Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Romans Korki na nogach
#1
To było dziwne od samego początku. Ale mnie jako małemu dziecku wiele rzeczy wydawało się być niezgodne z moją logiką. Świat jaki krył się w moim własnym umyśle był dla mnie dzikim stepem, który odkrywam po dziś dzień.
Wychowywałam się wśród dwunastu chłopców. Spędzałam z nimi każdą chwilę jaką tylko mogłam. Po szkole zbieraliśmy się na boisku naprzeciw mojego domu i organizowaliśmy drużyny. Zawsze stałam na bramce, bo co innego mogłam robić jako dziewczyna? Jesienią zawsze przynosiłam jabłka z sadu. Jedliśmy je razem, siedząc na trawie. Przysłuchiwałam się ich rozmowom, zaciekawiona. Wszystko co robili było dla mnie niesamowite. Intrygowali mnie, ale jeden z nich najbardziej przykuł moją uwagę.
Jestem zbyt zawstydzona, żeby nawet wymienić jego imię mimo, iż robię to często w myślach. Był chudy, z krótko przystrzyżonymi włosami, a jego twarz pokrywało kilka bruzd. Seplenił. Ciekawa jestem, czy robi to po dziś dzień.
Na jego nogach zawsze były korki – czy to w szkole, czy na boisku. Pamiętam wyświechtane dresy i kolorowe koszulki z nadrukami. Z czasem kupił profesjonalny strój. Nie zapamiętałam zespołu.
Mało kiedy rozmawialiśmy bezpośrednio. Nigdy wiele nie mówiłam. Wolałam ich słuchać, udawać, że wiem o czym mówią. Ale kiedy kierował swój wzrok na mnie, serce podchodziło mi do gardła i nie mogłam nawet drgnąć. To było dla mnie niezrozumiałe. Kiedy jeden z nich powiedział, że on mi się podoba, zaprzeczyłam natychmiast. Według mnie podobać to się mogła bluzka. Odpowiedziałam, że go lubię. Zapytał, czy tak jak innych. Przytaknęłam. Zaśmiał się i odszedł. Tą osobą był mój kuzyn i chyba nie zapomniał tego po dziś dzień.
Raz, pamiętam raz, dotknęłam jego dłoni i myślałam, że zachorowałam. Zrobiło mi się dziwnie w brzuchu. Pamiętam, że usiadłam koło innego kolegi i się skuliłam. Zapytał, czy źle się czuję. Przytaknęłam, więc odprowadził mnie do domu.
Rozmawiałam z nim po raz ostatni kiedy miałam jedenaście lat. Mimo iż nasze pożegnanie brzmiało „Do zobaczenia” już nigdy się nie zobaczyliśmy. Pamiętam, czekaliśmy razem na SMS-a od jego dziewczyny, która się z nim pokłóciła. Powiedział, że może zostać tylko do dziewiętnastej pięćdziesiąt, bo miała być emisja meczu. Nie wiem czyjego. Wracając upadłam, moja mama widząc to ze schodów, zabrała mnie do domu. Kolejne dwa lata spędziłam w domu, wpadając z choroby w chorobę. Bolało mnie całe ciało, dusza i serce. Jedynymi wyjściami na zewnątrz były drogi do i ze szkoły. Nie pozwalano mi chodzić nigdzie indziej. Jak najszybciej do domu, gdzie było sterylnie.
Cóż było robić, zaczęłam się uczyć i zainteresowałam się pisarstwem. Siedząc w domu, odkryłam Internet, tam poznałam moje przyjaciółki. Łaknęłam wiedzy, zapomniałam z czasem o świecie zewnętrznym, a obserwując moją mamę i opiekujące się mną koleżanki, zaczynałam stawać się małą kobietką. Widywałam ich na korytarzach, mówiliśmy sobie cześć, ale nic więcej.
Kiedy miałam trzynaście lat byłam w pełni zdrowia. Wyszłam prawie bez szwanku z dwuletniej wędrówki po szpitalach i lekarzach. Jednak ich już nie było na boisku. Mieli piętnaście lat, dziewczyny i zaczynały ich interesować samochody, motocykle. Tego świata już nie dałam rady dosięgnąć. Staliśmy się dla siebie obcy, mimo iż wszyscy byliśmy w tym samym gimnazjum przez rok. Moja pamięć jest krótka, więc z czasem zapomniałam nazwiska i twarze. Stali się dla mnie zupełnie obcy, jednak jego imienia, nazwiska i twarzy nigdy nie zapomnę. W końcu był moją pierwszą miłością.
Będąc w trzeciej gimnazjum, drwiłam z miłości, a posiadanie partnera w tym wieku jest dla mnie absurdem. Zapomniałam, jak obdarzyć kogoś czymś więcej niż obojętnością. Sądziłam, że nawet on już nie poruszy mojego serca.
Półtorej roku temu, wsiadając do pociągu kierującego się do Gdańska, usłyszałam znajomy śmiech. Stanęłam nagle i nasłuchiwałam. Jednak odgłosy jadącego pociągu zagłuszyły wszystko. Machnęłam na to ręką i usiadłam na niewygodnym plastikowym siedzeniu, a kiedy spojrzałam przed siebie, skamieniałam.
Ta sama twarz z tymi samymi bruzdami. Korki na nogach, wyświechtany strój. Serce zabiło mi mocniej, w brzuchu zatrzepotały motyle. Kiedy zorientował się, że na niego patrzę, spojrzał na mnie, a ja szybko odwróciłam wzrok. Dopóki nie wysiadłam, siedziałam napięta jak struna.
Po dziś nie zebrałam dość odwagi, aby zagadać. Przecież to nic złego zapytać starego znajomego, jak się ma i co się z nim działo przez tyle lat. Jednak kiedy już jestem zdecydowana, spoglądam w lustro i mówię: Boże, to przecież nie jestem ja. Kiedyś byłam chuderlakiem, ale lata siedzenia w domu zrobiły swoje. Niezdrowo blada cera zastąpiła różane policzki. Mnóstwo blizn, żyły widoczne poprzez skórę. Zrozpaczona, ścięłam włosy. Teraz na pewno mnie nie pozna, pomyślałam. I chyba nigdy się to nie stanie. Nie zwraca na mnie uwagi, tak jak ja na niego. Jesteśmy obcy.
Jednak za każdym razem, kiedy go spotykam, staram się usiąść tak, aby móc go swobodnie obserwować. Rozwiązuje krzyżówki, więc nie podnosi wzroku. Czy kiedyś się zbiorę i zagadam? Pewnie nie, ale teraz staram się powrócić do stanu, w jakim byłam kiedyś. Nawet teraz pisząc to, siedzę na tarasie, łapiąc słońce i świeże powietrze, które odżywią skórę.
Ja chcę tylko jednego; żeby sobie mnie przypomniał.
***
Bardzo rzewna historia osoby, którą znam wiele lat, a która mimo to wciąż mnie zaskakuje. W sumie średnio mnie interesuje tak historia. Bardziej fascynujące były emocje jakie wzbudziła.
Zainteresowana oczywiście wie, że opowiadanie jest publikowane. Nie jestem aż takim dupkiem.
Czy chciałbym być rozpoznawalny? Czy dlatego piszę? Chciałbym być rozpoznawalny, ale nie dlatego piszę. Gdyby tak było nie kryłbym się za fikuśnie brzmiącym imieniem, którego sam nie do końca umiem czytać. Chciałbym być rozpoznawalny jako Darcy d’Angouleme, jako autor, nie jako cielesna postać pełna niedoskonałości.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
(15-04-2014, 11:54)darcydangouleme napisał(a): To było dziwne od samego początku. Ale byłam wtedy małym dzieckiem i wiele rzeczy wydawało mi się niezgodne z moją logiką. Świat jaki krył się w moim własnym umyśle był dla mnie dzikim stepem, który odkrywam po dziś dzień.

Jedliśmy je razem(przecinek) siedząc na trawie.
Wszystko co robili,(bez przecinka) było dla mnie niesamowite. Wszyscy byli intrygujący, ale jeden z nich najbardziej przykuł moją uwagę.

Jestem zbyt zawstydzona, żeby nawet wymienić jego imię, mimo,(bez przecinka) iż robię to często w myślach.

Był chudy, z krótko przystrzyżonymi włosami, a jego twarz była pokryta kilkoma bruzdami. Seplenił. Ciekawa jestem (przecinek) czy robi to po dziś dzień.

Na jego nogach zawsze były korki – czy był w szkole, czy na boisku.

Ale kiedy kierował swój wzrok na mnie (przecinek) serce podchodziło mi do gardła i nie byłam w stanie się nawet poruszyć. To było dla mnie niezrozumiałe.

Tą osobą był mój kuzyn, (bez przecinka) i chyba nie zapomniał tego po dziś dzień.

Pamiętam, że usiadłam koło innego kolegi i skuliłam się. (Nie zostawiamy "się" na końcu)

Rozmawiałam z nim po raz ostatni kiedy miałam 11(liczebniki słownie) lat. Mimo, (bez przecinka) iż nasze pożegnanie brzmiało „Do zobaczenia” już nigdy się nie zobaczyliśmy.

Powiedział, że może zostać tylko do 19.50(słownie), bo miała być emisja meczu.

Kolejne dwa lata spędziłam w domu (przecinek)wpadając z choroby w chorobę.

Jedynymi wyjściami na zewnątrz były drogi do i ze szkoły. Nie pozwalano mi chodzić nigdzie po drodze.

Siedząc w domu(przecinek) odkryłam internet(Internet), tam poznałam moje przyjaciółki.

Łaknęłam wiedzy, zapomniałam z czasem o świecie zewnętrznym, a obserwując moją mamę i opiekujące się mną koleżanki (przecinek)zaczynałam stawać się małą kobietką.

Kiedy miałam 13(słownie) lat (przecinek)byłam w pełni zdrowia.

Mieli 15(słownie) lat, dziewczyny("Mieli piętnaście lat i dziewczyny" brzmi kulawo) i zaczynały ich interesować samochody, motocykle.

Staliśmy się dla siebie obcy, mimo, (bez przecinka) iż wszyscy byliśmy w tym samym gimnazjum, (bez przecinka)przez rok.

Będąc w trzeciej gimnazjum (przecinek) drwiłam z miłości, a posiadanie partnera w tym wieku jest dla mnie absurdem. Zapomniałam(przecinek) jak obdarzyć kogoś czymś więcej niż obojętnością.

Kiedy zorientował się, że na niego patrzę(przecinek) spojrzał na mnie, a ja szybko odwróciłam wzrok.

I chyba nigdy się to nie stnie.(stanie)

Jednak za każdym razem(przecinek) kiedy go spotykam, staram się usiąść tak, aby móc go swobodnie obserwować.

Pewnie nie, ale teraz staram się powrócić do stanu(przecinek) w jakim byłam kiedyś.

Nawet teraz pisząc to, siedzę na tarasie(przecinek) łapiąc słońce i świeże powietrze, które odżywią skórę.

Nie lubię romansów, więc raczej nie będzie to dziwne, że nie jestem zachwycona ogółem. Tym niemniej to przyzwoicie napisany tekst. Według mnie bardzo dobrze opisałeś emocje bohaterki. :)
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
#3
Cytat: W sumie średnio mnie interesuje tak (ta) historia.

Przyznam, że historia całkiem dziwna. Emocje dobrze oddane. Całość jest nawet ładnie napisana.
Odpowiedz
#4
Trochę powtarzasz frazę: "po dziś dzień"...
Sama historia – szkoda, że taka krótka, bo ja lubię sobie poczytać akurat takie romantyczne historyjki – nie zawsze, trzeba wbić się w klimat. Ogólnie zyczę Twojej znajomej, by znalazła w sobie odwagę – kto wie, może zakiełkować coś naprawdę ciekawego;) (a no i zdrowia też życzę)
Pozdrawiam.
Gdyby przyjaciele mieli czyste zamiary
świat byłby piękniejszy,
a zbrodnia stałaby się mitem...

Odpowiedz
#5
Dziękuję bardzo za dobre słowa i życzenia. Już poprawiam.
Czy chciałbym być rozpoznawalny? Czy dlatego piszę? Chciałbym być rozpoznawalny, ale nie dlatego piszę. Gdyby tak było nie kryłbym się za fikuśnie brzmiącym imieniem, którego sam nie do końca umiem czytać. Chciałbym być rozpoznawalny jako Darcy d’Angouleme, jako autor, nie jako cielesna postać pełna niedoskonałości.
Odpowiedz
#6
W sumie to nie bardzo ogarnęłam czy to ona pisała, czy Ty... typ narracji nie ułatwia sprawy, a szczególnie zakończenie.
Skoro główna bohaterka jest realną osobą to nie będę się wypowiadać. Całość mi nie podeszła, pewnie dlatego, że ja nie lubię romansów i nie bardzo wiem co robię w tym dziale. Chyba szukam czegoś nowego, czegoś co łamie schematy.
Myślę, że przeczytam inne Twoje opowiadanie i wtedy powiem więcej.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
Kolejny dowód na to, że historie napisane na papierze wyglądają lepiej niż w życiu. Opisany problem zapewne zna wielu z nas. Świetnie oddane emocje. Przyjemnie się czytało.:)
Odpowiedz
#8
Nie przepadam zbytnio za tekstami o miłości, właśnie dlatego, iż wzbudzają we mnie negatywne emocję, ale wyrażenie uczuć w tym małym utworze jest mimo wszystko całkiem dobre i do mnie trafia. :D
Odpowiedz
#9
Bardzo dobrze oddane emocje, przyjemnie czytać, wciąga. Sama historia, poruszająca.
Konwencja jest po to, by ją łamać.
A jak się komuś nie podoba, niech spada na drzewo i wróci, gdy zrozumie swoje zachowanie.
~Nidrax
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości