Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Obyczajowe Wszystko kręci się wokół psychiki.
#1
Do Nida : starałam się zamienić dywizy, ale musisz mi jak cepowi wytłumaczyć jak to zrobić w WordPadzie, bo jestem tępa. Znalazłam opcję, ale nie wiem, co dalej.
Do reszty: próba. Będą powstawać dalsze części.




Szum w uszach, zasłoniętych dłońmi. Zaciśnięte do bólu powieki i strach.
Przeżywała to już nie raz. Ponownie wmawiała sobie, że jej przejdzie. Kuląc się coraz bardziej, osuwała swoje ciało po ścianie. Korytarz był pusty. Przeraźliwie pusty. Dźwięk ustał. Poderwała się i zaczęła biec przed siebie. Byle gdzie, byle jak, byle szybko.
***

Łzy ściekały po jej policzkach.
Bezsilność.
Nienawidziła, kiedy przywiązywali ją do łóżka.
Bezsilność.
Błagała, by puszczono muzykę.
Bezsilność.
Słyszała donośny, wysoki dźwięk odbijający się echem.
Bezsilność.
Zaczęła kląć.

***

Potrząsnęła głową. Jak długo była w letargu? Spojrzała na podłogę. Znów ktoś oberwał. Bezwładne ciało kobiety zamarło w niedowierzaniu.
– Czy ty się boisz? – Ossie kucnęła, lampką, którą trzymała w dłoni, dotykając rozciętego łuku brwiowego ofiary. – Czy ty, kurwa, się mnie boisz? – Śmiejąc się uderzyła jeszcze raz. Zabawka straciła przytomność. – Oduczysz się, suko, zadzierania z ludźmi. – Podniosła się i wyszła z sali. Po chwili jednak wróciła i rzuciła lampkę na łóżko dziewczyny.

***

Agresja jest czymś naturalnym. Nieodzowną częścią życia. Autoagresja zaś jest zwykłą patologią. Ucieczką od problemów. Poprzez zadawanie bólu zarówno sobie, jak i komuś, wydziela się grupa hormonów peptydowych, zwanych endorfinami. Normalna kolej rzeczy. To uzależnia. Uzależnia do tego stopnia, że człowiek nie może się powstrzymać. Nie może? Nie chce. Ja tym bardziej nie chcę. Mogą mnie tu trzymać, zamykać w izolatkach, karmić chlebem i szczynami innych mieszkańców. Nie złamią mnie. Będę ich krzywdzić. Każdego z osobna.

***

– Widziałeś kiedyś lwa, szykującego się do ataku? – Spojrzała na mężczyznę, dumnie siedzącego za biurkiem, ze splecionymi dłońmi ułożonymi na drewnianym blacie.
– Nie jestem twoim kolegą, Ossie – powidział spokojnie, ale dobitnie. Przymknął powieki. – Nie widziałem.
– Nawet na zdjęciach? – Rozłożyła się wygodnie na kozetce, dłonie kładąc pod głowę.
– A na zdjęciach się liczy? – Dziewczyna odpowiedziała skinieniem.
– Dumnie się pręży, nieprawdaż? Gotowy do szybkiego ruchu. Kierowany intuicją i wolą przetrwania. Zrobi wszystko, by dopaść zdobycz.
– Do czego zmierzasz?
– Jesteś tak tępy czy udajesz pojebanego skurwysyna, do którego nic nie dociera? – mruknęła, po czym usiadła. – Nie oduczysz mnie walki. Nie zmniejszysz mojej agresji. Nie wyleczysz mnie.
– Jesteś pewna? – zapytał, unosząc nieco brwi. Pewność siebie to bardzo ważna cecha u psychiatry. Choćby sztuczna.
– Owszem. – Spojrzała na zegarek, uśmiechając się. – Twój czas minął. – Wyszła.



Take my mind and take my pain
And heal




Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
Lubię wątki 'wariatów' z psychiatrami, czy to w tekstach, czy to w filmach. Zwłaszcza jak pacjenci fikają, cwaniakują, kozaczą itd.

Cytat:osuwała swoje ciało po ścianie
to mi się podoba najbardziej, gdyż najpierw zrozumiałam to jako "Posuwała ścianę". 'Pierwsza miłość' na polsacie mnie rozkojarzyła ;d

Fajnie się zapowiada
Odpowiedz
#3
"Fajnie się zapowiada"

A dla mnie nie. Już mówiłem ci, Duśka, co o takich tekstach sądzę... przerażająco dobre i nie na moje nerwy ^^
Odpowiedz
#4
Nie mam zastrzeżeń, lubię takie teksty i ten również bardzo mi się podobał. Zapowiada się interesująco, mam nadzieję, że rozwinie się z tego naprawdę zabójczy wątek, a nie pozostanie na jednym poziomie. Pozdrawiam
Odpowiedz
#5
Chwilowo brak czasu, weny i możliwości. Ale ja też mam nadzieję, że z tego coś wyjdzie.
Take my mind and take my pain
And heal




Odpowiedz
#6
Podoba mi się ten fragment:
"Poprzez zadawanie bólu zarówno sobie, jak i komuś, wydziela się grupa hormonów peptydowych, zwanych endorfinami. Normalna kolej rzeczy. To uzależnia. Uzależnia do tego stopnia, że człowiek nie może się powstrzymać. Nie może? Nie chce."

Ogólnie to temat ciekawy, ale co za dużo wulgarnego języka to nie zdrowo. Rozumiem, ze taki był zamysł, że tego raczej nie ograniczysz, ale już mnie oczy zaczynają boleć.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
Nie umiejąc już pisać, postaram się kilka opowiadań skleić w jedno. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.



Byłam studentką. Mam lat dwadzieścia dwa. Codziennie, nie patrząc na pogodę, stan zdrowia czy humor, wsiadałam w ten sam autobus, by dojechać na wydział. Każdego dnia, wieczorem, siadałam na łóżku, otwierałam laptopa i pisałam. Zawsze około godziny dwudziestej dzwoniła moja mama. Rutyna? Nie. Moje życie w bardzo szybkim tempie zmieniło się do tego stopnia, że tęskniłam za spokojnymi telefonami.

***

Kolejny łyk, kolejna butelka. Coraz więcej. Kolejny haust powietrza. Kocham kiedy słodki smak taniego alkoholu rozpływa się w moich ustach. Kocham, gdy szary dym z papierosa zasłania otaczającą mnie przestrzeń. Wreszcie kocham... gdy gorzka amfetamina dostaje się do moich nozdrzy.

***

Weszłam do pokoju wspólnego. Rozejrzałam się. Było duszno, więc otworzyłam okno. Nikt spośród siedzących nie zwracał na mnie uwagi.
– Luke? Co u Ciebie? – zapytałam ziewając. Żadnego odzewu. Nadal siedział na kanapie, śmiał się z żartów Mai i obejmował Sarę. Nienawidzę, kiedy ludzie mnie olewają, więc nikogo nie powinien dziwić fakt, iż bardzo zirytowało mnie ich zachowanie . Kilka razy uderzyłam oknem o framugi, otwierając je i zamykając.
– David, zamknij okno, straszny przeciąg jest. Proszę? – poprosiła Maja, całując chłopaka w policzek. Tego było już za wiele! Ignorują mnie. Tak po prostu. Bez powodu. Przesadzają! Nie mogą udawać, że mnie tu nie ma! Zapaliłam papierosa i usiadłam pod ścianą. Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie, o!
– Nadal czuć tu papierosy. Ktoś tu pali oprócz Ossie? – Luke lekko posmutniał, próbował jednak ukryć fakt, że coś jest nie tak. Uśmiechał się nadal, ale nie w ten sposób, co zawsze.
– Przynajmniej jest większy spokój. Nikt się nie czepia, nie bulwersuje i nie pokazuje, jaki to on jest nieszczęśliwy. – mruknęła jakaś dziewczyna, której nie kojarzyłam. Zapewne zbytnio się nie wychylała.
– Hej, możecie o mnie nie mówić, kiedy siedzę w pokoju? – Ponowny brak odpowiedzi. Zmieniła się tylko postawa zgromadzonych. Maya dołączyła do grona smutasów, milcząc patrzyła na ową dziewoję, która odważyła się mnie obrazić.
– Dla niektórych znaczyła bardzo wiele. – szepnęła cicho Ev, siedząc na skraju kanapy, ze wzrokiem wbitym w jeden punkt na ścianie.
– Jakoś nie zauważyłam, żeby miała z kimś głębszy kontakt. – mruknęła nieznajoma.
– Może przydałoby się zainwestować w okulary? – głos zabrał Patrick, wchodzący do pokoju. – Może coś tkwi poza tym, co widoczne dla oka? – westchnął – Ja lubiłem się z nią kłócić, wielu rozmawiać. Umiała pomóc, wiesz? A dla mnie... Dla mnie była wyzwaniem.
– Jak to, kurwa, była!? – warknęłam i nieświadomie podniosłam się.
– A teraz się zaćpała. A od jutra leżeć będzie 3 metry pod ziemią – dziewczynka, która najwyraźniej za mną nie przepadała zarzuciła nogę na nogę i skrzyżowała ręce na piersiach śmiejąc się lekko.
Upadłam.
***

Obudziłam się z krzykiem. Moja mokra piżama przylegała do spoconego ciała. Włosy miałam posklejane, ręce drżały, a łzy ciekły mi po policzkach.
– To tylko sen... tylko sen... – ktoś ujął moją dłoń, siedząc na krześle obok łóżka. Było mi zimno, bardzo zimno…
Take my mind and take my pain
And heal




Odpowiedz
#8
Dobre. Bardzo dobre, Duś.
Znalazłam tylko jedną rzecz

Cytat: – To tylko sen... tylko sen... – ktoś ujął moją dłoń, siedząc na krześle obok łóżka. Było mi zimno, bardzo zimno…
Tutaj nie pasuje mi mała litera "k". Jak na moje, powinna być wielka, bo nie tyczy się

Ciekawie się zapowiada... :D
Czekam na więcej.


Niemy krzyk, najgorszym z możliwych. Cierpienie na własne życzenie. Krzyk i błaganie o litość nie zawsze są ratunkiem. Natłok straszliwych myśli, nie do odpędzenia. Ból i uczucie, jakby cała radość i szczęście zostały wyssane, jakby zostały same najgorsze chwile.

Cierpi ciało, cierpi umysł, cierpi dusza...
Odpowiedz
#9
Na podstawie 15-go punktu regulaminu temat przenoszę do kosza.
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości