Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Prawie że mędrzec
#1
Pośród murów starej kamienicy ujrzałem mędrca strapionego, co samotnie stawiał czoła problemom wagi najwyższej. Nie miałem wiedzy o jego tożsamości ani tym bardziej nieznany był mi jego umysł. Niczym ornitolog badający niezwykle rzadki okaz, przycupnąłem w cieniu by swą obecnością nie zakłócać jego rozmyślań i rozpocząłem uważną obserwację, próbując odgadnąć z czym się zmaga ten (jak sądziłem) wielki umysł.
Przemierzał on korytarz nierównym, zdenerwowanym krokiem. Irytująco mrugające świetlówki rzucały długie cienie charyzmatycznej postaci. Choć odwrócony był do mnie plecami, niemal wyczuwałem jego zmaltretowaną duszę krzyczącą "dość", lecz wola ze stali nakazywała rozumowi nie ustawać w pracy. Aura namysłu wymieszana z gorzką świadomością nieuchwytności poszukiwanej prawdy była niemal namacalna i zdawało się, że ściany ledwo są w stanie utrzymać ją w ryzach – całe szczęście bo nie wiem co by się stało z mieszkańcami miasta gdyby ta moc wydostała się na wolność.
Nieznany doszedł do końca korytarza, więc zawrócił by po raz kolejny zmierzyć go swymi krokami. Wtedy ujrzałem twarz – wykrzywianą w spazmie egzystencjalnego cierpienia. Jakiż problem może wywołać takie grymasy? Nie miałem pojęcia nad czym duma ten człowiek, lecz po spojrzeniu w jego oblicze nabrałem przekonania, iż musi być to sprawa wagi najwyższej, a może i ostatecznej. Oto mędrzec przemierzający świat, namyślając się nad istotą rzeczy, ujrzał górę. Szczyt majestatyczny, przytłaczający swym ogromem. Wprawiający w fascynację każdego, lecz jednocześnie tak przerażający, że próżno poszukiwać człowieka, który by się odważył na niego spojrzeć. Ja jednak właśnie obserwowałem geniusza – a może szaleńca – który postanowił się na niego wspiąć.
Cała fizjonomia, twarz i aura roztaczająca wokół nieznajomego mówiła mi to co wam przed chwilą rzekłem. Jednak zdarzyło się w chwilę później coś co zmieniło wszystko co do tej pory ujrzałem. Oto mędrzec dostrzegł moją obecność po czym skierował się ku mnie. Gdy jego majestat znalazł się niemal na wyciągnięcie ręki, otworzył usta próbując mi coś przekazać. Nie dane mi było jeszcze usłyszeć jego głosu. Najpewniej uznawszy, że zbrodnią byłoby obarczać drugiego człowieka tak niezmierzonym problemem, wstrzymał swe słowa i już chciał zawrócić.
– Proszę! Powiedz mi, jaka sprawa zaprząta potęgę twego umysłu! – zwróciłem się do niego chcąc uzyskać choćby niewielki dostęp do jego myśli.
On spojrzał na mnie uważnie, przenikając na wskroś swoim wzrokiem. Pogładził kruczą brodę, po czy odezwał się:
– Najpewniej nie może mi pan pomóc ale warto spróbować... Ma pan może wykałaczkę? Kawałek szynki wlazł mi między zęby.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
Hm...
Hm...
Hm...

*czyta drugi raz*

Kilka błędów interpunkcyjnych.
Nie wiem czy to zamierzone, ale cała miniatura napisana jest w górnolotnych, wyszukanych słowach, co kontrastuje z ostatnim, podsumowującym zdaniem. Które jest, jak by nie było, kolokwialne dość... A przynajmniej jego druga część.

Muszę jednak przyznać, że osobiście spodobał mi się ten motyw. Oto jest sobie postać mędrca, i bohater myśli, że ten duma nad losami świata... A tu lipa, tu tylko szyneczka w zęby uwiera ^.^' Nie wiem, czy to był Twój zamiar, ale skojarzyło mi się to z faktem, że ludzie zbyt szybko oceniają – po pozorach. I najczęściej, po prostu, się mylą.
Say farewell to this predestined world.
Odpowiedz
#3
Miało brzmieć dokładnie w taki sposób (tylko, że z założenia lepiej) i przekazywać właśnie coś w tym stylu
Odpowiedz
#4
(14-01-2015, 00:20)Dudek napisał(a): Niczym ornitolog badający niezwykle rzadki okaz, (bez przecinka) przycupnąłem w cieniu(przecinek) by swą obecnością nie zakłócać jego rozmyślań i rozpocząłem uważną obserwację, próbując odgadnąć (przecinek) z czym się zmaga ten (jak sądziłem) wielki umysł.

Irytująco mrugające świetlówki rzucały długie cienie charyzmatycznej postaci. (To jest niejasne. Świetlówki nie mogą rzucać cieni, cień mógł rzucać tylko ten starzec.)

(...) ściany ledwo są w stanie utrzymać ją w ryzach – całe szczęście(przecinek) bo nie wiem (przecinek) co by się stało z mieszkańcami miasta (przecinek) gdyby ta moc wydostała się na wolność.

Nieznany doszedł do końca korytarza, więc zawrócił (przecinek) by po raz kolejny zmierzyć go swymi krokami.

Nie miałem pojęcia (przecinek) nad czym duma ten człowiek, lecz po spojrzeniu w jego oblicze nabrałem przekonania, iż musi być to sprawa wagi najwyższej, a może i ostatecznej.

Cała fizjonomia, twarz i aura roztaczająca(się) wokół nieznajomego mówiła mi to(przecinek) co wam przed chwilą rzekłem. Jednak zdarzyło się w chwilę później coś (przecinek) co zmieniło wszystko (przecinek) co do tej pory ujrzałem. Oto mędrzec dostrzegł moją obecność(przecinek) po czym skierował się ku mnie. Gdy jego majestat znalazł się niemal na wyciągnięcie ręki, otworzył usta (przecinek) próbując mi coś przekazać.

– Proszę! Powiedz mi, jaka sprawa zaprząta potęgę twego umysłu! – zwróciłem się do niego(przecinek) chcąc uzyskać choćby niewielki dostęp do jego myśli.

– Najpewniej nie może mi pan pomóc(przecinek) ale warto spróbować... Ma pan może wykałaczkę? Kawałek szynki wlazł mi między zęby.

Widziałam gdzieś w czeluściach internetów komiks o podobnej tematyce: kobieta w autobusie rozważała, nad czym tak kontemplował mężczyzna naprzeciwko niej, a on po prostu chciał do toalety. :)

Aż do ostatniego zdania tekst mnie nudził. Opis rozmyślań tego starca dosyć mnie znużył, nawet zaczęło mi się wydawać, że nic z niego nie wyniknie. Ale po przeczytaniu całości muszę stwierdzić, że efekt jest całkiem niezły. :)
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
#5
Napisane jest całkiem ładnie, czyta się płynnie i dobrze, bez większych zgrzytów. Miniaturka jest dość ciekawa, chociaż nic szczególnego. Podoba mi się zakończenie, może nie wywołuje dzikiego śmiechu, ale uśmiech już tak. :)
Konwencja jest po to, by ją łamać.
A jak się komuś nie podoba, niech spada na drzewo i wróci, gdy zrozumie swoje zachowanie.
~Nidrax
Odpowiedz
#6
Cóż, napisane jest całkiem ok, chociaż dla mnie było po prostu "ok" i nie czuje zachwytów, które wymienili poprzednicy. Może kwestia tego, że spotkałem się już kiedyś z bardzo podobnym motywem. :)
Niby to wszystko banalne lecz długo się uczyłem cieszyć z prostych rzeczy.
Całe dnie szare przyćmione żalem i narzekaniem gdy teraz na to patrzę ciężko mi uwierzyć.
Zawsze gdy wstaje czeka tu na mnie jakieś wyzwanie bo nieustannie mamy coś tu do odkrycia.
Nawet przegrane coś dają nam a więc idę odważnie i to, co dane mi biorę od życia.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
Cóż cliche. Jak pisze Elas nie jest to nic nowego, sm motyw występuje nawet w kawałach. Napisane poprawnie i w ogóle ale nie ma tej "iskry".
Eorth znajduje się w tym miejscu gdzie śpią wszystkie smoki
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Prawie kochałam się z Indianą Jones Darena 5 3,568 25-01-2012, 22:48
Ostatni post: Darena

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości