Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Fantasy O Alchemyi i Magyi słów zbiór cały.
#1
Pierwsze opowiadanie po dłuższej przerwie i strasznym okresie w którym chciałem pisać tylko i wyłącznie o zombie. Liczę na opinie, krytykę, uwagi. Szczególną uwagę proszę zwrócić na interpunkcje, bo to moja pięta achillesowa. Mam mały problem z formatowaniem, przez co tekst może być nieco nieprzejrzysty.

Słowem wstępu – Kartek plik pierwszy.

„Podobno wszelkie niewyjaśnione zjawiska atmosferyczne na świecie mają związek z narodzinami osób obdarzonych zdolnościami magicznymi. Przesąd ten wywodzi się jeszcze z czasów średniowiecznych arabskich manuskryptów. Prawda ma się jednak nieco inaczej. Zdolności magiczne posiadają wiele źródeł. Dziedziczone przez pokolenia, zazwyczaj słabnące z czasem. Wyuczone, dzięki niezliczonym godzinom poświęceń, nierzadko niosące za sobą psychiczne konsekwencje. Nabyte w kontakcie z potężnymi artefaktami, które to artefakty, jak to bywa w życiu, czasem są aż nazbyt potężne, przez co doprowadzają, a i to w najlepszym wypadku, do natychmiastowej śmierci. Dobrym pytaniem jest „jak to się stało że przez tyle lat ludzkość nie odkryła istnienia magii?”. Przeszkodą w odpowiedzi na nie jest fakt, że zwyczajnie nikt nie wie, nie stara się dowiedzieć. Czarodziej, czarownik, czarnoksiężnik, druid, szaman. Różne zdolności i różne nazwy. Wszystko to jednak opiera się na istnieniu tajemniczej energii która wysyca każdy organizm. Magia sprowadza się do trzech zasad: koncentracji, kontroli i konsekwencji. Koncentracja na zaklęciu, inkantacji, miksturze. Czymkolwiek co jest przedmiotem poczynań magów. Kontrola, pełna kontrola nad ciałem, która zapewnia powodzenie delikatnej materii magicznej, ważnej szczególnie dla elementalistów. Konsekwencja, w końcu każde nałożone zaklęcie, każdy rzucony czar, każdy spożyty eliksir niesie za sobą jakieś następstwa. Rozwaga w operowaniu magią to jedyna gwarancja przynajmniej względnego bezpieczeństwa”. Pamiętnik młodego czarownika. Autor nieznany.
No cóż, każdy ma prawo pisać swój pamiętnik w sposób jaki mu odpowiada – pomyślał Jacob odkładając księgę z powrotem na półkę.

Strych nie był miejscem przytulnym, wręcz przeciwnie – zakurzone szafy, stosy szmat, skrzypiąca drewniana podłoga. Cienkie wiązki światła wpadające przez nieliczne okna, krzyżujące się niechlujnie tylko potęgowały nieodparte wrażenie dziwności skoncentrowanej w tym miejscu. Pech chciał, że przed przeprowadzką to na Jacoba spadł obowiązek odnalezienie i zabrania z tegoż to strychu wszelkich wartościowych rzeczy. Kolekcja płyt winylowych, zdobiona szkatułka na biżuterie, stary skórzany płaszcz, wraz z setkami innych śmieci spakowane do kartonowych pudeł miały trafić do nowego domu. Drewnianej, choć solidnej chaty w środku lasu.
Marzenie ojca Jacoba w końcu się ziściło. Jacob, choć sam na początku nie wiedział, co sądzić o przeprowadzce, w końcu zdecydował się głosować za pomysłem ojca. Dodając do tego głos sprzeciwu ze strony matki, wstrzymanie się obu sióstr i szczekanie psa, które ojciec uznał za głos pozytywny, już po niecałych dwóch miesiącach cała rodzina, mniej lub bardziej szczęśliwa przygotowywała się do wyjazdu. Żegnanie z przyjaciółmi nie było koniecznie. Nowe miejsce zamieszkania znajdowało się zaledwie kilkadziesiąt kilometrów na północ od Green Hive City, rodzinnego miasteczka państwa Ness.
Jacob Ness osiemnastolatek, który postanowił zrobić sobie rok przerwy od szkoły na rzecz samodzielnej nauki rzeczy, jakie uznawał za przydatne w dorosłym życiu. Uczył się naprawy pojazdów mechanicznych, obsługi broni, sztuk walki, gotowania, a nawet uprawy roślin i gry na saksofonie. Z mniej lub bardziej pozytywnym skutkiem. Uznał że przeprowadzka na Szare Wzgórze będzie ciekawym doświadczeniem, więc po przeanalizowaniu wszelkich za i przeciw nie zamierzał oponować. Jego siostry Ginny i Jasmine to bliźniaczki dwujajowe o skrajnie różnych temperamentach i wyglądzie. Rude kręcone włosy opadające radośnie na ramiona, wielkie oczy w kolorze wiosennej trawy. Ginny nie była szczupła, ale w żadnym wypadku nie miała nadwagi, kształty tak idealnie zaokrąglone zdarzają się chyba tylko w snach. Jej wygląd nie hipnotyzował, on wręcz doprowadzał mózg do wrzenia. Afrodyta na jej widok prawdopodobnie pod wpływem presji, wskoczyłaby z powrotem do morza i zniknęła w pianie otaczającej odciętego członka Uranosa. Jasmine była nieco niższa. Kształty, zdecydowanie delikatniejsze, budziły w człowieku opiekuńczość, blond włosy falą otulały niewinną twarz, której jedynym niepasującym do reszty punktem były błękitne oczy, chłodne i przeszywające na wskroś niczym osławiona damasceńska stal. Wygląd obu zdawał się nie być ani trochę dziełem przypadku i miał swoje odbicie w charakterze.

Atmosfera w samochodzie była wybitnie standardowa. Jacob postanowił uciąć sobie drzemkę, a jego skłonność do chrapania dała się we znaki czytającej książkę Ginny.
– Ekhm, mógłbyś ogarnąć to chrapanie? Nie widzisz że się tu czyta? – powiedziała budząc Jacoba szturchnięciem.
– Mogłabyś mnie nie budzić z irracjonalnie gównianych powodów – odpowiedział Jacob, obracając się w stronę szyby i całkowicie ignorując siostrę. Znał Ginny i wiedział, że tak naprawdę nie przeszkadza jej sam fakt chrapania, a to, że dookoła nic się nie dzieje. Ginny była jedną z tych osób, które zbyt długo siedząc w jednym miejscu, przejawiały objawy nadpobudliwości.
– Jas, podaj wodę, zaschło mi w gardle – powiedziała bardziej żywiołowa z bliźniaczek. Jasmine nie odrywając nawet wzroku od wertowanej księgi. Wyszukała butelkę na wyczucie i bez słowa podała ją siostrze
– A w ogóle, co Ty czytasz, nie kojarzę tej książki – Kontynuowała Ginny nadal wyraźnie nudząc się i nie mogąc znaleźć sobie absorbującego zajęcia. Słowa te wybudziły Jacoba pozostającego do tej pory w stanie między snem a jawą.
– Sama nie wiem, „Pamiętnik młodego czarownika” – odpowiedziała Jasmine dość obojętnie.
– Serio? Ciekawi cię stylizowane na pamiętnik źródło zmyślonej wiedzy o zmyślonych rzeczach? Myślałem że czasy w których pod wpływem Rowling biegałaś po domu rzucając zaklęcia już minęły – Wtrącił się Jacob, głosem sugerującym niedawne wybudzenie.
– Po pierwsze, ty też to robiłeś, po drugie rzucać można czary, zaklęcia się nakłada. – odpowiedziała równie obojętnie jak poprzednim razem. Na Szare Wzgórze z Green Hive City faktycznie było raptem kilkadziesiąt kilometrów, problem w tym że w linii prostej i to tylko do obrzeży do których dało się dojechać. Dalej już tylko wąski leśny szlak i obietnica wybudowania drogi w czasie najbliższym. W okolicy nie było wielu domów. Można je było policzyć na palcach obu rąk. Do tego stary kościół w stylu gotyckim i w końcu kawałek dalej, nieźle zaopatrzona stacja benzynowa, która okazała się być pierwszym miejscem w jakie udał się Jacob po przyjeździe.

Sprzątanie pokoju na poddaszu zdawało się być trudnym zadaniem, ale i ciekawą przygodą, istotnie. Szafki pokrywała gruba warstwa kurzu. Sterty papierów walały się bezładnie po podłodze. Pomimo panującego nieporządku zapach, jaki rozchodził się w powietrzu był przyjemny. Intrygująco przyjemny. Pomarańcza, goździki. A może raczej cynamon. Zapach orientu. Jacob nie mógł zlokalizować jego źródła. Trwało chwilę nim dostrzegł rząd fiolek wypełnionych połowicznie różnokolorowymi płynami. Gdy przybliżył jedną z nich do nozdrzy, uświadomił sobie pochodzenie aromatu. Jedyne oznaczenia jakie posiadały fiolki to ciągi znaków nieco podobnych do hieroglifów, nie sugerujących jednak zbyt wiele. Jacob odstawił je na miejsce z zamiarem przyjrzenia się im dokładniej po ukończeniu całej reszty prac.
Papiery walające się po ziemi swoją tematyką w zestawieniu dawały obraz skrajnej abstrakcji, wycinki z gazet, najzwyczajniejsze przepisy, wiersze wyglądające na dzieła raczej nieznanych autorów. Jacob ułożył makulaturę w zgrabny stos po czym zabrał się za odkurzanie. Wbrew oczekiwaniom nie zajęło to aż tyle czasu ile mogłoby wydawać się na pierwszy rzut oka, ale zmęczyło chłopaka na tyle, że zapragnął drzemki. Łóżko idealnie wpasowywało się w klimat domu. Duże, drewniane, toporne a jednak wyciosane na swój sposób z dozą artyzmu. Sen przyszedł momentalnie.

– Zbliżają się. Czuje ich wibrację – rzekł załamanym głosem Antoine – Nigdy nie myślałem że to powiem, ale nie mamy w tym momencie żadnych szans, znaleźli naszą kryjówkę i będą tutaj góra za 24 godziny. – kontynuował ze wzrokiem wlepionym w podłogę.
– Cóż, jeśli mam być szczery nigdy nie chciałem umrzeć dla idei – odpowiedział Franco – Aż do dziś. Dzięki magii przeżyłem najpiękniejsze chwile w swoim życiu, więc jeśli mam za nią zginąć, to chcę tylko żebyś obiecał że śmierć przyjdzie w najbardziej widowiskowej walce jaką ten świat miał okazję zobaczyć – dodał chwytając za krzesiwo. Rozpalił ogień pod tyglem, po czym chwycił za butelkę siwuchy. Pociągnął solidny łyk, a następnie wlał do tygla dwie dokładnie odmierzone miarki. – zapowiada się długa noc i jeszcze dłuższy dzień – powiedział Franco z uśmiechem który mógł zostać uznany za psychopatyczny. Nie wiadomo czy był on wynikiem palenia w gardle jakie pozostawiła po sobie siwucha, czy może faktycznej chorej ekscytacji sytuacją.

Przygód ciągu początek

„Każda szkoła magii ma charakterystyczne dla siebie kolory, zapachy, a w niektórych przypadkach nawet dźwięki. Skupmy się teraz na magii żywiołów. Osoba zajmująca się tym rodzajem magii nazywa się elementalistą. Wcześniej wymienione cechy można bez problemu przypisać intuicyjnie każdemu z czterech podstawowych żywiołów. I tak magia ognia, wiąże się z kolorami wpadającymi w czerwień i pomarańcz, a zapachy jej towarzyszące to cytrusy i korzenie. Magia ziemi to z kolei paleta odcieni zieleni i brązów, najczęściej wymienianymi zapachami z kolei są tymianek, mięta i konopie . Magia żywiołów to drugi poziom wtajemniczenia, do opanowania podstaw nie trzeba wielkich umiejętności, ale panowanie nad nią w pełni graniczy z niemożliwością. Powszechnie znane są przypadki samospaleń, czy nieodwracalnej zamiany w kamień.” Jacob zerkający na zawartość książki przez ramię siostry zastanawiał się kto i po co to napisał. W końcu książką wyglądała na tak starą że komercyjne zastosowanie w masowej sprzedaży była nie możliwa, a magia? Magia nie istnieje.
– Jas, mogłabyś pożyczyć mi tą książkę którą tak namiętnie pochłaniasz od czasu kiedy wpadła ci w ręce? – Spytał Jacob z głosem jakby sam nie wierzył że będzie tracił czas na czytanie takich głupot. Ciekawość jednak wygrała z racjonalnością – Jasmine ?! Słuchasz ty mnie w ogóle – Dodał po chwili gdyż nie zauważył specjalnej reakcji ze strony siostry.
– Hmm? Książkę? A tak książka. – odparła jakby wybudzona z głębokiego snu. Książkę oddała jednak nadspodziewanie bezproblemowo jak na kogoś kto jeszcze chwilę temu był tak zaczytany. Jacob otworzył losową stronę i zastygł ze wyrazem twarzy kogoś, kto poznał naocznie granice sztuki abstrakcyjnej w stylu kaczki rozłupującej orzechy włoskie, gdy w tle leci hymn Francji, a w koło tańczą nagie karły i niedźwiedzie.
– Co ty tam takiego zobaczyłeś? Bo minę masz taką że w konkursie na wtf roku zająłbyś wszystkie miejsca – Spytała się bardziej żywiołowa siostra, która do tej pory biernie rozglądała się przez okno po okolicy. – Przecież to tylko jakieś arabskie znaczki? Skąd taka reakcja – Dopytała gdy sama sprawdziła co takiego zawierała książka.
– Dobra, albo ktoś próbuje mnie wkręcić, albo przypadkiem odkrywamy najpilniej strzeżone tajemnice świata – Odparł Jacob szukając czegoś po kieszeniach.
– Nic nie dzieje się przypadkiem – Wtrąciła jak zwykle spokojnie i tajemniczo Jasmine. Jacob w końcu znalazł to czego szukał, kieszenie bojówek były odpowiednikiem damskiej torebki, pomieszczą wszystko i jeszcze więcej. Fiolka pomimo raczej szczelnego zatkania wydzielała zapach kojarzący się ze świętami. Pomarańczowy oleisty płyn wyglądem nie różnił się wiele od zwyczajnego aromatu do ciasta, tylko na jaką cholerę ktoś miałby trzymać w pokoju zestaw aromatów do ciasta. No chyba że to jakieś erotyczne olejki do masażu, czy aromaterapia. Znaki na fiolce wskazywały jednak na inne zastosowanie.
– Ognie mistrza – Powiedział Jacob jednak zawieszając głos jakby nie dokończył – Trzecie słowo się nie zgadza – dodał w skupieniu.
– Czy możesz mi powiedzieć, o czym ty za przeproszeniem pierdolisz ? – Wyrwała się wyraźnie podekscytowana Ginny
– Chodźcie na zewnątrz – Powiedział Jacob, jednocześnie dając ręką znak by nie zadawały niepotrzebnych pytań. Posłuchały się. Trzymał fiolkę jakby zastanawiał się co właściwie powinien z nią zrobić. Doczytał kilka słów i postanowił zwyczajnie odkręcić fiolkę, jednak po chwili uderzył się otwartą ręką w czoło.
– Czy ty coś ćpałeś – Nie wytrzymała w końcu rudowłosa. Jej wyraz twarzy zmienił się jednak gdy Jacob cisnął fiolką w sporych rozmiarów kamień jakich w okolicy były setki. Głaz natychmiast zajął się ogniem, w każdym skropionym cieczą punkcie wyrosły wesołe płomyczki. Cała trójka chyba nagle straciła orientację w otaczającym świecie. Ginny pierwsza otrząsnęła się z początkowej fazy szoku, podeszła do kamienia i nieufnie i powoli zbliżyła rękę do ognia. W tym momencie jej mina przyjęła jeszcze dziwniejszy wyraz. Wsadziła dłoń prosto w ogień i nabrała nieco cieczy na palce. Na opuszkach natychmiastowo wykwitły płomyki – No to ja chyba nie mam już żadnych pytań – powiedziała machając płonącą ręką do rodzeństwa. W słowniku Ginny nie było określenia na długotrwały szok, bo zwyczajnie nigdy go nie przeżywała. Zawsze wszystko sprawdzała na własnej skórze. A dziwna wrodzona intuicja pozwoliła jej uniknąć rzeczy niebezpiecznych. – Skąd to masz? Albo nie, masz tego więcej? – Dodała jakby nic szczególnego się nie wydarzyło. Jasmine wyrwała się z zamyślenia druga.
– Ognie mistrza Goldberga, wyekstrahowane do skoncentrowanego płynu, o ile sam czar jest prosty, to jego ekstrakcja wymaga już pewnych umiejętności – wzięła głęboki oddech i niespodziewanie zaczęła kontynuować chyba najdłuższą wypowiedź w swoim życiu – Zwyczajna magia iluzji, charakterystyczna dla żydowskich kupców. W końcu jakoś musieli robić interesy. Tylko że – Głos Jas załamał się jak przy sporych wątpliwościach w wierze we własne słowa – To by musiało znaczyć że magia istnieje, a wiadomości zawarte w książce są prawdziwe, przynajmniej częściowo – Jacob otrząsnął się ostatni. Zaczął niepewnie
– Okej, bo ja ogólnie wierzę w magię, póki jest to magia montażu i efektów specjalnych w filmach. A to? To już przeczy prawom fizyki. Ktoś ma jakieś sugestie nim strzelę sobie w łeb, by nie musieć budować całego światopoglądu na nowo? – Powiedział uśmiechając się chyba w najbardziej kretyński z możliwych sposobów.
– Strzelaj, tylko najpierw powiedz skąd to wziąłeś i czy masz tego więcej – Powiedziała Ginny niecierpliwie tupiąc nogą.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
Na akapity cię nie było stać? Ludziom się nie będzie chciało czytać takiej połaci tekstu, tak jak to było ze mną.
Co do opowiadania... Szkoła Magii + Ginny... Wyrwane z kontekstu, ale jednak jakiś sentyment do Harry'ego mam, przez co mi to go przypomina :P
Poczekam na kontynuację i postaram się o bardziej konstruktywną opinię ;)
"Gdzieś pomiędzy złem a dobrem jest zdrowy rozsądek. Tego się trzymajmy." ~ Verguun z południa
"Pieprzyć przeciwników, to ty masz być tym wygranym!" ~ Polleck z Aster Mit

Myśliwi!!!!
Odpowiedz
#3
Cytat:Zdolności magiczne posiadają wiele źródeł. Dziedziczone przez pokolenia, zazwyczaj słabnące z czasem. (Ale że źródła są dziedziczone czy zdolności? Może przedłuż pierwsze zdanie lub zacznij drugie od "są/są one". Dobra, czytam to drugi raz i już nie wiem, jak zmienić to zdanie).

Nabyte w kontakcie z potężnymi artefaktami, które to artefakty (przecinek) jak to bywa w życiu czasem są aż nazbyt potężne, przez co doprowadzają, a i to w najlepszym wypadku, do natychmiastowej śmierci.

Wszystko to jednak sprowadza się do tajemniczej energii (przecinek) która wysyca każdy organizm. Magia sprowadza się (powtórzenie) do trzech zasad: (dwukropek tu byłby dobry) koncentracji, kontroli i konsekwencji.

Koncentracja na zaklęciu, inkantacji, miksturze – czymkolwiek co jest przedmiotem poczynań magów. (Może to twój styl, by sens poprzedniej wypowiedzi zawrzeć ponownie w drugim zdaniu, ale tu byłby dobry myślnik)

Rozwaga w operowaniu magią to jedyna gwarancja przynajmniej względnego bezpieczeństwa.” (zamknij cytat, dopiero potem kropka)

(niepotrzebny myślnik) No cóż, każdy ma prawo pisać swój pamiętnik w sposób jaki mu odpowiada – pomyślał Jacob (przecinek) odkładając księgę z powrotem na półkę.

Strych nie był miejscem przytulnym, wręcz przeciwnie (myślnik) zakurzone szafy, stosy szmat, skrzypiąca drewniana podłoga.

Kolekcja płyt winylowych, zdobiona szkatułka na biżuterie, stary skórzany płaszcz, wraz z setkami innych śmieci spakowane do kartonowych pudeł miały trafić do nowego domu. Drewnianej, choć solidnej chaty w środku lasu.

Jacob (przecinek) choć sam na początku nie wiedział (przecinek) co sądzić o przeprowadzce

Uznał (przecinek) że przeprowadzka na Szare Wzgórze będzie ciekawym doświadczeniem, więc po przeanalizowaniu wszelkich za i przeciw nie zamierzał oponować.

Kształty (przecinek) zdecydowanie delikatniejsze (przecinek) budziły w człowieku opiekuńczość (mam nadzieję, że dobrze wyłapałem wtrącenie tutaj)

– Ekhm, mógłbyś ogarnąć to chrapanie? Nie widzisz że się tu czyta? – Powiedziała (powiedziała – małą literą) (przecinek) budząc Jacoba szturchnięciem.

– Mogłabyś mnie nie budzić z irracjonalnie gównianych powodów – odpowiedział Jacob (przecinek) obracając się w stronę szyby

Ginny była jedną z tych osób, które zbyt długo siedząc w jednym miejscu (przecinek) przejawiały objawy nadpobudliwości.

Dalej sprawdź sobie przecinki przed imiesłowami (–ąc, –łszy, -wszy).

Przepraszam, jeżeli coś poprawiłem nie tak. Chciałem trochę pomóc, choć sam robię sporo błędów. ^^
Starałem się też sprawdzać te rzeczy, przy których mam 80% pewności, że jest źle.

Oczywiście skupiałem się również na fabule. :D
Jestem w połowie tekstu, potem doczytam resztę i odpiszę.
Odpowiedz
#4
Dziękuje za uwagi, część poprawiona, mam nadzieje – rzetelnie. Dalszą część wrzucę w regulaminowym czasie.
Pozdrawiam
Odpowiedz
#5
Doczytałem, trudno mi stwierdzić jak z fabułą, bo się dopiero rozkręca akcja.
Nie rozumiem tylko tego, że nic nie spodziewająca się rodzinka, nie wierząca w magię, miałaby mieć coś wspólnego z tajemniczymi kolesiami, co mówią: "odkryli naszą kryjówkę!". Weirdo :D

Tak jak mówiłem – sprawdź przecinki przed imiesłowami, ale też zapis dialogów.
Odpowiedz
#6
(26-08-2014, 19:38)Lewiatom napisał(a): Słowem wstępu – Kartek (małą literą) plik pierwszy.

Dobrym pytaniem jest (dwukropek)jak (dużą literą) to się stało (przecinek) że przez tyle lat ludzkość nie odkryła istnienia magii?”.

Wszystko to jednak opiera się na istnieniu tajemniczej energii (przecinek) która wysyca każdy organizm.

Czymkolwiek (przecinek) co jest przedmiotem poczynań magów.

No cóż, każdy ma prawo pisać swój pamiętnik w sposób (przecinek) jaki mu odpowiada – pomyślał Jacob (przecinek) odkładając księgę z powrotem na półkę.

(...), już po niecałych dwóch miesiącach cała rodzina, mniej lub bardziej szczęśliwa (przecinek) przygotowywała się do wyjazdu.

Uznał (przecinek) że przeprowadzka na Szare Wzgórze będzie ciekawym doświadczeniem, więc po przeanalizowaniu wszelkich za i przeciw nie zamierzał oponować.

Afrodyta na jej widok prawdopodobnie pod wpływem presji, (zbędny przecinek) wskoczyłaby z powrotem do morza i zniknęła w pianie otaczającej odciętego członka Uranosa (że co? po co to?).

Nie widzisz (przecinek) że się tu czyta? – powiedziała (przecinek) budząc Jacoba szturchnięciem.

Jasmine nie odrywając nawet wzroku od wertowanej księgi. (czy tu nie miał być przecinek?) Wyszukała butelkę na wyczucie i bez słowa podała ją siostrze (a tu kropka?)

– A w ogóle, co Ty (małą literą) czytasz, nie kojarzę tej książki – Kontynuowała (małą literą) Ginny (przecinek) nadal wyraźnie nudząc się i nie mogąc znaleźć sobie absorbującego zajęcia.

Myślałem (przecinek) że czasy (przecinek) w których pod wpływem Rowling biegałaś po domu(przecinek) rzucając zaklęcia (przecinek) już minęły – Wtrącił (małą literą) się Jacob, (zbędny przecinek) głosem sugerującym niedawne wybudzenie.
– Po pierwsze, ty też to robiłeś, po drugie (przecinek) rzucać można czary, zaklęcia się nakłada. (zbędna kropka) – odpowiedziała równie obojętnie jak poprzednim razem. Na Szare Wzgórze z Green Hive City faktycznie było raptem kilkadziesiąt kilometrów, problem w tym (przecinek) że w linii prostej i to tylko do obrzeży (przecinek) do których dało się dojechać. Dalej już tylko wąski (przecinek) leśny szlak i obietnica wybudowania drogi w czasie najbliższym.

Do tego stary kościół w stylu gotyckim i w końcu kawałek dalej, nieźle zaopatrzona stacja benzynowa, która okazała się być pierwszym miejscem (przecinek) w jakie udał się Jacob po przyjeździe.

Sprzątanie pokoju na poddaszu zdawało się być trudnym zadaniem, ale i ciekawą przygodą, istotnie (do czego przypiąć to 'istotnie'?).

Pomimo panującego nieporządku zapach, jaki rozchodził się w powietrzu (przecinek) był przyjemny.

Trwało chwilę (przecinek) nim dostrzegł rząd fiolek wypełnionych połowicznie różnokolorowymi płynami.

Jedyne oznaczenia (przecinek) jakie posiadały fiolki (przecinek) to ciągi znaków nieco podobnych do hieroglifów, nie sugerujących jednak zbyt wiele.

Jacob ułożył makulaturę w zgrabny stos (przecinek) po czym zabrał się za odkurzanie. Wbrew oczekiwaniom nie zajęło to aż tyle czasu (przecinek) ile mogłoby wydawać się na pierwszy rzut oka, ale zmęczyło chłopaka na tyle, że zapragnął drzemki. Łóżko idealnie wpasowywało się (łóżko samo się wpasowało, czy ktoś je wpasował) w klimat domu. Duże, drewniane, toporne (przecinek) a jednak wyciosane na swój sposób z dozą artyzmu.

– Zbliżają się. Czuje ich wibrację – rzekł załamanym głosem Antoine (kropka) – Nigdy nie myślałem (przecinek) że to powiem, ale nie mamy w tym momencie żadnych szans, znaleźli naszą kryjówkę i będą tutaj góra za 24 (słownie) godziny. (zbędna kropka) – kontynuował ze wzrokiem wlepionym w podłogę.
– Cóż, jeśli mam być szczery (przecinek) nigdy nie chciałem umrzeć dla idei – odpowiedział Franco (kropka) – Aż do dziś. Dzięki magii przeżyłem najpiękniejsze chwile w swoim życiu, więc jeśli mam za nią zginąć, to chcę tylko (przecinek) żebyś obiecał (przecinek) że śmierć przyjdzie w najbardziej widowiskowej walce (przecinek) jaką ten świat miał okazję zobaczyć – dodał (przecinek) chwytając za krzesiwo.

Pociągnął solidny łyk, a następnie wlał do tygla dwie dokładnie odmierzone miarki. (jedna spacja zbędna)zapowiada (dużą literą) się długa noc i jeszcze dłuższy dzień – powiedział Franco z uśmiechem (przecinek) który mógł zostać uznany za psychopatyczny. Nie wiadomo (przecinek) czy był on wynikiem palenia w gardle (przecinek) jakie pozostawiła po sobie siwucha, czy może faktycznej (przecinek) chorej ekscytacji sytuacją.

I tak magia ognia, (zbędny przecinek) wiąże się z kolorami wpadającymi w czerwień i pomarańcz, a zapachy jej towarzyszące to cytrusy i korzenie. Magia ziemi to z kolei paleta odcieni zieleni i brązów, najczęściej wymienianymi zapachami z kolei są tymianek, mięta i konopie (zbędna spacja) .

Powszechnie znane są przypadki samospaleń, (zbędny przecinek) czy nieodwracalnej zamiany w kamień.

Jacob zerkający na zawartość książki przez ramię siostry zastanawiał się (przecinek) kto i po co to napisał. W końcu (zbędna jedna spacja) książką (książka) wyglądała na tak starą (przecinek) że komercyjne zastosowanie w masowej sprzedaży była (było) nie możliwa (możliwe), a magia?

– Jas, mogłabyś pożyczyć mi (tę) książkę którą tak namiętnie pochłaniasz od czasu (przecinek) kiedy wpadła ci w ręce? – Spytał (małą literą) Jacob z (zbędne) głosem (przecinek) jakby sam nie wierzył (przecinek) że będzie tracił czas na czytanie takich głupot. Ciekawość jednak wygrała z racjonalnością (kropka) – Jasmine (zbędna spacja) ?! Słuchasz ty mnie w ogóle (pytajnik)Dodał (małą literą) po chwili (przecinek) gdyż nie zauważył specjalnej reakcji ze strony siostry.
– Hmm? Książkę? A tak (przecinek) książka. (zbędna kropka) – odparła jakby wybudzona z głębokiego snu. Książkę oddała jednak nadspodziewanie bezproblemowo jak na kogoś (przecinek) kto jeszcze chwilę temu był tak zaczytany. Jacob otworzył losową stronę i zastygł ze (z) wyrazem twarzy kogoś, kto poznał naocznie granice sztuki abstrakcyjnej w stylu kaczki rozłupującej orzechy włoskie, gdy w tle leci hymn Francji, a w koło tańczą nagie karły i niedźwiedzie. (WTF?)

– Co ty tam takiego zobaczyłeś? Bo minę masz taką (przecinek) że w konkursie na wtf roku zająłbyś wszystkie miejsca (nie znam tego konkursu, ale Ty też masz szanse)Spytała (małą literą) się (zbędne) bardziej żywiołowa siostra, która do tej pory biernie rozglądała się (a jak można się rozglądać czynnie?) przez okno po okolicy. – Przecież to tylko jakieś arabskie znaczki? Skąd taka reakcja – Dopytała (małą literą) (przecinek) gdy sama sprawdziła (przecinek) co takiego zawierała książka.
– Dobra, albo ktoś próbuje mnie wkręcić, albo przypadkiem odkrywamy najpilniej strzeżone tajemnice świata – Odparł (małą literą) Jacob (przecinek) szukając czegoś po kieszeniach.
– Nic nie dzieje się przypadkiem – Wtrąciła (małą literą) jak zwykle spokojnie i tajemniczo Jasmine. Jacob w końcu znalazł to (przecinek) czego szukał, kieszenie bojówek były odpowiednikiem damskiej torebki, pomieszczą wszystko i jeszcze więcej.

No chyba że to jakieś erotyczne olejki do masażu, (zbędny przecinek) czy aromaterapia.

– Ognie mistrza – Powiedział (małą literą) Jacob (przecinek) jednak zawieszając głos (przecinek) jakby nie dokończył (kropka) – Trzecie słowo się nie zgadza – dodał w skupieniu.
– Czy możesz mi powiedzieć, o czym ty za przeproszeniem pierdolisz (zbędna spacja) ? – Wyrwała się (z czego się wyrwała?) wyraźnie podekscytowana Ginny (kropka)
– Chodźcie na zewnątrz – Powiedział (małą literą) Jacob, jednocześnie dając ręką znak (przecinek) by nie zadawały niepotrzebnych pytań. Posłuchały się. Trzymał fiolkę (przecinek) jakby zastanawiał się (przecinek) co właściwie powinien z nią zrobić.

– Czy ty coś ćpałeś (pytajnik) – Nie wytrzymała w końcu rudowłosa. Jej wyraz twarzy zmienił się jednak (przecinek) gdy Jacob cisnął fiolką w sporych rozmiarów kamień (przecinek) jakich w okolicy były setki.

Cała trójka chyba (zbędne – narracja w trzeciej osobie wyklucza takie niepewności) nagle straciła orientację w otaczającym świecie. Ginny pierwsza otrząsnęła się z początkowej fazy szoku, podeszła do kamienia i (, po czym) nieufnie i powoli zbliżyła rękę do ognia. W tym momencie jej mina przyjęła jeszcze dziwniejszy wyraz (to człowiek przyjmuje dziwny wyraz twarzy – mina niczego nie przyjmuje).

Na opuszkach natychmiastowo wykwitły płomyki (kropka) – No to ja chyba nie mam już żadnych pytań – powiedziała (przecinek) machając płonącą ręką do rodzeństwa.

– Skąd to masz? Albo nie, masz tego więcej? – Dodała (małą literą) (przecinek) jakby nic szczególnego się nie wydarzyło.

– Ognie mistrza Goldberga, wyekstrahowane do skoncentrowanego płynu, o ile sam czar jest prosty, to jego ekstrakcja wymaga już pewnych umiejętności (kropka i po myślniku dużą literą) – wzięła głęboki oddech i niespodziewanie zaczęła kontynuować chyba najdłuższą wypowiedź w swoim życiu (dwukropek) – Zwyczajna magia iluzji, charakterystyczna dla żydowskich kupców. W końcu jakoś musieli robić interesy. Tylko że (wielokropek) – Głos Jas załamał się jak przy sporych wątpliwościach w wierze we własne słowa (kropka) – To by musiało znaczyć (przecinek) że magia istnieje, a wiadomości zawarte w książce są prawdziwe, przynajmniej częściowo (kropka) – Jacob otrząsnął się ostatni. Zaczął niepewnie (dwukropek)

Ktoś ma jakieś sugestie (przecinek) nim strzelę sobie w łeb, by nie musieć budować całego światopoglądu na nowo? – Powiedział (małą literą) (przecinek) uśmiechając się chyba w najbardziej kretyński z możliwych sposobów.
– Strzelaj, tylko najpierw powiedz (przecinek) skąd to wziąłeś i czy masz tego więcej – Powiedziała (małą literą) Ginny (przecinek) niecierpliwie tupiąc nogą.

Błędów co nie miara – interpunkcja, interpunkcja, interpunkcja. Polecam nasz forumowy poradnik:
http://podziemieopowiadan.pl/forum/threa...nkcja.html
Również zapis dialogów pozostawia wiele do życzenia. Pomocne informacje znajdziesz tu:
http://podziemieopowiadan.pl/forum/threa...logow.html
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
Reklama AdSense
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości