Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Decyzja
#1
Spoiler: Gada, gada jak kwoka.


DECYZJA

Obserwuję pomieszczenie o brudnych, odrapanych ścianach. Siedząc na powycieranym materacu ułożonym w kącie, zastanawiam się, jak długo już tu jestem. Mam na sobie brudną, postrzępioną, białą sukienkę. Na moim ciele widnieją liczne siniaki, zadrapania i skaleczenia. Pod połamanymi paznokciami dostrzegam skrzepniętą krew. Jestem obolała, wycieńczona. Nic, kompletnie nic nie pamiętam.
Dostrzegam porzucone w kącie fajki i kubek z jeszcze ciepłą kawą. Pełznę w ich kierunku, pokonując ułomności własnego ciała. Wkładam papierosa do ust i drżącymi rękami odpalam zapalniczkę. Biorę pierwszy, głęboki wdech i momentalnie robi mi się niedobrze. W ostatniej chwili powstrzymuję wymioty. Sięgam po kawę, by trochę pobudzić umysł. Zaciągam się po raz kolejny i zamykam oczy, gdy dostaję zawrotów głowy. Uświadamiam sobie, że już dawno nie paliłam.
Na kolanach, podpierając bolącymi rękami, pełzam od ściany do ściany mojego więzienia. Nie widzę drzwi, nie widzę okien. Jakim cudem nie skończył mi się jeszcze tlen? Jestem tu całkiem sama, nie mam się do kogo odezwać. W głowie aż huczy od słów, których nigdy nie wypowiedziałam. Co ja tu robię? Co się ze mną dzieje?
Oparta o brudną ścianę, półleżę na wytartym materacu. Pod przeciwległą ścianą pojawia się mała, ośmioletnia dziewczynka o wielkich, błękitnych oczach w kształcie migdałów, długich, brązowych, kręconych włosach i delikatnych rysach twarzy. Ze znudzeniem oglądam wersję samej siebie sprzed wielu lat. Dziecko ma na sobie biały, lekarski kitel. Powstrzymuję parsknięcie śmiechem na tak absurdalny, nierealny widok. Patrzy na mnie z wyrzutem, a po moim ciele przechodzą ciarki. Co się, kurwa, dzieje?!
Po dłuższej chwili milczącej walki na spojrzenia ośmiolatka rzuca we mnie czymś. Nie zdążam zrobić uniku i zarabiam uderzenie w skroń. Szklana butelka rozpryskuje się na drobne kawałeczki, czuję ciepłą posokę spływającą mi po twarzy. Dziewczynka znika, a ja sięgam po papierosy, ukryte pod materacem. Dym wypełnia moje płuca i przyjemnie łaskocze, odczuwam niemalże błogość. Dłonią ścieram spływającą po twarzy krew.
Nagle dostrzegam lustro, które wcześniej przeoczyłam. Ostatkiem sił docieram do niego, kładę rękę na drewnianej ramie. Widzę siebie, całkiem zniszczoną życiem. Poznaję swoje wielkie, jasnoniebieskie oczy w kształcie migdałów, dziwnie puste. Poznaję delikatne rysy twarzy, lecz zauważam w nich coś nierealnego. Poznaję swoje długie, brązowe, kręcone włosy, ale jakby nie należą do mnie. Tylko nieco zadarty nos zdaje się być na miejscu. Samolubna ignorantka, oto, co widzę. Tylko siebie.
Nienaturalna, ponad wszystkim. Otwieram usta i wydaję z siebie krzyk, którego nawet moje uszy nie potrafią wyłapać. Uderzam pięścią w szklaną taflę i ta się rozpryskuje, tworząc na twarzy mozaikę rozcięć i zadrapań. Odwracam się, lekko chwiejąc, i zauważam drzwi. Mogę przysiąc, że wcześniej ich tu nie było.
Docieram do nich na klęczkach. Wokół futryny widnieją ślady krwi. Z szybko bijącym sercem przykładam dłoń do ubrudzonej ściany i bez większego zaskoczenia stwierdzam, że pasuje idealnie. Moja krew. Moja dłoń.
Uczucie nierealności pogłębia się, ja sama przestaję rozumieć cokolwiek. Paznokcie na rękach rosną w zastraszającym tempie, spostrzegam czarne, przerażające szpony. Spoglądam w rozbite lustro i w jego skrawkach widzę potwora o świecących, strasznych, czerwonych ślepiach. Strach odbiera mi na sekundę oddech, ostre kły wbijają się w dolną wargę, kalecząc ją. Wypuszczam powietrze z płuc z donośnym świstem.
Jestem potworem. Jestem swoim własnym koszmarem. Demonem, którego nikt, poza mną, nie może pokonać.
Cały ból znika, ale w zamian za to zalewa mnie fala nienawiści. Mam ochotę coś zniszczyć, sprowadzić destrukcję. Drapię w drzwi, próbując się wydostać. Osaczona, przestaję myśleć logicznie. Walczę o wolność, o swoje ja... Ale czy na pewno?
Do pomieszczenia wchodzi dziewczynka. Jest sama, patrzy na mnie z odrazą. Skupiam na niej wszystkie negatywne emocje, które odczuwam. Nienawiść, osamotnienie, ból. Winię ją.
– Dlaczego mi to zrobiłaś?! – krzyczę.
Nie rozpoznaję własnego głosu. Brzmi mechanicznie, szorstko. Ona nie odpowiada, łapię ją więc za ramiona i zaczynam szarpać jej drobnym ciałem. Wciąż nie okazuje strachu, co doprowadza mnie do furii.
– To twoja wina! TWOJA WINA! Odezwij się, wiem, że potrafisz! TO WSZYSTKO PRZEZ CIEBIE!
Puszczam ją i unoszę rękę, by uderzyć. Z zaskoczeniem spostrzegam w swojej dłoni pistolet, który naładowany jest jednym tylko nabojem. Wybucham histerycznym śmiechem i celuję. Z tej odległości nie ma szans, żebym spudłowała.
Czy tego właśnie chcę? Czy to rozwiąże moje problemy? Świadomość atakuje mnie z nagłym bólem. Nie.
Czepiając się resztek samokontroli, kieruję lufę we własną skroń i naciskam spust. Słyszę głuchy wystrzał, ale nic nie czuję. Dziewczynka uśmiecha się do mnie. Próbuję zrobić to samo, lecz mięśnie twarzy odmawiają posłuszeństwa i wychodzi tylko ponury grymas.
– Boję się – mówię szeptem. – Tak bardzo się boję. Jestem przerażona.
Ona patrzy z uśmiechem i kiwa głową. Choć milczy, odczuwam dziwne ukojenie. Przełykam ślinę i spoglądam na swoje ręce. Po pazurach nie ma ani śladu. Zerkam niepewnie w lustro i z ulgą dostrzegam, że znów jestem sobą.
Rzeczywistość wokół mnie się wyostrza, słyszę głosy. Mam na sobie czyste i niezniszczone ubrania, siedzę przy drewnianym stole. Obok mnie obcy mi chłopak robi skręta, paplając coś trzy po trzy. Przyglądam się uważnie tabletce na własnej dłoni oraz kieliszkowi wódki w drugiej.
– Niezapomniane przeżycie, strzelaj – słyszę zapewnienie.
Patrzę uważnie na znajomego, który czeka, niecierpliwie cmokając. Przełykam ślinę i zatrzymuję wzrok na wypolerowanym garnku odbijającym moją twarz. Kręcę z rezygnacją głową i wrzucam tabletkę do kieliszka, który następnie odstawiam na stół.
– Idę zapalić – mówię. – Potrzebuję świeżego powietrza.
W przedpokoju zakładam buty. Zapinając płaszcz, patrzę w lustrzane odbicie. Na ułamek sekundy oczy zabarwiają się czerwienią. Rozciągam usta w uśmiechu i naciągam kaptur na głowę. Włożywszy papierosa do ust, odnajduję w kieszeni zapałki.
Wciągam w płuca nikotynę wraz z mroźnym, zimowym powietrzem. Rzucam ostatnie spojrzenie w kierunku mieszkania, w którym odbywa się impreza. Przypominam sobie czerwony błysk w moich oczach. Tak, zdecydowanie mam w sobie demony. I nie, nigdy ich nie zabiję. Są częścią mnie. Wiem jedno. Nie przegram, dopóki to ja będę panować nad nimi. Nie zniszczę siebie, dopóki nie poddam się lękom, niepewności, osamotnieniu czy potrzebie akceptacji. Dopóki je kontroluję...
Powolnym krokiem ruszam w dół słabo oświetlonej ulicy. Biorę życie w swoje ręce. Decyduję.

Say farewell to this predestined world.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
Jeden fragment jest podwójny. Nie było to chyba zamierzone, bo nie widzę różnicy pomiędzy pierwszym a drugim. Chodzi mi o fragmenty od słów "Boję się".

Napisane jest dobrze, ciekawie. Czyta się płynnie, lekko. Nie zgrzyta, nie mam się do czego przyczepić. Świetnie oddajesz emocje głównej bohaterki, walkę wewnętrzną. Podoba mi się zabieg umiejscowienia akcji w melinie. Końcówka jest interesująco poprowadzona. Jedyną rzeczą, która może mi nie pasować jest przekaz. Za każdym razem piszesz o walce z demonami i ich przezwyciężaniu, ale poza nowymi miejscami i sytuacji nie zmienia się nic.
Konwencja jest po to, by ją łamać.
A jak się komuś nie podoba, niech spada na drzewo i wróci, gdy zrozumie swoje zachowanie.
~Nidrax
Odpowiedz
#3
Z tą powtórką masz rację, coś musiałam poklikać, skopiować nie tak, jak być powinno. Dziękuję :)
Say farewell to this predestined world.
Odpowiedz
#4
(01-12-2014, 11:50)Ginger napisał(a): [align=center]
DECYZJA


Siedząc na powycieranym materacu ułożonym w kącie(przecinek) zastanawiam się, jak długo już tu jestem.

Dziewczynka znika, a ja sięgam po papierosy, które ukryłam(ukryte – zdanie brzmi wtedy płynniej) pod materacem.

Uczucie nierealności pogłębia się, ja sama przestaje(ę) rozumieć cokolwiek.

Strach odbiera mi na sekundę oddech, ostre kły wbijają się w dolną wargę(przecinek) kalecząc ją.

Z zaskoczeniem spostrzegam w swojej łapie(jednak dłoni – łapa brzmi zbyt psio) pistolet, który naładowany jest jednym tylko nabojem.

Patrzę uważnie na znajomego, który czeka(przecinek) niecierpliwie cmokając.

Zapinając płaszcz(przecinek) patrzę w lustrzane odbicie.

Ciarki przechodzą, kiedy sobie wyobrażam lęki, ból i zmory duszące to dziecko. Nie chcę tego komentować, bo chyba nie mam prawa – jest tak bardzo osobiste.
– To wódka? – słabym głosem zapytała Małgorzata.(...)
– Na litość boską, królowo – zachrypiał – czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus.
Michaił Bułhakow – Mistrz i Małgorzata
Odpowiedz
#5
Nawko, dziękuję za poprawki. Już naniesione.

I... e... Skąd pomysł, że to jest osobiste? No, może dla samej bohaterki, ale to jest tylko i wyłącznie postać przeze mnie stworzona. Tak się upewniam, że rozgraniczamy ^.^ Gin nie jest aż tak zwichrowana ^.^

I Bells, że pozwolę sobie tak wrócić do Ciebie.
Tutaj nie ma chronologii. Na upartego można stosować kolejność w jakiej to piszę, ale nie wydaje mi się, żeby była ona odpowiednia. Nie wiem nawet, czy są to historie powiązane ze sobą... Te opowiastki są wyrwane z czasu i przestrzeni ;)
Say farewell to this predestined world.
Odpowiedz
#6
(01-12-2014, 20:29)Ginger napisał(a): Nawko, dziękuję za poprawki. Już naniesione.

I... e... Skąd pomysł, że to jest osobiste? No, może dla samej bohaterki, ale to jest tylko i wyłącznie postać przeze mnie stworzona. Tak się upewniam, że rozgraniczamy ^.^ Gin nie jest aż tak zwichrowana ^.^

I Bells, że pozwolę sobie tak wrócić do Ciebie.
Tutaj nie ma chronologii. Na upartego można stosować kolejność w jakiej to piszę, ale nie wydaje mi się, żeby była ona odpowiednia. Nie wiem nawet, czy są to historie powiązane ze sobą... Te opowiastki są wyrwane z czasu i przestrzeni ;)
Skąd pomysł? Trudno mi wyobrazić sobie cierpienie osób zawładniętych przez lęki, dlatego nie komentuję. To, o czym napisałaś dotyczy duszy, a to bardzo osobista materia i nie chcę się wymądrzać. W twoim teście zabrzmiało, jakbyś opisywała coś, co jest ci dobrze znane z własnych lub innych doświadczeń. Miałam takie wrażenie, że dobrze wiesz, o czym piszesz i zrobiło to na mnie niezwykle mocne wrażenie jak cała ta seria.
Kiedy pisałam miniaturkę o pedofilii, wiedziałam o czym piszę, bo zetknęłam się z problemem, a historię usłyszałam od ofiary podczas wypadku, w którym mocno ucierpiała, mimo to gadała bez przerwy, jakby chciała zdążyć wszystko opowiedzieć.
Żeby było jasne, nie uważam cię za ^.^ Gin aż tak zwichrowaną ^.^, ale za ^.^Gin bardzo wrażliwą^.^
– To wódka? – słabym głosem zapytała Małgorzata.(...)
– Na litość boską, królowo – zachrypiał – czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus.
Michaił Bułhakow – Mistrz i Małgorzata
Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
Nawciu, to słodkie <3

Cóż, nie mówię, że nie wiem o czym pisze, to fakt, bo mimo wszystko coś mi tam prześwituje :)
Tak czy inaczej, dziękuję za pozostawienie śladu :)
Say farewell to this predestined world.
Odpowiedz
#8
Tekst napisany poprawnie, zarówno jeśli chodzi ortografię, jak i składnię. Teraz wrażenia: Po przeczytaniu poczułem się jakbym przeczytał coś, czego nie powinienem. Jakbym czytał pamiętnik osoby, której nie znam. Jak Nawka już wcześniej napisała, ten tekst jest bardzo osobisty. Niekoniecznie chodzi o to, że jest osobisty dla Ciebie, raczej dla bohaterki. Nie poznajemy Wiktorii "od początku", od razu zaczynamy od "najczarniejszych głębin jej duszy". Trzeba przyznać, dostarcza to dość mocnych emocji, ale również sprawia, że nie czyta się opowiadania tak przyjemnie. Jak z ludźmi, jeśli dopiero kogoś poznaliśmy, to ciężko nam jest słuchać o bardziej osobistych częściach jego życia. Przynajmniej tak jest ze mną.

To może tyle wystarczy. Nie będę się rozpisywał w moim pierwszym komentarzu :). Chętnie przeczytam jeszcze inne Twoje teksty.
Odpowiedz
#9
(10-12-2014, 13:34)Mogget napisał(a): Jak Nawka już wcześniej napisał,
NapisałA.

Niemniej, dziękuję za komentarz ^.^
Say farewell to this predestined world.
Odpowiedz
#10
(01-12-2014, 11:50)Ginger napisał(a): DECYZJA

Po dłuższej chwili milczącej walki na spojrzenia ośmiolatka rzuca we mnie czymś. Nie zdążam zrobić uniku i zarabiam uderzenie w skroń. Szklana butelka rozpryskuje się na drobne kawałeczki, czuję ciepłą posokę spływającą mi po twarzy. (takie uderzenie w większości przypadków kończy się wstrząśnieniem mózgu)

Dziewczynka znika, a ja sięgam po papierosy, (zbędny przecinek – gdy się przyjrzysz poprawce Nawki, to podkreślenie sięga też przecinka :) ) ukryte pod materacem.

Trudno mi coś mądrego wymyślić, by skomentować – po prostu nie kumam :)
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości