Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Podsumowanie "Szkoła latania"
#1
Panie i panowie: następna część naszych forumowych warsztatów o temacie "Szkoła latania". Osób zgłosiło się tym razem sporo, ale jak to zwykle bywa, połowa pracy nie zostaje nadesłana z wszelakich powodów. Ale uwaga: teksty można do mnie wysyłać jeszcze do końca tygodnia, jeżeli komuś zabrakło odrobinę czasu. Jeśli takie nadejdą – opublikuję je w tym temacie w najbliższą niedzielę.

Spoiler: epoN

Spoiler: Nawka

Spoiler: StuGraMP
– Światło porusza się szybciej od światła.
– Bezwzględnie, pułkowniku Pickering?
– Absolutnie, generale Bingam.
Reklama AdSense
#2
EpoN, dobrze napisana historia, ale sam pomysł na temat mnie nie porwał. Jakaś tam libacja alkoholowa, filozoficzne dywagacje naćpanego kolesia i skok w śnieg. Podkreślam jednak, że technicznie jest bardzo dobrze.
Nawka, fajny pomysł. Dziewczyna w śpiączce, aniołowie kontra demony... Tyko czemu demony mają czarne skrzydła? To trochę rasistowskie – biały człowiek pan, czarny to niewolnik; biały anioł dobry, czarny zły :) Nurtuje mnie też pytanie z czego na końcu był zadowolony Azazel. Przecież będąc demonem, powinien się cieszyć z ludzkich niepowodzeń.
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
#3
Cytat: Tyko czemu demony mają czarne skrzydła? To trochę rasistowskie – biały człowiek pan, czarny to niewolnik; biały anioł dobry, czarny zły :) Nurtuje mnie też pytanie z czego na końcu był zadowolony Azazel. Przecież będąc demonem, powinien się cieszyć z ludzkich niepowodzeń.
Biały – czarny użyłam tylko dlatego, by odróżnić jednych od drugich. Azazel podstawił skrzydło i pomógł uratować dziecko. Chciałam pokazać, że nie zawsze czarne ( demoniczne ) jest złe i nie zawsze białe ( anielskie ) jest takie idealne. :) Ja i rasizm, to bardzo odległe rzeczy. Nienawidzę dzielenia kogokolwiek na lepszych i gorszych.
Stu, Ep przeczytałam wasze opowiadania i skomentuję w swoim czasie. Korzystam z paru dni urlopu. Narty na Słowacji. Pozdrowienia:D
– To wódka? – słabym głosem zapytała Małgorzata.(...)
– Na litość boską, królowo – zachrypiał – czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus.
Michaił Bułhakow – Mistrz i Małgorzata
#4
Trochę rozczarowała... nie, czekaj, źle.
Bardzo rozczarowała mnie ilość zgłoszeń – z tego, co pamiętam, to deklarowało się dużo więcej osób, a te trzy prace... Poważnie, tylko tyle...?
No dobra, do roboty.

Pracę Nawki dosyć ciężko mi się czytało – już po kilkunastu linijkach, odkąd pojawili się aniołowie, całość w sumie zrobiła się dosyć oczywista i przewidywalna. Druga sprawa to duża ilość dialogów – zajmują jakieś 75-80% tekstu, co jest sporawo. Co nie zmienia faktu, że piszesz lepsze prace, niż ta, którą wysłałaś w tym tygodniu na CWT.

Praca Stu jest całkiem fajnie napisana, trochę wplecionego sci-fi nadaje drobnego smaczku całej powieści (pomysł z urządzeniem antygrawitacyjnym jest dosyć atrakcyjny, jakkolwiek na to nie patrzeć). No i zakończenie, którego raczej się nie spodziewałem, myślałem, że raczej się rozbije gdzieś i... No, w każdym razie dobra praca.

@Edit – trochę spóźniony, ale zawsze.
Jakby nie patrzeć, to faktycznie, prace Stu i Szarego mają trochę wspólnego, jednak zakończenie różni się diametralnie, ciężko znaleźć jakieś większe połączenie, ale czekaj, nie to tym powinienem mówić, nie? Trochę przypomina mi się inne opowiadanie, które widziałem i przeczytałem, a może raczej prolog do niego, także jest motyw legendy. Z początku nie sądziłem, że tekst mnie zainteresuje, ale z każdym krokiem w sumie jest coraz lepiej. Czytało się też całkiem przyjemnie, bez żadnych większych zacięć.
"A więc jedyne, czym się potrafisz pochwalić, to tym, ile przeleciałeś dziewczyn? Super, to stawia cię niewiele wyżej niż małpy. Przewagę daje ci to, że potrafisz obsłużyć telewizor i spuścić wodę w kiblu."
#5
Ponieważ Trice mi pozwoliła, a ja się zadeklarowałem, dorzucam jeszcze siebie. Mam nadzieje, że nie jest to problem, ale nie miałem jak napisać wcześniej – powrót mi się trochę przedłużył, a alkohol zacząłem tolerować dopiero dzisiaj, koło 1:30. Pod tekstem zamieszczam komentarze do reszty uczestników.

Cytat:„Jak latać?”
Dawno, dawno temu, kiedy jeszcze ziemia była młoda i dzika, przestworza były niezbadane, żył pewien stary Mędrzec znający wszelkie opowieści. Człek ów przemawiał na Krawędzi świata do tych, którzy chcieli go wysłuchać. Przybywali do niego wszyscy – zaczynając od dygnitarzy i przywódców, przechodząc przez zwykłych ludzi, a kończąc na dzieciach.
Ludzie trafiali na Krawędź z wielu powodów. Jedni potrzebowali kogoś, kto wskaże im ścieżkę życia, inni potrzebowali pojedynczych rad, byli też tacy, którzy chcieli usłyszeć jakąś historię. Dzień, w którym dzieje się ta opowieść niewiele różnił się od reszty w tym miejscu. Tym razem to zwykły, miejscowy młodzieniec został wytypowany przez mędrca do zadania pytania.
– Jak latać? – zapytał się chłopak patrząc się wprost w oczy starca. Pomimo szmerów i kpin ze strony reszty ludzi, mędrzec utrzymał kontakt wzrokowy. Pomiędzy tą dwójką w jednej chwili wytworzyła się więź uczeń – nauczyciel.
– Jak latać? To bardzo dobre pytanie. Chociaż wydaje się to niemożliwe, to istnieli tacy, którzy spróbowali pływać wśród chmur. – odpowiedział Mędrzec. Uśmiechając się, powoli, bez zbędnego pośpiechu, wzniósł rękę ku niebu. Gdy w końcu słuchacze się uciszyli, opuścił ją i znów przemówił:
„Swojego czasu, żył pewien młodzieniec. Na pierwszy rzut oka nie różnił się niczym innym od reszty. Jednakże, nie wszystko jest takie, jakie wydaje się na początku. Gdyby zerknąc w jego głowę, to dostrzec można by było chmury, tęsknotę i marzenia. Im więcej rozmyślał o przestworzach, tym bardziej oddalał się od reszty swych pobratymców.
Razem z rosnącymi różnicami pomiędzy nim, a resztą, rosła niechęć w stosunku do niego. Zaczęto uważać go za bezwartościowego i obłąkanego. Patrzono na niego z litością. Coraz mniej osób chciało utrzymywać z nim jakikolwiek kontakt. Powoli stawał się coraz większym pośmiewiskiem. Mimo to, chociaż wszelka logika podpowiadała co innego, nasz marzyciel nie zniechęcał się w najmniejszym stopniu, a na jego twarzy zawsze gościł serdeczny uśmiech. Każdą wolną chwilę poświęcął zbliżeniu się ku magii niebios. Czy to wspinanie się jak najwyżej, czy skoki z wysokości wprost do wody. Żaden klif nie był dla niego straszny, gdyż w jego sercu zawsze gościło pragnienie do lotu z wyższego. Jakichkolwiek przeszkód los by mu nie rzucił pod nogi, ten nie poddawał się ani trochę.
Aż nadszedł dzień, w którym coś się zmieniło. Pewnego dnia, gdy rano się obudził, czuł się zupełnie inaczej; lżej. Marzenia młodzieńca zaczęły się spełniać. Chociaż wydaje się to niemożliwe, to u jego pleców pojawiły się małe, pierzaste zalążki skrzydeł.
I tak oto, nasz bohater, odkrył w sobie jeszcze więcej sił do kontynuacji swego snu. Nie bacząc na cokolwiek dalej robił to, co wcześniej. Niestety, powoli nad jego głowią zbierały się pierwsze chmury. Ludzka zawiść nie zna granic. W momencie, w którym jego sen zaczął nabierać znamion rzeczywistości, gdy z każdym skokiem i dniem skrzydła zaczynały nabierać większych rozmiarów, lekceważenie i politowanie zaczęło przeradzać się w strach i nienawiść.
Mimo to, ów marzyciel nigdy się nie zawahał. Nigdy nie przeszło mu przez myśl, aby zboczyć ze ścieżki swojego życia. Samotność pokonywał marzeniami. Nieważne jak wielkiej odrazy by nie budził, z jego twarzy nigdy nie zeszła radość.
W końcu, gdy stał się młodym mężczyzną, jego skrzydła powiewały dumnie na wietrze, a większośc lotów kończyła się krótszym lub dłuższym szybowaniem, postanowił spełnić swoje marzenie i wznieśc się jak najwyżej. Nie przejmował się już zupełnie zewsząd otaczającym go obrzydzeniem, wstrętem i wyobcowaniem.
W miejscu, w którym działa się historia, najwyższym wzniesieniem było miejsce jednocześnie poświęcone ówcześnie czczonym bogom. To właśnie z tego miejsca zamierzał spełnić swój sen. Marzyciel stał na krawędzi z rozpiętymi skrzydłami i delektował się chwilą, gdy nagle poczuł szarpnięcie w tył
Tłuszcza, która przybyła, wciągnęła go do siebie. Zewsząd otaczały go wrzaski oskarżające o bluźnierstwo, o bycie abominancją i potworem. Zaczęto go katować z każdej możliwej strony. Gdy z nim skończono, leżał zakrwawiony na krawędzi, a życie powoli uciekało z niego. Najgorsze było jednak dla niego postrzępione i połamane skrzydła, zupełnie niezdatne do lotu.
O dziwo, przez jego głowę w żadnym momencie nie pojawiła się jakakolwiek nieżyczliwa myśl. Podązanie za swoimi snami w samotności nie dało mu czasu na nauczenie się ludzkich błahostek. I tak oto, nieobciążony nienawiścią, wyczołgał się za krawędź i spadł w dół.
A co stało się dalej? Chociaż na początku był zapamiętany jako potwór, to z biegiem czasu historia straciła negatywny wydźwięk. Koniec końców, zaczęto nazywać go prorokiem i wizjonerem, jednym z pierwszych ludzi, którzy przeciwstawili się wszystkiemu dla swoich pragnień.”
Nastała cisza. Mędrzec skończył mówić. Po chwili wzniosły się szmery. Mało kto uwierzył w opowieść, albowiem wszyscy wiedzieli, że niemożliwe jest wyhodować skrzydła. Zniechęceni ludzie powoli zaczęli opuszczać Krawędź, aż ze słuchaczy został się tylko ten, który zadał pytanie. I ta dwójka wpatrywała się sobie w oczy, aż starzec mrugnął do młodzieńca. Obydwaj wstali i udali się w swoje strony – Mędrzec na skraj krawędzi, a chłopiec w swoją stronę.
Gdy nadeszła noc, Mędrzec zdjął swoją szatę, rozpostarł połamane i postrzępione skrzydła, wychylił się za Krawędzi Świata i poleciał w przestworza. W zupełnie innym miejscu, u śpiącego chłopca, zaczęły wyrastać pierzaste zalążki skrzydeł.

Epon: Jesteś moim faworytem w tym CWT. Pomimo, że jest to krótki, zwyczajny kawałek o najebce i głupocie, to dla mnie niesie on ze sobą cholernie duży ładunek emocjonalny. Ot, przypominają mi się stare dzieje. Do tego jest zgrabnie napisany i niesie dość konkretne przesłanie

Nawka: Tutaj nie zgodzę się z epoNem, ale to może dlatego, że on preferuje dłuższe formy, ja za to wolę minimalizm ( :> ). Preferuję ten tekst nad ponad połowę reszty Twoich. I tematyka mi się strasznie podoba, bo ktoś pokazuje, że boskość i doskonałość nie są tak cudowne, jakby się spodziewało. Że czasami to demony niosą dla nas, ludzi, większą wolność.

Stu: Szczerze, jest mi ciężko napisać cokolwiek. Może to dlatego, że po przeczytaniu tekstu wyszło, że tematyką i przesłaniem (przynajmniej dla mnie), jest pomiędzy naszymi tekstami jakieś tam podobieństwo. Nie mniej jednak, podoba mi się, a do tego zakończenie z nutką spiskowej teorii dodaje "smaczku"
#6
Szary, po przeczytaniu twojego tekstu też odniosłem podobne wrażenie :)
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Reklama AdSense
#7
Z całego grona zgłaszających się do tego CWT tylko cztery osoby wrzuciły swoje teksty i tylko one zainteresowane są ich zawartością. Zastanawiam się, czy to ma sens. Każdy z piszących liczy na to, że ktoś przeczyta, ktoś oceni, napisze krótki komentarz, a tu cisza;/.

epoN – Zaskoczyłeś mnie, podchodząc do tematu w taki sposób. Latanie czyli wolność, chęć odkrycia i wyrażenia siebie. Cholernie ważna rzecz, to poprowadzić swoje życie tak, by nie tylko napełnić brzuch, ale też duszę. Radek skoczył niezbyt daleko, niezbyt wysoko, zaledwie w pryzmę śniegu, ale prawdziwy skok dokonał się w jego myśleniu. Okoliczności nie są mi bliskie, wóda, zielsko, ale sposób myślenia już tak. Byle nie skończyło się tym, że to wielkie uniesienie skończy się wraz z wytrzeźwieniem.
Stu – Odwieczne pragnienie człowieka, by unieść się w przestworza, by polecieć, poczuć wiatr we włosach, zobaczyć świat z góry, choćby wytykali cię palcami i nazywali głupkiem. Trudność sprawiło mi zrozumienie zawartości technicznej twojego tekstu. Musiałam przeczytać dwukrotnie, bo nie bardzo znam się na tym. Natomiast pod względem literackim opowiadanie jest bardzo dobrze napisane.
Szary – Marzenia są siłą napędową człowieka, bo z nich wykluwały się wszelkie pomysły. Każde odkrycie, każdy wynalazek powstawał najpierw w marzeniach. Twoje opowiadanie, jak zwykle daje spory ładunek poetycki. Piękna legenda o szaleńcu, który marzeniami stworzył sobie skrzydła i poleciał. Na dodatek przekazał tę pasję kolejnemu szaleńcowi, bo to jest zaraźliwe. Bardzo lubię takie teksty, może dlatego, że jestem kobietą i marzycielką.
– To wódka? – słabym głosem zapytała Małgorzata.(...)
– Na litość boską, królowo – zachrypiał – czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus.
Michaił Bułhakow – Mistrz i Małgorzata
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Podsumowanie "Pod choinką ze srebra" epoN 7 1,978 10-01-2017, 01:42
Ostatni post: epoN
  Podsumowanie "To nie tak miało się skończyć" epoN 16 3,496 05-12-2016, 20:06
Ostatni post: Vetala
  Podsumowanie "Metr pod gwiazdami" epoN 5 1,574 25-10-2016, 16:02
Ostatni post: Hellbringer
  Podsumowanie "Katalog problemów" epoN 6 2,509 10-04-2016, 11:16
Ostatni post: DjDanceCore
  Podsumowanie "Niektórzy ludzie umierają dwa razy" epoN 6 2,636 31-10-2015, 22:52
Ostatni post: StuGraMP

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości