Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Maski
#1
Spoiler: 'Przedmowa Gin'

"Maski"


Wzdycham i patrzę nieufnie na stojącego obok mnie młodego chłopaka. Uśmiecha się zachęcająco i wyciąga w moim kierunku dłoń.
– No, Wiktoria, chodź. Nie pożałujesz – namawia.
– Już żałuję – mamroczę pod nosem.
Michał, nie bacząc na moją skwaszoną minę, łapie za nadgarstek i zaczyna prowadzić w kierunku opuszczonego dworku, gdzie w tej chwili organizowana jest impreza. Podążam za nim z rezygnacją.
– Pamiętaj tylko, by nie podawać swojego imienia – ostrzega.
– Dlaczego?
– Tutaj możesz być, kim tylko zechcesz. Ale uważaj, oni też udają. Prawda jest tu zakazana.
Podaje mi maskę, którą z niechęcią wkładam na twarz. Michał zakłada swoją, widzę tylko jego roześmiane oczy. Czy tego chcę...? Czy chcę stać się kimś innym? Czy chcę uciec od samej siebie? Gdy drzwi zostają otwarte, stoję z lekkim zawahaniem.
– Co robisz? – Do moich uszu dobiega ciche, beznamiętne pytanie.
– Wchodzę – odpowiadam po krótkiej chwili namysłu.

Łapię mocno dłoń Michała, ten prycha cicho pod nosem. Szarpie ręką tak, że wpadam na jego plecy. Śmieszy go to, bawi. Prostuję się dumnie i robię wyniosłą minę, zapominając, że przez maskę i tak nic nie widać.
– Zamknij oczy. Co widzisz?
– Postaci w maskach. Chcesz zapytać, jakie są? Tajemnicze. Odległe. Nierealne.
– Czego chcą?
– Mnie.

Czuję skrępowanie, zdenerwowanie. Idę niepewnie przed siebie, ostrożnie stawiając każdy krok. Jest ciemno, nie widzę za wiele. Mam wrażenie, że świat zwalnia, a ja sama trafiam do innej rzeczywistości. Coś mnie niepokoi, lecz nie potrafię rozszyfrować, co to takiego. Migające światła przyprawiają o ból głowy.
Obcy ludzie z twarzami ukrytymi pod maskami otaczają mnie ze wszystkich stron. Poznaję Migotki, Herosów, Aresów, Jaśminy, Róże, Piękne, Bestie. Każdy z nich jest inny, a jednak wciąż łączy ich jeden mianownik. Uparcie milczę, nie mogąc odnaleźć swojego przewodnika. Pojawia się dym, z moich oczu zaczynają płynąć łzy. Coś nieprzyjemnie drapie w gardło.
– Co czujesz?
– Dotyk. Zarówno gorące, jak i lodowate palce na mojej skórze. Słyszę szepty i czuję ból. Nic nie jest realne.

Obraz staje się rozmyty, niewyraźny. Ostry ból przenika mnie do szpiku kości. Zamaskowane postaci są tak blisko, że czuję ich niespokojne oddechy na karku. Nie mogę się poruszyć, jakbym przyrosła do miejsca. Impreza trwa, muzyka jest coraz głośniejsza. W końcu nie słyszę własnych myśli, tylko ją. Kojarzę skądś melodię, lecz nie potrafię jej rozpoznać. Zostaję ostrzeżona przed wizytą w jedynym zamkniętym pomieszczeniu. Tajemnicza siła przyciąga mnie tam, na przekór wszystkiemu.
– Gdzie jest twój przewodnik?
– Nie wiem. Nie szukam go.
– Dlaczego?
– Jest jednym z nich.
– Kim?
– Ucieczką. Demonem w mojej głowie.

Zbliżam się do zamkniętych drzwi, wyciągając rękę w kierunku klamki. Postaci wokół zataczają coraz ciaśniejszy krąg, próbują mnie powstrzymać. Ich szpony rozdrapują skórę, czuję w ustach znajomy, metaliczny posmak. Słyszę własny, histeryczny śmiech. Sięgam dłonią do maski i zauważam na palcach krew. Ostre pazury atakują bez ustanku, jest mi coraz trudniej złapać oddech. Wciąż jednak śmieję się histerycznie, bez kontroli. Coraz słabsza, tracę powoli świadomość. I...
– Czemu zamilkłaś?
– Jesteś nimi.
– Kim?
– Niepewnością. Zagubieniem. Kłamstwem. Zgubą. Destrukcją. Uzależnieniem. Demonem w mojej głowie. Mną.
Spoglądam we własną, nieludzko zniekształconą twarz w lustrze.
– Co teraz? – pyta z rozbawieniem postać ze zwierciadła.

Skaleczonymi rękami zdejmuję maskę z twarzy. Jestem Wiktorią, jestem sobą. Przedzieram się przez zamaskowane postaci, które chcą mnie zabić. Nie oszukuję, więc nie mogę tu być. Łamię zasady. Nie pasuję.
– Zabiję cię – odpowiadam spokojnie.
W końcu udaje mi się dotknąć klamki i otworzyć drzwi. W środku siedzi uśmiechnięta, ośmioletnia dziewczynka. Demony znikają, lecz wciąż czuję ból przez nie zadany.
Rozbijam lustro, które rozpryskuje się na miliony kawałków. Z mojej dłoni spływa krew, ale nie odczuwam bólu, jedynie satysfakcję.
To wszystko dzieje się w mojej głowie.
To wszystko dzieje się w mojej głowie.
Say farewell to this predestined world.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
Podoba mi się zabieg wprowadzenia znanej czytelnikowi postaci do nowej historii. Głównie dlatego, że opowiadania łączą się w osobie bohaterki, ale nie pojawia się problem ze zrozumieniem sytuacji, ponieważ miniatury zachowują swoją odrębność. Tekst został napisany dobrze, ciekawie. Nie mam do czego się przyczepić. Do przecinków i tak dalej nie mieszam się, bo się nie znam. ;) Czyta się przyjemnie, bez zgrzytów. Po raz kolejny poruszasz trudny temat, w dodatku podobny do poprzedniego, jednak nie jest to mankament. Ładnie opisujesz przemyślenia głównej bohaterki, podoba mi się użycie ludzi w maskach dla przedstawienia sprzeczności, demonów nami targających. Kolejny raz pozytywnie mnie zaskakujesz umiejętnością oddawania uczuć targających, przede wszystkim, młodymi ludźmi.
Konwencja jest po to, by ją łamać.
A jak się komuś nie podoba, niech spada na drzewo i wróci, gdy zrozumie swoje zachowanie.
~Nidrax
Odpowiedz
#3
(19-11-2014, 17:41)Ginger napisał(a): – Co robisz? – Do moich uszu dobiegło(dobiega) ciche, beznamiętne pytanie.

Prostuję się dumnie i robię wyniosłą minę, zapominając, że i tak nic przez maskę nie widać.(Jakoś lepiej brzmiałoby wg mnie "że przez maskę i tak nic nie widać")

Kroczę niepewnie przed siebie, ostrożnie stawiając każdy krok.

Bardzo ciekawy tekst, użyta przez ciebie narracja w czasie teraźniejszym bardzo przypadła mi do gustu, zdecydowanie pasuje do opowiadania. Wydaje mi się również, że świetnie oddana jest w tym tekście eskalacja napięcia – zaczyna się niepozornie, tajemniczo, potem akcja zaczyna się rozpędzać, aż w końcu zwalnia w ostatnich zdaniach. Motyw masek także mi się spodobał. Ogólnie całokształt jak dla mnie na plus. :)
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
#4
Po pierwsze, błędy poprawione ;) Vet, dziękuję.

(19-11-2014, 18:04)Arabella napisał(a): Po raz kolejny poruszasz trudny temat, w dodatku podobny do poprzedniego, jednak nie jest to mankament.

A może to nawet ta sama historia... Kto wie ^.^

(19-11-2014, 18:04)Arabella napisał(a): Kolejny raz pozytywnie mnie zaskakujesz umiejętnością oddawania uczuć targających, przede wszystkim, młodymi ludźmi.


Bo i sama jestem młoda, albo przynajmniej taka niedawno jeszcze byłam i wciąż pamiętam coś tam z tego, jak taki umysł może funkcjonować. Co nie znaczy, że koniecznie musi ;)

(19-11-2014, 21:09)Vetala napisał(a):
(19-11-2014, 17:41)Ginger napisał(a): – Co robisz? – Do moich uszu dobiegło(dobiega) ciche, beznamiętne pytanie.

Ach, przyznaję się bez bicia. Zaczęłam pisać to w czasie przeszłym, by dopasować do "Klucza", ale ostatecznie stwierdziłam, że czas teraźniejszy będzie bardziej pasował. Cóż, przeoczyłam ^.^

No i, oczywiście, dziękuję wam, dziewczęta, za miłe słowa ^.^ Szalenie polubiłam tę moją małą Wiktorię (co jest w tym najzabawniejsze, nieszczególnie lubię to imię, ale wybrałam je ze względu na jedno ze znalezionych znaczeń ^.^) i pomyślałam, że dziewczę może mieć kilka "ciekawych" historii... Takich, w których nie do końca wiadomo, czy się dzieją naprawdę, czy nie ^.^
Tym bardziej cieszy mnie, że pomysł przypadł do gustu :)

@EDIT:
(19-11-2014, 18:04)Arabella napisał(a): Głównie dlatego, że opowiadania łączą się w osobie bohaterki, ale nie pojawia się problem ze zrozumieniem sytuacji, ponieważ miniatury zachowują swoją odrębność.
A, a! Jest jedna postać, której nie wyłapią i nie zrozumieją osoby, które nie czytały "Klucza" ^.^
Say farewell to this predestined world.
Odpowiedz
#5
(19-11-2014, 17:41)Ginger napisał(a): – Tutaj możesz być (przecinek) kim tylko zechcesz.

Dobrze napisane, choć nie jest to w moim guście :)
Nie mogłem sobie jednak odmówić przeczytania tego opowiadania.
Początek dobrze rokuje – dobry wstęp, do którego w sumie można podpiąć każdą historię. Ciekawi mnie zatem, jak to się rozwinie.
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
#6
Ginger, nie znam Twoich poprzednich opowiadań, nie znam tej bohaterki, ale podoba mi się. Zaczynając czytać pomyślałem: nie, to chyba nie dla mnie. Jednak po pierwszych kilku linijkach nie mogłem oderwać się od tekstu i nagle okazało się, że przeczytałem całość.

Bardzo lubię historie w czasie teraźniejszym – są dla mnie zdecydowanie bardziej dynamiczne i wciągające. Fakt, tematyka mroczna, ale po jej przeczytaniu nie mam ochoty spędzić pozostałej części dnia na zastanawianiu się nad złem w tej opowieści. Wpłynęła na mnie, hm, no cóż, chyba mogę powiedzieć, że inspirująco. Świetna miniatura.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
Stu, niezmiernie cieszy mnie fakt, że zawitałeś w moje skromne progi :) Dziękuję za wytknięcie błędu i komentarz :) O dziwo, mam już pomysł na następną opowiastkę z tej serii, ale nie wiem, kiedy mi się uda ją spisać :) Tak że ten, no. Zapraszam serdecznie następnym razem też ^.^

Bloszku, miło mi to słyszeć. Cieszy mnie, nie wiem czemu, jak zrobię komuś przysłowiową sieczkę z mózgu zaczynając coś pisać w nieco innym stylu, niż w tym, w którym historia ma przebiegać :) Takie tam, moje małe "zboczenie".
Generalnie jeśli chodzi o moje treści, to piszę albo dobrze, jak powyżej *spuszcza skromnie oczy i rumieni się niewinnie* albo fatalnie. Taaa, jest duży rozrzut :)

A co do "mrocznej tematyki"... Hm... Bo i ciężko ująć ten tamat inaczej. A ta bohaterka, jak na razie, wystąpiła tylko w "Kluczu" w dziale inne (nie, nie autoreklama, skądże ten pomysł?)

Tak czy inaczej, raz jeszcze dziękuję wszystkim za miłe słowa i obiecuję, że będę jeszcze poprawiać swój warsztat ^.^
Say farewell to this predestined world.
Odpowiedz
#8
(19-11-2014, 17:41)Ginger napisał(a):
"Maski"


– Tutaj możesz być, kim tylko zechcesz. Tylko uważaj, oni też udają. Prawda jest tu zakazana.

Spoglądam w swą(we – unikniesz rymu swą – własną) własną, nieludzko zniekształconą twarz w lustrze.

Znów demony. Odebrałam to jako kolejną próbę rozliczenia z lękami, więzami krępującymi duszę. Dziewczyna, podobnie jak ci 'inni', usiłuje się ukryć, zniknąć, ale też dramatycznie walczy o możliwość powrotu do własnej tożsamości bez oglądania się za siebie i strachu, co niestety wydaje się trudne albo wręcz niemożliwe. Z zakończenia wynika, że daleka przed nią droga, bo niby wraca, niby wystarcza odwagi, by spojrzeć w lustro, cóż z tego, skoro widzi w nim demona.
Powiem tak, Gin, to robi wrażenie, zarówno myśli, emocje, jak i sposób ich przekazania. Marzę jednak o dniu, w którym pokażesz Wiktorię zwycięską, patrzącą z przyjemnością na własne odbicie w lustrze:).
– To wódka? – słabym głosem zapytała Małgorzata.(...)
– Na litość boską, królowo – zachrypiał – czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus.
Michaił Bułhakow – Mistrz i Małgorzata
Odpowiedz
#9
Nawciu, dziękuję za miłe słowa :)
Może kiedyś to Twoje marzenie się spełni, ale nie zamierzam dziewczątku za wiele ułatwiać :) Trochę przed nią jeszcze jest do ogarnięcia ^.^

Chyba jestem sadystką. Lubię znęcać się nad swoimi bohaterami.
Cóż, Muszą przetrwać ;) Tym bardziej, że dość wdzięczny temat mi się wydaje do poćwiczenia warsztatu, to i zamierzam ją troszkę pomęczyć ^.^

(A potem wyjdzie mi z tego porządna książka xD)
Say farewell to this predestined world.
Odpowiedz
#10
Bardzo kojarzy mi się to z jednym z odcinków pierwszego czy drugiego sezonu Skinsów – z Effy na imprezie, na której ktoś truje ją morfiną. Podobny klimat, tylko tutaj jest ładne wtrącenie metafizyki.
I narracja w czasie teraźniejszym, to, co lubię. B)
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości