Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Fantasy Przygody i inne abstrakcyjne zjawiska
#1
Prolog

Drzwi do sali otworzyły się z łoskotem, a do środka wpadł zdyszany mężczyzna. Był to zwiadowca, co wnioskować można było po jego stroju, wysokich, skórzanych butach, wytartych spodniach z pasem, przy którym zwisał kord schowany w rogową pochwę, oraz długiego, zielonego płaszcza z kapturem. Zatrzymał się przy wejściu i rozejrzał po pomieszczeniu, próbując uspokoić oddech. Dwóch stojących przy drzwiach wartowników w spiczastych hełmach i zbrojach ze złocistych łusek wymierzyło w niego swoje włócznie.
– Panie… – zdołał wydusić z siebie, po czym przyklęknął i spuścił wzrok.
Na krótką chwilę zapanowała cisza. Nikt nie wydał z siebie żadnego odgłosu i mogłoby się wydawać, że nawet muchy nie mogą zdobyć się na odwagę, by zabzyczeć. Wszystko trwało zaledwie kilka sekund, ale dla zwiadowcy czas dłużył się niemiłosiernie. Słyszał wystarczająco dużo o tych ludziach i tym miejscu. Było to siedlisko intryg i spisków, każdy dbał tu tylko o siebie i dążył jedynie do zdobycia jak najwyższej pozycji. Żaden ze zgromadzonych nie przebierał w środkach i narażenie się któremuś z nich równoznaczne było ze śmiercią. Zwiadowca nie chciał tu przychodzić, ale tego wymagały od niego obowiązki.
Mąż siedzący na złotym tronie zdobionym rysunkami lwów i orłów przerwał chwilę bezruchu, odwołując ręką strażników. Na głowie miał turban wysadzany klejnotami, twarz smagłą, brodę gęstą i bujną, a ubrany był w szatę z pięknego brokatu. Jego oblicze miało wyraz surowy, a zarazem czujny, gdyż bacznie obserwował przybysza. Na prawo i na lewo siedzieli najznakomitsi mężowie imperium, dostojnicy państwowi, szambelanowie i wezyrowie, wszyscy ubrani w szykowne stroje. Każdy z nich był prawdziwym wilkiem w owczej skórze, który pod maską uprzejmości krył niecne zamiary. Zwiadowca patrząc tak na nich wszystkich, zastanawiał się, czy są to odpowiedni ludzie do sprawowania władzy i czy będą oni w stanie poprowadzić naród do wojny.
– Musiałeś mieć bardzo ważny powód, skoro ośmieliłeś się przerwać moją audiencję – mówił powoli, przeraźliwie zimnym tonem.
To musi być on – przemknęło przez myśl zwiadowcy. Sułtan Aterów, pan czasów, władca dwudziestu zawojowanych państw, w tym Nawery i Cyresy. Mąż wielki, niezrównany w boju, zwycięski we wszystkich bitwach, niezwyciężony w żadnej, rządzący imperium żelazną dłonią, znany z surowości, ale i rozwagi. Był postrachem wszystkich intrygantów, którzy po tym, jak zrozumieli, że nie są w stanie ani nim manipulować, ani go zabić, zajęli się walką o jego względy.
Sala tronowa była udekorowana wspaniałymi, złotymi obrazami, a oprócz ogromnego, zdobionego szlachetnymi kamieniami stołu, wokół którego zgromadzeni byli dostojnicy, znajdował się w niej również basen i złote drzewo. Ściany pokrywały mozaiki i pozłacane marmury, a pod nimi stali niewolnicy ustawieni w równe rządki, których zadaniem było zaspakajanie wszystkich potrzeb możnych panów. Każdego dnia właśnie tu siedmiuset dworzan uczestniczyło w audiencji sułtana.
– Ależ panie… zostałem wysłany ze sprawą, która nie może czekać. – Przybysz zrobił krótką przerwę, jakby spodziewając się sprzeciwu ze strony monarchy, który jednak nie nastąpił. – Tej wiadomości nie można było powierzyć ptakowi… nie w dzisiejszych czasach.
– Mów, co masz do powiedzenia.
– Hederakowie zbierają siły… – Niektórzy z zebranych wymienili między sobą spojrzenia, odrywając się na chwilę od zwiadowcy. W sali dało się również usłyszeć kilka gniewnych szmerów i pomruków. – Nie są to już niezorganizowane i niepowiązane ze sobą bandy mordujące dzieci wieśniakom czy napadające na samotnych wędrowców… To już przeszłość, teraz łączą się w jedną armię. – Szmer wśród zgromadzonych przybrał na sile, gdzieniegdzie padły przekleństwa. – My też nie mogliśmy uwierzyć w to co widzimy, ale im dłużej się przyglądaliśmy, tym bardziej rosło nasze przerażenie, gdyż to, co ujrzeliśmy nie było przywidzeniem czy sennym koszmarem, ale rzeczywistością. Ich główne siły nadeszły prawdopodobnie z Krainy Grozy, przedarli się Przełęczą Śmierci przez Góry Mordu i zatrzymali się nad rzeką Tedyf, gdzie rozbili swoje obozowiska. Z każdym dniem ich zastępy powiększają się, gdyż następni ciągną ze wszystkich stron… Nie wiemy jednak, jak mogło do tego dojść, nasi ludzie stale obserwowali niemalże wszystkie górskie rejony i nie zaobserwowali żadnych przemarszów. Co gorsza, nie są to sami Hederakowie, wśród nich widzieliśmy wszelkiej maści paskudztwa, dziwactwa i maszkary, bestie, o których sądzono, że dawno wyginęły lub są tylko wymysłami starych bajarzy. Jakby tego było mało, wspomagają ich również ci zdrajcy Nawerańczycy.
– Bezczelny głupcze! – uniósł się młody mężczyzna z długimi, kruczoczarnymi włosami sięgającymi ramion. – Armia Hederaków i potwory z opowieści! Jak śmiesz bezcześcić majestat sułtana, w tak haniebny sposób. Jeśli zaraz nie odwołasz swoich obelg, to skrócę cię o głowę, następnie każę obedrzeć ze skóry, a twoje ścierwo wrzucić do kanału!
W sali zawrzało. Ciche pomruki przeszły w krzyki. Opowieść ożywiła zgromadzonych, budząc w nich skrajne emocje. Jedynie sułtan nie wykonał żadnego ruchu.
– Cisza! – wrzasnął monarcha. Nie było to zwykłe podniesienie tonu, zdawało się, że to warknięcie czy może nawet ryk rozjuszonego lwa. – Dajmy skończyć naszemu przyjacielowi.
Wywołany przez przekrzykujących się harmider ucichł jak cięty nożem, gdy tylko usłyszano jego głos. Zwiadowca wyglądał na trochę zbitego z tropu, ale spodziewał się takiej reakcji. Teraz nie było już odwrotu.
– Panie, dziękuje ci za okazaną mi łaskę. Zaklinam się na mą duszę, że w moich słowach nie było kłamstwa. Lasy bowiem same się nie przesiekały, łąki nie wypaliły, a wieśniacy nie powyrzynali. Hedarakowie, gdzie się nie pojawią, plugawią ziemię i zostawiają po sobie jedynie zgliszcza. Jako pierwszy przynoszę o tym wieść, gdyż wyruszyłem najszybciej jak tylko się dało, ale niedługo przyjdą inni posłańcy przynoszący wiadomości o zniszczeniach… Ten list potwierdzi moje słowa.
Zwiadowca wyciągnął zwitek papieru z kieszeni schowanej pod płaszczem. Na skinięcie monarchy podszedł do niego jeden ze stojących pod ścianą niewolników. Sługa podał list sułtanowi, który przyjrzał się mu, ale go nie otworzył. Przekazał zwitek młodemu mężczyźnie siedzącemu po jego prawej stronie. Ten odchrząknął i przeczytał na głos:
– Do jaśnie panującego Malika władcy Aterardu. Piszemy do ciebie miłościwie panujący nam sułtanie, w sprawie niecierpiącej zwłoki. Twój lud prosi cię, byś w swej niezmierzonej łasce, wyratował nas z niedoli, w jakiej się znaleźliśmy. Jest gorzej niż my, przedstawiciele stanu poddanego moglibyśmy przypuszczać, lecz nie śmiemy wątpić, że wasza wysokość wszystko to przewidział. Uzurpator, przywódca buntowników, sprzymierzył się z Hederakami. W zamian za broń i żywność obiecali mu niezależność i swobodę na terenie Zatoki Północy. Sytuacja tam panująca jest fatalna. Uzurpator kupił serca prostaczków hasełkami jak „wolna północ” czy „nadszedł czas naszych rządów”. Stało się też to czego domyślać się mógł jedynie nasz sułtan w swej wielkiej mądrości, a my lud prosty nijak mogliśmy się spodziewać. Nadeszło zagrożenie ze strony Hederaków, którzy pojawili się jakby znikąd. Ich armia obozuje nad Tydyfem, na północny-wschód od twierdzy Prinos. Ich obozowiska ciągną się kilometrami, więc nie sposób ich zliczyć, ale na pewno są ich dziesiątki tysięcy, a może nawet i setki. Niepokoi nas strach o życie, ale mamy nadzieję, że nasz pan otoczy nas swoją opieką. Potrzebujemy wsparcia, gdyż wróg chce zaatakować samo serce Aterardu. Nie wiemy też dlaczego żadna z północnych wież nie zaobserwowała niczego niepokojącego, aż do chwili obecnej. Zaklinamy się na nasze życie, że od teraz będzie mieli ich na oku dzień i noc, aż dowiemy się, jak się przemieszczają. Panie, prosimy byś rozważył nasze prośby. W imieniu ludu, pisze twój uniżony sługa, Haitham… Są jeszcze dwie pieczęcie, jedna należąca do głównego zwiadowcy, a druga należąca do dowódcy twierdzy Prinos… To wszystko.
Zgromadzeni osłupieli. Nikt nie wiedział, co o tym myśleć. Niektórzy wymienili zdziwione spojrzenia, inni pobladli, zdając sobie sprawę, że to nie żarty, jeszcze inni nie dali niczego po sobie poznać.
– Trudno w to uwierzyć, a jednak pieczęcie są autentyczne. – Sułtan przerwał na chwilę, zastanawiając się nad czymś. – Zwiadowco, możesz już odejść.
Przybysz ukłonił się i udał w stronę wyjścia. Nim zamknięto za nim drzwi, salę znów wypełniła gwara głosów. Dworzanie szybko oprzytomnieli i zaczęli kalkulować, jakie zyski mogłaby przynieść im wojna.
– Niewolnicy, rozłóżcie na stole mapy – powiedział sułtan wskazując na kilku pachołków. – Faiz, jesteś głównym dowódcą naszych sił zbrojnych, co radzisz uczynić? – spytał monarcha, spoglądając na potężnego mężczyznę siedzącego po jego lewej stronie.
Tamten zastanawiał się przez chwilę, po czym przemówił:
– Najpierw pragnąłbym okazać wdzięczność miłościwemu monarsze, za udzielenie mi głosu. Przyznam szczerze, że mi również ciężko uwierzyć w słowa zwiadowcy. Jeśli jednak faktycznie przyjdzie nam walczyć, to jesteśmy przygotowani na atak. Na północy każdy ważniejszy punkt przekraczania rzek jest strzeżony przez cytadelę lub ufortyfikowane miasto. – W tym miejscu przejechał palcem po mapie, wskazując północną granicę Aterardu. – Jedyne co musimy zrobić, to niezwłocznie zwołać wszystkich emirów. Każdy wilajet powinien być w stanie wystawić przynajmniej tysiąc żołnierzy, niech przyjdą tylko konni, to w tydzień zgromadzimy czterdziestu tysięcy kawalerzystów i rozbijemy ich zgraje w pył, a następnie zajmiemy się zdrajcami. A jeśli jazda nie wystarczy, to w następny miesiąc powinno dołączyć do nas trzy razy tyle piechoty, a takiej armii nie pokona nikt. Panowie, zachowajcie zdrowy rozsądek. Zwyciężyliśmy już przecież wszystkich naszych wrogów, czyż nie?
– Zważcie to, co powiem – odezwał się sędziwy mąż siedzący z brzegu stołu – bo swoje lata już przeżyłem i w odróżnieniu od wielu z was nie jedną wojnę widziałem. Nie lekceważcie zwiadowcy, gdyż możecie być pewni, że nie było przesady w jego słowach. Hederak to nie Cyresyńczyk, Nawerańczyk czy Keranin, sam jeden stanowi problem, a co dopiero cała armia. Tej wojny nie wygramy szybko, o ile w ogóle ją wygramy, więc nie nastawiajcie się na rychłe zwycięstwo.
– Zebraliśmy się tu, by obradować w dzień taki jak każdy inny. Zwiadowca zaskoczył każdego z nas, ale już czas się otrząsnąć. Czy wojna będzie długa, czy krótka tego nie wiemy, pewne jest tylko to, że czeka nas walka. Chcę, by w tydzień stawił się tu każdy konny rycerz tego kraju. Faiz niech roześle posłańców do wszystkich wilajetów, a następnie zajmie się przygotowaniami do wielkiej parady, którą zorganizujemy tuż przed wymarszem. Reszta niech wraca do swoich rodzin i odświeży swój rynsztunek, gdyż za tydzień ruszamy na północ – rzekł sułtan, po czym powstał i wyszedł z sali.

Spoiler:
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
Klimaty arabskie bardzo przypadły mi do gustu. Troszkę mi nie odpowiada język sędziwego męża siedzącego z brzegu stołu, różni się zupełnie od reszty, jest taki... staropolski? Panem Tadeuszem zaleciało nieco :> Odcina się bardzo od reszty, choć może to celowe – nie wiem.

Zaciekawiło mnie, kim są Hederakowie, choć mam nadzieję, że nie poczęstujesz nas kolejną wojną dobra ze złem :)
[url]http://sciencefantasia.blogspot.com[/url]
Opowiadania SF i Fantasy
O mnie
Opowiadania na forum:
Trzy warunki, Cztery godziny
Odpowiedz
#3
Cytat:Sala tronowa była udekorowana wspaniałymi, złotymi obrazami, a oprócz ogromnego, zdobionego szlachetnymi kamieniami stołu wokół którego zgromadzeni byli dostojnicy, znajdował się w niej również basen i złote drzewo. Ściany pokrywały mozaiki i pozłacane marmury, a pod nimi stali niewolnicy ustawieni w równe rządki, których zadaniem było zaspakajanie wszystkich potrzeb możnych panów. Każdego dnia właśnie tu, siedmiuset dworzan uczestniczyło w audiencji sułtana.
Ten opis trochę średnio mi pasuje w obecnym miejscu, można by to było jakoś ładnie wpleść i myślę, że wcześniej.

Co do reszty tekstu, to jest całkiem nieźle. Szczególnie opis sułtana bardzo mi się spodobał. Za to trochę mi się nie podoba, w jaki sposób do niego przemawiają ludzie. Za mało formalny jest styl ich wypowiedzi, nie zawsze jest 'panie' czy jakiś synonim, kiedy adresatem jest władca, co przecież wśród arabów, z tego co ogólnie mi wiadomo, było karane jako zuchwałość. Ten list również jest dosyć chaotycznie napisany i ta sama uwaga, jak wyżej, ale rozumiem, że mogło być to pisane w pośpiechu, stąd tak to wygląda. Niemniej jednak w takiej sytuacji, sam sułtan, lub też któryś z 'lizodupnych' dworzan mógłby się tego doczepić, jak on śmiał w tak bezczelny sposób napisać list do władcy. W opisie jest napisane, iż jest władcą surowym, ale z tekstu to nie wynika, przynajmniej na razie. Myślę, że można by nad tym jeszcze pomyśleć.
Jeszcze takie moje czepialstwo indywidualne, te nazwy mi trochę nie pasują do klimatów arabskich.
Ocenę fabuły zostawię, jak już będzie kilka fragmentów.

Jeszcze ta wypowiedź:
Cytat:– Zważcie to co powiem, bom swoje lata już przeżył i w odróżnieniu od wielu z was nie jedną wojnę widziałem. Nie lekceważcie zwiadowcy, gdyż możecie być pewni, że nie było przesady w jego słowach. Hederak to nie Cyresyńczyk, Nawerańczyk, czy Keranin sam jeden stanowi problem, a co dopiero cała armia. Tej wojny nie wygramy szybko, o ile w ogóle ją wygramy, więc nie nastawiajcie się na rychłe zwycięstwo – powiedział sędziwy mąż, siedzący z brzegu stołu.
Mógłbyś wcześniej uwzględnić, kto to mówi, (powiedzmy po: Zważcie to, co powiem – odezwał się sędziwy mąż...) bo z początku myślałem, że to odpowiedź sułtana, więc mi lekko zamąciło.
Odpowiedz
#4
Wielkie dzięki za komentarze. Wszelka krytyka jest jak najbardziej mile widziana. Wiem teraz na co zwrócić uwagę. To mój pierwszy tekst, więc dopiero się uczę. Następnym razem będę się starał nie popełnić tych błędów. :)

List miał być chaotyczny, tylko nie wiem czy ten chaos wyszedł mi naturalnie.
Odpowiedz
#5
(19-04-2014, 11:20)Adaśko_z_Łomiańca napisał(a): Był to zwiadowca, co wnioskować można było po jego stroju, wysokich, skórzanych butach, wytartych spodniach z pasem, przy którym zwisał kord schowany w rogową pochwę(przecinek) oraz długiego, zielonego płaszcza z kapturem.

Mąż siedzący na złotym tronie, (bez przecinka)zdobionym rysunkami lwów i orłów przerwał chwilę bezruchu, odwołując ręką strażników.

Na głowie miał turban wysadzany klejnotami, twarz smagłą, brodę gęstą i bujną, a ubrany był w szatę z pięknego brokatu. Jego oblicze miało wyraz surowy, a zarazem czujny, gdyż bacznie obserwował przybysza.

Zwiadowca patrząc tak na nich wszystkich, zastanawiał się (przecinek)czy są to odpowiedni ludzie do sprawowania władzy i czy będą oni w stanie poprowadzić naród do wojny?(bez znaku zapytania, bo to nie pytanie)

– Musiałeś mieć bardzo ważny powód, skoro ośmieliłeś się przerwać moją audiencje(ę) – mówił powoli, a jego głos był przeraźliwie lodowaty.

Sułtan państwa Aterów, pan czasów, władca dwudziestu zawojowanych państw, w tym Nawery i Cyresy.

Był postrachem wszystkich intrygantów, którzy po tym(przecinek) jak zrozumieli, że nie są w stanie ani nim manipulować, ani go zabić(przecinek) zajęli się walką o jego względy.

Sala tronowa była udekorowana wspaniałymi, złotymi obrazami, a oprócz ogromnego, zdobionego szlachetnymi kamieniami stołu (przecinek) wokół którego zgromadzeni byli dostojnicy, znajdował się w niej również basen i złote drzewo.

Ściany pokrywały mozaiki i pozłacane marmury, a pod nimi stali niewolnicy ustawieni w równe rządki, których zadaniem było zaspakajanie wszystkich potrzeb możnych panów.(To wtrącenie powinno być zaraz po "niewolnicy", bo teraz wychodzi, jakby odnosiło się do "rządków")

Każdego dnia właśnie tu, (bez przecinka)siedmiuset dworzan uczestniczyło w audiencji sułtana.

– Ależ Panie(z małej litery, to nie list)… zostałem wysłany ze sprawą, która nie może czekać.

– Nie są to już niezorganizowane i niepowiązane ze sobą bandy mordujące dzieci wieśniakom,(bez przecinka) czy napadające na samotnych wędrowców…

(...) tym bardziej rosło nasze przerażenie, gdyż to(przecinek) co ujrzeliśmy nie było przywidzeniem czy sennym koszmarem, ale rzeczywistością.

(...) Nie wiemy jednak (przecinek) jak mogło do tego dojść, nasi ludzie stale obserwowali niemalże wszystkie górskie rejony i nie zaobserwowali żadnych przemarszów.

Co gorsza, nie są to sami Hederakowie, wśród nich widzieliśmy wszelkiej maści paskudztwa, dziwactwa i maszkary, bestie(przecinek) o których sądzono, że dawno wyginęły lub są tylko wymysłami starych bajarzy.

Nie było to zwykłe podniesienie tonu, było to raczej warknięcie, (raczej bez przecinka) czy może nawet ryk rozjuszonego lwa.

Służący podał list sułtanowi, który przyjrzał się mu, ale go nie otworzył. Przekazał zwitek młodemu mężczyźnie, który siedział po jego prawej stronie.

(...)Uzurpator, przywódca buntowników(przecinek) sprzymierzył się Hederakami.

(...)Uzurpator kupił serca prostaczków hasełkami jak „wolna północ”,(bez przecinka) czy „nadszedł czas naszych rządów”.

Ich armia, której opis pozostawiam mojemu człowiekowi (przecinek) obozuje nad Tydyfem, na północny wschód od twierdzy Prinos.

Obiecuje(ę) jednak, że teraz moi ludzie będą mieli ich na oku dzień i noc, aż dowiemy się (przecinek) jak się przemieszczają.

Z wyrazami szacunku (przecinek) Haitham…

Niektórzy wymienili zdziwione spojrzenia, inni pobladli (przecinek) zdając sobie sprawę, że to nie żarty, jeszcze inni nie dali niczego po sobie poznać.

– Trudno w to uwierzyć, a jednak pieczęcie są autentyczne(kropka) – sułtan(Sułtan) przerwał na chwilę, zastanawiając się nad czymś.

Dworzanie szybko oprzytomnieli i zaczęli kalkulować (przecinek) jakie zyski mogłaby przynieść im wojna.

– Niewolnicy(przecinek) rozłóżcie na stole mapy – powiedział sułtan (przecinek) wskazując na kilku pachołków.

– Zważcie to (przecinek) co powiem, bom swoje lata już przeżył i w odróżnieniu od wielu z was nie jedną wojnę widziałem.

Nie lekceważcie zwiadowcy, gdyż możecie być pewni, że nie było przesady w jego słowach. Hederak to nie Cyresyńczyk, Nawerańczyk,(bez przecinka) czy Keranin (przecinek) sam jeden stanowi problem, a co dopiero cała armia.

Tej wojny nie wygramy szybko, o ile w ogóle ją wygramy, więc nie nastawiajcie się na rychłe zwycięstwo – powiedział sędziwy mąż, (bez przecinka) siedzący z brzegu stołu.

Chcę(przecinek) by w tydzień stawił się tu każdy konny rycerz tego kraju.

Czytałam ten fragment z naprawdę dużą przyjemnością, bardzo dobrze napisany, ładne, "krągłe", jak to nazywam, opisy i zdania, dialogi także niczego sobie, a i fabuła zapowiada się bardzo intrygująco. :) Chętnie przeczytam resztę tego, co wyszło spod Twojego pióra.
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
#6
Cytat: Był to zwiadowca, co wnioskować można było po jego stroju, wysokich, skórzanych butach, wytartych spodniach z pasem, przy którym zwisał kord schowany w rogową pochwę oraz długiego, zielonego płaszcza z kapturem.

Zatrzymał się tuż przy wejściu i próbując uspokoić oddech, rozejrzał się po pomieszczeniu. ( przecinek przed "próbując uspokoić oddech albo zamień szyk "Zatrzymał się przy wejściu i rozejrzał po pomieszczeniu, próbując uspokoić oddech", przy okazji unikniesz powtórzeń "się" )

Nikt nie wydał z siebie żadnego odgłosu i mogłoby się wydawać, że nawet muchy nie mogą zdobyć się na odwagę, by zabzyczeć.

Zwiadowca nie chciał tu przychodzić, ale tego wymagały od niego jego ( z tego rymu wyrzuć "jego" – będzie lepiej brzmiało ) obowiązki.

Zwiadowca patrząc tak na nich wszystkich, zastanawiał się ( przecinek ) czy są to odpowiedni ludzie do sprawowania władzy i ( przecinek ) czy będą oni w stanie poprowadzić naród do wojny?

– Musiałeś mieć bardzo ważny powód, skoro ośmieliłeś się przerwać moją audiencje ( ę ) – mówił powoli, a jego głos był przeraźliwie lodowaty. ( nie wiem, czy to dobry pomysł z lodowatym głosem, raczej ton może być ekspresyjny lub chłodny, może zmień jakoś tak "mówił powoli, przeraźliwie zimnym tonem" )

To musi być on – przemknęło przez myśl zwiadowcy. Sułtan państwa Aterów, pan czasów, władca dwudziestu zawojowanych państw, ( raczej bez przecinka ) w tym Nawery i Cyresy.

Był postrachem wszystkich intrygantów, którzy po tym ( przecinek albo zmień "którzy rozumiejąc, że nie są w stanie" ) jak zrozumieli, że nie są w stanie ani nim manipulować, ani go zabić ( przecinek ) zajęli się walką o jego względy.

Sala tronowa była udekorowana wspaniałymi, złotymi obrazami, a oprócz ogromnego, zdobionego szlachetnymi kamieniami stołu ( przecinek ) wokół którego zgromadzeni byli dostojnicy, znajdował się w niej również basen i złote drzewo.

Ściany pokrywały mozaiki i pozłacane marmury, a pod nimi stali niewolnicy ustawieni w równe rządki ( raczej rzędy ), których zadaniem było zaspakajanie wszystkich potrzeb możnych panów. Każdego dnia właśnie tu, ( bez przecinka ) siedmiuset dworzan uczestniczyło w audiencji sułtana.

– Tak, my też nie mogliśmy uwierzyć w to ( przecinek ) co widzimy, ale im dłużej się przyglądaliśmy, tym bardziej rosło nasze przerażenie, gdyż to ( przecinek ) co ujrzeliśmy nie było przywidzeniem czy sennym koszmarem, ale rzeczywistością.

Vet mnie uprzedziła, więc nie będę już sprawdzać, dopóki nie naniesiesz poprawek:D.
Jeśli chodzi o fabułę; Dobry klimat, opisy ciekawe i dla wielu osób interesujące, ponieważ pokazujesz nieco inny świat. Już wspominałam podczas powitania, że lubię te klimaty i trochę poznałam kraje wschodu, więc dla mnie brzmi znajomo. Przyczepię się do przedstawienia sułtana. Wszystkie tytuły powinny być pisane z dużej litery, tak myślę.
– To wódka? – słabym głosem zapytała Małgorzata.(...)
– Na litość boską, królowo – zachrypiał – czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus.
Michaił Bułhakow – Mistrz i Małgorzata
Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
Poprawki już naniesione. Bardzo dziękuję za pomoc. Powiedzcie mi tylko, czy błędy inne niż interpunkcyjne również muszę poprawiać, czy wystarczy jak zwrócę na to uwagę w następnych fragmentach?
Odpowiedz
#8
Błędy inne niż interpunkcyjne też wypadłoby zmienić, a także zwrócić na nie uwagę w kolejnych częściach. :)
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
#9
Cytat: Sułtan Aterów, pan czasów, władca dwudziestu zawojowanych państw, w tym Nawery i Cyresy. Mąż wielki, niezrównany w boju, zwycięski we wszystkich bitwach, niezwyciężony w żadnej, rządzący imperium żelazną dłonią, znany z surowości, ale i rozwagi.

Niezwyciężony w żadnej? Brzmi jakby przegrał wszystkie.

Cytat:Jest gorzej niż mogliśmy przypuszczać. Uzurpator, przywódca buntowników, sprzymierzył się (z) Hederakami.

Wydawało mi się że widziałem po drodze kilka błędów interpunkcyjnych, ale potem już nie mogłem nic wypatrzeć, więc pewnie się myliłem.

Przechodząc do samego tekstu – wedle mnie napisany dobrze, czytanie nie męczyło. Osobiście jeszcze zmieniłbym coś w dwóch ostatnich wypowiedziach, sam nie wiem, może urozmaicił nieco narracją.(odsyłam do mojej sygnatury :P )

Jest to ledwie prolog, więc co tu mówić o fabule czy bohaterach, ale myślę że warto będzie czekać na kontynuację.
Traktowanie powyższej wypowiedzi na serio nie jest zalecane. Autor się zwyczajnie nie zna.
Odpowiedz
#10
Wiele nie mogę powiedzieć po tym jednym, krótkim fragmencie, ale na pewno nie spodziewałam się, że takie wschodnie klimaty przypadną mi do gustu ^^ Zdania są świetnie skonstruowane, bo czyta się płynnie, przyjemnie. Fajne opisy – z drugiej strony zauważyłam, że gdyby pojawiło się ich więcej, czułabym się nimi nieco przytłoczona, ale ostatecznie było ich w sam raz. Na razie opowiadanie mnie zainteresowało, czekam na więcej :)

@zeitgeist – Jeżeli mogę się odnieść:
zeitgeist napisał(a):Jest gorzej niż mogliśmy przypuszczać. Uzurpator, przywódca buntowników, sprzymierzył się z Hederakami.
– gdzie tu jest błąd?
– Światło porusza się szybciej od światła.
– Bezwzględnie, pułkowniku Pickering?
– Absolutnie, generale Bingam.
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Zew przygody Arnubis 15 2,674 25-04-2015, 11:47
Ostatni post: anayay

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości