Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Świeczka
#1
Było sobie pewne małżeństwo. Bardzo szczęśliwe zresztą. On – przystojny, młody człowiek, ona – piękna niewiasta, która miała wielu zalotników. On – dobroduszny, pomagał wszystkim w potrzebie, sam nie chcąc nic w zamian, ona – idealna kobieta, która każdą chwilę spędzała przy pianinie, ze stojącą na nim, wiecznie zgaszoną świeczką. To było idealne małżeństwo. Nie było w nim żadnej kłótni, nienawiści, zazdrości... Można rzec, że ta miłość nie miała prawa istnieć w świecie pełnym wrogości. Wiedzieli to ludzie i wiedział to los.

Ziemia zabrała najpierw jego. Diagnoza była jednoznaczna – rak. Śmierć przyszła kilka lat później. Umarł spokojnie, trzymając rękę swojej pięknej żony, dopóki jego dłoń nie opadła bezsilnie na łóżko. Zamknął oczy i zasnął na wieki.

Kobieta się załamała. Próbowała wszystkich sposobów, aby poczuć ulgę. Topiła swe smutki w alkoholu, próbowała złagodzić ból narkotykami. Wszystko nadaremno. Zmizerniała. Wyglądała jak chodzący kościotrup. Postanowiła szukać ukojenia w muzyce.

Pewnego dnia, kiedy usiadła po raz kolejny przy pianinie, aby dać upust żalowi, rozterce i tęsknocie, spostrzegła coś dziwnego. Świeczka, która stała po drugiej stronie pianina, była zapalona. Zdziwiło ją to, gdyż tej świeczki nigdy nie zapalała. Traktowała ją jako ozdobę. Podeszła i palcami zgasiła płomień. Kiedy usiadła na swoim miejscu, spostrzegła, że świeca nadal się pali. Wiele razy próbowała ją zgasić, ale bezskutecznie. Była przerażona tym zjawiskiem. Po wielu godzinach prób zostawiła woskowy słup w spokoju. Od tamtej pory świeczka paliła się cały czas.

Lata mijały, kobieta starzała się coraz bardziej, świeczka coraz bardziej się zmniejszała. I gdy staruszka była na skraju swego życia, świeczka prawie całkowicie się stopiła. Został tylko niewielki fragment, który palił się malutkim płomieniem. Ona spojrzała na ogień i szepnęła z trudem
– Idę do ciebie.

I świeczka, po wielu latach, zgasła.

_______________________________________________________________________

Taak. Taka sobie miniaturka, wymyślona na poczekaniu.
–"We are leaves in the wind. Where will we fall? Nobody knows."
-Nadejdzie czas, kiedy zniknę stąd. Słońce zgaśnie, nadejdzie mrok. Stojąc na granicy, zrobię krok. Rozliczony zostanie, każdy mój błąd. Odejdę w wieczny byt. Czy zdążę dojść na szczyt?
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
(03-09-2014, 22:14)Samotny wilk ze wschodu napisał(a): On – dobroduszny, pomagał wszystkim w potrzebie (przecinek) sam nie chcąc nic w zamian, ona – idealna kobieta, która każda (każdą) chwilę spędzała przy pianinie, na którym stała wiecznie zgaszona świeczka.

Nie było w nim żadnej kłótni, nienawiści, zazdrości... można (nowa myśl, więc dużą literą) rzec, że ta miłość nie miała prawa istnieć w świecie pełnym wrogości.

Umarł spokojnie (przecinek) trzymając rękę swojej pięknej żony, dopóki jego dłoń nie opadła bezsilnie na łóżko.

Topiła swe smutki w alkoholu, próbowała zasypać (tę) bliznę narkotykami.

Po wielu godzinach prób, (zbędny przecinek) zostawiła woskowy słup w spokoju.

Lata mijały, a (zbędne, bo się powtarza) kobieta starzała się coraz bardziej, a świeczka coraz bardziej się zmniejszała. I gdy dziewczę (o staruszce nie można powiedzieć 'dziewczę') było na skraju swego życia, świeczka prawie całkowicie się stopiła.

Ona spojrzała na ogień i szepnęła z trudem (dwukropek)
– Idę do ciebie.

I świeczka, (zbędny przecinek) po wielu latach (ewentualnie można zostawić tamten przecinek, ale w tym miejscu trzeba wstawić wtedy drugi, by zrobić wtrącenie) zgasła.

Taka sobie miniaturka :)
Nic górnolotnego, ale potrafi wprowadzić w ciepły nastrój – chyba za sprawą tej świeczki, której płomień zawsze kojarzy się z ciepłem. Miło się czytało.
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
#3
Danke schon za poprawy :) (ah ta interpunkcja).
–"We are leaves in the wind. Where will we fall? Nobody knows."
-Nadejdzie czas, kiedy zniknę stąd. Słońce zgaśnie, nadejdzie mrok. Stojąc na granicy, zrobię krok. Rozliczony zostanie, każdy mój błąd. Odejdę w wieczny byt. Czy zdążę dojść na szczyt?
Odpowiedz
#4
(03-09-2014, 22:14)Samotny wilk ze wschodu napisał(a): Bardzo szczęśliwe z resztą (zresztą – w znaczeniu "w końcu, wreszcie", z resztą – w znaczeniu "z resztą pieniędzy poszedłem na piwo").

On – dobroduszny, pomagał wszystkim w potrzebie sam nie chcąc nic w zamian, ona – idealna kobieta, która każda chwilę spędzała przy pianinie, na którym stała wiecznie zgaszona świeczka.

Wszystko na daremno (nadaremno).

Pewnego dnia, kiedy usiadła po raz kolejny przy swoim pianinie, aby dać upust swojemu(zbędne) żalu (żalowi), rozterce i tęsknoty (tęsknocie), spostrzegła coś dziwnego. (wszystkie wypunktowane rzeczowniki powinny być w celowniku – dać upust czemu?)

Wiele razy próbowała ją zgasić, ale bez skutecznie (bezskutecznie).

Lata mijały, a (zbędne) kobieta starzała się coraz bardziej, a świeczka coraz bardziej się zmniejszała.

Dodałam tylko swoje poprawki, nie dublując Stu.
Była taka piosenka "Brzydka ona, brzydki on, a taka piękna miłość". Trochę parafrazowałeś te słowa, ale myśl taka sama, że miłość może być piękna, aż nierealna. Pisanie o miłości nie jest obecnie na topie, dlatego plusik za to dla ciebie. Podobało mi się
– To wódka? – słabym głosem zapytała Małgorzata.(...)
– Na litość boską, królowo – zachrypiał – czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus.
Michaił Bułhakow – Mistrz i Małgorzata
Odpowiedz
#5
A tej piosenki akurat nie znam :O
–"We are leaves in the wind. Where will we fall? Nobody knows."
-Nadejdzie czas, kiedy zniknę stąd. Słońce zgaśnie, nadejdzie mrok. Stojąc na granicy, zrobię krok. Rozliczony zostanie, każdy mój błąd. Odejdę w wieczny byt. Czy zdążę dojść na szczyt?
Odpowiedz
#6
Nie wiem, może jestem jakaś inna, ale akurat do mnie ta miniaturka nie przemawia. Ponadto, ukłuło mnie wyrażenie "zasypanie tej blizny narkotykami".
Co prawda, miniaturka krótka, dość płynna i łatwo się czyta, ale mnie czegoś w niej zabrakło. A i zakończenie było dość... przewidywalne.
No, ale to tylko moje odczucia : )
Say farewell to this predestined world.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
Wymyślona w skacowanej głowie, więc mogłem wiele tutaj skopać :).
–"We are leaves in the wind. Where will we fall? Nobody knows."
-Nadejdzie czas, kiedy zniknę stąd. Słońce zgaśnie, nadejdzie mrok. Stojąc na granicy, zrobię krok. Rozliczony zostanie, każdy mój błąd. Odejdę w wieczny byt. Czy zdążę dojść na szczyt?
Odpowiedz
#8
Tak jak u Gin – " próbowała zasypać tę bliznę narkotykami" brzmi po prostu kiepsko.
Mimo, że miniaturka prosta, to przy czytaniu przeszedł mnie lekki dreszcz. Myślę więc, że mogę powiedzieć, że podobała mi się, chociaż daleko jej było do wymagającej ;)
Niby to wszystko banalne lecz długo się uczyłem cieszyć z prostych rzeczy.
Całe dnie szare przyćmione żalem i narzekaniem gdy teraz na to patrzę ciężko mi uwierzyć.
Zawsze gdy wstaje czeka tu na mnie jakieś wyzwanie bo nieustannie mamy coś tu do odkrycia.
Nawet przegrane coś dają nam a więc idę odważnie i to, co dane mi biorę od życia.
Odpowiedz
#9
Trzecia niezła miniaturka. Prosta i sympatyczna choć ta ucieczka w narkotyki jakoś mi tu zgrzyta, mimo wszystko czyta się bardzo przyjemnie pozostawiając po sobie lekki niedosyt...
Eorth znajduje się w tym miejscu gdzie śpią wszystkie smoki
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości