Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Miniatura Luźno związana rozmowa o pijaczku
#1
I przypałętał się luty. Zimno, brzydko i troszeczkę inaczej niż w grudniu. Słońce, ewentualnie odrobinę cieplejsze – rozpuszczało lód na dachach. Chodniku. Asfalcie. Na podjazdach. Szybach. Na marne. Mróz i tak zmienił wszystko w gładką taflę.
Drugiego dnia... Nie, nie stworzenia świata. Ah ci chrześcijanie, myślą tylko o jednym... Drugiego dnia lutego, na którejś tam wylotówce z Krakowa miał miejsce wypadek. Ale co się dziwić? Padał śnieg. Było ślisko. Ciemno (a jak inaczej może być w zimie o 4 po południu?). Zabrakło doświadczenia, opon zimowych. I trzeźwości umysłu... Zwłaszcza jednego.
Pierwszego z kierowców zabrano do szpitala. Stan ciężki, stabilny inaczej mówiąc poczekamy, zobaczymy, ale gwarancji nie podpiszemy. Miał połamane żebra, rękę i nogi. Przeszedł operację, tak na wszelki wypadek.
Ten drugi, okazał się być znanym na wylot tamtejszej policji pijaczkiem. Nic mu sie nie stało. Żadnego złamania, sininiaka, nic. Ale nie od dziś wiadomo, że pijani są niemalże nieśmiertelni. I nie ma w tym niczego niezwykłego. Co cię nie zabije, to cię wzmocni, a przypomnijmy sobie, że śmiertelna dawka alkoholu – w przybliżeniu – to taka, którą przeciętny Polak (i Rosjanin) przekracza w święta Bożego Narodzenia (a także na imieninach, urodzinach, a często i gęsto bez specjalnej okazji). Na drugi dzień ma tylko kaca...
Jeszcze jeden i jeszcze raz... Padłeś? Powstań i zapijamy mordę dalej. Dobrze, że żaden jeszcze nie wpadł na pomysł założenia jakiegoś większego związku – AA nie bierzemy pod uwagę... Liczbowo byliby silniejsi od Solidarności. Ale wracając do padania. Wywróci się taki i nic. Wyrżnie twarzą o ziemię i idzie dalej! Jak to w ogóle jest możliwe? Chcesz pomóc mu wstać, a on przelewa się przez ręce. Upada niczym przepity Romeo w niedoszłej sztuce i wyleguje się na ziemi zadowolony z życia. Sam sie nie podniesie, o nie, bo po ch... Bo po co? Tylko pije dalej – jak się okazało zaginiona flaszka, podkreślmy sama i przez przypadek, odnalazła się w jego kieszeni. A on rozwodzi się nad mądrością rzeczy martwych, bo flaszeczka wiedziała kto dobry. I nie, on nie jest pijany. On jeszst kuuurwaaa trzzeżiwy!!! I pije dalej.
A spróbuj go tej flaszeczki pozbawić... Ty sukin-egoisto! Sam bedziej pił? I tu możesz zostać przyrównany do różnych części ciała. Przy czym nie będzie to głowa ani ręka... Po głębszym zastanowieniu mogę dodać, że nie będzie to także brzuch, ani noga.
Od pijanego zawsze dowiesz się najwięcej. Ale musisz być, po pierwsze trzeźwy, a przynajmniej bardziej trzeźwy niż rozwalony na ziemi kolega. Inaczej nic nie zapamiętasz, a jak zapamiętasz to coś dziwnego np. trasę okrężną, którą naokoło wróciłeś do domu, a rano okazało się, że to nie Twój. Po drugie Cierpliwość. Dużo cierpliwości na utrzymywanie rozmowy na jednym kursie. Twój towarzysz może mieć tendencję do rozdrabniania się na kursów 10 i płynięcia przy tym takimi zakolami, że trzeba go nawracać zanim zapomni o czym i do kogo mówi... A pijaczek i tak pewnie przerwie swą wypowiedź w pół i zaśnie... za kierownicą. Rano zaś obudzi się w najdroższej noclegowni świata, która nie bez powodu otrzymała chlubne imię Izby, a dalej już nico gorzej, bo wytrzeźwień. Budzi się rano, a tu takie cuda.
Izba, sala, potem kara – 25 lat darmowego odpoczynku.
Tego pierwszego kierowcę znałam. Michał. Student pierwszego roku dziennikarstwa. Miał 50% szans. Nie przeżył.
Odpowiedz
Reklama AdSense
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Wiadomości w tym wątku
Luźno związana rozmowa o pijaczku - przez Kali - 02-02-2011, 23:05
RE: Luźno związana rozmowa o pijaczku - przez memento - 06-02-2011, 20:46
RE: Luźno związana rozmowa o pijaczku - przez Kali - 09-02-2011, 12:34
RE: Luźno związana rozmowa o pijaczku - przez Kali - 09-02-2011, 19:59

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości