Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Lizzie
#1
Pewnej nocy w wiosce nieopodal królestwa Pięciu Orłów mała Lizzie w swoim pokoju patrzyła przez szybę na skraj Lasu znajdującego się za polami uprawnymi. Siedziała tak, patrząc i myśląc nad czymś intensywnie, dopóki na tej czynności nie nakryła jej mama.
– Czemu jeszcze nie, śpisz kochanie? Ciemno już, pora do łóżka.
– Już idę mamo Opowiesz mi o historii tego lasu, zanim zasnę?
– No dobrze. Opowiem, tylko najpierw umyj buzię i połóż się do łóżka, córuś. – Dziewczynka prędko umyła buzię, po czym biegiem wskoczyła do łóżka, nakrywając się kocem.
– Już jestem w łóżeczku, więc opowiadaj – krzyknęła wesoło Lizzie.
– No dobrze, ale obiecaj mi, że nigdy, ale to nigdy nie zbliżysz się do tego lasu.
– Dobrze, mamo – skłamała dziewczynka. Ułożyła się wygodnie, poprawiła poduszkę i patrzyła na matkę z tym specyficznym wyrazem twarzy, który rozpozna każdy rodzic. Mała czekała na bajkę.
A teraz opowiadaj – powiedziała, a oczy jej pełne ciekawości patrzyły na kobietę znad koca. Matka podeszła do łóżka, poprawiła koc, otworzyła okno i wylała zawartość miednicy na podwórze, a następnie postawiła obok łóżka krzesło, usiadła, spojrzała na swoją pociechę pełnymi troski oczyma i zaczęła opowieść.
Dawno, dawno temu w czasach, gdy po krainie Elswyn chadzali bogowie, a Imperium Masztów było zaledwie małym księstwem w lesie tym żyła Ele. Była, jak mawiają elfy, Het opiekunką.
Żyła więc Het Ele w lesie, będąc jego opiekunką i władczynią zarazem, a wszystkie leśne stworzenia kochały ją i przychodziły po radę i pomoc, a nie odmówiła jej nigdy nikomu, nawet najmniejszej pliszce. Dobroć jej i mądrość znane były daleko poza lasem. Nawet wielki Ogm bywał u niej na herbatkę, gdy przemierzał niebo na swoim ognistym rumaku. Podczas jednej z tych wizyt podarował jej prezent – flakonik, w którym nigdy nie kończy się woda. Przez wiele lat Het Ele była jedyną istotą zamieszkującą te krainy. Z czasem jednak w pobliżu Lasu osiedlili się ludzie. Nie wiedzieli oni o tym, że ktoś mieszka w puszczy. Czym prędzej więc zaczęli wycinać las pod uprawy, a i polować w jego gęstwinach na zwierzynę wszelką. Żadna już sarna ani żaden dzik nie mógł czuć się bezpiecznie.
Wieść ta szybko dotarła do jej domu, wielkiego dębu w środku boru. Rozgniewała się boginka i ruszyła na spotkanie z ludźmi niszczącymi jej królestwo. Prosiła ludzi, aby przestali niszczyć jej dom i zabijać przyjaciół. Mówiła, że las ich wykarmi, że nie trzeba go niszczyć. Ludzie jednak nie słuchali jej słów, była bowiem dla nich tylko małą, leśną istotką, która co najwyżej pokrzyczy na nich i sprowadzi deszcz szyszek, gdy będą polować w lesie. Do tego stopnia byli rozzuchwaleni i pewni siebie, że próbowali pojmać Ele i uczynić konkubiną ich wodza, Złotego Jelenia. Imię piękne, choć wyglądał raczej jak stary, bezzębny szczur i tak też się zachowywał.
Takiej obrazy Het Ele znieść nie mogła, zamieniła się w tysiąc motyli i odleciała do swojej siedziby przygotować się na wojnę z ludźmi. Porwała kilku myśliwych, kiedy ci sprawdzali swoje sidła, i kilku drwali na porębie. Związała ich dzikim pnączem i poiła uwarzoną przez siebie miksturą. Wkrótce po tym jednym wyrosły kopyta i rogi – tak powstali pierwsi satyrowie – drudzy stali się pierwszymi centaurami, od pasa w górę mieli postać ludzi, a poniżej końskie tułowia i kopyta. Uzbroiła ich tedy. Dała centaurom łuki i włócznie, a satyrom proce i czarodziejskie fletnie, którymi przyzywać mogli na pomoc rozmaite leśne stworzenia. Armia ta była jednak zbyt mała, poprosiła więc o pomoc leśny ludek, skrzaty, które mieszkały w jej królestwie. Te od razu przyszły z pomocą kochanej Ele i na jej prośbę poustawiały w lesie i na jego obrzeżach sprytne pułapki magiczne zamieniające każdego kto w nie wpadnie w niezapominajkę – ulubiony kwiat Het Ele. Stąd właśnie tyle jest niezapominajek na skraju lasu.
Ludzie szybko zaczęli przegrywać tę wojnę nie mogli bowiem rywalizować z mocą boginki. Udali się wtedy po pomoc do czarnych jastrzębi, prastarych czarnoksiężników z gór zapomnienia. Ci po trzech dniach czarów i otrzymaniu w zapłacie stada owiec podarowali ludziom lustro. Nie było to jednak zwyczajne lustro, o nie, pełno w nim było mrocznych klątw czarnoksiężników. Osadnicy zanieśli lustro królowej na znak zgody, by zakończyć konflikt. Ta, nie podejrzewając podstępu, dar przyjęła, i ustawił na środku swego domu. Jednak gdy tylko się w nim przejrzała, dostrzegła podstęp, było już jednak zbyt późno. Lustro skradło jej duszę i rozprysnęło się na tysiące kawałków. Jej bezwładne ciało upadło na stolik, na którym stał prezent od Ogma. Flakonik upadł i rozbił się, a w jego miejscu powstało jezioro łez, w, którym bierze swój początek siedem rzek rozpaczy. Ludzie szybko poradzili sobie z armią bez dowódcy, a jej resztki rozpierzchły się po świecie w poszukiwaniu nowego domu.
Kilka lat później łowczy i drwale znów poczęli znikać. Mieszkańcy miasteczka, które zastąpiło wioskę, ruszyli zbrojnie myśląc, że to Ele uwolniła się z więzienia. Prawda była jednak inna. Dusza Het, choć zamknięta w rozbitym lustrze dalej posiadała ogromną moc, która wypaczyła się, gdy zbezczeszczono jej święte miejsce, zamieniając ją w upiora, który krążył po lesie szukając, kawałków zbitego lustra, śmiejąc się przy tym straszliwie, a każdą napotkaną w lesie osobę zamieniając w czarny kwiat o trupim zapachu. Próbowano czarów, klątw, modlitw i egzorcyzmów, na nic się jednak one zdały, a upiór tylko zwiększył od nich swą siłę. Chciano wtedy jeszcze raz zwrócić się do czarnych jastrzębi niestety, w miejscu, gdzie była ich siedziba, zostały tylko ruiny i duży klomb czarnych kwiatów.
Wtedy przerażeni mieszkańcy wezwali na pomoc maga z królestwa Zielonych Posągów, które słynęło z ludzi biegłych w tej sztuce. Przez trzy tygodnie odprawiał on czary i rozwieszał w lesie amulety, tworząc barierę wokół serca kniei i zamykając tam potwora. Z czasem jednak bariera zaczęła słabnąć i w lesie znów słychać śmiech upiora. Mag jednak wiedział, że bariera kiedyś osłabnie, dlatego zanim odszedł kazał postawić na skraju lasu płot ze świętego drzewa domu Ele, a następnie nasączył go potężną magią i wyrył runy wzmacniające na całej jego długości. Postawił też bramę po trzykroć umocnioną magicznym słowem, gestem, i runami, aby myśliwi i drwale mogli pracować w lesie. Lata mijały i z czasem moc ogrodzenia osłabła, upiór dalej nie może wyjść poza granice puszczy, może jednak wabić nieostrożnych do lasu, aby tam żywić się ich duszą.

– Teraz już wiesz czemu, nie wolno ci tam chodzić, Lizzie? – zapytała matka, ale odpowiedział jej tylko miarowy oddech śpiącego dziecka. Kobieta uśmiechnęła się, ucałowała swój skarb w czoło, zgasiła lampkę oliwną stojącą na oknie i wyszła z pokoju. Smutno się jej zrobiło, że musiała opowiadać dziecku te wszystkie kłamstwa, prawda jednak była dużo bardziej niebezpieczna, za jej wyjawienie groziła śmierć na stosie za herezję i to nie tylko im, ale całemu miastu. Wkrótce po tej nocy Lizzie zniknęła ku rozpaczy jej matki nie posłuchała jej przestróg i podczas zabawy znalazła się zbyt blisko ogrodzenia. Pozostała po niej tylko jej zielona wstążka i kwiat o trupim zapachu.
Takie były dzieje Lizzie Srebrzystobiałej nim spotkał ją i uwolnił Szalony Eke, ostatni czarny jastrząb. A działo się to na dziesięć lat przed spadnięciem gwiazdy i przybyciem Pradawnego, który zjednoczył Eorth i przywrócił równowagę światu, sadzając na czarnym tronie Rinaliona dziecię dębu.
Eorth znajduje się w tym miejscu gdzie śpią wszystkie smoki
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
(06-01-2014, 13:46)Kubuś puchatek napisał(a): Siedziała tak (przecinek) patrząc i myśląc nad czymś intensywnie(przecinek) dopóki na tej czynności nie nakryła jej mama.

-Czemu jeszcze nie śpisz (przecinek)kochanie?

-Mamusiu droga(przecinek) już spać idę(przecinek) odpowiedz mi tylko na jedno pytanie.
-Jakie(przecinek) skarbie?– Zapytała (zapytała) zaciekawiona rodzicielka(kropka)

-Lizzie(przecinek) to są dwa pytania(przecinek) nie jedno.(z małej litery i myślnik zamiast kropki) Powiedziała mama (przecinek)uśmiechając się przy tym(kropka)

-Oj mamo (przecinek)powiedz proszę!– dziewczynka (Dziewczynka) spojrzała na matkę wzrokiem (przecinek)który wyłudził by od lichwiarza sporą sumkę bez weksla.

-No dobrze. Powiem (przecinek)tylko najpierw umyj buzię i połóż się do łóżka(przecinek) córuś. (myślnik) Dziewczynka prędko umyła buzię(przecinek) po czym biegiem wskoczyła do łóżka(przecinek) nakrywając się kocem.

-Już jestem w łóżeczku (przecinek)więc opowiadaj.(myślnik zamiast kropki i z małej litery) Krzyknęła wesoło Lizzie.

-No dobrze(przecinek) ale obiecaj mi (przecinek)że nigdy(przecinek) ale to nigdy nie zbliżysz się do tego lasu.
-Dobrze(przecinek) mamo. (myślnik zamiast kropki i z małej litery)Skłamała dziewczynka. Ułożyła się wygodnie (przecinek) poprawiła poduszkę i patrzyła na matkę z tym specyficznym wyrazem twarzy (przecinek)który rozpozna każdy rodzic.

-A teraz opowiadaj.(myślnik zamiast kropki i z małej litery) Powiedziała, a oczy jej pełne ciekawości patrzyły na kobietę znad koca.

Była(przecinek) jak mawiają elfy Het(przecinek) opiekunką.

Żyła więc Het Ele w lesie(przecinek) będąc jego opiekunką i władczynią zarazem, a wszystkie leśne stworzenia kochały ją i przychodziły po radę i pomoc, a nie odmówiła jej nigdy nikomu(przecinek) nawet najmniejszej pliszce.

Dobroć jej i mądrość znane były daleko poza jej lasem. (Powtórzenie)

Podczas jednej z tych wizyt podarował jej prezent (tu bym dała myślnik) flakonik(przecinek) w,(bez przecinka) którym nigdy nie kończy się woda.

Żadna już sarna, (bez przecinka) ani żaden dzik nie mógł czuć się bezpiecznie.

Ludzie jednak nie słuchali jej słów(przecinek) była bowiem dla nich tylko małą(przecinek) leśną istotką, która co najwyżej pokrzyczy na nich i sprowadzi deszcz szyszek, gdy będą polować w lesie.

Do tego stopnia byli rozzuchwaleni i pewni siebie, że próbowali pojmać Ele i uczynić konkubiną ich wodza (przecinek)Złotego Jelenia.

Imię piękne, choć wyglądał raczej,(bez przecinka) jak stary(przecinek) bezzębny szczur i tak też się zachowywał. (zapomniałeś o "enterze") Takiej obrazy Het Ele znieść nie mogła, zamieniła się w tysiąc motyli i odleciała do swojej siedziby przygotować się na wojnę z ludźmi.

Porwała kilku myśliwych(przecinek) kiedy Ci(zaimki z małej, bo to nie list) sprawdzali swoje sidła, i kilku drwali na porębie.

Wkrótce po tym Jednym(czemu to jest z dużej litery?) wyrosły kopyta i rogi (tu bym dała myślnik...) tak powstali pierwsi satyrowie (...i tu też) drudzy stali się pierwszymi centaurami(przecinek) od pasa w górę mieli postać ludzi (przecinek)a poniżej końskie tułowia i kopyta.

Te od razu przyszły z pomocą ukochanej władczyni i na jej prośbę poustawiały w lesie i na jego obrzeżach sprytne pułapki magiczne,(bez przecinka) zamieniające każdego kto w nie wpadnie,(bez przecinka) w niezapominajkę, ulubiony kwiat Het Ele.(spacja)Stąd właśnie tyle jest niezapominajek na skraju lasu.

Ludzie szybko zaczęli przegrywać tę wojnę (przecinek) nie mogli bowiem rywalizować z mocą boginki.

Ta (przecinek) nie podejrzewając podstępu(przecinek) dar przyjęła i ustawiła na środku swego domu.

Jednak,(bez przecinka) gdy tylko się w nim przejrzała, dostrzegła podstęp(przecinek) było już jednak zbyt późno.

Jej bezwładne ciało upadło na stolik, na,(bez przecinka) którym stał prezent od Ogma. Flakonik upadł i rozbił się, a w jego miejscu powstało jezioro łez, w,(bez przecinka) którym bierze swój początek siedem rzek rozpaczy.

Dusza Het, choć zamknięta w rozbitym lustrze dalej posiadała ogromną moc, która wypaczyła się, gdy zbezczeszczono jej święte miejsce(przecinek) zamieniając ją w upiora, który krążył po lesie (przecinek) szukając kawałków zbitego lustra (przecinek) śmiejąc się przy tym straszliwie, a każdą napotkaną w lesie osobę zamieniając w czarny kwiat o trupim zapachu.

Próbowano czarów, klątw, modlitw i egzorcyzmów(przecinek) na nic się jednak one zdały, a upiór tylko zwiększył od nich swą siłę. Chciano wtedy jeszcze raz zwrócić się do czarnych jastrzębi (przecinek) niestety w miejscu (przecinek) gdzie była ich siedziba(przecinek) zostały tylko ruiny i duży klomb czarnych kwiatów. Wtedy przerażeni mieszkańcy wezwali na pomoc maga z królestwa Zielonych Posągów(przecinek) które słynęło z ludzi biegłych w tej sztuce.

Przez trzy tygodnie odprawiał on czary i rozwieszał w lesie amulety(przecinek) tworząc barierę wokół serca kniei i zamykając tam potwora.

Mag jednak wiedział(przecinek) że bariera kiedyś osłabnie (przecinek) dlatego zanim odszedł kazał postawić na skraju lasu płot ze świętego drzewa domu Ele(przecinek) a następnie nasączył go potężną magią i wyrył runy wzmacniające na całej jego długości.

Lata mijały i z czasem moc ogrodzenia osłabła (przecinek) upiór dalej nie może wyjść poza granice puszczy, może jednak wabić nieostrożnych do lasu(przecinek) aby tam żywić się ich duszą.

(myślnik) Teraz już wiesz(przecinek) czemu nie wolno ci tam chodzić(przecinek) Lizzie? (z małej litery i myślnik zamiast kropki)Zapytała matka, ale odpowiedział jej tylko miarowy oddech śpiącego dziecka.

Smutno się jej zrobiło, że musiała opowiadać dziecku te wszystkie kłamstwa, prawda jednak była dużo bardziej niebezpieczna (przecinek)za jej wyjawienie groziła śmierć na stosie za herezję i to nie tylko im (przecinek)ale całemu miastu.

Wkrótce po tej nocy Lizzie zniknęła(przecinek) ku rozpaczy jej matki nie posłuchała jej przestróg i podczas zabawy znalazła się zbyt blisko ogrodzenia.

Takie były dzieje Lizzie Srebrzystobiałej nim spotkał ją i uwolnił Szalony Eke(przecinek) ostatni czarny jastrząb. A działo się to na sto lat przed spadnięciem gwiazdy i przybyciem Pradawnego, który zjednoczył Eorth i przywrócił równowagę światu (przecinek)sadzając na czarnym tronie Rinaliona dziecię dębu.

No, wszystko byłoby ładnie i pięknie, gdyby nie przecinki. No i zapis dialogów kuleje, czego nie zaznaczyłam w poprawkach: po myślnikach brakuje spacji, a przed nimi – akapitów. A sam tekst dość przyjemnie napisany, miło się czytało. :)
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
#3
Przede wszystkim, gdzie się podziała reszta tekstu – w uwagach Vetali widzę zdania, których obecnie nie ma!!

(06-01-2014, 13:46)Kubuś puchatek napisał(a): Pewnej nocy w wiosce nieopodal (jedna spacja do usunięcia, bo są dwie) królestwa Pięciu Orłów mała Lizzie w swoim pokoju patrzyła (zbędny znak końca linii)
przez szybę na skraj Lasu znajdującego się za polami uprawnymi. Siedziała tak, patrząc i myśląc nad czymś intensywnie, dopóki (zbędna jedna spacja) na tej czynności nie nakryła jej mama.
– Czemu jeszcze nie, śpisz kochanie? Ciemno już (przecinek) pora do łóżka.
(wcięcie)– Już idę mamo. (zbędny myślnik) Opowiesz mi o historii tego lasu (przecinek) zanim zasnę?
(wcięcie)– No dobrze. Opowiem, tylko najpierw umyj buzię i połóż się do łóżka, córuś. –(spacja)Dziewczynka prędko umyła buzię, po czym biegiem wskoczyła do łóżka, nakrywając się kocem. (zamiast ponownie wymieniać te czynności wystarczyło napisać, że dziewczynka zastosowała się do polecenia mamy)
(wcięcie)– Już jestem w łóżeczku, więc opowiadaj(spacja)(spacjak)krzyknęła wesoło Lizzie.
(wcięcie)(spacja)No dobrze, ale obiecaj mi, że nigdy, ale to nigdy nie zbliżysz się do tego lasu.
(wcięcie)(spacja)Dobrze, mamo – skłamała dziewczynka. Ułożyła się wygodnie, poprawiła poduszkę i patrzyła na matkę z tym specyficznym wyrazem twarzy, który rozpozna każdy rodzic. Mała czekała na bajkę.
(wcięcie)(spacja)A teraz opowiadaj(spacja)(spacja)powiedziała, a oczy jej pełne ciekawości patrzyły na kobietę znad koca.
Matka podeszła do łóżka, poprawiła koc, otworzyła okno i wylała zawartość miednicy na podwórze, a następnie postawiła obok łóżka krzesło, usiadła, spojrzała na swoją pociechę pełnymi troski oczyma i zaczęła opowieść.
Dawno (przecinek) dawno temu (przecinek) w czasach, gdy po krainie Elswyn chadzali bogowie, a Imperium Masztów było zaledwie małym księstwem w lesie tym żyła Ele. Była, jak mawiają elfy (przecinek) Het, (raczej myślnik) opiekunką. (rozumiem bowiem, że 'Het' znaczy 'opiekunka')
(wcięcie)Żyła więc Het Ele w lesie, będąc jego opiekunką i władczynią zarazem, a wszystkie leśne stworzenia kochały ją i przychodziły po radę i pomoc, a nie odmówiła jej nigdy nikomu, nawet najmniejszej pliszce. Dobroć jej i mądrość znane były daleko poza lasem. Nawet wielki Ogm bywał u niej na herbatkę, gdy przemierzał niebo na swoim ognistym rumaku. Podczas jednej z tych wizyt podarował jej prezent(spacja)(spacja)flakonik, w którym nigdy nie kończy się woda.
Przez wiele lat (zbędna jedna spacja) Het Ele była jedyną istotą zamieszkującą te krainy. Z czasem jednak w pobliżu Lasu osiedlili się ludzie. Nie wiedzieli oni o tym, że ktoś mieszka w puszczy. Czym prędzej więc zaczęli wycinać las pod uprawy, a i polować w jego gęstwinach na zwierzynę wszelką. Żadna już sarna ani żaden dzik nie mógł czuć się bezpiecznie. Wieść ta szybko dotarła do jej domu, wielkiego dębu w środku boru.
Rozgniewała się boginka i ruszyła na spotkanie z ludźmi niszczącymi jej królestwo. Prosiła ludzi, aby przestali niszczyć jej dom i zabijać przyjaciół. Mówiła, że las ich wykarmi, że nie trzeba go niszczyć. Ludzie jednak nie słuchali jej słów (przecinek) była bowiem dla nich tylko małą (przecinek) leśną istotką, która co najwyżej pokrzyczy na nich i sprowadzi deszcz szyszek, gdy będą polować w lesie. Do tego stopnia byli rozzuchwaleni i pewni siebie, że próbowali pojmać Ele i uczynić konkubiną ich wodza, Złotego Jelenia. Imię piękne, choć wyglądał raczej jak stary, bezzębny szczur i tak też się zachowywał.
Takiej obrazy Het Ele znieść nie mogła, zamieniła się w tysiąc motyli i odleciała do swojej siedziby przygotować się na wojnę z ludźmi. Porwała kilku myśliwych, kiedy ci sprawdzali swoje sidła, i kilku drwali na porębie. Związała ich dzikim pnączem i poiła uwarzoną przez siebie miksturą. Wkrótce po tym jednym wyrosły kopyta i rogi –(spacja)tak powstali pierwsi satyrowie –(spacja)drudzy stali się pierwszymi centaurami (przecinek) od pasa w górę mieli postać ludzi, a poniżej końskie tułowia i kopyta.
Uzbroiła ich tedy. Dała centaurom łuki i włócznie, a satyrom proce i czarodziejską fletnię (tylko jedną fletnię dla kilku? – wszystkie sprzęty są w liczbie mnogiej, a fletnia w liczbie pojedynczej), którą przyzywać mogli na pomoc rozmaite leśne stworzenia. Armia ta była jednak zbyt mała, poprosiła więc o pomoc leśny ludek, (raczej myślnik) skrzaty, które mieszkały w jej królestwie. Te od razu przyszły z pomocą ukochanej władczyni i na jej prośbę poustawiały w lesie i na jego obrzeżach sprytne pułapki magiczne zamieniające każdego (przecinek) kto w nie wpadnie (przecinek) w niezapominajkę, (raczej myślnik) ulubiony kwiat Het Ele. Stąd właśnie tyle jest niezapominajek na skraju lasu.
Ludzie szybko zaczęli przegrywać tę wojnę, nie mogli bowiem rywalizować z mocą boginki. Udali się wtedy po pomoc do czarnych jastrzębi, (raczej myślnik) prastarych czarnoksiężników z gór zapomnienia. Ci po trzech dniach czarów i otrzymaniu w zapłacie stada owiec podarowali ludziom lustro. Nie było to jednak zwyczajne lustro, o nie, pełno w nim było mrocznych klątw czarnoksiężników. Osadnicy zanieśli lustro królowej na znak zgody, by zakończyć konflikt. Ta, nie podejrzewając podstępu, dar przyjęła i ustawiła na środku swego domu. Jednak gdy tylko się w nim przejrzała, dostrzegła podstęp, było już jednak zbyt późno. Lustro skradło jej duszę i rozprysnęło się na tysiące kawałków. Jej bezwładne ciało upadło na stolik (przecinek) na, (zbędny przecinek) którym stał prezent od Ogma. Flakonik upadł i rozbił się, a w jego miejscu powstało jezioro łez, w którym bierze swój początek siedem rzek rozpaczy.
Najeźdźcy szybko poradzili sobie z armią bez dowódcy, a jej resztki rozpierzchły się po świecie w poszukiwaniu nowego domu. Kilka lat później łowczy i drwale znów poczęli znikać. Mieszkańcy miasteczka, które zastąpiło wioskę, ruszyli zbrojnie (przecinek) myśląc, że to Ele uwolniła się z więzienia. Prawda była jednak inna.
Dusza Het, choć zamknięta w rozbitym lustrze (przecinek) dalej posiadała ogromną moc, która wypaczyła się, gdy zbezczeszczono jej święte miejsce, zamieniając ją w upiora, który krążył po lesie, szukając kawałków zbitego lustra, śmiejąc się przy tym straszliwie, a każdą napotkaną w lesie osobę zamieniając w czarny kwiat o trupim zapachu.
Próbowano czarów, klątw, modlitw i egzorcyzmów, na nic się jednak one zdały, a upiór tylko zwiększył od nich swą siłę. Chciano wtedy jeszcze raz zwrócić się do czarnych jastrzębi, niestety w miejscu, gdzie była ich siedziba, zostały tylko ruiny i duży klomb czarnych kwiatów. Wtedy przerażeni mieszkańcy wezwali na pomoc maga z królestwa Zielonych Posągów, które słynęło z ludzi biegłych w tej sztuce.
Przez trzy tygodnie odprawiał on czary i rozwieszał w lesie amulety, tworząc barierę wokół serca kniei i zamykając tam potwora. Z czasem jednak bariera zaczęła słabnąć i w lesie znów (było) słychać śmiech upiora. Mag jednak wiedział, że bariera kiedyś osłabnie, dlatego zanim odszedł (przecinek) kazał postawić na skraju lasu płot ze świętego drzewa domu Ele, a następnie nasączył go potężną magią i wyrył runy wzmacniające na całej jego długości. Postawił też bramę po trzykroć umocnioną magicznym słowem, gestem, (zbędny przecinek) i runami, aby myśliwi i drwale mogli pracować w lesie.
Lata mijały i z czasem moc ogrodzenia osłabła, upiór dalej nie może wyjść poza granice puszczy, może jednak wabić nieostrożnych do lasu, aby tam żywić się ich duszą.

(spacja)Teraz już wiesz, czemu nie wolno ci tam chodzić, Lizzie? –(spacja)zapytała matka, ale odpowiedział jej tylko miarowy oddech śpiącego dziecka. Kobieta uśmiechnęła się, ucałowała swój skarb w czoło, zgasiła lampkę oliwną stojącą na oknie i wyszła z pokoju. Smutno się jej zrobiło, że musiała opowiadać dziecku te wszystkie kłamstwa, prawda jednak była dużo bardziej niebezpieczna, (raczej kropka i dalej dużą literą) za jej wyjawienie groziła śmierć na stosie za herezję i to nie tylko im, ale całemu miastu.
Wkrótce po tej nocy Lizzie zniknęła, (raczej kropka i dalej duża literą) ku rozpaczy jej matki nie posłuchała jej przestróg i podczas zabawy znalazła się zbyt blisko ogrodzenia. Pozostała po niej tylko jej zielona wstążka i kwiat o trupim zapachu.
Takie były dzieje Lizzie Srebrzystobiałej (przecinek) nim spotkał ją i uwolnił Szalony Eke, ostatni czarny jastrząb. A działo się to na sto lat przed spadnięciem gwiazdy i przybyciem Pradawnego, który zjednoczył Eorth i przywrócił równowagę światu, sadzając na czarnym tronie Rinaliona dziecię dębu.
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
#4
Po uwagach Naxa skorygowałem tekst. Poprawione.
Eorth znajduje się w tym miejscu gdzie śpią wszystkie smoki
Odpowiedz
#5
Nie bardzo przepadam za baśniami czy legendami (bo chyba tutaj jest taki zamiar, nie?), więc trochę ciężko mi będzie tutaj cokolwiek określić.
Ogólnie jest całkiem spoko, biorąc pod uwagę to, że to jest twój pierwszy tekst, który czytam. Czasami mam wrażenie, że szwankuje konstrukcja zdań, czy może nawet bardziej łączenia między nimi – musiałem się wracać niekiedy i przeczytać dwa, trzy zdania na nowo. Może to była kwestia dosyć później godziny albo zmęczenia, ale zawsze wrażenie zostaje. No i mam wrażenie, że temu wszystkiemu brakuje nieco czegoś w rodzaju emocji – w niektórych momentach to brzmi trochę jak sprawozdanie.
Ogólnie jest nieźle, chociaż jak już wspomniałem – nie moja broszka :P
"A więc jedyne, czym się potrafisz pochwalić, to tym, ile przeleciałeś dziewczyn? Super, to stawia cię niewiele wyżej niż małpy. Przewagę daje ci to, że potrafisz obsłużyć telewizor i spuścić wodę w kiblu."
Odpowiedz
#6
Masz rację Ep, to jest legenda. Co do zdań nie wiem może masz rację, skonsultuje się ze sprawdzającym. Dziękuję za uwagi :)
Eorth znajduje się w tym miejscu gdzie śpią wszystkie smoki
Odpowiedz
Reklama AdSense
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości