Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Fantasy Pamiętnik
#1
Jest to bajka dla dzieci w formie pamiętnika.

Ósmy dzień miesiąca kwiatów (moje urodziny)

Witaj, drogi pamiętniczku. Jestem Fiołek i jestem leśnym skrzatem, a ty, drogi pamiętniczku, jesteś prezentem urodzinowym od mojej mamusi. Dzisiaj kończę dwanaście lat. Mama mówi, że rosnę jak młode drzewko. Mama jest kochana, dała mi dzisiaj dużo prezentów: ciebie, pamiętniczku, fioletową czapeczkę z moim imieniem utkaną przez Panią Pajęczycę, sukienkę z bławatków, śliczny szalik i naszyjnik z małym zielonym kamyczkiem. Muszę się przebrać na przyjęcie. Oby tatko wrócił na czas! Pa, kochany przyjacielu!

Dziewiąty dzień miesiąca kwiatów

Och, pamiętniczku drogi, aż słów brakuje, jak wspaniały prezent dał mi mój ojciec ukochany! Skrzydła! Dostałam moje skrzydła! Jestem najszczęśliwszym skrzatem pod słońcem! Ach, serce bije mi jak szalone! Ale spokojnie, za chwilę wszystko ci opowiem. Wczoraj rano nim słonko wstało tatko wyszedł, kiedy jeszcze spałam. Gdy się obudziłam, mama powiedziała mi, że poszedł załatwić jakieś ważne sprawy z panem borsukiem. Trochę się martwiłam, czy zdąży na przyjęcie, ale o to, że zapomniał, nie martwiłam się wcale, bo wiesz, mój drogi, tata w każde moje urodziny, nim jeszcze wstanę, parzy mi słodki napar z suszonych jeżyn z dodatkiem liścia Un, a to roślina rzadka i droga strasznie.
Kiedy tylko otworzyłam tego dnia oczy, od razu zobaczyłam miseczkę na stoliczku i już wiedziałam, że tatko pamięta o mnie. W czasie, w którym ja raczyłam się tym pysznym napojem, tatuś poszedł na skraj naszego lasku, aby czekać na Szalonego Eke. Jest on, drogi pamiętniczku, człowiekiem! Ale nie takim zwyczajnym, o nie, bo widzisz, mój drogi, zwyczajni ludzie są straszni, polują na nas i na naszych przyjaciół, ścinają drzewa, na których mieszkamy, depczą nasze kwiaty i robią wiele innych złych rzeczy! Ale nie staruszek Eke, bo on jest dobry i miły, dba o wszystkie leśne istotki. Broni nas przed ludźmi i przed czymś jeszcze, ale przed czym nie wiem, a rodzice nie chcą mi powiedzieć, kiedy pytam. A wracając do tatki i moich skrzydeł, to ojciec czekał od bladego świtu prawie do południa, ale opłaciło się, staruszek przybył. Skąd wiedział, że tata tam na niego czeka, nie wiem. Mama mówiła kiedyś, że to czarny jastrząb, ale chyba się pomyliła, bo przecież nie ma skrzydeł i nie lata.
Kiedy staruszek przyszedł, tatuś chciał mu powiedzieć o moich urodzinach i prosić o jakiś podarek w zamian za pilnowanie jego owieczek, a on już wiedział! Wiedział, że mam urodziny, choć rodzice nigdy mu o mnie nie mówili! I powiedział ojczulkowi mojemu kochanemu, że ma już prezent i to za darmo! I nawet dał tacie trochę wełny, a to jego trochę to tyle, ile całe nasze miasteczko przez rok zużywa. Jedyne, czego chciał, to przyjść na moje przyjęcie, żeby jeszcze od siebie dać mi prezent. Tatko zgodził się od razu i chciał już mówić o tym, jaki prezent miał na myśli, a chciał sztuczne skrzydła zrobione z motylich, które przyczepia się do sukni, żeby szybować w powietrzu. Bo widzisz, pamiętniczku, my skrzaty umiemy czarować, znaczy nie tak jak Eke, o nie, on jest prawdziwym czarodziejem, tak mówią rodzice.
W każdym bądź razie, mój drogi, po przyczepieniu skrzydeł do ubrania możemy unosić się nad ziemią i szybować na wietrze, a im lepsze się ma, tym wyżej i dłużej można tak latać. Są skrzydła z muszki, osy, trzmiela, motyla i ważki. Z tej ostatniej są najlepsze, ale strasznie drogie i tylko nasz burmistrz z żoną ma takie. Tatko chciał dostać motyle, gdyż są najbardziej eleganckie i najlepiej pasują do młodej damy, choć są tylko trochę tańsze od tych najdroższych. Dlatego ojciec poszedł do pana jastrzębia, bo tylko on mógł je tacie sprzedać za w miarę rozsądną cenę lub za popilnowanie jego owieczek przez kilka dni. Czcigodny Eke miał jednak inny pomysł, poprosił papę o możliwość przyjścia na przyjęcie z zaznaczeniem, że wtedy przyniesie dwa prezenty: jeden od tatusia, a drugi od siebie. Mój rodziciel zgodził się bez wahania, w końcu zaproszenie na urodziny w zamian za dwa prezenty i ten ogrom wełny to dobry interes. Po uzgodnieniu wszystkiego ojciec poszedł po pana borsuka, żeby razem z nim zacząć przygotowania do przyjęcia, a ja w tym czasie, drogi pamiętniczku, dostałam od mamusi ciebie, czapeczkę i sukienkę.
Kiedy słonko stało już wysoko, wpadła do nas jeszcze ciocia Trawka z życzeniami i śliczną zastawą z kielichów konwalii. Bardzo się z tego ucieszyłam i mocno wyściskałam ciocię, na co ta powiedziała, że rosnę w oczach i niedługo będę już tak duża jak mama. Zaraz po tym jak wyszła, zawitał do nas Asek, chłopiec z domku obok. Och! Pamiętniczku! On ma najsłodsze dołeczki ze wszystkich chłopców! I te jego zielone buciki z łopianu. A jak celnie strzela z procy! Pamiętniczku, na sam jego widok serce bije mi tak szybko! Czy to miłość? I on też złożył mi życzenia i dał w prezencie procę, którą sam wystrugał! Już nie mogę się doczekać, kiedy razem z nim postrzelam do dmuchawców na łące! Niestety Asek nie mógł zostać dłużej, bo obiecał tacie pomóc w ujeżdżaniu nowego szpaka. A później było już tylko czekanie na wieczór, kiedy to miało się odbyć to cudowne przyjęcie.
Gdy słońce zaszło, nie mogłam się już doczekać. Ubrałam sukienkę od mamy i założyłam czapeczkę, a później kręciłam się po domu tak długo, aż mama zdenerwowała się i kazała mi usiąść i cierpliwie czekać, bo kręcę się jak kret w norce. Mój drogi, jak myślisz, czy ja jestem podobna do kreta? Mam co prawda trochę za bardzo zadarty nosek i jestem gruba, ale do krecika raczej nie podobna, prawda? W każdym razie, żebym się nie nudziła, mama usiadła razem ze mną i uczyła mnie haftować. Haftowanie, jak mówi moja mama, to zajęcie dobrze ułożonej młodej damy. Po dwóch godzinach bycia damą prawie usnęłam z nudów, nie wiem, jak mama wytrzymuje całe dnie przy tym zajęciu.
Na szczęście kiedy już zamykałam oczy, wrócił tata i uśmiechając się do mnie tajemniczo, powiedział, że już czas na przyjęcie. Kiedy wyszliśmy z naszego domku, cała droga z drzewa na polanę udekorowana była niebieskimi świeczkami w kształcie fiołków. Bo widzisz, pamiętniczku, jako że nie wszyscy mamy skrzydła, nasi dziadowie wystrugali schody w pniu drzewa tak, żeby nie przecinały serca prawie tuż pod korą, a później powbijali w tę korę uchwyty na duże świece. Następnie nakryli je kloszami z wyszlifowanych górskich kryształów, żeby nie zaprószyć ognia. Tamtego wieczora wszystkie te lampki paliły się tylko dla mnie. Och, byłam taka szczęśliwa, że prawie się rozpłakałam! Na dole schodów czekała ciocia Trawka i wujek Żytko, uściskali mnie i złożyli życzenia, a później dali mi wspólny prezent: nowe kryształowe pantofelki zabarwione na fioletowo. Po tym wszystkim razem poszliśmy na łąkę, a tam czekali już wszyscy moi przyjaciele i cała nasza rodzina. Dostałam życzenia i moc prezentów od wszystkich, a były to: laleczka od siostrzenicy Dalii, skrzypeczki od kuzyna Bławatka, obrazek od dziadka Chmiela, kordzik od wujka Żądełka i śliczna srebrzysto biała apaszka od pani Pajęczycy.
Po prezentach był olbrzymi tort śniegowy, który upiekł pan Borsuk, najlepszy cukiernik w całym lesie! Ta delikatna słodycz ciasta zmieszana ze świeżością magicznego śniegu... mmm, pycha! Aż żałuję, mój drogi, że nie możesz tego poczuć! I nawet zapomniałam o diecie i sama zjadłam aż cztery kawałki! Ale od jutra ścisła dieta i ćwiczenia! Tak, tak, pamiętniczku, uroda wymaga poświęceń! Po zjedzeniu tortu zaczęły się występy na scenie, którą tata budował po tym, jak wrócił od cukiernika. Niektórzy śpiewali, inni tańczyli, pokazywali sztuczki magiczne, recytowali wiersze i żonglowali. Tata zaczął się martwić, bo przyjęcie zbliżało się do końca, a pana Eke nigdzie nie było widać. Kiedy wieczór przeszedł w noc, zrobiono wielki pokaz sztucznych ogni, a później przyjęcie się skończyło i wszyscy rozeszli się do domów. Tatuś był bardzo smutny, choć przyjęcie udało się jak jeszcze nigdy. Byliśmy już prawie przy naszym drzewie, kiedy zjawił się staruszek, siedział na pniaczku nieopodal naszego domku i pił herbatę z filiżanki. Na nasz widok uśmiechnął się, wstał i podszedł do nas, zostawiając filiżankę z herbatą na pieńku, spojrzał na mnie i złożył mi życzenia. Wtedy po raz pierwszy w życiu zobaczyłam człowieka, bo widzisz, pamiętniczku, do tej pory znałam ich jedynie z bajek mamy i z tego, co czasem opowiadał tata, kiedy wracał z pastwiska. Z wyglądu był do nas podobny, tyle że o wiele wyższy. Twarz miał ładną, choć widać było na niej upływ czasu, oprócz oczu, które były jak u młodzieńca, co było dosyć niezwykłe, zważywszy na to, iż według tego, co mówił tatko, Eke był starszy od naszego prapradziadka. Ubrany zaś był w długą czarną szatę z wyhaftowanymi na mankietach białymi piórami. Po złożeniu mi życzeń podszedł do nas i uklęknął, wyciągając przed siebie dłoń, na której pojawiły się dwie rzeczy, pierwszą był prezent od ojca – moje skrzydła. Ach, pamiętniczku, kiedy je zobaczyłam, nogi się pode mną ugięły – moje skrzydła! I to nie takie, jakie ma ta nieznośna Róża, o nie! Ona ma skrzydła z motyla różanego, a ja dostałam prawdziwe skrzydła Eru! Najpiękniejszego motyla na całym Eorth! Nie mogłam być bardziej szczęśliwa!
Drugim prezentem był wisiorek w kształcie małej fioletowo-białej łezki, kiedy mi go dawał, powiedział, że gdyby groziło mi prawdziwe niebezpieczeństwo, mam mocno go ścisnąć i pomyśleć o nim. Po tym wszystkim oddalił się na chwilę z tatą w stronę pieńka, żeby o czymś porozmawiać, co trwało kilka minut, po których odwrócił się do nas i pożegnał się, nisko kłaniając, a następnie zniknął ot tak po prostu! Teraz już rozumiem, co to znaczy czarodziej, pamiętniczku, to ktoś, kto potrafi zniknąć na zawołanie.
Po wszystkim wszyscy razem poszliśmy do domu, gdzie czekał na nas ostatni prezent od Ekke – skrzynia suszonych liści Un warta tyle co pół miasteczka. Czarodzieje to ludzie bardzo bogaci, mój drogi. Czas już na mnie, mama woła mnie na obiad, do później, przyjacielu.
Eorth znajduje się w tym miejscu gdzie śpią wszystkie smoki
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
(24-05-2014, 16:00)Krigeranethoth napisał(a): Witaj (przecinek) drogi pamiętniczku (kropka i dalej dużą literą) jestem Fiołek i jestem leśnym skrzatem, a ty drogi pamiętniczku jesteś prezentem urodzinowym od mojej mamusi. Dzisiaj kończę dwanaście lat (kropka i dalej dużą literą) mama mówi, że rosnę jak młode drzewko, (raczej kropka i dalej duża literą) mama jest kochana (przecinek) dała mi dzisiaj dużo prezentów: ciebie (przecinek) pamiętniczku, fioletową czapeczkę z moim imieniem utkaną przez Panią Pajęczycę, sukienkę z bławatków, śliczny szalik i naszyjnik z małym zielonym kamyczkiem. Muszę się przebrać na przyjęcie. Oby tatko wrócił na czas! Pa (przecinek) kochany przyjacielu!

(67 spacji – rekord – po co to?) Dziewiąty dzień miesiąca kwiatów

Och (przecinek) pamiętniczku drogi (przecinek) aż słów brakuje (przecinek) jak wspaniały prezent dał mi mój ojciec ukochany!

Ale spokojnie (przecinek) za chwilę wszystko ci opowiem. Wczoraj rano nim słonko wstało Tatko (małą literą) wyszedł, kiedy jeszcze spałam. Gdy się obudziłam (przecinek) mama powiedziała mi, że poszedł załatwić jakieś ważne sprawy z Panem Borsukiem (małymi literami). Trochę się martwiłam (przecinek) czy zdąży na przyjęcie, ale o to, że zapomniał (przecinek) nie martwiłam się wcale, bo wiesz (przecinek) mój drogi (przecinek) tata w każde moje urodziny (przecinek) nim jeszcze wstanę (przecinek) parzy mi słodki napar z suszonych jeżyn z dodatkiem liścia Un, a to roślina rzadka i droga strasznie.
Kiedy tylko otworzyłam tego dnia oczy (przecinek) od razu zobaczyłam miseczkę na stoliczku i już wiedziałam, że tatko pamięta o mnie. W czasie (przecinek) w którym ja raczyłam się tym pysznym napojem (przecinek) tatuś poszedł na skraj naszego lasku, aby czekać na Szalonego Eke. Jest on (przecinek) drogi pamiętniczku (przecinek) człowiekiem! Ale nie takim zwyczajnym (przecinek) o nie (przecinek) bo widzisz (przecinek) mój drogi (przecinek) zwyczajni ludzie są straszni (przecinek) polują na nas i na naszych przyjaciół, ścinają drzewa (przecinek) na których mieszkamy, depczą nasze kwiaty i robią wiele innych złych rzeczy! Ale nie staruszek Eke (przecinek) bo on jest dobry i miły (przecinek) dba o wszystkie leśne istotki.

A wracając do tatki i moich skrzydeł (przecinek) to ojciec czekał od bladego świtu prawie do południa, ale opłaciło się (przecinek) staruszek przybył. Skąd wiedział (przecinek) że tata tam na niego czeka (przecinek) nie wiem, (raczej kropka i dalej duża literą) mama mówiła kiedyś, że to czarny jastrząb, ale chyba się pomyliła, bo przecież nie ma skrzydeł i nie lata.

Wiedział (przecinek) że mam urodziny (przecinek) choć rodzice nigdy mu o mnie nie mówili! I powiedział ojczulkowi mojemu kochanemu, że ma już prezent i to za darmo! I nawet dał tacie trochę wełny, a to jego trochę to tyle (przecinek) ile całe nasze miasteczko przez rok zużywa. Jedyne (przecinek) czego chciał (przecinek) to przyjść na moje przyjęcie (przecinek) żeby jeszcze od siebie dać mi prezent. Tatko zgodził się od razu i chciał już mówić o tym (przecinek) jaki prezent miał na myśli (zbędna spacja) , a chciał sztuczne skrzydła zrobione z motylich, które przyczepia się do sukni (przecinek) żeby szybować w powietrzu. Bo widzisz (przecinek) pamiętniczku (przecinek) my skrzaty umiemy czarować, znaczy nie tak jak Eke (przecinek) o nie, on jest prawdziwym czarodziejem (przecinek) tak mówią rodzice.
W każdym bądź razie (przecinek) mój drogi (przecinek) po przyczepieniu skrzydeł do ubrania możemy unosić się nad ziemią i szybować na wietrze, a im lepsze się ma (przecinek) tym wyżej i dłużej można tak latać. Są skrzydła z muszki, osy, trzmiela,(spacja)motyla i ważki.

Czcigodny Eke miał jednak inny pomysł, poprosił papę o możliwość przyjścia na przyjęcie z zaznaczeniem, że wtedy przyniesie dwa prezenty (myślnik albo dwukropek) jeden od tatusia, a drugi od siebie. Mój rodziciel zgodził się bez wahania (przecinek) w końcu zaproszenie na urodziny w zamian za dwa prezenty i ten ogrom wełny to dobry interes. Po uzgodnieniu wszystkiego ojciec poszedł po pana borsuka, żeby razem z nim zacząć przygotowania do przyjęcia, a ja w tym czasie (przecinek) drogi pamiętniczku (przecinek) dostałam od mamusi ciebie (przecinek) czapeczkę i sukienkę.
Kiedy słonko stało już wysoko (przecinek) wpadła do nas jeszcze ciocia Trawka z życzeniami i śliczną zastawą z kielichów konwalii, (raczej kropka i dalej dużą literą) bardzo się z tego ucieszyłam i mocno wyściskałam ciocię (przecinek) na co ta powiedziała, że rosnę w oczach i niedługo będę już tak duża jak mama. Zaraz po tym jak wyszła (przecinek) zawitał do nas Asek (przecinek) chłopiec z domku obok.

Pamiętniczku (przecinek) na sam jego widok serce bije mi tak szybko! Czy to miłość? I on też złożył mi życzenia i dał w prezencie procę (przecinek) którą sam wystrugał! Już nie mogę się doczekać (przecinek) kiedy razem z nim postrzelam do dmuchawców na łące!

Gdy słońce zaszło (przecinek) nie mogłam się już doczekać (kropka i dalej dużą literą) ubrałam sukienkę od mamy i założyłam czapeczkę, (...)

Mój drogi (przecinek) jak myślisz (przecinek) czy ja jestem podobna do kreta? Mam co prawda trochę za bardzo zadarty nosek i jestem gruba, ale do krecika raczej nie podobna (przecinek) prawda? W każdym razie, żebym się nie nudziła (przecinek) mama usiadła razem ze mną i uczyła mnie haftować. Haftowanie (przecinek) jak mówi moja mama (przecinek) to zajęcie dobrze ułożonej młodej damy. Po dwóch godzinach bycia damą prawie usnęłam z nudów, nie wiem (przecinek) jak mama wytrzymuje całe dnie przy tym zajęciu.
Na szczęście kiedy już zamykałam oczy (przecinek) wrócił tata i uśmiechając się do mnie tajemniczo (przecinek) powiedział, że już czas na przyjęcie. Kiedy wyszliśmy z naszego domku (przecinek) cała droga z drzewa na polanę udekorowana była niebieskimi świeczkami w kształcie fiołków. Bo widzisz (przecinek) pamiętniczku (przecinek) jako, (zbędny przecinek) że nie wszyscy mamy skrzydła (przecinek) nasi dziadowie wystrugali schody w pniu drzewa tak (przecinek) żeby nie przecinały serca prawie tuż pod korą, a później powbijali w tę korę uchwyty na duże świece. Następnie nakryli je kloszami z wyszlifowanych górskich kryształów (przecinek) żeby nie zaprószyć ognia. Tamtego wieczora wszystkie te lampki paliły się tylko dla mnie (kropka i dalej dużą literą) och (przecinek) byłam taka szczęśliwa, że prawie się rozpłakałam! Na dole schodów czekała ciocia Trawka i wujek Żytko (przecinek) uściskali mnie i złożyli życzenia, a później dali mi wspólny prezent (myślnik albo dwukropek) nowe kryształowe pantofelki zabarwione na fioletowo.

Dostałam życzenia i moc prezentów od wszystkich, a były to (zbędna spacja) : laleczka od siostrzenicy Dalii, skrzypeczki od kuzyna Bławatka, Obrazek (małą literą) od dziadka Chmiela, kordzik od wujka Żądełka i śliczną apaszkę od pani Pajęczycy pod kolor moich oczu srebrzysto białą. (Pajęczyca była pod kolor oczu? Bardzo ciekawe.)

Po prezentach był olbrzymi tort śniegowy (przecinek) który upiekł pan Borsuk, najlepszy cukiernik w całym lesie! Ta delikatna słodycz ciasta zmieszana ze świeżością magicznego śniegu (wielokropek) mmm (przecinek) pycha! Aż żałuję (przecinek) mój drogi, że nie możesz tego poczuć! I nawet zapomniałam o diecie i sama zjadłam, (zbędny przecinek) aż cztery kawałki! Ale od jutra ścisła dieta i ćwiczenia! Tak, tak (przecinek) pamiętniczku (przecinek) uroda wymaga poświęceń! Po zjedzeniu tortu zaczęły się występy na scenie, którą tata budował po tym (przecinek) jak wrócił od cukiernika. Niektórzy śpiewali (przecinek) inni tańczyli, pokazywali sztuczki magiczne, recytowali wiersze i żonglowali. Tata zaczął się martwić, bo przyjęcie zbliżało się do końca (przecinek) a pana Eke nigdzie nie było widać. Kiedy wieczór przeszedł w noc (przecinek) zrobiono wielki pokaz sztucznych ogni, a później przyjęcie się skończyło i wszyscy rozeszli się do domów.

Byliśmy już prawie przy naszym drzewie (przecinek) kiedy zjawił się staruszek (zbędna spacja) ,(brak spacji)siedział na pniaczku nieopodal naszego domku i pił herbatę z filiżanki. Na nasz widok uśmiechnął się, wstał i podszedł do nas (przecinek) zostawiając filiżankę z herbatą na pieńku, spojrzał na mnie i złożył mi życzenia. Wtedy po raz pierwszy w życiu zobaczyłam człowieka, bo widzisz (przecinek) pamiętniczku (przecinek) do tej pory znałam ich jedynie z bajek mamy i z tego (przecinek) co czasem opowiadał tata (przecinek) kiedy wracał z pastwiska. Z wyglądu jest do nas podobny (przecinek) tyle, (zbędny przecinek) że o wiele wyższy. Twarz miał ładną (przecinek) choć widać było na niej upływ czasu, oprócz oczu (przecinek) które były jak u młodzieńca (przecinek) co było dosyć niezwykłe (przecinek) zważywszy na to, iż według tego (przecinek) co mówił tatko, Eke był starszy od naszego prapradziadka. Ubrany zaś był w długą czarną szatę z wyhaftowanymi na mankietach białymi piórami. Po złożeniu mi życzeń podszedł do nas i uklęknął (przecinek) wyciągając przed siebie dłoń (przecinek) na której pojawiły się dwie rzeczy, pierwszą był prezent od ojca (myślnikk) moje skrzydła. Ach (przecinek) pamiętniczku (przecinek) kiedy je zobaczyłam (przecinek) nogi się pode mną ugięły (myślnik) moje skrzydła! I to nie takie (przecinek) jakie ma ta nieznośna Róża (przecinek) o nie! Ona ma skrzydła z motyla różanego, a ja dostałam prawdziwe skrzydła Eru!

Drugim prezentem był wisiorek w kształcie małej fioletowo białej (fioletowo-białej) łezki, kiedy mi go dawał (przecinek) powiedział, że gdyby groziło mi prawdziwe niebezpieczeństwo (przecinek) mam mocno go ścisnąć i pomyśleć o nim. Po tym wszystkim oddalił się na chwilę z tatą w stronę pieńka (przecinek) żeby o czymś porozmawiać (przecinek) co trwało kilka minut (przecinek) po których odwrócił się do nas i pożegnał się (przecinek) nisko kłaniając, a następnie zniknął ot tak po prostu! Teraz już rozumiem (przecinek) co to znaczy czarodziej (przecinek) pamiętniczku, to ktoś (przecinek) kto potrafi zniknąć na zawołanie.
Po wszystkim wszyscy razem poszliśmy do domu (przecinek) gdzie czekał na nas ostatni prezent od Ekke (myślnik) skrzynia suszonych liści Un warta tyle co pół miasteczka. Czarodzieje to ludzie bardzo bogaci (przecinek) mój drogi. Czas już na mnie, mama wola mnie na obiad, do później (przecinek) przyjacielu.

To jest straszne. Interpunkcja leży i kwiczy. Już kiedyś ci to pisałem i nie widzę postępów. Polecałem też nasz poradnik... i co?
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
#3
Cóż mea culpa Stu. Już poprawiam i przepraszam za tyle byków
Eorth znajduje się w tym miejscu gdzie śpią wszystkie smoki
Odpowiedz
#4
"a ty drogi pamiętniczku jesteś prezentem urodzinowym"

a ty, drogi pamiętniczku, jesteś :)

Tak bym dodała :)
Take my mind and take my pain
And heal




Odpowiedz
#5
Dzięki Duś już poprawiam :)
Eorth znajduje się w tym miejscu gdzie śpią wszystkie smoki
Odpowiedz
#6
(24-05-2014, 16:00)Krigeranethoth napisał(a): Pa(przecinek) kochany przyjacielu!

Och (przecinek)pamiętniczku drogi, aż słów brakuje, jak wspaniały prezent dał mi mój ojciec ukochany!

Ach (przecinek)serce bije mi jak szalone!

Bo widzisz (przecinek)pamiętniczku, my skrzaty umiemy czarować, znaczy nie tak jak Eke, o nie, on jest prawdziwym czarodziejem, tak mówią rodzice.

I te jego zielone buciki z łopianu, a jak celnie strzela z procy! (Tutaj podzieliłabym to na dwa zdania.)

(...) obrazek od dziadka Chmiela, kordzik od wujka Żądełka i śliczną(śliczna) srebrzysto białą(biała) apaszkę(apaszka) od pani Pajęczycy (kropka)

(...) z tego, co czasem opowiadał tata (przecinek)kiedy,(bez przecinka) wracał z pastwiska.

Z wyglądu jest do nas podobny, tyle że o wiele wyższy. Twarz miał ładną, choć widać było na niej upływ czasu, oprócz oczu, które były jak u młodzieńca, (...) (W pierwszym zdaniu jest czas teraźniejszy, we wszystkich kolejnych przeszły, to się gryzie i przydałoby się to ujednolicić.)

Po wszystkim wszyscy razem poszliśmy do domu(przecinek) gdzie czekał na nas ostatni prezent od Ekke (...) Czarodzieje to ludzie bardzo bogaci(przecinek) mój drogi. Czas już na mnie, mama wola (woła)mnie na obiad, do później, przyjacielu.

Umknęło Ci trochę z poprawek Stu. :)

Sądzę, że dobrze oddałeś charakter dziecięcych wypowiedzi oraz emocji. W sumie bardziej wygląda to jak rozmowa z pamiętniczkiem, niż zwykły wpis. :D
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
Dziękuję za poprawki i za opinię :)
Eorth znajduje się w tym miejscu gdzie śpią wszystkie smoki
Odpowiedz
#8
Podzielam opinie Vetali.
Osobiście dodałbym trochę więcej opisów np. znajomych z przyjęcia.
Pierwszy raz czytam historię przedstawioną w formie pamiętnika.
Język fajny, szybko się czyta, historia wciągająca.

Pozostaje tylko podziękować Stu za pokazanie błędów oraz obietnicę poprawy :o
Unikanie nadmiaru błędów jeste jednym z moich celi podczas publikacji na um forum.
Crax, do poprawek marsz! ~ Nawka
Odpowiedz
#9
Koło tego komentarza nie mogłem przejść obojętnie.

(15-06-2014, 22:38)Crax napisał(a): Podzielam opinie Vetala (Vetali – imiona, pseudonimy... i loginy się odmienia).
Osobiście dodał bym (dodałbym) trochę wiecej (więcej) opisów np.(spacja)znajomych z przyjęcia.
Pierwszy raz czy tam (czytam) historię przedstawioną w formie pamiętnika.
Język fajny, szybko się czyta, histori (historia) wciągająca.

Niezły "Sajgon" jak na młodego pisarza.
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
#10
Tekst mi się podoba, ale w dalszym ciągu nie rozumiem upodobania w dołeczkach, chociaż wiele dziewczyn je lubi :)
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości