Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Fantasy W świetle księżyca.
#1
Wstawiam tu opowiadanko kolegi, nie moje. Na razie:

PROLOG

Głuchą noc, przerywał jedynie szelest trawy, dochodzący z zewnątrz, oraz
ciche ruchy Mike'a. Drewniane łóżko, dawało mu się we znaki, a fakt, że kiedyś
mógł sobie pozwolić na lepsze luksusy, znacznie pogarszał sprawę. W tej chwili
jego zręczne palce zmagały się ze skrzypiącym oknem z jego pokoju.
Usiadł na parapecie, i zaczął wypatrywać
gwiazdozbiorów na niebie. Chciał zając się czymkolwiek, byleby tylko
odpędzić dręczące go myśli. Dalej nie mógł pogodzić się z faktem, że jego
rodzice nie żyją. Kiedyś niezbyt za nimi przepadał, ale teraz wszystko by dał
aby się z nimi zobaczyć. W końcu, aby coś docenić, trzeba to stracić. Gdy tak
rozmyślał, stało się coś dziwnego. Przynajmniej Mike tak nazwałby to zjawisko.
Powietrze zrobiło się o wiele chłodniejsze. Mike mógł
się założyć, że niewiele brakuje, a rtęć na termometrze pokaże przymrozek.
Z każdą sekundą robiło się jeszcze chłodniej, choć to było pozornie niemożliwe.
Robiło się o wiele zimniej, jednak chłopak nie zszedł z parapetu. Wiedział,
że coś jest nie tak, i chciał to sprawdzić. Jego odwaga znacznie wzrosła po
stracie rodziców, ponieważ jego życie teraz nie miało sensu. Po chwili zaczął
dostrzegać niewyraźną mgiełkę. Miała zbyt jasny odcień, jak na spaliny. Stawała
się ona coraz bardziej wyraźna, i ku swojemu zdziwieniu, Mike dostrzegł, że zaczyna
przybierać ona kształt jakiegoś zwierzęcia. Na początku pomyślał że to koń
Jednak po chwili dostrzegł,
długi róg na jego głowie, więc od razu przypomniał mu się mityczny, znany z bajek jednorożec. Jak głupi, siedział i patrzył, na
zjawisko, nie mogąc wydostać z siebie żadnego dźwięku. Jednorożec nabierał
coraz więcej szczegółów. W zaledwie dwie sekundy, niewyraźna mgiełka, zmieniła się w najprawdziwszą,
pełną detali zjawę jednorożca.
To jeszcze nic, w porównaniu z tym, co stało się za
chwilę. Mike mrugnął, i na miejscu Jednorożca – zjawy, dostrzegł prawdziwego.
Jego sierść lśniła krystaliczną bielą, jakiej chłopiec w życiu nie widział. Róg na głowie,
o szarym odcieniu, był równie niesamowity jak on sam. Był on jednak trochę
inny od tych, o których wiele razy słyszał w bajkach, i w telewizji. Spokojnie mógłby unieść trzech ludzi,
podczas jazdy konno, i nawet ten wyczyn nie sprawiał by mu zbyt wielkiego problemu.
Dostrzegł jedną, różową bliznę, na jego nodze, i dziwny,
czarny znak w okolicach szyi.
Po chwili jednorożec obrócił głowę w kierunku Mike'a. Gdy go zauważył,
niesamowicie szybko zniknął. Za sobą pozostawił jedynie ślad kopyt na trawie...
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
A masz jego pozwolenie?
Take my mind and take my pain
And heal




Odpowiedz
#3
Tak, nawet sam prosił mnie żebym to tutaj wstawił, ponieważ mam konto.
Odpowiedz
#4
Okej, koniec offtopu :) Później zajrzę i skomentuję. Jak na razie mogę powiedzieć, że jeśli to jest opo to już mi się nie podoba formatowanie :P
Take my mind and take my pain
And heal




Odpowiedz
#5
(25-02-2011, 21:17)anonimowy02 napisał(a): Wstawiam tu opowiadanko kolegi, nie moje. Na razie:

Głuchą noc, przerywał jedynie szelest trawy, dochodzący z zewnątrz, oraz
ciche ruchy Mike'a. Drewniane łóżko, // bez przecinka // dawało mu się we znaki, a fakt, że kiedyś
mógł sobie pozwolić na lepsze luksusy, znacznie pogarszał sprawę. W tej chwili
jego zręczne palce zmagały się ze skrzypiącym oknem z jego pokoju.
Usiadł na parapecie, // bez przecinka //i zaczął wypatrywać
gwiazdozbiorów na niebie. Chciał zając się czymkolwiek, byleby tylko
odpędzić dręczące go myśli. Dalej nie mógł pogodzić się z faktem, że jego
rodzice nie żyją.// dla mnie w tym momencie zrujnowałeś pomysł // Kiedyś niezbyt za nimi przepadał, ale teraz wszystko by dał
// przecinek //aby się z nimi zobaczyć. W końcu, aby coś docenić, trzeba to stracić. Gdy tak
rozmyślał, stało się coś dziwnego. Przynajmniej Mike tak nazwałby to zjawisko.
Powietrze zrobiło się o wiele chłodniejsze. Mike// powt. używaj synonimów do Mike. // mógł
się założyć, że niewiele brakuje, a rtęć na termometrze pokaże przymrozek.
Z każdą sekundą robiło się jeszcze chłodniej, choć to było pozornie niemożliwe.// niby dlaczego pozornie niemożliwe? //
Robiło się// powtórzenie // o wiele zimniej, jednak chłopak nie zszedł z parapetu. Wiedział,
że coś jest nie tak, i chciał to sprawdzić. Jego odwaga znacznie wzrosła po
stracie rodziców// chciał sprawdzić, dlaczego robi się zimniej ? niby jak? i niby czemu potrzebował do tego odwagi ? chcę, byś zrozumiał, jak to głupio brzmi. //, ponieważ jego życie teraz nie miało sensu. Po chwili zaczął
dostrzegać niewyraźną mgiełkę. Miała zbyt jasny odcień, jak na spaliny. Stawała
się ona coraz bardziej wyraźna,// bez przecinka // i// a tu przecinek // ku swojemu zdziwieniu, Mike dostrzegł, że zaczyna
przybierać ona kształt jakiegoś zwierzęcia. Na początku pomyślał że to koń// kropka //
Jednak po chwili dostrzegł// powtórzenie //,
długi róg na jego głowie, więc od razu przypomniał mu się mityczny, znany z bajek jednorożec. Jak głupi,// bez przecinka // siedział i patrzył,// tu też bez // na
zjawisko, nie mogąc wydostać z siebie // nic powiedzieć, ew. wydobyć z siebie żadnego dźwięku //żadnego dźwięku. Jednorożec nabierał
coraz więcej szczegółów. W zaledwie dwie sekundy,// bez przecinka// niewyraźna mgiełka,// bez przecinka // zmieniła się w najprawdziwszą,
pełną detali zjawę jednorożca.
To jeszcze nic,// bez przecinka // w porównaniu z tym, co stało się za
chwilę. Mike mrugnął,// bez przecinka // i na miejscu Jednorożca – zjawy, dostrzegł prawdziwego.
Jego sierść lśniła krystaliczną bielą, jakiej chłopiec w życiu nie widział. Róg na głowie,
o szarym odcieniu, był równie niesamowity jak on sam. Był on jednak trochę
inny od tych, o których wiele razy słyszał w bajkach,// bez przecinka // i w telewizji. Spokojnie mógłby unieść trzech ludzi,
podczas jazdy konno,// brzmi źle. – użyj "mogło go dosiąść 3 dorosłych ludzi or something // i nawet ten wyczyn nie sprawiał by mu zbyt wielkiego problemu.
Dostrzegł jedną,// bez przec // różową bliznę, // bez przec //na jego nodze, i dziwny,
czarny znak w okolicach szyi.
Po chwili jednorożec obrócił głowę w kierunku Mike'a. Gdy go zauważył,
niesamowicie szybko zniknął. Za sobą pozostawił jedynie ślad kopyt na trawie...

To tak. Po kolei.
Nie rozumiem, jakim
dziwnym, straszliwym systemem akapitów posługuje się autor, ale jest
po prostu paskudny.
Pisanie mniej więcej
w ten sposób
jest moim skromnym zdaniem głupie
i utrudnia odbiór
tekstu.
Rozumiesz?

W pisaniu stosuje się pewne zasady robienia akapitów i polecam twojemu koledze się z nim zapoznać, dla dobra wzroku nas wszystkich i dla dobra samego tekstu. Problemy z przecinkami rozumiem, nie każdy wywija nimi równie umiejętnie co prostytutka torebką. Na dłuższą metę – jeśli chcesz pisać naprawdę dobre prace – również polecam zapoznać się z zasadami interpunkcji.

Ogólnie tekst jest prosty. Czytało się łatwo. Co do samej treści... cóż. Wszedłem chyba w etap, kiedy zaczynam być bardzo wymagającym czytelnikiem i tak banalne pomysły po prostu mnie nie porywają. :P

Długa droga przed autorem, nim zacznie pisać naprawdę dobrze. Ale jest na dobrym torze, by robić to lepiej i lepiej.
Keep Going.

Yami
Lubię Tytanica. Moim ulubionym bohaterem była góra lodowa.
Odpowiedz
#6
Od tego momentu opowiadanko jest już nasze :) To pisaliśmy już obaj :D

ROZDZIAŁ PIERWSZY
Czarna mgła spowijała ruiny zamku Malbroks oraz cały las w jego zasięgu. Pałac ten mieścił się w opustoszałym miejscu, do którego nikt przy zdrowych zmysłach by nie przychodził. Dawniej był budowlą o dużym znaczeniu taktycznym i jego mieszkańcom dobrze się wiodło. Teraz wszystkie ruiny porostały zaschnięte drzewa, a klimat zmienił się nie do poznania. Drzewa, które tam rosły były niespotykane nigdzie indziej – łamliwe i brzydkie jak całe to obskurne miejsce. Chmury ciemne, jakby wypełnione dymem. W lesie kryły się tajemnicze istoty – jedni mówili, że to duchy – inni, że to różni zmutowani ludzie. Sam zamek został on zbudowany na bazie koła i był otoczony wieloma basztami i wieżyczkami, teraz jednak zostały z nich cegły i pustaki zakopane pod ziemią. Gdyby pierwszy lepszy człowiek by na niego spojrzał, uznał by to za puste miejsce.
Jednak tam ktoś był. I to nie byle kto...
W podziemiach owego zamku krył się ktoś odpowiedzialny za wiele zbrodni i przestępstw. Nikt go nie zdemaskował, jak do tej chwili...
– Proszę, nie rób tego, oddam te pieniądze do wszystkich okolicznych królestw, z których ukradłem te skarby, jeśli mnie tylko wypuścisz. – Powiedział ze strachem w głosie przestępca, który zwał się Gill. Jednak na twarzy drugiego człowieka było widać wyraz zadowolenia.
– Nie obchodzi mnie czy oddasz to złoto do jakichś królestw. To akurat nie przyniosło by mi żadnych zysków. – Powiedział z tajemniczym uśmiechem drugi człowiek.
– No dobrze, to mogę tobie oddać te pieniądze! Zrobię co tylko chcesz. – odparł, a na jego czole można było dostrzec kropelki potu.
– I to już jest bardziej sensowne. – powiedział pogardliwie i delikatnie poruszył dłonią którą miał cały czas wyprostowaną, a z szyi Gill'a polała się krew. Następnie zadał kilka innych ciosów, aż doszło okrutnej śmierci chłopaka poprzez wykrwawienie. Ciało zakopał w ruinach, a złoto – w worze – za pomocą tajemniczego zaklęcia, zmniejszył do takich rozmiarów, aby mogło się zmieścić do kieszeni. Nie pozostawiając za sobą żadnych śladów, wyszedł stąd tak samo cicho jak wszedł i nawet najlepszy czarodziej nie odkryłby że kiedykolwiek postawił tam nogę...

***

Wchodząc do świętego, jak dla niego, miejsca, przyklęknął na jednej nodze i poszedł dalej.
Na ścianach ciemnego korytarza wsiało wiele obrazów przedstawiających podobne do siebie postacie: ponure i ubrane na czarno. Światło w korytarzu dawały tylko pochodnie porozwieszane tu i ówdzie. Na jego końcu znajdowały się zaś drzwi. Mężczyzna wyszeptał coś, jakby kierując słowa na nie, a te same się otworzyły. Znajdował się teraz w następnym, tym razem malutkim korytarzyku, z trzema drzwiami. On skierował się do drugich, środkowych, na których widniała korona. Za trzecimi był następny korytarz z drzwiami. A w nich pomieszczenia takie jak kuchnia.
Za pierwszymi drzwiami mało kto wiedział co się znajduje. Otworzył drzwi które lekko zaskrzypiały, jednak otworzyły się bez trudu. Pomieszczenie było jakby gabinetem, wyróżniającym się w tym całym budynku. Wiele rzeczy wykutych było ze złota, na przykład biurko i długopis. Na krześle siedział człowiek wysoki jak dwóch innych ludzi. Miał na sobie czarny kapelusz i strasznie ponurą minę. Na jego plakietce umieszczonej na czarnej szacie była narysowana złota korona. Drugi człowiek uklęknął, wyjął coś z kieszeni, wyszeptał kilka słów i dziwny mały woreczek trzymany w jego dłoni zamienił się w wielki wór ze złotem.
– Zadanie wykonane, szefie. – powiedział, lecz nie tak pewnym głosem jak poprzedniego wieczoru...
– Dobrze Mudraku – odparł człowiek – oczywiście odbyło się bez żadnych ofiar?
– No właśnie – wybacz mi mistrzu...
Mudrak opowiedział mistrzowi o tym, co stało się w zamku Malbroks wyraźnie obawiając się reakcji jego "pana".
– Co ty narobiłeś głupcze? – krzyknął wysoki i uderzył Mudraka z całej siły pięścią w twarz – chcesz nas zdradzić? Przez ponad trzysta lat nasi przodkowie budowali coś, co ty chcesz teraz zniszczyć?!
Uderzył pięścią w biurko.
– Czy ty naprawdę chcesz, żeby Straż Magiczna odkryła gdzie się teraz znajdujemy? To, że zwykły złodziejaszek wahał się kiedy cię spotkał nie dawało Ci prawa żeby go zabijać!
Po chwili wykonał dziwny ruch palcami i Mudrak padł martwy na ziemię.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
(04-04-2011, 20:37)MisterX napisał(a):
Cytat:Teraz wszystkie ruiny porostały (porostały? A nie czasem porastały?)

Cytat:zaschnięte drzewa, a klimat zmienił się nie do poznania. Drzewa(...)

Powtórzenie.
Cytat:Jednak tam ktoś był. I to nie byle kto...
W podziemiach owego zamku krył się ktoś odpowiedzialny za wiele zbrodni i przestępstw. Nikt go nie zdemaskował, jak do tej chwili...

Cytat:– Proszę, nie rób tego, oddam te pieniądze do wszystkich okolicznych królestw, z których ukradłem te skarby, jeśli mnie tylko wypuścisz. – powiedział ze strachem w głosie przestępca, który zwał się Gill. Jednak na twarzy drugiego człowieka było widać wyraz zadowolenia.
– Nie obchodzi mnie czy oddasz to złoto do jakichś królestw. To akurat nie przyniosło by mi żadnych zysków. – powiedział z tajemniczym uśmiechem drugi człowiek.

***

Cytat:Wchodząc do świętego, jak dla niego, miejsca, przyklęknął na jednej nodze i poszedł dalej.
Nie rozumiem tego zdania. Jak święte to święte, a jak nie, to niech go nie orzekają świętym.

Cytat:Mężczyzna wyszeptał coś, jakby kierując słowa na nie, a te same się otworzyły.
To zdanie to całkowity niewypał. Po pierwsze, mowa już we wcześniejszym zdaniu o drzwiach, więc można to zdanie zbudować w ten sposób: Mężczyzna wyszeptał formułkę, która miała otworzyć wrota. To ''na nie'', ''a te same się otworzyły'' całkowicie nie pasuje.

Czytało się jak opowiadanie w podręczniku. Ba, w podręczniku są o wiele ciekawsze opowiadania.
Więcej błędów nie chce mi się wymieniać, za wszystkie szczerze żałuję, a Ty ( czy tam kolega ) proś o rozgrzeszenie i pokutę.
No i zróbcie z tego coś ciekawszego, bo na chwilę obecną ziewam.
はい、私は大好き ♥ Սերժ Թանգյան ♥
Odpowiedz
#8
Widzialam, ze Yami dokonal korekty pierwszej czesci ;p
Tera pora na mnie ^^

Spoiler:

Niby zaczyna sie ciekawie... no wlasnie – niby, bo mnie nie wciagnelo. Ile kolega ma lat? Bo styl lezy i kwiczy, zupelnie jak interpunkcja i skladnia... Autorowi polecam dlugi czas intensywnego treningu ;)
Dżon Rambo z cyckami
Odpowiedz
#9
Zgodnie z poprawką do regulaminu Art. 2, Pkt. 15, z mocą nadaną mi przez Admina, przesuwam temat do Kosza.
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości