Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Nowa rzeczywistość
#1
Em... To może pierwszy fragment wstawię. Tak generalnie to ma ok. 20 stron całość i jestem w trakcie poprawiania, czytania, analizowania i w ogóle. Najwyższych lotów zapewne nie jest, ale... To wy tu od tego jesteście, prawda? <3

To jest takie coś w stylu post-apokaliptycznym. Nie bardzo wiem, jak inaczej to określić. No, ten tego, no. Może mnie nie wyrzucicie.

Przez dwadzieścia lat mojego życia nie sądziłem, że ten świat może tak wyglądać. W tej chwili jestem już dorosłym, dwudziestoośmioletnim mężczyzną i egzystuję w rzeczywistości, w której aby przetrwać trzeba być bezlitosnym i silnym, a kluczowym jest życie w cieniu.
Pamiętam jeszcze, że będąc około dwunastolatkiem, słyszałem żarty na temat Korei Północnej i posiadania przez nią broni atomowej. Byłem zwyczajnym, trochę niesfornym dzieciakiem, a wojnę znałem jedynie z World of Warcraft. Świat, żyjący nieudanymi próbami nuklearnymi Korei Północnej, nie zwracał uwagi na poczynania Rosji.
Skończyłem dwadzieścia lat, byłem studentem, a całe życie przede mną – tak mi się wydawało. Wtedy nastąpił koniec – czy może raczej początek końca – świata. Znajdowałem się akurat na Plantach, chowając ze znajomymi piwo w plecaku, korzystając z pierwszych wiosennych promieni słońca, gdy na Dworzec Główny w Krakowie spadły pierwsze bomby. Byłem niedaleko Teatru Słowackiego, poczułem swąd spalenizny. W moim organizmie pojawiła się adrenalina, a oczy szeroko otwarły. Bałem się do tego stopnia, że z początku znieruchomiałem, tracąc cenne sekundy. Ktoś krzyknął żeby się ratować, więc wszyscy instynktownie rzuciliśmy się do ucieczki. Z samolotów, które krążyły nad nami, sypał się grad pocisków, ja starałem się ich unikać, ale w pewnym momencie uderzyły we mnie odłamki szkła jakiejś wystawy sklepowej, rozcinając twarz i przedramiona. W przypływie adrenaliny niemal nie poczułem bólu. Słoneczny dzień przemienił się w krwawą jatkę. Ludzie krzyczeli, przeciskali się między sobą. Biegłem przez cały Rynek, jako że moje mieszkanie było za Placem Inwalidów. Gdy dobiegałem do Krupniczej, mijałem coraz więcej ciał pozbawionych życia lub konających, jęcząc w agonii. Nie zatrzymałem się przy nikim, choć wydaje mi się, że przeskakiwałem nad ciałem kolegi z liceum... Liczyło się tylko to, by dotrzeć jak najszybciej do mojego mieszkania. Moje serce biło jak opętane i szaleńczy bieg nie był jedyną tego przyczyną. Gdy dotarłem na miejsce, łapiąc spazmatycznie oddech w piekące płuca, wokół mnie unosiły się tylko zgliszcza i kompletnie zniszczone osiedle. Stałem jak wryty, lecz do tej pory nie wiem, jak długo. Nie żyłbym już teraz, gdyby nie czyjaś silna, pewna ręka łapiąca mnie za kark. Starszy mężczyzna, okazujący zaskakująco dużo siły, zaciągnął mnie do jakiejś piwnicy i kazał mi się z niej nie ruszać pod żadnym pozorem. Wychodził i wracał kilka razy, a wokół mnie było jeszcze kilka innych, równie zszokowanych osób, usmolonych sadzą i pyłem, krwawiących. Gdy mężczyzna, który mnie tu sprowadził, wyszedł po raz chyba dwunasty, nie wrócił już. Nie wiem co się z nim stało – zapewne zginął. Nigdy mu nie podziękowałem i to jest chyba jedyna rzecz z tamtej chwili, której żałuję aż do tej pory. Strzały i bombardowania ucichły po kilku godzinach, ale ja jeszcze długo siedziałem w ciemnej, zamkniętej piwnicy, zastanawiając się nad tym, co się stało z tymi, których znałem i co się wydarzy w nadchodzących dniach.
To był dzień, w którym życie moje i wielu innych obróciło się o 180 stopni. Wiola, dziewczyna z którą mieszkałem, zginęła, moje mieszkanie było kupką gruzów, z rodzicami nie mogłem się skontaktować. Kraków w większości płonął. Byłem zagubiony i zrozpaczony, a ból rozchodzący się po mojej klatce piersiowej powodował całkowite odrętwienie, nie dopuszczając do umysłu myśli, że nigdy ich już nie zobaczę. Nie mogłem uwierzyć w to, czego byłem świadkiem. Nie mogłem... Nie chciałem.
Polska została stosunkowo mało doświadczona tego dnia, jako że głównym celem Rosji były Niemcy. Nasz kraj po prostu stał na drodze.
Rosjanie wypowiedzieli wojnę Niemcom z tej prostej przyczyny, że potrzebowali szybkiego zastrzyku gotówki. Kryzys gospodarczy i zamieszki na Krymie spowodowały, że kraj ten potrzebował szybkiego zastrzyku finansowego. Było to swego rodzaju paradoksem, gdyż działania wojenne same w sobie pochłaniały duże nakłady finansowe. Z drugiej jednak strony, przy nalotach i bombardowaniach Rosjanie skupili się na wsiach i dzielnicach mieszkalnych, do terenów przemysłowych wypuszczając tylko swoją tajną, niezawodną broń. No właśnie – nie sam fakt wypowiedzenia wojny Niemcom był druzgocący, lecz broń, jaką posłużyli się Rosjanie.
Podczas gdy cały świat żył bronią nuklearną Korei Północnej, nasz drogi sąsiad pracował nad bronią przerażającą – nad ludźmi. Naukowcy, po wielu latach badań nad żołnierzem idealnym, zmutowali rasę ludzką. Kreatury, które zaatakowały Niemcy, a potem resztę kontynentu, były bezlitosne, zachłanne, rządne krwi. Ich umysły pracowały niezwykle sprawnie, były szybkie, zwinne i miały wyczulone zmysły. Najbardziej przerażające w nich było to, że wciąż byli ludźmi. Pozbawionymi emocji i uczuć maszynami do zabijania, ale jednak ludźmi.
By przetrwać, musieliśmy się nauczyć ich słabych punktów. Po pierwsze: nie widziały w ciemności. Choć za dnia ich wzrok dostrzegał wyraźnie wszystkie elementy a pole widzenia sięgało nawet 240 stopni – podczas gdy ludzkie oko „tylko” 170 – to w ciemności nie dostrzegali zupełnie nic. Po drugie: potrzebowali dokładnie 7 godzin snu na dobę, a gdy usypiali, nie było możliwości ich przez ten czas obudzić. Po trzecie, przy całej ich chłodnej, nieomylnej logice, przy całym przewidywaniu i rachunku prawdopodobieństwa, nie radzili sobie z ludzkimi odruchami wynikającymi z emocji. To było poza ich zasięgiem. Dlatego też musieliśmy być szybcy, nieprzewidywalni, niewidoczni – jak cień. Co nie zmienia faktu, że te potwory umiały sobie radzić ze swoimi niedoskonałościami. Wykorzystywali ogromne pokłady energii do oświetlania miejsc, w których przebywali, dzięki czemu było w środku nocy niemal tak jasno, jak w dzień. Po drugie, nigdy nie spali wszyscy na raz – odpoczywali rotacyjnie, a w dodatku spośród pojmanych jeńców szkolili kadrę „wspierającą”. Ludzie ci mieli tak wyprane mózgi, że nie robiło im różnicy, kogo tak naprawdę zabijają.
Tak wygląda rzeczywistość, z którą muszę się zmierzyć.

Okay, koniec pierwszej części. Dał radę ktoś przetrwać? Ktoś, ktokolwiek? No dobra. Czekam na wiadro pomyj na głowie :)
Say farewell to this predestined world.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
Hm, osobiście błędów nie wyłapałem. Jest zaskakująco nieźle napisane, jak na pierwszy twój tekst na tym forum. Chociaż to nie jest tematyka, za którą najbardziej przepadam, to może jakoś się przełamię i będę leciał dalej.

A teraz. Przeszkadza mi justowanie. Strasznie drażni mi oczy i wygląda dosyć nienaturalnie, szczególnie tutaj, na tym forum.
Cytat:No właśnie – nie sam fakt wypowiedzenia wojny Niemcom był druzgocący, lecz broń, jaką posłużyli się Rosjanie. [tutaj nie widać, ale co za potworek? pusta przestrzeń? O_o]Podczas gdy cały świat żył bronią nuklearną Korei Północnej(...)
Ogólnie sam zamysł mutantów ze strony rosyjskiej jakoś średnio mnie jara, ale to po prostu kwestia gustów. Być może zobaczymy jakieś heroic novel, być może coś normalnego, who knows. Mam mieszane uczucia co do tekstu, zobaczę jak to się rozwinie i wtedy wyleję swoje smutki, rozczarowania i radości ;P
"A więc jedyne, czym się potrafisz pochwalić, to tym, ile przeleciałeś dziewczyn? Super, to stawia cię niewiele wyżej niż małpy. Przewagę daje ci to, że potrafisz obsłużyć telewizor i spuścić wodę w kiblu."
Odpowiedz
#3
Kawałek dobrego wstępu ;) Szybka akcja w Krakowie, wyjaśnione mniej więcej, z czym czytelnik będzie miał do czynienia, bo mniemam, że na walce z tymi zmutowanymi ludźmi opierać się będzie całość? :> Szkoda tylko, że wszystkie smaczki i słabe punkty zdradzasz na samym wstępie – może to tylko moje odczucie, ale lubię wraz z bohaterami odkrywać jakieś takie rzeczy. W sytuacjach beznadziejnych odkrycie słabego punktu wroga budzi nadzieję i od razu akcję można przyspieszyć, zwroty akcji, te sprawy :D

Ale przypadło mi do gustu i czekam na więcej :D
[url]http://sciencefantasia.blogspot.com[/url]
Opowiadania SF i Fantasy
O mnie
Opowiadania na forum:
Trzy warunki, Cztery godziny
Odpowiedz
#4
Więc jak mam zmienić justowanie? ^.^
Epciu mój, to był mój byk jak w mordę strzelił, to nowy akapit miał być ;)

Box – dziękuję za miłe słowa ;3 trochę na czym innym się będzie opierał niż na dosłownej walce z nimi, choć i to się zamieści, więc mam nadzieję że w raz z następnymi częściami będzie Ci to mniej zgrzytać :)
Say farewell to this predestined world.
Odpowiedz
#5
Cytat:pierwsze bomby. Byłem niedaleko Teatru Słowackiego, poczułem swąd spalenizny.
A nie huk? Nie zobaczenie dymu? Uciekających ludzi?

Cytat:W moim organizmie pojawiła się adrenalina
Średnio mi się podoba zwrot... W gruncie rzeczy adrenalina w organizmie jest, tylko zostaje uwolniona.

Cytat:a oczy szeroko otwarły
otworzyły

Cytat:Z samolotów, które krążyły nad nami, sypał się grad pocisków
Ekspertem nie jestem, na Elasa trzeba poczekać, ale współczesne samoloty nie strzelają z karabinów do naziemnych celów. W gruncie rzeczy myśliwce w ogóle nie celują w ludzi.

Cytat:mijałem coraz więcej ciał pozbawionych życia lub konających
konające ciała?

Cytat:Rosjanie wypowiedzieli wojnę Niemcom z tej prostej przyczyny, że potrzebowali szybkiego zastrzyku gotówki. Kryzys gospodarczy i zamieszki na Krymie spowodowały, że kraj ten potrzebował szybkiego zastrzyku finansowego.
1. Powtórzenia. O ataku na Niemcy było w poprzednim zdaniu, tu jeszcze powtarza się "potrzeba gotówki".
2. Wojna nie nadaje się do szybkiego wzbogacenia się.
3. Nie tyle zamieszki to sankcje oraz spadki na giełdzie które spowodowały.

Cytat:Po pierwsze: nie widziały w ciemności.
Tutaj kojarzy mi się żart: "Już wiem jaką ma słabość! Jeśli do niego strzelisz to może się wykrwawić i umrzeć!". Ponadto skoro to ludzie, to można wnosić, ze nie widzą w ciemności tak samo jak zwykli. Wiec co to za słabość? Ponadto, nie mieli wyposażenia wojskowego? Co z noktowizorami?

Ogólnie teraz. Jeśli chodzi o fabułę, to niestety jest bardzo licho jak dla mnie. Taki atak jest niemożliwie wręcz oklepany i nierealistyczny. Ponadto czemu Niemcy? I tak jest to wypowiedzenie wojny całemu NATO, wypadałoby więc zaatakować najsilniejsze militarnie kraje. Jakaś cwana zasłona dymna itd. Po co bombardować przy tym Polskę? Wydaje mi się to dość słabe.
Ponadto, jeśli mają oddziały nadludzkie, lepiej zrobić z nich wielotysięczny specjalny oddział uderzeniowy, przywalić w bazy wojskowe, lotniska, porwać ważne osoby, zniszczyć centra komunikacyjne. Działać szybko i precyzyjnie by sprowadzić chaos i dezinformację. Po co używać ich do fabryk i centów przemysłowych? Tam wystarczą zwykli ludzie. Nawet niekoniecznie żołnierze.
Co do stylu. Widzę typowe dla początkujących przejmowanie sie nieistotnymi detalami. Nie ważne w jaką ulicę skręcił, czy przy jakiej mieszkał. Więcej skupienia na emocjach, dźwiękach i myślach. No chyba, że to miała być tylko prosta kliniczna relacja (czego nie polecam na początek) wtedy należy się skupić na ogólnych informacjach, ile wtedy zginęło, od której atakowali. Spojrzenie z punktu widzenia długiego czasu w przyszłość.
Narracyjny opis w drugiej cześć jest trochę bez wyrazu za to. Brzmi trochę jak odpowiedź ustna licealisty na zadany temat. Też znów opis mutantów jest albo zbyt zimny, albo za mało. Trochę jak z kartoteki w glosariuszu, ale tez za mało dokładny jak na takową. No i zostaje kwestia tego, ze nie ma prawie żadnej tajemnicy. Wszystkie karty wyłożone.

Trochę się rozpisałem, ale mam nadzieję, że rady się przydadzą. Mam tez nadzieję, ze nie weźmiesz krytyki jako ataku. W sprawie błędów i interpunkcji zostawiam pole Sprawdzajacym.
Odpowiedz
#6
spokojnie Naxiu, spokojnie, popracuję nad tym na dniach. Nie biorę tego do siebie jako atak, jak wspominałam, jestem tu po to żeby się nauczyć pisać :)
Say farewell to this predestined world.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
Cytat:

Pamiętam jeszcze, że będąc około dwunastolatkiem ( nie podoba mi się ten zwrot, lepiej po prostu nastolatkiem ), słyszałem żarty na temat Korei Północnej i posiadania przez nią broni atomowej.

W moim organizmie pojawiła się adrenalina, a oczy szeroko otwarły. ( przemyśl to zdanie, bo adrenalina się nie pojawia a następuje wyrzut lub uwolnienie z organizmu, no i te otwarłe oczy. )

Gdy dobiegałem do Krupniczej, mijałem coraz więcej ciał pozbawionych życia ( to bym wyrzuciła ) lub konających, jęcząc w agonii ( a tu dodałabym " jęczących w agonii ludzi ).

Nie żyłbym już teraz ( to raczej zbędne ), gdyby nie czyjaś silna, pewna ręka łapiąca mnie za kark. Starszy mężczyzna, okazujący zaskakująco dużo siły, zaciągnął mnie do jakiejś piwnicy i kazał mi się z niej nie ruszać pod żadnym pozorem ( skomplikowany ten szyk i trudno się czyta ).

Rosjanie wypowiedzieli wojnę Niemcom z tej prostej przyczyny, że potrzebowali szybkiego zastrzyku gotówki. Kryzys gospodarczy i zamieszki na Krymie spowodowały, że kraj ten potrzebował szybkiego zastrzyku finansowego. ( za dużo tych zastrzyków :P )

Kreatury, które zaatakowały Niemcy, a potem resztę kontynentu, były bezlitosne, zachłanne, rządne ( żądne od żądzy ) krwi.

Co nie zmienia faktu, że te potwory umiały sobie radzić ze swoimi niedoskonałościami. ( w tym zdaniu określasz je mianem potworów, bestii, a dalej już mianem ludzi, a lepiej byłoby przybrać jedną, określoną konwencję )

Temat zagłady, wojny totalnej jest trudny. Szczególnie we współczesnym, a jeszcze gorzej, przyszłościowym wydaniu. Nie odważyłabym się podjąć, chyba że w wydaniu psychologicznym i to w odniesieniu do małego grona ludzi. Znajomość uzbrojenia współczesnej armii, taktyki, wywiadu, broni biologicznej, chemicznej, a także czynnika ludzkiego zmodyfikowanego genetycznie ( bo taka pewnie będzie przyszłość ). Twoja wojna jest jakaś taka z lat pięćdziesiątych. Super żołnierza wyobrażam sobie raczej, jako wypranego z wszelkich uczuć, łącznie z nienawiścią, silnego i piekielnie inteligentnego, a także obdarzonego doskonałymi zmysłami; wzrokiem, słuchem, węchem, dotykiem itd. Twój super żołnierz, to jakaś niedojda, która musi spać określoną liczbę godzin i nocą traci wzrok, a przy tym nie radzi sobie z emocjami. Emocjonalnie też średnio, bo niby ludzie giną, niby bohater traci dom i bliskich, niby jest przerażony, ale ja tego nie poczułam. Popracuj nad tym.
Jeśli chodzi o błędy interpunkcyjne, ale zostawiam je sprawdzającym, bo nie chciałabym namieszać. Sama ledwo zaczęłam to ogarniać ;).
– To wódka? – słabym głosem zapytała Małgorzata.(...)
– Na litość boską, królowo – zachrypiał – czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus.
Michaił Bułhakow – Mistrz i Małgorzata
Odpowiedz
#8
(22-03-2014, 22:57)Ginger napisał(a): W tej chwili jestem już dorosłym, dwudziestoośmioletnim mężczyzną i egzystuję w rzeczywistości, w której aby przetrwać (przecinek) trzeba być bezlitosnym i silnym, a kluczowym jest życie w cieniu.

Ktoś krzyknął (przecinek) żeby się ratować, więc wszyscy instynktownie rzuciliśmy się do ucieczki.

Biegłem przez cały Rynek (małą literą), jako że moje mieszkanie było za Placem (małą literą) Inwalidów.

Nie wiem (przecinek) co się z nim stało – zapewne zginął.

Wiola, dziewczyna (przecinek) z którą mieszkałem, zginęła, moje mieszkanie było kupką gruzów, z rodzicami nie mogłem się skontaktować.

Rosjanie wypowiedzieli wojnę Niemcom z tej prostej przyczyny, że potrzebowali szybkiego zastrzyku gotówki. Kryzys gospodarczy i zamieszki na Krymie spowodowały, że kraj ten potrzebował szybkiego zastrzyku (powtórzenie) finansowego.

Choć za dnia ich wzrok dostrzegał wyraźnie wszystkie elementy (przecinek) a pole widzenia sięgało nawet 240 stopni – podczas gdy ludzkie oko „tylko” 170 – to w ciemności nie dostrzegali zupełnie nic. Po drugie: potrzebowali dokładnie 7 godzin snu na dobę, a gdy usypiali, nie było możliwości ich przez ten czas obudzić. Po trzecie, (brak konsekwencji – raz dwukropek, raz przecinek) przy całej ich chłodnej, nieomylnej logice, przy całym przewidywaniu i rachunku prawdopodobieństwa, nie radzili sobie z ludzkimi odruchami wynikającymi z emocji.
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
#9
Bardzo dramatyczny tekst, lecz trochę rusofobiczny... No i te mutanty i to atakowanie Niemiec i Polski nierealne... No chyba że Rosjanie chcą miec na zakończenie wojny Fallouta na żywo...
Odpowiedz
#10
@Nax
Cytat:Ekspertem nie jestem, na Elasa trzeba poczekać, ale współczesne samoloty nie strzelają z karabinów do naziemnych celów. W gruncie rzeczy myśliwce w ogóle nie celują w ludzi.

Mogą :D
piękny przykład jak ktoś chce
.

@Tank
Cytat:No i te mutanty i to atakowanie Niemiec i Polski nierealne...

No ty akurat o realności wypowiadać sie nie powinieneś... <przewraca oczyma>


Dobra, przejdźmy do opowiadania:
Zacznijmy od formy. Przede wszystkim – czyta mi się to ciężko, ale nie jestem w stanie jasno powiedzieć, czemu. Ale na pewno, jeśli chcesz szybką akcje (a ciężko, żeby bombardowanie miasta było "wolne" ;)) to zamiast długich zdań z masą przecinków, dużo, krótkich zdań. Czyta się to dynamiczniej, nawet w głowie.
Druga sprawa to to, o czym wspominał Nax. Cytując Orwella:
"Jeśli możesz usunąć z zdania jakieś słowo, nie zmieniając jego znaczenia, zrób to". Oczywiście trzeba mieć w tym pewne granice, ale mniej bezwartościowych informacji znaczy lepiej. I nawet bez wielkich opisów na 5 stron da się błysnąć formą jeśli ktoś chce i potrafi ;) Naucz się minimalizować swoje teksty, szukaj złotego środka – na pewno Ci to się przyda.
Także informacje o historii czy mutantach zostały przekazane... strasznie sucho. Wręcz jak w książce od historii czy biologi dla podstawówki :D za dużo informacji na raz w opisie to też jest zły pomysł.

No to przejdźmy do treści. Przede wszystkim: wojna. Problem w tym, że żadne mocarstwo z innym wojny nie prowadziło, więc cholera wie, jak to może wyglądać :P jedno jest pewne – czasy nalotów na miasta minęły, tak samo, jak zmasowanych ataków. Prawdopodobnie nowoczesna wojna skończy się w kilka dni, po precyzyjnym ataku jednej z stron i reszta to będzie ewentualne ganianie niedobitków i wojna asymetralna – ale to akurat tylko moje gdybanie ;)
Niby to wszystko banalne lecz długo się uczyłem cieszyć z prostych rzeczy.
Całe dnie szare przyćmione żalem i narzekaniem gdy teraz na to patrzę ciężko mi uwierzyć.
Zawsze gdy wstaje czeka tu na mnie jakieś wyzwanie bo nieustannie mamy coś tu do odkrycia.
Nawet przegrane coś dają nam a więc idę odważnie i to, co dane mi biorę od życia.
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości