Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Fantasy Warlock
#1
Tym razem coś z innej beczki :D

Prolog

Ekspedientka wiedziała, że za chwilę rozpęta się burza. Jedno spojrzenie na rozgniewaną twarz zbliżającej się blondynki wystarczyło, żeby domyśliła się, dokąd to wszystko zmierza. Nie panikowała jednak. W „Galerii Słonecznej” pracowała jako kierownik zmiany baru sałatkowego już od pół roku i nie pierwszy raz musiała użerać się z niezadowolonymi klientami.
– W czym mogę pomóc? – zapytała, przybierając swój najserdeczniejszy uśmiech.
– Nie dość, że sałatka jest ohydna, to jeszcze znalazłam w niej włos – wyrzuciła z siebie dziewczyna zdecydowanie głośniej niż to było konieczne. – Chcę rozmawiać z kierownikiem.
– Właśnie pani z nim rozmawia – odparła kobieta, a lekkie rozbawienie odmalowało się na jej twarzy, gdy wskazywała na plakietkę z napisem „kierownik zmiany” przyczepioną do zielonej, firmowej bluzki.
– Żądam zwrotu pieniędzy! – Jej głos przeszedł w krzyk, przyciągając uwagę wszystkich klientów w pobliżu.
Niezrażona tym ekspedientka odebrała rzekomo ohydną sałatkę i przyjrzała jej się krytycznym wzrokiem. Rzeczywiście na liściu sałaty leżał długi, kręcony włos.
– Włos jest, jednak nie należy on do mnie – stwierdziła, mówiąc to na tyle głośno, żeby wszyscy przypatrujący mogli ją usłyszeć. – Na zmianie jestem dziś sama, mam krótkie, czarne włosy, a ten na talerzu nie dość, że jest długi, to jeszcze w odcieniu blond – kontynuowała z nieskrywanym już rozbawieniem wywołanym naiwnością klientki.
Nie pierwszy raz ktoś próbował popisać się przed znajomymi, próbując wykręcić podobny numer.
– Za to pani włosy do złudzenia przypominają ten z sałatki – rzuciła, jakby od niechcenia, kasjerka, co wywołało śmiech kilku gapiów oraz wściekłość na czerwonej ze wstydu twarzy dziewczyny.
– Więcej nie zjem w tej norze – wysyczała przez zęby z zawistnym błyskiem w oku blondynka. Odchodząc do stolika, tupała na pokaz wysokimi szpilkami jak obrażone dziecko.
– Wychodzimy – rzuciła do siedzących przy stole koleżanek.
– Ale ja jeszcze nie skoń... – Jedno spojrzenie urwało wszelkie protesty ze strony pulchnej brunetki zajętej do tej pory wyławianiem kawałków kurczaka spośród warzyw. W ślad za nieszczęśliwą dziewczyną od stolika wstały także dwie rude bliźniaczki o zielonych oczach, z których jedna nie przestawała zawzięcie pisać na telefonie. Wszystkie trzy jak cienie ruszyły o krok za blondynką.
– Ta suka mi za to zapłaci – oznajmiła, skręcając do łazienki.
– Majka, pilnuj, żeby nikt nam nie przeszkadzał – rozkazała wciąż smutnej brunetce. Ta bez słowa skargi stanęła w drzwiach do toalety, które zamknęły się za resztą dziewczyn.
– Kaśka, odkładaj telefon i sprawdź, czy nikogo tu nie ma. – Dziewczyna, chociaż niezadowolona, sprawdziła wszystkie kabiny i skinęła głową na znak, że wszystko w porządku.
Blondynka wyciągnęła z torebki szminkę oraz paragon za niefortunną sałatkę. Przy użyciu tej pierwszej nakreśliła na powierzchni lustra grecką literę omega w szkarłatnym odcieniu krwi. Wyciągnęła żutą przez siebie gumę i z jej pomocą umieściła na szkle pod znakiem paragon. Oparła ręce o umywalkę i zamknęła oczy, skupiając się na swoim celu.
– Zaczynamy – rozkazała, nie rozchylając powiek.
Stojące za jej plecami bliźniaczki szeptem powtarzały jedno słowo.
– Élenchos, élenchos, élenchos...
Tafla lustra zaczęła przypominać pustynny miraż. Odbicia łazienki i stojących w niej dziewczyn rozmyły się. Bliźniaczki ze spokojem obserwowały, jak obraz zaczyna formować opuszczone przed chwilą stoisko. Wizja uspokoiła się w rytmie wypowiadanego przez nie słowa jak pod dotykiem tworzącego dzieło artysty. Teraz wyraźnie mogły zobaczyć uśmiechniętą ekspedientkę krojącą warzywa.
Nieruchoma do tej pory przywódczyni wyprostowała się i bez otwierania oczu przyłożyła lewą dłoń do lustra w miejscu, gdzie znajdowała się pierś niczego nieświadomej kobiety.
– Élenchos. – Jedno słowo, przepełnione pewnością siebie oraz siłą, odbiło się od ścian i przesłało wolę młodej wiedźmy.
Wizja pokazała teraz zdziwienie na twarzy kasjerki, gdy jej ręka wbrew własnej woli uniosła nóż nad głowę. Niedowierzanie zastąpiło przerażenie, gdy ostrze zaczęło opadać prowadzone przez jej dłoń, nad którą nie miała kontroli.
Głosy dziewczyn przerwały ponurą mantrę zastąpioną teraz przez krzyki bólu i strachu ich ofiary dochodzące z pobliskiego stoiska.
Zanim obraz rozwiał się w pustkę, wiedźma zdążyła dostrzec owoc swojej zemsty. Na jej usta wstąpił grymas ponurej satysfakcji, a gdy ponownie zamknęła oczy, wciąż widziała ekspedientkę, która sama przyszpiliła swoją lewą dłoń do blatu.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
Wiedźmy to co prawda zupełnie nie moja bajka, szczególnie takie z mentalnością pieroga upadniętego na podłogę, ale urban fantasy zawsze miało u mnie szczególne względy. Warsztatowo solidnie, w kwestii pomysłu – nowatorsko i ciekawie.

Lubię to.

Dam pomysłowi kredyt zaufania i wezmę tekst na celownik. Istnieje spora szansa, że urośnie z tego coś fajnego.

Keep it up ; )
Lubię Tytanica. Moim ulubionym bohaterem była góra lodowa.
Odpowiedz
#3
Czytało się całkiem szybko i przyjemnie, bez dłużyzn. Co prawda tekst dość krótki, ale kontynuacja zapowiada się nieźle. Tylko parę spraw.

Interpunkcja. Normalnie się na jej temat nie wypowiadam, ale tu aż się prosi. Robisz niepotrzebne przecinki przed i po podmiocie, przykłady:
"Blondynka, wyciągnęła z torebki szminkę oraz paragon.." – przecinek po blondynce zupełnie nie na miejscu
"Nieruchoma do tej pory, przywódczyni, wyprostowała się..." – przywódczyni to nie jest wtrącenie, bo nie zawiera orzeczenia, więc przecinki również niepotrzebne

Są to błędy, które łatwo naprawić, polecam forumowy podręcznik o interpunkcji. Ważne też żebyś zaczął zwracać uwagę na interpunkcję jak piszesz, po jakimś czasie powinieneś nie robić takich błędów.

Sam pomysł na tekst całkiem niezły. Zupełnie nie jestem w stanie sobie wyobrazić w jaki sposób rozwiniesz ten prolog. Szczerze mówiąc, trochę mnie to ciekawi.

Brakuje mi jednak logiki w tej scenie. Kara zupełnie nie pasuje do winy. Potęga magii wydaje się być zbyt duża jeżeli weźmiemy pod uwagę, że korzysta z niej blondynka (bez urazy, ale z tekstu wynika, że główna bohaterka nie grzeszy inteligencją). Całe zdarzenie wydaje się być trochę sztuczne, jakby spreparowane tylko po to, by wywołać gniew wiedźmy i zmusić ją do "ujawnienia się". Może sam pomysł na scenę (wkurzona klientka próbuje zemścić się na sprzedawczyni na własną rękę) nie jest zły, ale przydałoby się opisać ją trochę inaczej.

W każdym razie pisz więcej, zobaczymy jak rozwinie się fabuła. Miłego pisania :).
Odpowiedz
#4
Czasami talenty trafiają do osób które na to nie zasługują. Los nie zawsze daje siłę tym którzy potrafiliby ją wykorzystać.

Na resztę uwag odpowiem ci Mogget jak wstawię następny fragment :D
Odpowiedz
#5
(11-02-2015, 23:47)DiValldi napisał(a): Tym razem coś z innej beczki :D

Prolog

Ekspedientka wiedziała, że za chwile rozpęta się burza. Jedno spojrzenie na rozgniewaną twarz, (zbędny przecinek) zbliżającej się blondynki wystarczyło, żeby domyśliła się (dałabym tu przecinek) dokąd to wszystko zmierza. Nie panikowała jednak. sugeruję – jednak nie panikowała. W „Galerii Słonecznej” nazwa średnio pasuje do baru sałatkowego – może Sałatkowy Świat albo coś? pracowała jako kierownik zmiany baru sałatkowego – jeśli dasz jakoś znać wcześniej, że chodzi o bar sałatkowy, będziesz mógł wywalić to wyrażenie, dzięki czemu zdanie stanie się prostsze i łatwiejsze do zrozumienia już od pół roku i nie pierwszy raz musiała użerać się proponuję – się użerać z niezadowolonymi klientami.
– W czym mogę pomóc? – zapytała, przybierając swój najserdeczniejszy uśmiech.
– Nie dość, że sałatka jest ohydna (tu chyba przecinek) to jeszcze znalazłam w niej włos(kropka i zaczynasz zdanie z dużej litery) – wyrzuciła z siebie dziewczyna, zdecydowanie głośniej niż to było konieczne. proponuję – zdecydowanie głośniej niż było to konieczne wyrzuciła z siebie dziewczyna – Chcę rozmawiać z kierownikiem.
– Właśnie pani z nim rozmawia – odparła kobieta, a lekkie rozbawienie odmalowało się na jej twarzy, gdy wskazywała na plakietkę z napisem „kierownik zmiany”, przyczepioną do zielonej firmowej bluzki.
– Żądam zwrotu pieniędzy! – Jej głos może – głos klientki (?) przeszedł w krzyk, przyciągając uwagę wszystkich – zbędne, klientów – ludzi w pobliżu (?) w pobliżu.
Niezrażona tym ekspedientka, (chyba bez przecinka, ale nie jestem pewna) odebrała rzekomo ohydną sałatkę i przyjrzała jej się – się jej krytycznym wzrokiem. Rzeczywiście na liściu sałaty leżał długi, kręcony włos.
– Włos jest, jednak nie należy on – zbędne do mnie – stwierdziła, mówiąc to na tyle głośno – powiedziała na tyle głośno , żeby wszyscy przypatrujący – czemu? się mogli ją usłyszeć – na zmianie jestem dziś sama, mam krótkie czarne włosy, a ten na talerzu jest nie dość (przecinek) że długi, to jeszcze w odcieniu blond – kontynuowała z nieskrywanym – nieukrywanym (?) już rozbawieniem, wywołanym naiwnością klientki.
Nie pierwszy raz, (bez przecinka) ktoś próbował popisać się przed znajomymi, próbując wykręcić podobny numer. – dziwne zdanie
– Za to Pani z małej litery włosy, (bez przecinka)do złudzenia przypominają ten z sałatki – rzuciła, jakby od niechcenia kasjerka, co wywołało śmiech kilku gapiów oraz wściekłość na czerwonej ze wstydu twarzy dziewczyny.
– Więcej nie zjem w tej norze – wysyczała przez zęby, (nie dawałabym tu przecinka) z zawistnym błyskiem w oku blondynka. Odchodząc do stolika, (również zostawiłabym bez przecinka) tupała na pokaz wysokimi szpilkami jak obrażone dziecko.
– Wychodzimy – rzuciła do siedzących przy stole koleżanek.
– Ale ja jeszcze nie skoń... – Jedno spojrzenie urwało ucięło (?) wszelkie protesty ze strony pulchnej brunetki, zajętej do tej pory wyławianiem kawałków kurczaka, (nie dawałabym tu przecinka) spośród warzyw. W ślad za nieszczęśliwą dziewczyną, (bez przecinka) od stolika wstały także dwie rude bliźniaczki o zielonych oczach (przecinek) z których jedna nie przestawała zawzięcie pisać na telefonie. Wszystkie trzy, jak cienie ruszyły o krok za blondynką.
– Ta suka mi za to zapłaci – oznajmiła kto oznajmił? Bliźniaczka? , skręcając do łazienki.
– Majka (przecinek) pilnuj żeby (przecinek) nikt nam nie przeszkadzał – rozkazała, (nie jestem pewna, czy powinien tu być przecinek) wciąż smutnej brunetce. Ta bez słowa skargi, (bez przecinka) stanęła w drzwiach do toalety (przecinek) które zamknęły się za resztą dziewczyn.
– Kaśka (przecinek) odkładaj telefon i sprawdź (chyba przecinek) czy nikogo tu nie ma. – Dziewczyna, chociaż niezadowolona (przecinek) sprawdziła wszystkie kabiny i skinęła głową na znak, że wszystko w porządku.
Blondynka wyciągnęła z torebki szminkę oraz paragon za niefortunną sałatkę. Przy użyciu tej pierwszej nakreśliła na prawie całym lustrze, (bez przecinka) grecką literę omega w szkarłatnym odcieniu krwi. Wyciągnęła skąd wyciągnęła? żutą przez siebie gumę i z jej pomocą umieściła na szkle pod znakiem – myślę, że zbędne paragon. Oparła ręce o umywalkę, (bez przecinka) i zamknęła oczy (przecinek) skupiając się an na swoim celu.
– Zaczynamy – rozkazała nie rozchylając powiek.
Stojące za jej plecami bliźniaczki, (bez przecinka) szeptem powtarzały jedno słowo.
– Élenchos, élenchos, élenchos...
Tafla lustra zaczęła przypominać pustynny miraż. Odbicia łazienki i stojących w niej dziewczyn rozmyły się. Bliźniaczki ze spokojem obserwowały, jak obraz zaczyna formować opuszczone przed chwilą stoisko. Wizja uspokoiła się w rytmie wypowiadanego przez nie słowa (dałabym przecinek) jak pod dotykiem tworzącego dzieło artysty. Teraz wyraźnie mogły zobaczyć, (bez przecinka) uśmiechniętą ekspedientkę krojącą warzywa.
Nieruchoma do tej pory, (bez przecinka) przywódczyni wyprostowała się i bez otwierania oczu, (zostawiłabym bez przecinka) przyłożyła lewą dłoń do lustra, (bez przecinka) w miejscu (przecinek) gdzie znajdowała się pierś niczego nieświadomej kobiety.
– Élenchos. – Jedno zbędne słowo słowo, przepełnione pewnością siebie oraz siłą, odbiło się od ścian i przesłało wolę młodej wiedźmy.
Wizja pokazała teraz, (zbędny przecinek) zdziwienie na twarzy kasjerki, gdy jej ręka wbrew własnej woli uniosła nóż nad głowę. Niedowierzanie, (bez przecinka) zastąpiło przerażenie (przecinek) gdy ostrze zaczęło opadać prowadzone przez jej (podwójna spacja) dłoń (chyba przecinek, chociaż głowy nie dam) nad którą nie miała kontroli.
Głosy dziewczyn, (bez przecinka, proponuję: zakończyły) przerwały ponurą mantrę, zastąpioną teraz przez krzyki bólu i strachu ich (zbędne słowo) ofiary, dochodzące z pobliskiego stoiska.
Zanim obraz rozwiał się w pustkę, (chyba bez przecinka, ale nie jestem pewna) wiedźma zdążyła dostrzec owoc swojej zemsty. Na jej usta wstąpił grymas ponurej satysfakcji, a gdy ponownie zamknęła oczy (przecinek) wciąż widziała ekspedientkę, która sama przyszpiliła swoją lewą dłoń do blatu.


Polecam: http://podziemieopowiadan.pl/forum/threa...logow.html , http://podziemieopowiadan.pl/forum/threa...nkcja.html

Mam podobne odczucia, co Mogget, scena jest trochę sztuczna i jakby napisana pod odprawianie czarów w damskiej toalecie. Ogólnie, napisane jest całkiem ładnie, czyta się płynnie i przyjemnie, bez większych zgrzytów. Popracuj trochę nad interpunkcją, a będzie jeszcze lepiej. :P Podoba mi się pomysł osadzenia akcji we współczesności, bohaterką-wiedźmą ująłeś mnie zupełnie, ponieważ przepadam za wiedźmami. Czekam na ciąg dalszy. :)
Konwencja jest po to, by ją łamać.
A jak się komuś nie podoba, niech spada na drzewo i wróci, gdy zrozumie swoje zachowanie.
~Nidrax
Odpowiedz
#6
Dzięki za poprawki
A co do galerii słonecznej to nie opisałem tego za jasno chyba bo rozchodzi się o cały budynek centrum handlowego :D nawet istnieje on w rzeczywistości :B

"Wyciągnęła skąd wyciągnęła? żutą przez siebie gumę i z jej pomocą umieściła na szkle pod znakiem – myślę, że zbędne paragon." wyciągnęła z ust akurat to zdawało mi się raczej oczywiste, nikt raczej nie nosi ze sobą przeżutych gum tak na wszelki wypadek.

Co do czarów w łazience, to po prostu potrzebowałem lustra do rytuału, a głupio byłoby je umieszczać w szatni jakiegoś butiku lub tym bardziej na widoku.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
(11-02-2015, 23:47)DiValldi napisał(a):
Prolog

Ekspedientka wiedziała, że za chwile(ę) rozpęta się burza.

Jedno spojrzenie na rozgniewaną twarz zbliżającej się blondynki wystarczyło, żeby domyśliła się(przecinek) dokąd to wszystko zmierza.

– Nie dość, że sałatka jest ohydna(przecinek) to jeszcze znalazłam w niej włos – wyrzuciła z siebie dziewczyna,(bez przecinka) zdecydowanie głośniej niż to było konieczne.

– Właśnie pani z nim rozmawia – odparła kobieta, a lekkie rozbawienie odmalowało się na jej twarzy, gdy wskazywała na plakietkę z napisem „kierownik zmiany”, przyczepioną do zielonej(przecinek) firmowej bluzki.

Niezrażona tym ekspedientka,(bez przecinka) odebrała rzekomo ohydną sałatkę i przyjrzała jej się krytycznym wzrokiem.

– Włos jest, jednak nie należy on do mnie – stwierdziła, mówiąc to na tyle głośno, żeby wszyscy przypatrujący mogli ją usłyszeć(kropka)(N)na zmianie jestem dziś sama, mam krótkie(przecinek) czarne włosy, a ten na talerzu[u] jest nie dość że długi[/u](zmieniłabym szyk – nie dość, że jest długi), to jeszcze w odcieniu blond – kontynuowała z nieskrywanym już rozbawieniem,(bez przecinka) wywołanym naiwnością klientki.

Nie pierwszy raz,(bez przecinka) ktoś próbował popisać się przed znajomymi, próbując wykręcić podobny numer.

– Za to pani włosy,(bez przecinka) do złudzenia przypominają ten z sałatki – rzuciła, jakby od niechcenia(przecinek zamykający wtrącenie albo bez przecinka przed 'jakby') kasjerka, co wywołało śmiech kilku gapiów oraz wściekłość na czerwonej ze wstydu twarzy dziewczyny.

– Ale ja jeszcze nie skoń... – Jedno spojrzenie urwało wszelkie protesty ze strony pulchnej brunetki,(bez przecinka) zajętej do tej pory wyławianiem kawałków kurczaka spośród warzyw.

W ślad za nieszczęśliwą dziewczyną,(bez przecinka) od stolika wstały także dwie rude bliźniaczki o zielonych oczach(przecinek) z których jedna nie przestawała zawzięcie pisać na telefonie.

Wszystkie trzy,[b](bez przecinka)[/b] jak cienie ruszyły o krok za blondynką.

– Majka, pilnuj(przecinek) żeby nikt nam nie przeszkadzał – rozkazała,(bez przecinka) wciąż smutnej brunetce.

Ta bez słowa skargi stanęła w drzwiach do toalety(przecinek) które zamknęły się za resztą dziewczyn.

– Kaśka, odkładaj telefon i sprawdź(przecinek) czy nikogo tu nie ma.

Przy użyciu tej pierwszej nakreśliła na prawie całym lustrze(na powierzchni lustra),(bez przecinka) grecką literę omega w szkarłatnym odcieniu krwi.

– Zaczynamy – rozkazała(przecinek) nie rozchylając powiek.

Nieruchoma do tej pory,(bez przecinka) przywódczyni wyprostowała się i bez otwierania oczu,(bez przecinka) przyłożyła lewą dłoń do lustra w miejscu(przecinek) gdzie znajdowała się pierś niczego nieświadomej kobiety.

Niedowierzanie zastąpiło przerażenie, gdy ostrze zaczęło opadać prowadzone przez jej dłoń(przecinek) nad którą nie miała kontroli.

Głosy dziewczyn,(bez przecinka) przerwały ponurą mantrę,(bez przecinka) zastąpioną teraz przez krzyki bólu i strachu ich ofiary,(bez przecinka) dochodzące z pobliskiego stoiska.
Dobrze napisane, masz problem tylko z interpunkcją:). Zupełnie nie mój klimat, ale i tak nie podoba mi się wysokość kary do przewinienia, którego właściwie nie było. Mądre czarownice powinny z większym rozmysłem i wyrachowaniem dysponować swoją siłą. Grupowo zaatakowały biedną kobiecinę? Gdyby kazały jej namalować sobie na nosie piegi albo coś, to uznałabym to za działanie na ich poziomie.
– To wódka? – słabym głosem zapytała Małgorzata.(...)
– Na litość boską, królowo – zachrypiał – czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus.
Michaił Bułhakow – Mistrz i Małgorzata
Odpowiedz
#8
(12-02-2015, 18:03)Nawka napisał(a): Gdyby kazały jej namalować sobie na nosie piegi albo coś, to uznałabym to za działanie na ich poziomie.

Albo wstawiły karnego siusiaka na fejsbuczka :D
Lubię Tytanica. Moim ulubionym bohaterem była góra lodowa.
Odpowiedz
#9
Co do interpunkcji to mam bardziej upośledzenie niż problem. Walczę z tym aktywnie i pewnie kiedyś pokonam tego potwora albo przynajmniej obłaskawię. :D

CO do motywów działania to ujawnię i wyjaśnię trochę więcej dopiera jak wstawię następne fragmenty.
Odpowiedz
#10
Czytało mi się dość dobrze i szybko, o interpunkcji się nie wypowiadam, bo mamy chyba to samo upośledzenie.
Zastanawiam się, czemu uważacie, że kara jest nieproporcjonalna? Nikt przecież nie powiedział, że są to dobre, czy rozsądne wiedźmy. Przecież, jeśli robią coś takiego, to ewidentnie dobre nie są.
Nie widzę nic sztucznego w tej scenie, przecież to normalne, że ktoś idzie zjeść sałatkę do baru, i okazuje się, że obsługa jest... powiedzmy, że niemiła. Ekspedientka robi z niej wariatkę na oczach kilkunastu gości, a przecież dziewczyna chciała popisać się przed swoimi koleżaneczkami- ja nie byłabym zadowolona, i jeśli byłabym wiedźmą z pewnością użyłabym swoich mocy, żeby jej odpłacić. Jak dla mnie mogłaby ją zmusić, żeby odcięła sobie całą rękę. xD
Czekam na kontynuację, mam nadzieję, że to nie pierwszy, i nie ostatni taki pokaz w wykonaniu tych wiedźm.
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości