Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Kartki.
#1
*Poprawiam*Z mego pamiętnika wypadły kartki. Poleciały wraz z wiatrem. Próbowałem je łapać, lecz umknęły mi. Dokąd prowadzi je wicher? Dokąd zmierzają? W przeszłość (Wersja wcześniejsza)

_______________________________________________________________________________________

http://podziemieopowiadan.pl/forum/threa...-2439.html <–-–- Nowa wersja
–"We are leaves in the wind. Where will we fall? Nobody knows."
-Nadejdzie czas, kiedy zniknę stąd. Słońce zgaśnie, nadejdzie mrok. Stojąc na granicy, zrobię krok. Rozliczony zostanie, każdy mój błąd. Odejdę w wieczny byt. Czy zdążę dojść na szczyt?
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
Że... co? O.o
Nie wiem, nawet jak na miniaturę – dla mnie nieco zbyt krótkie. Przekazu zbytnio nie ma, ot – były kartki i ich nie ma. Moje wróżenie z fusów kawy dzisiaj było bardziej fascynujące... chyba. Nie wiem, nie czułam żadnego napięcia, a może po prostu nie zdążyłam.
Say farewell to this predestined world.
Odpowiedz
#3
O tym samym pomyślałam. Z tego można by było całkiem spoko wierszyk, ale mimo wszystko tutaj jestem na "nie".
Take my mind and take my pain
And heal




Odpowiedz
#4
Damnit :<. Nie wyszło xO.
–"We are leaves in the wind. Where will we fall? Nobody knows."
-Nadejdzie czas, kiedy zniknę stąd. Słońce zgaśnie, nadejdzie mrok. Stojąc na granicy, zrobię krok. Rozliczony zostanie, każdy mój błąd. Odejdę w wieczny byt. Czy zdążę dojść na szczyt?
Odpowiedz
#5
Jako że to biały wiersz a nie miniatura, przenoszę do Poezji.
Odpowiedz
#6
Deszcz bije w uchylone okna. Gęste, czarne chmury zasłoniły niebo i świat zniknął w ciemnościach raz za razem rozświetlanych przez błyskawice. Czy to już noc? Czy może jeszcze dzień? Nieważne. Leżę na łóżku i patrzę na swój pamiętnik, który znajduje się obok mnie. Biorę go i zaczynam delikatnie przeglądać kartki. Ten dobrze znany, cichy szelest wieloletniego papieru. Powolutku przerzucam kolejne strony. Prawie wszystkie są zapisane. Prawie... zostało mi ich tylko parę. Wyciągam wolno swoje stare, pomarszczone dłonie po długopis i zaczynam pisać. Litery przelewają się na pożółkły papier niczym strumyk, nad który chodziłem z przyjaciółmi, kiedy byłem małym dzieciakiem. Moje stopy zaczynają zamieniać się w pył, który jest rozwiewany przez delikatny wiatr od strony okna. Ten sam ukojny wicherek, który towarzyszył mi podczas biwaku z żoną, po której zostały tylko fotografie. Z każdym kolejnym zdaniem znikam coraz szybciej. Ostatnia strona, ostatnie wspomnienie. Teraz tylko połowa mojego ciała już leży na łóżku, jakby reszta była przykryta przez kołderkę, którą okrywałem swoją schorowaną matkę. Wciąż piszę. Jeszcze tylko ostatnie zdanie. Odrywam rękę od skrawka papieru. Moje dłonie i twarz unoszą się w powietrzu, jako pozostałości po mojej dawnej egzystencji. Przestałem znikać niczym człowiek ulepiony z piasku podczas wichury. Patrzę w stronę okna. Słońce znalazło niewielką szparkę w ciemnych kłębowiskach chmur i teraz jasna, wąska wiązka światła wpada przez szybę, rozświetlając mój pamiętnik. Napawam się tym widokiem przez dłuższą chwilę i stawiam ostatnią kropkę. Teraz tylko pamiętnik ze spisanym moim życiem leży na łóżku. Kiedyś ktoś go znajdzie i przeczyta. Wszystko co żywe, ma swój koniec. Tylko wspomnienia będą trwać wiecznie. Wspomnienia spisane za pomocą śmiertelnej ręki, która zamieniła się w piasek. Zagubione w przeszłości, wciąż na nowo wracają za każdym razem, gdy ktoś otworzy mój pamiętnik.
____________________________________________________________________________
Zmieniony wcześniejszy tekst o tym samym tytule.
–"We are leaves in the wind. Where will we fall? Nobody knows."
-Nadejdzie czas, kiedy zniknę stąd. Słońce zgaśnie, nadejdzie mrok. Stojąc na granicy, zrobię krok. Rozliczony zostanie, każdy mój błąd. Odejdę w wieczny byt. Czy zdążę dojść na szczyt?
Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
"geste", "swojemu pamiętnikowy"
...
Serio, Wilczek?
Proszę, czytaj chociaż raz, nim wstawisz.
Say farewell to this predestined world.
Odpowiedz
#8
Właśnie poprawiam i zmieniam.
–"We are leaves in the wind. Where will we fall? Nobody knows."
-Nadejdzie czas, kiedy zniknę stąd. Słońce zgaśnie, nadejdzie mrok. Stojąc na granicy, zrobię krok. Rozliczony zostanie, każdy mój błąd. Odejdę w wieczny byt. Czy zdążę dojść na szczyt?
Odpowiedz
#9
(10-09-2014, 20:39)Samotny wilk ze wschodu napisał(a): Leżę na łóżku i patrzę się (zbędne – osobiście nie lubię, gdy ktoś robi z 'patrzenia' czasownik zwrotny, choć to nie jest błąd; w tym przypadku unikniemy powtórzenia zaimka 'się') na swój pamiętnik, który znajduje się obok mnie.

Z każdym kolejnym zdaniem, (zbędny przecinek) znikam coraz szybciej.

Słońce znalazło niewielką szparkę w ciemnych kłębowiskach chmur i teraz jasna, wąska wiązka światła wpada przez szybę (przecinek) rozświetlając mój pamiętnik. Ta sama, która oświetliła groby moich rodziców i żony (te groby są w pokoju? bo tak ni z gruszki, ni z pietruszki wrzuciłeś zdanie za zdaniem).

Litery zamienią się wtedy w obrazy, a obrazy w (we) wspomnienia. Wspomnienia, które będą wiecznie trwać. (Wspomnienia dotyczą wydarzeń, które się przeżyło. Nie można mieć wspomnień po przeczytaniu cudzego pamiętnika. Niby co wtedy mamy wspominać? Przekombinowane)
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
#10
Cholera. Miało być mądrze, a mi nie wyszło xO.
–"We are leaves in the wind. Where will we fall? Nobody knows."
-Nadejdzie czas, kiedy zniknę stąd. Słońce zgaśnie, nadejdzie mrok. Stojąc na granicy, zrobię krok. Rozliczony zostanie, każdy mój błąd. Odejdę w wieczny byt. Czy zdążę dojść na szczyt?
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości