Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Fantasy Boska rozgrywka
#1
Hm... No cóż, trzeba podtrzymać tradycję i dać jakąś przedmowę.
Ku rozczarowaniu pewnych osób (wybacz, Trice, ten drugi tekst musi jeszcze trochę poczekać i podrosnąć...) zamieszczam kolejne opowiadanko. Celebracja zakończenia huraganu przedsesyjnego, a tym samym okresu, kiedy w końcu mogę wrzucić na luz i robić co chcę.
Oczekuję krytyk (może się jakieś znajdą), sugestie, wytknięcie błędów logicznych merytorycznych, et cetera, et cetera... Może jakieś się pojawią...
Nie zaprzeczę, że tematyka może być nieco odmienna (bardziej przypomina Grę Śmierci, ale z pewnością nie miejscem akcji i sposobem prowadzenia, lol, no way) i z pewnością większość będzie miała problem z podejściem do opowiadania, ale no cóż. Tak właściwie to nic nie stracę w tym przypadku : P

W każdym razie – miłej lektury ; )


Spoiler: Spis treści


Część 1 – Wciśnij START, by dołączyć do gry.


Część 1, fragment 1

Sceneria była jak wyrwana z baśni.
Starożytny las, gdzie rosły drzewa porośnięte równie starym mchem. Niewielkie świetliki oraz luminescencyjne grzyby wspólnie rozświetlały urzekający półmrok. Panowałaby niemal idealna cisza, gdyby nie niewielki wodospad, wpadający do niedużego stawu. Przy tej całej zieleni woda wydawała się być szmaragdowa. Nie było żadnego ćwierkania ptaków, żadnego brzęczenia owadów; jedynie uspokajający plusk źródlanej wody.
Otoczenie uzupełniały dwie postaci.
Jedna z nich siedziała z podkuloną nogą, mocząc drugą w stawie. Kobieta miała długie, blond włosy, które końcówkami były zanurzone w wodzie. Lekkie, zwiewne szaty przywodziły na myśl starożytne greckie bóstwo. Jej głowa spoczywała na opartych na kolanie ramionach, a niebieskie oczy z czystą radością śledziły niewielkie fale na tafli stawu.
Druga z nich, wysoki paladyn w błyszczącej, srebrnej zbroi, stał obok z mieczem wbitym w ziemię i dłońmi spoczywającymi na jego głowicy. Liczne zdobienia ze złota i drogocennych kamieni przebiegały po powierzchni cennego metalu, nadając właścicielowi statusu i powagi. Miecz był natomiast wykonany z niezwykle rzadkiego i wytrzymałego surowca; lekko seledynowego mithrilu, który błyszczał jasno pod wpływem nielicznych, przebijających się przez gęste korony drzew promieni słonecznych.
Tuż nad ich głowami unosiły się dwa wskaźniki, składające się z dwóch linijek. Ten mężczyzny głosił: <Gracz>, a trochę niżej: <Zachary Terquin, Lv. 70>. U kobiety pierwsza linijka była zastąpiona trzema znakami zapytania, natomiast druga mówiła: <Pandora, Lv. ??>.
Cichy, sympatyczny śmiech uciekł z ust złotowłosej jako odpowiedź na pytanie, które zadał jej kilka sekund wcześniej mężczyzna. Zachary Terquin wcale nie był tym faktem urażony, wręcz przeciwnie; jej śmiech był czymś, czego naprawdę potrzeba było w jego życiu. Niemal hipnotyzujący głos utwierdzał go w jednym – to zdecydowanie była ona. Nie mógł jej pomylić z nikim innym, nie po tym, kiedy słyszał jej głos prawie codziennie.
Kobieta oderwała błękitne oczy od tafli stawu i spojrzała na mężczyznę.
– Dlaczego to robię? Daj spokój – znasz mnie przecież półtora roku, prawda? Dobrze wiesz, że czegokolwiek nie robię, to tylko i wyłącznie dla zabawy – zaśmiała się.
– A więc dlaczego padło akurat na mnie? – zapytał paladyn. Jego głos przywodził na myśl chłopaka, który schował się w ciężkiej zbroi innego rycerza. – Jestem pewien, że inni poradziliby sobie z tym znacznie lepiej.
Pandora ponownie się roześmiała.
– Jesteś uroczy, Zac, i to w tobie lubię. Nie żałuję, że wybrałam akurat ciebie. – Odgarnęła palcem włosy i zaczesała je za uchem. – Przypuśćmy, że byłabym oszustką i notorycznie oszukiwała w grach, by zyskać to, czego inni nie potrafili. Co byś zrobił?
– Próbowałbym powstrzymać ciebie, nawet jeśli to miałoby być na chwilę. Znalazłbym sposób, by zatruć ci życie i uniemożliwić rozgrywkę – powiedział.
– Widzisz? Właśnie odpowiedziałeś sobie na pytanie. – Pandora wstała i podeszła do rycerza. Gdy ponownie się odezwała, jej głos był znacznie miększy. – Wybrałam już wielu, i wybiorę jeszcze więcej; potencjalnych oszustów, którzy mają w życiu łatwiej w ten czy inny sposób. Ty zaś będziesz jednym z moich mieczy, którzy osądzą nadużywających mojego błogosławieństwa.
– Czy w ten sposób sam nie stanę się oszustem? – zapytał chłopak ze śladem kpiny w głosie. – Rozumiem zwalczać ogień ogniem, ale skoro jestem już w to wplątany, to nie chcę załatwiać tego w ten sposób.
Kobieta uniosła ręce i ściągnęła hełm Zacharego. Pod nim ukrywał się siedemnastolatek o zielonych oczach i krótkich, brązowych włosach. Pogodne rysy odzwierciedlały jego naturę, zazwyczaj skrywanej pod fartuchem sarkazmu i ironii.
– Sam to kiedyś powiedziałeś – sukces smakuje najlepiej, gdy przyrządzasz go własnymi siłami. Od zawsze byłeś za innymi, prawda? Czy to w sporcie, czy to w nauce, nawet w miłości. – Kobieta delikatnie uśmiechnęła się do chłopaka, na twarzy którego pojawiło się lekkie zażenowanie. O dziwo, Pandora wydawała się doskonale znać każdy szczegół jego życia. – Czegokolwiek nie robisz, to jest wynik twojego uporu. Osiągnij ten swój szczyt w moim imieniu i zapewnij mi nieco rozrywki. Będziesz miał tyle prób, ile sobie zażyczysz, złociutki...
– Czemu nie możesz sama tego... – zaczął, jednak szybko urwał, gdy Pandora położyła mu palec na ustach.
– To byłoby zdecydowanie za nudne – zaśmiała się, zbliżając swoją twarz do jego. Chłopak czuł na twarzy jej ciepły oddech, przed którym nie potrafił się wycofać. Po krótkiej chwili kobieta wyszeptała do jego ucha: – Wystartuj z samego dna i nie zawiedź mnie, najsłabsza marionetko...
Chłopak cicho jęknął z wyraźną niechęcią. Nie podzielał entuzjazmu kobiety. Wolałby w najlepsze dalej prowadzić swoje życia z dala od zbędnych kłopotów – a takie najwyraźniej się szykowały.
– Już ci mówiłem, że uwodzenie na mnie nie działa. Pewien rudowłosy kataklizm skradł moje serce i nie wygląda na to, żeby miał ochotę je oddać komukolwiek. – Zaśmiał się gorzko, widząc rozczarowaną Pandorę. – No dobra, wrócimy do tego później – zaznaczył – bo najpierw mam jedno pytanie. Czy fakt, że chcesz, bym był twoim ostrzem, jak to nazwałaś, ma coś wspólnego z tymi przebraniami? – zapytał.
W jego głosie można było bez problemu wyczuć rozbawienie. Fantastyczna zbroja, którą nosił, była co najmniej niepraktyczna, a przynajmniej dla osób jego wzrostu. Było w niej gorąco i niewygodnie, a do tego niemiłosiernie mu ciążyła. To była ta sama zbroja, którą używał w jednej z gier sieciowych. Z kolei Pandora była ubrana identycznie jak postać, która towarzyszyła mu właśnie w tej samej grze przez półtora roku.
– Dobrze wiesz, jak bardzo się wahałem nad wybraniem klasy paladyna – żachnął się. – Nawet nie wiem, jak to cholerstwo się zdejmuje... Poza tym, co jest z twoim ubiorem? Nie sądziłem, że jesteś taka sentymentalna.
Kobieta popatrzyła na niego, po czym wybuchła donośnym śmiechem.
– Poważnie, Zac, jesteś jedyną osobą, która odzywa się do mnie w ten sposób. – Kobieta pstryknęła palcami, bardziej na pokaz niż w praktycznym celu. Zbroja się rozmyła i chłopak z wyraźnym zadowoleniem stał w swoim codziennym ubiorze. – To było wspaniałe półtora roku, wiesz? Świetnie się wtedy bawiłam.
– Hej, tak właściwie... dlaczego nawiedzasz mnie w snach? Nawet nie wiesz, jakie to jest kłopotliwe. Niby śpię, ale wciąż jestem wyczerpany jak cholera... – pożalił się z wyraźnym niezadowoleniem, ostrożnie wchodząc do stawu.
– Byłoby małe zamieszanie, gdybym zjawiła się ot tak w twoim mieście. Powinieneś zdawać sobie z tego sprawę. – Zac bez większego zainteresowania wzruszył ramionami. – No tak, zapomniałam – jesteś dopiero nowicjuszem w mojej zabawie.
Przez chwilę obserwowała, jak chłopak stał w stawie w miejscu, gdzie woda sięgała mu ledwo kolan. Ciężko westchnął.
– Na litość boską... Wiesz, trochę ciężko uwierzyć, że grałem z boginią w grę sieciową przez półtora roku – stwierdził apatycznie. – Jakkolwiek tego nie ująć, to naprawdę wykracza poza mój biedny, ograniczony umysł. – Ponownie cicho westchnął, po czym po raz pierwszy dokładniej przyjrzał się otoczeniu. – Dopiero teraz to zauważyłem. Czy to nie jest przypadkiem Cichy Gaj w Lasach Morgen? – Pandora kiwnęła głową. – A więc jesteś dosyć sentymentalna. – Zaśmiał się. – Pomyśleć, że odwzorowałaś miejsce pierwszego zgonu swojego wirtualnego awatara.
– Przypomnij sobie, czyja to wina, złociutki. – Uśmiechnęła się do niego. – A więc jak? Masz ochotę dołączyć do mojej gry?
– Pozwól, że podsumuję. Po świecie chodzą magowie, czarodzieje, ludzie o tajemniczych umiejętnościach i tym podobnych, a ja mam być jednym z nich, tak? – zapytał. Pandora kiwnęła głową. – I mam być jednym z tych, co karzą nadużywających mocy, czy tak? – Kolejne potwierdzenie. Ciężko westchnął. – W jakiś sposób to brzmi znacznie prawdopodobniej niż bogini grająca w gry wideo, wiesz? – Zastanowił się chwilę. – I to jest powód dla tego całego przedstawienia? Wiem, że chciałaś, by to wyglądało klimatycznie i tak dalej, ale bez przesady...
– Chciałam stworzyć atmosferę dla dostarczenia tej informacji – powiedziała obrażona krytyką.
– Ale nie wpadłaś na to, że mogę przez to być jeszcze bardziej skołowany? – zapytał.
– Nie przesadzaj – wyśmiała go. – Znam cię dobrze i wiem, że to jest za mały kaliber, by zmącić ten ptasi móżdżek. Poza tym wiem, że jesteś już zdecydowany. No dalej – wyduś to.
– No nie wiem... – Zawahał się. – W dużej mierze to brzmi całkiem ciekawie, ale co, jeżeli będę musiał ukarać kogoś z mojego bliskiego otoczenia? – zapytał. – Nie mam zamiaru dopuścić, by stała im się krzywda.
– Dzielne słowa dzielnego chłopczyka – zaśmiała się ponownie. Nie wyglądała na rozzłoszczoną. – Nie będziesz w stanie nikogo uchronić, a na pewno nie na początku, Zac. Jak w każdej grze, będziesz jedynie pionkiem, z góry skazanym na poświęcenie.
– A co powiesz na mały zakład? – zaproponował z delikatnym uśmiechem. – Jeżeli wydarzy się coś takiego i będę zdolny zapobiec nieszczęściu, to spełnisz moje jedno dowolne życzenie, nieważne, jak będzie ono absurdalne.
– A jeżeli ci się nie uda? Co ja będę miała z tego?
– Jeżeli wciąż  będę w jednym kawałku to... Pomyślmy. Może uznam ciebie jako boginię i faktycznie stanę się marionetką w twoich rękach? A nim taka sytuacja się wydarzy, to będę działał wobec własnego uznania. W końcu jestem jednym z bohaterów, wokół których rozgrywa się cała fabuła, prawda?
– Niewielka ta nagroda, wiesz? – zaśmiała się chłodno. – Dziwne, mogłabym bez problemu złamać twój umysł, ale z jakiegoś powodu mam ochotę przyjąć zakład. Jesteś naprawdę dziwnym człowiekiem, Zachary.
– Przyjmę to jako komplement. Masz jeszcze jakąś sprawę? Chciałbym jeszcze pospać przed poranną chemią.
– Jeszcze jedno: kiedy w końcu zalogujesz się do gry? – zapytała z wyrzutem. – Już prawie dwa tygodnie nie dajesz znaku życia. Obraziłeś się na mnie czy może jesteś już znudzony?
– Chciałbym. – Skrzywił się Zac. – Dostałem szlaban na komputer za słabe oceny. Ciekawe przez kogo – dodał ze złością, patrząc na Pandorę. – Nie możesz czegoś zrobić z tym szlabanem?
– Najpierw wygraj zakład, złociutki.
Zachary głośno jęknął i uniósł do góry głowę. Nad jego głową drugi wskaźnik nie pokazywał już liczby siedemdziesiąt. Teraz brzmiał: <Zachary Terquin, Lv. 1>.

***

[Spałeś dobrze w wygodnym łóżku. Wszystkie punkty życia i many zostały zregenerowane, a wytrzymałość przywrócona do maksymalnego poziomu.]
[Nastał nowy poranek. Ze względu na to, że dobrze spałeś, wszystkie negatywne statusy zostały usunięte.]

Zac przetarł oczy i cicho westchnął. Znowu miał ten sen, który wyglądał raczej na upomnienie. Do tego ta wiadomość, która unosiła się w przeźroczystym, niebieskim okienku na wysokości jego oczu. Widywał ją codziennie po przebudzeniu od dłuższego czasu.
Dobrze spałem? Wy chyba sobie żartujecie – pomyślał ze zrezygnowaniem. – Jak kilkugodzinne pałętanie się w śnie o grze wideo może być relaksujące?! Żeby to chociaż było coś nowego, a to ciągle jest jedno i to samo...
Patrzył tępo w sufit, zastanawiając się, dlaczego czuje się tak kiepsko. Wydarzenia z poprzedniego dnia powoli wracały do niego jak wyrzucony z niechęcią bumerang. Zachary zakrył twarz dłońmi i wyrzucił z rozgoryczeniem:
– Co ja, do cholery, zrobiłem...
"A więc jedyne, czym się potrafisz pochwalić, to tym, ile przeleciałeś dziewczyn? Super, to stawia cię niewiele wyżej niż małpy. Przewagę daje ci to, że potrafisz obsłużyć telewizor i spuścić wodę w kiblu."
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
Cytat: Jedna z nich siedziała z jednym kolanem

Powtórzenie :P

Cytat: zbitym w ziemię i

A nie "wbitym"?

Cytat:niemalże

Niby duża odległość, ale tam wyżej jest "niemal" i osobiście mnie to trochę wybiło :P

Cytat: że inny by poradzil

Literówka.

Cytat: – Próbowałbym powstrzymać ciebie, nawet jeśli to miałoby być na chwilę. Znalazłbym sposób, by zatruć ci życie i uniemożliwić rozgrywkę – powiedział.

Właśnie doszłam do wniosku, że bohater jest ciotą, żeby nie użyć bardziej wulgarnego słowa xD

Cytat: – Czy w ten sposób sam nie stanę się oszustem? – zapytał chłopak ze śladem kpiny w głosie. – Rozumiem zwalczać ogień ogniem, ale skoro jestem już w to wplątany, to nie chcę załatwiać tego w ten sposób.

O ja biedny, złamię prawo, ojojoj, taki zmartwiony. Nie lubię Twoich bohaterów. On, przydupas, który nie chce być zły, ona, na pozór zimna ***. Takie to... standardowe.

Cytat:innymi, prawda?

Co Ty masz z tą "prawdą"?
Nie, nieprawda.

Cytat:tego sprawę, prawda?

Nieprawda!

Cytat:naprawdę wykracza poza mój biedny, ograniczony rozsądek.

Rozsądek nie mógłby przyjąć do wiadomości, że taka sytuacja zaistniała. Rozsądek powiedziałby, że to tylko głupi sen. Ogarnąć to może umysł.

Cytat:sentymentalna – zaśmiał się

-lna. – Zaśmiał się.

Cytat: złociutki – uśmiechnęła się do niego. – A więc jak? Masz ochotę dołączyć

złociutki. – Uśmiechnęła się

Cytat:, wiesz?

Jesu, same pytania, to męczące :P

Cytat:Znam ciebie

cię*

Ciebie/Tobie używamy raczej na początku (przed orzeczeniem w sensie), np.

Ciebie poznałam lepiej niż innych.
Tobie zawdzięczam życie.

Cytat: ci ten

Zrezygnowałabym z tego zaimka.

Cytat: – zawahał się.

Zawahał.

[quote]
skazany na poświęcenie.

Literówka.

Cytat: – A co powiesz na mały zakład? – zapytał ją

Ciągle jest to "zapytał" :(

Cytat: – Jeszcze jedno: kiedy w końcu zalogujesz się do gry? – zapytała z wyrzutem. – Prawie dwa tygodnie nie dajesz znaku życia w grze.

Powtórzenie. Z jednego wystarczy zrezygnować.

Cytat:Obraziłeś się na mnie czy może jesteś już znudzony?
– Chciałbym – skrzywił się Zac. –

Chciałbym. – Skrzywił




Hmm... DIALOGI! :P Wielkie, małe litery, kropeczki, orzeczenia, szmery bajery. Nad tym myśl więcej następnym razem, taka moja rada.
Napisane poprawnie, nie licząc tych kilku małych potknięć, co się chwali w dobie internetu. W dobie, w której ludzie uważają, że poprawne zdania ułoży za nich korektor.
Fabularnie – może być ciekawie. Może, bo znając Ciebie zaraz wydarzy się coś... niespodziewanego (co najmniej!). Póki co, pupy nie urywa. Dobry pomysł z wprowadzeniem gry jako wątku fabularnego i zastosowanie <podpisów znanych z gry>.
Postaci jednak wydają mi się takie lekko przerysowane, sztuczne, pospolite, mało oryginalne i długo by tak wymieniać. Już teraz boję się, że chłopiec się "ogarnie", stanie się zaje...dwabisty, ona zmięknie, będzie fajnie, a rudy kataklizm gdzieś się zmyje i Zach razem z Pandorą będą żyć długo i szczęśliwie. Tego się boję, bo to przekreśliłoby całe opowiadanie w moich oczach.

Weny!
Take my mind and take my pain
And heal




Odpowiedz
#3
Łał, spora porcja poprawek O_o
Wielkie dzięki, szczególnie za uściślenie spraw z "cię" i "ciebie", znowu nauczyłaś mnie czegoś xD
Na błędy w dialogach nic nie mam na obronę – stwierdzenie "nikt wcześniej mi nie wytknął ;<" raczej nie będzie służyło niczemu dobremu.

Cytat:
Cytat: – Czy w ten sposób sam nie stanę się oszustem? – zapytał chłopak ze śladem kpiny w głosie. – Rozumiem zwalczać ogień ogniem, ale skoro jestem już w to wplątany, to nie chcę załatwiać tego w ten sposób.

O ja biedny, złamię prawo, ojojoj, taki zmartwiony. Nie lubię Twoich bohaterów. On, przydupas, który nie chce być zły, ona, na pozór zimna ***. Takie to... standardowe.

Ona to... no cóż, bogini. Próbuje w jakiś sposób odizolować uczucia – a przynajmniej w zamyśle. Bohater natomiast ma być raczej leniwą bułą, która nie jest zbytnio entuzjastycznie nastawiona na jakiekolwiek większe zmiany. Wait, prawie jak ja O-o No i do tego raczej chce uniknąć hipokryzji, żeby samemu nie być oszustem : P

Gdzieś tam wytknęłaś, że bohater miękko odpowiedział – jakoś nic lepszego poza wulgaryzmami nie przyszło do głowy, a ich jakoś nie mam ochoty używać :<

Co do fabuły: tutaj raczej cię zawiodę – żadnej rzeczy z twojej listy nie planuję zrealizować w tym opku. Historia potoczy się własnym, krzywym torem.

I jeszcze raz, wielkie dzięki ;)
"A więc jedyne, czym się potrafisz pochwalić, to tym, ile przeleciałeś dziewczyn? Super, to stawia cię niewiele wyżej niż małpy. Przewagę daje ci to, że potrafisz obsłużyć telewizor i spuścić wodę w kiblu."
Odpowiedz
#4
Czyta się to niezmiernie dobrze, dobrze wszystko opisujesz, jestem w stanie się swobodnie przenieść w krainę wyobraźni.

Dialogi nie są w żaden sposób złe, ale nie były też specjalnie urzekające, trochę niechęci, kąśliwości, taka normalka.

O fabule nie jestem w stanie nic powiedzieć, początek wskazuje, w jakim kierunku będzie się toczyć historia, ale wciąż jest mnóstwo znaków zapytania i mam nadzieję, że wstawisz w nie coś naprawdę ciekawego.

I po raz kolejny nie mogę się pozbyć wrażenia, że to fabuła pod jakieś anime. Może też dlatego, że gry MMO to ostatnio strasznie często wykorzystywany motyw.

Pozdrawiam, czekam na następną część i zapraszam do swojego opka.
Traktowanie powyższej wypowiedzi na serio nie jest zalecane. Autor się zwyczajnie nie zna.
Odpowiedz
#5
A ja nie spotkałam się jeszcze z użyciem MMO w opku. I nie skojarzyło mi się to, broń mnie Boru, z anime. Może już sobie przypisałeś, że Epon = anime i koniec? :P
Take my mind and take my pain
And heal




Odpowiedz
#6
Chodzi mi o popularność tego motywu właśnie w anime. Co do twórczości Epa jako takiej, "Losowe kości" nie wydawały mi się takie, więc muszę zaprzeczyć. :D

Tak czy inaczej, pisze dobrze, więc to bez znaczenia. :D Niech pisze co mu wena przyniesie.
Traktowanie powyższej wypowiedzi na serio nie jest zalecane. Autor się zwyczajnie nie zna.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
Duś, wrzuciłem jeszcze Grę Śmierci, ale ona jest mocno animcowa (przynajmniej tutaj na forum i staram się to jako tako naprawić po swojej stronie :P). No i faktycznie, motyw MMO jest raczej ciężki do znalezienia w opkach (człowiek musi szperać po angielskich internetach i czytać FF;< )
No i dzięki za opinię ;)
"A więc jedyne, czym się potrafisz pochwalić, to tym, ile przeleciałeś dziewczyn? Super, to stawia cię niewiele wyżej niż małpy. Przewagę daje ci to, że potrafisz obsłużyć telewizor i spuścić wodę w kiblu."
Odpowiedz
#8
Fajny uniwersalny pomysł , ciekawy styl.
Po takim fragmencie trudno coś więcej powiedzieć. Czekam na rozwój akcji.
Udanej twórczej pracy oraz sprzyjającej weny. :D
Odpowiedz
#9
Cytat: Panowałaby niemal idealna cisza, gdyby nie niewielki wodospad, ( moim zdaniem zbędny przecinek ) wpadający do niedużego stawu.

Otoczenie uzupełniały dwie postaci. ( postacie – mianownik i biernik )

Liczne zdobienia ze złota i drogocennych kamieni przebiegały po powierzchni ( niespecjalnie podobają mi się przebiegające zdobienia ) cennego metalu, nadając właścicielowi statusu i powagi.

Ty zaś będziesz jednym z moich mieczy, którzy ( które ) osądzą nadużywających mojego błogosławieństwa.

– Rozumiem zwalczać ogień ogniem, ale skoro jestem już w to wplątany, to nie chcę załatwiać tego w ten sposób.

Pogodne rysy odzwierciedlały jego naturę, zazwyczaj skrywanej ( skrywaną pod płaszczykiem ) pod fartuchem sarkazmu i ironii.
– Sam powiedziałeś to kiedyś powiedziałeś ( pierwsze zbędne ) – sukces smakuje najlepiej, gdy przyrządzasz go własnymi siłami.

Dobrze wiesz, że czegokolwiek nie robię ( cokolwiek robię )
Czegokolwiek nie robisz ( Cokolwiek robisz ) , to jest wynik twojego uporu. ( już wcześniej widziałam ten błąd – wyjaśnienie znajdziesz tu: http://portalwiedzy.onet.pl/140148,,,,co...haslo.html )

To była ta sama zbroja, którą ( której ) używał w jednej z gier sieciowych.

– Byłoby małe zamieszanie, gdybym zjawiła się od tak ( ot tak ) w twoim mieście.

Jak w każdej grze, będziesz jedynie pionkiem, ( zbędny przecinek ) z góry skazanym na poświęcenie.

– Jeżeli wciąż będę w jednym kawałku ( przecinek ) to...

Wydarzenia z poprzedniego dnia powoli wracały do niego ( przecinek ) jak wyrzucony z niechęcią bumerang.

Zacząłeś takim poważnym fantasy, a zakończyłeś szlabanem na komputer. Ep, ty masz pomysły jednak ;). Czekam na udział Zacharego w grze, być może niebezpiecznej.
– To wódka? – słabym głosem zapytała Małgorzata.(...)
– Na litość boską, królowo – zachrypiał – czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus.
Michaił Bułhakow – Mistrz i Małgorzata
Odpowiedz
#10
Dzięki, Naw, za poprawki ^^ Szczerze mówiąc dosyć mocno zaskoczyłaś mnie z tą formą "cokolwiek" – fajnie, że przy okazji podrzuciłaś link do lektury ;)
No i przy okazji:
Cytat:Wydarzenia z poprzedniego dnia powoli wracały do niego ( przecinek ) jak wyrzucony z niechęcią bumerang.

To nie jest przypadkiem dobrze? Przy porównaniach raczej nie stosujemy przecinka... O_o
"A więc jedyne, czym się potrafisz pochwalić, to tym, ile przeleciałeś dziewczyn? Super, to stawia cię niewiele wyżej niż małpy. Przewagę daje ci to, że potrafisz obsłużyć telewizor i spuścić wodę w kiblu."
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości