Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
[AzP] Nasze życie z kolegą Kierownikiem
#1
Tekst pochodzi z bloga: http://nidrax.blogspot.com/2015/01/anegd...cie-z.html


Anegdotki z praktyk cz. 2, nasze życie z kolegą Kierownikiem

Gdy Ja z Wojtkiem zajmowaliśmy się rżnięciem głupa słupa, Adam dostał bojowe zadanie złożenia komputera, który miał nam posłużyć za stanowisko pracy. Brakowało do niego procesora, więc trzeba było jakiś zmontować.W tym celu razem z kolegą kierownikiem udali się na 'wybieg'.

Wybiegiem nazywano niezadaszony, ogrodzony murem skrawek terenu, gdzie komenda składowała nieużywany sprzęt elektroniczny. Innymi słowy – wysypisko starych komputerów, monitorów, drukarek i tym podobnych śmieci. Tak więc Adam poszukiwał procesora wśród pecetowych totemów pod tonami śniegu, aż w końcu znalazł wśród nich zdatnego Intela. No, ale wiadomo jak to jest z komputerami, które stoją w kilkunastostopniowym mrozie – nie chcą współpracować. No i biedak męczył się ze zdjęciem radiatora z CPU, ale komputer okazał się niezmordowany i nie chciał oddać swoich wnętrzności bez walki. Wtem do akcji wkroczył Waldek (bo tak miał na imię nasz drogi kolega kierownik) i z całym przekonaniem oświadczył, że radiator zaraz wyjdzie. Tak więc Waldek zaczął gibać i szarpać ten radiator, z coraz to większą zaciekłością, jednak uparciuch nadal nie myślał o opuszczeniu swego miejsca. Wtedy właśnie kolega kierownik wyrzekł legendarne słowa, które na stałe zagościły w naszym słowniku profesjonalnego informatyka:
http://4.bp.blogspot.com/-vy6Vys5RP2o/U7...aldek1.jpg" style="width: 320px; height: 212px;" />
Oczywiście ostatecznie radiator poległ w walce i nasi dzielni poszukiwacze wrócili do biura z łupem. W czasie gdy dwójka pewnych frajerów zajmowała się piłowaniem anteny, Adam kończył dzieła przygotowywania stanowiska pracy, już bez większych problemów, jeśli nie brać pod uwagę, że na dysku twardym, który został zamontowany na stanowisku, znajdowały się zainstalowane do wyboru: Windows Me i Najgorsza Znana Człowiekowi Dystrybucja Linuksa (czyli Ubuntu ),
ale o tym będę płakał kiedy indziej (czytaj: dwa akapity niżej).

Reszta dnia przebiegła w dosyć spokojny sposób przy kawie i wklepywaniu mandatów do "Bazy danych" będącej plikiem tekstowym w Wordzie z wstawionymi tabelami. Jednakże po dłuższym czasie zaczęliśmy się zastanawiać, czemu ten Word tak okropnie przycina. Stwierdziliśmy, że to pewnie dlatego, iż Me nawet prawowitym systemem operacyjnym nie jest. Zatem postanowiliśmy odpalić Ubunciaka, bo nawet najgorszy Linux powinien być lepszy od Windowsa... Ta jasne :)
Okazało się, że Ubuntu ze swoim OpenOfficem ciął się jeszcze bardziej. Pierwsza myśl: Wywalić OOo i zainstalować aktualnego LibreOffice'a. I wtedy przypomniały o sobie ułomności Ubuntu. Apt-get nie potrafi porządnie usunąć aplikacji z systemu, więc w efekcie mieliśmy Ubuntu bez OpenOffice'a, na którym nie dało się zainstalować LibreOffice, bo były problemy z zależnościami pakietów (tak wiem, informatyczne gadanie, którego nikt nie rozumie). No i cóż, sprawę zostawiliśmy do następnego dnia.
Nazajutrz przyniosłem do biura płytę z systemem Fedora i z przepełniony dumą z bycia prawdziwym specem od linuksów zainstalowałem ją na naszym stanowisku pracy. Jak się okazało, na Fedorze dokument również się ciął...
Kurde, tytuł speca od linuksów szlag trafił. Po intensywnej burzy mózgów odkryliśmy, że ktoś tak zrobił dokument, że generował sobie wiersze tabeli w nieskończoność, co powodowało braki RAMu.
Po zmianie dokumentu na "normalny" kontynuowaliśmy pracę bez większych przeszkód.


I w sumie ta historia zakończyłaby się pozytywnie, gdyby nie fakt, że po tym, jak Adam poszedł z Waldkiem szukać procesora, trep Czesław aż do samego końca praktyk uważał, że zajebaliśmy mu metalowy zawias z wybiegu.
Czasami, gdy pojawiają się nowi, próbują na jeden raz wrzucić wszystko, co mają. Zupełnie, jakby portal miał lada dzień zniknąć z Internetów, a administracja pojechać do Afryki, sprzedawać olejek do opalania rdzennym murzynom.
~Yami
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
Ja wiem, że jestem taki stary, że za moich czasów wchodził dopiero Windows 3.11! Miałem też okazję pracować na kolejnych wersjach – 95, 98, NT, 2000, XP, Vista, 7, 8, 8.1... ale właśnie nigdy nie korzystałem i nie instalowałem (ani u siebie, ani u innych) Windowsa Me.
:P
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
#3
To je policja, tego nie ogarniesz.
Czasami, gdy pojawiają się nowi, próbują na jeden raz wrzucić wszystko, co mają. Zupełnie, jakby portal miał lada dzień zniknąć z Internetów, a administracja pojechać do Afryki, sprzedawać olejek do opalania rdzennym murzynom.
~Yami
Odpowiedz
#4
Stu, ja miałem Me przez pewien mroczny okres. Zostało dość szybko zastąpione XP i co ciekawe, kompletnie nie pamiętam jakie było. Chyba wyparłem te wspomnienia...
Odpowiedz
#5
Ja Ci powiem: Jak Windows 98 z dodatkową nakładką graficzną, tyle że – o dziwo – działał pięć razy gorzej.
Czasami, gdy pojawiają się nowi, próbują na jeden raz wrzucić wszystko, co mają. Zupełnie, jakby portal miał lada dzień zniknąć z Internetów, a administracja pojechać do Afryki, sprzedawać olejek do opalania rdzennym murzynom.
~Yami
Odpowiedz
#6
Bo ME to nie do końca pełnoprawny system operacyjny, po prostu został wydany w 2000 jako "Millenium Edition". I myślę, że powiedzenie o ME, że to jest 98 z nakładką raczej nie odbiega od rzeczywistości.
@OnTopic
Świetny tekst, widać faktycznie się zmobilizowałeś do dalszego pisania. Wincyyyj!
"A więc jedyne, czym się potrafisz pochwalić, to tym, ile przeleciałeś dziewczyn? Super, to stawia cię niewiele wyżej niż małpy. Przewagę daje ci to, że potrafisz obsłużyć telewizor i spuścić wodę w kiblu."
Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
No, miał kilka nowych funkcji, jak dostępnego od razu nowego IE, Windows Media Playera, Movie Makera, opcje przywracania systemu i ukrytego DOSa, ale był tak niestabilny, że praktycznie nikt go nie używał.
Czasami, gdy pojawiają się nowi, próbują na jeden raz wrzucić wszystko, co mają. Zupełnie, jakby portal miał lada dzień zniknąć z Internetów, a administracja pojechać do Afryki, sprzedawać olejek do opalania rdzennym murzynom.
~Yami
Odpowiedz
#8
No, widzę, że praktyki na policji są ciekawe. Ech, gdybym ja tak spisała niektóre anegdotki z pracy w hostleu... To by mnie policja przymknęła za nielegalną działalność. :)

No, ale powodzenia w pisaniu, bo ciekawie Ci to idzie.

EDIT: a ME też nie miałam. Pamiętam 95, 98, 2000 i XP, win7 i (koniec.). Ale ME – za diabła nie pamiętam, abym kiedyś miała, a ja przecież jestem informatycznym beztalenciem. ;)
Say farewell to this predestined world.
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Nasze niewolnictwo yossarian 4 2,711 16-02-2015, 23:31
Ostatni post: Kel'Laim

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości