zbędny przecinek) w końcu kłamiemy.

Za dużo rzeczy, za dużo niewypełnionych obowiązków wisi mi nad głową(przecinek) żeby móc ot tak wziąć pióro i zacząć pisać.

Obiecałam przyjaciółce, która nawet nie zna mojego prawdziwego imienia(przecinek)długi list, a nie daję rady wycisnąć z siebie chociaż słowa. Czuję w sobie blokadę, przez którą nie mogę się przebić. Boję się ją przebić(przecinek) bo kto wie, co może się przez nią wysypać.

Ganię siebie za lata, które spędziłam na wymyślaniu fikcyjnych scenariuszy własnego życia, które w końcu wszystkie mi się pomieszały tak, że sama nie wiedziałam(przecinek) kim jestem i ile mam lat, jaka jest moja prawdziwa historia. Ganię siebie za całą energię, jaką musiałam włożyć w każdą rozmowę, by moje bajeczki nie wyszły na jaw. Mogłabym zapamiętać wszystkie ulubione wiersze, (zbędny przecinek) zamiast wersji samej siebie przypisanych do konkretnych osób.

Kocha tak mocno, że nie przeszkadza mu(przecinek) kiedy spędzam w łóżku któryś już dzień z rzędu, nie wyprowadzając nawet psa. Utrzymuje mnie, spełnia moje zachcianki i znosi humory, które bywają na prawdę(naprawdę) różne i na prawdę(naprawdę) ciężkie.

Jestem jego Słońcem(Raczej "słońcem", w końcu raczej nie chodzi tu o gwiazdę :)) (przecinek)chociaż nie zauważył, że już dawno zgniłym.

Nie wyobrażam sobie bez niego życia i to nie z miłości.. (Jeśli to miał być wielokropek, to brakuje kropki) Nie.

Mówi mi (przecinek)że muszę znaleźć pracę.

Pub (przecinek)do którego wchodzę(przecinek) jest prawie pusty, ale nie przeszkadza mi to, by zwrócić na siebie uwagę barmana.

– Czy uwierzysz mi, jak powiem(przecinek) że nałogowo kłamię? – pytam zamiast się przywitać, a barman podchodzi bliżej mnie i na jego ustach pojawia się zaledwie cień uśmiechu.
– Jeśli to (przecinek)co mówisz jest prawdą, to kłamiesz.

Ciekawy tekst, chociaż trochę ciężko jest mi go przyswoić, bo trudny temat został w nim w moim odczuciu tylko muśnięty, przez co miałam kłopot ze znalezieniem jakiegoś punktu zaczepienia, który pozwoliłby mi na jakąś interpretację. Ciągłe wzmianki o kłamstwach bohaterki zdają mi się dość mętne, bo zupełnie nie wiadomo, o jakich kłamstwach mowa, można się tylko domyślać. Tego mi tutaj zabrakło.
Czytało mi się płynnie i bez zgrzytów. :)
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości