Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Miazmaty
#1
"Poziom napromieniowania poza schronem jest niebezpiecznie wysoki. Wyjście nie jest zalecane."
Głos komputera ostrzegał, jednak stary mężczyzna nie przejmował się tym. Pasek utrzymujący karabin wrzynał się w skórę. Wstukał kod i stalowy właz powoli zaczął się odsuwać. Fala gorącego, pustynnego powietrza wleciała do schronu, mieszając się z lokalną stęchlizną. Chwilę później oślepiło go jasne światło. Zasłonił oczy dłonią, jednak nie pomogło to zbyt wiele. Już od lat był przyzwyczajony do życia w bunkrze. Chwilę trwało, zanim był w stanie dojrzeć cokolwiek. Gdy w końcu to nastąpiło, jedyne co zobaczył na powierzchni to pustynia. Nieskończone morze radioaktywnego piasku, aż po sam horyzont. Ludzkość zniszczyła samą siebie.
Był świadkiem nadchodzącej zagłady cywilizacji, jednak nie zdawał sobie sprawy, że to skończy się tak tragicznie. Koniec nadchodził powoli. Wszystko zapoczątkowały kurczące się zapasy ropy, od których gospodarka wszystkich państw wciąż była uzależniona. Zaczęły wybuchać lokalne konflikty. Chociaż wojna nigdy się nie zmienia, to sposoby jej prowadzenia już tak.
Drony, sterowane z bezpiecznej odległości, zdominowały pole walki, aż w końcu wyparły zwykłych żołnierzy. Wojna stała się czymś bezosobowym, wystarczyło skierować kursor na cel i kliknąć. Problem zaczynał się dopiero, gdy działania militarne wkraczały na obszar zamieszkały. To, czy na celowniku była maszyna, mężczyzna czy kobieta z dzieckiem nie miało znaczenia. Ludzkość wyzbyła się strachu, który powinien ją paraliżować i chronić przed nimi samymi. Szary Kowalski nauczył się zabijać bez mrugnięcia okiem i najmniejszych skrupułów. Jego cel był przecież tylko grupką pikseli na ekranie, a nie prawdziwym człowiekiem.
Opory moralne malały, co powodowało wzrost intensywności konfliktów, aż w końcu przerodziło się to w jedną globalną wojnę. Żadna ze stron nie mogła sobie pozwolić na przegraną, więc rzucano do boju wszystkie odwody. Odpalono stare czołgi, ludzie wrócili na pole walki. Skoro znowu pojawił się "czynnik biologiczny", jak śmiano ich określać, to wrócił sens użycia broni biologicznej i chemicznej. Żadna ze stron nie wahała się ani chwili.
Wszystko zakończyło się tak, jak przewidziano w niezliczonych książkach, grach i filmach. Komuś puściły nerwy i kliknął czerwony guzik. Rakieta "Apostoł" z potężnym ładunkiem nuklearnym opuściła swój silos jako pierwsza w tym konflikcie. Minutę później większość arsenału atomowego ludzkości została użyta. Koniec cywilizacji był dokładnie taki, jak przewidziano. Ale my przetrwaliśmy i dalej żyjemy. Niczym karaluchy. Lecz czy tak naprawdę jesteśmy czymś lepszym od nich?
Tę wojnę niedobitki określały mianem ostatniej. Dobre sobie! Ludzkość potrafi się przystosować i w końcu podporządkuje sobie ten zniszczony świat, odbuduje swoją populację, odzyska dawne technologie. Wszystko zacznie się od nowa, od lokalnych konfliktów po kolejną wojnę światową.
Bo wszyscy ludzie potrafią niszczyć, ale tylko niewielu potrafi tworzyć.
Pamiętał wojnę doskonale. Uczestniczył w niej. Młody i zdolny generał, jaki rodzi się raz na tysiąclecie, nadzieja jego narodu. Jako jeden z niewielu przestrzegał przed skutkami zastąpienia ludzi robotami na polu walki. Lecz któż by słuchał głosu rozsądku, skoro pozwalało to na prowadzenie wojen w nieskończoność bez obawy o opinię publiczną? Nikt. Aż w końcu i on sam uległ temu entuzjazmowi. Przeniósł wojnę na obszary cywilne, niszcząc fabryki i zabijając niewinnych. To jego błyskotliwe ofensywy zmusiły przeciwnika do mobilizacji i rzucenia ludzi na front. To przeprowadzenie przez niego operacji "Yankee" było kroplą, która przeważyła szalę goryczy, zmusiła do sięgnięcia po broń atomową.
To on był alfą i omegą tej wojny. Geniusz zniszczenia, który nie bał się wykorzystać swojego talentu, ale wręcz chciał to zrobić. To wszystko to była wina jego i jemu podobnych czerpiących radość z bólu i śmierci, którą zadali.
A teraz? Stał tutaj, stary, zniszczony przez poczucie winy. Widział swoje dzieło w całej okazałości, zniszczony świat z resztkami nadziei.
Czuł, że powinien zginąć. Umrzeć z bronią w ręku u boku swoich żołnierzy, ryzykować swoim życiem a nie innych. Lecz uwierzył, że może pokonać przeznaczenie, wygrać z historią. Łudził się, że doprowadzi do ostatecznego zwycięstwa, które zakończy wszystkie wojny. Nie on pierwszy, a być może i nie ostatni.
Ruszył przed siebie, powoli. Chciał umrzeć, nie mogąc sobie poradzić ze świadomością tego, co zrobił, Jednak nie żałował. Gdyby cofnął się w czasie, postąpiłby dokładnie tak samo.
Urodził się, by niszczyć. Nic innego nie sprawiało mu radości.
Niby to wszystko banalne lecz długo się uczyłem cieszyć z prostych rzeczy.
Całe dnie szare przyćmione żalem i narzekaniem gdy teraz na to patrzę ciężko mi uwierzyć.
Zawsze gdy wstaje czeka tu na mnie jakieś wyzwanie bo nieustannie mamy coś tu do odkrycia.
Nawet przegrane coś dają nam a więc idę odważnie i to, co dane mi biorę od życia.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
(24-02-2014, 16:35)Elas napisał(a): Pasek utrzymujący karabin wżynał ("wrzynał" albo "werżnął") się w skórę.

Chwilę trwało (przecinek) zanim był w stanie dojrzeć cokolwiek.

Zaczęło się od kurczących się zapasów ropy, od których gospodarka wszystkich państw wciąż była uzależniona.

Jego cel był przecież tylko grupka(ą) pikseli na ekranie, a nie prawdziwym człowiekiem.

Opory moralne malały, co powodowało wzrost intensywności konfliktów, aż w końcu przerodziło się to w jedna(ą),(bez przecinka) globalną wojnę.

Żadna z(ze) stron nie mogła sobie pozwolić na przegraną, wie(ę)c rzucano do boju wszystkiego (a nie "wszystkie"?) odwody.

Skoro znowu pojawił się "czynnik biologiczny", jak śmiano się(zbędne) ich określać, to wrócił sens użycia broni biologicznej i chemicznej. Żadna z(ze) stron nie wahała się ani chwili.

Komuś puściły nerwy i kliknij(kliknął) czerwony guzik.

Rakieta "Apostoł", z potężnym ładunkiem nuklearnym, (Tego nie traktowałabym jako wtrącenie, lepiej by według mnie brzmiało) opuściła swój silos jako pierwsza w tym konflikcie.

Minutę później większość arsenału atomowego ludzkości została użyta. Cywilizacja została zniszczona, dokładnie tak, jak zostało to przewidziane.

I wszystko zacznie się od nowa, od lokalnych konfliktów po kolejna(ą) wojnę światową.

Młody i zdolny generał (przecinek) jaki rodzi się raz na tysiąclecie, nadzieja jego narodu.

(...) skoro pozwalało to na prowadzenie wojen w nieskończoność bez obawy o opinie(ę) publiczna(ą)?

Az(ż) w końcu i on sam uległ temu entuzjazmowi.

To przeprowadzenie przez niego operacji "Yankee" było kropla(ą), która przeważyła szale(ę) goryczy, zmusiła do sięgnięcia po broń atomowa(ą).

To wszystko to była wina jego i mu(jemu) podobnych,(bez przecinka) czerpiących radość z bólu i śmierci (przecinek) która(ą) zadali.

Umrzeć z bronią w ręku u boku swoich żołnierzy, ryzykować swoim życiem(przecinek) a nie innych.

Chciał umrzeć, nie mógł sobie poradzić z(ze) świadomością tego, co zrobił(kropka) Jednak nie żałował teg(o). Gdyby cofnął się w czasie, postąpił by(postąpiłby) dokładnie tak samo.

Urodził się(przecinek) by niszczyć.

Tekst całkiem niezły, dobrze opisane to, co stało się ze światem. ALE bardzo dużo jak na taki krótki fragment "pozjadanych" ogonków przy "ą" lub "ę", a coś takiego naprawdę nietrudno poprawić. :P Jest też trochę "się" dość blisko siebie na początku tekstu.
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
#3
O, lubię takie teksty; w sensie postapokaliptyczne. Mają swój specyficzny urok.

Przeczytałam ten tekst dwa razy, ponieważ coś mi w nim usilnie nie pasuje, ale właściwie nie wiem co. I to jest najgorsze. Możliwe, że styl, ponieważ nie jestem do niego przyzwyczajona i jest kilka zdań, które... a zresztą, czy to ważne? Miniatura pod względem technicznym jest dobra, tematycznie niezła, a to, że mam z nią jakiś problem, to trudno. Tym bardziej, że nie mogę sprecyzować o co konkretnie chodzi, no nic.
Solidna czwórka; jak dojdę co mi w niej zgrzyta to napiszę.~
Odpowiedz
#4
Cytat: Fala gorącego, pustynnego powietrze ( a ) wleciała do schronu, mieszając się z lokalną stęchlizną.

Chwilę później jasne światło oślepiło go ( szwankuje szyk – oślepiło go jasne światło ).

Wszystko zapoczątkowały kurczące się zapasów ( zapasy ) ropy, od których gospodarka wszystkich państw wciąż była uzależniona. Zaczęły wybuchnąć ( wybuchać ) lokalne konflikty.

Ludzkość pozbawiła ( wyzbyła – lepiej pasuje ) się strachu, który powinien paraliżować dla jej własnego dobra. ( powtórzenia )

Wszystko zakończyło się tak, jak przewidziano to ( zbędne ) w niezliczonych książkach, grach i filmach.

Komuś puściły nerwy i kliknij ( kliknął ) czerwony guzik.

Ale my przetrwaliśmy i dalej żyjemy. Niczym karaluchy. Ale czy tak naprawdę jesteśmy czymś lepszym od nich?

I ( nie należy zaczynać zdania od "i" ) wszystko zacznie się od nowa, od lokalnych konfliktów po kolejna ( ą ) wojną ( ę ) światową.

Aż w końcu i on sam uległ temu entuzjazmowi. To on przeniósł wojnę na obszary cywilne, niszcząc fabryki i zabijając cywili ( powtórzenia ).

Chciał umrzeć, nie mógł ( "nie mogąc" – brzmi lepiej ) sobie poradzić ze świadomością tego, co zrobił,
Nie powalił mnie ten tekst, takie oczywistości podane w niezbyt poruszającej formie. Dużo w tym nieścisłości, bo niby człowiek ma dylematy moralne, niby sumienie gna go ku samobójstwu, ale nie żałuje. Wolałam twoje brutalniejsze teksty, bo było w nich więcej życia:P.
– To wódka? – słabym głosem zapytała Małgorzata.(...)
– Na litość boską, królowo – zachrypiał – czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus.
Michaił Bułhakow – Mistrz i Małgorzata
Odpowiedz
#5
Zacznę od podziękowania za wszystkie opinie :)

@Hircine
Cytat:zresztą, czy to ważne?

Jak najbardziej :)

@Nawka
Ile można pisać o tym, jak wszyscy giną? :P Rzeczywiście, ten tekst wyszedł mi mniej uczuciowy niż planowałem, zapewne kiedyś wezmę się za jego przepisanie.
A akurat ta sprzeczność jest zamierzona :D

@Nawka i Vet
Bardzo dziękuje za poprawienie błędów :) i przepraszam za ich ilość. Pisałem tekst na telefonie z słownikiem, który (jak było widać) lubił pokręcić końcówki. Niestety, mimo kilkukrotnego sprawdzania, większości i tak nie wyłapałem :( przepraszam was za przysparzanie wam większej ilości pracy i jeszcze raz bardzo dziękuje za ich wyszukanie :)
Niby to wszystko banalne lecz długo się uczyłem cieszyć z prostych rzeczy.
Całe dnie szare przyćmione żalem i narzekaniem gdy teraz na to patrzę ciężko mi uwierzyć.
Zawsze gdy wstaje czeka tu na mnie jakieś wyzwanie bo nieustannie mamy coś tu do odkrycia.
Nawet przegrane coś dają nam a więc idę odważnie i to, co dane mi biorę od życia.
Odpowiedz
#6
Fajny,kolejny tekst,który miło mi się czytało
Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
Dziwny tekst. Niby bohater ma dylemat moralny, po czym stwierdza, że nadaje się tylko do niszczenia, a kilka linijek wcześniej jest mowa, ze chciał zakończyć wszystkie wojny i taka była jego nadzieja...
Ale ładnie napisane, styl mi się podoba, nie wiem czemu. :)
Odpowiedz
#8
Dobre, przydała by się kontynuacja. Tylko brakuje opisanych stron konfliktu.

Cytat:Młody i zdolny generał

Nie ma młodych generałów, są w średnim lub w starszym wieku.
Odpowiedz
#9
Tank... SĄ młodzi generałowie. Co więcej, młody to określenie względne, dla mnie młody jest czterdziestolatek, z perspektywy dziecka – dwadzieścia lat to dużo. Kwestia punktu widzenia.
Kontynuacja? Elas, jest opcja na to, bo ja jej nie widzę, lol. Ty chyba też, skoro to jest w dziale (Tank, ze specjalną dedykacją dla ciebie) MINIATURY.
Brakuje? Akurat dla przesłania tego dzieła opisywanie stron konfliktu jest czymś takim, jak uderzenie w twarz od dziewczyny, tuż po tym, jak powiedziała, że cię kocha. Nie spodziewasz się tego i nie chcesz. Dude, trust me, you don't want it.

Spoiler: „Poprawki”

Co do samego tekstu, zauważam dwa problemy: brak skonkretyzowanego tematu (rly, jakbyś chciał napisać coś o post-apo, ale nie wiedziałeś, co) i dziwnie pourywane zdania. Zrozumiałbym to, gdyby fabuła wymagała takiego zabiegu od narracji, ale nie wymaga. Zresztą jest to nawet niedobrze ujęte. Po prostu zdania są złe i tyle. Popracuj nad narracją.
Sam bohater niczym nie zaskakuje, niczym się nie wyróżnia i nawet więcej, jest nikim. Mimo że nakreśliłeś jakąś jego przeszłość, dalej wygląda na takiego człowieka-widmo, który kiedyś żył, coś kiedyś zrobił i nic z tego nie wynika. Jasne, niby to on się przyczynił do zniszczenia świata, ale jakoś te opisy jego poczynań w ogóle do mnie nie przemawiają. Ot, kolejny dureń, który zasłużył na śmierć.
I nic, nic, naprawdę nic nie ratuje cię poza tytułem. Świetnie dobrany... A nie, czekaj, to ja ci go zaproponowałem xD Żart. Nie jest tak źle, ale mogło być dużo lepiej.

W mojej skali zaledwie 5/10.
Odpowiedz
#10
Tekst jest średni. Niby jest przesłanie, niby bohater jest rozchwiany emocjonalnie i coś go pcha ku targnięciu na własne życie, ale jednak jest to jakoś tak... przerysowane, zbyt sztuczne, przynajmniej jak dla mnie.
tekst jest przewidywalny, nie zaskakuje.

Cóż więcej mogę rzec...
Niemy krzyk, najgorszym z możliwych. Cierpienie na własne życzenie. Krzyk i błaganie o litość nie zawsze są ratunkiem. Natłok straszliwych myśli, nie do odpędzenia. Ból i uczucie, jakby cała radość i szczęście zostały wyssane, jakby zostały same najgorsze chwile.

Cierpi ciało, cierpi umysł, cierpi dusza...
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości