Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Srebrnooka
#1
Srebrnooka

wprowadzenie
Nefytianie, inaczej Srebrnoocy, to pradawny i waleczny ród, istoty kontrolujące srebrny ogień, wojownicy od wieków walczący z najgorszym złem ziemi, zwanym Czarną Plagą. Nefytianie żyli w zgodzie z ludźmi, chronili ich przed nieszczęściem i złem. Jednak Złowrogie plemię postanowiło się zemścić i raz na zawsze zniszczyć pokolenie Srebrnookich. Zaatakowali ich cenną ziemię. Zaczęli od dewastacji Soranu – świątyni. Ich główny cel stanowiło unicestwienie sławnego i znienawidzonego przez nich Fujio Calluma, wojownika ludu Nefytii. Jedynego, który miał moc pokonania zła. Ziemie Nefyckie oraz ich mieszkańcy zostali zniszczeni. Pamięć o pradawnym rodzie zaginęła. Na ludzi padł cień zagłady i zniszczenia. W takiej właśnie erze mroku będzie rozgrywała się ta historia…
W czasach, gdy ostatnia z Srebrnookich bierze losy świata we własne ręce.

Prolog

Śnieg mienił się blaskiem promieni słonecznych niczym miliony kryształów ułożonych na podłodze obok siebie. Drzewa pokryte śnieżnobiałym puchem wyglądały jak z bajki. Spadające gwiazdki unosiły się lekko w powietrzu, wirując w tańcu,, a pod wpływem ciepła ciała znikały jak marzenie.
Dziecię, które miało się narodzić, od pierwszych chwil swego istnienia skazane było na śmierć.
Gdy tylko jego krzyk rozdarł ciszę oczekiwania, spowijającą domostwo Noglirów, akuszerka wyszła z pokoju z uśmiechem na ustach.
– Ma pan śliczną córeczkę, panie Reemolnie. Gratuluję.
– Czy mógłbym ją zobaczyć?
– Ależ naturalnie.
Świeżo upieczony tatko zajrzał przez drzwi pokoju.
– Witam. – Wszedł dumny do pomieszczenia i przysiadł na rogu łóżka. – Jak się miewają moje królewny?
– Dobrze, mój drogi. Prawda, że jest śliczna? Podobna do tatusia.
– Wybrałaś już dla niej imię? – Reemlon czule gładził po główce swą pierworodną.
– Niech będzie Linethin.
Gdy ceremonia nadania imienia dobiegła końca, szczęśliwi rodzice zanieśli pociechę do świątyni. Tam mieli poznać jej przyszłość.
Kapłanka Avaera wzięła płaczące dziecko w ramiona i delikatnie ułożyła je na kamiennym blacie, uważając, żeby nie wyrządzić mu krzywdy. Zmrużyła oczy i rozłożyła ręce modląc się do Boga Przyszłości, Vergileusza, w nieznanym języku.
Włosy kobiety unosiły się, delikatnie falując. Rozbłysk światła na moment oślepił zebranych a ołtarz otoczył pierścień ognia. Na twarzy Mistrzyni malował się niepokój i zmartwienie. Gdy wszystko ucichło, zwróciła się do rodzicieli Linethin.
– Wasze dziecko… – Mówienie przychodziło jej z trudem. – Ono zagraża nam wszystkim. Jest niebezpieczne.
– Jak to? – Messie, matka niemowlęcia, była zdruzgotana.
– Jeśli zostanie przy życiu, sprowadzi na nas zagładę. – Ton głosu wieszczki był obojętny, a jednak krył w sobie przestrogę. Wyraz twarzy kobiety nie zdradzał nic.
– To co się stanie z naszym maleństwem?
– Jutro, wraz z radą starszych zaniesiemy je do gór Uruelle i pozostawimy w jaskini.
Następny dzień był dla Messie i Reemlona trudnym przeżyciem. Przybyła bowiem do ich domu rada wraz z kapłanką, by zabrać Lin. Matka niechętnie oddała córkę w ich ręce, ale nie miała wyboru. Musiała. Łzy spłynęły po policzkach, gdy małą wyrwano jej z objęć.
– To konieczne – powiedział Avaera, wychodząc i zostawiając zrozpaczonych rodziców samych.
Ścieżki górskie były kręte i niebezpieczne. Czasem nawet były ślepymi zaułkami. Pochód odnalazł jaskinię, mieszczącą się we wnętrzu góry. Tam też pozostawili śpiące niemowlę, mając nadzieję, że mróz przyniesie mu szybką i lekką śmierć.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
Jak nie wstawisz więcej w tydzień będziesz miała mnie na sumieniu.
Odpowiedz
#3
nie wiem czy tak szybko wstawię. :)
Niemy krzyk, najgorszym z możliwych. Cierpienie na własne życzenie. Krzyk i błaganie o litość nie zawsze są ratunkiem. Natłok straszliwych myśli, nie do odpędzenia. Ból i uczucie, jakby cała radość i szczęście zostały wyssane, jakby zostały same najgorsze chwile.

Cierpi ciało, cierpi umysł, cierpi dusza...
Odpowiedz
#4
Jeśli kontynuację zamieścisz jeszcze mniejszą czcionką, to pozdrowię od ciebie okulistę :P
Lubię Tytanica. Moim ulubionym bohaterem była góra lodowa.
Odpowiedz
#5
Oj, Yamiś, nie przesadzaj. :) Chyba aż tak źle nie jest.
Niemy krzyk, najgorszym z możliwych. Cierpienie na własne życzenie. Krzyk i błaganie o litość nie zawsze są ratunkiem. Natłok straszliwych myśli, nie do odpędzenia. Ból i uczucie, jakby cała radość i szczęście zostały wyssane, jakby zostały same najgorsze chwile.

Cierpi ciało, cierpi umysł, cierpi dusza...
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości