Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Obyczajowe Kochałem Ninę (one shot)
#1
Jeden z moich nielicznych tekstów, który uważam za w miarę udany :P z miejsca ostrzegam, że jest banalny i oczywisty, ale pisanie go sprawiło mi wiele frajdy i traktowany był w kategorii "cwiczen literackich"

Koperta wylądowała na nocnym stoliku obok pełnej popielnicy i pustej butelki po wódce. Nie musiałem otwierać tego cholernego listu, by wiedzieć, że rozwód się uprawomocnił. Teraz byłem singlem, ale moja wolność okazała się niewolą, która z dnia na dzień wyniszczała mnie coraz bardziej. Piłem. Dużo piłem. Właściwie nie robiłem niczego innego prócz zalewania żalu kolejnymi litrami alkoholu.
Musiałem nawet wziąć urlop, bo najebany jak meserszmit nie byłem w stanie pracować. Robiłem w wydziale antynarkotykowym. Ścigałem tę całą gówniarzerię, biegającą po mieście z pełnymi workami różnorakiego ćpania. Pewnego dnia Waszczuk – diler, którego próbowałem złapać od trzech lat, dosłownie uciekł mi sprzed nosa. Powodem była wcześniejsza noc w towarzystwie zimnego bollsa... Miałem opóźniony orient, nie mogłem się skupić, a fizycznie przypominałem zmaltretowaną szmatę. Gnój chodził teraz wolny i miał ze mnie nie lada ubaw, bo nie wykorzystałem okazji, jaką los rzucił mi w ręce. Doszedłem do wniosku, że muszę poważnie pogadać z komendantem. Zrozumiał sytuacje. Dostałem trzy miesiące zwolnienia.
Wciąż kochałem Ninę... Nie mogłem o niej zapomnieć ani zaakceptować jej odejścia. To ona zdecydowała o rozwodzie. „Kamil, musimy porozmawiać”, powiedziała z kamienną twarzą, a ja od razu wiedziałem, że mnie zdradziła. Tłumaczyła, że nie poświęcałem jej wystarczająco dużo czasu... Że potrzebuje uwagi, a ja wciąż pracowałem... Takie standardowe pierdolenie kobiety, która w obliczu swojej zdrady nie chce wyjść na zdzirę. Gdy mówiła, że wciąż mnie kocha – płakała, ale ja już jej nie wierzyłem.
Jeszcze do niedawna mnie odwiedzała. Wpadała po pracy z kawą lub chińszczyzną. Uśmiechała się... Radosna, pełna życia, piękna, zjawiskowa...
Widok Niny mnie ranił, więc po jakimś czasie przestałem jej otwierać. Tak było lepiej dla mnie – idioty, który nie zauważył perfidnych ściem, wsączanych mu w uszy przez sześć lat małżeństwa. Zaślepiała mnie miłość. Dawałem jej wszystko, czego zapragnęła, jednocześnie odmawiając wszystkiego samemu sobie. Chciałem, by mi jej zazdrościli, żeby zastanawiali się „co ona robi z takim facetem”. Dlatego jej garderobę wypełniały drogie kreacje i markowe buty, a łazienka do złudzenia przypominała salon kosmetyczny. Skąd mogłem wiedzieć, że dla niej to za mało?
Stanąłem z dłońmi opartymi o umywalkę i spojrzałem w lustro. Nieogolony, o zapadniętych policzkach i podkrążonych oczach wyglądałem jak wrak człowieka, którym bez wątpienia stałem się od pamiętnej rozmowy z moją byłą już teraz żoną. Ani trochę nie przypominałem tego porządnego, przystojnego faceta, lat dwadzieścia dziewięć, szczęśliwego męża sprzed pół roku. Bardziej klasyfikowałem się w kategorii „stały klient monopolowego”. I właśnie wtedy coś we mnie pękło.
Wziąłem prysznic, ogoliłem się i umyłem zęby. Ponownie spojrzałem w lustro, dochodząc do wniosku, że te trzy proste zabiegi wystarczyły, by doprowadzić mnie do stanu jako takiej używalności. Musiałem wyruszyć z domu, opuścić mieszkanie na jakiś czas, wyjść do ludzi. Byłem pewny, że Nina świetnie się bawi. Zawsze lubiła skoczyć do klubu, poznać kogoś nowego, potańczyć. Dlaczego więc ja miałem siedzieć wśród czterech ścian i czekać, aż wątroba odmówi mi posłuszeństwa? Nie chciałem przegrać samego siebie przez kobietę, która za nic miała moją miłość i zaufanie. Zaparłem się. Sobota to dobry dzień na odreagowanie.
Siadłem przy barze i rozejrzałem się po klubie, zamówiwszy wcześniej drinka „Orgazm”. Otaczali mnie zadbani młodzi mężczyźni oraz piękne kobiety. Niektóre prężyły się seksownie na parkiecie, podczas gdy wypacykowani panowie macali je po jędrnych pośladkach czy biustach w skąpych bluzeczkach. Inne znowu okupowały stoliki w rogach pomieszczenia, zgrzane i wilgotne od potu, sączyły płyny przez fikuśne słomki z parasolkami. Każda z nich miała w sobie coś, co mnie pociągało. Dziękowałem Bogu za to, że alkoholowy trip nie uśpił we mnie męskich popędów. Byłoby tragedią, gdybym dowiedział się o tym akurat w dniu, w którym postanowiłem zmienić swoje życie. Upiłem łyk drinka. Wspomnienia o Ninie ulatywały niczym gaz z wstrząśniętej coca coli. Uśmiechnąłem się sam do siebie, kontemplując urodę pań wokół. Były jak egzotyczne ptaki. Pełne wdzięku, gracji oraz kobiecości. Kusiły mnie wszystkie. To było coś nowego po trzech miesiącach alienacji i zamknięcia w czterech ścianach z butelką wódki-powierniczki. Po jakimś czasie moją uwagę przykuła kobieta, która siadła przy barze jakieś sześć stołków dalej. Drobna, szczuplutka, czarnowłosa nieznajoma o bujnych lokach okalających śliczną buzię. Niewielki biust, krągłe biodra i talia osy. Nie mogłem oderwać od niej wzroku. Miała w sobie „to coś”, co wcześniej dostrzegałem jedynie u Niny. Po prostu wyróżniała się na tle całego night clubu, była jak dzieło Vinci pośród obrazów Picassa. Upiłem kolejny łyk. Wyłapała moje spojrzenie i uśmiechnęła się, wodząc opuszką palca wskazującego po krawędzi szklanki, którą chwilę wcześniej wręczył jej barman. Odwzajemniłem uśmiech, czując przypływ pewności siebie. Kilkoma łykami osuszyła swoje naczynie, po czym wstała i podeszła do mnie, zmysłowo kręcąc biodrami.
– Postawisz mi drinka? – spytała, zająwszy hoker obok mnie. Mogłem teraz dokładnie się jej przyjrzeć. Pełne, podkreślone czerwienią wargi i delikatny makijaż czarnych oczu. Dostrzegłem również słodkie dołeczki w policzkach, ukazujące się podczas subtelnego uśmiechu, który ani na chwilę nie schodził z jej twarzy. Była tak cholernie podniecająca...
– Oczywiście – odparłem, walcząc z własnym spojrzeniem, odmawiającym mi posłuszeństwa. Nie chciałem, by wzięła mnie za jakiegoś zboczeńca. Cóż mogłem jednak poradzić – jej biust sam prosił się o to, by go podziwiać. Skinąłem głową na barmana. Gdy podszedł, zamówiłem dwa „Orgazmy”.
– Kamil – przedstawiłem się.
– Agnieszka. – Uścisnęła moją dłoń.
Wypiliśmy po pięć drinków. Odmawiałem jej, gdy chciała płacić. Taka kobieta nie powinna wydawać pieniędzy na alkohol. Długo rozmawialiśmy. Opowiedziałem jej o Ninie, o rozwodzie, o tym jak właśnie dzisiaj postanowiłem odepchnąć się od dna. Była bardzo dobrym słuchaczem. Nie tylko przytakiwała, bądź kiwała głową, ale wyrażała swoją opinię, mówiła jak postąpiłaby na moim miejscu. Czułem się tak, jakbym znał ją od lat.
W końcu zaprosiła mnie do siebie. Zgodziłem się.
Taksówka zatrzymała się na obrzeżach miasta, pod hotelem „Europe”. Chciałem zapłacić za kurs, ale zanim zdążyłem cokolwiek powiedzieć wręczyła kierowcy kilka banknotów, wysiadła i stanowczo pociągnęła mnie za sobą.
Otworzyła drzwi pokoju numer dwadzieścia trzy, po czym w milczeniu weszliśmy do pomieszczenia. Czułem jej perfumy. Znałem ten zapach bardzo dobrze, bo Nina używała identycznego – L'artisan Parfumeur. Pamiętam dokładnie tę śmieszną, zieloną butelkę, którą wręczyłem swojej byłej żonie na naszą piątą rocznicę ślubu. Długo nie było jej wtedy w domu, a gdy wróciła, sprzedała mi kłamstwo o zebraniu w pracy. Uwierzyłem...
– Napijesz się czegoś? – spytała nagle Agnieszka, rzucając czarną, skórzaną kurtkę na kanapę. Miała bardzo seksowny głos. Delikatnie ochrypnięty, ale to tylko dodawało mu zmysłowości.
– Szampana? – Otworzyła niewielką lodówkę w kącie pomieszczenia.
– Mhm, poproszę – mruknąłem, a ona z uśmiechem wręczyła mi butelkę.
– Boję się otwierać – wyjaśniła i zachichotała jak beztroska nastolatka. Była jednocześnie słodka i cholernie zmysłowa. Lubiłem w kobietach takie połączenie, wywoływało u mnie przyjemny dreszcz. Korek z hukiem wystrzelił w górę, a Agnieszka podstawiła dwa wysokie kieliszki, które ja napełniłem po brzegi. Odebrała mi jedno naczynie i pociągnęła kilka łyków, by następnie podejść do niewielkiego stereo pod telewizorem i włączyć radio. Z głośników popłynęło „Ain't no sunshine”.
– Kocham tę piosenkę! – pisnęła wesoło. Zaczęła tańczyć, a ja nie mogłem oderwać od niej wzroku. Zająłem miejsce na skórzanej kanapie, obok jej kurtki. Była jak wąż... Jak prężąca się w słońcu jaszczurka. Zataczała kręgi biodrami, na przemian upijając trochę szampana i szczerząc zęby. Była piękna, pełna wdzięku i bił od niej jakiś dziwny blask.
Piosenka skończyła się, a Agnieszka delikatnie usadowiła się na moich kolanach, przodem do mnie. Uśmiechnęła się po raz kolejny i musnęła swoimi wargami moje. Dopiero w tym momencie zdałem sobie sprawę, jak długo na to czekałem. Miała miękkie, pełne usta, takie, które aż prosiły się o kolejne pocałunki.
Wylądowaliśmy w łóżku.
Obudziłem się rano z lekkim bólem głowy i śladami po paznokciach na plecach oraz karku. Agnieszki nie było. Rozejrzałem się w poszukiwaniu walizki, jednak jej nie znalazłem. Moja kochanka musiała opuścić hotel, ale nie czułem z tego powodu smutku. Miałem wrażenie, że dobrze się stało.
Gdy wychodziłem z budynku, doszedłem do wniosku, że tęsknota za Niną słabnie. Mój przyjaciel powiedział mi kiedyś „najlepszym lekarstwem na byłą żonę jest nowa kobieta”... Miał rację, a ja w końcu poczułem się wyleczony.
Odpowiedz
Reklama AdSense
#2
I tu pojawia się ten moment, o którym Yami niegdyś pisał w sygnaturze. Nie mam się do czego przyczepić. A co więcej, czytam ten tekst po raz drugi i nadal wzbudza we mnie jakieś emocje.

Prostota, dosadność i dobrze dobrane słowa – cud, miód, malina.

Bosko, Pervi.

Więcej Ciebie tutaj proszę.

Take my mind and take my pain
And heal




Odpowiedz
#3
(24-02-2011, 02:01)Perwersja napisał(a): Pewnego dnia Waszczuk diler
Dywiz

(24-02-2011, 02:01)Perwersja napisał(a): Zrozumiał sytuacje.

(24-02-2011, 02:01)Perwersja napisał(a): Dlatego jej garderobę wypełniały drogie kreacje i markowe buty, a łazienka do złudzenia przypominała salon kosmetyczny.
No to się nie dziwię, że go zdradziła, skoro facet jest typowym przykładem, tak zwanej w pewnych kręgach łajzy.

(24-02-2011, 02:01)Perwersja napisał(a): – Postawisz mi drinka? – spytała, zająwszy hoker obok mnie. (...)
– Oczywiście – odparłem, walcząc z własnym spojrzeniem, odmawiającym mi posłuszeństwa.
Bez komentarza...

(24-02-2011, 02:01)Perwersja napisał(a): Odmawiałem jej, gdy chciała płacić. Taka kobieta nie powinna wydawać pieniędzy na alkohol.
Taka kobieta dobrze wie jak wyciągnąć kasę z naiwnych lapsów :p

(24-02-2011, 02:01)Perwersja napisał(a): Długo rozmawialiśmy. Opowiedziałem jej o Ninie, o rozwodzie, o tym jak właśnie dzisiaj postanowiłem odepchnąć się od dna.
Minus 100 punktów do wizerunku samca Alfa = nieudany podryw.

Mnie nie porwało. Bohater zachowuje się, wybaczcie język, jak ciota i nie chodzi tu tylko o mazanie się po zdradzie byłej i rozwodzie.
Pytanie do szanownej autorki: Myślisz, że ile lasek wyrwałbym na tekst o byłej i odepchnięciu się od dna? Kobieta nie potrzebuje mężczyzny, który traktowałby ją jako osobistego psychologa ;)
No i na minus są te dywizy zamiast myślników, których jest tu sporo.
Sama struktura i język nie są złe. Było kilka zwrotów, które mi się nie spodobały, ale to pewnie jedynie moje osobiste zdanie.

To tyle z mojej strony. Pozdrawiam
Czasami, gdy pojawiają się nowi, próbują na jeden raz wrzucić wszystko, co mają. Zupełnie, jakby portal miał lada dzień zniknąć z Internetów, a administracja pojechać do Afryki, sprzedawać olejek do opalania rdzennym murzynom.
~Yami
Odpowiedz
#4
Dunia napisał(a):Bosko, Pervi.

Więcej Ciebie tutaj proszę.
Biorac przyklad z pani Alutki....
KOCHAAAAAAAAAAAAANAAAAAAAAAAAAA :*



Cytat:Taka kobieta dobrze wie jak wyciągnąć kasę z naiwnych lapsów
oczywiscie, bo pierwszym moim zamyslem bylo zrobic z niej ekskluzywna prostytutke :D

Cytat:Pytanie do szanownej autorki: Myślisz, że ile lasek wyrwałbym na tekst o byłej i odepchnięciu się od dna?
Niewiasta, moj drogi, to wulkan wrazliwosci xd Mamy biedaczyne, mamy litosc, mamy chec pomocy, chec jak ja to mowie "przygarniecia do cyca".

Cytat:Kobieta nie potrzebuje mężczyzny, który traktowałby ją jako osobistego psychologa
Skad wiesz jakich mezczyzn potrzebuja kobiety, nie bedac kobieta? ;] Skoro już bawimy sie w "psycholożowanie", to pozwole sobie zauwazyc, że kobieta to istota przystosowana psychicznie i fizycznie do matkowania ^^ Nieporadni, zniewiesciali mezczyzni budza w niektorych babach instynkty macierzynskie. Poza tym, nie odnos sie do ogolu, bo szufladkujesz wszystkie kobiety w jedna zakladke ;) a mamy rozne gusty, jedna z nas wola typ szwarcengera w terminatorze czy łilisa w piatym elemencie, druga znowu bedzie marzyla o niesmialym romantyku, robiacym tragedie z wiednacej milosci, trzecie zas zapragnie drugiej kobiety ;)

Dywiz, czy myślnik – tak mi open office wstawil :P wybacz, jesli zranil tym Twe oczy ;d opierdziele go jak sie z nim zobacze (niepredko) :D

Cytat:nie chodzi tu tylko o mazanie się po zdradzie byłej i rozwodzie
Jesli Ty nie mazalbys sie po stracie osoby, ktora kochales nad zycie, to stawiam, ze psychologiczny typ Twojej osobowosci pozostawia wiele do zyczenia :D

Cytat:Bohater zachowuje się, wybaczcie język, jak ciota
A jak wedlug Ciebie zachowuje sie prawdziwy mezczyzna? ;>

Odpowiedz
#5
(24-02-2011, 16:14)Perwersja napisał(a): Niewiasta, moj drogi, to wulkan wrazliwosci xd Mamy biedaczyne, mamy litosc, mamy chec pomocy, chec jak ja to mowie "przygarniecia do cyca".
Ale nie wierzę w to, że chciałabyś się wiązać z ciamajdą, który wiecznie narzeka jaki to z niego nieudacznik i jakie to jego życie jest ciężkie.

(24-02-2011, 16:14)Perwersja napisał(a): Skad wiesz jakich mezczyzn potrzebuja kobiety, nie bedac kobieta? ;]
Statystyka, psychologia i doświadczenie.

(24-02-2011, 16:14)Perwersja napisał(a): Skoro już bawimy sie w "psycholożowanie", to pozwole sobie zauwazyc, że kobieta to istota przystosowana psychicznie i fizycznie do matkowania ^^ Nieporadni, zniewiesciali mezczyzni budza w niektorych babach instynkty macierzynskie.
Jak wyżej, poza tym ja sam nie wytrzymałbym z babą, która miałaby mi matkować.

(24-02-2011, 16:14)Perwersja napisał(a): Dywiz, czy myślnik – tak mi open office wstawil :P wybacz, jesli zranil tym Twe oczy ;d opierdziele go jak sie z nim zobacze (niepredko) :D
Mnie to ani trochę nie bawi.

(24-02-2011, 16:14)Perwersja napisał(a): Jesli Ty nie mazalbys sie po stracie osoby, ktora kochales nad zycie, to stawiam, ze psychologiczny typ Twojej osobowosci pozostawia wiele do zyczenia :D
Ja jestem złym przykładem. Zarówno strata dziewczyny jak i śmierć bliskich nie wywołałyby u mnie głębszych emocji.

(24-02-2011, 16:14)Perwersja napisał(a): A jak wedlug Ciebie zachowuje sie prawdziwy mezczyzna? ;>
Nie jak łajza, który jest na każdą zachciankę kobiety i który to żali się jak mu dobrze było z byłą. ;p

Czasami, gdy pojawiają się nowi, próbują na jeden raz wrzucić wszystko, co mają. Zupełnie, jakby portal miał lada dzień zniknąć z Internetów, a administracja pojechać do Afryki, sprzedawać olejek do opalania rdzennym murzynom.
~Yami
Odpowiedz
#6
Cytat:Ja jestem złym przykładem. Zarówno strata dziewczyny jak i śmierć bliskich nie wywołałyby u mnie głębszych emocji
Porozmawiamy na ten temat jesli kiedykolwiek stracisz najblizsza i najbardziej zyczliwa Ci osobe, czego Ci oczywiscie nie zycze :)

Cytat:Ale nie wierzę w to, że chciałabyś się wiązać z ciamajdą, który wiecznie narzeka jaki to z niego nieudacznik i jakie to jego życie jest ciężkie
Ja moze nie, ale znam kilka takowych par i sa jedwabiscie szczesliwi ^_^ instynkt macierzynski bardzo czesto bierze gore nad zdrowym rozsadkiem <3

Cytat:Nie jak łajza, który jest na każdą zachciankę kobiety i który to żali się jak mu dobrze było z byłą
Mam wrazenie, ze uznajesz poglad na "zupa byla za slona" ^^

Cytat:Mnie to ani trochę nie bawi
Mnie tez nie ;) I wybacz, ale piszac tekst nie bede sie co chwila zatrzymywac, zeby natrzaskac tysiac klikniec myszka w celu zmiany jednej kreseczki w druga. Moja artystyczna dusza i jej bol istnienia jestesmy zbyt roztargnione na przywiazywanie wagi do takich szczegolow ;p

Cytat:Nie jak łajza, który jest na każdą zachciankę kobiety i który to żali się jak mu dobrze było z byłą
A dla mnie prawdziwy facet, to czlowiek przede wszystkim ODPOWIEDZIALNY i dojrzaly, ktory szanuje kobiete, okazuje jej swoje uczucie. A jak to ujales "bycie na kazda zachcianke", to nic innego, jak tylko troska o potrzeby swojej wybranki, dokladanie staran do tego, by czula sie ona komfortowo itp. itd. I zeby zapobiec Twojemu swietemu oburzeniu, ktore zapewne obudzilo sie po przeczytaniu ostatniego zdania, przedstawie roznice miedzy KOBIETA, a GOWNIARA w przypadku, jesli obie dostaja od mezczyzn wszystko, na co maja ochote ;] KOBIETA nie naduzywa ;)
p.s łajza to chyba rodzaj zenski :D

Pozdrawiam ^^
Pis end lof :*
Odpowiedz
Reklama AdSense
#7
(24-02-2011, 15:58)Nidrax napisał(a):
(24-02-2011, 02:01)Perwersja napisał(a): Dlatego jej garderobę wypełniały drogie kreacje i markowe buty, a łazienka do złudzenia przypominała salon kosmetyczny.
No to się nie dziwię, że go zdradziła, skoro facet jest typowym przykładem, tak zwanej w pewnych kręgach łajzy.

U mnie "łajza" oznacza osobę, która chamsko nie zwraca uwagi na innych. Na nikogo. Co więcej, robi wszystkim na złość.

(24-02-2011, 15:58)Nidrax napisał(a):
(24-02-2011, 02:01)Perwersja napisał(a): Długo rozmawialiśmy. Opowiedziałem jej o Ninie, o rozwodzie, o tym jak właśnie dzisiaj postanowiłem odepchnąć się od dna.
Minus 100 punktów do wizerunku samca Alfa = nieudany podryw.

Wiesz. Ja mam jeszcze jedną opcję. Jeśli facet był rzeczywiście przystojny to laska nie zważała na to, o czym mówi, mimo że pomagała. Ja tak zawsze robiłam. Udawanie zainteresowania, pomoc, rada często jest dobrym sposobem na podryw.

(24-02-2011, 15:58)Nidrax napisał(a): Mnie nie porwało. Bohater zachowuje się, wybaczcie język, jak ciota i nie chodzi tu tylko o mazanie się po zdradzie byłej i rozwodzie.

Wiesz, że każdy, no prawie, facet w trakcie bądź po rozwodzie, potrzebuje pogadać? Z kobietą, bo z drugim facetem się nie da.

(24-02-2011, 15:58)Nidrax napisał(a): Pytanie do szanownej autorki: Myślisz, że ile lasek wyrwałbym na tekst o byłej i odepchnięciu się od dna? Kobieta nie potrzebuje mężczyzny, który traktowałby ją jako osobistego psychologa ;)
No i na minus są te dywizy zamiast myślników, których jest tu sporo.

Kobieta potrzebuje faceta, który traktowałby ją jako osobistego psychologa. Może niekoniecznie po stracie innej. Ale owszem. Bo facet to nie jest tylko zapewnienie bezpieczeństwa, silnych ramion i oparcia. To też partner do rozmowy. Widziałeś kiedyś parę w świetnym związku? Bywają momenty, że facet ma doła, a kobieta to zauważa. Nawet nie wiesz jakie to denerwujące, kiedy on nie chce powiedzieć co się dzieje...


(24-02-2011, 15:58)Nidrax napisał(a): Perwersja napisał(a): Skad wiesz jakich mezczyzn potrzebuja kobiety, nie bedac kobieta? ;]

Statystyka, psychologia i doświadczenie.

Sporo siedzisz w psychologii, Nid, nie przesadź może... Ile miałeś kobiet w życiu? Najlepiej kobiet, nie dziewojek.


(24-02-2011, 15:58)Nidrax napisał(a): Pervi : Jesli Ty nie mazalbys sie po stracie osoby, ktora kochales nad zycie, to stawiam, ze psychologiczny typ Twojej osobowosci pozostawia wiele do zyczenia Big Grin

Ja jestem złym przykładem. Zarówno strata dziewczyny jak i śmierć bliskich nie wywołałyby u mnie głębszych emocji.

A zależało Ci kiedyś na kimś tak strasznie? Bardzo? Nie mówię o miłości. Ale o zwykłym przywiązaniu... A wiesz. To zdanie zabrzmiało, jakby było Hell'a, nie Twoje.
Take my mind and take my pain
And heal




Odpowiedz
#8
Założę się, że Pan Style właśnie umiera ze śmiechu w swoim przytulnym gniazdku w Los Angeles.

Określę to po najkrótszej drodze oporu, bez bajerów językowych i zbędnego rozpisywania się, bo gotuję spagetti, a wy i tak zrozumiecie tylko część z tego, co powiem. Prosty język, prosty przekaz.

Per~, twoja postać jest psychiczną babą albo ciotą. Jasne, zdaję sobie sprawę, że mamy społeczeństwo troglodytów wychowywane przez telewizję i internet, ale w owym internecie znajduje się też masa ebooków, artykułów, felietonów i innych bajerów o psychice i mentalności faceta. Ba. Zdradzę Ci nawet, że akcja ze stawianiem drinka (jezus maria – i znów społeczeństwo telewizyjne, które nie potrafi wpaść na lepszy pomysł na bajer) skazana jest na niepowodzenie w 99 przypadkach na 100. Myślisz pewnie, och? serio? Spójrz. Założę się, że sama dała byś kosza takiemu gościowi. Why? Osobniczka, ta jedna na sto, to zazwyczaj kandydatka na desperatkę albo plastika roku. Szanujące się dziewczyny są zbyt zamknięte w sobie, by poprosić o drinka. Ha.
Dalej.
Stawiając drinka mężczyzna wbija gwóźdź już na początku swojej bajery. Pokazuje "jestem uległy, wytrzep ze mnie kasę". Poprawna odpowiedź na zaczepkę "postaw mi drinka" brzmi następująco:
"Nie. to ty postaw mi drinka".
Mhm. Brawooo. Facet okazuje swoją wyższość. Jeśli dziewczynie chodziło tylko o drinka, odejdzie. Jeśli chodziło o poznanie faceta, zostanie i nawiąże się rozmowa.
<gdzieś w tym momencie damska część publiki odbiera mnie jako męską kufę>
Polecam wejść na cieszące się reputacją portale o flircie i podrywie i sprawdzić, czy kochany Yami ma rację.

A ta tutaj akcja to sztampa z bajek dla szesnastolatek i za przeproszeniem jakiś niesmaczny żart.
Lubię Tytanica. Moim ulubionym bohaterem była góra lodowa.
Odpowiedz
#9
(25-02-2011, 15:53)Yami napisał(a): Założę się, że Pan Style właśnie umiera ze śmiechu w swoim przytulnym gniazdku w Los Angeles.
; D Podzielam to zdanie.

(25-02-2011, 10:33)Duśka napisał(a): Wiesz, że każdy, no prawie, facet w trakcie bądź po rozwodzie, potrzebuje pogadać? Z kobietą, bo z drugim facetem się nie da.
I chcesz mi wmówić, że najlepszym wyborem jest osoba, którą dopiero co poznałem, a z którą planuję spędzić wieczór? Tak, z pewnością.

(25-02-2011, 10:33)Duśka napisał(a): To zdanie zabrzmiało, jakby było Hell'a, nie Twoje.
Nie, Hell nie jest nawet w części tak sadystyczny i nieczuły jak ja ;d
Czasami, gdy pojawiają się nowi, próbują na jeden raz wrzucić wszystko, co mają. Zupełnie, jakby portal miał lada dzień zniknąć z Internetów, a administracja pojechać do Afryki, sprzedawać olejek do opalania rdzennym murzynom.
~Yami
Odpowiedz
#10
Opowiadanie średnie, nie porywające. Jeżeli chodzi o fabułę, może nie jest to denne, ale zbyt prostolinijne i nic mi nie urwało. Jak to już w poprzednich komentarzach padło, bohaterem jest jakiś żałosny, płaczący facet. Raczej bym od takiego uciekała... Jeżeli decydujesz się na taką kreację bohatera i taki temat niskich lotów, powinnaś nadrabiać to wszystko wciągającą narracją i dobrą budową zdań. Unikałabym używania potocyzmów i wulgaryzmów, może było ich kilka, ale zaburzają całą kompozycję, przez co styl pracy jest nie składny. Kilka zdań pisanych "na luja" konkretnie kontrastuje ze zdaniami opisowymi, bogatymi w epitety. Musisz znaleźć własny styl pisania, czyli trening, trening, trening. Szukaj ciekawszych tematów i uważaj na mieszanie stylów. ;)
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości