Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Fantasy "Potęga Ostrza"
#1
Prolog "Ucieczka"
(Rzecz dzieje się 20 lat przed wydarzeniami opisanymi później)

Wysoki ciemnowłosy elf, w zielonej zbroi stał na skałach wpatrując się w odległy brzeg morza, żaden człowiek nie zdołał by z tej odległości dostrzec za wiele, ale nie On, On był elfem a jego wzrok sięgał daleko.
W pewnym momencie ujrzał to czego szukał, kilka wielkich okrętów o czarnych żaglach zbliżało się do wyspy. Elf wiedział kto przybył na statkach. Z jego gardła wydobył się krzyk:
– Atakują od zachodu!
Rozległy się dźwięki przygotowań, szczęk mieczy , zgrzyt zbroi i tupanie ciężkich okutych butów. Elf w zielonej zbroi szybko zbiegł po skałach do Twierdzy, dosiadł zielonego Smoka, a ten natychmiast wzbił się w powietrze, wyleciał za mury i powoli zaczął opadać w stronę wioski u podnóży górskiej Twierdzy.
Po locie, który trwał kilkanaście sekund zielony Smok uderzył łapami w ziemię, machnął kilkakrotnie skrzydłami by zachować równowagę. Elf zeskoczył z jego grzbietu, zgrabnie wylądował na ugięte kolana, po czym zaczął przeciskać się przez spanikowany tłum, elfy w wiosce wykrzykiwały:
„Ratunku!” „To znów oni!”. Ludzie, którzy tam mieszkali byli w jeszcze większej panice, nie wiedzieli co się dzieje.
Elf w zielonej zbroi odgarnął włosy, które opadły mu na oczy i krzyknął:
– Ariianno! Arrianno, gdzie jesteś?!
– Evanderze? – Zapytała kobieta o długich blond włosach i pięknych, dużych błękitnych oczach, była wysoka i gdyby nie jej uszy można by wziąć ją za elfa. – Co się dzieje?
Gdy elf nazwany Evanderem się odwrócił zobaczył kobietę, ogromnie się ucieszył, objął ją i rzekł ciepłym głosem:
– Arrianno, zabierz Darela i uciekajcie do ludzi.
– Ale co się dzieje?
Evander nie odpowiedział, zbliżył swa twarz do twarzy Arrianny i delikatnie ją pocałował.
– Proszę Cię, weź Darela i uciekajcie, moja magia nas nie ochroni, weź najszybszego konia i jak najszybciej udajcie się do Stolicy, a tam wsiądź na pierwszy statek do kraju ludzi, weź to. – Odpiął od paska sakiewkę pełną złota i podał ją kobiecie. – Uciekajcie, szybko!
– A ty? – Kobieta spojrzała na niego z troską.
– Ja tu zostaję…
– Jak to? Dlaczego? – W jej oczach pojawiły się łzy.
– Ja muszę zostać, muszę bronić naszego domu, gdy wszystko minie poślę po Ciebie, ale teraz już idź, proszę Cię.
Znów zbliżył się do niej i pocałował ją, tym razem pocałunek był dłuższy, jakby za chwilę świat miał się skończyć. Gdy elf oderwał się od kobiety powiedział tylko:
– Leć już, biegnij do domu, weź dziecko i uciekaj.
Kobieta chwilę się wahała, po czym powoli go opuściła, na początku szła wolno, ciągle odwracając się za siebie, potem przyśpieszyła i pobiegła. Evander patrzył na nią cały czas, do póki nie zniknęła mu z pola widzenia. Podszedł do Smoka, wdrapał mu się na grzbiet, usiadł w siodle, a po chwili Smok wził się w powietrze wzbijając dookoła tumany kurzu. Gdy byli u góry elf zobaczył wydostających się z szalup mroczne elfy. Kazał swojemu smokowi skręcić.
Arrianna szybko chwyciła swego syna, pobiegła do stajni i przygotowała najszybszego konia i razem z dzieckiem popędziła w stronę Stolicy.
Evander dobył miecza, który zalśnił w promieniach Słońca. Elf zmusił Smoka by ten obniżył lot, gdy był kilkanaście stóp nad ziemią ześliznął się z siodła, w powietrzu zrobił obrót, po czym wylądował, wokół niego wzbił się pył, który na chwilę go zasłonił, gdy opadł wszystkie mroczne elfy ujrzały go klęczącego na jednym kolanie wspierającego się na mieczu, głowę miał opuszczoną, a włosy zasłaniały jego oczy
Oby Arrianna była bezpieczna – Pomyślał elf, a oczyma wyobraźni ujrzał Kobietę z dzieckiem na rękach. Wstał i natychmiast zaczął walczyć, był piekielnie szybki, jedno uderzenie za drugim, przeciwnik nawet nie miał czasu się zasłonić bądź uchylić. Evander przełamywał bloki i kontry swych przeciwników, ostrze zabarwiło się czerwienią. Zabił kilku swych przeciwników po czym zrobił szybki obrót i wszystko co się zdarzyło działo się jakby w zwolnionym tempie.
Zobaczył mknącą w stronę jego głowy pałkę, nie zdążył się uchylić, poczuł uderzenie, zamknął oczy, miecz wypadł mu z ręki, świat pociemniał, a głową targnął okropny ból. Upadł na kolana, przed oczami tańczyły mu gwiazdki. Sięgnął ręką do miejsca, w które uderzyła pałka, poczuł coś mokrego, spojrzał na swoją dłoń zobaczył cos czerwonego i kleistego, krew, była to ostatnia rzecz jaką zobaczył, stracił świadomość. Evander obudził silny ból głowy, na rękach poczuł kajdany.
Czyżbyśmy przegrali?
– I co głupi rycerzyku? Wcale nie jesteście tacy potężni i te wasze smoki też nie.
– Zabije Cię! – Krzyknął elf – Zabiję!
– To my zabijemy Ciebie, zaraz.
Podszedł do niego mroczny elf, jego zapach dusił Evandera.
Odpiął jego ręce od łańcuchów i wywlekł go z namiotu na dwór, światło słoneczne na chwilę go oślepiło. Wszędzie było pełno mrocznych elfów, jakieś sto pięćdziesiąt jardów dalej stali Rycerze Smoków i inne elfy. Elf wiedział co za chwile się stanie.
Ten, który wyciągnął go z namiotu przebił mu tętnice na szyi, gorąca krew oblała trawę, Evander padł na bok w konwulsjach.
Wiedział, że za chwilę umrze, to było nieuniknione, lecz wola życia była w nim tak wielka, chciał spotkać swego syna i żonę. Jego życie powoli się kończyło, oczy przestawały widzieć, ciało zaczęło drżeć, Evander dokonał swego życia, to był koniec, nie istniało już nic.
Wysoki ciemnowłosy elf, w zielonej zbroi stał na skałach wpatrując się w odległy brzeg morza, żaden człowiek nie zdołał by z tej odległości dostrzec za wiele, ale nie On, On był elfem a jego wzrok sięgał daleko.
W pewnym momencie ujrzał to czego szukał, kilka wielkich okrętów o czarnych żaglach zbliżało się do wyspy. Elf wiedział kto przybył na statkach. Z jego gardła wydobył się krzyk:
– Atakują od zachodu!
Rozległy się dźwięki przygotowań, szczęk mieczy , zgrzyt zbroi i tupanie ciężkich okutych butów. Elf w zielonej zbroi szybko zbiegł po skałach do Twierdzy, dosiadł zielonego Smoka, a ten natychmiast wzbił się w powietrze, wyleciał za mury i powoli zaczął opadać w stronę wioski u podnóży górskiej Twierdzy.
Po locie, który trwał kilkanaście sekund zielony Smok uderzył łapami w ziemię, machnął kilkakrotnie skrzydłami by zachować równowagę. Elf zeskoczył z jego grzbietu, zgrabnie wylądował na ugięte kolana, po czym zaczął przeciskać się przez spanikowany tłum, elfy w wiosce wykrzykiwały:
„Ratunku!” „To znów oni!”. Ludzie, którzy tam mieszkali byli w jeszcze większej panice, nie wiedzieli co się dzieje.
Elf w zielonej zbroi odgarnął włosy, które opadły mu na oczy i krzyknął:
– Ariianno! Arrianno, gdzie jesteś?!
– Evanderze? – Zapytała kobieta o długich blond włosach i pięknych, dużych błękitnych oczach, była wysoka i gdyby nie jej uszy można by wziąć ją za elfa. – Co się dzieje?
Gdy elf nazwany Evanderem się odwrócił zobaczył kobietę, ogromnie się ucieszył, objął ją i rzekł ciepłym głosem:
– Arrianno, zabierz Darela i uciekajcie do ludzi.
– Ale co się dzieje?
Evander nie odpowiedział, zbliżył swa twarz do twarzy Arrianny i delikatnie ją pocałował.
– Proszę Cię, weź Darela i uciekajcie, moja magia nas nie ochroni, weź najszybszego konia i jak najszybciej udajcie się do Stolicy, a tam wsiądź na pierwszy statek do kraju ludzi, weź to. – Odpiął od paska sakiewkę pełną złota i podał ją kobiecie. – Uciekajcie, szybko!
– A ty? – Kobieta spojrzała na niego z troską.
– Ja tu zostaję…
– Jak to? Dlaczego? – W jej oczach pojawiły się łzy.
– Ja muszę zostać, muszę bronić naszego domu, gdy wszystko minie poślę po Ciebie, ale teraz już idź, proszę Cię.
Znów zbliżył się do niej i pocałował ją, tym razem pocałunek był dłuższy, jakby za chwilę świat miał się skończyć. Gdy elf oderwał się od kobiety powiedział tylko:
– Leć już, biegnij do domu, weź dziecko i uciekaj.
Kobieta chwilę się wahała, po czym powoli go opuściła, na początku szła wolno, ciągle odwracając się za siebie, potem przyśpieszyła i pobiegła. Evander patrzył na nią cały czas, do póki nie zniknęła mu z pola widzenia. Podszedł do Smoka, wdrapał mu się na grzbiet, usiadł w siodle, a po chwili Smok wził się w powietrze wzbijając dookoła tumany kurzu. Gdy byli u góry elf zobaczył wydostających się z szalup mroczne elfy. Kazał swojemu smokowi skręcić.
Arrianna szybko chwyciła swego syna, pobiegła do stajni i przygotowała najszybszego konia i razem z dzieckiem popędziła w stronę Stolicy.
Evander dobył miecza, który zalśnił w promieniach Słońca. Elf zmusił Smoka by ten obniżył lot, gdy był kilkanaście stóp nad ziemią ześliznął się z siodła, w powietrzu zrobił obrót, po czym wylądował, wokół niego wzbił się pył, który na chwilę go zasłonił, gdy opadł wszystkie mroczne elfy ujrzały go klęczącego na jednym kolanie wspierającego się na mieczu, głowę miał opuszczoną, a włosy zasłaniały jego oczy
Oby Arrianna była bezpieczna – Pomyślał elf, a oczyma wyobraźni ujrzał Kobietę z dzieckiem na rękach. Wstał i natychmiast zaczął walczyć, był piekielnie szybki, jedno uderzenie za drugim, przeciwnik nawet nie miał czasu się zasłonić bądź uchylić. Evander przełamywał bloki i kontry swych przeciwników, ostrze zabarwiło się czerwienią. Zabił kilku swych przeciwników po czym zrobił szybki obrót i wszystko co się zdarzyło działo się jakby w zwolnionym tempie.
Zobaczył mknącą w stronę jego głowy pałkę, nie zdążył się uchylić, poczuł uderzenie, zamknął oczy, miecz wypadł mu z ręki, świat pociemniał, a głową targnął okropny ból. Upadł na kolana, przed oczami tańczyły mu gwiazdki. Sięgnął ręką do miejsca, w które uderzyła pałka, poczuł coś mokrego, spojrzał na swoją dłoń zobaczył cos czerwonego i kleistego, krew, była to ostatnia rzecz jaką zobaczył, stracił świadomość. Evander obudził silny ból głowy, na rękach poczuł kajdany.
Czyżbyśmy przegrali?
– I co głupi rycerzyku? Wcale nie jesteście tacy potężni i te wasze smoki też nie.
– Zabije Cię! – Krzyknął elf – Zabiję!
– To my zabijemy Ciebie, zaraz.
Podszedł do niego mroczny elf, jego zapach dusił Evandera.
Odpiął jego ręce od łańcuchów i wywlekł go z namiotu na dwór, światło słoneczne na chwilę go oślepiło. Wszędzie było pełno mrocznych elfów, jakieś sto pięćdziesiąt jardów dalej stali Rycerze Smoków i inne elfy. Elf wiedział co za chwile się stanie.
Ten, który wyciągnął go z namiotu przebił mu tętnice na szyi, gorąca krew oblała trawę, Evander padł na bok w konwulsjach.
Wiedział, że za chwilę umrze, to było nieuniknione, lecz wola życia była w nim tak wielka, chciał spotkać swego syna i żonę. Jego życie powoli się kończyło, oczy przestawały widzieć, ciało zaczęło drżeć, Evander dokonał swego życia, to był koniec, nie istniało już nic.

Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
(01-04-2011, 21:30)xsavier napisał(a): Wysoki ciemnowłosy elf, w zielonej zbroi stał na skałach wpatrując się w odległy brzeg morza. Żaden człowiek nie zdołał by z tej odległości dostrzec za wiele, ale nie On, On był elfem a jego wzrok sięgał daleko.
Zbędny, chyba, przecinek + zdanie, które można rozbić na dwa i fajnie wygląda i tak xD

(01-04-2011, 21:30)xsavier napisał(a): W pewnym momencie ujrzał to czego szukał kilka wielkich okrętów o czarnych żaglach zbliżało się do wyspy. Elf wiedział kto przybył na statkach. Z jego gardła wydobył się krzyk:
– Atakują od zachodu!
Zamiast przecinka lepiej w tym miejscu użyć półpauzy xD

(01-04-2011, 21:30)xsavier napisał(a): Rozległy się dźwięki przygotowań, szczęk mieczy , zgrzyt zbroi i tupanie ciężkich okutych butów. Elf w zielonej zbroi szybko zbiegł po skałach do Twierdzy, dosiadł zielonego Smoka, a ten natychmiast wzbił się w powietrze, wyleciał za mury i powoli zaczął opadać w stronę wioski u podnóży górskiej Twierdzy.

Zdarzył ci się odstęp podwójny. Przed przecinkiem nie powinno go być xD

(01-04-2011, 21:30)xsavier napisał(a): Elf w zielonej zbroi odgarnął włosy, które opadły mu na oczy i krzyknął:
Ariianno! Arrianno, gdzie jesteś?!

Emm... No to Ariianna czy Arrianna?

(01-04-2011, 21:30)xsavier napisał(a): – Evanderze? – Zapytała kobieta o długich, blond włosach i pięknych, dużych, błękitnych oczach, była wysoka i gdyby nie jej uszy można by wziąć ją za elfa. – Co się dzieje?
Gdy elf nazwany Evanderem odwrócił się zobaczył kobietę, ogromnie się ucieszył, objął ją i rzekł ciepłym głosem:
– Arrianno, zabierz Darela i uciekajcie do ludzi.

Mrr... Moja czysta fantazja. Wolę "odwrócił się", a nie "się odwrócił". Może tylko ja?

(01-04-2011, 21:30)xsavier napisał(a): Evander nie odpowiedział, zbliżył swą twarz do twarzy Arrianny i delikatnie ją pocałował.

Swą. Zdarza się czasem taka literówka.

(01-04-2011, 21:30)xsavier napisał(a): – Leć już, biegnij do domu, weź dziecko i uciekaj.

No dodaj wykrzyknik na końcu! Pliiiiis!

(01-04-2011, 21:30)xsavier napisał(a): Kobieta chwilę się wahała, po czym powoli go opuściła. Na początku szła wolno, ciągle odwracając się za siebie, potem przyśpieszyła i pobiegła. Evander patrzył na nią cały czas, dopóki nie zniknęła mu z pola widzenia.

Rozbicie zdania + DOPÓKI, nie do póki.

(01-04-2011, 21:30)xsavier napisał(a): Podszedł do Smoka, wdrapał mu się na grzbiet i usiadł w siodle. Po chwili Smok wzbił się w powietrze wzbijając dookoła tumany kurzu. Gdy byli u góry elf zobaczył wydostających się z szalup mroczne elfy. Kazał swojemu smokowi skręcić.

1. Zdanie rozbite. Długo, za długo, aż męczy.
2. Powtórzenie. Smoka można zastąpić czymś w stylu "przerośnięta, latająca gadzina".
3. Literówka. WZBIŁ powinno być.


(01-04-2011, 21:30)xsavier napisał(a): Arrianna szybko chwyciła swego syna, pobiegła do stajni i przygotowała najszybszego konia. Razem z dzieckiem popędziła w stronę Stolicy.

BŁAAAAGAM! ROZBIJAJ ZDANIA NA KRÓTSZE! Proooszę? :D

(01-04-2011, 21:30)xsavier napisał(a): Evander dobył miecza, który zalśnił w promieniach Słońca, jakby cieszył się z nadchodzącej bitwy. Elf zmusił Smoka by ten obniżył lot. Gdy był kilkanaście stóp nad ziemią ześliznął się z siodła, w powietrzu zrobił obrót, po czym wylądował. Wokół niego wzbił się pył, który na chwilę go zasłonił. Wszystkie mroczne elfy ujrzały go klęczącego na jednym kolanie wspierającego się na mieczu, głowę miał opuszczoną, a włosy zasłaniały jego oczy.

1. Dodałbym tam taki fragmencik. Ładnie się prezentuje nawet.
2. TO BYŁO JEDNO ZDANIE :( JEDNO!
3. O kropce zapomniałeś na końcu.
4. I tu przyczepiam się z powodów czysto teoretycznych. Wcześniej smokowi rozkazywał, a teraz go zmusza? Nie no ok... Śmierdzi nagłą zmianą inteligencji, jak dla mnie. Zmuszam konia, rozkazuje ludziom.

(01-04-2011, 21:30)xsavier napisał(a): Oby Arrianna była bezpieczna – Pomyślał elf, a oczyma wyobraźni ujrzał Kobietę z dzieckiem na rękach. Wstał i natychmiast zaczął walczyć. Był piekielnie szybki, jedno uderzenie za drugim, przeciwnik nawet nie miał czasu się zasłonić bądź uchylić. Evander przełamywał bloki i kontry swych przeciwników, ostrze zabarwiło się czerwienią. Zabił kilku swych przeciwników po czym zrobił szybki obrót... Wszystko co się zdarzyło działo się jakby w zwolnionym tempie.
1. Rozbicie.
2. Powtórzenie. Słowo wróg istnieje. Naprawdę.
3. Ostatnie zdanie wywaliłbym.

(01-04-2011, 21:30)xsavier napisał(a): Zobaczył mknącą w stronę jego głowy pałkę... Niestety nie zdążył się uchylić. Poczuł uderzenie, głową targnął okropny ból, był tak wielki, że aż zamknął oczy. Miecz wypadł mu z ręki, wiedział, że nie może się już bronić.
JEZU!!! No nie no! xD Spoko. Poprawiłem cały fragment, jak dla mnie wygląda lepiej. Zamiast zdania, w którym mówisz, że świat pociemniał, wrzuciłbym coś w stylu "stracił przytomność". Zamknął oczy, pamiętasz?


Bardzo, bardzo przepraszam, ale dalszych poprawek nie mogę wnieść, bo pojawił się problem, którym muszę się zająć. Powodzenia w dalszym pisaniu.
Mam dla ciebie jeszcze kilka rad:
1. Nie rób zdań na pół strony. Rozbijaj je.
2. Pisz dłuższe rozdziały. Sprawdziłem ile stron zajmuje cały tekst. Na rozdział to trochę za mało :)
3. To ma być powieść, tak? No to powodzenia.
Odpowiedz
#3
Moim zdaniem, to wszystko się trochę za szybko dzieje w tym opowiadaniu, ale to tylko moje zdanie.
Odpowiedz
#4
No cóż Hellbringer, dziękuje za pokazanie błędów, jak każdy z nas wie zdarzają sie.
Dziękuję również, za udzielenie wskazówek co do zdań, bardzo mi to pomogło.
Nie myślcie o mnie źle, ale czasem robię błędy a zwłaszcza podczas przepisywania tego wszystkiego z moich odręcznych notatek na komputer.
Dziękuje jeszcze raz, Twoje rady na pewno mi się przydadzą ;)

Hetman314, jak na razie to tylko początki. Poza tym jak widzisz kolega wyżej dostatecznie pozbawił mnie ochoty do życia (żart), Następnym razem postaram się bardziej ;)

Dodać mogę jeszcze, że to co siedzi w mej głowie to całkowite przerobienie tych początków tutaj. I całkowicie zastanawiam się nad wyrzuceniem tego wątku o smokach. Powiedzcie co o tym sądzicie.
Odpowiedz
#5
Mm... Smoki są spoko. Sądzę, że powinieneś poprawić. MOŻE NAWET ZMIENIĆ. Ale i tak jest dobrze.
Odpowiedz
#6
(04-04-2011, 17:16)Hellbringer napisał(a): Ale i tak jest dobrze.

Może powiedzmy tak:
Nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej.
Wiem, wiem żaden tam ze mnie Sapkowski czy Zamboch, ale mam zamiar skończyć to co zacząłem.
Nadal się z tymi smokami zastanawiam, nie chciałbym robić "cośa" w stylu Paoliniego, a i tak w tym co mam teraz na papierze o smokach mowy nie będzie...
Zobaczę jak się to przyjmie wśród tych, którzy pierwsi to czytali ;)
Pozdrawiam ;)

Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
Gościu, jesteś mistrz! Wstawiłeś dywizy, nawet przy cenzurze! Ja niestety nie mogę się przełamać do przeczytania. Bak akapitów mnie zniechęca. ; \
Czasami, gdy pojawiają się nowi, próbują na jeden raz wrzucić wszystko, co mają. Zupełnie, jakby portal miał lada dzień zniknąć z Internetów, a administracja pojechać do Afryki, sprzedawać olejek do opalania rdzennym murzynom.
~Yami
Odpowiedz
#8
Nie ma sensu tego tu dłużej trzymać, poprawię, przeczytacie, ocenicie.
Proszę Administratora o usunięcie.
Chyba, że sam mam to zrobić?
Odpowiedz
#9
Czemu? Niech se będzie. Jak poprawisz, to podmienisz ^^
Czasami, gdy pojawiają się nowi, próbują na jeden raz wrzucić wszystko, co mają. Zupełnie, jakby portal miał lada dzień zniknąć z Internetów, a administracja pojechać do Afryki, sprzedawać olejek do opalania rdzennym murzynom.
~Yami
Odpowiedz
#10
Przepraszam was, bo jak tak się przyjrzeć, to aż w oczy kole...
I chyba jednak smoków się pozbędę, wadzą mi w późniejszych etapach.
Pozdrawiam
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości