Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 3 gości
Tryby wyświetlania wątku
Przycisk spełniający marzenia
#1
Mężczyzna w idealnie dopasowanym garniturze siedział za biurkiem. Mimo wszelkich starań, ciężko było dostrzec cokolwiek złego w jego wyglądzie. Był, dosłownie, idealny! Nazywali go Bogiem. Nie widziano go bez delikatnego, zachęcającego uśmiechu, który jednak krył w sobie coś demonicznego.
Do biura wszedł kolejny interesant. Dziennie przewijało się ich setki, jednak rzadko który cokolwiek załatwiał. Jeden, wielki potop takich samych ludzi. Kobiety i mężczyźni, normalni do bólu. Brzydcy, słabi, skrzywdzeni. Wchodzili, błądzili krótko, wysłuchiwali zasad. I wychodzili. Brakowało im odwagi. Rzadko kiedy pojawiał się ktoś, kto z tego schematu się wykluczał. Tych Bóg rozpoznawał od razu.
Wszedł jeden z nich. Co o tym mówiło? Blizna na dłoni? Pustka w portfelu? Upór wypisany na twarzy? Pewność siebie w każdym kroku?
Nie. Żadne z tych. Tu chodziło o oczy, tylko i wyłącznie o nie.
Nie wyrażały niczego. Tak, to jeden z nich. Nawet uśmiech i pewny siebie chód tego nie ukrywał. Wtedy myślał, że to zmieni jego życie.
Miał racje.
– Znasz zasady? – zapytał Bóg. Mężczyzna skinął głową i powoli podszedł do biurka.
– Mimo wszystko muszę ci je przedstawić. Możesz spełnić wszystkie swoje życzenia, które mogłyby być w twoim zasięgu. Żadnych boskich mocy, latania, nieśmiertelności. Ale reszta? Czemu nie. Siła, miłość, pieniądze, kariera, sława. To wszystko jest w zasięgu twojej ręki. Żaden problem... wystarczy, że naciśniesz ten przycisk. Proste, czyż nie? Oj tak, aż za proste! – uśmiechnął się ciut szerzej. – Oczywiście, jest haczyk. Musi być.
Bóg wziął oddech, wpatrując się w oczy mężczyzny, wciąż ze swym delikatnym uśmiechem na ustach. Nie musiał nic mówić, to była formalność. Dalsze słowa nic nie zmienią. To był ten typ człowieka, który miał jeden cel – brać jak najwięcej, oddawać jak najmniej. Tacy jak on byli niczym spadające gwiazdy. Tylko na chwilę rozświetlali niebo.
Po czym gaśli.
– Wraz z naciśnięciem przycisku skażesz jedną osobę na śmierć. Kompletnie losową. Może jakieś dziecko w Afryce, może kogoś, kto za kilka minut i tak by umarł, może kogoś, kogo nigdy nie widziałeś. A może twoją matkę, może twojego przyjaciela... może ciebie samego? Kto wie? Oj, któż wie? Nawet ja sam nie mam pojęcia! Cóż, tyle z mojego wywodu. Decyzja należy do ciebie.
Mężczyzna się nie wahał. Nacisnął. Jego oczy zdawały się mówić, że rachunek prawdopodobieństwa jest po jego stronie. Oj tak, siła logiki była czymś wspaniałym. Na co komu wiara, na co komu nadzieja? Jest tylko logika, przyczyna i skutek. Wystarczy wszystko przeanalizować, rozstawić pionki na szachownicy... i będzie pięknie. Musi być pięknie!
Jakiś czas później mężczyzna jechał swoim Porsche. Długie światła rozświetlały nie do końca znaną mu trasę, igła prędkościomierza poruszała się jednostajnym ruchem. Wszystko, czego pragnął, rzeczywiście się spełniło! Kiwał głową w rytm puszczonej głośno muzyki, śmiał się do samego siebie. Nawet najlepsze narkotyki nie mogły dać takiego szczęścia! Kompletne spełnienie!
Jakaś postać pojawiła się w strumieniu świateł.
Skok adrenaliny. Odbił w lewo. Hamulec do oporu. Ręczny. Zamknął oczy.
Tak łatwiej to znosić.
Samochód uderzył w drzewo. Szyba była pokryta krwią. Następnego dnia w gazecie napisano o wypadku. Dosyć enigmatycznie, ponieważ pojawiło się tylko jedno zdanie.
"Wypadek na trasie, jedna ofiara śmiertelna."
I tyle. Tragizm życia.
Karma?
Karma nie istnieje.


Myślicie, że to już koniec tej historii?
On też tak myślał. Niestety, przeżył. W tej chwili wolałby być martwy, niż zmierzyć się z trupem na masce samochodu. Mężczyzna nie wytrzymał, zwymiotował. Roztrzęsiony opuścił samochód i zaczął uciekać.
Szedł pustą ulicą, modląc się o śmierć. Teraz widział, że się mylił. Nie był tak silny jak sądził, nawet w połowie. Płakał, wiedząc, że to ON powinien tam umrzeć.
Życie jest jednak okrutne w swej ironii.
Został postawiony przed sytuacją, do której nie był przygotowany. Cała radość prysła w jednym momencie, niedawno spełnione marzenia przestały być przyjemne. Myślał gorączkowo. Przecież musi być sposób, by jakoś to naprawić!
Był.
Bóg uśmiechnął się nieco szerzej, gdy ponownie zobaczył mężczyznę. Zawsze wracają.
– Czy... czy mogę jeszcze raz? – wydukał zaraz po wejściu. Odpowiedź pozytywna wywołała przypływ najprawdziwszej euforii. To wszystko da się jeszcze naprawić! Szeroki uśmiech pojawił się na jego twarzy, chwilę później nacisnął przycisk.
Jedno, proste klik. Lekarstwo na wszystkie zmartwienia. Do czasu.
Nic nie jest za darmo. Mężczyzna zjawiał się coraz częściej.
Bóg uśmiechał się jedynie. Wszyscy ludzie są tacy sami. Myślą, że mogą kontrolować cały świat.
Kiedy nie panują nawet nad sobą.
Niby to wszystko banalne lecz długo się uczyłem cieszyć z prostych rzeczy.
Całe dnie szare przyćmione żalem i narzekaniem gdy teraz na to patrzę ciężko mi uwierzyć.
Zawsze gdy wstaje czeka tu na mnie jakieś wyzwanie bo nieustannie mamy coś tu do odkrycia.
Nawet przegrane coś dają nam a więc idę odważnie i to, co dane mi biorę od życia.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
(09-04-2014, 19:02)Elas napisał(a): Zawsze uśmiechał się delikatnie, zachęcająco, jednak za tym gestem zdawał kryć się demon.(Uśmiech nie jest gestem.)

Opór(A nie "upór"? Bo "opór" średnio pasuje według mnie.) wypisany na twarzy?

Rozświetlali na chwile(ę) niebo.(Według mnie lepszy szyk byłby taki: "(Tylko) na chwilę rozświetlali niebo")

– Wraz z naciśnięciem przycisku, (bez przecinka)skażesz jedną osobę na śmierć.

Mężczyzna nie wahał się.(Nie zostawiamy "się" na końcu. :P)

Kiedy przeczytałam "skażesz jedną osobę na śmierć" już wiedziałam, jak się to skończy. Może dlatego, że gdzieś już widziałam podobną historię, tyle tylko, że nie wiem gdzie, w każdym razie na pewno w czeluści Internetu. :D

W każdym razie czyta się łatwo i przyjemnie. Przekaz zdaje mi się dość jasny. :)
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
#3
(09-04-2014, 19:02)Elas napisał(a): . Mimo wszelkich starań, ciężko było mu zarzucić cokolwiek złego w jego wyglądzie. Był, dosłownie, idealny! Nazywali go Bogiem

Trzy zaimki prawie obok siebie to dużo. Ja bym zrezygnowała z "mu" – nic się zdaniu nie stanie, wręcz przeciwnie – zyska.

(09-04-2014, 19:02)Elas napisał(a): Do jego biura wszedł kolejny interesant. Dziennie przewijało się ich setki, jednak rzadko który cokolwiek załatwiał. Kolejni, wręcz tacy sami, ludzie.

1. Zaimkofilia wyczuwalna.
2. Powtórzenie.

(09-04-2014, 19:02)Elas napisał(a): Ale ich Bóg rozpoznawał od razu.

1. Zdania zaczynające się od "ale" wyglądają brzydko.
2. Zastanowiłabym się nad użyciem "tych" zamiast "ich".

(09-04-2014, 19:02)Elas napisał(a): Młody mężczyzna nie pozostawiał złudzeń. Co o tym mówiło?

Jakich złudzeń? Czego? Po co? Jak? Na co?

(09-04-2014, 19:02)Elas napisał(a): Tu chodził o oczy, tylko i wyłącznie o nie.

Literówka.

(09-04-2014, 19:02)Elas napisał(a): Nie wyrażały one niczego.

Kolejna namiastka zaimkofilii (nie będę za każdym razem tego wytykać, ale musisz popracować). Bez pogrubienia zdanie nie zubożeje.

(09-04-2014, 19:02)Elas napisał(a): Były puste.

Zdanie wyglądające jak zapychacz. Skoro nie wyrażały niczego, to raczej wiadomo, że były puste. Albo odwrotnie – puste oczy nigdy nie wyrażają czegokolwiek.

Miniatura to taki twór, gdzie powtarzanie tego samego nie jest mile widziane. Sądzę, że powinieneś zastanowić się i zostawić tylko jedno z tych zdań.

(09-04-2014, 19:02)Elas napisał(a): Choć na twarzy mężczyzny widniał uśmiech, chociaż poruszał się prężnie, to w jego oczach była jedynie nicość.

1. Zrezygnowałabym z jednego "chociaż".
2. Po raz trzeci zaznaczasz, że jego oczy... ble, ble, ble.

(09-04-2014, 19:02)Elas napisał(a): Tak, jeden z nich. On się zdecyduje, sądząc, że to zmieni jego życie.

Zaimki.

(09-04-2014, 19:02)Elas napisał(a): wciąż z swym

ze.

(09-04-2014, 19:02)Elas napisał(a): – Wraz z naciśnięciem przycisku skażesz jedną osobę na śmierć. Kompletnie losową. Może jakieś dziecko w Afryce, może kogoś, kto za kilka minut i tak by umarł, może kogoś, kogo nigdy nie widziałeś. A może twoją matkę, może twojego przyjaciela... może ciebie samego? Heh. Kto wie?

Za dużo "może".

(09-04-2014, 19:02)Elas napisał(a): Jego oczy zdawały się mówić, że prawdopodobieństwo jest po jego stronie

Prawdopodobieństwo czego?

(09-04-2014, 19:02)Elas napisał(a): Zamknął oczy.
Z zamkniętymi oczyma łatwiej to znosić.

Powtórzenie.





Szczerze? Przewidywalne, chociaż miałam nadzieję, że skończy się inaczej. Hm... Zaskakująco, a tu puf, nie bardzo.
Sam pomysł jest całkiem znośny, wykonanie też, chociaż z tej zaimkofilii trzeba Cię szybko wyleczyć. Nie czytałam uwag Vetalii, więc niektóre rzeczy mogą się pokrywać. No cóż, weny życzę!
Take my mind and take my pain
And heal




Odpowiedz
#4
Cytat:Tacy jak oni byli niczym spadające gwiazdy. Tylko na chwilę rozświetli niebo.
Po czym gaśli. – nie wiem, jak u innych, ale dla mnie o wiele lepiej by brzmiało, gdybyś zachował formę "oni": Tylko na chwilę rozświetlali niebo.
Cytat:Dosyć enigmatycznie, ponieważ pojawiło się tylko jedno zdanie.
"Wypadek na trasie. Jedna osoba śmiertelna." – to dwa zdania. Zamiast kropki po środku, dałabym myślnik

Nigdy nie lubiłam onomatopei typu "haha", "heh" odtwarzających śmiech w dialogu, ale zaraz przestałam zwracać na to tyle uwagi, bo dalej czytało się gładko i przyjemnie. Miałam jednak identyczne odczucie jak Vet – po zdaniu "skażesz jedną osobę na śmierć" od razu błysnęła mi pierwsza, lepsza myśl i ostatecznie się sprawdziła. Szkoda, myślałam, że spadnie nagle jakiś zaskakujący moment, ale trudno – tekst i tak mi się podobał ;p
Odpowiedz
#5
O formie się wypowiadać nie będę, bo zrobili to już poprzednicy, a poza tym co ja tam wiem. Jeśli jednak chodzi o moje zdanie, to całkiem mi się podobało. Czyta się przyjemnie, fajnie spuentowane, choć przewidywalne. Dla mnie zbyt ubogie opisy, ale to chyba kwestia gustu. Spodobało mi się zakończenie – takie troche tajemnicze i zmuszające do refleksji... przynajmniej w pewnym stopniu.

Tyle ode mnie, pozdrawiam ;).
Odpowiedz
#6
"Jeden z nich właśnie wszedł." – dziwne zdanie. Możnaby się spodziewać kontynuacji, a tu kropka.
"Mimo wszystko muszę ci je powiedzieć" – bardziej pasowałoby mi tu słowo wymienić albo przedstawić.
"Tacy jak oni byli niczym spadające gwiazdy. Tylko na chwilę rozświetli niebo.Po czym gaśli." – niekonsekwencja osoby. W pierwszym zdaniu piszesz "oni", a w kolejnym "rozświetli" – w domyśle on. A w ostatnim znów o nich – "gaśli".
"Jedna osoba śmiertelna" – jedna osoba nie zyje lub jedna ofiara śmiertelna.
Poza tym tak jak Triceraton już zaznaczyła – piszesz, że w gazecie zamieścili tylko jedno zdanie, a wpisujesz dwa. Niekonsekwencja.

Hm..
Za mało opisów jak na mnie – pokój, w którym siedział Bóg – nie wiem jak wyglądał. Mężczyzna jechał porsche – ale jakim, chociaż kolor, cokolwiek? Opis wypadku bardzo skromny.
W jakimś zdaniu nadużywałaś słowa "może" – chyba Bóg wymieniając konsekwencje decyzji – strasznie dużo, chociaż rozumiem, że było to celowe.
Jakoś nie przypadł mi do gustu opis takiego Boga. Kogoś, w kogo ludzie wierzą, a on się nimi bawi, pogaywa sobie z nimi. Ale to Twoja wizja – więc tego się nie czepiam:)
Tak poza tym to ładnie, zgrabnie i na temat;) Lekko się czytało, więc chętnie przeczytam coś spod Twojej klawiatury, że tak się wyrażę:)
Pozdrawiam.
Gdyby przyjaciele mieli czyste zamiary
świat byłby piękniejszy,
a zbrodnia stałaby się mitem...

Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
Dziękuje przede wszystkim za wszelkie wytknięte błędy – DZIĘ-KU-JE :)

Za wszystkie komentarze także dziękuje ;)

No, ale jest jeszcze trzeci powód pisania tego posta. Pewnie nikt mi nie uwierzy, ale... cóż, ja inaczej widziałem zakończenie niż wy, lecz nie miałem pomysłu, jak zgrabnie to opisać. Myślałem, że mi wyszło, ale się myliłem :P ale doznałem olśnienia i napisałem zakończenie – mam nadzieje, że wam się spodoba ;)
Niby to wszystko banalne lecz długo się uczyłem cieszyć z prostych rzeczy.
Całe dnie szare przyćmione żalem i narzekaniem gdy teraz na to patrzę ciężko mi uwierzyć.
Zawsze gdy wstaje czeka tu na mnie jakieś wyzwanie bo nieustannie mamy coś tu do odkrycia.
Nawet przegrane coś dają nam a więc idę odważnie i to, co dane mi biorę od życia.
Odpowiedz
#8
Hmm.. Trochę przecinków brakuje, nadal nie poprawiłeś fragmentu: "[...] pojawiło się tylko jedno zdanie. "Wypadek na trasie. Jedna osoba śmiertelna.""
Mnie osobiście bardziej podobała się poprzednia wersja z tamtym zakończeniem, ale ta koncepcja również jest ciekawa. I wniosek jak najbardziej trafny, niestety :)
Pozdrawiam
Gdyby przyjaciele mieli czyste zamiary
świat byłby piękniejszy,
a zbrodnia stałaby się mitem...

Odpowiedz
#9
Bardzo mi się podoba. W miniaturach zawsze cenię sobie ostatnie zdania. Są ważne. Miniatury powinny mieć przekaz według mnie. Ta go ma, a ostatnie zdanie jest piękne.
Odpowiedz
#10
Wolę z Tobą pisać niż Ciebie czytać chyba. Pod względem technicznym koledzy wyżej już Cię zmasakrowali. Ja tylko zwrócę uwagę na błąd rzeczowy jeden:
Cytat: Karma?
Karma nie istnieje.
Istnieję.

Jeżeli chodzi o tekst to "heh" mnie strasznie rozdrażniło. Równoważniki zdań tak kiepsko wypadły. Mimo to ciekawa dynamiczna konwencja, krótkie akapity, krótkie zdania, skupienie się na przekazie – przejrzystość, to Ci wyszło. Tylko ta forma momentami kuleje – trudno ;P.
Jak się tak leży godzinami w nocy, to myśleniem można zajść bardzo daleko i w bardzo dziwne strony, wiesz...
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 3 gości