Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Historia pewnego małżeństwa
#1
*wspomnienia
* nie krzyczcie za mocno okej?:)

Jest to fanfiction z fandomu Harry Potter. Nie wiem czy dobry dział nawet. Jest to moja historia Lucjusza i Narcyzy Malfoy.


***

Dzisiaj wraca. Słońce ma krwawą barwę, mam nadzieję, że to nie oznacza mojego wyroku. Deszcz kropi z okna, a ja zastawiam się, czy mam być szczęśliwa, że Draco będzie miał w końcu ojca, czy bać się o to, że nie zrobiłam nic, żeby go wyciągnąć z Azkabanu. Nic to za dużo powiedziane, próbowałam porozmawiać z ministrem, zasugerowałam nawet, że dofinansuję remont Departamentu Ochrony Różdżek, ale zostałam odesłana z kwitkiem. Co mnie zdziwiło, Knot był oburzony moja próbą przekupienia. Jest młody i wierzy ślepo w ideały, które sam sobie wykreował. Głupiec. Cały czas trzeba walczyć. A ideały rozmyły się jak mgła...Czarny Pan użył swoich zdolności i pod lekkim naciskiem Imperiusa strażnicy przyjęli łapówkę, która była przygotowana na TEN dzień. Nigdy nie spłacę długu wobec Czarnego Pana, jedynie jak mogę się zrekompensować, to będąc wierną służką i spełniać jego rozkazy. O Dracona nie muszę się zbytnio martwić, bo jako wierni śmierciożercy, nasze dzieci są pod specjalną opieką Pana do czasu, kiedy będą wystarczająco dorośli, by mu służy mam nadzieję, że do tego czasu on będzie martwy, ale nie dzielę się z nikim tą wizją. To niebezpieczne. Zbyt wiele okrucieństwa widziałam, żeby dalej wierzyć w jego ideały i ślepo mu ufać. Na szczęście Lu nauczył mnie legilimencji i oklumencji i nie boję się myśleć o jego upadku. A kiedyś byłam naiwna, ufna, a teraz?

Myślami powróciła do starych czasów swojej młodości...


***

Czekała na niego nie dlatego, że był spóźniony, lecz dlatego, że wypadało jej być gotową wcześniej na wieczór niespodziankę. Była młoda i czasami zbyt nadgorliwa jeśli chodziło o polecenia czy też życzenia męża. Włosy spięła w elegancki kok, który jej jako dwudziestodwulatce dodawał powagi i wyglądała jak dumna czystokrwista czarownica, którą w istocie była. Teściowa powiedziała, że wygląda staro, a Narcyza uśmiechnęła się, słysząc to. Przecież właśnie o to jej chodziło. Wyglądać poważniej i z klasą. Siedziała sztywno w salonie na jednym z ozłoconych foteli, oczekując na swojego arystokratycznego małżonka. Miało to być pierwsze oficjalne wspólne wyjście świeżo poślubionych sobie młodych Malfoy'ów. Pani Malfoy była zdenerwowana, chociaż nie okazywała tego po sobie. Jedynie można było zauważyć mocno ściśnięte razem dłonie w których ściskała srebrna kopertówkę. Nie była nigdy poza swoim domem, a teraz rezydencją Malfoy'ów. Z drugiej strony była podekscytowana, domyślała się, że Luc zabierze ja do ich Pana. W myślach powtarzała nazwiska zwolenników Czarnego Pana, ich dzieci, wszelkich powiązań wyuczonych podczas lekcji z ojcem odnośnie polityki.
Miała nadzieję, że zostanie naznaczona jeśli taka będzie wola Pana. Kiedy ojciec opowiedział jej o ideologii Czarnego Pana to była pod wrażeniem, jak można być tak genialnym. Oczyścić świat czarodziejski ze szlam i czarodziejów półkrwi. I zapanować nad mugolskim i czarodziejskim światem. Byłby to świat, gdzie śmierciożercy mają wysokie stanowiska i rządzą wg woli ich Mistrza. Narcyza została oczarowana tymi obietnicami i nie mogła się doczekać,aby go spotkać. Pan domu wkroczył władczo do salon lustrując małżonkę, kiwnął głową aprobująco, a wargi uniosły się w lekkim uśmiechu.
– Narcyzo, wyglądasz olśniewająco – powiedział Lucjusz wyciągając ku niej dłoń. Posłała mu zdenerwowany uśmiech i ucałowała w policzek.
– Dziękuję, Lucjuszu. Czy wybieramy się tam, gdzie podejrzewam?
– Tak kochanie, do Doliny Salazara. Będziemy przebywać w posiadłości Riddle Manor. – Narcyza uśmiechnęła się tryumfalnie, ukrywając poczucie satysfakcji pochylając się i poprawiając swoją zgniłozieloną suknię balową, aż się opanowała. Była pełna nadziei na lepszy świat. Nie chciała wprawiać męża w zdenerwowanie przed tak ważną wizytą. Tak łatwo się denerwował.
Zapytał czy jest gotowa i po chwili było słychać trzask towarzyszący aportacji.

***

Był późny, jesienny wieczór, kiedy zostałem zwolniony z Azkabanu przy pomocy swoich koneksji oraz opróżnieniu znacznej sumy ze swojej skrytki w Gringottcie, mogę czuć się w końcu wolnym człowiekiem. Cóż z tego, że pół skrytki z Gringotta poszło w brudne łapska strażników, skoro jesteśmy tak obrzydliwie bogaci, że w żaden sposób nie odczujemy braku tych pieniędzy? A pobyt w Azkabanie był dla mnie doświadczeniem, którego w żadnym wypadku nie chcę sobie przypominać, ani tym bardziej wracać. Byłem zbyt nieostrożny nawet jak na starego, doświadczonego czterdziestoletniego śmierciożercę. Szedłem zamyślony w stronę swojej rezydencji, zastanawiając się czy mam gdzie wrócić. Czy małżonka po tym wszystkim, co jej zrobiłem jest w stanie przyjąć mnie z powrotem? Wiem, że nie ma za dużo do powiedzenia w tej kwestii z racji tego, że rezydencja jak i konta w Gringottcie i wszelakie dobra należą do głowy rodziny, którą jestem. Czy czeka tak wierna i posłuszna jak za starych, dobrych czasów? Początku małżeństwa? Kiedy Cyzia była młoda, piękna i nieświadoma. Myślami wrócił do tamtych chwil...


***
[i]

Był późny wieczór dwa dni po naszym ślubie, leżeliśmy razem w łóżku. Co chwilę zerkałem na moją żonę, zbierając się w sobie. Wyznania, jakiekolwiek by nie były, nie należą do najłatwiejszych.
– Revelo – szepnąłem, ukazując świeżo poślubionej małżonce wypalony Mroczny Znak, symbol przynależności do Voldemorta. Narcyzie zaświeciły się oczy.
– Służysz mu? Czemu nikt mi nic nie powiedział? Kiedy go poznam w końcu? Lucjuszu… – W głosie Narcyzy można było wyczuć podekscytowanie.
– Kochanie, to wszystko było dla twojego dobra. Wiesz, że ludzie nie są przychylni Panu. Twój ojciec wpisał to w kontrakt narzeczeński, którego oczywiście nie widziałaś. Taka była jego wola. – Dłużej nie mogłem tego ukrywać. Czy byś mnie chciała jako śmierciożercę? No tak, przecież jeszcze nie znasz Go, kochanie nie wiesz sama czego pragniesz. Oby nas to nie zniszczyło. Uśmiecham się do ciebie uspokajająco i całuję twoje piękne włosy, pachnące lawendą. Nie zadajesz pytań, jesteś taka łatwowierna, uległa. Nauczę Cię oklumencji i legilimencji, żebyś była bezpieczna. Nie wiesz co on z nami robi. A jak go poznasz to go znienawidzisz, ale nie będzie już odwrotu.
– Poznasz go w stosownym momencie. – oby nie za szybko…Chciałbym żebyś się nigdy nie dowiedziała kim on jest, lecz to nieuniknione. Całuję cię w policzek na dobranoc i w zastanawiam się jak cię przed nim obronić. Też kiedyś wierzyłem w jego plan zapanowania nad światem. Wtedy to wydawało się takie wspaniałe. Wierzyłem, że mogę podbić świat z Czarnym Panem jako przywódcą. Jakie życie bywa rozczarowujące, zamiast podbijać świat padam przed nim na kolana wijąc się w agonii, przez kolejne źle wykonane zadanie. Cruciatus to nie łaskotki, a Czarny Pan nigdy nie wybacza. Dlatego muszę Cię chronić, nie pozwolę, żebyś cierpiała, mimo naszego aranżowanego małżeństwa. Jesteś moja i nikt inny oprócz mnie nie ma prawa cię skrzywdzić.



***

Zamek Riddle Manor wykonany był z szarego kamienia z czasów, gdy Dumbledore był dzieckiem. Podobno sprowadzane zostały prosto z Stonhenge na życzenie pradziadka Marceliusza Ksaweriusza Riddle'a, który po śmierci żony kazał go wybudować na jej cześć. Na jednej z wieży widniała flaga rodu Riddle'ów. Niewielu znało sekret Czarnego Pana odnośnie jego czystości krwi, dlatego nikt nie śmiał podważyć autentyczności tej bajeczki wyssanej z palca. Oczywiście taktownie milczałem, najbezpieczniej dla mnie i mojej rodziny. Za dużą miałem wiedzę i trzeba było uważać. Dlatego tez zostałem doradcą lub jak kto woli prawą ręką Pana. Byłem najbardziej bezpieczny, ale i mogłem w szybkim tempie zostać śmiertelnym wrogiem. Zaraz po moim przyjacielu – Severusie,który był służalczo posłuszny. Niestety, niewielu znało prawdziwą historię jakoby rodzina zamieszkująca zamek została przetrzymywana w lochach, torturowana i wymordowana. Oczywiście Cyzia znała pierwszą jakże wyidealizowaną, przekłamaną i wygodną wersję. Dlatego patrzyłem z lękiem na ten zamek, który kiedyś dawał nadzieję na lepszy świat.
***

Lucjusz opowiedział mi romantyczną historię zamku Riddle Manor. Jak pradziadek musiał kochać swoją małżonkę. Wzruszyło mnie to. Fascynują mnie takie historie, ponieważ sama tkwię w małżeństwie z rozsądku. Po prostu nasi rodzicie pewnego wieczory przy winie stwierdzili, że to małżeństwo przyniesie duże korzyści naszym rodzinom. Oczywiście się nie sprzeciwiałam woli mojego , Merlinie miej go w swojej opiece, ojca i wyszłam za mąż za zupełnie obcego człowieka. Wiedziałam o nim tyle, że uczęszczał do Hogwartu i był wybitnym uczniem. Jako, że długo chorowałam na smocza ospę i komplikacje po niej, nie poszłam do Hogwartu, a zawsze o tym marzyłam. Pobierałam nauki w domu od ojca i wynajętych nauczycieli. Słyszałam wiele zapierających dech w piersiach opowieści o samym zamku i duchach w nim oraz o wielkim czarodzieju Dumbledorze, który ukochał sobie szlamy i mugoli i nie wykorzystał swojej mocy tak jak nasz Pan i w efekcie zostanie kiedyś z niczym. Kwestia czasu. Czarny Pan ma plan, dzięki któremu czystokrwiści zajmą odpowiednie im miejsce na czele świata. Stanie się tak wtedy, kiedy wszelkie plugastwo jakim są mugole i szlamy znikną z powierzchni globu.

Zamek Lorda nie wzbudził mojego zachwytu, wyglądał… pospolicie. Jego wygląd rekompensowała jakże piękna historia. Bramę otworzyła się kiedy Lucjusz wyciągnął rękę ze Znakiem. Drzwi natomiast otworzył nam lokaj kłaniając się nisko. Staliśmy w Wielkim Holu i czekaliśmy na gospodarza. Zaczęłam się denerwować, moja ekscytacja wyparowała. Zaczęłam w myślach recytować nazwiska i koneksje zwolenników Pana, kiedy zauważyłam postać kierującą się w nasza stronę. To był ON. Wyglądał onieśmielająco. Jego krwistoczerwone oczy przyciągały wzrok, patrzyłam na niego i oniemiałam. Był przystojny… Może nie jak mój mąż, ale miał w sobie coś co przyciągało do niego ludzi. Możliwe, że potęga tak ich przyciągała. Miał brązowe, ciemne włosy, bladą wręcz pergaminowa skórę i jak się okazało nienaganne maniery. Czarny Pan kulturalnie odchrząknął i oczywiście zarumieniłam się wściekle, będąc przyłapaną na gapieniu się. Wyciągnął ku mnie swoją bladą, wypielęgnowaną dłoń, ja podałam swoją, którą szarmancko ucałował, uśmiechnął się i rzekł:
– Witam w moich skromnych progach madame. Lucjuszu widzę, że w końcu przyprowadziłeś swoją jakże piękną małżonkę. – Grzecznie dygnęłam, przedstawiłam się cały czas będąc uśmiechnięta. Cóż to było za szczęście, że mogłam GO poznać! Po chwili Lord zostawił nas samych, wymawiając się obowiązkami gospodarza. Odetchnęłam z ulgą, kiedy przebrnęłam przez posiłek bez żadnej gafy. Nie zostało by mi to wybaczone tak łatwo. Żony innych zwolenników były nijakie, ze źle dobranymi sukniami, fatalnym makijażem i całą resztą. Byłam krańcowo obrzydzona do nich. Zapragnęłam, aby była z nami moja siostra Bella, która w tym roku kończy Hogwart. Tęskniłam za nią. Była powierniczką moich sekretów i diabelnie dobrą, ale pełną agresji czarownicą. Po powrocie z udanego wieczoru zostałam zaproszona przez Lucjusza do jego gabinetu. Powiedział to bardzo surowym tonem, byłam przekonana, że coś poszło nie tak. Bałam się wejść, ale jaki miałam wybór?
c.d.n.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
*krzyczeć można głośno :P
**akapity, wyrównanie odstępów – dla estetyki ;)
Take my mind and take my pain
And heal




Odpowiedz
#3
(17-02-2014, 22:48)rurencja93 napisał(a): Part 1. (Hm, a nie wystarczy "część"? :P)

Deszcz kropi z okna, a ja zastawiam się(przecinek) czy mam być szczęśliwa, że Draco będzie miał w końcu ojca, czy bać się o to, że nie zrobiłam nic, żeby go wyciągnąć z Azkabanu.(Teraz wychodzi trochę jakby to Dracona, a nie jego ojca miała wyciągać z Azkabanu)

Nic,(bez przecinka) to za dużo powiedziane, próbowałam porozmawiać z ministrem, zasugerowałam nawet, że dofinansuje(ę) remont Departamentu Ochrony Różdżek, ale zostałam odesłana z kwitkiem.

A ideały rozmyły się jak mgła...(spacja)Czarny Pan użył swoich zdolności i pod lekkim naciskiem Imperiusa,(bez przecinka) strażnicy przyjęli łapówkę, która była przygotowana na TEN dzień.

Nigdy nie spłacę długu wobec Czarnego Pana, jedynie jak mogę się zrekompensować (przecinek)to będąc wierną służką i spełniać jego rozkazy.

O Dracona nie muszę się zbytnio martwić, bo jako wierni śmierciożercy, nasze dzieci są pod specjalną opieką Pana do czasu, kiedy będą wystarczająco dorośli(przecinka) by mu służy(ć)(kropka)

Na szczęście Lu nauczył mnie legilimencji i oklumencji,(bez przecinka) i nie boję się myśleć o jego upadku. A kiedyś byłam naiwna, ufna(przecinek) a teraz?

Czekała na niego, (bez przecinka)nie dlatego, że był spóźniony, lecz dlatego, że wypadało jej być gotową wcześniej na wieczór niespodziankę.

Włosy spięła w elegancki kok, który jej jako dwudziestodwulatce dodawał powagi(przecinek) i wyglądała jak dumna (przecinek)czystokrwista czarownica, którą w istocie była.

Teściowa powiedziała, że wygląda staro, a Narcyza uśmiechnęła się(przecinek) słysząc to.

Siedziała sztywno w salonie na jednym z ozłoconych foteli (przecinek)oczekując na swojego arystokratycznego małżonka.

Miało to być pierwsze oficjalne wspólne wyjście,(bez przecinka) świeżo poślubionych sobie młodych Malfoy'ów.

Jedynie można było zauważyć mocno ściśnięte razem dłonie(przecinek) w których ściskała srebrna kopertówkę.

Z drugiej strony była podekscytowana (przecinek)domyślała się, że Luc zabierze ja(ą) do ich Pana.

Miała nadzieję, że zostanie naznaczona (przecinek)jeśli taka będzie wola Pana.

Kiedy ojciec opowiedział jej o ideologii Czarnego Pana (przecinek)to była pod wrażeniem, jak można być tak genialnym?(kropka zamiast znaku zapytania)

Oczyścić świat czarodziejski ze szlam i czarodziei(raczej "czarodziejów") półkrwi.

I zapanować nad mugolskim i czarodziejskim świecie(światem).

Narcyza została oczarowana tymi obietnicami i nie mogła się doczekać (przecinek)aby go spotkać(zbędna spacja) .

Pan domu wkroczył władczo do salon(u)(przecinek) lustrując małżonkę, kiwnął głową aprobująco, a wargi uniosły się w lekkim uśmiechu.

– Narcyzo (przecinek)wyglądasz olśniewająco – powiedział Lucjusz (przecinek)wyciągając ku niej dłoń.

– Dziękuję (przecinek)Lucjuszu. Czy wybieramy się tam (przecinek)gdzie podejrzewam?
– Tak(przecinek) kochanie, do Doliny Salazara.

Zapytał(przecinek) czy jest gotowa i po chwili aportowali się.(nie zostawiamy "się" na końcu)

Był późny(przecinek) jesienny wieczór, kiedy zostałem zwolniony z Azkabanu,(bez przecinka) przy pomocy swoich koneksji oraz opróżnieniu znacznej sumy ze swojej skrytki w Gringottcie, mogę czuć się w końcu wolnym człowiekiem.

Cóż z tego, że pół skrytki z Gringotta poszło w brudne łapska strażników, skoro jesteśmy tak obrzydliwie bogaci, że w żaden sposób nie odczujemy braku tych pieniędzy.(znak zapytania zamiast kropki)

A pobyt w Azkabanie był dla mnie doświadczeniem, którego w żadnym wypadku nie chcę sobie przypominać, ani tym bardziej wracać tam z powrotem(wystarczy samo "wracać", bo z tego wynika, że z powrotem).

Byłem zbyt nieostrożny nawet jak na starego, doświadczonego(przecinek) 40-letniego (słownie – czterdziestoletniego) śmierciożercę.

Szedłem zamyślony w stronę swojej rezydencji (przecinek)zastanawiając się (przecinek)czy mam gdzie wrócić. Czy małżonka po tym wszystkim (przecinek)co jej zrobiłem jest w stanie przyjąć mnie z powrotem? Czy czeka tak wierna i posłuszna jak za starych (przecinek)dobrych czasów? Początku = (A cóż to? Równanie? :P) małżeństwa?

Co chwilę zerkałem na moją żonę (przecinek)zbierając się w sobie. Wyznania(przecinek) jakiekolwiek by nie były, nie należą do najłatwiejszych.

– Revelo – szepnąłem (przecinek)ukazując świeżo poślubionej małżonce wypalony Mroczny Znak,(za dużo spacji) symbol przynależności do Voldemorta.

– Służysz mu? Czemu nikt mi nic nie powiedział? Kiedy go poznam w końcu? Lucjuszu…(spacja)– w(W) głosie Narcyzy można było wyczuć podekscytowanie.

– Kochanie, to wszystko było dla Twojego(zaimki z małej, bo to nie list) dobra. (zbędna kropka).

Taka była jego wola. –(zbędny myślnik) Dłużej nie mogłem tego ukrywać. (...)No tak, przecież jeszcze nie znasz Go, kochanie(przecinek) nie wiesz sama(przecinek) czego pragniesz. (...)Uśmiecham się do ciebie uspokajająco i całuję Twoje(twoje) piękne włosy, (bez przecinka) pachnące lawendą. Nie zadajesz pytań, jesteś taka łatwowierna, uległa. Nauczę Cię (cię) oklumencji i legilimencji, żebyś była bezpieczna. Nie wiesz (przecinek)co on z nami robi. A jak go poznasz (przecinek)to go znienawidzisz, ale nie będzie już odwrotu. (Nie wiadomo, czy to wypowiedź, czy myśli mówiącego)

(Oby)[/b] nie za szybko…(spacja) Chciałbym (przecinek)żebyś się nigdy nie dowiedziała(raczej przecinek) kim on jest, lecz to nieuniknione. Całuję cię w policzek na dobranoc i w zastanawiam się (przecinek)jak cię przed nim obronić.(Tutaj znowu nie wiem, czy to dalej wypowiedź, czy już czynności)

(za dużo spacji) Jakie życie bywa rozczarowujące, zamiast podbijać świat (przecinek) padam przed nim na kolana (przecinek)wijąc się w agonii,(bez przecinka) przez kolejne źle wykonane zadanie. (...) Dlatego muszę Cię (cię) chronić, nie pozwolę, żebyś cierpiała, mimo naszego aranżowanego małżeństwa. (I tutaj tak samo jak w poprzednich przypadkach)

Podobno sprowadzane zostały prosto z(ze) Stonhenge na życzenie pradziadka Marceliusza Ksaweriusza Riddle'a, który po śmierci żony kazał go wybudować na jej cześć.

Dlatego tez(ż) zostałem doradcą lub(przecinek) jak kto woli (przecinek)prawą ręką Pana.

Zaraz po moim przyjacielu – (przecinek zamiast myślnika)Severusie,(spacja) który był służalczo posłuszny.

Niestety, niewielu znało prawdziwą historię (przecinek)jakoby rodzina zamieszkująca zamek została przetrzymywana w lochach, torturowana i wymordowana.

Po prostu nasi rodzicie(rodzice) pewnego wieczory(a) przy winie stwierdzili, że to małżeństwo przyniesie duże korzyści naszym rodzinom.

Oczywiście się nie sprzeciwiałam woli mojego (zbędna spacja), Merlinie miej go w swojej opiece, ojca i wyszłam za mąż za zupełnie obcego człowieka.

Jako,(bez przecinka) że długo chorowałam na smocza ospę i komplikacje po niej, nie poszłam do Hogwartu, a zawsze o tym marzyłam.

Słyszałam wiele zapierających dech w piersiach opowieści o samym zamku i duchach w nim,(bez przecinka) oraz o wielkim czarodzieju Dumbledorze, który ukochał sobie szlamy i mugoli, (bez przecinka) i nie wykorzystał swojej mocy tak jak nasz Pan i w efekcie zostanie kiedyś z niczym.

Czarny Pan ma plan, dzięki któremu czystokrwiści zajmą odpowiednie im miejsce, (bez przecinka)na czele świata. Stanie się tak wtedy, kiedy wszelkie plugastwo jakim są mugole i szlamy znikną(zniknie) z powierzchni globu.

Zamek Lorda nie wzbudził mojego zachwytu, wyglądał(spacja) pospolicie. Jego wygląd rekompensowała jakże piękna historia.

Bramę(a) otworzyła się (przecinek)kiedy Lucjusz wyciągnął rękę ze Znakiem. Drzwi natomiast otworzył nam lokaj (przecinek)kłaniając się nisko.

Może nie jak mój mąż, ale miał w sobie coś(przecinek) co przyciągało do niego ludzi.

Miał brązowe (przecinek)ciemne włosy, bladą (przecinek)wręcz pergaminowa skórę i jak się okazało nienaganne maniery.

Wyciągnął ku mnie swoją bladą (przecinek)wypielęgnowaną dłoń, ja podałam swoją, którą szarmancko ucałował, uśmiechnął się i rzekł:

(...)– grzecznie (Grzecznie) dygnęłam, przedstawiłam się (przecinek)cały czas będąc uśmiechnięta.

(...) zostałam zaproszona przez Lucjusza do jego gabinetu. Powiedział to bardzo surowym tonem, byłam przekonana, że coś poszło nie tak. Bałam się wejść do jego gabinetu, ale jaki miałam wybór?

Jako że nie trawię fanfic'ów, nie wypowiem się na temat fabuły czy bohaterów, za co przepraszam, niemniej obawiam się, że moja ocena mimo szczerych chęci skupiłaby się jedynie na różnicach między twórczością pani Rowling a Twoim tekstem, rurencjo (przystojny Voldemort? A fe!), a przecież nie o to tutaj chodzi. :)

W każdym razie po pierwsze: brak akapitów. Tutaj wstawia się je tagiem [p.] bez kropki.
Po drugie: miejscami wypowiedź bohatera miesza się z jego przemyśleniami, co zaznaczyłam w poprawkach.
Po trzecie: pojawiło się kilka głupich wpadek (na przykład ów znak równości :D), które, jak sądzę, mogły wyniknąć z powierzchownego sprawdzenia przed wrzuceniem tekstu na forum.
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
#4
Pod Vetalową poprawą się podpiszę, i niestety ale pokatuję nieco treść :)
Lubię fanficki, ale według mnie muszą się trzymać co nieco kanonu...

Nic to za dużo powiedziane, próbowałam porozmawiać z ministrem, – nie wiem czemu, „nic” dałabym akurat w cudzysłów… takie dziwne zboczenie. I wszystkie skróty w tekstach pisanych też mnie w oczy kolą – „wg” zamieniłabym na „według”, to nie tak dużo więcej pracy ;)

Tak się zastanawiam, czy w tych czasach były też „kopertówki”.
„Riddle Manor” też zakuło. Znając psychologię postaci Voldemorta – czy nie logiczne jest raczej, że będzie się odcinał od wszystkiego co mugolskie? Skoro zmienił nazwisko, skoro nie używa „Toma Riddle’a”, to dlaczego to jest „Riddle Manor”? Raczej by zmienił nazwę na inną. Na taką, której inni będą się bali ;)

Inna sprawa – czy Narcyza i Lucjusz aż tak bardzo odbiegali od siebie wiekiem? Około 20 lat? To mnie skonfundowało delikatnie…
To, co się stało z ojcem i dziadkami Toma – przecież to wiemy z czwartego tomu. Zabił ich jedną, szybką avadzią… a pradziadkowie już nie żyli.


Także ten, no... myślę, że generalnie historia ma potencjał... tylko trzeba by było nad nią popracować :)
Say farewell to this predestined world.
Odpowiedz
#5
Nie jestem fanem HP. Zaznaczam to na wstępie żeby nie było nieporozumień. Cały tekst poza niedoróbkami wynikającymi z braku korekty jest spójny i przejrzysty, jest to plus. Co do samej treści jest napisane dobrze technicznie ok nie umierałem z bólu czytając tekst, ale jest pewien zgrzyt. W całym tekście emocje są śladowe, przez co ciężko mi się wciągnąć w twój świat, postacie są jak wodnisty rosół, po prostu mdłe. Postaraj się dać im więcej życia.
Eorth znajduje się w tym miejscu gdzie śpią wszystkie smoki
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Pewnego dnia Hellbringer 10 4,126 21-12-2017, 19:54
Ostatni post: Hellbringer
  Taka sobie zwykła historia Natula 5 2,118 19-05-2015, 23:34
Ostatni post: Natula
  Szukając Szczęścia: Historia Księżyca i Słońca suzigama 18 7,117 13-05-2015, 18:19
Ostatni post: StuGraMP

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości