Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Podsumowanie "Apokalipsa"
#1
Spoiler: Ginger

Spoiler: Arnubis

Spoiler: Mogget
– Światło porusza się szybciej od światła.
– Bezwzględnie, pułkowniku Pickering?
– Absolutnie, generale Bingam.
Reklama AdSense
#2
Ginger

Pomysł na plus. Tylko tematyka przygnębiająca, szczególnie zakończenie, które było zaskakujące i wymowne, co w krótkich opowiadaniach jest bardzo ważne. Jeżeli chodzi o samą walkę, to bardzo podobał mi się motyw z ubranymi na biało postaciami, które mówią do Sivid. No i świetne (choć zarówno bardzo smutne) było porównanie świata komiksowego, w którym śmierć zostaje pokonana, i rzeczywistości.

Teraz trochę o tym, co mi się nie podobało (nie będzie tego dużo). Takie zdanie:
"Szybko jednak przestała zwracać uwagę na urodę swej przeciwniczki, skupiając resztki swej przytomności na kosie w rękach Śmierci."– Dużo słów, mało informacji. Nie przemawia do mnie również "skupianie swej przytomności", bardziej pasowało by mi skupianie uwagi, lub po prostu skupienie na kosie.

Na początku napisałaś o chłopcu, który zawzięcie rysował komiks, a zaraz potem, że dopiero się obudził. Trochę mi to nie pasowało, tak jakby zasnął z kredkami w reku, a od razu po przebudzeniu zaczął rysować. Nieduży zgrzyt, ale zawsze.

Anubis

Podobał mi się ten opis apokalipsy. Bardzo spójny, trochę ironiczny, z przymrużeniem oka. Całkiem zabawny, przynajmniej dla mnie. Odpowiednio długo ukrywałeś tożsamość narratora, a gdy już się okazało kim jest, to podobała się jego osobowość.

Z minusów. Nie oczarowało mnie zakończenie. Trochę jakbyś urwał w trakcie rozmowy. Można by dodać zdanie lub dwa o tym, co stało się potem. Chociaż ostatnie słowa Lucyfera całkiem mi się podobały, to wciąż uważam, że potrzebne jest uzupełnienie.

Fragmentem, który najmniej mi się podobał była rozmowa Lucyfera i Gabriela. Nie do końca zrozumiałem zdanie: "– Miło, że ktoś w końcu docenia moją pracę.", dlaczego Lucyfer uważa apokalipsę za swoją zasługę? Również rozstanie braci pozostawia sporo do życzenia, dziwne jest dla mnie, że Lucyfer najpierw zachęca Gabriela żeby z nim posiedział, później siedzą w milczeniu, aż w końcu uznaje, że musi lecieć.

W sumie, oba teksty mi się podobały, tak trzymać :). Napisane lekko, aż chciało się czytać. Pomysły na opracowanie tematu też ciekawe. Chętnie czytałbym częściej wasze teksty.
#3
Trzy teksty, każdy inaczej opisuje apokalipsę, a raczej jej okoliczności.

@Gin.
Od razu widać, że to twój tekst. Jakoś od początku widziałem, że to będzie walka samej z sobą, a to wszystko ukraszone w świecie chłopaka. Nie zmienia to faktu, że to jest chyba raczej najsmutniejsze zakończenie w tym CWT. Stylistyczne napisane bardzo ładnie, dzięki czemu czyta się naprawdę płynnie.

@Arni.
Ciekawe ujęcie wizji biblijnego końca świata. Podoba mi się ujęcie Szatana jako osoby, która w pełni zintegrowała się z ludzką kulturą, jakby towarzysząc jej na każdym kroku. Jest kilka błędów interpunkcyjnych, ale nie przeszkadza to w płynnym czytaniu. No i Morgan Freeman, wiedziałem, że coś jest na rzeczy!

@Mogget
Ten akurat podobał mi się najbardziej. Świetnie przedstawione napięcie na scenie politycznej, pokazując je w możliwie najczarniejszy sposób. Doskonale pokazujesz, że ludzie w ramach skrajnej paniki i zagrożenia mają tendencję, do dziwny zachowań. "Jak trwoga to do Boga". Także końcówka świetnie opisuje całą sytuację. Według mnie najlepsza praca w tym CWT, tak trzymać;)
"A więc jedyne, czym się potrafisz pochwalić, to tym, ile przeleciałeś dziewczyn? Super, to stawia cię niewiele wyżej niż małpy. Przewagę daje ci to, że potrafisz obsłużyć telewizor i spuścić wodę w kiblu."
#4
Przede wszystkim gratuluję uczestnikom i dziękuję za to, że wam się chciało chcieć :).
Gin
Twoja praca traktuje temat w skali micro, choć nie mniej ważnej. Bardzo ładnie napisana, z niewielką ilością błędów. Bitwa z bólem, z nieszczęściem, ze śmiercią, nie zawsze zwycięska, jak to bywa w życiu. Smutne sprawy, ale przypisane człowiekowi wraz z pierwszym oddechem. Ktoś wygrywa, by w tej samej sekundzie ktoś przegrał.

Arni
Ciekawie opisany ironiczny przekaz. Książę Piekieł przedstawiony w sposób bardzo ludzki i współczesny, choćby te dżinsy, fotki. Początkowo zafascynowany, ale z czasem coraz bardziej znudzony, zupełnie jak człowiek. Bóg – starzec, trochę rozleniwiony, nie do końca zmotywowany, by to wszystko zniszczyć. Morgan Freeman w roli Piotra. Zabawna historia, choć nie dla wszystkich. Prawdopodobnie ludziom igraszki piekła z niebem nie wydadzą się takie zabawne.
Lubię te klimaty, sama po nie sięgnęłam w CWT. Trochę błędów interpunkcyjnych.

Mogget
Apokalipsa widziana oczami policjanta, spokojnego, zaprawionego w bojach. Świat pogrążony w wiecznej wojnie, bezlitosny i okrutny. A ludzie? Cóż, jak zwykle podzieleni, jak zwykle słuchający wyłącznie własnego głosu. Panika, ale nawet w niej nie dochodzi do głosu ludzka wspólnota, a powinna. Trochę irracjonalny spokój głównego bohatera aż do końca. Zupełnie zbędne ostatnie zdanie, coś jak w dawnych filmach "The End".

Nie potrafię wybrać, wszystkie prace na dobrym poziomie i każda w zupełnie innym charakterze. Najbardziej jest mi bliska tematycznie praca Arniego, ale podium ex aequo.
– To wódka? – słabym głosem zapytała Małgorzata.(...)
– Na litość boską, królowo – zachrypiał – czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus.
Michaił Bułhakow – Mistrz i Małgorzata
#5
Pierwsze podejście do komentowania cudzej pracy. :D
A wiec do dzieła.

Arnubis
Z twojego podejścia do tematu najbardziej podobała mi się postać Lucyfera. Ciekawa osobowość i zerwanie z pewnymi stereotypami.
Gdyby nie fragment w którym bohater sugeruje, że mógł w jakiś sposób wpłynąć na doprowadzenie do apokalipsy, można by wyciągnąć wniosek ,jakoby cała sytuacja byłaby mu nie na rękę.(w sumie fabularnie tylko to mi nie pasowało) Widać u ciebie fakt, że nawet szatan może docenić w pewnym stopniu dokonania ludzkości. Sam przebieg apokalipsy to trochę schematyczny standard biblijny, który pomimo wszystko pasuje do klimatu.

Mogget
Opowiadanie pokazujące sytuację gdzie apokalipsa przychodzi falami, a ludzie starają się radzić z faktem jej nadejścia do samego końca. Dałeś radę pokazać jak w jednym momencie kończą się marzenia a cele jednostki przestają mieć znaczenie. Całość uzasadniona logicznie. Globalny konflikt polityczny to dobry próg startowy dla zagłady. I chociaż postać policjanta to twoja kreacja, więc ty wybierasz jego sposób myślenia, to tego podejście i ostatnia fraza wydaja się przynajmniej mi odrobinę sztuczne.
A i jeszcze jedno, apokaliptyczni guru stają się nudni. Trzeba by posiedzieć dłużej i czymś innym tą watahę hien końca świata zastąpić.

Ginger
"Wtorkowa apokalipsa" to mój faworyt, jeśli brać pod uwagę wszystkie trzy propozycję. Pomimo krótkiego tekstu dałaś radę stworzyć coś świeżego.
Pokazałaś, że koniec może przyjść do każdego i dla tej osoby sam ten fakt będzie jego prywatna apokalipsą. Zestawienie świata marzeń do którego ucieka przed rzeczywistością chory chłopiec i sytuacji w której rzeczywistość ta go jednak dogania, wydaje mi się jak najbardziej oryginalne. Podobała mi się też wymiana zdań pomiędzy Sivid a dziewczynką w bieli. Pokazała ona akceptację chłopca względem faktu, iż nie każdego można ocalić.
Jednym opowiadaniem zachęciłaś mnie do zapoznania się z innymi twoimi pracami. Dlatego pomęczę cię jeszcze trochę w innych postach :D

Na część odnośnie ortografii i interpunkcji nie zwracałem tak dużej uwagi.
U mnie akurat to leży i kwiczy, więc nie mam zbyt dużego prawa do narzekania.;/

Jak tylko podany zostanie nowy temat na warsztaty też spróbuje coś sklecić.
#6
Ginger, napisane jest ładnie, czyta się przyjemnie i płynnie. Lubię Twój styl pisania, masz dobrze wyrobiony warsztat, nie robisz wielu błędów. W ciekawy sposób przedstawiasz temat apokalipsy, podoba mi się sposób ujęcia śmierci oraz walki o życie. Tekst nie wzbudził we mnie jakichś szczególnych emocji, jednak podoba mi się.

Arnubis, napisane jest całkiem ładnie, czyta się również nieźle, bez większych zgrzytów. Masz dobrze wyrobiony warsztat, chociaż nie zachwyca. W interesujący sposób podchodzisz do tematu, podoba mi się opis apokalipsy widzianej oczyma Lucyfera oraz to, jak ludzki ostatecznie okazał się Szatan albo ludzie podobni do niego, zależy jak na to spojrzeć. Najlepsze, według mnie, jest zakończenie. Mało subtelne, ale ma swój urok.

Mogget, Twój tekst podobał mi się najbardziej ze wszystkich. Masz niezły warsztat, napisane jest całkiem dobrze, czyta się płynnie. Twój opis apokalipsy jest dość nietypowy, przedstawiasz go z pozycji policjanta, który wolałaby, zamiast użerać się z panikującymi cywilami, spędzić wymarzony urlop razem z rodziną, w jakimś cichym i spokojnym miejscu, z dala od zgiełku miasta i świrujących ludzi. Całości dopełnia ciekawe zakończenie i umiejętnie budowane opisy. Oby było więcej takich tekstów. :)
Konwencja jest po to, by ją łamać.
A jak się komuś nie podoba, niech spada na drzewo i wróci, gdy zrozumie swoje zachowanie.
~Nidrax
Reklama AdSense
#7
Gin
Ciekawy tekst i dobrze napisany. Czyta się płynnie, bez zgrzytów.
Temat potraktowany w sposób osobisty. Wskazałaś, że każdy może mieć własną apokalipsę. U Ciebie stała się ona metaforą tragedii i przedwczesnej śmierci.

Arni
Przedstawiłeś apokalipsę na wesoło, ale jak dla mnie do przesady. Naśmiewanie się z aniołów i samego Boga?...
Kabaret Limo, a właściwie Abelard Giza, zebrał niezłe joby za to, że u niego papież puszcza bąki – a niby co ma robić? pierdzieć motylkami? Skoro tak, to na co zasługuje ten tekst?

Mogget
Wizja końca świata oczami policjanta. Jest to opis popularnego podejścia do tematu – nuklearna zagłada.
Czytałoby się znacznie płynniej, gdyby nie błędy interpunkcyjne, ale nie jest tragicznie.

Podsumowanie:
Wszyscy dali się zwieźć i postawili znak równości między apokalipsą i armagedonem, a to są dwa różne pojęcia.
Armagedon to Wojna Boża, zagłada niemoralnego świata.
Apokalipsa dosłownie oznacza odsłonięcie, zdjęcie zasłony, objawienie.
:P
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
#8
Stu, jeśli już bawimy się w dosłowne znaczenia słów, to Armagedon, z hebrajskiego Har-Magedon, nie oznacza Wojny Bożej, a raczej "Górę Megiddo" w odniesieniu do konkretnego miasta. Dokładnie więc Armagedon ma oznaczać miejsce ostatecznej bitwy, a nie samą bitwę. Poza tym ciężko uznać, że dałem się zwieźć tematowi "Apokalipsa", skoro tekst swój w ogólnych założeniach oparłem o "Apokalipsę św. Jana".
Pomijając jednak samo nazewnictwo, odnoszę wrażenie że mój tekst w pewnym sensie cię oburzył i bardzo mnie to dziwi. Możesz mi wykazać, w którym dokładnie miejscu naśmiewam się z aniołów? A tym bardziej z Boga? Bo jeśli uważasz, że obrażaniem i wyśmiewaniem Boga jest stwierdzenie, że posiada on poczucie humoru, to masz naprawdę przygnębiające spojrzenie na Boga. Nie uważam tego tekstu w żaden sposób na prześmiewczy, a jedynie nieco humorystyczny. Nieco, gdyż pragnę zauważyć że wbrew pozorom głównym pomysłem na te opowiadanie wcale nie jest apokalipsa na wesoło. Pojawiające się co chwilę żarty lub nawiązania do popkultury są tylko otoczką i zabawą tematem, zresztą w żaden sposób nie przesadzoną. Przykro mi jednak że tak skupiłeś się na samych żartach, że nie zwróciłeś w ogóle uwagi na to, co w zasadzie stanowi centrum tego tekstu, a więc samego Lucyfera i w dalszej części jego relację z Bogiem.
#9
"Werset z księgi Objawienia 16:16 informuje, że narody zebrały się na miejscu zwanym po hebrajsku Har-magedon. Użyto tu greckiego słowa τόπον (to′pon), które jest biernikiem rzeczownika τόποσ (to’pos). Topos znaczy po grecku miejsce (od niego pochodzą polskie słowa topologia i topografia). Topos ma również inne znaczenia: miejsce w czasie, możliwość[5], pozycja[6], splot wydarzeń[7], sytuacja. Analiza kontekstu wersetu 16 wskazuje na to ostatnie znaczenie: sytuacja.
Dlatego Armagedon określa sytuację, w której narody ziemi i ich armie, inspirowane przez diabła i demony, wystąpią przeciw Bogu". – Wikipedia

"przenośnie: zagłada, totalna katastrofa; armageddon"
"w Apokalipsie św. Jana: symboliczne miejsce ostatecznej zguby wrogów Boga; także: ostateczna bitwa między siłami dobra i zła do tego prowadząca" – http://sjp.pl/Armagedon

Objawienie 22:18,19
"Ja świadczę każdemu, kto słyszy słowa proroctwa tego zwoju: Jeżeli ktoś doda coś do tych rzeczy, Bóg doda mu plag zapisanych w tym zwoju; a jeżeli ktoś odejmie coś ze słów zwoju tego proroctwa, Bóg odejmie jego dział w drzewach życia i w mieście świętym — rzeczach opisanych w tym zwoju.".

Jak dla mnie, to dużo zmieniłeś w porównaniu z biblijną księgą Objawienia.
Sama koncepcja, że Bóg z Lucyferem siedzą sobie i w ogniu grzeją pianki jest dla mnie nie do przyjęcia. Te luźne relacje między nimi również.

Takie są moje odczucia w tym temacie i koniec. Nie muszę się tłumaczyć ze swoich przekonań.
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
#10
Widzę niekonsekwencję w twoim podejściu Stu. W przypadku słowa "Apokalipsa" bierzesz pod uwagę dosłowne tłumaczenie, a w przypadku "Armagedonu" już interpretację i wyjaśnienie. Cytując za tobą Wikipedię mamy: "Apokalipsa (z gr. ἀποκάλυψις apokalypsis 'odsłonięcie, zdjęcie zasłony, objawienie' od apokalýptein 'odsłaniać, ujawniać'; apó 'od' i kalýptein 'zasłonić') – w terminologii judaistycznej i chrześcijańskiej literatury religijnej, to opis szczególnego rodzaju proroctwa, dotyczącego tego, co ma się wydarzyć w dniach ostatecznych" – a więc apokalipsa jako opis końca świata, i tak wszyscy użytkownicy zinterpretowali temat. Poprawnie.

Śmiem też twierdzić, że przytoczony fragment Apokalipsy nie dotyczy mojego tekstu. Gdybym przedstawioną przez siebie wizję umieścił wewnątrz Biblii i opublikował jako autentyczny fragment księgi to wtedy mógłbym się zgodzić. To jest jednak luźna interpretacja literacka i w żadnym wypadku nie aspiruje do miejsca w Piśmie Świętym.

Oczywiście że dużo zmieniłem w stosunku do oryginalnego tekstu Apokalipsy. W końcu przepisanie słowo w słowo tekstu Pisma byłoby bez sensu, pozbawione jakiejkolwiek wartości literackiej jako niezależny tekst. To jest moja interpretacja oparta na konkretnym koncepcie. Koncepcie, który zakłada że Lucyfer odmawia udziału w Armagedonie, ponieważ zwyczajnie jest zbyt mądry żeby ponownie stawać do walki z Panem i przegrać. Założenie takie spokojnie można obronić jako logiczne a zarazem wynikające z buntowniczej natury tego ducha. Osobiście zakładam że Szatan jest na tyle inteligentny, żeby uczyć się na własnych błędach. Z kolei relacje między Bogiem a Lucyferem oparłem na kolejnym prostym założeniu, zgodnie z którym Pan kocha wszystkie swoje dzieci. Jeżeli Bóg potrafi wybaczać grzesznikom i wciąż darzy ich miłością, to dlaczego nie może kochać Lucyfera? Szatan odtrąca tę miłość i nigdy nie poprosi o wybaczenie, bo jest na to zbyt dumny i pyszny, o czym zresztą oboje wiedzą. To jednak nie sprawi, że Bóg ot tak przestanie kochać go jak inne swe stworzenia. Opowieść o synu marnotrawnym bez happy endu.

W każdym razie opowiadanie jest tylko luźnym rozmyślaniem na ten temat. Nie musi ci się podobać i w żadnym wypadku nie musisz się tłumaczyć ze swoich przekonań, są twoje. W każdym razie nie wykazałeś mi, w którym miejscu niby naśmiewam się z Boga i Aniołów. Jeśli oburza cię sam fakt uczynienia ich bohaterami opowiadania, to istnieją przecież całe cykle anielskiego fantasy, zresztą całkiem niezłego. Literatura jest tylko literaturą.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Podsumowanie "Pod choinką ze srebra" epoN 7 1,770 10-01-2017, 01:42
Ostatni post: epoN
  Podsumowanie "To nie tak miało się skończyć" epoN 16 3,176 05-12-2016, 20:06
Ostatni post: Vetala
  Podsumowanie "Metr pod gwiazdami" epoN 5 1,446 25-10-2016, 16:02
Ostatni post: Hellbringer
  Podsumowanie "Katalog problemów" epoN 6 2,345 10-04-2016, 11:16
Ostatni post: DjDanceCore
  Podsumowanie "Niektórzy ludzie umierają dwa razy" epoN 6 2,471 31-10-2015, 22:52
Ostatni post: StuGraMP

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości