Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Spotkamy się w niebie
#1
Tekst – ćwiczenie. Proszę o komentarz, poprawę i ocenę efektu nudy i chęci napisania czegoś sensownego. Miłego czytania.

Próbuję się skupić. Patrzę przez okno, na pożółkłe liście winorośli. Na pocztówkę, są na niej jakieś gazele czy antylopy, nie pamiętam jakie. Kolej na klauna. Spodnie w kolorową kratkę, ciemnofioletowa koszula, biała mucha, lawendowe, nastroszone włosy. Porcelanowa twarz bez oczu, jedynie lekko zarysowane usta i nos, na policzkach mocny róż. Dwa czarne, zniszczone, grube słowniki. Kolejna pocztówka. Tym razem szaro-czarna. Jakaś reprodukcja. Skąd jest? Nie pamiętam. Dlaczego tu? Nie wiem. Perfumy o zapachu, który rozwiał czas. Mała, drewniana skrzyneczka z zamkiem. Co w niej jest? Od kogo ją dostałam? Nie mam pojęcia. Wysoka butelka pełna kolorowej soli. Kiedyś musiało mnie to bawić. Uśmiecham się pod nosem. Kiedyś. Śmieszny gipsowy łoś, żółto-zielony z czerwonym pyszczkiem i czerwonym, radośnie wywalonym językiem szczerzy się w bezzębnym uśmiechu. Zapomniany obraz dwóch kotów na tle księżyca, oprawiony w jasną, drewnianą ramkę. Medal otrzymany za nic istotnego. Kolorowe broszurki, zabawny szaro-niebieski słonik z kokardą na trąbie i granatowymi serduszkami wymalowanymi na dużych uszach. Lusterko, wieszak na biżuterię, świeczka w kształcie kuli, czarny kot z uniesionym wysoko ogonem, mnóstwo książek. Podważam paznokciem jedną z żółtych, samoprzylepnych karteczek przyczepionych do ściany nad stosem książek, wciąż czekających, aż je przeczytam. Odpada razem z kawałkiem farby. Wzdycham, wzbijając oddechem warstwę kurzu pokrywającą biurko i wszystko, co się na nim znajduję.
Siadam na brudnym dywanie. Nadal leżą na nim ścinki kolorowych papierów, niedopałki papierosów, odłamki szkła i błoto. Podłoga wokół mnie, chociaż pokryta kurzem, nadal lepi się od niegdyś rozlanego alkoholu. Pewien czas temu, całkiem niedawno, kochałam te wszystkie rzeczy. Stanowiły część mojej rzeczywistości, były częścią wspomnień. Codziennie wracałam do nich, dotykałam, używałam, lubiłam, potrzebowałam. Przypominały o osobach, zdarzeniach, miejscach. Podkulam nogi, zajmuję ręce zdrapywaniem zaschniętej krwi z paneli. Teraz nie znaczą nic. Są już tylko elementami przeszłości. Przeminęły, zostały odrzucone, stały się niepotrzebne. Nikt ich już nie potrzebuje, nie używa, nie lubi. Ich czas minął, kiedy nadeszła najpierw teraźniejszość, a po niej przyszłość. Nie zniknęły, wciąż stoją na swoich miejscach, obojętne, niewzruszone. Jedna łza, druga i trzecia spływa po policzku.
Wstaję, przytrzymując się łóżka. Spoglądam na nie, ono też jest takie samo. Skotłowana pościel, ściągnięte prześcieradło, rozbita butelka, rozległe plamy krwi. Tylko pistoletu brak. W materacu utrwalił się kształt skulonego ciała. Nie mogę przypomnieć sobie, co czułam, wcześniej dotykając tych rzeczy, czy lubiłam przebywać w tym pokoju, czy podobała mi się puchata poduszka rzucona byle jak na łóżko. Pamiętam tylko krew. Była wszędzie. I muzykę. Zagłuszyła łkanie, błagania, krzyki, nawet odgłos strzału i ryk bólu. Piosenka o miłości, która trwa wiecznie. Zamykam oczy i pociągam za spust. Do zobaczenia, kochani rodzice. Spotkamy się w niebie.
Konwencja jest po to, by ją łamać.
A jak się komuś nie podoba, niech spada na drzewo i wróci, gdy zrozumie swoje zachowanie.
~Nidrax
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
(01-11-2014, 16:02)Arabella napisał(a): Wzdycham, wzbijając oddechem warstwę kurzu pokrywającą biurko i wszystko, co się na nim znajduję(e).

Podłoga obok(To mi jakoś nie pasuje – lepiej pasowałoby moim zdaniem "dookoła" czy "wokół mnie"), chociaż pokryta kurzem, nadal lepi się od niegdyś rozlanego alkoholu.

W materacu utrwalił się kształt skulonego ciała. Nie mogę przypomnieć sobie, co czułam (przecinek)wcześniej dotykając tych rzeczy, czy lubiłam przebywać w tym pokoju, czy podobała mi się puchata poduszka, (zbędny przecinek) rzucona byle jak na łóżko.

Jeśli zależało ci na oddaniu uczucia nostalgii zmieszanej ze smutkiem, to odniosłaś sukces – tekst zdecydowanie wywołał we mnie takie właśnie odczucia. Pozostawia duże pole do samodzielnego rozmyślania nad tym, co dokładnie było powodem takich poczynań bohaterki, a chyba tak powinno być. :)
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
#3
Vetala, dziękuję za komentarz, poprawki i ocenę. :) Dwa razy tak, chodziło mi o utrwalenie tych uczuć w miniaturce oraz o pewną atmosferę tajemniczości. Ach, ja tfurca. :D
Konwencja jest po to, by ją łamać.
A jak się komuś nie podoba, niech spada na drzewo i wróci, gdy zrozumie swoje zachowanie.
~Nidrax
Odpowiedz
#4
Bardzo smutne opowiadanie. Świetnie napisane, dobrze gra na emocjach czytelnika prawie czułem zapach kurzu zmieszany z zapachem krwi. Jest bardzo smutne i sugestywne. Dobra robota.
Eorth znajduje się w tym miejscu gdzie śpią wszystkie smoki
Odpowiedz
#5
Krig, cieszę się, że podobało Ci się, serio, jest mi bardzo miło, że poświęcasz chwilkę na przeczytanie i komentarz, a jeśli jest pozytywny to w ogóle ojejku. :D Dzięki za koma. :)
Konwencja jest po to, by ją łamać.
A jak się komuś nie podoba, niech spada na drzewo i wróci, gdy zrozumie swoje zachowanie.
~Nidrax
Odpowiedz
#6
Wieczorną porą, przy cichych pląsach na pianinie, Twój tekst wpędziłby w nostalgię każdego.
Doceniam słowo pisane, które jest w stanie zmienić mój nastrój. Na prawdę doceniam.
Te wszystkie przedmioty – na biurku mam takich rzeczy cały karton. Tym bardziej potrafię sobie wyobrazić jak opisana dziewczyna je przegląda.
Dziękuję za mile spędzone kilka minut.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
Cieszę się, że Ci się podobało i dziękuję za komentarz. :)
Konwencja jest po to, by ją łamać.
A jak się komuś nie podoba, niech spada na drzewo i wróci, gdy zrozumie swoje zachowanie.
~Nidrax
Odpowiedz
#8
Podobało się. Bardzo piękna, sugestywna i dobrze napisana miniatura. Uchwycony i przekazany nastrój, zwłaszcza w pierwszych dwóch akapitach. Co prawda w pierwszym, momentami przypomina wyliczankę, której zresztą prawie nie sposób uniknąć przy podobnych opisach, ale ogólny urok i dominujący klimat tego fragmentu, w pełni to przesłania i rekompensuje. Miałbym pewne zastrzeżenia do ostatniego, różni się nieco charakterem, szkoda. Nie wiadomo czyja krew była wszędzie, nie wiadomo kto krzyczał, pistolety też nie są stałym elementem wyposażenia kobiecych pokoi. Czytelnik jest skazany na domysły. Zapewne ta aura niedopowiedzenia i niejasności była zamierzona, ale to wprowadza pewną dysharmonię. Może należało to nieco inaczej przedstawić, pogłębić, coś wyjaśnić.

Cytat:czarny kot z uniesionym wysoko ogonem, mnóstwo książek. Podważam paznokciem jedną z żółtych, samoprzylepnych karteczek przyczepionych do ściany nad stosem książek, wciąż czekających, aż je przeczytam.

Powtórzenie: książek

Cytat:Codziennie wracałam do nich, dotykałam, używałam, lubiłam, potrzebowałam.
Cytat:Nie mogę przypomnieć sobie, co czułam, wcześniej dotykając tych rzeczy, czy lubiłam przebywać w tym pokoju,
Sprzeczność.
Odpowiedz
#9
(25-02-2015, 13:20)Gorgiasz napisał(a):
Nie wiadomo czyja krew była wszędzie, nie wiadomo kto krzyczał, pistolety też nie są stałym elementem wyposażenia kobiecych pokoi. Czytelnik jest skazany na domysły. Zapewne ta aura niedopowiedzenia i niejasności była zamierzona, ale to wprowadza pewną dysharmonię. Może należało to nieco inaczej przedstawić, pogłębić, coś wyjaśnić.

Pisząc ten tekst oraz inne nie widziałam potrzeby objaśniania każdego elementu, który dla kogoś mógłby być niejasny i nadal jej nie widzę.

(25-02-2015, 13:20)Gorgiasz napisał(a):
Cytat:Codziennie wracałam do nich, dotykałam, używałam, lubiłam, potrzebowałam.
Cytat:Nie mogę przypomnieć sobie, co czułam, wcześniej dotykając tych rzeczy, czy lubiłam przebywać w tym pokoju,
Sprzeczność.

Nie widzę tu sprzeczności.

Cieszę się, że Ci się podobało. Dzięki za komentarz. :)
Konwencja jest po to, by ją łamać.
A jak się komuś nie podoba, niech spada na drzewo i wróci, gdy zrozumie swoje zachowanie.
~Nidrax
Odpowiedz
#10
Cytat:Nie widzę tu sprzeczności.

Codziennie – lubiłam
Nie mogę przypomnieć sobie – czy lubiłam
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości