Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Miniatura Podróżnik w czasie
#1
Jak dotąd podróże w czasie pozostają w sferze czystej fantastyki i gdyby zapytać o nie przechodnia na ulicy ten z pewnością odparł by, że są one wymysłem marzycieli. Ja jednak mogę z ręką na sercu potwierdzić ich istnienie gdyż doświadczyłem ich niemal bezpośrednio. Co prawda osobiście nie udało mi się odbyć żadnej podróży w czasie, chyba żeby policzyć parę sytuacji gdy o godzinie 15:00 uciąłem sobie piętnastominutową drzemkę, a po obudzeniu okazywało się, że już 18: 30. Jakim cudem się to działo, nie mam pojęcia i obawiam się, że tej zagadki nigdy nie rozwiążę bowiem to dziwne zagięcia czasu mają miejsce zawsze wtedy gdy śpię.

Nie piszę tego tekstu by opowiadać o dziwnych zjawiskach w czasie snu choć może i temu zagadnieniu poświecę w przyszłości parę zdań. To co tu opiszę zdarzyło się gdy byłem w pełni rozbudzony, lecz czasem sam się zastanawiam czy aby na pewno. Oglądałem sobie wtedy jakiś western z Clintem Eastwoodem gdy ktoś zasłonił mi telewizor. Zdaje się, że przy okazji bąknął jakieś „dzień dobry”, lecz poirytowany, tym że ktoś zasłania mi obraz, nie zwróciłem na to uwagi. Już chciałem wyrazić swoją głęboką dezaprobatę w stosunku do manier gościa gdy zorientowałem się, że w ogóle nie powinno go tu być. Wtedy postanowiłem się dowiedzieć kim on jest i skąd się tu wziął.
– Kim ty jesteś i skąd się wziąłeś? – zapytałem.
– Przepraszam jeśli nachodzę Pana w nieodpowiednim momencie – jego kultura od razu mnie udobruchała – Chciałem wpaść po filmie ale podróże w czasie rzadko pozwalają wyskoczyć dokładnie tam gdzie człowiek chciał.

Wtedy dopiero zacząłem uważnie lustrować go wzrokiem ze szczególnym uwzględnieniem cech, które mogły by wskazywać na wariata, żartownisia, a w ostateczności podróżnika w czasie. Wyglądał jednak jak najnormalniejszy na świecie człowiek, ubrany w jeansy i czarny t-shirt. Jednak było w nim coś nietypowego, czego nie byłem w stanie uchwycić słowami.
– Jeśli jesteś podróżnikiem w czasie – zacząłem ostrożnie – to powinieneś chyba mieć jakiś wehikuł czasu.
– Ach tak oczywiście! – wykrzyknął nieznajomy jakby uważał, że sam powinien się domyśleć tego pytania – Powinienem był się domyśleć, że padnie takie pytanie. Oto i mój wehikuł czasu.

Powiedziawszy to wysunął mi przed oczy swoją rękę. Nie zauważyłem w niej niczego szczególnego. Ot, zwykła, lekko owłosiona ręka, w całkiem niezłym stanie i to by było na tyle.
– I gdzie ten wehikuł?
– No tutaj – jegomość potrząsnął znacząco ręką.
– Przecież to ręka jak każda inna.
– Nie chodzi mi o rękę tylko o zegarek!

Faktycznie, na ręce był zegarek. Przyglądnąłem mu się uważnie. Podobnie jak ręka, sprawiał wrażenie mocno przeciętne. Ot najzwyklejszy w świecie naciągany zegarek męski ze stalową kopertą. Po bliższych oględzinach dostrzegłem nadmierną ilość pokręteł, a także to, że był nieznanej mi marki Natus. Mój rozmówca zdaje się odgadł moje myśli:
– Jestem świadom, że wygląd wehikułu jest niepozorny ale będzie mógł go pan zobaczyć w akcji gdy będę wracać.
– W zasadzie racja. To co pana do mnie sprowadza?
– Cóż, to naprawdę głupota – zdało mi się, że mój gość zarumienił się nieco – ale bardzo bym chciał pana autograf.
– Autograf?
– Tak – przytaknął po czym dodał prędko – i jeśli można to jeszcze wspólne zdjęcie.
– Autograf i zdjęcie… – próbowałem uwierzyć w to co słyszę.
– Bo widzi pan.. razem z kolegami bardzo pana podziwiamy. Zresztą podobnie jak cały instytut imagineskopii. Aby móc tu wpaść musiałem postawić skrzynkę Jacka Danielsa i wygrać kilka partii szachowych.
– Oczywiście, jasne – przytaknąłem automatycznie, próbując zrozumieć co właściwe się dzieje. – Autograf i zdjęcie, czemu nie.

Podczas gdy gość szukał po kieszeniach aparatu, próbowałem się dowiedzieć czegoś więcej lecz usłyszałem tylko:
– Przykro mi ale ujawnianie jakichkolwiek faktów z przyszłości mogłoby wpłynąć na zaburzenie kontinuum czasoprzestrzennego, a tego naturalnie nie chcemy.
– Oczywiście! – udawałem, że rozumiem, choć jak na razie przypominało mi to gadki z powrotu do przyszłości.
Podczas robienia zdjęć i składania autografów, a musiałem ich dać chyba kilkadziesiąt bo podobno każdy chciał mieć własny, nie ustawałem w próbach wyciągnięcia jakiejkolwiek informacji. Dowiedziałem się, że aparaty już dawno przekroczyły możliwości ludzkiego oka, a pasek od wehikułu się przeciera i trzeba go wymienić. Nurtowało mnie jednak cóż takiego uczyniłem, że ten młody człowiek postanowił przybyć do mnie z przyszłości. Tuż przed wyskoczeniem (tak nazywał wejście w podróż w czasie) pod naporem moich pytań powiedział tylko to:
– Nie mogę nic zdradzić ale pan też by podziwiał człowieka, który oddał życie z swoje poglądy.

Potem coś postukał przy swoim zegarku i zniknął bez żadnych szczególnych zjawisk towarzyszących. Czym prędzej poszedłem do lodówki by sprawdzić czy wraz z nim nie zniknęło żadne piwo, lecz wszystko było na swoim miejscu. Usatysfakcjonowany tym faktem zacząłem rozmyślać o tym co mnie spotkało. Byłem zdziwiony bo nie przychodził mi do głowy żaden pogląd, za który chciało by mi się umierać. Od tamtego dnia bacznie uważam na to co mówię. Trzy dni temu ktoś zapytał mnie przez facebooka czy lubię masło. Trzeci dzień zastanawiam się co odpowiedzieć.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
(24-09-2014, 00:05)Dudek napisał(a): Jak dotąd podróże w czasie pozostają w sferze czystej fantastyki i gdyby zapytać o nie przechodnia na ulicy(przecinek) ten z pewnością odparł by(odparłby), że są one wymysłem marzycieli. Ja jednak mogę z ręką na sercu potwierdzić ich istnienie (przecinek)gdyż doświadczyłem ich niemal bezpośrednio. Co prawda osobiście nie udało mi się odbyć żadnej podróży w czasie, chyba żeby policzyć parę sytuacji (przecinek)gdy o godzinie 15:00 uciąłem sobie piętnastominutową drzemkę, a po obudzeniu okazywało się, że już 18:30. Jakim cudem się to działo, nie mam pojęcia i obawiam się, że tej zagadki nigdy nie rozwiążę(przecinek) bowiem to dziwne zagięcia czasu mają miejsce zawsze wtedy (przecinek)gdy śpię.

Nie piszę tego tekstu (przecinek)by opowiadać o dziwnych zjawiskach w czasie snu (przecinek)choć może i temu zagadnieniu poświecę w przyszłości parę zdań. To(przecinek) co tu opiszę zdarzyło się(przecinek) gdy byłem w pełni rozbudzony, lecz czasem sam się zastanawiam (przecinek)czy aby na pewno. Oglądałem sobie wtedy jakiś western z Clintem Eastwoodem (przecinek)gdy ktoś zasłonił mi telewizor.(...) Już chciałem wyrazić swoją głęboką dezaprobatę w stosunku do manier gościa (przecinek)gdy zorientowałem się, że w ogóle nie powinno go tu być. Wtedy postanowiłem się dowiedzieć(przecinek) kim on jest i skąd się tu wziął.

– Przepraszam(przecinek) jeśli nachodzę Pana(zaimki z małej litery – to nie list) w nieodpowiednim momencie(kropka) – j(J)ego kultura od razu mnie udobruchała(kropka) – Chciałem wpaść po filmie (przecinek)ale podróże w czasie rzadko pozwalają wyskoczyć dokładnie tam (przecinek)gdzie człowiek chciał.

Wtedy dopiero zacząłem uważnie lustrować go wzrokiem ze szczególnym uwzględnieniem cech, które mogły by(mogłyby) wskazywać na wariata, żartownisia, a w ostateczności podróżnika w czasie.

– Ach tak(przecinek)oczywiście! – wykrzyknął nieznajomy (przecinek)jakby uważał, że sam powinien się domyśleć tego pytania(kropka) – Powinienem był się domyśleć, że padnie takie pytanie. Oto i mój wehikuł czasu.

Powiedziawszy to (przecinek)wysunął mi przed oczy swoją rękę.

– No tutaj(kropka) – j(J)egomość potrząsnął znacząco ręką.

– Nie chodzi mi o rękę(przecinek) tylko o zegarek!

Przyglądnąłem("Przyjrzałem" znacznie lepiej brzmi) mu się uważnie. Podobnie jak ręka, (bez przecinka)sprawiał wrażenie mocno przeciętne. Ot (przecinek)najzwyklejszy w świecie naciągany zegarek męski ze stalową kopertą.

– Jestem świadom, że wygląd wehikułu jest niepozorny (przecinek)ale będzie mógł go pan zobaczyć w akcji (przecinek)gdy będę wracać.

– Tak – przytaknął (przecinek)po czym dodał prędko – i jeśli można(przecinek) to jeszcze wspólne zdjęcie.
– Autograf i zdjęcie… – próbowałem uwierzyć w to (przecinek)co słyszę.

– (...)Aby móc tu wpaść (przecinek)musiałem postawić skrzynkę Jacka Danielsa i wygrać kilka partii szachowych.
– Oczywiście, jasne – przytaknąłem automatycznie, próbując zrozumieć (przecinek)co właściwe się dzieje. – Autograf i zdjęcie, czemu nie.

Podczas gdy gość szukał po kieszeniach aparatu, próbowałem się dowiedzieć czegoś więcej (przecinek)lecz usłyszałem tylko:
– Przykro mi (przecinek)ale ujawnianie jakichkolwiek faktów z przyszłości mogłoby wpłynąć na zaburzenie kontinuum czasoprzestrzennego, a tego naturalnie nie chcemy.
– Oczywiście! – udawałem, że rozumiem, choć jak na razie przypominało mi to gadki z powrotu do przyszłości(To tytuł filmy, więc winien być zapisany w cudzysłowie i z dużej litery).

Podczas robienia zdjęć i składania autografów, a musiałem ich dać chyba kilkadziesiąt (przecinek)bo podobno każdy chciał mieć własny, nie ustawałem w próbach wyciągnięcia jakiejkolwiek informacji.
(...) Nurtowało mnie jednak (przecinek)cóż takiego uczyniłem, że ten młody człowiek postanowił przybyć do mnie z przyszłości.

– Nie mogę nic zdradzić(przecinek) ale pan też by podziwiał człowieka, który oddał życie z swoje poglądy.

Czym prędzej poszedłem do lodówki(przecinek) by sprawdzić(przecinek) czy wraz z nim nie zniknęło żadne piwo, lecz wszystko było na swoim miejscu. Usatysfakcjonowany tym faktem zacząłem rozmyślać o tym(przecinek) co mnie spotkało. Byłem zdziwiony (przecinek)bo nie przychodził mi do głowy żaden pogląd, za który chciało by mi się umierać. Od tamtego dnia bacznie uważam na to (przecinek)co mówię. Trzy dni temu ktoś zapytał mnie przez facebooka (przecinek)czy lubię masło. Trzeci dzień zastanawiam się(przecinek) co odpowiedzieć.

Zacznę od strony estetycznej – brakuje tutaj wcięć w tekście, także przed dialogami. Tutaj dodaje się je tagiem [p] na początku linijki, która ma zaczynać się od akapitu.

Brakuje również wielu przecinków, więc polecam poradnik interpunkcyjny (albo dokładniejsze sprawdzanie przed wrzuceniem): http://podziemieopowiadan.pl/forum/threa...nkcja.html

Tekst przypadł mi do gustu. Napisany jest porządnym, łatwym w odbiorze stylem, a dialogi wydały mi się bardzo naturalne. Przekaz nie jest szczególnie podany na tacy, ale łatwo się go domyślić, co też lubię, bo nie przepadam za tekstami, po których przeczytaniu potrzebna jest długa kontemplacja nad tym, co też autor mógł mieć na myśli.
Zakończenie bardzo mi się spodobało – z pozoru jest nawet zabawne, ale kiedy się zastanowić, wniosek z tego jest raczej pesymistyczny. Cóż, sądzę, że trafnie ująłeś jeden ze współczesnych problemów. :)
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
#3
Hmm... Przeczytałem ten tekst wcześniej na twoim blogu, bo zaciekawił mnie tytuł. Przeczytałem też o mieczach świetlnych – interesujące (szczególnie, że jestem fanem SW).
Ale wracając do tematu, jak zauważyła Vet, masz jasny i prosty w odbiorze styl. Zatem teksty czyta się z łatwością, zrozumieniem i... zainteresowaniem :) Warto jeszcze popracować nad stroną techniczną – czyli interpunkcja, wygląd itp.
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
#4
Przecinki to faktycznie moja Achillesowa pięta. Co do wyglądu to w wordzie akapity są i nie zwróciłem uawagi, że po skopiowaniu zniknęły. Naprawię to gdy tylko znajdę chwilkę czasu.

Co do tego opowiadania o mieczach świetlnych to powstało ono po tym jak kupiłem sobie replikę miecza świetlnego. Chciałem się nim bawić w nocy lecz jest na tyle głośny, że przeszkadzałem rodzicom śpiącym w sąsiednim pokoju.
Odpowiedz
#5
(24-09-2014, 00:05)Dudek napisał(a): – Oczywiście! – udawałem, że rozumiem, choć jak na razie przypominało mi to gadki z powrotu do przyszłości. (A czy nie powinno być to odznaczone jakoś, jako tytuł? Cudzysłów lub choćby kursywa?)


Tekst napisany naprawdę łatwo, lekko i przyjemnie. Czyta się bez żadnych oporów czy przeskoków... No, może w jednym miejscu przecinek mnie uwierał, ale ja się tam na przecinkach za dobrze nie znam (zawsze w ostatniej chwili kasuję lub dodaję takiego gada, to automatycznie Vet się pojawia i HA! MYLIŁAŚ SIĘ! więc ja się w kwestii przecinków mądrzyć nie będę)

Zakończenie urzekło mnie chyba najbardziej. Uroczo komediowe... A jednocześnie nie jest przygłupawe i na siłę. Strasznie mi się podoba, choć wnoszę, żebyś zrobił akapity [p.] na początku zdania, tag bez kropki. Brak akapitów troszkę mi się wżera w mózg.
Say farewell to this predestined world.
Odpowiedz
#6
Rzadko zdarza mi się czytać miniaturki, które szczerze mnie bawią, ale ta mnie rozbroiła. :D
Szczególnie zakończenie, które choć śmieszne, pozostawia gorzki posmak.
Masz przyjemny i lekki styl, który bardzo łatwo przyswoić. Opowiadanie jest proste w przekazie, bez żadnych zbędnych udziwnień, ale niebanalne – czyli takie, jak być powinno. Mi się osobiście bardzo podobało. :)
Niektórzy ludzie nie potrzebują żadnej logiki ani pieniędzy. Nie można ich kupić, torturować ani negocjować z nimi. Niektórzy chcą tylko patrzeć, jak świat płonie.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
Byłoby miło, gdybyś naniósł poprawki od Vetali, sporo pracy w nie włożyła, a i tekst wyglądałby jeszcze lepiej :).
– To wódka? – słabym głosem zapytała Małgorzata.(...)
– Na litość boską, królowo – zachrypiał – czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus.
Michaił Bułhakow – Mistrz i Małgorzata
Odpowiedz
#8
Mam już poprawioną wersję w Wordzie ale została na komputerze w domu – wstawię w weekend

Update

Wstawię w tym tygodniu
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości