Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Przedstawienie wydarzeń z różnych perspektyw kontra rodzaje narracji
#1
Witam serdecznie,
Często kusi mnie, aby w swoim tekście użyć narracji rodem z serii pt. "Pieśń Lodu i Ognia". Każdy, kto miał choć przez chwilę do czynienia z tymi książkami, wie o co chodzi: To zwykła narracja trzecioosobowa, z tym, że na początku każdego rozdziału pojawia się nagłówek z imieniem postaci, której oczami będzie nam dane zobaczyć przyszły fragment.
Moje pytanie brzmi: Czy taka narracja pojawia się regularnie w literaturze? Co za tym idzie, czy jej użycie nie jest oczywistym skopiowaniem metody pana Martina?
Zdaje mi się, że relacjonowanie wydarzeń w ten sposób jest kuszące dla początkujących osób, mających w głowie pomysł na powieść z wieloma ważnymi bohaterami. Choćby sam problem czytelnej zmiany podmiotu narracji! =)
Pozdrawiam
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
Może nie czytałem "Pieśń Lodu i Ognia".
Ale co do narracji pierwszoosobowej, to była już stosowana wcześniej. Np. Stanisław Lem "Powrót z Gwiazd"
Spotkałem się jeszcze z kilkoma książkami w narracji pierwszoosobowej, ale nie mogę przypomnieć sobie ich nazwy.;)
Wszyscy mówią, że narracja pierwsza osobowa jest łatwa. Prawda jest jednak taka, że tam łatwo popełnić błąd. Moim zdaniem najlepsza dla początkujących jest narracja trzecioosobowa, bo nie trzeba się ograniczać do przedstawiania wszystkiego z jednej perspektywy.

Edit/ Autor watką się poprawił i zmienił narracje pierwszoosobową na trzecioosobową. Także nie zwracać na to uwagi, bo nie udaje mi się usunąć tego posta.
Once bitten, twice shy.

Moje opowiadania:
Odcienie
Dream
Opowieści menelskie
Odpowiedz
#3
Szczerze mówiąc, to nie spotykałam się za często z taką narracją. Martin pisze dość charakterystycznie jak dla mnie, bo "zmiana punktu widzenia" rozdziałami nie pojawia się w czytanych przeze mnie książkach. Co nie zmienia faktu, że – przynajmniej jak dla mnie – taki sposób narracji jest strasznie męczący. Akcja nagle się urywa w połowie wydarzenia, żeby potem przez kolejne trzy postaci nie działo się kompletnie nic ciekawego i ciągnęło się to jak flaki z olejem.
Say farewell to this predestined world.
Odpowiedz
#4
To pomysł martina, zmałpowany potem nieudolnie przez paoliniego np. Podobnie jest w "Koronie śniegu i Krwi" bodajże. ale to celowe podobieństwo.
I konia, i muła, i osła głupiego,
I mrówke, i żuka, termita martwego,
Gołąbka pokoju białego jak kreda,
Lecz tylko jeża przelecieć się nie da!!!

Odpowiedz
#5
Macie więc jakieś pomysły na narrację pozwalającą przedstawić przebieg wydarzeń z kilku punktów (także w kilku odległych od siebie miejscach)?
Odpowiedz
#6
Przeczytaj sobie "Pięść" by Nawka. Na tym forum. Pisze z perspektywy kilku bohaterów.(także w odległych od sobie miejscach) Poza tym zawsze można pisać 2 narracjami. Trzecioosobowa dla jednego bohatera, pierwszoosobowa dla drugiego.;)
Once bitten, twice shy.

Moje opowiadania:
Odcienie
Dream
Opowieści menelskie
Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
Ciekawy pomysł z tą mieszaną narracją. Nie myślałem o tym! Czy jednak przedstawienie akcji odpowiednio z perspektywy pierwszej lub trzeciej osoby nie łączy się z przypisaniem pewnego poziomu "istotności" postaciom? Na przykład ci relacjonujący wydarzenia z perspektywy pierwszoosobowej mogą okazać się ważniejsi. =)
Odpowiedz
#8
Na przykładzie "Pan lodowego ogrodu", gdzie taka narracja była stosowana. Nie wydało mi się, że któraś jest mniej ważna. ;)
Once bitten, twice shy.

Moje opowiadania:
Odcienie
Dream
Opowieści menelskie
Odpowiedz
#9
Toż coś takiego istniało często, chociaż niekoniecznie z wyraźnym zaznaczeniem, o kim teraz jest pisane. Toż choćby w Wiedźminie też wątki skakały po różnych postaciach i wyraźnie było widać, kto jest bohaterem akurat tego fragmentu.
Niby to wszystko banalne lecz długo się uczyłem cieszyć z prostych rzeczy.
Całe dnie szare przyćmione żalem i narzekaniem gdy teraz na to patrzę ciężko mi uwierzyć.
Zawsze gdy wstaje czeka tu na mnie jakieś wyzwanie bo nieustannie mamy coś tu do odkrycia.
Nawet przegrane coś dają nam a więc idę odważnie i to, co dane mi biorę od życia.
Odpowiedz
#10
Ja własnie tak prowadziłem historię w opowiadaniu "Rose". Od razu zastrzegam – zacząłem je pisać, kiedy jeszcze nie wiedziałem co to w ogóle jest "Pieśń lodu i ognia" :). Taki sposób przyszedł mi do głowy jako dość naturalny, jeśli chce się prowadzić narrację z punktu widzenia różnych osób. Dzięki temu czytelnik nie zgubi się w biegu wydarzeń, szczególnie, gdy fragmenty te są na tyle krótkie, że ciężko szybko sobie uzmysłowić kto, co i z kim.
Można też tak, jak pisze Elas, skakać wątkami, w międzyczasie dając jasno do zrozumienia z czyjego punktu widzenia obecnie toczy się historia, jednak to wymaga dobrego warsztatu i czasem powoduje po prostu lekki narracyjny chaos.
Pozdrawiam :)

P.S. Marookko, w Panie Lodowego Ogrodu ta narracja miała swój bardzo dobrze uargumentowany sens. W innych opowiadaniach mogłaby być nie na miejscu :). Chyba że równie dobrze by ją uzasadnić.
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Myśli bohaterki w narracji 3 os. Kasia Stokrotka 3 1,757 11-06-2016, 23:15
Ostatni post: StuGraMP

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości