Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Fantasy Opowieści menelskie
#1
Zastanawiałem się, czy w ogóle warto dodawać to opowiadanie. Zdecydowałem się, że jednak tak. Historia nie jest najwyższych lotów albo będzie dla was śmieszna, albo żałosna. Zobaczymy ;)

W niewielkiej wsi położonej na południu Polski żyło się ludziom cicho i spokojnie. Wszyscy, którzy mieli szansę wyrwać się z tej zapyziałej dziury, dawno już wyjechali do miast.
Praca na roli, renta przyznana jeszcze za czasów Gierka i sprzedaż złomu były tutaj podstawowymi źródłami utrzymania.
W tej wsi istniały dwa miejsca kultu. Kościół, gdzie cała ludność zbierała się co niedzielę, i sklep „U Maryny”, gdzie niektórym też przychodziło klęczeć i śpiewać podczas codziennych spotkań z przyjaciółmi.
Jednymi ze stałych bywalców byli Józek i Staszek. Dwaj przyjaciele, którzy razem przepili z cysternę wódki i nie raz nie dwa śledzili razem węża*. Pewnego dnia przydarzyła im się ciekawa przygoda.
Dzień zaczął się rutynowo. Spotkali się przed sklepem w godzinach jego otwarcia. Postanowili rozgonić chmury i zakupili kilka butelek wódki.
Grubo po ósmej – bo była już ósma dziesięć – otworzyli pierwszą flaszkę. Po wypiciu kilku łyków tego rozjaśniacza umysłu wpadli na genialny pomysł. Zapalą ognisko nad rzeką i dla towarzystwa kulturalnie wypiją trochę alkoholu. Kupili na kreskę dwie laski kiełbasy i ruszyli w drogę. Jednak nie dotarli do miejsca, które uznawali za docelowe, bo coś im przeszkodziło.
– Józek, patrz… – zawołał mężczyzna o czerwonym nosie.
– A co to? – powiedział tępo ten, który został nazwany Józkiem.
Przed nimi kilka centymetrów nad ziemią, lewitowało wielkie metalowe jajo. Mężczyźni popatrzyli po sobie i jakby czytając sobie w myślach, uśmiechnęli się jednocześnie.
– Jak myślisz, ile za to dostaniemy? – powiedział Józek i pociągnął łyk przezroczystego płynu z butelki.
– No, trochę tego będzie – rzekł Staszek i wziął flaszkę od kolegi.
Obaj podeszli bliżej, żeby dotknąć latającego obiektu. Nagle z wielkiego jaja wydobył się męski syntetyczny głos.
– Welcome to the Universe Machine number 17b14. – Klapa maszyny odsunęła się na bok, zapraszając przybyłych.
Józek i Staszek rzecz jasna nie zrozumieli, ale nie bardzo ich to przejęło. Wypili jeszcze po łyku przezroczystego płynu i nabrali odwagi, żeby wejść do środka.
Naprzeciwko wielkiego kokpitu znajdowały się dwa czarne fotele, a cała reszta miała biały kolor.
– To jakiś samolot… – powiedział z ekscytacją Staszek.
– Ja żem latał samolotem, odsuń się. – Józek odepchnął kolegę na bok.
Na jednym z ekranów widniały jakieś liczby i napisy. Przyjaciel Staszka zdenerwowany tym, że nic nie rozumie, uderzył w klawiaturę i komputer zwariował. Drzwi zamknęły się głucho, więżąc ich w środku.
– Selected startup procedure. Transfer to the Planet Per. Perform? – odezwał się syntetyczny głos.
Jasna cholera – wydarł się Staszek, a komputer odczytał jego słowa jako zgodę.
Dwóm towarzyszom pociemniało nagle w oczach i zatkało uszy. To nie było przyjemne uczucie, zwłaszcza gdy miało się już co nieco promili w czubie. Na szczęście żadne inne objawy fizyczne nie wystąpiły.
Józek głośno ziewnął, jakby znużyła go ta kilkusekundowa podróż i usłyszał z głośników:
– Welcome to the Planet Per.

*Śledzić węża – iść zygzakiem w stanie nietrzeźwym.
Once bitten, twice shy.

Moje opowiadania:
Odcienie
Dream
Opowieści menelskie
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
Jedno pytanie czemu statek kosmiczny obcych mówi po angielsku? Poza tym jest ok dla mnie ;p
Eorth znajduje się w tym miejscu gdzie śpią wszystkie smoki
Odpowiedz
#3
(15-08-2014, 13:05)marookko napisał(a): Praca na roli, renta przyznana jeszcze za czasów Gierka i sprzedasz(sprzedaż) złomu były tutaj jednym źródłem utrzymania.

W tej wsi istniały dwa miejsca kultu. Kościół, gdzie cała ludność zbierała się co niedziele(niedzielę)(przecinek) i sklep „U Maryny” (przecinek) gdzie niektórym też przychodziło klęczeć i śpiewać, (bez przecinka) podczas codziennych spotkań z przyjaciółmi.

(brak akapitu)
Grubo po ósmej – bo była już ósma dziesięć – otworzyli pierwszą flaszkę.

– Józek (przecinek) patrz… – zawołał mężczyzna o czerwonym nosie.

(brak akapitu)Przed nimi kilka centymetrów nad ziemią, (bez przecinka) lewitowało wielkie metalowe jajo.

– Jak myślisz, ile za to zostaniemy(dostaniemy)? – powiedział Józek i pociągnął łyk przezroczystego płynu z butelki.
– No (przecinek) trochę tego będzie. (bez kropki)– rzekł Staszek i wziął flaszkę od kolegi.

(brak akapitu)Obiję(Obaj) podeszli bliżej, żeby dotknąć latający obiekt(latającego obiektu – kogo? czego?). Gdy nagle, (bez przecinka)z wielkiego jaja wydobył się męski syntetyczny głos.
– Welcome to the Universe Machine number 17b14(kropka) – Klapa maszyny odsunęła się na bok, zapraszając przybyłych.

(brak akapitu)
Józek i Staszek rzecz jasna nie zrozumieli, ale nie bardzo ich to przejęło. Wypili jeszcze po łyku przezroczystego płynu i nabrali odwagi, żeby wejść do środka.

Naprzeciwko wielkiego kokpitu były usadowione("usadowione" nie pasuje do tego znaczenia, lepiej po prostu samo "były" albo "znajdowały się") dwa czarne fotele, a cała reszta miała biały kolor.
– To jakiś samolot…(brak spacji)– powiedział z ekscytacją Staszek.

– Ja(Jeśli to nie jest gwarowe "tak", a po prostu "ja" w sensie osoba, to bez przecinka), żem latał samolotem, odsuń się. – o(O)depchnął kolegę na bok.

– Jas…(Po co ten wielokropek w środku wyrazu?) na cholera – zadarł(Zadarł? A nie "wydarł", "krzyknął"? "Zadrzeć" ma inne znaczenie) się Staszek, a komputer odczytał jego słowa jako zgoda(zgodę).

Dwóm towarzyszą(towarzyszom) pociemniało naglę(e) w oczach i zatkało uszy.

Całkiem zabawnie się zapowiada, pomysł raczej niezły, więc zastanawiam się, jak to się dalej potoczy. :D Ciekawa jestem, co czeka tę lubiącą alkohol parkę. :)
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
#4
Może jestem jakiś inny, ale nie miałem się tutaj z czego śmiać, ale zapowiada się na fajną opowieść, o ile będzie wódka :ok:

I czemu statek kosmiczny jest pusty? lol
"Gdzieś pomiędzy złem a dobrem jest zdrowy rozsądek. Tego się trzymajmy." ~ Verguun z południa
"Pieprzyć przeciwników, to ty masz być tym wygranym!" ~ Polleck z Aster Mit

Myśliwi!!!!
Odpowiedz
#5
Dziękuje Vet za poprawki ;)
Prime akurat odpowiedź na Twoje pytanie jest łatwa. ;)
Jak przyjeżdżasz samochodem do innego miasta, to też cały czas siedzisz w samochodzie? :)
Once bitten, twice shy.

Moje opowiadania:
Odcienie
Dream
Opowieści menelskie
Odpowiedz
#6
No, ale bez jaj ze sobie postawili na widoku :P I w dodatku Anglojęzyczni kosmici? xd
"Gdzieś pomiędzy złem a dobrem jest zdrowy rozsądek. Tego się trzymajmy." ~ Verguun z południa
"Pieprzyć przeciwników, to ty masz być tym wygranym!" ~ Polleck z Aster Mit

Myśliwi!!!!
Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
Cytat:W niewielkiej wsi położonej na południu Polski żyło się ludziom cicho i spokojnie. Wszyscy, którzy mieli szanse (ę) wyrwać się z tej zapyziałej dziury, dawno już wyjechali do miast.

Praca na roli, renta przyznana jeszcze za czasów Gierka i sprzedaż złomu były tutaj jednym (podstawowymi źródłami, bo wymieniłeś więcej niż jedno źródło) źródłem utrzymania.

Dwaj przyjaciele, którzy razem przepili z cysternę wódki i nieraz (nie raz – http://portalwiedzy.onet.pl/140880,,,,ni...haslo.html) nie dwa śledzili razem węża*.

Spotkali się pod (przed lub obok – pod sklepem byłoby trudno :)) sklepem w godzinach jego otwarcia.

Kupili na kreskę dwie laski (dwa pętka) kiełbasy i ruszyli w drogę. Jednak nie dotarli do miejsca, które uznawali za docelowe, bo coś im przeszkodziło.

Gdy (moim zdaniem zbędne) nagle z wielkiego jaja wydobył się męski syntetyczny głos.

– To jakiś samolot… – powiedział z ekscytacją Staszek.
– Ja żem latał samolotem, odsuń się. – odepchnął kolegę na bok. (jeśli to słowa Staszka, to niepotrzebny nowy akapit, jeśli Józka, to zapis powinien brzmieć – Józek odepchnął kolegę na bok.)

Przyjaciele od szklaneczki w kosmosie – może być ciekawie. Tylko co oni będą pili, no już się martwię :D.
– To wódka? – słabym głosem zapytała Małgorzata.(...)
– Na litość boską, królowo – zachrypiał – czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus.
Michaił Bułhakow – Mistrz i Małgorzata
Odpowiedz
#8
Dziękuje Nawka za poprawki ;)
Prime:
Kto powiedział, że na widoku i kto powiedział, że kosmici? :)
To wszystko jest częścią Twojej wyobraźni. Przecież nie napisałem, że to kosmici ani że stało na widoku. To jest Twoja własna interpretacja tekstu ;)
Once bitten, twice shy.

Moje opowiadania:
Odcienie
Dream
Opowieści menelskie
Odpowiedz
#9
Aaaaaaaa... Okej widać mały spojler przyszłości? :P
I skoro nie było na widoku to jak oni go znaleźli? o.O
"Gdzieś pomiędzy złem a dobrem jest zdrowy rozsądek. Tego się trzymajmy." ~ Verguun z południa
"Pieprzyć przeciwników, to ty masz być tym wygranym!" ~ Polleck z Aster Mit

Myśliwi!!!!
Odpowiedz
#10
Mam wrażenie, że robisz to specjalnie ;)
Np. Często, żeby dostać się nad rzekę, trzeba przedzierać się przez krzaki. Tym bardziej że to wieś, gdzie jest pełno nieuczęszczanych ścieżek.
Once bitten, twice shy.

Moje opowiadania:
Odcienie
Dream
Opowieści menelskie
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości