Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Rytuał pisania
#11
Nie zrozumiałeś, jesień to moja pora roku ;d
Eorth znajduje się w tym miejscu gdzie śpią wszystkie smoki
Odpowiedz
Reklama AdSense
#12
Ja mam tak:
Kiedy mam wolny czas i chce coś napisać nie ma opcji bym napisał więcej niż dwa słowa...
Chwytam za długopis i myślę o sensie życia i w zasadzie na tym się kończy.
Za to kiedy jestem gdzieś gdzie akurat nie mam nic do pisania mam mnóstwo pomysłów i dokładnie wiem co i jak napisać, dlatego od jakiegoś czasu wożę ze sobą w samochodzie specjalny zeszyt :D

Chociaż, są dni kiedy siadam i odpalam YT. Włączam swoją ulubioną muzykę i zaczynam proces przemyśleń aż natrafię na właściwą myśl. Wtedy się zaczyna moje pisanie. W stanie takiego zatracenia jestem niepowstrzymany i piszę lepiej niż bym się zastanawiał :)
Odpowiedz
#13
Jesień i zima to najlepsze pory roku, i wtedy się najlepiej pisze.
Odpowiedz
#14
zgadzam się z kolegą wyżej – jesienne i zimowe wieczory są najlepsze. generalnie wieczór/noc to dla mnie najlepsza pora na pisanie; w radiu lecą super piosenki, których nie można uświadczyć za dnia i w ogóle jest jakaś inna atmosfera.
wspomniałam w swoim temacie na przywitanie, że przez okres liceum miałam przerwę w pisaniu. moja "twórczość" w gimnazjum była dość śmieszna i banalna. ulegałam modzie i większość historyjek dotyczyła wampirów oraz wilkołaków. były błędy – wszystko; od interpunkcję po zły zapis dialogów. to jednak wtedy dobrnęłam do magicznej dwusetki w wordzie. ale dobra, koniec wspomnień! jak wyglądało moje przygotowanie do pisania? nie było takiego. po prostu siadłam do komputera i pisałam. koniec. skończyłam, przeczytałam jeszcze raz i od razu wrzucałam na forum. młode to takie było i głupie :/ + nie analizowałam zbytnio swoich pomysłów. pisałam, co chciałam i uznałam za fajne.
potem nadszedł czas na PBFy. świetna sprawa i bardzo kreatywna, ale i tak chciałam napisać coś swojego. pomysłów jednak było brak, a nawet jeśli były to padały po kilku stronach, bo nie wiedziałam, jak to mam kontynuować. no i nadszedł długo oczekiwany moment – "Ptaszek w złotej klatce". pomysł przyszedł nagle i był autorski, bo mi się przyśnił. od razu go zapisałam. starałam się odtworzyć każdy detal. po kilku dniach wróciłam do tego i zaczęłam analizować temat. dla mnie "Ptaszek (...)" to dość poważna sprawa, więc chcąc nie chcąc – muszę się przygotowywać. i tak oto powstał mój zeszyt, w którym zapisuje każdy, najdrobniejszy pomysł. czy to jakiś dialog, jedna wypowiedź po plan wydarzeń na kilka najbliższych fragmentów. dopisuję pomysły na główny wątek, jakieś cechy bohaterów – no dosłownie wszystko, co mogłoby mi się przydać, a może umknąć. dodatkowo cały czas myślę o tej historii i wciąż wpadają mi nowe pomysły, chociażby obserwując otaczającą mnie rzeczywistość. sam proces pisania nie jest wyjątkowy – mam swojego laptopa, siadam w salonie na sofie, przy stole albo w swoim pokoju i po prostu piszę. musi być włączony telewizor albo grać muzyka (wolę jednak to drugie i tutaj nieważne, czy radio, czy moja własna playlista). nie muszę mieć przy sobie żadnego picia czy jedzenia. za to muszę mieć umyte dłonie – klejące i brudne nie wchodzą w grę. moim problemem jest to, że kiedy piszę to często przeskakuję z karty do karty. a to facebook, tumblr albo jeszcze co innego i tak się odrywam ciągle :C no i ostatnio nieodłączonym rytuałem przy pisaniu stał się research – poszukiwania niezbędnych informacji do napisania, np. jednego zdania :) jak dla mnie jest to najgorsza część, ale wiem, że bez niego się nie obejdzie. wiadomo – zdobywam wiedzę, poznaję coś nowego, ale to już nie jest pisanie samo w sobie. ale trudno, co robić. niektórzy jeżdżą po prosektoriach i oglądają zmarłych, ja muszę czytać ściany tekstu. co do pisania na kartce – owszem, zdarza się. szczególnie kiedy nie mam pod ręką laptopa czy telefonu. jednak jest to zawsze uproszczona wersja i podczas przepisywania w komputerze z dwóch zdań zapisanych na kartce robi się pięć.
nie wiem, czy wniosłam coś do tematu. możliwe, że odbiegłam zbytnio od tematu, ale to mi siedziało na duszy i uznałam, że podzielę się z Wami tymi moimi przemyśleniami, o. dziękuję i pozdrawiam.
Odpowiedz
#15
Z kolegom powyżej to bym się raczej nie zgadzał, :)
Nie ma u nas najlepszej sławy, delikatnie ujmując.
Napisał tylko to co każdy wie, być może by się podlizać.
Crax, do poprawek marsz! ~ Nawka
Odpowiedz
#16
@Crax... To, że ktoś napisał swoją opinię, żeby się nią podzielić, nie znaczy wcale, że zrobił to, by się podlizać. I nie ma znaczenia, czy ma u nas dobrą sławę czy nie. Po prostu stwierdził, że jesień i zima to najlepsze pory roku na pisanie. Ja się z nim zgadzam, bo uważam podobnie i nie widzę powodu, żeby negować trafnie ujęte zdanie, bo napisał je Tank.

@tesz, mycie rąk przed pisaniem – czyli jednak nie jestem dziwna. :D Też tak mam. Nie potrafię skupić się na tym, co robię, jeśli czuję, że mam spocone, lepiące się ręce, fuj. : /
Konwencja jest po to, by ją łamać.
A jak się komuś nie podoba, niech spada na drzewo i wróci, gdy zrozumie swoje zachowanie.
~Nidrax
Odpowiedz
Reklama AdSense
#17
otototototot, Bell! NAJGORZEJ jak palce zaczynają lepić się do klawiszy. czyste ręce to podstawa pisania, poważnie :/
Odpowiedz
#18
Klawiszy? O mój Boże. Jasne, że do takiej roboty, jak pisanie, warto mieć czyste ręce, ale ja uważam, że równie dobrze jest je sobie pobrudzić od tuszu z długopisu czy czegokolwiek innego, co służy właśnie do pisania. Rękopisy są dla mnie niezwykle istotne. Gdybym mógł wam wysyłać je pocztą, to nie przepisywałbym nic do internetu :] chociaż pewnie wtedy mało kto by zrozumiał, bo mało kto by odczytał.

Mówiąc zupełnie szczerze, nigdy nie pisało mi się lepiej, niż kiedy jestem zdołowany albo zmęczony. Cały proces przed-pisarski, że tak to ujmę (szkicowanie, wymyślanie, rozwijanie), powinien przebiegać w normalnych warunkach, ale mi najlepiej zasiada się przed papierem i przelewa swoje myśli, kiedy mają z lekka wolniejszy bieg. Nadążają za ręką, heh :D Chaos mojego umysłu na co dzień raczej rozprasza.

Dlatego mój idealny rytuał pisania wiąże się ze słuchaniem muzyki. Muzyka, głośna, ale wyłącznie w słuchawkach, mnie uspokaja. Pozwala przenieść ciężar myśli na coś konkretnego, skupić się na tym i odizolować od reszty. Lubię zamknąć wtedy oczy, odprężyć się i wyobrazić scenę, jaką chcę przelać na papier. Z rzadka muzyka pasuje pod to, co akurat mam na myśli, ale nigdy mi to nie przeszkadza. Lubię wtedy wstać, przejść się chwilę. Dlatego musiałem kupić słuchawki z długaśnym kabelkiem :] Do pisania z reguły nic nie popijam, jeśli już, to kawę, tylko jeśli muszę podkręcić sobie zasoby uwagowe, ale lubię przegryzać jakieś paluszki, czy coś.

Często mamroczę. Cecha ogólna, ale ujawnia się właśnie przy pisaniu najpełniej. Czytam sobie w połowie na głos, co napisałem, zmieniam konfiguracje, skreślam, przepisuję. Zawsze jest u mnie kilka pierwszych stron, dopiero po tym, jak wykrystalizuję początek, prę dalej bez wahania. Aż do samego końca – bo tu często rozpisuję wersje alternatywne. A później wszystko składam w całość, jaką wybiorę i przepisuję na komputer.

Tu wszystko traci magię, zaczyna się korekta stylistyczno-poprawnościowa. I na tym poprzestanę.

PS
Reaktywuję temat, bo uznaję go za ciekawy. Zapraszam do dyskusji :]
Odpowiedz
#19
Dla mnie rytuał jest dosyć prosty: najlepsza pora na pisanie to godzina między północą a piątą rano, kiedy wiem, że nikt nie będzie się już tłukł po domu i odrywał mnie od pracy. Optymalnym środowiskiem jest cisza lub cicha muzyka bez wokalu, która nie zajmuje mózgu, np. jakieś soundtracki z filmów lub gier.

Co do pisania na papierze: owszem, ale tylko jeśli planuję opowiadanie, to wtedy na kartce piszę sobie zarysy fabularne, notki, rysunki, które potem pomagają mi przy faktycznym pisaniu, albo gdy najdzie mnie wena akurat wtedy, gdy nie mam dostępu do komputera, jednak zazwyczaj tę normalną, faktyczną część tworzenia tekstu robię na komputerze, mało tego, od razu na maszynopisie, by już w momencie pisania mieć ogólny zarys tego, jak tekst rozkładałby się w normalnej książce.
Czasami, gdy pojawiają się nowi, próbują na jeden raz wrzucić wszystko, co mają. Zupełnie, jakby portal miał lada dzień zniknąć z Internetów, a administracja pojechać do Afryki, sprzedawać olejek do opalania rdzennym murzynom.
~Yami
Odpowiedz
#20
Niestety nie mam żadnego rytuału. Czasem siadam do pisania po ciężkim dniu pracy, późno w nocy. Słuchawki na uszach z muzyką filmową albo poważną, najlepiej na fortepian. Wtedy odpoczywam i myśli przychodzą same. Jeszcze lepiej, kiedy źle się dzieje w moim życiu, taki paradoks. Pisanie pozwala mi uciec w świat, który nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, wyciąć się na kilka godzin, zmęczyć tak, że wreszcie można zasnąć. A propo`s muzyki – może macie ochotę posłuchać, według mnie fajny kawałek z serialu "Westworld" https://www.youtube.com/watch?v=_zFuCOKrf7o. Ciekawe, czy skojarzycie, z czego pochodzi motyw.
– To wódka? – słabym głosem zapytała Małgorzata.(...)
– Na litość boską, królowo – zachrypiał – czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus.
Michaił Bułhakow – Mistrz i Małgorzata
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Opowiadanie z motywem czytania lub pisania Cgan 2 1,418 16-11-2014, 22:18
Ostatni post: StuGraMP

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości