Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Przegrana walka
#1
Spoiler: notka

Krwistoczerwona łuna wstępowała na nieboskłon kocim krokiem, bezlitośnie przeganiając swego odwiecznego wroga. Mrok niczym pies z podkulonym ogonem chował się poniżej przeciwległej linii rozdzielającej świat rzeczywisty od fantastycznego. Pozornie martwe i nieruchome, niezliczone jasne punkciki bladły w blasku swojego krewnego, który trzymał pieczę nad wszelkim ziemskim stworzeniem. Cienie zatańczyły po wzburzonej tafli bezkresnego, zielonego morza, na którym niczym majestatyczne żaglowce wznosiły się strzeliste wieże. Wszystko budziło się do życia po krótkiej drzemce, po odpoczynku od codzienności. Zielone, rozłożyste korony wysokich drzew migotały tysiącem światełek, podobnie jak trawa u ich stóp. Grzybowe kapelusze odbijały dające nadzieję promienie, posyłając je między swoich przyjaciół. Dobra nowina o powracającym panu rozchodziła się po okolicy jak strzała pędząca ku sercu nieświadomej ofiary. Słońce kochało swoich podwładnych zależnych od jego dobrej woli niesienia światłości i otuchy. Wznosiło się wysoko, zmniejszając chwilowo królestwo cieni.
Nieśmiałe promyki przemykały pomiędzy wieżami, niekiedy zatapiając się w nich, by nigdy nie móc uciec. Pokryte wielkimi połaciami przezroczystego szkła budowle chłonęły je niczym wygłodniała zwierzyna zdobycz. Gdzieś w tej szaroburej rzeczywistości wałęsały się przedziwne stworzenia – ludzie – którzy nad wyraz kochali Słońce, co chwila na nie spoglądając. Weselili się, gdy pozwoliło im zasmakować swojego dobrodziejstwa, otulało ich bowiem nie tylko światłem i ciepłem, lecz również nadzieją. Nadzieją na kolejny spokojny dzień.
Nikt się nie przejął, gdy po przejmująco głębokim, błękitnym stropie przemieszczał się samotny biały wędrowiec. Był niczym kłęby waty, wydawał się lekki i przyjazny, lecz jego prawdziwa natura szybko wyszła na jaw – przesłonił on piękną tarczę, rzucając na pola, lasy i miasto dołujący cień. Piękne kielichy na zielonych nóżkach opadły i zamknęły się, cierpliwie czekając na powrót swojego starego przyjaciela. Mimo panującej szarości, gdzieś pośród szlachetnych koron dało się słyszeć radosny świergot. Nikt nie zauważył, jak tajemniczy niebiański jeździec pędził na spotkanie białemu wędrowcowi. Zdawał się lecieć niczym strzała, celując w sam środek skłębionego nieszczęścia. Nieboskłon rozdarł się na dwoje szarą wstęgą, strzała przeszła na wylot, mknąc dalej niczym niewzruszona. Tym razem walka była przegrana. Znad horyzontu zbliżały się kolejne bryły.
Miasto żyło, a Słońce walczyło o to dzielnie, korzystając z każdej, choćby najmniejszej, przerwy w kawalkadzie białych wędrowców. Wszyscy byli wdzięczni, że walczyło dla nich. Nikt się nie spodziewał, że już nigdy go nie ujrzą…

poprawiono
[url]http://sciencefantasia.blogspot.com[/url]
Opowiadania SF i Fantasy
O mnie
Opowiadania na forum:
Trzy warunki, Cztery godziny
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
(01-04-2014, 23:21)Box napisał(a): Wszystko się budziło(budziło się) do życia po krótkiej drzemce, po odpoczynku od codzienności.

Grzybowe kapelusze odbijały dające nadzieje(ę – chyba że faktycznie chodziło o liczbę mnogą) promienie, posyłając je między swoich przyjaciół.

Słońce kochało swoich podwładnych,(bez przecinka) zależnych od jego dobrej woli niesienia światłości i otuchy.

Nikt nie przejął się, gdy po przejmująco głębokim(przecinek) błękitnym stropie przemieszczał się samotny biały wędrowiec.

Nieboskłon rozdarl(ł) się na dwoje szarą wstęgą, strzała przeszła na wylot, mknąc dalej niczym niewzruszona.
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
#3
Dzięki za poprawki ;) Jedno pytanie tylko mam:
Cytat:Wszystko się budziło(budziło się) do życia po krótkiej drzemce, po odpoczynku od codzienności.

Dlaczego tak?

Resztę oczywiście naniosę dzisiaj :)
[url]http://sciencefantasia.blogspot.com[/url]
Opowiadania SF i Fantasy
O mnie
Opowiadania na forum:
Trzy warunki, Cztery godziny
Odpowiedz
#4
(02-04-2014, 16:20)Box napisał(a):
Cytat:Wszystko się budziło(budziło się) do życia po krótkiej drzemce, po odpoczynku od codzienności.

Dlaczego tak?

Bo taki szyk brzmi lepiej. :)
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
#5
Ok, przekonałaś mnie :)
[url]http://sciencefantasia.blogspot.com[/url]
Opowiadania SF i Fantasy
O mnie
Opowiadania na forum:
Trzy warunki, Cztery godziny
Odpowiedz
#6
Dobry, ciekawy tekst, ale jak wybuchnie wulkan Yellowstone to nie znaczy że CAŁY świat trafi szlag i wszyscy umrą.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
Oczywiście. Ale wulkaniczna zima możliwa będzie na całym świecie. Dlaczego? Popioły przesłonią słońce na długie lata. Gdzieś czytałem, że szacowana ilość popiołów przy wybuchu kaldery przykryłaby całe Stany Zjednoczone warstwą trzydziestu centymetrów. :> Miejmy nadzieję, że Yellowstone nie wybuchnie, ale mamy blisko nas jeszcze Islandię z potężną Heklą, która daje o sobie znać powoli.
[url]http://sciencefantasia.blogspot.com[/url]
Opowiadania SF i Fantasy
O mnie
Opowiadania na forum:
Trzy warunki, Cztery godziny
Odpowiedz
#8
Cytat: Wnosiło ( raczej wznosiło ) się wysoko, zmniejszając chwilowo królestwo cieni.

Nieśmiałe promyki przedzierały się pomiędzy wieżami, niekiedy zatapiając się w nich, by nigdy nie móc uciec. ( w pierwszej części zdania mógłbyś zamienić na "przemykały pomiędzy" )

Nikt nie przejął się ( tu zmieniłabym szyk – Nikt się nie przejął – tak czyta się bardziej płynnie ) , gdy po przejmująco głębokim, błękitnym stropie przemieszczał się samotny biały wędrowiec.

Nikt nie spodziewał się, że już nigdy go nie ujrzą… ( tu też zmieniłabym szyk – Nikt się nie spodziewał )

poprawiono

Poetycki tekst, dość patetyczny ( osiągnąłeś cel ;)), chwilami dla mnie niezrozumiały, bo kim jest tajemniczy samotny biały wędrowiec albo tajemniczy niebiański jeździec? Ładnie napisane, choć nie czułam atmosfery apokalipsy. Dopiero w ostatnim zdaniu powiało grozą.
Jeśli chodzi o zmiany szyku z "się", to podobnie jak Vet czytałam ten tekst niczym wiersz, płynnie, aż w pewnym momencie zgrzyt, wytrącający z tego rytmu. Przeczytaj zdanie w obu wersjach i może to poczujesz :).
– To wódka? – słabym głosem zapytała Małgorzata.(...)
– Na litość boską, królowo – zachrypiał – czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus.
Michaił Bułhakow – Mistrz i Małgorzata
Odpowiedz
#9
Dzięki za wskazówki, poprawiłem :)
Cytat:bo kim jest tajemniczy samotny biały wędrowiec albo tajemniczy niebiański jeździec
Nie chciałem pisać wprost, każdy może sobie wyobrazić, co tylko chce, ale ogólnie chodziło mi o obłok popiołu lub zwykłej pary, w który wleciał samolot :D

Cytat:Ładnie napisane, choć nie czułam atmosfery apokalipsy. Dopiero w ostatnim zdaniu powiało grozą.
Nie czułaś być może dlatego, że wcale nie chciałem by tekst miał wydźwięk apokaliptyczny :D Jedynie ostatnim zdaniem chciałem podkreślić, że opisane wcześniej wydarzenia są ulotne, nie będą trwały wiecznie.
[url]http://sciencefantasia.blogspot.com[/url]
Opowiadania SF i Fantasy
O mnie
Opowiadania na forum:
Trzy warunki, Cztery godziny
Odpowiedz
#10
Ładne.
Były momenty w których nie wiedziałam co czytam, ale ogólnie bardzo mi się podobało.
Końcówka wzbudza niepokój – dobrze.
Opisy i porównania powaliły mnie na kolana. Tekst wygląda jakby przyszedł Ci z łatwością, jest bardzo płynny. Coś pięknego.
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości