Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Dlaczego szukamy dowodów na istnienie Boga
#11
Istnieje coś takiego jak argument ontologiczny stworzony przez Immanuela Kanta, gdyż usiłuje wykazać istnienie Boga, wychodząc od idei Boga, bez potrzeby uciekania się do stworzenia, jak to ma miejsce w dowodzeniach kosmologicznych. Zalecam się zapoznać wam z tym punktem widzenia :)
Odpowiedz
Reklama AdSense
#12
(20-01-2016, 14:56)tomekfbaran napisał(a): Istnieje coś takiego jak argument ontologiczny stworzony przez Immanuela Kanta, gdyż usiłuje wykazać istnienie Boga, wychodząc od idei Boga, bez potrzeby uciekania się do stworzenia, jak to ma miejsce w dowodzeniach kosmologicznych. Zalecam się zapoznać wam z tym punktem widzenia :)

Jak się nie mylę, argument ontologiczny jest autorstwa Św. Anzelma. Kant go tylko tak nazwał oraz skrytykował.

Skomentowałbym ten tekst, ale widzę że jest strasznie odgrzebany, a wszyscy uczestnicy rozmowy już dawno nieaktywni. Nie będę się, więc trudził. :3
Once bitten, twice shy.

Moje opowiadania:
Odcienie
Dream
Opowieści menelskie
Odpowiedz
#13
(20-01-2016, 14:56)tomekfbaran napisał(a): Istnieje coś takiego jak argument ontologiczny stworzony przez Immanuela Kanta, gdyż usiłuje wykazać istnienie Boga, wychodząc od idei Boga, bez potrzeby uciekania się do stworzenia, jak to ma miejsce w dowodzeniach kosmologicznych. Zalecam się zapoznać wam z tym punktem widzenia :)

Dla porównania podaję definicje z Wikipedii:
"Argument ów został nazwany argumentem ontologicznym przez Immanuela Kanta, gdyż usiłuje wykazać istnienie Boga, wychodząc od idei Boga, bez potrzeby uciekania się do stworzenia, jak to ma miejsce w dowodzeniach kosmologicznych."
No cóż, chyba nie trzeba być wybitnie spostrzegawczym, by zauważyć cytowania niemal słowo w słowo. Ten komentarz jest zatem płytki i nic nie wnoszący do rozmowy, która – jak słusznie zauważył @marookko – już dawno się zakończyła.
Ale odnosząc się do takiego argumentu, oto, co jeszcze można przeczytać na Wiki:
"(...) Właściwie sprowadza się on do pokazania, że w samym pojęciu Boga zawiera się konieczność jego istnienia."
"Przed przeprowadzeniem dowodu we własnym zakresie Anzelm zaleca specyficzne przygotowanie duchowe. Należy odrzucić niepokoje i odłożyć na później swoje codzienne troski. Następnie „wejść do izdebki” własnego umysłu i wyrzucić z niego wszystko oprócz Boga i tego, co wspomaga w jego poszukiwaniu."
A co do samego Kanta, to on akurat argumentował przeciwko takiemu rozumowaniu. Także, panie Tomku, zalecam zapoznanie się z tematem, który się zaleca innym, bo pana wiedza w tym zakresie jest żenująca.
Osobiście natomiast nie mogę zaakceptować filozoficznego argumentowania istnienia Boga, skoro to właśnie filozofia jest odpowiedzialna za kłamstwa szerzone na temat Boga. Biblia np. mówi, że jest tylko jeden prawdziwy Bóg. Jezus jest niższy od swego Ojca, a duch święty jest mocą, a nie osobą. Doktryna o Trójcy powstała właśnie w oparciu o nauki filozoficzne.
Wita gospodarz, właściciel, przełożony, osoba starsza. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, używaj zwrotu WITAJ.
Odpowiedz
#14
(22-10-2013, 07:53)żeglarz napisał(a):
(22-10-2013, 01:33)Totao napisał(a): Świetna farsa! Ubawiłem się setnie!
Najbardziej jednak ubawiły mnie komentarze zahaczające o wyobrażenia Boga i tego co by powiedział i czy by powiedział... no i jakich słów użył...
Echhhh Polelandzie... ciemnogrodzie

Dzięki, cała radość jest po mojej stronie. Ja osobiście staram się bezpośrednio nie dotykać uczuć osób drugich. Zamieszczam tu tekst jaki kiedyś napisałem. Jest o mój, osobisty, pogląd dotyczący Boga.

Czy potrafimy myśleć o czymś co nie istnieje? Dlaczego szukamy dowodów na istnienie Boga?

Od początku Świata Bóg jest z nami. Głównie jest w nas. Szukanie fizycznego miejsca i materialnej postaci Boga jest irracjonalne. To tak jak byś chciał poczuć wiatr i zobaczyć tuman kurzu, który unosił się dwa tysiące lat temu.
Dwa tysiące lat temu i wcześniej, w taki sam sposób jak teraz, w tym samym kontekście, człowiek zadawał sobie pytanie: „CZY BÓG ISTNIEJE?” Byli wtedy, tak jak teraz, ludzie wierzący, agnostycy, ateiści, sataniści no i Święta Inkwizycja. I pomijając ich stosunek do istnienia Boga wszyscy oni myśleli o NIM, i był obecny w ich świadomości.
To może teraz trochę z fizyki. Każda akcja tworzy reakcję. Opowiadamy sobie legendy i baśnie i jedyną reakcją człowieka na nie jest uśmiech lub ruszenie ramion. Bo to nieprawda. Ale każdy ateista wyciągając oręż przeciwko wierze w Boga nieintencjonalnie
potwierdza, udowadnia i „materializuje” JEGO istnienie.
Czy potrafimy wymyślić zjawisko, które nie zaistniało? Planujemy i staramy sterować własnym życiem, ale... Czy do końca potrafimy przewidzieć co się stanie jutro? Czy potrafimy cokolwiek powiedzieć o odkryciu naukowym, które będzie za dwa lata, oraz jak praktycznie zostanie przez nas wykorzystane?
Czy jest możliwe, żeby ktoś wymyślił Boga? Można powiedzieć, że istnienie (jeśli został wymyślony) ewoluowało w miarę zdobywania wiedzy przez człowieka. Że został wymyślony przez prymitywnego homo sapiens, który bał się zjawisk, których nie potrafił wytłumaczyć. Składał ofiary Bogu, bo chciał uzyskać Jego łaskę. Myślę, że nasi protoplaści mieli przez paręset tysięcy lat problem z wymyśleniem jak rozpalić ogień i nie w głowie było im tworzenie Boga. ON tam już był.
Ja wierzę w Boga, ale wrzucam drobna monetę do morza przed ruszeniem w rejs. Jest to to samo zjawisko. Myślę, że ofiary składane na ołtarzach onegdaj są dzisiaj źle interpretowane.
Zasadnicza część wątpliwości dotyczących istnienia pochodzi głównie z mnogości i rodzaju interpretacji. Człowiek nowoczesny, mający sporą wiedzę bardzo, często używa tego argumentu na potwierdzenie Jego nieistnienia. Zadaje pytanie: Dlaczego skoro istnieje to dopuszcza do wojen religijnych, kataklizmów i wypadków?. Zapomina przy tym, że Bóg dał nam oprócz rozumu, ogromnych zdolności manualnych – WOLNĄ WOLĘ.
Cóż więcej potrzebujemy, by zadbać o siebie samych? Mówiąc prostymi słowami, jak nie posiejesz tak i nie zbierzesz, jak źle wybierzesz to byle gdzie trafisz. Jest ogromnym grzechem popełnianym przez człowieka, niewykorzystywanie talentów, które otrzymaliśmy, celem zadbania o samych siebie. A grzech jest „karany”.
Może jeszcze trochę fizyki. Wszystko co nas otacza ma dwa takty, wymiary, wielkości i znaczenia. „Wahadło się waha”. Na ten przykład mamy górę i dół, światło i ciemność, prawo i lewo. Złych i dobrych ludzi, nieszczęśliwych i szczęśliwych, wierzących i nie wierzących. Jest to równowaga, która będzie istniała póty, dopóki świat będzie istniał. Od wieków to zjawisko badają naukowcy. Teraz jest na poziomie kwarków i innych drobnych elementów, z których świat jest zbudowany. We wszystkich tych badaniach wykorzystywany jest czas jako „wielkość”.
Czas jest jedynym zjawiskiem, które ma jeden wymiar, wielkość i znaczenie. Idzie tylko do przodu, nie cofa się. Moim zdaniem czas nie jest wielkością podstawową. Już dawno stwierdzono, że w różnych warunkach inaczej upływa. Myślę, że jest tak, bo czas jest funkcją wielkości, których jeszcze nie znamy. I być może ich nigdy nie poznamy.
Jest tak ponieważ Adam pomimo zakazu zerwał jabłko. A Bóg przestał ufać człowiekowi i zabukował składniki czasu na własną wyłączność.
Największym dramatem ludzkości jest brak świadomości, że Bóg Wszechmogący stworzył system duchowo – informacyjnej całości, w którym zjedzony owoc banana bez nasienia, nie dla was dla zwierząt (Rdz 1,29-30) Uczynił destrukcyjne falowe zakłócenia w oddziaływaniach informacyjnych, wszelkich rodzajów informacji ze wszechinformacją we wszechinformacji – informacja dla całości i o całości rodzajów informacji. Jezus Zbawiciel wzór człowieka dla człowieka, aby nie czynić myślami, słowami i uczynkami destrukcyjnych falowych zakłóceń w systemie. I nie ponieś wiecznej śmierci w tunelu swoich uczynków, naukowo udowodniony.
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości