Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Czy pamiętasz?
#1
Dawno nic nie pisałem. Prawdopodobnie jest to moja ostatnia próba wskórania coś w ramach mojego "pisarstwa".

________________________________________________________________-

Hej, czy pamiętasz? Pamiętasz te czasy, kiedy to siedzieliśmy na trzepaku, który stał na moim podwórku, i udawaliśmy piratów lub dzikie małpy? Pamiętasz te pierwsze dni w szkole, kiedy to byłaś dla mnie jedyną podporą w chwilach trudnych? Pamiętasz te czasy, kiedy naszym największym zmartwieniem była czwórka z przyrody? A czy pamiętasz ten "straszny" test po szóstej klasie? Pierwsze nerwy, pierwsze ukłucie strachu, ta pierwsza "poważna" rozmowa, w której to wyznawaliśmy nasze lęki. Później oczywiście nastąpiło pierwsze uczucie euforii i spełnienia. Cieszyliśmy się ze zdanego "egzaminu". Zamknęliśmy pewien rozdział, poszliśmy dalej, rozeszliśmy się gdzieś, sami nie wiedząc gdzie. Ty z lepszym wynikiem, zawsze byłaś ode mnie lepsza, poszłaś do lepszego gimnazjum na drugim końcu miasta. Ja natomiast utknąłem w najgorszym. Pamiętasz te noce spędzone na pisaniu i sms-owaniu?
Setki godzin przegadanych, często o niczym, czasem o wszystkim. Później "straszny test po gimnazjum" i znów euforia, uniesienie. I znów napisałaś lepiej ode mnie. Cieszyłem się z Twojego szczęścia. Dzieliłem z Tobą tę chwilę, nawet mieszkając po drugiej stronie miasta. Rad byłem, wiedząc, że się dostaniesz do wymarzonego liceum. Chciałem iść z Tobą, ale los znów zadecydował inaczej. Przeprowadziłem się na drugi kraniec Polski, do jakieś małej wioski na odludziu.
I kontakt się urwał. Kolejny rozdział został zamknięty. Zniknęłaś... odeszłaś w mgłę. Goniłaś swoje marzenia, sny. Realizowałaś plany, które wspólnie wysnuliśmy wtedy na tym trzepaku. Ja milczałem i cierpliwie czekałem. Nie miałaś czasu porozmawiać. Nadeszła matura i zgrzytnięcie. We wszystkim byłaś lepsza ode mnie. Dyktowałaś mi swoje rozprawki w podstawówce, rozwiązywałaś mi zadania z matmy w gimnazjum. I tym razem nie było inaczej. Zdałaś maturę i żyłaś pełnią życia. Napędzały Cię marzenia i sny. Co i rusz snułaś nowe plany. Byłaś lepsza w życiu.

Zastanawiałaś się pewnie czegóż to chciałem od Ciebie. Cóż... porozmawiać. Tylko. Życie szybko mija, moje minęło jeszcze szybciej. Niczym rozpędzony samochód wylatujący przez barierkę na moście nad małą rzeczką gdzieś w lesie.

Teraz stoisz...i płaczesz. Czemu? To nie Twoja wina. Ciężko być jedynym ocalałym z katastrofy. Czułem się jak rozbitek na bezludnej wyspie, gdzieś po środku oceanu. W tej iluzji widzę Cię w oddali w motorówce. Nie macham, miałaś pewnie inne sprawy na głowie.

Twe łzy uderzały o zimną, betonową pokrywę.
Widziałem, jak Twój duch znikał niczym biały dym rozdmuchiwany na wietrze. Twą duszę pochłaniała szara masa. Analogicznie jak samochód z Tobą i z Twoimi rodzicami został pochłonięty przez fale Wisły, po tym, jak wyleciał przez barierkę z powodu zbyt dużej prędkości.

We wszystkim byłaś lepsza. Nawet w umieraniu.

A ja? Idę dalej. Nie zatrzymuje się, nie mam po co. Kolejny rozdział został zamknięty w grobie wraz z moimi rodzicami, moim bratem, Twoją rodziną i z Tobą. Nie mam już nic do stracenia.
–"We are leaves in the wind. Where will we fall? Nobody knows."
-Nadejdzie czas, kiedy zniknę stąd. Słońce zgaśnie, nadejdzie mrok. Stojąc na granicy, zrobię krok. Rozliczony zostanie, każdy mój błąd. Odejdę w wieczny byt. Czy zdążę dojść na szczyt?
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
1. Literówki.
2. Liczby pisemnie.
3. Pierwsze dni w szkole to lekcje organizacyjne :x
4. Za dużo "czy pamiętasz".
5. Rymy w prozie są be.
6. Ile razy Ci można mówić, że przed wstawieniem tekstu masz go, łajzo, przeczytać?
7. <Yeb słownikiem po mordzie> roŹdział? Że co, kurde? W raz? Ojojoj...
8. Never ever Twoich tekstów dopóki nie zaczniesz pracować nad tekstami (stylistycznie, ortograficznie). Interpunkcji nie chciało mi się sprawdzać.
9. Przeczytałam z obowiązku, bo powiedziałam, że to zrobię. Na moje nieszczęście, bo chociaż tekst tematycznie w moim guście, jest za długi, za bardzo przegadany i za mało dopracowany.

Pozdrawiam!
Take my mind and take my pain
And heal




Odpowiedz
#3
(03-02-2015, 01:29)Samotny wilk ze wschodu napisał(a): Hej, czy pamiętasz? Pamiętasz te czasy, kiedy to siedzieliśmy na trzepaku, który stał na moim podwórku(przecinek) i udawaliśmy piratów lub dzikie małpy?

Pamiętasz te czasy, kiedy naszym największym zartwieniem(zmartwieniem) była 4(czwórka) z przyrody?

Pierwsze nerwy, pierwsze ukłucie strachu, ta pierwsza "poważna" rozmowa, w której to wynawaliśmy(wyznawaliśmy) nasze lęki i niepewności(ć) co do naszej(moim zdaniem powinieneś zakończyć to zdanie na 'nasze lęki', ponieważ: nasze lęki, nasza przyszłość – za dużo tego w jednym zdaniu) przyszłości.

Zamknęliśmy pewien roździał(rozdział), poszliśmy dalej, rozeszliśmy się gdzieś, sami nie wiedząc gdzie.

Ja natomiast utknąłem w najgorzym(najgorszym).

Setki godzin przegadanych, często o niczym, czasem o wszystkim.(źle wstawiony akapit)

Następny lęk, kolejne uczucie strachu(masło maślane – jeden z tych zwrotów zbędny), niewiele większy od poprzedniego, który miał miejsce kilka lat wcześniej. (całe zdanie jest jakieś kulawe)

Rad byłem(przecinek) wiedząc, że się dostaniesz do wymarzonego liceum.

I kontakt się urwał. Kolejny roździał(rozdział) został zamknięty.

Nadeszła matura i zgrzytnięcie(nie mam pojęcia o jakie zgrzytnięcie chodzi).

Zawsze byłaś lepsza ode mnie. We wszystkim. (te dwa zdania mógłbyś połączyć)

Napędziały(Napędzały) Cię marzenia i sny.

Zastanawiałaś się pewnie(przecinek) czegóż to chciałem od Ciebie.

Nie macham, masz(Nie machnąłem, miałaś... – zmieniłeś czas) pewnie inne sprawy na głowie.

Twe łzy uderzają(znów zmiana czasu) o zimną, betonową pokrywę.
Widzę(przecinek) jak Twój duch znika niczym biały dym rozdmuchiwany na wietrze. Twą duszę pochłania szara masa. (zmień na czas przeszły, jak w całym tekście)

Analogicznie jak samochód z Tobą i z Twoimi rodzicami został pochłonięty przez fale Wisły, po tym(przecinek) jak wyleciał przez barierkę z powodu zbyt dużej prędkości.

Kolejny roździał(przecinek) został zamknięty w grobie w raz(wraz) z moimi rodzicami, moim bratem, Twoją rodziną i z Tobą.
Nie do końca zrozumiałam – najpierw piszesz, że odpłynęła motorówką, a później, że zginęła. Może chodzi o inne zdarzenie, ale z tekstu wynika, że nie. Dramatyczna historia, która poruszyłaby do głębi, gdyby nie masa błędów i chaosu. Całkowicie zgadzam się z Dusią, czytaj i poprawiaj przed wstawieniem. Gdybyś przeczytał, a szczególnie na głos, usłyszałbyś, że tu i tam zgrzyta.
Nie zarzekaj się, że to ostatni tekst, koniec, kropka. Pisz zawsze, kiedy poczujesz, że musisz, ale zrób to tak, żeby wbijało w fotel – potrafisz i dałeś na to dowody :).
– To wódka? – słabym głosem zapytała Małgorzata.(...)
– Na litość boską, królowo – zachrypiał – czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus.
Michaił Bułhakow – Mistrz i Małgorzata
Odpowiedz
#4
(03-02-2015, 13:15)Nawka napisał(a): Nie zarzekaj się, że to ostatni tekst, koniec, kropka. Pisz zawsze, kiedy poczujesz, że musisz, ale zrób to tak, żeby wbijało w fotel – potrafisz i dałeś na to dowody :).

Kiedyś może i umiałem, ale chyba się wypaliłem. Wszystkie moje nowe projekty lądują w koszu. Już nie potrafię zrobić to co kilka miechów temu. Ten tekst wrzuciłem tylko po to, aby przekonać się czy w tym przedstawieniu odegram jeszcze jakąś rolę. Jak widzę, mój "najlepszy" tekst z moich ostatnich utworów nie wypalił. Cóż. Aktor powinien wiedzieć kiedy zejść ze sceny.

Dziękuję za komentarze ;)
–"We are leaves in the wind. Where will we fall? Nobody knows."
-Nadejdzie czas, kiedy zniknę stąd. Słońce zgaśnie, nadejdzie mrok. Stojąc na granicy, zrobię krok. Rozliczony zostanie, każdy mój błąd. Odejdę w wieczny byt. Czy zdążę dojść na szczyt?
Odpowiedz
#5
(03-02-2015, 16:11)Samotny wilk ze wschodu napisał(a): Cóż. Aktor powinien wiedzieć kiedy zejść ze sceny.

Dziękuję za komentarze ;)

Aktor powinien grać dalej, aż dojdzie do perfekcji:)
– To wódka? – słabym głosem zapytała Małgorzata.(...)
– Na litość boską, królowo – zachrypiał – czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus.
Michaił Bułhakow – Mistrz i Małgorzata
Odpowiedz
#6
Strasznie to nudne i przewidywalne, tekst niczym mnie nie zaskoczył nie zmusił do żadnych przemyśleń. Oprócz tego zakończenie jest całkiem spieprzone, zamiast czegoś przejrzystego mamy tu mętną wodę po pierogach. Jestem na nie.
Eorth znajduje się w tym miejscu gdzie śpią wszystkie smoki
Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
(03-02-2015, 16:30)Nawka napisał(a): Aktor powinien grać dalej, aż dojdzie do perfekcji:)

Czasem osiągnięcie perfekcji jest ponad jego możliwościami.
–"We are leaves in the wind. Where will we fall? Nobody knows."
-Nadejdzie czas, kiedy zniknę stąd. Słońce zgaśnie, nadejdzie mrok. Stojąc na granicy, zrobię krok. Rozliczony zostanie, każdy mój błąd. Odejdę w wieczny byt. Czy zdążę dojść na szczyt?
Odpowiedz
#8
Tekst ma potencjał, ale wydaje mi się leciutko niedopracowany – i nie chodzi tu tylko o sprawy językowe.
Masz długi opis tego jak wyglądało ich życie, czytelnik zaczyna się wczuwać, a potem nagle to ucinasz. Brakuje mi tu odczuć bohatera po tym wypadku – jest proste stwierdzenie faktu, wysiliłeś się na przenośnię z tą motorówką, ale brakuje mi tego jednego, dwóch zdań, które by miały w sobie to "coś", na zakończenie tekstu.
Zgrzytnął mi też fakt że, mając tekst utrzymany w atmosferze iluzji i przenośni, w pewnym momencie dajesz nagle suche fakty. Mam tutaj na myśli ten fragment:
"Zastanawiałaś się pewnie czegóż to chciałem od Ciebie. Cóż... porozmawiać. Tylko. Życie szybko mija, moje minęło jeszcze szybciej. Niczym rozpędzony samochód wylatujący przez barierkę na moście nad małą rzeczką gdzieś w lesie.

Teraz stoisz...i płaczesz. Czemu? To nie Twoja wina. Ciężko być jedynym ocalałym z katastrofy. Czułem się jak rozbitek na bezludnej wyspie, gdzieś po środku oceanu. W tej iluzji widzę Cię w oddali w motorówce. Nie macham, miałaś pewnie inne sprawy na głowie.

Twe łzy uderzały o zimną, betonową pokrywę.
Widziałem, jak Twój duch znikał niczym biały dym rozdmuchiwany na wietrze. Twą duszę pochłaniała szara masa. Analogicznie jak samochód z Tobą i z Twoimi rodzicami został pochłonięty przez fale Wisły, po tym, jak wyleciał przez barierkę z powodu zbyt dużej prędkości. " Ostatnie zdanie mi zgrzytnęło. Nie jest źle gramatycznie ani językowo, ale nie pasuje do całości. I (tak czepiam się:D), jak to się stało że z małej rzeczki gdzieś w lesie, nagle zrobiła się Wisła, której fale pochłonęły ten ich samochód? :P
Mimo wszystko tekst nie jest zły, nie wiem czemu chcesz żeby był ostatnim. Jak na mój gust, umiesz pisać ciekawie, tylko nie spiesz się z uznawaniem tekstów za gotowe.
Odpowiedz
#9
(03-02-2015, 16:40)Krigeranethoth napisał(a): Strasznie to nudne i przewidywalne, tekst niczym mnie nie zaskoczył nie zmusił do żadnych przemyśleń. Oprócz tego zakończenie jest całkiem spieprzone, zamiast czegoś przejrzystego mamy tu mętną wodę po pierogach. Jestem na nie.

Whelp, nie spodziewałem się w sumie jakichkolwiek pozytywnych ocen co do tego. Była to w sumie desperacka próba wykrzesania czegoś jeszcze z mojej mózgownicy. Jak widać, nie udało się.
–"We are leaves in the wind. Where will we fall? Nobody knows."
-Nadejdzie czas, kiedy zniknę stąd. Słońce zgaśnie, nadejdzie mrok. Stojąc na granicy, zrobię krok. Rozliczony zostanie, każdy mój błąd. Odejdę w wieczny byt. Czy zdążę dojść na szczyt?
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości