Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Obyczajowe Wielkomiejska wiosna
#1
Jedno ze starszych opowiadań, zobaczymy jak sprzeda się na tym forum :) Zapraszam do czytania.

„Wielkomiejska wiosna”

Kiedy po długim pobycie chmur na niebie nadchodzi moment przebicia się pierwszych promieni słońca oraz gdy gromady jaskółek latają nad ludzkimi głowami, a inne gatunki ptaków zaszczycają nas swoim śpiewem, to znaczy, że nadeszła długo oczekiwana wiosna. Do pierwszych jej oznak można też doliczyć wychodzące ze swoich zimowych, domowych kryjówek grupy małych, rozwrzeszczanych dzieci oraz tych większych, nastolatków z burzliwą przeszłością, podejrzaną teraźniejszością i niepewną przyszłością, reprezentujących wszelakie subkultury.
I oczy, i uszy każdego przechodnia mocno cierpią na spotkaniu, chociażby pobieżnym, z członkami osiedlowych band. Oka nie uwiesisz na żadnym z tych zakapturzonych osobników, a uszy więdną od słuchania ich wypowiedzi, gdzie każde zdanie udekorowane jest zaakcentowanym przekleństwem. Okupują najczęściej ławki w miejskich parkach, lub na placach zabaw, a następnie niszczą wszystko, co podejdzie im pod rękę.

Na jednym z tych drewnianych, parkowych siedzisk w bliżej nieokreślonym mieście siedziała pięcioosobowa grupka typków. Pomimo wysokiej, wiosennej temperatury, każdy z nich miał na sobie szarą, bądź czarną bluzę z kapturem, dumnie założonym na głowę.
Słońce wydawało tego dnia swoje ostatnie tchnienie, gdyż zbliżały się późne godziny popołudniowe. Kilka metrów od wyżej wspomnianej grupy chłopców, na kolejnej ławce, ulokowały się dziewczęta, chociaż lepszym określeniem na nie byłoby słowo siksy. Małolaty poubierane w kuse bluzki i krótkie spódniczki, na twarzy fluidowa maska wraz z kopalnianym makijażem oczu. Nie lada wyzwaniem byłoby rozróżnienie ich, gdyż dodatkowo, każda miała włosy zafarbowane na czarno. Co chwilę spoglądały w stronę kolegów, w końcu zdecydowały się podejść.
– Cześć, chłopaki, macie fajkę? – Najszczuplejsza, wagowo prawdopodobnie podchodząca pod anoreksję, dziewczyna, rzuciła niedbale w stronę typków.
– Nie dla ciebie – odpowiedział krótko jeden z nich, po czym rozległ się rechot całej bandy.
– Dobre, Łysy, dobre – tępo odpowiedział mu inny w ramach aprobaty tego disu, a pozostali, jak papugi, zawtórowali mu „dobre, Łysy, dobre”. Chłopak zwany Łysym, podniósł się, spojrzał groźnie na towarzyszy, którzy momentalnie ucichli. Ściągnął kaptur, ukazując swoją pozbawioną włosów głowę i zaczął mówić.
– Koledzy – zaczął mówić oficjalnym głosem przedłużając sylaby – ta oto lala przyszła do nas z prośbą o pomoc, gdyż dopadł ją głód nikotynowy, a my tak ją traktujemy? Wcale nie dobrze, wręcz nie ładnie – zrobił krótką pauzę, jakoby chciał stworzyć poważną atmosferę. – Beton, podaj papierosa – na te słowa, wstał kolejny chłopak z paczki o dosyć tępym wyrazie twarzy i bardzo ciemnej karnacji. Ciężko było odgadnąć, co jest pochodzeniem jego ksywy. Być może rasistowskie nawiązanie do koloru skóry, bądź też do jego mimiki, która pod żadnym kątem, nie wskazywała, że był osobą bystrą i rezolutną. Sięgnął do jednej z kieszeni swojej przeogromnej bluzy, wyjmując paczkę papierosów. Otworzył ją i niechętnie wyciągnął rękę w stronę nowych koleżanek. Każda poczęstowała się cigaretem, po czym wszystkie zaczęły je powoli wypalać. Chłopcy ze zniecierpliwieniem w oczach, jak jeden mąż, patrzyli na nie w oczekiwaniu, aż w końcu oddalą się od nich i zostawią w spokoju. Tak się jednak nie stało.

Kiedy po papierosach pozostały same filtry, które wylądowały na chodniku, siksy, jak gdyby nigdy nic, zaczęły rozmowę.
– E… Chłopaki, macie może ochotę na imprezkę? – Powiedziała dziewczyna o tuszy małego wieprza, puszczając zalotnie oczko. Męska banda zlustrowała ją z góry na dół, po czym ponownie odezwał się Łysy:
– Nie bardzo… – po czym urwał, widząc zmierzającą w ich kierunku pannę, która usilnie próbowała zwrócić na siebie uwagę koleżanek, wymachując mocno rękami i podskakując w trakcie biegu. Wyglądała śmiesznie, wykonując te wszystkie nadpobudliwe gesty. Gdy podeszła bliżej, aż otoczyło ją światło latarni, Łysy zauważył, iż różniła się od całej bandy lekkich kobiet, stojących przed nim. Miała długie brązowe włosy, nieskalane ani kropną czarnej farby, makijaż dosyć podobny, ciemny, jednak nie do przesady. Była zgrabna, filigranowa. „Ładna” – pomyślał, a kiedy zauważył, że przyniosła ze sobą siatkę pełną browarków jego twarz rozpromieniła się jeszcze bardziej. – Koleżanki, chyba jednak zmienimy nasze plany. Jestem przekonany, że możemy się razem zabawić – i tym razem to on puścił zalotne oczko do nowo przybyłej dziewczyny, która pokryła się bladoróżowym rumieńcem.
Cała grupa chłopców, wraz z dziewczynami udała się na pobliską budowę. Jasno oświetlony plac z wieloma ciekawymi elementami, tylko czekającymi, by je wykorzystać na dobrą zabawę, wydawał się idealnym miejscem na nastoletnią libację. Początkowo atmosfera była sztywna, jednak, kiedy młodzi mężczyźni dopadli butelek z alkoholowym napojem, rozluźnili się i zaczęli podrywać koleżanki. Zabawa była przednia, oblewanie się piwem, gonitwy, gdzieś słychać było muzykę wydobywającą się z głośnika telefonu komórkowego. Z boku tego całego zamieszania, przysiadła brunetka i powoli popijała płyn ze swojej butelki.
– Nie smakuje? – Podszedł do niej Łysy i usiadł z prawej strony.
– Nie bardzo – odpowiedziała nieśmiało i uśmiechnęła się kątem ust. – Ale za to widzę, że Ty już jesteś wprawiony.
– E tam, gadanie. Od czasu do czasu się wyjdzie z kolegami, ale proszę, nie zaliczaj mnie do pijaków.
– Trudno tak o tobie nie sądzić, jesteś szefem bandy, to o czymś musi świadczyć, że grupa takich imbecylów czuje do ciebie respekt i cię słucha – ostry ton wskazywał, że dziewczyna dąży do sprzeczki, i że ani trochę nie podoba jej się zainteresowanie chłopaka jej osobą.
– Jakoś trzeba przetrwać, czasami życie wymaga żebyśmy zgrywali kogoś innego niż jesteśmy, ale ty chyba o tym coś wiesz, co? – Odpowiedział jej tak samo akcentując.
– Co insynuujesz? – Zdziwiła się, że Łysy ma coś do powiedzenia więcej poza tępym „no”, jakiego oczekiwała.
– Nie zgrywaj się, czemu chcesz być taka jak one? Na pierwszy rzut oka widać, że jesteś delikatna i jeszcze nie tak zniszczona, co ci to da?
– Tak jak mówisz: „czasami życie wymaga żebyśmy zgrywali kogoś innego niż jesteśmy”. – Odpowiedziała krótko, chcąc uciąć ten niezręczny dla niej temat.
– A może dorzucisz coś od siebie? – Zniecierpliwiony chłopak oczekiwał jednoznacznej odpowiedzi i wyjaśnienia.
– Co ci mam powiedzieć? Wolisz usłyszeć, że dziewczyny, które uważane są za normalne odsunęły mnie od siebie, po tym jak rzuciłam najfajniejszego chłopaka w szkole, który mnie zdradzał? A może przekona cię fakt, że z braku pieniędzy na najmodniejsze ciuchy nie mogę z nimi gadać, gdyż uważają za wstyd pokazywanie się ze mną? – Dziewczyna ledwo powstrzymywała się przed krzykiem pełnym frustracji i rozczarowania. – Te „czarne” są moimi jedynymi koleżankami. Wiem, ja to widzę, że mnie wykorzystują i czasami nękają, ale poza nimi – nie mam nikogo – smutno zakończyła swoją krótką, ale poruszającą opowieść. Zapadła chwila niezręcznej ciszy, przerywanej tylko okrzykami kolegów i koleżanek. Łysy przybliżył się do swojej rozmówczyni, która z trudem powstrzymywała łzy, i objął ją lekko ramieniem. Spojrzała się na niego ze zdziwieniem, ale nie wyrwała się, nic nie powiedziała. Trwali w tym niezobowiązującym uścisku dobrą chwilę, nie rozmawiając, nie patrząc się na siebie, kiedy nagle dziewczyna przerwała tą drętwą scenę, prawie jak z romantycznego filmu.
– Raz kozie śmierć! – Po tym bojowym okrzyku, odchyliła głowę do tyłu i pijąc bez przerwy, szybko opróżniła swoją butelkę. W krótką chwilę wyżłopała ponad połowę z całości, po czym puste szkło odrzuciła za siebie, gdzie rozbiło się z hukiem o betonową wylewkę. – Chodź, potańczmy! – Gwałtownie wstała, złapała za rękę Łysego i pociągnęła za sobą w stronę chłopaka z grającym telefonem. Zaczęła szaleć do słabego rytmu, jakby była to najlepsza usłyszana przez nią melodia. Wyrostek pozwalał się prowadzić, bo widział, że płynne procenty zaczynają powoli uderzać do głowy jego partnerce. Ledwo pomyślał, jaka może być konsekwencja wyzwania kozy do zgonu, a już musiał się orientować, w którą stronę wystawić ręce, by chwiejąca się dziewczyna, nie upadła z łoskotem na beton. Zdążył ją złapać nim jej czaszka zderzyła się z podłożem.
– Chyba czas skończyć te wygibasy, co? – Z zatroskanym głosem i zaniepokojonym wzrokiem próbował dotrzeć do brunetki. Jej błyszczące, jeszcze przed chwilą, oczy teraz stały się mętne i nieobecne. Amatorszczyzna spożywania alkoholu właśnie wychodziła na wierzch. Z jej pełnych, różowych ust wydobył się cichy jęk, jakby próbowała coś powiedzieć. Po chwili wyrwała się z uścisku Łysego i niepewnie stanęła na nogach. Widać było jak miota się w środku, próbuje zatrzymać cofanie się zawartości żołądka i utrzymać się w pionie. Z którejś strony dobiegł ją szyderczy, dziewczęcy śmiech. Pulchna siksa, która wcześniej podrywała bezwłosego chłopaka wydawała z siebie dziki kwik, naśmiewając się z koleżanki. Jakie wielkie było jej zdziwienie, kiedy zauważyła, że zbliża się ona do niej powolnymi, ale zamaszystymi krokami, mając szalone iskry w oczach.
– Co, co ty robisz? – Jąkała się widząc, że obiekt jej żartów, wcale nie był w nastroju do nich. Zaczęła się powoli cofać, żeby w razie nagłego ruchu przeciwniczki móc uciec. Jednak, kiedy próbowała zająć dogodną dla siebie pozycję, nie zauważyła za sobą dużego, metalowego kubła na śmieci, potknęła się o niego i razem z nim upadła na ziemię. Pojemnik narobił wiele hałasu, co trochę pobudziło pijaną dziewczynę, która
przyspieszyła kroku i zrobiła coś, czego chyba nikt z towarzystwa się nie spodziewał. Wzięła szeroki zamach i sprawiła, że jej własna pięść zderzyła się z wypukłą kością policzkową leżącej koleżanki. Bokserka chyba sama nie była świadoma, co zrobiła, ponieważ tylko potrzęsła lekko ręką, jakby nic ją nie zabolało, natomiast ta druga tylko trzymała się za twarz i kuliła w sobie. Podczas gdy wszyscy zgromadzeni otwarli szeroko usta na widok całego zamieszania, jego główna bohaterka, pewna siebie i stojąca prosto o własnych siłach ruszyła prędko w stronę stosu budowlanych narzędzi i materiałów. Zaczęła nań wchodzić i rozrzucać co się dało, a każdy kolejny przedmiot wywoływał większy hałas od poprzedniego. Będąc na szczycie całej piramidy palet brukowych, próbowała rozerwać jedną z nich. Siłowała się z opakowaniem tak mocno, że gdy zaparła się, jej spocone ręce wypuściły folię z rąk, a ona sama poleciała do tyłu, zatrzymując się na krawędzi. Głośno zaśmiała się niewzruszona tym, co mogło się stać. Łysemu włosy na całym ciele, poza głową, stanęły dęba. Podbiegł w okolicę placu zabaw brunetki gotowy by złapać ją w razie upadku. Kiedy ona stanęła na równe nogi i rozejrzała się z góry na otoczenie, zauważyła na drugim końcu placu, stojącą w świetle samotnej latarni – koparkę. Jej twarz rozpromieniła się na ten widok, gdyż zwęszyła kolejną okazję do przedniej zabawy. Powoli i w miarę ostrożnie zeszła na grunt, Łysy zdążył odetchnąć z ulgą, jednak jego spokój nie trwał długo. Dziewczyna rozpędziła się i jak strzała pobiegła do żółtopomarańczowego urządzenia. Oczy chłopaka zrobiły się wielkie jak spodki i zanim krzyknął cokolwiek by ją zatrzymać, ona już wspinała się ku drzwiom pojazdu.
– Nie! – Przeraźliwy wrzask względnie trzeźwej i kontaktującej części zgromadzonych nie był w stanie wyciągnąć brunetki z szaleńczego pragnienia zabawy. Sekundę później, która wydawała się być wiecznością, szczupła ręka powędrowała w stronę uchwytu otwierającego drzwi koparki. Kolejną sekundę później rozległ się piszczący alarm antywłamaniowy.
Wszyscy zamarli, jakby cały otaczający ich hałas był obok, a oni znajdowali się ponad nim. Stali, tępo wpatrując się w kierunku, skąd wydobywał się dźwięk. Dopiero inny dźwięk zdołał wytrącić ich z tego transu. Dźwięk policyjnych syren. Rozbudzeni, całkiem przytomni, w pośpiechu zaczęli zbierać swoje rzeczy i uciekać nad płotami i zamkniętymi bramami. Po chwili na placu było prawie pusto z wyjątkiem dwójki osób.
Łysy stał pod koparką, źródłem hałasu, zatykając sobie uszy próbował krzykiem dotrzeć do oszalałej koleżanki, jednak, kiedy zorientował się, że to na nic, wyciągnął ręce przed siebie i pociągnął ją za spodnie. Kurczowo trzymała się uchwytów i metalowych elementów urządzenia, jednak była za słaba i w końcu poddała się. Spadła w objęcia kolegi głośno się śmiejąc. Chłopak był gotowy do biegu, ucieczki, jednak czasu było za mało.
– Stój! – Rozległ się głos w ciemności przed nim, a chwilę po tym zaświecono mu latarką w twarz.
Tej nocy impreza nie zakończyła się szczęśliwie.


Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
Cytat:Kiedy po długim pobycie chmur na niebie nadchodzi moment przebicia się pierwszych promieni słońca oraz gdy gromady jaskółek latają nad ludzkimi głowami, a inne gatunki ptaków zaszczycają nas swoim śpiewem, to znaczy, że nadeszła długo oczekiwana wiosna.
Przerysowane, przebarwione, za dlugie

Cytat:Do pierwszych jej oznak można też doliczyć wychodzące ze swoich zimowych, domowych kryjówek grupy małych, rozwrzeszczanych dzieci oraz tych większych, nastolatków z burzliwą przeszłością, podejrzaną teraźniejszością i niepewną przyszłością, reprezentujących wszelakie subkultury.
To z dziecmi mi nie lezy ;p maluchy rownie chetnie wynurzaja sie w zimie :)

Cytat:I oczy, i uszy każdego przechodnia mocno cierpią na spotkaniu, chociażby pobieżnym, z członkami osiedlowych band. Oka nie uwiesisz na żadnym z tych zakapturzonych osobników, a uszy więdną od słuchania ich wypowiedzi, gdzie każde zdanie udekorowane jest zaakcentowanym przekleństwem.
Uszy, uszy – powtorzenie.

Cytat:Nie lada wyzwaniem byłoby rozróżnienie ich, gdyż dodatkowo, każda miała włosy zafarbowane na czarno.
Niepotrzebny przecinek po dodatkowo.

Cytat:Najszczuplejsza, wagowo prawdopodobnie podchodząca pod anoreksję, dziewczyna, rzuciła niedbale w stronę typków.
Przecinek po dziewczyna zbedny

Cytat:Chłopak zwany Łysym, podniósł się, spojrzał groźnie na towarzyszy, którzy momentalnie ucichli.
Zbedny przecinek po Łysym

Cytat:Ściągnął kaptur, ukazując swoją pozbawioną włosów głowę i zaczął mówić.
– Koledzy – zaczął mówić oficjalnym głosem przedłużając sylaby
Powtorzenie "zaczal mowic"

Cytat:– Beton, podaj papierosa – na te słowa, wstał kolejny chłopak z paczki o dosyć tępym wyrazie twarzy i bardzo ciemnej karnacji.
Kropka po papierosa. Na z wielkiej litery.

Cytat:Ciężko było odgadnąć, co jest pochodzeniem jego ksywy
Maslo maslane

Cytat:Sięgnął do jednej z kieszeni swojej przeogromnej bluzy, wyjmując paczkę papierosów
Znowu maslo maslane. Zmienilabym na"i wyjal paczke papierosow"

Cytat:patrzyli na nie w oczekiwaniu, aż w końcu oddalą się od nich i zostawią w spokoju.
niepotrzebny przecinek przed az

Cytat:jak gdyby nigdy nic, zaczęły rozmowę.

po co ten przecinek tu?

Cytat:– E… Chłopaki, macie może ochotę na imprezkę? – Powiedziała dziewczyna o tuszy małego wieprza, puszczając zalotnie oczko
Znak zapytania, czyli nie powiedziala tylko spytala. Poza tym z malej litery po myslniku.

Cytat:Gdy podeszła bliżej, aż otoczyło ją światło latarni, Łysy zauważył, iż różniła się od całej bandy lekkich kobiet, stojących przed nim.
Kropka miedzy latarni, a Lysy.

Cytat:Jestem przekonany, że możemy się razem zabawić – i tym razem to on puścił zalotne oczko do nowo przybyłej dziewczyny, która pokryła się bladoróżowym rumieńcem.
Kropka po zabawic. Po myslniku wielka litera ;p

Cytat:Cała grupa chłopców, wraz z dziewczynami udała się na pobliską budowę.
Znowu niepotrzebny przecinek ;p

Cytat:Jasno oświetlony plac z wieloma ciekawymi elementami, tylko czekającymi, by je wykorzystać na dobrą zabawę, wydawał się idealnym miejscem na nastoletnią libację.
Znowu maslo maslane do redakcji

Cytat:Początkowo atmosfera była sztywna, jednak, kiedy młodzi mężczyźni dopadli butelek z alkoholowym napojem, rozluźnili się i zaczęli podrywać koleżanki.
Zbedny przecinek po jednak

Cytat:Z boku tego całego zamieszania, przysiadła brunetka i powoli popijała płyn ze swojej butelki.
Znowu niepotrzebny przecinek ;p

Cytat:Trudno tak o tobie nie sądzić, jesteś szefem bandy, to o czymś musi świadczyć, że grupa takich imbecylów czuje do ciebie respekt i cię słucha – ostry ton wskazywał, że dziewczyna dąży do sprzeczki, i że ani trochę nie podoba jej się zainteresowanie chłopaka jej osobą.
Kropka po slucha, ostry z wielkiej litery. Wyrzucilabym przecinek po sprzeczki i slowo że.

Cytat:– Jakoś trzeba przetrwać, czasami życie wymaga żebyśmy zgrywali kogoś innego niż jesteśmy, ale ty chyba o tym coś wiesz, co? – Odpowiedział jej tak samo akcentując.
Odpowiedzial mala litera :p

Cytat:Na pierwszy rzut oka widać, że jesteś delikatna i jeszcze nie tak zniszczona, co ci to da?
Kropka po zniszczona. Co z wielkiej litery.

Cytat:– Tak jak mówisz: „czasami życie wymaga żebyśmy zgrywali kogoś innego niż jesteśmy”. – Odpowiedziała krótko, chcąc uciąć ten niezręczny dla niej temat.
Odpowiedziala z malej litery ;p poza tym "odpowiedziala" mamy juz wczesniej, totez do redakcji.

Cytat:Wiem, ja to widzę, że mnie wykorzystują i czasami nękają, ale poza nimi

Wyrzucilabym "ja to widzę"

Cytat:Zapadła chwila niezręcznej ciszy, przerywanej tylko okrzykami kolegów i koleżanek.
wyrzuc przecinek

Cytat:Łysy przybliżył się do swojej rozmówczyni, która z trudem powstrzymywała łzy, i objął ją lekko ramieniem.
przecinek po lzy do wyrzucenia

Cytat:kiedy nagle dziewczyna przerwała tą drętwą scenę, prawie jak z romantycznego filmu.
Znowu przecinek do wyrzucenia

Cytat:– Raz kozie śmierć! – Po tym bojowym okrzyku, odchyliła głowę do tyłu i pijąc bez przerwy, szybko opróżniła swoją butelkę.
Przecinki zbedne

Cytat:Zaczęła szaleć do słabego rytmu, jakby była to najlepsza usłyszana przez nią melodia.
I znowu przecinek ;p

Cytat:Ledwo pomyślał, jaka może być konsekwencja wyzwania kozy do zgonu
AGAIN!!

Cytat:by chwiejąca się dziewczyna, nie upadła z łoskotem na beton
i znowu

Cytat:Jej błyszczące, jeszcze przed chwilą, oczy teraz stały się mętne i nieobecne
oba przecinki do wyrzucenia

Cytat:Jakie wielkie było jej zdziwienie, kiedy zauważyła, że zbliża się ona do niej powolnymi, ale zamaszystymi krokami, mając szalone iskry w oczach.
Wyrzuc przecinke po zdziwienie

Cytat:Jąkała się widząc, że obiekt jej żartów, wcale nie był w nastroju do nich
Przecinek po zartow zbedny.

Cytat:Jednak, kiedy próbowała zająć dogodną dla siebie pozycję, nie zauważyła za sobą dużego, metalowego kubła na śmieci, potknęła się o niego i razem z nim upadła na ziemię.
przecinek po jednak wyrzucic.

Cytat:okserka chyba sama nie była świadoma, co zrobiła, ponieważ tylko potrzęsła lekko ręką, jakby nic ją nie zabolało, natomiast ta druga tylko trzymała się za twarz i kuliła w sobie.
O Boshe, maslo maslane...
Przecinek po swiadoma wyrzucic. Po ręką wyrzucic.

Cytat:Będąc na szczycie całej piramidy palet brukowych, próbowała rozerwać jedną z nich.
Przecinek po brukowych wyrzucic.

Cytat:iedy ona stanęła na równe nogi i rozejrzała się z góry na otoczenie, zauważyła na drugim końcu placu, stojącą w świetle samotnej latarni – koparkę.
przecinek po placu do wyrzucenia.

Cytat:Powoli i w miarę ostrożnie zeszła na grunt, Łysy zdążył odetchnąć z ulgą, jednak jego spokój nie trwał długo.
Kropka miedzy grunt, a Łysy.

Cytat:Stali, tępo wpatrując się w kierunku, skąd wydobywał się dźwięk.

Nie pasuje mi to "skad wydobywal sie dzwiek"

Cytat:Dopiero inny dźwięk zdołał wytrącić ich z tego transu. Dźwięk policyjnych syren.
powtorzenie ;p niezbyt mi to wyglada

Cytat:Po chwili na placu było prawie pusto z wyjątkiem dwójki osób.
Zmienilabym na Po chwili na placu bylo prawie pusto. Wyjatek stanowily dwie osoby. Or smthng like that ;p

Cytat:Łysy stał pod koparką, źródłem hałasu, zatykając sobie uszy próbował krzykiem dotrzeć do oszalałej koleżanki, jednak, kiedy zorientował się, że to na nic, wyciągnął ręce przed siebie i pociągnął ją za spodnie.
Znowu za dlugo. Z latwoscia mozna bylo to rozbic czesci ;p

~~~~~~~~~~~~~~

Ok, przebrnelam ;p To opowiadanie o wiele bardziej mi sie podoba fabularnie ;p jest ciekawsze i powiedzmy, ze nieco bardziej mi bliskie. Znowu nastukalas przecinkow, az piszczy i kwiczy ;p Przekolorowane, przerysowane , za dlugie zdania tylko prosza by je skrocic i ogolnie przeredagowac;p Brakuje mi tu zadziornych elementow, drobnych wstawek, dzieki ktorym tekst bylby ciekawszy i pozbawiony monotonii. Zachecalyby one do dalszego czytania ;p Musisz zaczac pisac z jajem i pazurem, bo w ten sposob wyglada to jakbys opisywala dzisiejsza pogode ;p

Peace
Dżon Rambo z cyckami
Odpowiedz
#3
Cytat: Cytat:Gdy podeszła bliżej, aż otoczyło ją światło latarni, Łysy zauważył, iż różniła się od całej bandy lekkich kobiet, stojących przed nim.

Kropka miedzy latarni, a Lysy.
Z tą kropką trzeba by zmienić całą kompozycję zdania, bez "gdy", albo bez "aż". W takiej formie też źle jest z tą interpunkcją?

Ja tam lubię opisy dzisiejszej pogody! Ze wschodu nam wieje, stopni mało, pizga jak w kieleckim. Dzięki za koment, teraz widzę, bożena, że muszę się bardziej wczytać w pracę po jej napisaniu. Mam tak, że zaaferowana fabułą zwracam mniejszą uwagę na interpunkcję. be, souri5, be... No i te zdania obszerne. Wiem, że mam z tym problem. Postaram się poprawić na przyszłość :D :angel:
Odpowiedz
#4
No ja mysle, ze sie postarasz ;>
Pisz, niunia, pisz ;) trening czyni mistrza :)

Cytat:Z tą kropką trzeba by zmienić całą kompozycję zdania, bez "gdy", albo bez "aż". W takiej formie też źle jest z tą interpunkcją?
Sorry, tu byl moj blad. Nie doczytalam. Teoretycznie zdanie jest ok. Wyrzucilabym tylko srodkowa czesc ze swiatlem latarni ;p
Dżon Rambo z cyckami
Odpowiedz
#5
a gdzie tam, przecież światło latarni jest kluczowe w tym zdaniu! ach, lubię tą swoją filmową przesadę, wszystko opisuję jak kadr w filmie, jeszcze powinnam dodać, że pod tego wpływem, oczka zaczęły jej się świecić, jak szaremu dachowcowi... muszę się pohamować z tym wszystkim, fakt.
jeszcze raz dziena, btw nowego opowiadania mam AŻ 71 słów, do czerwca skończę xD
Odpowiedz
#6
Tytuł fajny, bardzo mi się podobają Twoje opisy, jak dla mnie są idealne.
Jednak na razie ten tekst jest dość jałowy. Śmierdzi brakiem doświadczenia w takich kwestiach. Wiesz, nie chodzi o to, że wszystko trzeba w życiu przeżyć na własnej skórze, żeby to opisać; jednak tutaj po prostu widać, że nie masz na co dzień do czynienia z tego typu historiami i tak jak Sem napisała, tam gdzie nie trzeba jest przerysowane, a gdzie indziej brakuje. Te teksty są mało wiarygodne dla mnie, nawet te ksywki oklepane i z pozoru trafne, ale wydaje mi się, że zbyt "książkowe". Mimo wszystko będę obserwować w miarę możliwości i czekam na dalszą część ;–)
Odpowiedz
Reklama AdSense
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości