Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Chciwość
#1
Pewnie brakuję przecinków/jest ich za dużo tam, gdzie nie potrzeba, więc proszę o korektę. Dodam jeszcze, że tekst może nie podobać się [nikomu], ponieważ sama nie jestem do niego przekonana, co jednak o niczym nie przesądza. Będę wdzięczna za krytykę, jaka by nie była, ponieważ zawsze się przyda. Miłego czytania.

Schodzę po schodach, jednocześnie naciągając głęboko na twarz kaptur. Wychodzę na ulicę, opuszczam nisko głowę i wtapiam się w tłum. Piątek po południu. Wszyscy się spieszą. Do domu, do kina, do żony, dziewczyny, rodziny. Idę wolno, przyglądam się mijanym ludziom spod ochronnej zasłony, jaką jest dla mnie kaptur. Wokół mnie przewala się morze wściekłych, zniecierpliwionych, zaciętych twarzy. Każdy ma jakiś cel, do czegoś dąży. Z uporem, bezwzględnie, po trupach, licząc jednocześnie, że kiedy będzie już na szczycie, uda mu się utrzymać na nim jak najdłużej, a kiedy i to mu się znudzi, zdoła zjechać miękko na dół, używając nadmiaru sadła jako amortyzacji i wspierając się na gnijących resztkach tych, których zniszczył po drodze na wyżyny.
Wieje zimny wiatr, poprawiam zsuwający się z kaptur. Napotykam wzrok młodego, dobrze ubranego mężczyzny, w dłoni ściska aktówkę, z szyi smętnie zwisa modny szalik. Jego oczy są w kolorze gorącej czekolady, jest przystojny, gładko ogolony, uczesany. Patrzy chwilę i uśmiecha się do mnie, pokazując równie piękne zęby. Przypomina mi aktora z reklamy papieru toaletowego. Szeroki uśmiech rozjaśnia jego twarz, uwydatnia drobniutkie zmarszczki w kącikach oczu, w policzkach pojawiają się dołeczki. I gdyby nie był to uśmiech-propozycja, uznałabym go za miły gest, przebłysk życzliwości i pozwoliłabym, aby błysk stał się promieniem, który ogrzeje moje wyziębione jestestwo. Mięśnie twarzy zatrzymały się w połowie drogi do uśmiechu, skóra wokół ust zwiotczała. Powiało chłodem, szczelniej okręcam się szalikiem, naciągając go pod nos, i wymijam niedoszłego łowcę okazji. Idę teraz szybko, wyrzucając sobie w myślach naiwność. Po chwili zwalniam, nie ma sensu gnać przed siebie. Skręcam do parku zwabiona widokiem kolorowych liści. Podnoszę z ziemi jasnoczerwony, zdeptany listek, oglądam go uważnie, bez pośpiechu. Zerkam na przechodzących przez skwer ludzi, którzy posuwają się bezmyślnie przed siebie. Brak im czasu, nikt nie rozgląda się na boki, nie dostrzega piękna tegorocznej jesieni. Brak im czasu na odpoczynek, na minutę zadumy. Wciąż biegną dalej, zdecydowanie, do celu. Bez przerwy chcą, pragną, łakną. Szybciej, więcej, lepiej, efektowniej, i tylko coraz głębiej wchodzą w bagno, w którym później utoną, a na ich miejsce przyjdą inni, i tak w kółko, bez przerwy. Jedni znikną, przyjdą następni, i oni też nie będą potrafili cieszyć się z tego, co mają. Nie poczują nigdy satysfakcji, spełnienia, zadowolenia.
Delikatnie strzepuję ziemię ze zniszczonego elementu niedawno pięknej korony, siadam na ławce. Wdycham świeże, rześkie powietrze. Zdejmuję kaptur i odsłaniam twarz. Czuję spokój.
Konwencja jest po to, by ją łamać.
A jak się komuś nie podoba, niech spada na drzewo i wróci, gdy zrozumie swoje zachowanie.
~Nidrax
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
Hm... Zakończenie jest... Zaskakujące. Całość raczej nienapawająca optymizmem, ale końcówka to dość optymistyczny akcent.

Nie mogę jakoś zdzierżyć stwierdzenia "baldachim materiału"... Baldachim, to taki materiał, co to wisi nad łóżkiem ;x Może to tylko ja, a może to jednak coś nie tak.

I ten przystojniaczek młody wydaje się być trochę dziwny. Jeśli bohaterka miała ukrytą w kapturze twarz, to czemu się do niej uśmiechał? Jeśli jej twarzy nie było widać, to skąd miał pewność, że nie jest brzydka? ;]

Błędy zostawiam kolorowym ^.^
Say farewell to this predestined world.
Odpowiedz
#3
Gin, jesteś pierwsza. :) Dziękuję za komentarz.
Z tym baldachimem... nie wiedziałam, jak wyrazić to, co mam na myśli. A co do kaptura, nie jest on przylepiony do głowy, zsuwa się, czasem wiatr go zwieje. Chociaż, w sumie mogłabym dodać, iż powiał wiatr i kaptur spadł.
Konwencja jest po to, by ją łamać.
A jak się komuś nie podoba, niech spada na drzewo i wróci, gdy zrozumie swoje zachowanie.
~Nidrax
Odpowiedz
#4
Ano mogłabyś ;) Bo ja, jak już chcę sobie wyjść tak sama sama, to wybieram bluzy z dużymi kapturami i chodzę z pochyloną nieco głową i z reguły się nie zsuwa ;) chyba że biegam/skaczę/etc.

No, ja bym jednak myślała nad innym słowem niż "baldachim". Kurtyna? Zasłona?

Lubię być pierwsza ^.^
Say farewell to this predestined world.
Odpowiedz
#5
Wiem o czym piszesz, jednak kiedy wieje ci w twarz ze sporą siłą, zwiewa. Wprowadziłam poprawkę, lepiej?
Pomyślę nad tym, chociaż podoba mi się zasłona.
Konwencja jest po to, by ją łamać.
A jak się komuś nie podoba, niech spada na drzewo i wróci, gdy zrozumie swoje zachowanie.
~Nidrax
Odpowiedz
#6
Lepiej. Zdecydowanie :D Widać czemu się uśmiechał do niej ;)
Say farewell to this predestined world.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
Dziękuję <kłania się> :)
Konwencja jest po to, by ją łamać.
A jak się komuś nie podoba, niech spada na drzewo i wróci, gdy zrozumie swoje zachowanie.
~Nidrax
Odpowiedz
#8
Przykro mi, nie podobało mi się.
W miniaturce brakuje jej podstawowej rzeczy – przesłania, motywu, myśli. miniatura powinna zaskakiwać, pokazywać nową perspektywę, a ta robi coś odwrotnego. Ludzie so głupi, chciwi, ido przed siebie bez myślenia. Konsumpcjonizm zły. Społeczeństwo takie szare i zakłamane. Ileż można? I bohaterka, jedyna "prawdziwa" jedyna widzi świat jakim jest naprawdę, jedyna nie podąża za tłumem. Nie kupuję tego. Za bardzo czuć tu hipsteryzm i taką samą hipokryzję.
Poruszanie problemu konsumpcjonizmu i dewaluacji wartości jest trudne. I musi być zrobione odpowiednio. Jeśli przedstawia się go "ja jestem lepsza, mądrzejsza i JEDYNA widzie, że ludzie wokoło są zaślepieni" to kończy się to hipokryzją. Bo takich utworów jest masa.
Nie kupuję emo gadki, że ludzie są źli i pną się na szczyt po trupach. Jak dla mnie takie myślenie to oznaka niedojrzałości. Życie to kompromisy, trudne decyzje, zmaganie się z codziennością. Są ludzie lepsi i gorsi. Nie ma "jedynych widzących prawdę". Każdy człowiek ma swoją prawdę i wiele z kłamstw w których żyje dopuścił sam. Z różnych przyczyn.
Odpowiedz
#9
Nax, krytyka to krytyka, nie gniewam się, focha nie mam. Owszem, milutko robi się na sercu, kiedy ktoś napisze coś miłego o twoim tekście, ale jak przeczytasz, że jesteś beznadziejny bez talentów twórczych, no bywa. ;)

Zdaję sobie sprawę, że tekst nie ma "tego czegoś" i ogólnie jest bezsensu. Jednak chyba idziesz zbyt daleko, ponieważ nigdzie nie ujęłam (a przynajmniej tak mi się wydaję) przesłania "ja jestem lepsza, mądrzejsza i JEDYNA widzę, że ludzie wokoło są zaślepieni", że pozwolę sobie zacytować, a już na pewno nie to miałam na myśli pisząc tą miniaturkę. Jest może głęboka jak kałuża, ale przyczepiasz do tekstu i do mnie (?) to, czego tam nie ma albo nie powinno być, jeśli już upierasz się, że jest.
Konwencja jest po to, by ją łamać.
A jak się komuś nie podoba, niech spada na drzewo i wróci, gdy zrozumie swoje zachowanie.
~Nidrax
Odpowiedz
#10
Mówiłem o bohaterce, nie o autorce. Bohaterka uważa się za takową w moim mniemaniu. A przynajmniej takie odniosłem wrażenie.
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości