Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Bóg vs Ateista
#1
Oto opowiadanie, które dopiero co napisałem. Na pewno są w nim błędy ale potrzebuję feedbacku

Bóg vs Ateista
Artur leżał w sterylnie czystym pomieszczeniu, oddychając ciężko. Obok niego czuwał jego syn trzymając ojca za rękę. Obserwował jak człowiek, który go wychował patrzy beznamiętnie w sufit jakby nie panował już nad swoimi zmysłami. Błądzący wzrok chorego, chwilami zatrzymywał się na twarzy swego pierworodnego i wtedy pojawiał się jakiś błysk zrozumienia jakby zła siła wysysająca życie na chwilę o nim zapominała. Takie przebłyski trwały jednak tylko sekundę bo roztopić się w gorączce. Po godzinie, oczy mężczyzny zamknęły się ostatecznie. Jego syn spuścił głowę w smutnym zamyśleniu. Co się stało z jego ojcem? Czy po drugiej stronie jest tylko nicość i niebyt, jak twierdził sam zmarły? A może jest jakiś stwórca, który pozwoli mu żyć w jakiś lepszym świecie...
Podczas gdy syn rozmyślał nad losem swoje ojca, ten stał oniemiały, wśród przepięknych okoliczności przyrody. Z zachwytem przyglądał się światu, którego widok przyćmiewał ziemskie krajobrazy sprowadzając je zaledwie do cienia prawdziwego piękna. Niedaleko przed nim stała imponujących rozmiarów złota brama, a przed nią trzymał straż brodaty, odziany w białe szaty człowiek. Z oczu jego biło dobro oraz niemal boska mądrość. Artur podszedł spokojnie, tak by nie zakłócić myśli białobrodego. Ten jednak zdawał się go nie zauważać.
– Dzień dobry – zaczął nieśmiało – Czy Ty jesteś Bogiem?
– Co? Kto!? – człowiek jakby ocknął się z drzemki – Ja? Nie no co Pan... ja tu tylko tej bramy pilnuję. No wiesz. Zamykam, otwieram, ludzi przepuszczam. Me imię brzmi Piotr. Święty Piotr jakby ktoś miał wątpliwości.
– I co to za brama?
– Do Raju
– Czymże w takim razie jest to piękne miejsce, w którym się teraz znajdujemy?
– Czy ja wiem czy takie piękne?
Święty Piotr obrzucił okolicę krytycznym spojrzeniem. Ogromne połacia lasów, przyozdobione barwnymi plamami kwiecistych łąk. Zewsząd słychać było śpiewy i trele setek rozmaitych ptaków zamieszkujących okoliczne drzewa. Błękitne niebo odbijało się w krystalicznie czystej tafli jeziora, a w oddali wznosiły się majestatyczne góry niczym ogromne pałace sułtanów.
– Taki tam przedsionek – podsumował zbywając zachwyty Artura machnięciem ręki – To wschodzisz czy nie?
– Święty Piotrze, ja byłem ateistą. Nie wiem czy mogę...
– To w niczym nie przeszkadza.
– Naprawdę?
– Tak... Ważne są inne rzeczy. Na przykład czy żyłeś w zgodzie z innymi?
– Starałem się.
– Szanowałeś wolność innych ludzi?
– No raczej tak... tak, na pewno.
– Byłeś uczciwy?
– Czasami mogło mi się coś zdarzyć ale wydaje mi się, że owszem.
– Umiesz zrobić podwójne salto w tył?
Artur spojrzał na Piotra z przerażeniem. Dlaczego nikt nie mówił, że trzeba umieć podwójne salto w tył by dostać się do nieba!? Święty Piotr, widząc jego konsternację wybuchł przyjacielskim śmiechem.
– Tak tylko sobie żartowałem z tym saltem. Czasem trzeba się wyluzować – skończył puszczając oko.
– Czyli mogę wejść?
– Tak, jasne. Nie krępuj się – Święty Piotr zaczął otwierać bramę, lecz przerwał by wskazać zbliżającą się postać – o patrz, Bóg właśnie nadchodzi.
Wolnym krokiem podszedł Bóg. Chciałbym móc go opisać w jakikolwiek sposób, lecz żaden z języków nie jest w stanie oddać jego wspaniałości. Na potrzeby chwili ustalmy, że wyglądał jak Morgan Freeman.
– Jak tam Piotrze? Widzę, że przyszedł nowy.
– Ach tak, tak. Trochę nieśmiały. Ateista.
– Ateista? – zapytał Bóg jakby mówił o jakiejś rzadkiej karcie, której brakuje mu do kolekcji – No, może w końcu będziemy mieć jakiegoś w Niebie.
– Przepraszam bardzo – zapytał nieśmiało Artur – To nie ma tu innych ateistów?
– Hmm... – Bóg zmierzył go zamyślonym spojrzeniem – jakoś tak wyszło, że wszyscy wylądowali gdzie indziej. Sami byli sobie winni. No ale widzę, że Ty jesteś dżentelmenem, więc nie powinno być problemu. Masz jakieś pytania?
– Mam – odparł po namyśle Artur – po co stworzyłeś świat? Ludzi?
– Chodziło mi o pytania w stylu gdzie jest kino ale odpowiem Ci i na to. Wyobraź sobie, że robisz nic. Przez wieczność. Robienie nic jest przyjemne ale nie wtedy gdy nie masz nic do roboty. Już po miesiącu ma się dość, a ja wytrzymałem znacznie dłużej. W końcu postanowiłem stworzyć świat. Teraz zawsze mam coś do roboty i dzięki temu znacznie przyjemniej jest mi robić nic.
– Chwila – Artur próbował zrozumieć to co usłyszał – stworzyłeś świat i ludzi by cieszyć się z nic nie robienia.
– Oj – żachnął się Bóg – czasami coś robię, a jak mi się nie chce to wysyłam kogoś innego. Syna ostatnio wysłałem.
– Dwa tysiące lat temu.
– Kwestia odniesienia... dla mnie to niewiele.
– Jesteś leniwy! – Artur doznał olśnienia i nie zauważając na karcącego spojrzenia Boga kontynuował swój wywód – Jeśli jesteś leniwy to nie możesz być Bogiem! Bóg z definicji jest istotą idealną, a więc posiada wszystkie cechy idealności. Lenistwo bez wątpienia nie zalicza się do jednej z nich z czego jasno wynika, że...
Bóg z Świętym Piotrem przypatrywali się Arturowi. Piotr miał minę mówiącą "Co za debil!". Sylwetka Boga jakby urosła, a twarz przybrała srogi wyraz po czym powoli skinęła na Piotra. Artur pochłonięty swoją mową nie zauważył jak Piotr odchodzina parę kroków i pociąga za dźwignię. Kiedy nasz ateista właśnie wyłuszczał zachodzącą sprzeczność między lenistwem, a bytem idealnym oraz skutki tego rozumowania, pod jego nogami otworzyła się zapadania, zsyłając go do czeluści piekielnych. Bóg z Piotrem jeszcze chwilę wpatrywali się w zamkniętą już zapadnię. Po minucie milczenia, Bóg westchnął z niesmakiem.
– Ech ci ateiści... wszyscy są tacy sami.
Na co Piotr pokiwał tylko potakująco głową.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
Hm... Powiem tak, czytanie przed wstawieniem nie boli ;) Jest mnóstwo wyrazów połączonych ze sobą, brakuje przecinków, które przy czytaniu po prostu "słychać" i są dziwne literówki, jak np "Takie przebłyski trwały jednak tylko sekundę bo roztopić się w gorączce." No, poczytaj przed wstawieniem, to naprawdę nie boli – a za wyjątkiem tych błędów, które aż rażą i mierżą – styl masz całkiem niezły, czyta się płynnie, dynamicznie i ciekawie.
Wytknięcie błędów zostawiam Niebieskim, bo raz, że mi się nie chce, a dwa, że jestem na wykładzie :D

Odniosę się co do treści. Jest duży kontrast między wstępem, a resztą. Szczerze mówiąc, to jedno zdanie którego użyłeś do odcięcia ich jak dla mnie jest zbyt mało wyraziste i nie rzuca się w oczy, nie wystarcza. Pierwsza część nie ima się w żaden sposób drugiej, praktycznie nie ma nawiązań.

Podoba mi się postać Świętego Piotra. Widać, że jest znudzony i w ogóle, i wydaje się być strasznie pozytywną, żartobliwą postacią. Choć popracowałabym nieco nad humorem. To jest miniaturka – więc nie możesz za bardzo rozwlekać – że Piotr zawsze przy każdym żartuje, że salta i tak dalej. Rozwinęłabym nieco ten żart. Żeby był bardziej wyrazisty ;)

Postać Boga... Ciężko mi ocenić. Strasznie... ludzki wyszedł. Po prostu, ludzki. Normalny człowiek, niby z władzą i potęgą, a jednak... Porywczy, łatwo się denerwujący.

Nie wiem z kolei co sądzić o głównym bohaterze. Nie umiem wyrobić sobie na jego temat zdania. Na początku przestraszony i w ogóle, a potem, zdaje się że ośmielony żartami, obraża Boga... Tak jakby, gospodarza.

Generalnie miniaturka w miarę dobra, ze sporym potencjałem... Choć nie rozumiem morału.
Say farewell to this predestined world.
Odpowiedz
#3
(18-10-2014, 02:32)Dudek napisał(a): Obok niego czuwał jego syn(przecinek) trzymając ojca za rękę. Obserwował (przecinek)jak człowiek, który go wychował (przecinek)patrzy beznamiętnie w sufit (przecinek)jakby nie panował już nad swoimi zmysłami. Błądzący wzrok chorego, (bez przecinka) chwilami zatrzymywał się na twarzy swego pierworodnego i wtedy pojawiał się jakiś błysk zrozumienia (przecinek)jakby zła siła wysysająca życie na chwilę o nim zapominała. Takie przebłyski trwały jednak tylko sekundę (przecinek)bo(by) roztopić się w gorączce. Po godzinie, (bez przecinka) oczy mężczyzny zamknęły się ostatecznie. Jego syn spuścił głowę w smutnym zamyśleniu. Co się stało z jego ojcem?

Podczas gdy syn rozmyślał nad losem swoje(swojego) ojca, ten stał oniemiały, (bez przecinka) wśród przepięknych okoliczności przyrody. (Te "okoliczności" mi tutaj zupełnie nie pasują. Już lepiej "wśród przepięknej przyrody" albo jakiś konkretniejszy zwrot określający tę właśnie przyrodę.)

Z zachwytem przyglądał się światu, którego widok przyćmiewał ziemskie krajobrazy(przecinek) sprowadzając je zaledwie do cienia prawdziwego piękna.

– Dzień dobry – zaczął nieśmiało(kropka) – Czy Ty(ty – zaimki z małej litery, bo to nie list) jesteś Bogiem?

– Co? Kto!? – c©złowiek jakby ocknął się z drzemki (kropka)– Ja? Nie no (przecinek)co Pan(pan)... ja tu tylko tej bramy pilnuję. No wiesz. Zamykam, otwieram, ludzi przepuszczam. Me imię brzmi Piotr. Święty Piotr(przecinek) jakby ktoś miał wątpliwości.

– Do Raju(kropka)

– Czy ja wiem (przecinek)czy takie piękne?

Ogromne połacia(połacie) lasów,(zbędny przecinek) przyozdobione barwnymi plamami kwiecistych łąk.

– Taki tam przedsionek – podsumował (przecinek)zbywając zachwyty Artura machnięciem ręki(kropka) – To wschodzisz czy nie?

– Święty Piotrze, ja byłem ateistą. Nie wiem(przecinek) czy mogę...

– Czasami mogło mi się coś zdarzyć(przecinek) ale wydaje mi się, że owszem.

Dlaczego nikt nie mówił, że trzeba umieć podwójne salto w tył (przecinek)by dostać się do nieba!? Święty Piotr, widząc jego konsternację (przecinek)wybuchł (wybuchnął) przyjacielskim śmiechem.

– Tak tylko sobie żartowałem z tym saltem. Czasem trzeba się wyluzować – skończył (przecinek)puszczając oko.

– Tak, jasne. Nie krępuj się(kropka) – Święty Piotr zaczął otwierać bramę, lecz przerwał (przecinek)by wskazać zbliżającą się postać (kropka)– o(O)(przecinek) patrz, Bóg właśnie nadchodzi.

(akapit)
Wolnym krokiem podszedł Bóg.

– Jak tam(przecinek) Piotrze? Widzę, że przyszedł nowy.

– Ateista? – zapytał Bóg(przecinek) jakby mówił o jakiejś rzadkiej karcie, której brakuje mu do kolekcji (kropka)– No, może w końcu będziemy mieć jakiegoś w Niebie.

– Przepraszam bardzo – zapytał nieśmiało Artur(kropka) – To nie ma tu innych ateistów?

– Hmm... – Bóg zmierzył go zamyślonym spojrzeniem (kropka)– j(J)akoś tak wyszło, że wszyscy wylądowali gdzie indziej. Sami byli sobie winni. No ale widzę, że Ty(ty) jesteś dżentelmenem, więc nie powinno być problemu.

– Chodziło mi o pytania w stylu gdzie jest kino(przecinek) ale odpowiem Ci(ci) i na to. Wyobraź sobie, że robisz nic. Przez wieczność. Robienie nic jest przyjemne (przecinek)ale nie wtedy (przecinek)gdy nie masz nic do roboty.

– Chwila – Artur próbował zrozumieć to(przecinek) co usłyszał – stworzyłeś świat i ludzi(przecinek) by cieszyć się z nic nie robienia.

– Oj – żachnął się Bóg – czasami coś robię, a jak mi się nie chce(przecinek)to wysyłam kogoś innego.

– Jesteś leniwy! – Artur doznał olśnienia i nie zauważając na (zbędne) karcącego spojrzenia Boga(przecinek) kontynuował swój wywód(dwukropek) – Jeśli jesteś leniwy (przecinek)to nie możesz być Bogiem! Bóg z definicji jest istotą idealną, a więc posiada wszystkie cechy idealności. Lenistwo bez wątpienia nie zalicza się do jednej z nich (przecinek)z czego jasno wynika, że...

Bóg z(ze) Świętym Piotrem przypatrywali się Arturowi. Piotr miał minę mówiącą "Co za debil!". Sylwetka Boga jakby urosła, a twarz przybrała srogi wyraz(przecinek) po czym powoli skinęła na Piotra. Artur pochłonięty swoją mową nie zauważył (przecinek)jak Piotr odchodzi(odszedł – nie zmienia się czasu narracji)(spacja)na parę kroków i pociąga za dźwignię. Kiedy nasz ateista właśnie wyłuszczał zachodzącą sprzeczność między lenistwem,(bez przecinka) a bytem idealnym oraz skutki tego rozumowania, pod jego nogami otworzyła się zapadania, zsyłając go do czeluści piekielnych.

Po minucie milczenia,(bez przecinka) Bóg westchnął z niesmakiem.
– Ech (przecinek)ci ateiści... wszyscy są tacy sami.

Mam bardzo podobne odczucia do Gin – miniatura napisana bardzo przystępnym językiem, przyjemnie się czyta, ale trudno mi powiedzieć coś poza tym. Nie wyłapałam w tym za bardzo przekazu. Nie potrafię zdecydować, czy chodzi w nim o sposób podejścia do życia ateistów, czyli trzeźwe spojrzenie na rzeczywistość, czy może o to, że czasem nie warto dzielić się swoją opinią, czy o jedno i drugie... No i podobnie jak mojej przedmówczyni postać głównego bohatera wydała mi się mało wyrazista. Wydaje mi się, że jego odczucia mogłyby być lepiej zarysowane – w końcu całe życie nie wierzył, że istnieje Bóg i Niebo, do którego trafia się po śmierci, a więc powinien moim zdaniem wykazywać większe zdziwienie, może nawet robiłby sobie wyrzuty... No i postać syna tego zmarłego człowieka jest w moim odczuciu średnio potrzebna. Tylko zakłóciła mi ona odbiór tekstu, bo sądziłam, że to o nim będzie mowa, a tu takie nagłe przeniesienie do perspektywy ojca.

Niemniej, ogólnie tekst mi się całkiem podobał. :)
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
#4
Bardzo ciekawy motyw poruszyłeś, jednak jak dla mnie błędem była charakteryzacja Boga na człowieka. Zdenerwował się jedną błachostką i zesłał ateistę do piekła. To by mogło świadczyć, że jest on porywczy i łatwo wpada w gniew. Mogę się zgodzić, że nawet ktoś taki jak Bóg popada w gniew, ale no nie z takich powodów i na pewno jest o wiele bardziej cierpliwy niżeli ten, co został przez Ciebie przedstawiony. Ale pomijając tą kwestię to napisałeś kawał dobrego opowiadania, a to wszystko ze względu na poruszoną kwestię. Do ideału brakuje, oj brakuje, ale tekst uważam za bardzo dobry :)
Odpowiedz
#5
Powiem szczerze. Jestem katolikiem i z początku krytycznym okiem patrzyłem na tą miniaturę. Z każdym przeczytanym zdaniem czytało mi się jednak coraz przyjemniej. Bardzo źle przedstawiłeś Boga. Oprócz tego że łatwo unosi się gniewem to jeszcze jest leniwy. A pragnę przypomnieć że jeden z szatanów ma na imię "Lenistwo".
Przejdźmy do oceny:
Fabuła-9/10
Bohaterowie-3/10
Forma-8/10
Ogółem solidne 6/10. Powodzenia w dalszej twórczości.
Odpowiedz
#6
Ale ja nie przedstawiłem Boga. Ja stworzyłem swojego – leniwego boga. Zbieżność imion i nazwisk przypadkowa
Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
Jeżeli chodzi o warstwę techniczną, to gdzieniegdzie brakowało znaków interpunkcyjnych, wkradło się też parę literówek. Całkiem przystępny, choć moim zdaniem mało barwny styl. Bardzo spodobała mi się postać Piotra, parę razy zaśmiałem się przed kompem z tego, co mówił. Generalnie, jeżeli dobrze zrozumiałem przesłanie, to całkiem przyjemna, poruszająca dość oryginalny temat miniaturka. Na samym początku myślałem, że tekst będzie mierny, ale zakończenie pozytywnie mnie zaskoczyło. Jakbym miał ocenić go w skali liczbowej, to myślę, że byłoby jakieś mocne 6/10, z porywami 7/10.
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości