Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Fantasy Z pamiętnika awanturnika
#1
To mój debiucik, więc poprawki mile widziane.

WSTĘP

Sama nie mogę uwierzyć, że to piszę, ale Max tak prosił. Twierdzi, że ta historia nie powinna umrzeć wraz z nami. Nawet nasze dzieci o niej nie wiedzą. I dobrze, jeszcze wpadłyby im do głowy jakieś głupie pomysły. Kiedy się włada jakimś krajem, nawet tak liberalnym jak Kraln, trzeba zachowywać się, jak na władców przystało, a przynajmniej tak uważam. Swoją drogą najwyższy czas, żeby to wszystko opisać. Mamy już z Maxem po sto osiemdziesiąt sześć lat, a to wcale nie jest normalne. Wydaje mi się, że wiem, skąd się wzięła nasza długowieczność, ale opiszę to, kiedy przyjdzie odpowiednia pora.
Obok mnie stoi lustro, chyba jedyne w całym Kraln. Na ogół używa się tu polerowanego srebra, ale uparłam się na prawdziwe zwierciadło. W końcu jestem królową, stać mnie. Podoba mi się to, co w nim widzę, mimo moich stu osiemdziesięciu sześciu lat wcale nie czuję się staro. Włosy nadal mam brązowe, bez cienia siwizny, a oczy duże i niebieskie. O nie, nie jestem zgrzybiałą, zgiętą wpół staruszką. Jeżeli chodzi o wiek, to zdradza mnie jedynie twarz poprzecinana siateczką zmarszczek. Zawsze chciałam je mieć i kiedyś nawet specjalnie się marszczyłam. Był to protest przeciwko jaskrawemu seksizmowi. Chodziło o to, że mężczyzna może mieć zmarszczki, blizny, cokolwiek bądź i nadal się liczy, a kobieta, żeby coś osiągnąć, musi być piękna, gładka i młoda. Niesprawiedliwe? No właśnie, ale dosyć o moim wyglądzie, czas zacząć. Oto historia mojego życia:
Biegłam. Gałęzie chłostały moją twarz i całe ciało. Była to rozpaczliwa ucieczka przed nieuniknionym. Miałam jednak szczerą nadzieje, że mnie nie dopadną. Lekko przeskoczyłam leżące w poprzek ścieżki drzewo i pomknęłam dalej. Zwycięstwo było coraz bliżej, już prawie nie słyszałam pogoni, gdy nagle.
– Aaaaaa! – wrzeszczałam, kiedy wznosiłam się w górę, by na koniec zawisnąć głową w dół, z pętlą zaciśniętą wokół lewej stopy. No tak, niechcący wbiegłam na szlak linii sideł długiego Teda. Za mną słychać głośny oddech pogoni. Dopadli mnie. Mój ojczym Eryk rozluźnił pułapkę, jego brat Walez postawił mnie na ziemię, a kiedy próbowałam się wyrwać, przytrzymał swoimi wielkimi, białymi od mąki dłońmi. No to kupa. Czego bym nie zrobiła i tak skończę w bali z zimną wodą. Czy to głupie święto musi być już dzisiaj?
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
(25-07-2014, 22:19)anayay napisał(a): To mój debiucik, więc poprawki mile widziane.


Sama nie mogę uwierzyć, że to piszę, ale Max tak prosił. Twierdzi, że ta historia nie powinna umrzeć wraz z nami. Nawet nasze dzieci o niej nie wiedzą. I dobrze, jeszcze wpadłyby im do głowy jakieś głupie pomysły. Kiedy jest się Władcami jakiegoś kraju, nawet tak liberalnego jak Kraln trzeba zachowywać się jak na władców przystało, a przynajmniej tak uważam. Swoją drogą najwyższy czas żeby to wszystko opisać. Mamy już z Maxem po sto osiemdziesiąt sześć lat, a to wcale nie jest normalne. Wydaje mi się, że wiem skąd się wzieła(wzięła) nasza długowieczność ale opiszę to w kiedy przyjdzie odpowiednią pora.
Obok mnie stoi lustro, chyba jedyne w całym Kraln. Na ogół używa się tu polerowanego srebra ale uparłam się na prawdziwe lustro.(możesz użyć zwierciadło) W końcu jestem królową, stać mnie. Podoba mi się to co w nim widzę, wcale nie czuję się staro.( wybacz, to zdanie mi nie pasuje. Podoba Ci się co w nim widzisz..a potem piszesz, że nie czujesz się staro. Wiem co masz na myśli, ale połącz to jakoś) Moje włosy nadal są brązowe, bez cienia siwizny a oczy duże i niebieskie. O nie, nie jestem zgrzybiałą zgiętą w pół staruszką. Jeżeli chodzi o wiek to zdradza mnie jedynie twarz, poprzecinana siateczką zmarszczek. Zawsze chciałam je mieć i kiedyś nawet specjalnie się marszczyłam. Był to protest przeciwko jaskrawemu seksizmowi. Chodziło o to, że mężczyzna (też) może mieć zmarszki(zmarszczki), blizny cokolwiek bądź (lub cokolwiek co go oszpeca?)i nadal się liczy, a kobieta żeby coś osiągnąć musi być piękna, gładka i młoda. Niesprawiedliwe? No właśnie, ale dosyć o moim wyglądzie, czas zacząć. Oto historia mojego życia.


Biegłam. Gałęzie chłostały moją twarz i całe ciało. Była to rozpaczliwie ucieczka przed nieunikniony(Była to rozpaczliwa ucieczka przed nieuniknionym). Chociaż, może mnie nie dopadną. (to zdanie jest napisane, jak w czasie teraźniejszym. Może: Miałam nadzieje, że mnie nie dopadną) Lekko przeskoczyłam drzewo leżące w poprzek ścieżki i pomknełam(pomknęłam) dalej. Zwycięstwo było coraz bliżej, już prawie nie słyszałam pogoni gdy nagle. (to aaa.. zrobił bym jako dialog, czyli zaczął od nowej linijki z myślnikiem na początku) Aaaaaa! (tu też myślnik) Wrzeszczałam kiedy wznosiłam się w górę by na koniec zawisnąć głową w dół, z pętlą zaciśniętą wokół lewej stopy. No tak, niechcący wbiegłam na szlak linii sideł długiego Teda. Za mną słychać głośny oddech pogoni. Dopadli mnie. Mój ojczym Eryk rozluźnia pułapkę, jego brat Walez stawia mnie na ziemię, a kiedy próbuję się wyrwać przytrzymuje (niekonsekwencja czasów. Cały czas pisałaś w przeszłym, teraz w teraźniejszym) swoimi wielkimi, białymi od mąki dłońmi. No to kupa. Czego bym nie zrobiła i tak skończę w bali z zimną wodą. Czy to głupie święto musi być już dzisiaj?

Jak na debiut to całkiem nieźle. Akapit robi się [p.] (bez kropki). Co do fabuły się nie wypowiem, bo jest tego zbyt mało. Masz problem z interpunkcją(ale poprawią to inni).
Z chęcią zobaczę co będzie z tym dalej :)
Once bitten, twice shy.

Moje opowiadania:
Odcienie
Dream
Opowieści menelskie
Odpowiedz
#3
Cytat:Kiedy jest się Władcami jakiegoś kraju, nawet tak liberalnego jak Kraln ( wtrącenie zamykamy przecinkiem ) trzeba zachowywać się ( przecinek ) jak na władców ( raz piszesz z dużej, raz z małej litery – to nie jest nazwa własna, więc z małej ) przystało, a przynajmniej tak uważam ( nie podoba mi się określenie "jest się władcami", lepiej byłoby "Kiedy włada się jakimś krajem" ).

Wydaje mi się, że wiem ( przecinek ) skąd się wzieła ( wzięła ) nasza długowieczność ( przecinek ) ale opiszę to w ( przecinek zamiast "w" ) kiedy przyjdzie odpowiednią ( odpowiednia ) pora.

Na ogół używa się tu polerowanego srebra ( przecinek ) ale uparłam się na prawdziwe lustro.

Podoba mi się to ( przecinek ) co w nim widzę, wcale nie czuję się staro.

Moje włosy nadal są brązowe, bez cienia siwizny ( przecinek ) a oczy duże i niebieskie.

O nie, nie jestem zgrzybiałą ( przecinek ) zgiętą w pół ( w tym wypadku "wpół" – w pół słowa byłoby rozdzielnie ) staruszką.

Jeżeli chodzi o wiek ( przecinek ) to zdradza mnie jedynie twarz, ( zbędny przecinek ) poprzecinana siateczką zmarszczek.

Był to protest przeciwko jaskrawemu seksizmowi ( nie wiem, w jakim okresie rozgrywa się akcja, ale ostrożnie z tym seksizmem, bo to stosunkowe młode zjawisko ).

Chodziło o to, że mężczyzna może mieć zmarszki ( zmarszczki ), blizny cokolwiek bądź i nadal się liczy, a kobieta ( przecinek ) żeby coś osiągnąć ( przecinek ) musi być piękna, gładka i młoda.

Była to rozpaczliwie ( rozpaczliwa ) ucieczka przed nieunikniony ( m ).

Lekko przeskoczyłam drzewo leżące w poprzek ścieżki i pomknełam ( pomknęłam ) dalej.

Zwycięstwo było coraz bliżej, już prawie nie słyszałam pogoni ( przecinek ) gdy nagle.

Wrzeszczałam ( przecinek ) kiedy wznosiłam się w górę ( przecinek ) by na koniec zawisnąć głową w dół, ( za dużo spacji ) z pętlą zaciśniętą wokół lewej stopy.

Mój ojczym Eryk rozluźnia pułapkę, jego brat Walez stawia mnie na ziemię, a kiedy próbuję się wyrwać przytrzymuje swoimi wielkimi, ( za dużo spacji ) białymi od mąki dłońmi. ( niepotrzebna zmiana czasu z przeszłego na teraźniejszy, to psuje całość )

Edytory tekstu sprawdzają błędy, a u ciebie sporo literówek. Polecam poradnik interpunkcji dostępny na naszym forum. Tekst napisany poprawnie, choć jest go zbyt mało, by powiedzieć cokolwiek o fabule. Poczekam na ciąg dalszy :).
– To wódka? – słabym głosem zapytała Małgorzata.(...)
– Na litość boską, królowo – zachrypiał – czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus.
Michaił Bułhakow – Mistrz i Małgorzata
Odpowiedz
#4
Wszystkie błędy chyba już zostały wytknięte, ale od siebie dodam, że [o ile nie jest to tylko wstęp] według mnie jest to trochę zbyt krótkie, co skutkuje małą ilością fabuły, która jest strasznie ważna w pierwszym rozdziale, żeby przekonać człowieka do dalszego czytania. Oprócz tego nie podoba mi się tytuł przez to "awanturnika/niczki", ale to może być tylko kwestia moich odczuć.

Czekam na dalsze części (;.
Odpowiedz
#5
Dzięki za poprawki, naniosłam. Za literówki naprawdę Przepraszam. Nie jest to kwestia mojej ignorancji tylko wyjątkowo wrednego narzędzia o imieniu tablet na którym przyszło mi pracować. Ja dwoje się i troje a on nanosi niepotrzebne korekty. Obiecuję, że kiedy tylko będę mogła pracować na czymś co posiada normalną klawiaturę, ta część moich błędów zniknie bezpowrotnie. =D Co do interpunkcji przyznaję, jestem fatalna. Staram się jak mogę. Na usprawiedliwienie mam tylko to, że ostatnio nauczyłam się stawiać przecinek przed"ale".
To był tylko wstęp. Następnym razem spróbuję wpisać coś dłuższego. ;)
Odpowiedz
#6
CZĘŚĆ PIERWSZA: PERENJA

Wspominałam już o balii z zimną wodą? Nienawidzę jej. Mieszkańcy Ukanaj, tej zatęchłej wiochy, w której żyję, myją się średnio raz na tydzień. Ja moją warstwę brudu hodowałam pieczołowicie przez dwa i pół miesiąca, czyli od czasu, kiedy Maryna, żona Eryka, gruba kobieta ze świńskimi oczkami i rzadkimi, czarnymi włosami zebranym niezmiennie w ciasny kok, ostatni raz wsadziła mnie do wody, wyszorowała mydłem całe moje ciało, a potem, dokładnie tak jak teraz, wytarła szorstkim ręcznikiem. Moja skóra jest różowa i gładka, a najgorsze z tego wszystkiego jest to, że widać oznakowanie. Naprawdę, nie żartuję. Jestem oznakowana jak świnia przeznaczona na ubój. Na lewym ramieniu mam wypalony znak przedstawiający koronę. To właśnie powód, dla którego nie lubię się myć. Dzieciaki z wioski zawsze mnie wyzywały. Naznaczona, wołały, kiedy tylko pojawiłam się na zewnątrz. I jeszcze znajda. Od małego wiem, że nie jestem stąd. Maryna wypomina mi to skwapliwie za każdym razem, kiedy nie chcę wykonać jakiejś pracy w obejściu. Słyszę wtedy ciągle ten sam przydługi wykład o tym, jak Maryna, będąc jeszcze młodą mężatką, znalazła mnie, naznaczonego wyrzutka, pod swoim płotem i łaskawie przygarnęła. Wielkie dzięki, wolałabym tam zgnić.
Kiedy ręcznik przestał być potrzebny, "dobrodziejka" zaczęła szarpać moje długie, skudlone włosy wielką szczotką, a potem zaplotła je w ciasny warkocz i wsunęła mi przez głowę sukienkę z gryzącego materiału. Całe szczęście, z rękawami. Długo walczyłam o sukienkę z rękawem, który zakrywałby znamię, i dostałam ją w tamtym roku. Jest to sukienka po jej zmarłej na grypę siostrzenicy. Do kompletu dostałam ciężkie drewniane chodaki.
Maryna wyprowadziła mnie izby, ciągnąc za łokieć,i dołączyła do Eryka oraz gromadki ich okropnych, rozpieszczonych bachorów. Dobra, już nie musi mnie tak ściskać, przeboleję jakoś tę uroczystość.
Cała szopka nosi nazwę Święto Darów i odbywa się rokrocznie o tej samej porze. Polega na tym, że do wsi przyjeżdża jakiś nadęty głupek ze stolicy, czyli Akiji. Ciągnie ze sobą cały orszak rycerzy oraz pięć wozów z żywnością, sukniami i przedmiotami użytku codziennego. Wieś organizuje festyn, na którym on wygłasza mowę o tym, jak to król wspaniałomyślnie ofiaruje nam i innym wsiom te dary, ponieważ pragnie, aby Perenja, nasze państwo, było zgodne i zjednoczone. Tak naprawdę chce po prostu uniknąć ewentualnego buntu, a jest o co się buntować, bo podatki są piekielnie wysokie. Ci tępacy tego oczywiście nie dostrzegają i rok w rok cieszą się z prezentów. Czasami zastanawiam się, czy to ja jestem taka mądra, czy otaczają mnie sami idioci?
Staliśmy teraz całą wsią po obu stronach głównego traktu prowadzącego na targ, a procesja jechała powoli przy dźwiękach muzyki i wiwatach. W tym roku herold nie był aż taki zły. Przynajmniej moim zdaniem. Co prawda, odrobinę za chudy, tak że przepyszna, przetykana złotymi nićmi szata wisiała na nim jak wielkie majty Maryny na sznurze po praniu. Miał za to miłą twarz, a spod czapy wystawały mu kępki soczyście rudych włosów. Nagle tuż przed jego rumakiem przemknęła mała żmija. Te szkodniki są u nas bardzo częste, nawet małe dzieci wiedzą, że aby je zabić, należy zdeptać im głowę. Szkapa herolda najwyraźniej tego nie wiedziała, bo zarżała z przerażenia i rozpoczęła dziki taniec na samym środku drogi. Biedny facet był tak samo przerażony jak jego koń. Tylko sekundy dzieliły od zsunięcia się z siodła. I wtedy...
Sama nie wiem, dlaczego to zrobiłam. Jestem taką samą idiotką jak cała moja wieś. Kiedy koń zaczął się miotać, poczułam, jak Maryna puszcza mój łokieć. Zapewne ze zdziwienia straciła kontrolę nad ciałem. Nagle zrobiło mi się żal tego człowieka, więc postanowiłam mu pomóc. Dwoma susami wyskoczyłam na drogę, zdeptałam zdezorientowanego gada i złapałam zwierzę za uzdę, szepcząc mu do ucha słowa jednej z kołysanek. Uspokoił się prawie natychmiast. Zawsze miałam rękę do zwierząt. Myślałam, że herold mi podziękuje albo chociaż burknie, że mogę odejść czy coś, ale kiedy podniosłam głowę, zauważyłam jego wzrok uporczywie wpatrzony w moje ramię. Lewe ramię.
No tak, koń zanim się uspokoił, zahaczył zębami o rękaw sukienki, oddzierając go od reszty ubrania. Teraz moje znamię widniało w całej okazałości na wypolerowanej do różowości skórze. Chociaż jako dworski urzędnik mógłby zachować się odrobinę taktowniej i przestać się gapić. Doszłam do wniosku, że nie będę czekała, aż pozwoli mi odejść, już miałam się odwrócić, kiedy on zsiadł z konia, następnie, rzuciwszy ostatnie spojrzenie na moje ramię, padł na kolana. Przede mną! Nie wiedziałam, co mam zrobić, a on ucałował moją dłoń i wyszeptał "królewno".
Nie, no teraz to mi szczęka opadła. Dosłownie. Czułam, jak moje usta otwierają się, a potem ich dolna połowa zwisa luźno. Myślałam, że może się przejęzyczył, ale on zaraz powtórzył to słowo. I to o wiele głośniej. Powiedział dokładnie coś takiego: "odnaleźliśmy królewnę Perenji". O nie, ja nie jestem żadną królewną. Mam na imię Rita, jestem znajdą bez nazwiska, za to z wypalonym znamieniem, ja nie mogę, do cholery jasnej, być księżniczką.
Mogę. Jestem królewną Perenji. Ten herold ma na imię Jensen, wszystko mi wyjaśnił. Porwano mnie z pałacu, kiedy byłam niemowlakiem, nie pytajcie dlaczego, ludzie są z natury nienormalni, i najwyraźniej porzucono w tej wiosce. A znamię nosi każdy członek rodziny królewskiej Perenji. Teraz pojadę do stolicy spotkać się z rodzicami, a raczej z jednym – moja matka zmarła trzy lata temu, pamiętam, bo była żałoba narodowa. Jensen już pchnął gońca, żeby uprzedzić króla. My wyruszymy za godzinę, będę podróżować na wypchanym słomą wozie. Jensen uniżenie przepraszał mnie za brak karety. To się zaczyna robić nawet zabawne. Ale jazda. Chociaż nie, co ja mówię, zabawne to by było, gdybym się do tego nadawała, a ja się kompletnie nie nadaję. Nie, nie, nie! To nie jest robota dla mnie. Zdecydowanie mówię "Nie"! Idę im oznajmić, że nie jadę. Niech sobie wezmą w zamian kogoś innego, jak im tak bardzo potrzeba królewny. Mało to chętnych dziewoj?
Jednak jadę. Zostałam grzecznie powiadomiona, że jeśli spróbuję się stawiać, trafię do zamku związana i zakneblowana. Przynajmniej tak to odebrałam. Agrr! Zaraz komuś przywalę. I żeby było jasne – jeżeli coś mi się nie spodoba, ucieknę, mam wprawę.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
A ja przypomnę regulamin:
Cytat:8) Kontynuację tekstu użytkownik może opublikować dopiero dwa dni po tym, jak został wrzucony poprzedni fragment.
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
#8
Ops. Czyli powinnam wrzucić to jutro. Jak mogę coś z tym zrobić? Nie mogę usunąć posta bo nigdzie nie mam kopii ani możliwości zrobienia jej. Do jutra zostały cztery godziny osiem minut. Co mogę zrobić?
Odpowiedz
#9
(26-07-2014, 20:54)anayay napisał(a): Do jutra zostały cztery godziny osiem minut. Co mogę zrobić?

Poza zapamiętaniem na przyszłość – nic. :)


(26-07-2014, 20:14)anayay napisał(a): Mieszkańcy Ukanaj, tej zatęchłej wiochy(przecinek) w której żyję, myją się średnio raz na tydzień. Ja,(bez przecinka) moją warstwę brudu chodowałam(hodowałam) pieczołowicie przez dwa i pół miesiąca, czyli od czasu(przecinek) kiedy Maryna ostatni raz wsadziła mnie do wody, wyszorowała mydłem całe moje ciało a potem, dokładnie tak jak teraz, wytarła szorstkim ręcznikiem.

To właśnie powód (przecinek) dla którego nie lubię się myć. Dzieciaki z wioski zawsze mnie wyzywały. Naznaczona, wołały(przecinek) kiedy tylko pojawiłam się na zewnątrz.

Maryna wypomina mi to skwapliwie za każdym razem (przecinek) kiedy nie chcę wykonać jakiejś pracy w obejściu. Słyszę wtedy ciągle ten sam przydługi wykład o tym(przecinek) jak Maryna, będąc jeszcze młodą mężatką (przecinek) znalazła mnie, naznaczonego wyrzutka, pod swoim płotem i łaskawie przygarneła(przygarnęła).

Długo walczyłam o sukienkę z rękawem, który zakrywałby znamię (przecinek) i dostałam ją w tamtym roku.

Maryna wyprowadziła mnie izby i ciągnąc za łokieć(przecinek) dołączyła do Eryka i gromadki ich okropnych, rozpieszczonych bachorów. Dobra, już nie musi mnie tak ściskać, przeboleję jakoś tą(tę) uroczystość.

Polega na tym, że do wsi przyjeżdża jakiś nadęty głupek ze stolicy (przecinek) czyli Akiji.

Wieś organizuje festyn(przecinek) na którym on wygłasza mowę o tym (przecinek) jak to król wspaniałomyślnie ofiaruje nam,(bez przecinka) i innym wsią(wsiom),(bez przecinka) te dary(przecinek) ponieważ pragnie (przecinek) aby Perenja, nasze państwo, było zgodne i zjednoczone. Tak naprawdę chce po prostu uniknąć ewentualnego buntu, a jest o co się buntować(przecinek) bo podatki są naprawdę wysokie. Ci tępacy tego oczywiście nie dostrzegają i rok w rok cieszą się z prezentów. Czasami zastanawiam się (przecinek) czy to ja jestem taka mądra, czy otaczają mnie sami idioci?

Nagle tuż przed rumakiem herolda, tego głupka(przecinek) który za dwadzieścia minut powinien wygłosić przemówienie, przemkneła(przemknęła) mała Żmija. (rzeczowniki pospolite z małej litery)

Te szkodniki są u nas bardzo częste, nawet małe dzieci wiedzą, że żeby je zabić (przecinek) należy zdeptać im głowę. Szkapa herolda najwyraźniej tego nie wiedziała(przecinek) bo zarżała z przerażenia i rozpoczęła dziki taniec na samym środku drogi.

Sama nie wiem(przecinek) dlaczego to zrobiłam. Jestem taką samą idiotką jak cała moja wieś. Kiedy koń zaczął się miotać, poczułam(przecinek) jak Maryna puszcza mój łokieć.

Dwoma susami wyskoczyłam na drogę, zdeptałam zdezorientowango (zdezorientowanego) gada i złapałam zwierze(ę) za uzdę (przecinek) szepcząc mu do ucha słowa jednej z kołysanek.

Myślałam, że Herold[b](herold)
mi podziękuję(e), (bez przecinka)[/b]albo chociaż burknie, że mogę odejść czy coś, ale kiedy podniosłam głowę (przecinek) zauważyłam,(bez przecinka) jego wzrok uporczywie świdrujący w moje ramię.

No tak, koń zanim się uspokoił(przecinek) zachaczył(zahaczył) zębami o rękaw sukienki (przecinek) oddzierając go od reszty ubrania.

Doszłam do wniosku, że nie będę czekała (przecinek) aż pozwoli mi odejść, już miałam się odwrócić (przecinek) kiedy on zsiadł z konia i rzuciwszy ostatnie spojrzenie na moje ramię(przecinek) padł na kolana. Przede(spacja)mną! Nie wiedziałam (przecinek) co mam zrobić(przecinek) a on ucałował moją dłoń i wyszeptał "księżniczko".

(brak akapitu)Nie, no teraz to mi szczęka opadła. Dosłownie. Czułam (przecinek) jak moje usta otwierają się (przecinek) a potem ich dolna połowa zwisa luźno.

Powiedział dokładnie coś takiego(dwukropek) "odnaleźliśmy księżniczkę Perenji". O nie, ja nie jestem żadną księżniczką. Mam na imię Rita, jestem znajdą bez nazwiska(przecinek) za to z wypalony znamieniem, ja nie mogę (przecinek) do cholery jasnej(przecinek) być księżniczką.

Ten Herold(herold), (bez przecinka) ma na imię Jensen, wszystko mi wyjaśnił. Porwano mnie z pałacu(przecinek) kiedy byłam niemowlakiem, nie pytajcie (przecinek) dlaczego ludzie są z natury nienormalni, i najwyraźniej porzucone w tej wiosce.

Teraz pojadę do stolicy spotkać się z rodzicami, a raczej z jednym, moja matka zmarła trzy lata temu, pamiętam (przecinek) bo była żałoba narodowa. Jensen już pchnął gońca (przecinek) żeby uprzedzić króla.

I żeby było jasne(myślnik lub dwukropek) jeżeli coś mi się nie spodoba (przecinek) ucieknę, mam wprawę.

Motyw podobny do wybrańca niezbyt świeży, poza tym nieszczególnie podoba mi się sposób, w jaki przedstawiłaś zaakceptowanie przeszłości przez bohaterkę – raz, że krótko, a dwa, że jej jakoś szybko poszło zaakceptowanie dziedzictwa. :P Nie przepadam za narracją pierwszoosobową i niezbyt podoba mi się język, którego używasz. Ale historia dopiero się zaczęła, więc liczę, że jeszcze mnie pozytywnie zaskoczysz. :)
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
#10
Zapamiętam. A regulamin to chyba muszę jak w szkole, na blachę :D
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Fantasy Z pamiętnika Mistrza Grabarka taaniel 2 2,167 14-10-2012, 01:47
Ostatni post: Mr. Bard

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości