Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Fantasy Virtualliance
#1
Od jakiegoś czasu w mojej głowie rodzi się pomysł na opowiadanie. Jeszcze do końca się nie wyklarował, ale miałem już wcześniej zaczęty fragment wstępu i kawałek rozdziału, więc postanowiłem pisać na jego podwalinach. Cóż, dzisiejszy fragment nie wprowadza nie wiadomo jak głęboko w fabułę, ale jest raczej czymś nieuniknionym. Przed Wami krótki wstęp do mojego nowego opowiadania, którego mam nadzieję, że nie skaszanię. Indżojcie!


SPOTKANIE W BLASKU KSIĘŻYCA

Las Eoniviel spowijała nieprzenikniona osłona mroku. Ponure i wyschnięte drzewa rzucały złowieszcze cienie wijące się po ziemi niczym węże. Dookoła panowała cisza, którą przerywał jedynie szelest rozgarnianego listowia, chrzęst trawy uginającej się pod ciężarem kroków oraz odgłosy ciężkiego sapania.
Samotny wędrowiec, młody mężczyzna średniego wzrostu, biegł przez gęstwinę, a jego twarz co chwilę raniły nieznacznie wystające gałęzie. Nie przejmował się jednak drobnymi zadrapaniami. Nie w tym momencie. Do jego uszu po raz kolejny dotarło krótkie warknięcie gdzieś zza pleców, które wydawało się głośniejsze niż poprzednim razem, gdy je słyszał. Chłopak zebrał w sobie resztkę sił i przyśpieszył, starając się uciec jak najdalej od podążającej za nim bestii. Dźwięk ciężkich łap uderzających o podłoże nieubłaganie się zbliżał. Wtem znienacka pod jego stopami pojawił się wystający korzeń, który bezpardonowo postanowił zmienić jego koncepcję dotychczasowego ruchu. Młodzieniec potknął się i upadł na wilgotny dywan trawy i liści. Szybko przewrócił się na plecy i podparł lewym ramieniem, dobywając w tym samym czasie krótkiego miecza zza pasa. Odgłos łamanych gałęzi i warkot nasilały się z każdą sekundą. Wtem z zarośli wyłoniła się czarna postać. Czerwone ślepia i białe zębiska mignęły w ciemności, gdy potwora rzuciła się w jego stronę. Chłopak wykonał obrót, zadając krótkie cięcie przez podbrzusze. Rozwścieczony stwór upadł na przednie łapy i wyhamował przed stojącym na wprost niego drzewem. Z niewielkiej rany pociekła krew. Wilkołak odwrócił się w stronę swojej domniemanej ofiary i wydał z siebie mrożący krew w żyłach ryk. Wbił mocno pazury w podłoże i odbił się całym ciężarem swego cielska, rozpoczynając szarżę w kierunku lezącego przed nim młodziana. Ten przygotował się do kolejnego ataku, jednak tym razem nie miał tyle szczęścia. Ostre jak brzytwa pazury bestii przesunęły się po jego żebrach, nim ten zdążył zrobić unik. Chłopak jęknął z bólu. Srebrny miecz przeszył nogę potwora, jednak siła rozpędu wytrąciła go z dłoni właściciela. Przepełniony furią wilkołak rzucił się po raz kolejny na – tym razem bezbronnego – młodego mężczyznę. Chłopak odskoczył, jednak pomimo tego potężna łapa dosięgnęła go i posłała kilka metrów dalej. Młodzian uderzył w drzewo i osunął się na ziemię. Potwór przygotował się już do kolejnego natarcia. Przerył pazurami podłoże i ruszył biegiem w stronę podróżnika. Mężczyzna z trudem przełknął ślinę i przygotował się na najgorsze.
Krótki świst przeciął powietrze. Po nim nastąpiła głucha cisza, która zdawała się trwać nieskończoność.
Wielkie, włochate cielsko upadło z hukiem na ziemię. Potwór jeszcze przez chwilę próbował zebrać w sobie siły i unieść się na drżących łapach, jednak po chwili ugiął się pod swoim ciężarem i upadł bezwładnie. Metaliczny dźwięk miecza chowanego do pochwy poniósł się echem po całym lesie. Przed leżącym w strachu na ziemi niedoszłym trupem stał smukły chłopak. Niewiele można było ujrzeć w ciemności, jednak był dosyć wysoki i raczej słabo umięśniony, a ubrany był w ciemny płaszcz. Oszołomiony młodzieniec powoli wstał, po czym zwrócił się do swego nieoczekiwanego zbawcy:
– O w mordę. Dzięki! Gdyby nie ty, najprawdopodobniej bym już nie żył.
– Nie ma sprawy – usłyszał w odpowiedzi. Głos rozmówcy nie należał do najniższych, ale z pewnością był lekko zachrypnięty.
– Mówię poważnie! Jeszcze chwila i było by po mnie! – wykrzyknął chłopak.
Stojąca przed nim postać zbliżyła się do niego o kilka kroków, wyłaniając z cieni. Dopiero teraz, w świetle księżyca, dało się zauważyć u chłopaka sięgające kości policzkowych brązowe włosy oraz zielone oczy.
– Nie przesadzasz zbytnio? To tylko gra. Straciłbyś, co najwyżej, kilka procent doświadczenia i tyle – odparł znajdujący się przed nim jegomość.
– Eeee... No tak, sorki. Czasami biorę to wszystko zbyt poważnie, tak bardzo realistyczny jest ten świat. – Zażenowany młodzian podrapał się po głowie.
– Nie uważasz, że taka samodzielna wycieczka nocą po lesie nie jest zbyt mądrym pomysłem? – spytał wojownik. – Nie powinieneś iść na grind[sup]1[/sup] bez utworzenia wcześniej drużyny, jeśli nie masz wysokiego poziomu.
– Hmmm... No, tego... Słyszałem, że driady zamieszkujące te tereny mają dosyć niskie statystyki w stosunku do levelu postaci i można zdobyć całkiem sporo doświadczenia, jeśli się na nie zapoluje. Niestety, miałem pecha i w międzyczasie natrafiłem na likantropa – odparł młodzieniec.
– Doprawdy... niektórzy gracze zaskakują mnie swoim geniuszem – westchnął rozmówca. Następnie podszedł do podróżnika, wyjmując ze swojego ekwipunku miksturę HP[sup]2[/sup] i go uleczył. Potem wyciągnął z kieszeni niewielki kamyk, który połyskiwał słabym, niebieskim blaskiem. – A teraz trzymaj się mocno, bo zamierzam nas przeteleportować do miasta. – rzekł, kładąc dłoń na ramieniu chłopaka.
– Tak w ogóle – rzucił młodzian – to mógłbyś mi zdradzić, jak brzmi twój nick?[sup]3[/sup] Wiesz, chciałbym przynajmniej wiedzieć, komu mam się odwdzięczyć za uratowanie skóry. Ja jestem Marvo.
– Lisindan – odparł wojownik. – I naprawdę, nie ma potrzeby, byś mi dziękował. – Zacisnął dłoń na kamieniu, po czym uniósł ją do góry wykrzykując: – Transitae: Verim Tanaum!
Krótki błysk ogarnął obie postacie, po czym zgasł, pozostawiając po sobie pustą polanę.
_________________
1Grinding – pojęcie używane w odniesieniu do czynności zabijania mobów (bytów kontrolowanych przez komputer) w celu zdobycia doświadczenia, nie wypełniając przy tym konkretnej misji fabularnej.
2HP potion lub healing potion – przedmiot przywracający graczowi punkty zdrowia (HP – z ang. hit points).
3W grze, w której rozgrywa się akcja opowiadania, ksywy użytkowników są niejawne i można je poznać jedynie wchodząc z danym graczem w interakcję systemową (handel, założenie drużyny, propozycja potyczki), zapoznając się z jego kartą gracza, gdy nam ją pokaże lub jeśli zdecyduje się po prostu ujawnić nick na czacie.
Czasami, gdy pojawiają się nowi, próbują na jeden raz wrzucić wszystko, co mają. Zupełnie, jakby portal miał lada dzień zniknąć z Internetów, a administracja pojechać do Afryki, sprzedawać olejek do opalania rdzennym murzynom.
~Yami
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
Yo, dawg, MMO!
[sarcasm]
Daj większą czcionkę, bo wszyscy na forum korzystają z ku***sko wielkich monitorów i nie muszą zmniejszać strony. Po drugie, dorzuć więcej interlinii między akapitami. W końcu akapity są od tego, by dodawać interlinie po niech, mmkay?
[/sarcasm]
Tak poważniej. Daj normalną czcionkę, na 17-calowym monitorze to jest istna mordęga. Tekst nie jest dopasowany pod ciebie, a pod czytelnika.
Kirito. No jak pies strzelił: Kirito, ino oczy nieco inne chyba. Ale ja jestem tutaj ostatni w wytykaniu takich rzeczy (w "Grze Śmierci" główny hero buja się w czarnym wdzianku).
Popracuj nad dialogami, są sztywniejsze niż spaghetti, które dorzucili mi za friko do jednego z fixów Knorra. W grach język między graczami zawsze jest luźny, chyba że RP-ują (Role Playing, odgrywanie ról), na co to nie wygląda. Nawet znika bariera wieku, pod warunkiem, że któraś ze stron nie próbuje jej usilnie kreować. Sztywne dialogi w połączeniu ze slangiem dają mieszane uczucia. "Zaprawdę, zacny drop się trafił, nieprawdaż, Lisindanie?" – już gdzieś widzę taką kwestię w takim tempie xD
No poza tym – ciężko powiedzieć więcej. Krótki tekst, ot, prolog. Jest jakaś fajtłapa i hero (obowiązkowo tajemniczy! XD), który ją broni.
Nie wiem, będę czekał na więcej, bo być może wyjdzie ci ciekawie. Weny ;)

@edit
Dopiero teraz uderzyło mnie to jak pociąg gołębia: Virtualliance –> Virtual Alliance, dem gra słów
"A więc jedyne, czym się potrafisz pochwalić, to tym, ile przeleciałeś dziewczyn? Super, to stawia cię niewiele wyżej niż małpy. Przewagę daje ci to, że potrafisz obsłużyć telewizor i spuścić wodę w kiblu."
Odpowiedz
#3
Po pierwsze, serdecznie dziękuję za komentarz.

Już poprawiłem tę czcionkę i interlinie. Przepraszam za trudności :)
Co do bohatera: Jakbym dał niebieskookiego blondyna to zaraz by były sugestie, że staram się heroizować sam siebie albo że promuję rasę aryjską, więc jakoś sięgnąłem po bruneta, zatem zbieżność naprawdę przypadkowa. Na początku w ogóle napisałem, że miał bursztynowozielone oczy, ale to już była przesada, więc dałem brązowe :D (Kirito ma szare/szarozielonkawe?)
Zapamiętam uwagę co do dialogów.
Czasami, gdy pojawiają się nowi, próbują na jeden raz wrzucić wszystko, co mają. Zupełnie, jakby portal miał lada dzień zniknąć z Internetów, a administracja pojechać do Afryki, sprzedawać olejek do opalania rdzennym murzynom.
~Yami
Odpowiedz
#4
Bursztynowozielone oczy xD No to byłoby niezłe. Ale dałbym aryjczyka, nie szkodzi dać jakąś różnorodność rasową (buahah xD) Ach, i jeszcze jedna sprawa, chociaż nie wiem, czy to aż takie ważne. Podałeś dosyć dokładny opis postaci, mimo że na początku zaznaczyłeś, że "Las Eoniviel spowijała nieprzenikniona osłona mroku.". Też bym się tutaj zastanowił, bo IMO to się trochę gryzie. Mógłbyś też cechy postaci dawkować miarowo, np. dać więcej opisu w momencie, kiedy podchodzi bliżej z kryształem teleportacji – w końcu ten lśni, a więc oświetla twarz. Masz tutaj trochę możliwości : P
"A więc jedyne, czym się potrafisz pochwalić, to tym, ile przeleciałeś dziewczyn? Super, to stawia cię niewiele wyżej niż małpy. Przewagę daje ci to, że potrafisz obsłużyć telewizor i spuścić wodę w kiblu."
Odpowiedz
#5
(25-11-2014, 02:19)epoN napisał(a): Bursztynowozielone oczy xD
Fuck, szmaragdowozielone. Ech, Gin ma rację, muszę zacząć pić, bo odstawienie mi szkodzi. Mogę dać tego aryjczyka. Mnie to nawet na rękę XD Zaraz poprawię te cenchy wyglądu w stosunku do ciemności, bo faktycznie najpierw podaję szczegóły, a dopiero potem on wychodzi do światła.

@edit
Dobra, powiedzmy, że poprawiłem i zmieniłem cechy postaci na mniej overused.
Czasami, gdy pojawiają się nowi, próbują na jeden raz wrzucić wszystko, co mają. Zupełnie, jakby portal miał lada dzień zniknąć z Internetów, a administracja pojechać do Afryki, sprzedawać olejek do opalania rdzennym murzynom.
~Yami
Odpowiedz
#6
Cytat: Następnie podszedł do podróżnika, wyjmując ze swojego ekwipunku miksturę HP2, po czym go uleczył. Następnie wyciągnął z kieszeni niewielki kamyk,
Powtórzenie.

Nie mam za wiele do powiedzenia o fragmencie... Krótki. Opisy powiedziałbym słabe. Całość może się rozwinąć, ale jakoś brakuje mi stylu. Możliwe, że chciałeś zaszokować tym, że to gra... ale brak mi "wrażenia". Ani to serio fantasy, ani to opisy growy. Jeszcze jak zaczął go uleczać to zaczęło być bardziej z duchem.

BTW:
Cytat:Wtem znienacka pod jego stopami pojawił się wystający korzeń, który bezpardonowo postanowił wejść mu w drogę.
Cytat:Przed leżącym w strachu na ziemi niedoszłym trupem stał smukły chłopak.
W twoich tekstach nadal czuć ten półżartobliwy ton śmieszkowatego narratora. Czemu próbować stworzyć ciemny mroczny las? Dopisz tam, ze w tle brzmiał zapętlony sample z dźwiękami nocnej fauny itd.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
Tytuł –> Nid pisze romanse?
Pierwszy akapit –> Taa, chyba w klimacie horrorów.

Pierwsza myśl.

Cytat:Wtem znienacka pod jego stopami pojawił się wystający korzeń, który bezpardonowo postanowił zmienić jego koncepcję dotychczasowego ruchu.

W sensie, pojawił się nagle? Zmaterializował?
To ja już wiem, co powiedzieć, kiedy ktoś stwierdzi, że chodzić nie umiem.

Cytat:dobywając w tym samym czasie krótkiego miecza zza pasa.
A nie "krótki miecz"? Nie wiem, nie znam się. Pytam, bo mi zgrzyta.

Cytat:Metaliczny dźwięk miecza chowanego do pochwy poniósł się echem po całym lesie.

Tego jakoś nie widzę/ nie słyszę. Aż tak głośny to odgłos jest? Jak mi się Dobrzyńscy nawalają na treningu, to tylko przy kontakcie cokolwiek słychać :P

Jest źle. Jest fatalnie. Co ja z sobą zrobiłam, nie musiałam korzystać ze słowniczka...

A wracając do treści i generalnie...

E... Trochę sztywno się czyta. Co prawda, nie można powiedzieć, żeby akcja nie była dynamiczna, ale mimo wszystko, czegoś mi w niej brakowało. I było kilka takich... hm... sarkastycznych wtrąceń narratora? Nie wiem, jak to nazwać. Ale chodzi mi o te typu "niedoszły trup". Zgrzytają mi, a to dlatego, że albo jest ich za mało i nie są w stylu narratora, a cały tekst powinien być utrzymany w tej konwencji, albo dlatego, że są, bo tekst ma być poważny...

A co do treści, się nie wypowiem. Może się rozwinąć coś ciekawego, ale to dopiero początek.

Gra, psia wasza mać...

(25-11-2014, 02:23)Nidrax napisał(a): Ech, Gin ma rację, muszę zacząć pić, bo odstawienie mi szkodzi.

A mówiłam, to nikt mnie nie słucha...
Say farewell to this predestined world.
Odpowiedz
#8
Przeczytane :D

Czas na uwagi:

1. Tytuł podrozdziału bardziej pasuje mi do jakiegoś romansu.

2. "Samotny wędrowiec, młody mężczyzna średniego wzrostu" <–-–- bardzo lakoniczny opis postaci, co raczej nie pomaga w "wejściu" w ten świat"

3. "– O w mordę. Dzięki! Gdyby nie ty, najprawdopodobniej bym już nie żył.
– Nie ma sprawy – usłyszał w odpowiedzi. Głos rozmówcy nie należał do najniższych, ale z pewnością był lekko zachrypnięty.
– Mówię poważnie! Jeszcze chwila i było by po mnie! – wykrzyknął chłopak." <–-–- to nie brzmi jak dialog dwóch osób grających w mmo, a trochę tego typu gier zaliczyłem w życiu, jest sztuczny i zbytnio ugrzeczniony.

4. Pomysł jest już trochę ograny, głównie przez SAO, ale chyba było coś jeszcze, Ep pewnie lepiej się orientuje w tym temacie ;p. Znaczy wiesz nie mówię że nie da się stworzyć w tym temacie już nic nowego, ale łatwo nie będzie, zwłaszcza że wstęp jest ok, tylko ok. Mam nadzieję że to złe dobrego początki i "pokażesz pazur".
Eorth znajduje się w tym miejscu gdzie śpią wszystkie smoki
Odpowiedz
#9
(25-11-2014, 01:06)Nidrax napisał(a): Wtem znienacka pod jego stopami pojawił się wystający korzeń, który bezpardonowo postanowił zmienić jego koncepcję dotychczasowego ruchu.

Ten przygotował się do kolejnego ataku, jednak tym razem nie miał tyle szczęścia. Ostre jak brzytwa pazury bestii przesunęły się po jego żebrach, nim ten zdążył zrobić unik. Chłopak jęknął z bólu. Srebrny miecz przeszył nogę potwora, jednak siła rozpędu wytrąciła go z dłoni właściciela. Przepełniony furią wilkołak rzucił się po raz kolejny na – tym razem bezbronnego – młodego mężczyznę. Chłopak odskoczył, jednak pomimo tego potężna łapa dosięgnęła go i posłała kilka metrów dalej.

Potwór jeszcze przez chwilę próbował zebrać w sobie siły i unieść się na drżących łapach, jednak po chwili ugiął się pod swoim ciężarem i upadł bezwładnie. Metaliczny dźwięk miecza chowanego do pochwy poniósł się echem po całym lesie. Przed leżącym w strachu na ziemi niedoszłym trupem stał smukły chłopak. Niewiele można było ujrzeć w ciemności, jednak był dosyć wysoki i raczej słabo umięśniony, a ubrany był w ciemny płaszcz.

– Mówię poważnie! Jeszcze chwila i było by(byłoby) po mnie! – wykrzyknął chłopak.

– A teraz trzymaj się mocno, bo zamierzam nas przeteleportować do miasta. (bez kropki)– rzekł, kładąc dłoń na ramieniu chłopaka.

– Zacisnął dłoń na kamieniu, po czym uniósł ją do góry(przecinek) wykrzykując: – Transitae: Verim Tanaum!

Coś lubisz "jednaki" chyba. ^^

Nie spodziewałam się takiego obrotu spraw (w sensie tego, że to gra), ale zaskoczyłeś mnie jak najbardziej pozytywnie. Według mnie bardzo dobrze wprowadziłeś napięcie, starcie z wilkołakiem jest pełne grozy, czytało się to naprawdę przyjemnie. Ogólnie cały ten pierwszy fragment wywarł na mnie bardzo dobre wrażenie. :)
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
#10
(25-11-2014, 01:06)Nidrax napisał(a):
SPOTKANIE W BLASKU KSIĘŻYCA


Samotny wędrowiec, młody mężczyzna średniego wzrostu, biegł przez gęstwinę, a jego twarz co chwilę raniły nieznacznie wystające gałęzie. Nie przejmował się jednak drobnymi zadrapaniami. (Nad tą częścią popracowałabym jeszcze: biegł przez gęstwinę, nie zwracając uwagi na wystające gałęzie raniące twarz.) Nie w tym momencie.

Chłopak zebrał w sobie resztkę sił i przyśpieszył, starając się uciec jak najdalej od podążającej za nim bestii. Dźwięk ciężkich łap uderzających o podłoże nieubłaganie się zbliżał. (Na początku zdania dodałabym "Jednak" lub "Mimo to", jako podkreślenie dramatycznej sytuacji uciekiniera.)

Wtem znienacka
(jedno albo drugie, gdyż te słowa są synonimami) pod jego stopami pojawił się wystający korzeń, który bezpardonowo postanowił zmienić jego koncepcję dotychczasowego ruchu(udziwnione – wystarczy "jego sytuację").

Odgłos łamanych gałęzi i warkot(dźwięk silnika lub innych urządzeń przypominający warczenie – może "i ryk bestii") nasilały się z każdą sekundą.

Czerwone ślepia i białe zębiska mignęły w ciemności, gdy potwora (Potwora to płeć żeńska od potwora? Chyba jednak nie. Może lepiej poczwara.) rzuciła się w jego stronę.

Ten przygotował się do kolejnego ataku, jednak tym razem nie miał tyle szczęścia. Ostre jak brzytwa pazury bestii przesunęły się po jego żebrach, nim ten zdążył zrobić unik. (Jedno zbędne.)

Przepełniony furią wilkołak rzucił się po raz kolejny na – tym razem bezbronnego – młodego(moim zdaniem zbędne, zbyt ugrzecznione) mężczyznę. Chłopak odskoczył, jednak pomimo tego (Mężczyzna/chłopak – możesz tego uniknąć: ...bezbronnego – chłopaka. Próbował odskoczyć, jednak potężna łapa...) potężna łapa dosięgnęła go i posłała kilka metrów dalej.

Młodzian uderzył w drzewo i osunął się na ziemię. Potwór przygotował się(był już gotów) już do kolejnego natarcia.

Mężczyzna
z trudem przełknął ślinę i przygotował się na najgorsze.(Znów ten mężczyzna, a może lepiej "...podróżnika, który z trudem przełknął ślinę, oczekując na najgorsze.")

Po nim nastąpiła głucha cisza, która zdawała(zdająca się trwać) się trwać nieskończoność.

Metaliczny dźwięk miecza chowanego do pochwy poniósł się echem po całym lesie(lekka przesada).

Niewiele można było ujrzeć w ciemności, jednak był dosyć wysoki i raczej słabo umięśniony, a ubrany był w ciemny płaszcz.

Jeszcze chwila i było by (byłoby) po mnie! – wykrzyknął chłopak.

Stojąca przed nim postać zbliżyła się do niego(zbędne) o kilka kroków, wyłaniając z cieni.

Trochę szkoda, że osadziłeś akcję w grze. Mogłoby z tego powstać całkiem fajne opowiadanie. Trochę pogrzebałam w tekście, wybacz, ale chwilami tak zgrzytało, że nie mogłam się powstrzymać: ugrzecznione dialogi, słowa "młodzian", "młody mężczyzna". Użyłeś języka odpowiedniego dla powieści fantasy, ale nie dla gry.
– To wódka? – słabym głosem zapytała Małgorzata.(...)
– Na litość boską, królowo – zachrypiał – czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus.
Michaił Bułhakow – Mistrz i Małgorzata
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości