Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Inne Leslie
#1
Studnia

Londyńskie poranki były blade niczym ręce hrabiny Ravenster w ostatnich chwilach jej życia. Mgliste wyziewy brały się nie wiadomo skąd i osiadały tuż nad ziemią, oblepiając mokrym oddechem wszystko, co napotkały na swojej drodze. To miasto było pełne mlecznych oparów. Wyłaziły znad Tamizy i z mlaskaniem pełzły brukowanymi ulicami, zostawiając za sobą śluz i wilgoć.
Mgła przyklejała się do twarzy wysokiej, szczupłej dziewczyny rozwieszającej białą bieliznę na brudnym podwórzu. Sprawiała, że jej cera błyszczała niczym w gorączce, a jasne kosmyki, które wymknęły się spod czepka, przyklejały do szyi i czoła. Pracowała spokojnie i bez pośpiechu. Chwytała pranie długimi palcami i przyczepiała do sznurków zawieszonych tuż nad jej głową. Była sobota, godzina piąta trzydzieści. Jeśli szybko zamiecie korytarze i umyje schody, będzie mogła poświęcić pół godziny na kolejny rozdział książki w błękitnej okładce. Siądzie przy stole w rogu kuchni zaraz po tym, jak jej matka uda się na targ po mięso. Nigdy nie posyłała jej. Przecież Leslie z łatwością mogłaby zostać oszukana przez 'tych zbereźnych bezzębnych drani' i przynieść starą jagnięcinę. Wówczas państwo pochorowałoby się wraz z piątką swoich dzieci, a one wylądowałyby na bruku bez grosza i dachu nad głową, a może nawet w więzieniu, za próbę otrucia. Ta wizja wyjątkowo przerażała Marge – matkę Leslie – zatem powierzała córce domowe prace, a sama udawała się po sprawunki. Brak jej obecności pozostawiał dziewczynie sposobność do wydobycia książki z dna niewielkiego kufra stojącego tuż za szafą w izbie, gdzie sypiały. Przez kilka chwil mogła zapomnieć o mgle, bieliźnie, schodach i zepsutym mięsie.

Leslie podźwignęła metalową miednicę, która wydała ciche brzdęknięcie, zdradzające koniec pracy. Zza framugi drzwi kuchennych natychmiast wyłoniła się głowa Marge. Jej włosy nadal były czarne pomimo zbliżających się czterdziestu pięciu lat i na próżno było doszukiwać się w nich choćby jednej srebrnej nitki. Oliwkowa skóra gładko opinała kości policzkowe i czoło. Jedynie wokół oczu można było dostrzec nieliczne kurze łapki wtedy, gdy się uśmiechała. Leslie nie wiedziała, czy tym sposobem próbuje ukryć bruzdy, ale robiła to niesłychanie rzadko.
– Prędzej, dziewczyno! Ruszasz się jak mucha w smole! – krzyknęła Marge, machnęła tłustą ręką i zniknęła. Z kuchni dobiegło jeszcze kilka przekleństw i podwórze na powrót pogrążyło się w odgłosach budzącego się miasta.
Leslie przyspieszyła kroku. Podbiegła do studni i zamaszystymi ruchami poczęła wprawiać w ruch ciężką kolbę. Była śliska i wilgotna od wszędobylskiej mgły, w której skąpane było całe podwórze.
– Panienka potrzebuje pomocy? – zapytał miękki, męski głos tuż zza jej pleców. Słychać było, że jego właściciel szczerzy w uśmiechu białe zęby. [p ]Dziewczyna drgnęła nieznacznie i odwróciła się z ociąganiem. Nie dała poznać po sobie zaskoczenia. Może w innym przypadku wydałaby z siebie nawet ciche 'och!', i przytknęła dłoń do piersi w geście poruszenia. Niestety to nie był inny przypadek, ale właśnie 'ten', w którym podobne zachowanie mogło ją zgubić.
– Dziękuję, poradzę sobie – odparła cicho, nie spoglądając na chłopaka. Wlepiła oczy w czarną otchłań studni i szarpnęła korbą, która poruszyła się ze zgrzytem. Gdzieś na dole zachlupotała woda, jakby protestowała przeciw opuszczaniu swojej ciemnej kryjówki.
– Nalegam... – zaczął chłopak, ale zgromiony parą ogromnych oczu natychmiast ucichł.
Leslie puściła gwałtownie kołowrót, który odskoczył w przeciwnym kierunku. Po podwórzu rozległ się plusk.
– Robert, przestań bawić się w całą tą dworską etykietę – syknęła i zacisnęła w pięści małe dłonie o długich palcach i brudnych paznokciach. – Żadna ze mnie „panienka” i nie potrzebuję twojej pomocy, rozumiesz?
Chłopak zacisnął już i tak wąskie usta. Ścięgna na jego szyi naprężyły się złowieszczo, a ramiona skuliły, jakby dostał kopniaka w sam brzuch. Wciągnął powietrze przez nos.
– Tylko zapytałem... – wymamrotał.
Dziewczyna przewróciła oczami i odwróciła się tyłem do niego. Na powrót naparła na uchwyt, który poruszył się z takim samym skrzypnięciem jak chwilę temu.
– Wybacz, mam dużo pracy – powiedziała niewyraźnie, a jej głos zagłuszył plusk wody i kolejne przekleństwa Marge.
Tak oto zakończyła się rozmowa służącej i parobka w mglisty, sobotni poranek na podwórzu spowitym londyńską mgłą. Bardzo podobnie kończyły się wszystkie poprzednie i miało zakończyć jeszcze kilka następnych.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
Lubię podobne klimaty w książkach i filmach. Podobają mi się opisy.
W oczy rzuciło mi się jedno powtórzenie i kilka przecinków (lub ich brak), ale tym zajmują się sprawdzający, więc co ja tam będę marudzić.
Dla mnie nieco za krótkie, więc liczę na szybką kontynuację.

Ps. gdzieś na początku w opisie, jak mgła przykleja się do twarzy dziewczyny, popełniłaś literówkę. Chyba było "przyklejała", a powinno być "przyklejały" – bo o włosach.

Pozdrawiam.
Gdyby przyjaciele mieli czyste zamiary
świat byłby piękniejszy,
a zbrodnia stałaby się mitem...

Odpowiedz
#3
Cytat:Słychać było, że jego właściciel szczerzy w uśmiechu białe zęby.

To zdanie rzuciło mi się w oczy. Nie wiem jak można usłyszeć biel zębów.

Oprócz tego brakowało kilku przecinków, ale tego nie poprawię, bo sam mam z tym kłopot.

Opowiadanie mnie nie wciągnęło, może dlatego, że nie moje klimaty, a może po prostu zbyt krótki fragment. Przede wszystkim na razie nie widzę żadnej przygody.

Plus za opisy.
Odpowiedz
#4
To jest początek powieści.
Ona zna tego chłopaka i wie, że ma białe zęby :p
Odpowiedz
#5
(17-04-2014, 23:30)paleblue napisał(a): Mgliste wyziewy brały się nie wiadomo skąd i osiadały tuż nad ziemią [przecinek] oblepiając mokrym oddechem wszystko [przecinek] co napotkały na swojej drodze.

Mgła przyklejała się do twarzy wysokiej, szczupłej dziewczyny, która rozwieszała białą bieliznę na brudnym podwórzu. Sprawiała, że jej cera błyszczała niczym w gorączce, a jasne kosmyki, które [powtórzenie] wymknęły się spod czepka[przecinek] przyklejały do szyi i czoła.

Siądzie przy stole w rogu kuchni zaraz po tym [przecinek] jak jej matka uda się na targ po mięso. Nigdy nie posyłała jej. [szyk – "Nigdy jej nie posyłała"] Przecież Leslie mogłaby łatwo dać się oszukać 'tym zbereźnym bezzębnym draniom' [daj polski cudzysłów] i przynieść starą jagnięcinę. Wówczas państwo pochorowałoby się [za blisko, próbuj tego unikać] wraz z piątką swoich dzieci, a one wylądowałyby na bruku bez grosza i dachu nad głową, a może nawet w więzieniu, za próbę otrucia.

Brak jej obecności pozostawiał dziewczynie sposobność do wydobycia książki z dna niewielkiego kufra stojącego tuż za szafą w izbie [przecinek] gdzie sypiały. Przez kilka chwil mogła zapomnieć o mgle, bieliźnie, schodach i zepsutym mięsie.

Leslie podźwignęła metalową miednicę, która wydała ciche brzdęknięcie [przecinek raczej] zdradzające koniec pracy.

Jej włosy nadal były [przecinek na 70%] czarne pomimo zbliżających się czterdziestu pięciu lat i na próżno było doszukiwać się w nich choćby jednej srebrnej nitki.

Oliwkowa skóra gładko opinała kości policzkowe i czoło. Jedynie wokół oczu można było dostrzec nieliczne kurze łapki kiedy się uśmiechała. [coś mi w tym zdanie nie pasuje]


Była śliska i wilgotna od wszędobylskiej mgły [przecinek] w której skąpane było całe podwórze.

– Panienka potrzebuje pomocy? – zapytał miękki [przecinek] męski głos tuż zza jej pleców. Słychać było, że jego właściciel szczerzy w uśmiechu białe zęby. [zgubiłaś enter] Dziewczyna drgnęła nieznacznie i odwróciła się z ociąganiem.

Nie dała poznać po sobie zaskoczenia. Może w innym przypadku wydałaby z siebie nawet ciche 'och!' [polski cudzysłów] i przytknęła dłoń do piersi w geście poruszenia. Niestety to nie był inny przypadek, ale właśnie 'ten' [polski cudzysłów i przecinek] w którym podobne zachowanie mogło ją zgubić.

– Dziękuję, poradzę sobie – odparła cicho [przecinek] nie spoglądając na chłopaka.

To tyle tych pewniejszych poprawek.
Czasami kuleje szyk (a może to tak miało być), przez co miałem sztuczne pauzy na przetrawienie tego. Dosyć sporo opisów – co idzie na plus. Masz trochę pracy nad interpunkcją (mamy porządne poradniki na forum), ale odrobina ochoty i sprawdzający (ci właściwi) szybko pokażą na błędach co i jak. Do tego przewijają się apostrofy zamiast cudzysłowów, co raczej jest błędem (z tego, co mi się wydaje, to taki sposób raczej dominuje książki angielskie, gdzie myśli zapisywane są w apostrofach).

Well, o fabule się nie wypowiem. Po pierwsze, dlatego że nie jestem do końca zwolennikiem tego gatunku. Po drugie, takową ciężko mi tutaj dostrzec, a to, co jest, jakoś niespecjalnie mnie powaliło.
A tak poza tym: pracuj dalej, przyda się zapełnić tę pustkę w dziale ; )
"A więc jedyne, czym się potrafisz pochwalić, to tym, ile przeleciałeś dziewczyn? Super, to stawia cię niewiele wyżej niż małpy. Przewagę daje ci to, że potrafisz obsłużyć telewizor i spuścić wodę w kiblu."
Odpowiedz
#6
O tak, interpunkcja to moja zmora. Zapoznam się z tymi forumowymi poradnikami i postaram się to doszlifować.
Możesz mi powiedzieć co to jest szyk i gdzie kuleje? Bo może to wyda ci się śmieszne, ale ja nie wiem co to jest. Czasem nauczycielka zakreślała mi w wypracowaniach na czerwono, że 'szyk', ale nie wiem do tej pory o co chodzi. Chodzi o układ wyrazów w zdaniu?
Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
Yup – chodzi o złe ułożenie wyrazów w zdaniu, przez co niekiedy ciężko się czyta. U mnie też się to przewija, chociaż nie tak gromadnie jak kilka miesięcy wcześniej. Jedno ci wskazałem, zaraz jakieś znajdę (o ile pamiętam, gdzie się ukryło...)

Cytat:Jedynie wokół oczu można było dostrzec nieliczne kurze łapki kiedy się uśmiechała.
Tutaj szwankuje, a przynajmniej tak jest moim zdaniem. Można by to zamienić na coś w stylu "Jedynie kiedy się uśmiechała, to wokół oczu można było dostrzec nieliczne kurze łapki".

Gdzieś widziałem jeszcze jakiś, ale ciągle umyka mi przed oczyma. Prawdopodobnie przewiną się jeszcze ze dwie-trzy osoby, to z pewnością wyłapią.

@Edit
@Down
Do usług ; )
"A więc jedyne, czym się potrafisz pochwalić, to tym, ile przeleciałeś dziewczyn? Super, to stawia cię niewiele wyżej niż małpy. Przewagę daje ci to, że potrafisz obsłużyć telewizor i spuścić wodę w kiblu."
Odpowiedz
#8
Dziękować :)
Odpowiedz
#9
(17-04-2014, 23:30)paleblue napisał(a): Nigdy nie posyłała jej. (Nigdy jej nie posyłała – raczej nie stawiamy zaimków na końcu zdania)

Przecież Leslie z łatwością mogłaby zostać oszukana przez 'tych zbereźnych (przecinek) bezzębnych drani' i przynieść starą jagnięcinę.

Brak jej obecności pozostawiał (raczej – Jej nieobecność pozostawiała) dziewczynie sposobność do wydobycia książki z dna niewielkiego kufra stojącego tuż za szafą w izbie, gdzie sypiały.

Podbiegła do studni i zamaszystymi ruchami poczęła wprawiać w ruch ciężką kolbę (a nie 'korbę'?).

(...) szczerzy w uśmiechu białe zęby. (brak znaku końca linii i źle zapisany tag [p]) [p ]Dziewczyna drgnęła nieznacznie i odwróciła się z ociąganiem.

Może w innym przypadku wydałaby z siebie nawet ciche 'och!', (zbędny przecinek) i przytknęła dłoń do piersi w geście poruszenia.

– Robert, przestań bawić się w całą (tę) dworską etykietę – syknęła i zacisnęła w pięści małe dłonie o długich palcach i brudnych paznokciach.
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
#10
Nie jestem w stanie odnieść się do gramatyki czy interpunkcji bo Stu i Vet się na tym znają a ja nie. Jednakże co do fabuły to hmm nie bardzo wiem jaki to gatunek obyczajowy, a może horror, romans? Jaki to okres historyczny? Może z czasem się dowiem, póki co za mało informacji.
Eorth znajduje się w tym miejscu gdzie śpią wszystkie smoki
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości