Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Najgorsza książka.
#1
Nigdzie nie widziałem tego wątku, więc postanowiłem go stworzyć.
Jaka i dlaczego, jest najgorsza książka, po którą kiedykolwiek sięgnęliście.
Można podać więcej niż 1 tytuł ;)

Ja zacznę:
"Stoneheart. Kamienne Serce" Charlie Fletcher
Jest to jedna z kilku książek, których nie zdoiłem skończyć.
Śmieszny wydał mi się sam pomysł na książkę. Młody chłopak rozwala przypadkiem płaskorzeźbę..Budząc ze snu posągi.. xD I co ciekawe. Posągi chodzą, latają, biegają, strzelają, mówią.. a nikt z mieszkańców Londynu tego nie widzi ani nie słyszy, oprócz bohatera.
Poza tym niby coś się dzieje w tej książce. Bohaterowie biegają, biegają i biegają. Główny bohater wydał mi się nieco dziecinny jak na swoje 20 lat.
Zdecydowanie nie polecam.
Once bitten, twice shy.

Moje opowiadania:
Odcienie
Dream
Opowieści menelskie
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
O, okazja do wyżalenia się. :D

Hm, z początku chciałam mało oryginalnie podać sagę "Zmierzch", którą przeczytałam tylko po to, żeby móc bezkarnie ją krytykować (xD), ale jest coś, czego przeczytanie kosztowało mnie znacznie więcej – "Pielgrzym" Paula Coelho. Czytało mi się ją tym gorzej, że nie mogłam jej zamknąć – była to lektura do drugiego etapu konkursu przedmiotowego z polskiego. W tej książce najbardziej dobijała mnie tendencja autora do szukania głębi tam, gdzie wcale jej nie ma – tytułowy bohater (jakże zaskakująco) odbywa pielgrzymkę, podczas której odbywa jakieś próby i przydarzają mu się dziwne zjawiska, w tym wizja zjadania żywcem przez robaki w trumnie (autor, oprócz napisania, że zjadają one całe ciało, musiał koniecznie dopisać, że zjadają również przyrodzenie bohatera.) Pojawia się również (a jakże) motyw walki ze złem (Szatanem pod postacią psa), oczywiście wspaniały pielgrzym wygrywa i dociera do swojego celu, przeżywa wielką przemianę duchową, blabla. Wszystko to napisane jest (w moim odczuciu) całkiem niepotrzebnie skomplikowanym językiem; odbierałam to tak, jakby pod woalką zawiłych sformułowań autor ukrywał to, że to, o czym pisze wcale nie jest tak skomplikowane, jakby sobie życzył.
Ja w tej rzekomo odkrywczej, zmieniającej spojrzenie czytelnika na świat książce nie znalazłam kompletnie nic odkrywczego. I podejrzewam, że każdy, kto wychodzi z domu i samemu poznaje otaczający świat, odniósłby takie samo wrażenie.
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
#3
Najgorsze zło to "Cierpienia Młodego Wertera"! No chyba, że jako środek nasenny... Wtedy są najlepsze, nigdy mi się tak szybko nie zasypiało niż nad tym...
I konia, i muła, i osła głupiego,
I mrówke, i żuka, termita martwego,
Gołąbka pokoju białego jak kreda,
Lecz tylko jeża przelecieć się nie da!!!

Odpowiedz
#4
No, a ja jednak polecę banałem. Jak świat wielki i szeroki – nie wiem czy widziałam większy chłam od sagi "Zmierzch". Była nielogiczna, prosta i... i jakaś taka, nieszczególnie pociągająca. Ale na plus – wiem co jest w niej tak bardzo nie tak i wiem jak mogę cisnąć ;]

Drugą książką jest, czy może raczej są – "Krzyżacy". Akcja rozwlekła, ciężkostrawna. Ja wiem, że byłam w gimnazjum i w ogóle, ale nigdy nie zdarzyło mi się, bym nie mogła przebrnąć przez pierwszych 100 stron przez trzy miesiące, choć się starałam.

Mam jeszcze jedną książkę, która jest jednocześnie najgorszą, jak i strasznie interesującą, fascynującą powieścią i czytałam ją z wypiekami na twarzy. "Pekińska koma" – mój biedny żołądek bardzo mnie nie lubił za wszystkie opisy fizjologiczne zachodzące w organizmie, opis wszystkich płynów ustrojowych i wydzielin, krwawych rzezi oraz, za przeproszeniem, "picie moczu niemal umarlaka, bo to uzdrawia". Pod tym względem – najgorsza książka jak dla mnie. Pod względem problematyki, historii, treści – nie sklasyfikowałabym jej tak ;]
Say farewell to this predestined world.
Odpowiedz
#5
Osobiście pod "najgorsze" podpiąłbym dużą część lektur szkolnych, szczególnie tych ze szkoły średniej.
Może i są to jakieś klasyki literackie (prawdopodobnie zaczynam bredzić, więc oszczędźcie mi rugania), ale co mnie obchodzi, że facet załapał jakieś choróbsko i chodził w kamizelce od Żyda (bodajże "Kamizelka")? Czytało się naprawdę kiepsko i niby miało skłonić człowieka do refleksji nad miłością (według mojej polonistki, ha!).
Pokręcony shit, który łatwo zapomnieć? – Check. ("Ferdydurke")
Jeszcze więcej pokręconego shitu, o którym ciężej zapomnieć? – Check. ("Nie-boska komedia")
Romantyczny i tragiczny bohater-sierota? – Check. ("Cierpienia Młodego Wertera")
Domy ze szkła, kiełbasa wyborcza i obłąkany, który postanawia wyruszyć do Polski? – Check. ("Przedwiośnie")
Książka, z której wyniosłem jedynie to, że chałupa miała kanarkowy kolor (co pewnie jest błędem), a miłość głównego bohatera była zarozumiałą dziewuchą? – Double. Motherf***in'. Check. ("Lalka")
Nie narzekam jedynie na "Zbrodnie i karę", ale ponoć jestem tym z gatunku o innych gustach literackich.

Ogólnie podziwiam ludzi, którzy są w stanie zapamiętać słabą książkę – taka szybko znika z mojego umysłu, pozostawiając jedynie wrażenie pamiętania tytułu, coby się nie naciąć w przyszłości i odpowiednio zareagować na słabą książkę.
"A więc jedyne, czym się potrafisz pochwalić, to tym, ile przeleciałeś dziewczyn? Super, to stawia cię niewiele wyżej niż małpy. Przewagę daje ci to, że potrafisz obsłużyć telewizor i spuścić wodę w kiblu."
Odpowiedz
#6
Większość szkolnych lektur jest nudna jak flaki z olejem, a przekazu wielkiego też zbytnio nie mają. Totalna beznadzieja, dopiero kilka lektur z ostatniej klasy ratowało sytuację, np. opowiadania Borowskiego albo Inny Świat – Herling-Grudziński, no i Zbrodnia i Kara oczywiście. Chyba najgorsze z tego było Ferdydurke, Dziady, Nad Niemnem itd...
Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
zgodzę się. w sumie większość lektur była trudna do przebicia, ale kwestia leży w tym, że poza "Krzyżakami" większości z tych lektur nie byłam w stanie przeczytać do końca – oczywiście, że "z braku czasu". Jeśli chodzi o lektury które przeczytałam, to w liceum, rzeczywiście, był to "Inny świat" Herlinga-Grudzińskiego oraz "Opowiadania" Borowskiego, jeszcze jedna była książka z tego tematu i ją przeczytałam. Tak to jeszcze "Dziady" Mickiewicza – trzecia część była jeszcze całkiem znośna, ale na tym koniec. No, i może Mitologia Grecka.
Say farewell to this predestined world.
Odpowiedz
#8
Co do lektur. Jedyne, które dobrze wspominam to: Opowiadania Borowskiego, Inny świat, Rozmowy z katem i Jądro Ciemności. Jednak teraz podobno kanon lektur się zmienia (włączyli podobno opowieści z Narnii, Bajki robotów Lema, Hobbit, Sherlock Holmes itd.) I bardo dobrze.
A co do najgorszych to "Lalka" "Granica" i "Krzyżacy". :P
Poza tym warto mi tu dodać (nie lekturę) Książkę pana Andrzeja Sapkowskiego pt. "Żmija"
Wielki potok nieznanych dla czytelnika terminów. Mimo że rosyjski nie jest mi obcy o tyle "afgański" i wszystkie te nazwy broni spawają, że autor zanudza i wygląda, jakby się chwalił swoją wiedzą.
Co więcej, beznadziejna fabuła. Książka wydaje się, być pisana na siłę.
Zdecydowanie najgorsza książka Pana Sapkowskiego ;)
Once bitten, twice shy.

Moje opowiadania:
Odcienie
Dream
Opowieści menelskie
Odpowiedz
#9
Ja akurat będę bronił "Kamizelki", miałem ją nas swojej maturze i naprawdę nie widzę powodu do określania jej "najgorszą książką". Co innego "Krzyżacy" albo "Chłopi" tudzież "Nad Niemnem".
I zgadzam się co do "Żmii"... strasznie słaba jak na autora.
Odpowiedz
#10
A ja lubiłam lektury. Wyjątkiem byli Krzyżacy i w Pustyni i w Puszczy xD

A najgorsza książka to była parodia Zmierzchu, ale nie pamiętam tytułu :/
Take my mind and take my pain
And heal




Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości