Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Sci-Fi Wyłapywacz Krwi
#1
Wyłapywacz Krwi



Pierwszy



Sierra Folc od najmłodszych lat różniła się od swoich rówieśników. Czasami nie potrafiła zachować powagi w sytuacjach tego wymagających, śmiała się z każdego – nawet nieudanego żartu, zarażała śmiechem. Była dzieckiem, który nieświadomy cierpienia i bólu na zewnątrz, żył normalnie. Jej rodzice Beatree i Utish Folc, pragnęli żeby ich dziecko przeżyło swoje dzieciństwo jak najlepiej, zachowując wspaniałe wspomnienia. I tak było. Dziewczynka dorastała i stawała się coraz piękniejsza.




W wieku osiemnastu lat, panienka Folc miała długie czarne włosy, w które często wplątywała różne kolorowe pióra, chudą twarz, pełne różowe usta i to co wszyscy twierdzili, że było jej atutem – duże szare oczy. Uwielbiała poznawać nowe rzeczy, pomagała w pracach domowych no i oczywiście była kochaną córką swojej mamy i taty. Ale nie wystarczało jej siedzenie w swoim domu, jeżeli opuszczony zakład włókienniczy można nazwać domem. Snuła się po korytarzach, marząc by postawić stopę za drzwi i wyjrzeć na świat, który tak bardzo często oglądała z zapałem w telewizji.

Czekała tylko na okazję, by wymknąć się i uciec.
– Siers, podaj mi proszę fioletową fiolkę – zawołała z drugiego końca pokoju Natasha, koleżanka Sierry.
Przezwisko "Siers", zawdzięczała swojej babci, która przez brak zębów nie potrafiła wymówić jej imienia. Dziewczyna rozejrzała się za fiolką, a gdy ją znalazła szybko poszła podać ją Natashe. Blondynka, o piwnych oczach siedziała w długiej zielonej sukience i próbowała zrobić coś z białym płótnem przed sobą. Co prawda Natasha miała zadatki na sławną malarkę, ale brakowało jej cierpliwości, czego dowodem były połamane pędzelki na podłodze.
Sierra z uśmiechem podeszła do przyjaciółki, gapiąc się na drżącą rękę blondynki.
– Widzę, że dalej dumasz nad obrazem – odezwała się panna Folc.
Natasha westchnęła, przykładając dłoń do czoła.
– Nic nie wymyślę.
Sierra poklepała ją po plecach, chcąc dodać przyjaciółce otuchy.
– Na pewno, dasz sobie radę – uśmiechnęła się. – Jesteś przecież Natasha Springs – malarka Kaposs.
Co prawda, Natasha nie była Kaposską, tylko narzeczoną Ivena, ale i tak wszyscy traktują ją, jak prawdziwą Kaposskę.
Blondynka podniosła wzrok na przyjaciółkę i podniosła kąciki ust w nikłym uśmiechu.
Za to Sierra wyszczerzyła się do niej, opierając dłonie na jej ramionach.
– No, a teraz, spójrz na płótno i wyobraź sobie piękne pole uprane w świetlne słońca.
Natasha momentalnie przewróciła oczami.
– Znowu zaczynasz?
Sierra odsunęła się od niej i spojrzała na nią rozmarzonym spojrzeniem.
– No, ale pomyśl jakby to było!
– Ja nie muszę sobie tego wyobrażać. Wiem jak to wszytko wygląda, i uwierz mi to nie jest takie wspaniale jak ci się wydaję.
Czarnowłosa usiadła na brzegu stołu i spuściła głowę. Tyle już razy rozmyślała nad tym jak wygląda świat za oknem, że nie zraziły jej nawet takie słowa. Nadal zżerała ją ciekawość.
– Być może kiedyś zobaczysz to co tak zawsze chciałaś zobaczyć. I mam nadzieję, że to co zobaczyć zapiszę się w twojej pamięci.
Sierra pokiwała głową i szybko wyszła z pracowni Natashy.




Jej kucyk podrygiwał za każdym razem, kiedy podskakiwała uważając na dziury w podłodze. Z uśmiechem witała Kapossów, którzy przechodzili koło niej. Nikt już nie był zdziwiony jej dobrym humorem – wszyscy wiedzieli, że dziewczyna żyje w niewiedzy. Minęła korytarz do wyjścia i skierowała się do sypialni jej rodziców. Pchnęła drzwi i weszła do środka. Beatree i Utish siedzieli na łóżku i przeglądali jakieś papiery. Beatree Folc nie była nawet w połowie Kaposską. Jej ojciec poznał ją na wyprawie po jedzenie. Jej matka tak samo jak ojciec szukała jedzenia i spotkali się, zakochali.

Utish miał ciemną karnację i szare oczy, natomiast Beatree była blada i miała brązowe oczy. Sierra odziedziczyła kolor skóry po matce, a kolor oczu po ojcu, co zdarzało się bardzo rzadko
Żadne z nich nie podniosło na córkę wzroku, wydawało by się nawet, że jej nie zauważyli. Dopiero głośne chrząknięcie przywróciło ich do rzeczywistości.
Beatree uśmiechnęła się do Sierry i wyciągnęła do niej dłoń.
– Jak ci minął dzień? – spytał Utish.
– Nawet dobrze – odpowiedziała. – Pomagałam trochę Natashe.
Beatree pokiwała głową.
– To dobrze.
Nie wiedziała czy to gęste napięcie, które zawisło w momencie kiedy tam weszła, czy to miny rodziców powiedziały jej, że coś jest nie tak.
– Co się dzieję? – spytała.
Beatree i Utish wymienili spojrzenia.
W końcu ojciec przysunął się do córki i owinął ramieniem.
– Pamiętasz jak opowiadaliśmy ci jak byłaś mała o Promyczku, który marzył o tym by zaświecić na niebie? Ale niestety Wyłapywacz zawsze stawał mu na drodze? – spytał Utish.
Sierra pokiwała twierdząco głową.
– Tak, pamiętam. Ale co to ma związa...
Matka przerwała jej ruchem dłoni i zaczerpnęła powietrza.
Minęły chyba wieki zanim spojrzała na córkę i wyznała.
– Wyłapywacze są w Starym Nowym Yorku.





Od Autorki: Jakby co to ostrzegam, że dawno nie pisałam i mogłam wyjść z wprawy. Za wszystkie błędy przepraszam, jeżeli się takie nadarzyły. Mam nadzieję, że się spodobało, jak na razie :)
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
(31-08-2014, 19:46)Coffies napisał(a): Czasami nie potrafiła zachować powagi w sytuacjach tego wymagających, śmiała się z każdego –(przecinek zamiast myślnika) nawet nieudanego żartu, zarażała śmiechem. Była dzieckiem, który(które) nieświadomy(nieświadome) cierpienia i bólu na zewnątrz, żył(żyło – podmiotem jest dziecko) normalnie. Jej rodzice(przecinek) Beatree i Utish Folc, pragnęli (przecinek)żeby ich dziecko przeżyło swoje dzieciństwo jak najlepiej, zachowując wspaniałe wspomnienia.

W wieku osiemnastu lat,(bez przecinka) panienka Folc miała długie czarne włosy, w które często wplątywała różne kolorowe pióra, chudą twarz, pełne różowe usta i to(przecinek) co wszyscy twierdzili, że było jej atutem – duże szare oczy.

Snuła się po korytarzach, marząc(przecinek) by postawić stopę za drzwi i wyjrzeć na świat, który tak bardzo często oglądała z zapałem w telewizji.

Przezwisko "Siers", (bez przecinka) zawdzięczała swojej babci, która przez brak zębów nie potrafiła wymówić jej imienia. Dziewczyna rozejrzała się za fiolką, a gdy ją znalazła(przecinek) szybko poszła podać ją Natashe. Blondynka,(bez przecinka) o piwnych oczach siedziała w długiej zielonej sukience i próbowała zrobić coś z białym płótnem przed sobą.

– Na pewno, (bez przecinka) dasz sobie radę – uśmiechnęła się. – Jesteś przecież Natasha Springs – malarka Kaposs.

Co prawda,(bez przecinka) Natasha nie była Kaposską, tylko narzeczoną Ivena, ale i tak wszyscy traktują(traktowali) ją, (bez przecinka) jak prawdziwą Kaposskę.

– No, a teraz, (bez przecinka) spójrz na płótno i wyobraź sobie piękne pole uprane w świetlne słońca.

– No, ale pomyśl(przecinek) jakby to było!
– Ja nie muszę sobie tego wyobrażać. Wiem(przecinek) jak to wszytko wygląda, (bez przecinka) i uwierz mi(przecinek) to nie jest takie wspaniale(-ałe) jak ci się wydaję(e).

Tyle już razy rozmyślała nad tym(przecinek) jak wygląda świat za oknem, że nie zraziły jej nawet takie słowa.

– Być może kiedyś zobaczysz to (przecinek) co tak zawsze chciałaś zobaczyć. I mam nadzieję, że to(przecinek) co zobaczyć(zobaczysz) zapiszę(e) się w twojej pamięci.

Jej kucyk podrygiwał za każdym razem, kiedy podskakiwała(przecinek) uważając na dziury w podłodze.

Sierra odziedziczyła kolor skóry po matce, a kolor oczu po ojcu, co zdarzało się bardzo rzadko(kropka)
Żadne z nich nie podniosło na córkę wzroku, wydawało by(wydawałoby) się nawet, że jej nie zauważyli.

Nie wiedziała(przecinek) czy to gęste napięcie, które zawisło w momencie(przecinek) kiedy tam weszła, czy to miny rodziców powiedziały jej, że coś jest nie tak.
– Co się dzieję(e)? – spytała.

– Pamiętasz(przecinek) jak opowiadaliśmy ci (przecinek) jak byłaś mała(przecinek) o Promyczku, który marzył o tym(przecinek) by zaświecić na niebie?

Minęły chyba wieki (przecinek) zanim spojrzała na córkę i wyznała.
– Wyłapywacze są w Starym Nowym Yorku.

Póki co nie mam za wiele do powiedzenia. Cały początek był taki trochę bajkowy, dopiero pod koniec powiało niepokojem, czyli, jak podejrzewam, tak, jak miało być. Z obszerniejszą oceną poczekam na kolejne fragmenty. :)

Brakuje mi akapitów – wstawia się je tagiem [p.] (bez kropki) na początku linijki, również na początku każdej wypowiedzi bohatera, wtedy tekst ładniej wygląda no i znacznie lepiej się czyta. :)
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
#3
Tak w ogóle.
"36) Użytkownik przed publikacją tekstu zobowiązany jest do pozostawienia co najmniej dziesięciu komentarzy pod tekstami innych użytkowników. Nie wymaga się, by były to długie komentarze z listą poprawek, ale chyba każdy jest w stanie napisać kilka konstruktywnych zdań o przeczytanym tekście."
Once bitten, twice shy.

Moje opowiadania:
Odcienie
Dream
Opowieści menelskie
Odpowiedz
#4
Bardzo przepraszam, ale poza celowymi stylizacjami, mam uczulenie na wstęp w stylu: opko z wyidealizowanym alter ego autorki.
Dlatego opisywanie w pierwszych akapitach cudownego wyglądu i charakteru (z obowiązkową wstawką, że bohaterka jest różna od rówieśników) głównej postaci jest dla mnie przeważnie poważnym błędem.
Czy jej innośc to tylko chichotanie z głupia frant? Może ma po prostu jakieś zaburzenie psychiczne?

***
Była dzieckiem, który nieświadomy cierpienia i bólu na zewnątrz, żył normalnie. Jej rodzice Beatree i Utish Folc, pragnęli żeby ich dziecko przeżyło swoje dzieciństwo jak najlepiej, zachowując wspaniałe wspomnienia.

powinno być:
"Była dzieckiem, które nieświadome cierpienia i bólu na zewnątrz (na zewnątrz czego?), żyło normalnie. Jej rodzice: Beatree i Utish Folc, pragnęli żeby przeżyła swoje dzieciństwo jak najlepiej, zachowując wspaniałe wspomnienia."

****
Dziewczyna rozejrzała się za fiolką, a gdy ją znalazła szybko poszła podać ją Natashe.
komu ją podaje? Natashy.
Imię Natasza tylko w bierniku kończy się literą ę (e)
Takie problemy z odmianą imion obcobrzmiących spotykam często u pisarzy-amatorów.

***
Blondynka, o piwnych oczach siedziała w długiej zielonej sukience i próbowała zrobić coś z białym płótnem przed sobą.

Wyprać? Złożyć w kostkę?

Niestety, ale takie formułowanie zdań wyzwala we mnie chęć komentowania w stylu "Niezatapialnej Armady". Przepraszam.
Polecam coś w tym stylu:
"Blondynka o piwnych oczach siedziała w długiej zielonej sukience i próbowała przywołać do siebie natchnienie wpatrując się w puste płótno naciągnięte na blejtram"

***
– No, a teraz, spójrz na płótno i wyobraź sobie piękne pole uprane w świetlne słońca.
Miałam rację, że chciała wyprać to płotno ;)
Może lepiej "pole skąpane w blasku słońca" ?

***
Szalejesz z myleniem końcówek i przecinkami w przypadkowych miejscach
Co się dzieję? – co się dzieje?
zapiszę się w twojej pamięci – zapisze się w twojej pamięci

***
Szczegółowe opisy wyglądu każdej pojawiającej się postaci i kwestie dziedziczenia koloru oczu są naprawde mało istotne dla opowiadania.

***
Nie wiedziała czy to gęste napięcie, które zawisło w momencie kiedy tam weszła, czy to miny rodziców powiedziały jej, że coś jest nie tak.

Zważywszy na to, że wpadła bez pukania do sypialni rodziców, gęste napięcie jest bardzo uzasadnione.
I tak dobrze, że nie byli nadzy.

***
Trudno mi pisać, czy podobał mi się twój pomysł na opowieść, skoro tak naprawdę czytelnik nie wie, co się dzieje. Ot, kilka zdań bez związku, głownie opisy postaci.

1. dlaczego nikt dziewczyny nie wypuszcza z zamkniętych pomieszczeń?
2. dlaczego żyje w starym budynku fabrycznym?
3. Kim sa Kapposowie?
4. Dlaczego w jednym budynku żyją rózne grupy ludzi i Kapposów?
5. Dlaczego z okien nie widac, co sie dzieje na zewnątrz?
6. Czym może być Promyczek i Wyłapywacz?
Odpowiedz
#5
Cytat:Co prawda, Natasha nie była Kaposską, tylko narzeczoną Ivena, ale i tak wszyscy traktują ją, jak prawdziwą Kaposskę.

Mieszanie czasów. Traktowali.

Cytat:W wieku osiemnastu lat, panienka Folc miała długie czarne włosy, w które często wplątywała różne kolorowe pióra,

Kolorowe starczy, "różne" zbyteczne.

Cytat:świat, który tak bardzo często oglądała z zapałem w telewizji.
Bez "bardzo" i bez "z zapałem" (które to określenie mi akurat jakoś średnio tutaj pasuje) byłoby zgrabniej.

Cytat:– No, a teraz, spójrz na płótno i wyobraź sobie piękne pole uprane w świetlne słońca.

Ugh. Może skąpane w świetle?

Jest sporo pomylonych form i nie takich końcówek, a jak już ktoś wcześniej podkreślił, w taki sposób przedstawiona bohaterka na starcie nieco zniechęca.
[niedozwolony link]
Odpowiedz
#6
Pierwszy rozdział zrodził mnóstwo pytań, na które nie podał odpowiedzi. Przede wszystkim mało dowiadujemy się o świecie, wiemy, że dzieje się tam coś strasznego, czego nieświadoma jest główna bohaterka, ale nie wiemy co. Sierra nie wydaje się zwyczajnym dzieckiem, a otoczenie, w którym żyje, normalnym otoczeniem. Wiadomo, że aby zaciekawić czytelnika, nie można mówić mu wszystkiego, jednak przydaje się żeby wiedział chociaż w jakiej rzeczywistości się znajduje. Podsumowując, przedstawiłaś nam bohaterów, a nie przedstawiłaś świata.

Zrobiłaś też dość dużo błędów, które wyłapali poprzednicy. Pisanie starannie, chociaż męczące, jest bardzo ważne dla odbioru tekstu. Trochę mi to przeszkadzało.

Liczę, że w następnych rozdziałach trochę się wyjaśni. Wydaje się, jakby ten tekst był takim prologiem do prologu. Na pewno zostawił pewien niedosyt.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
Poza paroma błędami, które już wytknięto, muszę powiedzieć że tekst czyta się lekko i całkiem przyjemnie. To co mi się rzuciło w oczy to fakt że zdajesz się mieć talent do kreowania charakteru bohaterów i ich uczuć. Ma się wrażenie że przychodzi ci to naturalnie, bez większych problemów.
Trochę pracy nad zachowaniem odpowiednich czasów, gramatyką, wykreowanie jakiegoś ciekawego świata i chętnie bym kupił książkę którą byś napisała.
Odpowiedz
#8
Przeczytane. Błędów w kij. Nie jest dobrze zacna panienko, mylisz końcówki z dziewczyny robisz na moment chłopaka źle odmieniasz imiona, czyżbyś pisała to będąc pod wpływem miłości? Sama treść jest skromniutka opisy szczątkowe, nic mi nie mówi czemu tekst jest w sci fi a nie np w fantasy, a według mnie powinien, sama wzmianka o Nowym Yorku to troszkę za mało. Postacie są jak duchy w samo południe, ledwo widoczne. Przysiądź nad tym troszkę bo na tą chwilę nie błyszczy.
Eorth znajduje się w tym miejscu gdzie śpią wszystkie smoki
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Horror Kiedy Księżyc ma barwę krwi. Kassandra 7 3,732 12-10-2011, 23:56
Ostatni post: Naxster

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości