Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Pierwszy
#1
– Odległość trzysta pazurów – powiedział niski, ciepły, kobiecy głos Nimue trzy tysiące – komputera pokładowego. Lubił słuchać tego głosu, jak zresztą każdy. Głos Nimue był zsyntetyzowanym głosem ich królowej, matki wszystkich smoków. Ustawienie go w komputerach pokładowych floty miało na celu wzmocnienie więzi między matką a jej dziećmi. Projekt odniósł ogromny sukces i w szybkim tempie dorobił się trzeciej generacji, a mówiło się już o czwartej, która oprócz dźwięku dodawała hologram.
– Rozpocząć namierzanie celu – odpowiedział jej głosem, od którego jeżyły się włosy na karku. Na wyświetlaczu zamontowanym w hełmie pokazał się cel.
Ross. Krążownik eskortowy imperium. Jego zwalista sylwetka przesłoniła cały ekran wyświetlacza.
– Otworzyć kanał informacyjny – wydał polecenie, jednocześnie korygując delikatnie swój kurs tak, aby kąt podejścia do hangaru, w którym miał wylądować, był możliwie prostopadły do statku.
– Kanał komunikacyjny otwarto – odpowiedział mu komputer głosem królowej.
– Połącz mnie z mostkiem – odparł, stabilizując wahadłowiec i zmniejszając ciąg.
– Połączenie nawiązane.
– Odbieram przekaz. W słuchawkach rozległ się głos oficera łącznikowego.
– Tu O.J.S.Ross, podaj dane identyfikacyjne. – Usłyszał polecenie wydane piskliwym, dziewczęcym głosem.
No tak – pomyślał. – Pisklę na mostku. – Uśmiechnął się złośliwie, był pewien, że trafił na okręt, którego szukał – szkolną jednostkę akademii, na której ćwiczono pilotów i personel floty. Teoretycznie on również należał do studentów akademii i dostał przydział na pilota myśliwca na tym okręcie. W praktyce jednak było to dużo bardziej skomplikowane.
– Przesyłam kod identyfikacyjny – powiedział, a złośliwy uśmieszek nie schodził mu z twarzy.
– Nimue, jakimi szyframi dysponujemy? – zapytał, wbijając błędne hasło identyfikacyjne, aby kupić sobie trochę czasu i sprawdzić, jak zareaguje dziewczyna, która w tym momencie już trzeci raz prosiła go o kod.
Dostępne są trzy kody, pański, dowódcy eskadry i technika – odpowiedział mu komputer.
– Gdzie są ich właściciele? – zapytał jednocześnie wysyłając niekompletny kod dostępu. – Pani oficer się to nie spodoba – pomyślał, a jego uśmiech wygrywał właśnie nagrodę na najbardziej złośliwy grymas w galaktyce.
– Dowódca jest obecnie na oddziale chorób wstydliwych na stacji medycznej w sektorze Re. Technik odsiaduje karę za wszczynanie awantur pod wpływem alkoholu, zaśmiecanie, wandalizm, włóczęgostwo, czynną napaść na funkcjonariusza służb porządkowych i ubliżanie władzy.
– Już mi się podoba ten typ – powiedział. – Dużo lepszy niż dowódca-kurwiarz.
– Nimue, zamień nasze dane – wydał rozkaz, po czym pośpiesznie włączył przekaz od pani oficer, która wyraźnie traciła cierpliwość.
– Tu O.J.S.Ross, podajcie dane identyfikacyjne albo otworzymy ogień! – Pisk dziewczyny niemiłosiernie brzęczał mu w hełmofonie. – Oho, ktoś tu ma chyba zły dzień – pomyślał i szybko odpowiedział dziewczynie głosem zawstydzającym mityczne syreny.
– Przepraszam, pani major, miałem drobny problem z komputerem pokładowym, już wysyłam poprawny kod – powiedział, udając, że nie słyszy gniewnego prychnięcia Nimue.
– Pani porucznik. – Usłyszał w słuchawkach, a głos niedoszłej pani major wydawał się dużo przyjemniejszy po tym trochę wyświechtanym, ale wciąż skutecznym komplemencie. – Czekam na prawidłowy kod, Ross, bez odbioru. – Głos w słuchawkach umilkł.
– Doprawdy, czy musisz zwalać wszystko na mnie?! Żeby za każdym razem zasłaniać się biednym komputerem pokładowym! – powiedziała na wpół rozdrażniona, na wpół rozbawiona Nimue, a jej głos stał się dużo wyraźniejszy i czystszy niż przed chwilą.
– Przepraszam królowo, nie było moim zamiarem obrazić cię czy zasmucić – szepnął, a jego głos zdradzał zakłopotanie.
– Och, daj spokój, skarbie, wiesz, że żartuję. – Zaśmiała się. – W końcu jesteś moim ulubionym synem, moje ty piórko. – W jej głosie czuć było to szczególne ciepło zarezerwowane dla ukochanego dziecka. – I mów do mnie mamo!
– Wedle rozkazu, królowo, to jest mamo – odrzekł, rumieniąc się przy tym i odruchowo spuszczając wzrok, mimo iż oprócz niego nikogo innego nie było w kabinie.
– Widzisz jakie to łatwe, synku? – Zaśmiała się.
– Masz rację, mamo – odparł, próbując ukryć zakłopotanie całą sytuacją. – Wiesz muszę zadokować, zanim mnie strącą – powiedział, mając nadzieję na zmianę tematu.
– Nic się nie martw, zajęłam się tym. – Usłyszał w odpowiedzi. – No, a teraz ląduj już, mój mały, dzielny rycerzyku, pamiętaj, kim jesteś i jakie masz zadanie. – Ton głosu królowej stał się poważniejszy.
– Tak, królowo – odpowiedział jej równie poważnym tonem.
– Czas na mnie – Głos w hełmofonie przycichł, po chwili słyszał już tylko zwykły szum komputera.
– Dwieście pięćdziesiąt łusek do doku, kąt podejścia idealny, uwaga na głowę. – Usłyszał zaraz po tym, jak prom uderzył kołami o pokład, podrzucając go tak, że gdyby nie hełm, rozbiłby ją sobie o dach kokpitu.
– Rychło w czas! – powiedział z przekąsem, zdejmując hełmofon i wychodząc z kabiny pilota.
Odwrócił się jeszcze na chwilkę, wyciągnął z kabury, którą miał przy pasie, mały miotacz i strzelił dwukrotnie w stronę kokpitu, zamieniając go w masę stopionego plastiku.
Następnie podszedł do drzwi promu i rozbił szklaną szybkę, za którą znajdował się włącznik awaryjnego otwarcia. Drzwi rozsunęły się z sykiem wypuszczając przy tym pianę gaśniczą, wysunął się też trap po którym mógł zejść.
Na dole powinien stać zespół ratowniczy, zamiast tego otoczyli go żołnierze z gotowymi do strzału miotaczami.
Spomiędzy nich wyszła drobna dziewczyna w mundurze oficera, jej szmaragdowe oczy zdradzały, że ktoś tu zaraz stanie się bardzo nieszczęśliwy.
– Szeregowy K? – zapytała pełnym gniewu głosem.
– Tak – odrzekł zbity z tropu. Skąd znała jego prawdziwe imię?
– Z rozkazu królowej za zdradę imperium zostajesz skazany na śmierć. – powiedziała głosem , który mógł by kruszyć lodowe pola Arktyki. Wyrok wykona królowa osobiście za trzy tygodnie, kiedy dolecimy do Pharos.. – Po tych słowach odeszła, a strażnicy zawlekli go do izolatki, nie szczędząc przy tym kopniaków i ciosów kolbami.
– Dzięki, mamo – wyszeptał uśmiechając się do siebie.
Eorth znajduje się w tym miejscu gdzie śpią wszystkie smoki
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
(19-04-2014, 09:00)Kubuś puchatek napisał(a): Lubił słuchać tego głosu (przecinek) jak zresztą każdy. Głos Nimue,(bez przecinka) był zsyntetyzowanym głosem ich królowej, matki wszystkich smoków.(brak spacji) Ustawienie go w komputerach pokładowych floty miało na celu wzmocnienie więzi między matką a jej dziećmi.

Projekt odniósł ogromny sukces i w szybkim tempie dorobił się trzeciej generacji(przecinek) a mówiło się już o czwartej(przecinek) która oprócz dźwięku dodawała hologram.

– Rozpocząć namierzanie celu – odpowiedział jej głosem (przecinek) od którego jeżyły się włosy na karku.

– Otworzyć kanał informacyjny.(bez kropki) – Wydał(wydał) polecenie (przecinek) jednocześnie korygując delikatnie swój kurs tak (przecinek) aby kąt podejścia do hangaru (przecinek) w, (bez przecinka)którym miał wylądować, był możliwie prostopadły do statku.

– Połącz mnie z mostkiem – odparł (przecinek) stabilizując wahadłowiec i zmniejszając ciąg.

– Połączenie nawiązane. – Odbieram przekaz.(Czy to nie powinny być dwie osobne wypowiedzi? Teraz wyglądają jak jedna i jest zamęt.) W słuchawkach rozległ się głos oficera łącznikowego.

– Tu O.J.S.Ross(przecinek) podaj dane identyfikacyjne. – Usłyszał polecenie wydane, (bez przecinka)piskliwym, dziewczęcym głosem.

No tak.(bez kropki)– Pomyślał.(pomyślał) (tutaj myślnik) Pisklę na mostku.

– Uśmiechnął się złośliwie, był pewien, że trafił na okręt, którego szukał – szkolną jednostkę akademii (przecinek) na,(bez przecinka) której ćwiczono pilotów i personel floty.

W praktyce jednak, (bez przecinka)było to dużo bardziej skomplikowane.

– Przesyłam kod identyfikacyjny – powiedział (przecinek) a złośliwy uśmieszek nie schodził mu z twarzy.

(tu też nie ma myślnika)Nimue (przecinek) jakimi szyframi dysponujemy? – zapytał (przecinek) wbijając błędny kod identyfikacyjny, aby kupić sobie trochę czasu i sprawdzić(przecinek) jak zareaguje dziewczyna, która w tym momencie już trzeci raz prosiła go o kod.

– Pani oficer się to nie spodoba.(bez kropki) – Pomyślał(pomyślał), a jego uśmiech wygrywał właśnie nagrodę na najbardziej złośliwy obiekt (może "grymas", a nie "obiekt"?) w galaktyce.

– Już mi się podoba ten typ – powiedział. – Dużo lepszy niż dowódca(tutaj dałabym dywiz) kurwiarz.

– Nimue (przecinek) zamień nasze dane.(bez kropki) – Wydał(wydał) rozkaz, po czym pośpiesznie włączył przekaz od pani oficer(przecinek) która wyraźnie traciła cierpliwość.

– Tu O.J.S.Ross(przecinek) podajcie dane identyfikacyjne albo otworzymy ogień! – Pisk dziewczyny niemiłosiernie brzęczał mu w hełmofonie. – Oho(przecinek) ktoś tu ma chyba zły dzień – Pomyślał(pomyślał) i szybko odpowiedział dziewczynie głosem zawstydzającym mityczne syreny.

– Przepraszam (przecinek) pani major(przecinek) miałem drobny problem z komputerem pokładowym(przecinek) już wysyłam poprawny kod. (bez kropki)– powiedział (przecinek) udając, że nie słyszy gniewnego prychnięcia Nimue.

(brak akapitu)– Pani porucznik.

– Czekam na prawidłowy kod(przecinek) Ross (przecinek)bez odbioru. – Głos w słuchawkach umilkł.

– Doprawdy(przecinek) czy musisz zwalać wszystko na mnie?! Żeby za każdym razem zasłaniać się biednym komputerem pokładowym! – powiedziała na wpół rozdrażniona, na wpół rozbawiona Nimue, a jej głos stał się dużo wyraźniejszy i czystszy niż przed chwilą.

– Och (przecinek)daj spokój(przecinek) skarbie(przecinek) wiesz, że żartuję. – Zaśmiała się.

– W końcu jesteś moim ulubionym synem(przecinek) moje ty piórko. – W jej głosie czuć było to szczególne ciepło zarezerwowane dla ukochanego dziecka.

– Wedle rozkazu (przecinek)królowo, to jest mamo.(bez kropki) – odrzekł (przecinek)rumieniąc się przy tym i odruchowo spuszczając wzrok (przecinek)mimo, (bez przecinka)iż oprócz niego nikogo innego nie było w kabinie.

– Widzisz jakie to łatwe(przecinek) synku? – Zaśmiała się.

– Masz rację (przecinek)mamo – odparł (przecinek)próbując ukryć zakłopotanie całą sytuacją. – Wiesz (przecinek)muszę zadokować (przecinek)zanim mnie strącą – powiedział(przecinek) mając nadzieję na zmianę tematu.

– Nic się nie martw (przecinek)zajęłam się tym.– Usłyszał w odpowiedzi. – No, a teraz ląduj już(przecinek) mój mały (przecinek)dzielny rycerzyku, pamiętaj, kim jesteś i jakie masz zadanie.

– Tak(przecinek) królowo – odpowiedział jej równie poważnym tonem.

– Czas na mnie(kropka)głos (Głos)w hełmofonie przycichł, po chwili słyszał już tylko zwykły głos komputera.

– Dwieście pięćdziesiąt łusek do doku, kąt podejścia idealny, uwaga na głowę. – usłyszał(Usłyszał) zaraz po tym(przecinek) jak prom uderzył kołami o pokład (przecinek) podrzucając go tak, że gdyby nie hełm(przecinek) rozbił by(rozbiłby) sobie głowę o dach kokpitu.

– Rychło w czas! – powiedział z przekąsem(przecinek) zdejmując hełmofon i wychodząc z kabiny pilota.

Odwrócił się jeszcze na chwilkę, wyciągnął z kabury (przecinek) którą miał przy pasie(przecinek) mały miotacz i strzelił dwukrotnie w stronę kokpitu(przecinek) zamieniając go w masę stopionego plastiku, następnie podszedł do drzwi promu i rozbił szklaną szybkę (przecinek)za którą znajdował się włącznik awaryjnego otwarcia. (Strasznie długie zdanie, to raz, a dwa, że pełne akcji, można by to atrakcyjniej przedstawić, gdyby je rozbić na kilka krótszych. :))

Drzwi rozsunęły się z sykiem (przecinek)wypuszczając przy tym pianę gaśniczą, wysunął się też trap (przecinek)po którym mógł zejść.

Na dole powinien stać zespół ratowniczy (przecinek)zamiast tego otoczyli go żołnierze z gotowymi do strzału miotaczami, spomiędzy nich wyszła drobna dziewczyna w mundurze oficera, jej szmaragdowe oczy zdradzały, że ktoś tu zaraz stanie się bardzo nieszczęśliwy.(To też długie zdanie, w którym niknie napięcie sytuacji, lepiej by wyglądało rozbite na kilka. Przydałoby się też więcej emocji. :))

(brak akapitu)– Tak – odrzekł zbity z tropu.

Wyrok wykona królowa osobiście za trzy tygodnie (przecinek)kiedy dolecimy do Pharos.. – po(Po) tych słowach odeszła (przecinek)a strażnicy zawlekli go do izolatki (przecinek)nie szczędząc przy tym kopniaków i ciosów kolbami(kropka)
(brak myślnika i akapitu)Dzięki (przecinek)mamo – wyszeptał (przecinek)uśmiechając się do siebie.

Stwierdzam, że całkiem mi się podobało. :)
Szybko poprowadzona akcja, według mnie pod koniec aż za szybko, bo pojawiło się kilka długaśnych zdań (wyszczególniłam je powyżej w poprawkach), które psują czytanie, a rozbite dodałyby napięcia i emocji (a to by się przydało, jako że to pod koniec tekstu).

Pozostawiłeś czytelnikowi duże pole do manewru, jeśli idzie o samodzielne wymyślanie, o co też dokładnie chodzi. To też, jak dla mnie, sprawia, ze ten tekst jest interesujący.
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
#3
Dziękuję za poprawki Vet mam nadzieję że teraz jest już ciut lepiej :)
Eorth znajduje się w tym miejscu gdzie śpią wszystkie smoki
Odpowiedz
#4
Cytat:– Dwieście pięćdziesiąt łusek do doku, kąt podejścia idealny, uwaga na głowę. – Usłyszał zaraz po tym, jak prom uderzył kołami o pokład, podrzucając go tak, że gdyby nie hełm, rozbiłby sobie głowę o dach kokpitu.

Kilka błędów interpunkcyjnych, to powtórzenie i może zmieniłabym szyk w paru miejscach, ale poza tym całkiem porządny tekst. Jest przejrzysty, płynny, wiadomo o co chodzi. Mimo, że nie mój klimat, to wrócę tu jeszcze po kolejne części, bo jestem ciekawa co stanie się dalej. Podoba mi się motyw matki-komputera. Ostatnia akcja, ta z karą śmierci, wzbudziła we mnie zmieszanie tym bardziej, że była bezpośrednio po tym czułym dialogu. Przypuszczam, że to zamierzony zabieg, bardzo udany :)
Odpowiedz
#5
Dziękuję za wytknięcie tej niedoróbki już poprawiłem :)
Eorth znajduje się w tym miejscu gdzie śpią wszystkie smoki
Odpowiedz
#6
Póki co tylko dodam, że
Cytat:– Lubił słuchać tego

Myślnik jest zbędny ;)
Take my mind and take my pain
And heal




Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
O____O Kubuś... Ty piszesz! A... a nawet lepiej! Ja to czytam! O____O I to się da czytać i nawet niezłe jest!
I konia, i muła, i osła głupiego,
I mrówke, i żuka, termita martwego,
Gołąbka pokoju białego jak kreda,
Lecz tylko jeża przelecieć się nie da!!!

Odpowiedz
#8
Kilka błędów interpunkcyjnych, rzuciło mi się w oczy również powtórzenie i jeden drobny błąd, ale to nieważne.
Istotna natomiast jest treść – dla mnie za mało opisów. Niby są, wiem jak co wygląda, a jednak są dość ubogie. Przynajmniej w moim odczuciu.
Spodobał mi się zwrot akcji na końcu, coś czego chyba nikt się nie spodziewał. Ciekawe, ciekawe. Nagle zrobiło mi się żal tego złośliwego typa, choć znając życie, pewnie się wywinie, jak to takie osobniki mają w zwyczaju.
Anyway, nie mój klimat, ale i tak będę czytać, bo o dziwo (!) mnie zainteresowałeś.
Pozdrawiam.
Gdyby przyjaciele mieli czyste zamiary
świat byłby piękniejszy,
a zbrodnia stałaby się mitem...

Odpowiedz
#9
Brak rozbudowanych opisów jest celowy ja daję tylko "szkielet" a resztę zostawiam wyobraźni czytelnika.
Eorth znajduje się w tym miejscu gdzie śpią wszystkie smoki
Odpowiedz
#10
(20-04-2014, 16:38)Kubuś puchatek napisał(a): Brak rozbudowanych opisów jest celowy ja daję tylko "szkielet" a resztę zostawiam wyobraźni czytelnika.

Kubuś, idąc tym tropem, napisz następnym razem tylko tytuł – ja mam świetną wyobraźnię, więc resztę sobie wyobrażę sam; dialogi, postacie, opisy.
Zapamiętaj – o klasie pisarza decyduje jakość opisów!!
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości